10:07
4/5/2022

Zgubiłem AirTaga. Po ~10 minutach zauważyłem powiadomienie na moim iPhonie: “PLECAK was left behind“. Odpaliłem więc aplikację Find My, zawróciłem i ruszyłem do punktu wskazanego na mapie…

To była ławka przy plaży, na której gmerałem w plecaku. AirTag musiał mi wtedy wypaść. Szczęśliwie, nie był do niczego przyczepiony. Ale i tak warto go było odzyskać, bo 133zł piechotą nie chodzi! Chociaż właśnie w tym momencie, kiedy o tym pomyślałem, chodzić zaczęło. Aplikacja Find My pokazała mi, że AirTag, do którego brakowało mi 300 metrów, przemieścił się. Spacerował wzdłuż promenady.

OK. Ktoś go znalazł i zabrał ze sobą, ale szczęśliwie, nie wyjął baterii. Na promenadzie jest też dużo osób, pewnie spora część z iPhonami, więc dość precyzyjnie powinno się udać namierzyć znalazcę.

Oh, ta moja naiwność…

Dobiegam do AirTaga po raz pierwszy

Kiedy dobiegłem do miejsca wskazywanego przez aplikację Find My, lokalizacja AirTaga znów się zmieniła. Zacząłem co parę sekund klikać na “play sound” i szybkim krokiem ruszyłem w tłum ludzi. No właśnie. Ludzi było od groma… Kto z nich ma mojego AirTaga w kieszeni, plecaku, torebce lub rowerowej sakwie? Przecież to nie jest tak, ze nad głową znalazcy pojawia się niebiański palec Steva Jobsa. Widzisz tylko (albo aż!) punkt na mapie w smartfonie. I tyle.

Po ok. minucie Find My zmienił mi interface w ten do skanowania bliskiej okolicy pod kątem AirTaga. Zbliżamy się!

Ale potem znów przeszedł na widok mapy. Okazało się, że wyprzedziłem mojego znalazcę. Promenada miała ~20 metrów szerokości. Plaża dodatkowe 100… Stanąłem więc na środku promenady i czekałem, aż znalazca mnie minie. Problem w tym, że w jednej sekundzie mijało mnie z 30 osób. W dodatku było głośno. Nie ma szans, żeby usłyszeć dźwięk z AirTaga (który zresztą i tak zacznie się z niego wydobywać dopiero jeśli tag zbiliży się do nie na ~10 metrów. A wszyscy są w ruchu).

Za kim iść? Kto z twarzy wygląda na znalazcę AirTagów?

Po kilku minutach z takich rozmyślań wyrwała mnie zmiana pozycji AirTaga na mapie. Pojawił się 50 metrów ode mnie, na obszarze plaży.

Dobiegam do AirTaga po raz drugi

Okazało się, że jest tam plac zabaw dla dzieci. Powiem wam, że brodaty facet chodzący pośród 5 latków ze smartfonem, który zbliża w okolice dziecięcych kieszeni, to nie jest normalny widok na placu zabaw.

Na szczęście większość rodziców patrzyła w swoje smartfony i nikt mi nie obił ryja. Gorzej, że iPhone, choć znów przełączył się na tryb “skanowania bliskiej okolicy” to znów niczego nie namierzył. Nie pokazał, że jestem bliżej, nie pokazał, że jestem dalej. A po dwóch minutach, lokalizacja AirTaga zmieniła się, wskazując na sam koniec promenady, 500 metrów od tego placu zabaw! Żadne dziecko tak szybko nie raczkuje!

Dobiegam do AirTaga po raz trzeci!

To no znów biegusiem na miejsce. A tam, znów odświeżenie mapy i AirTag pojawia się 200 metrów dalej, w marinie. I już wiedziałem, że mój znalazca, patrząc na zmiany odległości i obraną trasę, porusza się rowerem. Challenge accepted. Biegnę na miejsce kropki na mapie. Dobiegam, ale skanowanie okolicy się nie włącza. Tkwię tam przez 2 minuty, przez 5, przez 15. I nic.

W tym miejscu jest przejście dla pieszych przez parking i droga wgłąb kamieniczek. Mój cyklista albo przesiadł się do automobilu albo ruszył w kamieniczki. Przez długi czas pozycja AirTaga się nie odświeżała. Wróciłem więc do bazy.

Dom znalazcy namierzony!

AirTag odezwał się dopiero po godzinie, na ścieżce rowerowej, 7 kilometrów ode mnie. Nie miałem ochoty już biegać, a nocny pościg taksówką po obcym mi mieście, w którym nie każdy mówi po angielsku, jakkolwiek intrygujący, przegrał z nowym odcinkiem ReduktoraSzumu na YouTube i kalkulacją kosztów, jakie trzeba by było wyłożyć na to polowanie. Zresztą to polowanie okazałoby się nieskuteczne, bo AirTag tego dnia zaktualizował swoją pozycję jeszcze tylko jeden raz, krótko przed północą, między kamienicami, gdzie znajdowała się pizzeria. A potem na cały kolejny dzień jego pozycja nie była odświeżana.

Dopiero następnego dnia, w południe odezwał się tu.

I tu pozostaje do dziś. Ma włączony tzw. “Lost Mode” co oznacza, że gdyby znalazca miał iPhona, to byłby w stanie odczytać z AirTaga mój adres e-mail. Ale najwyraźniej znalazca nie wie do końca co znalazł. Bo ani się nie skontaktował, ani baterii nie wyjął.

Zresztą gdyby znalazca miał iPhona, to do tego czasu sam iPhone wyplułby mu komunikat, że jest “śledzony” (hehe) przez obcego AirTaga. O taki:

Czy da się tego AirTaga jeszcze odzyskać?

Oczywiście. Jest w tym samym miejscu od wielu dni, więc zapewne jest to mieszkanie znalazcy. Wejście na klatkę schodową i podchodzenie do drzwi oraz nasłuchiwanie “pikania” AirTaga pewnie po kilkunastu minutach doprowadziłoby do odpowiedniego mieszkania. Problem w tym, że mnie już tam nie ma.

Ale jeśli Wy kiedyś będziecie odwiedzać Walencję… :-) Nawet Androidem możecie tego AirTaga namierzyć, przy pomocy tej apki (albo dowolnego innego skanera BlueTooth).

Mój AirTag ma nadrukowaną emotkę robota (tę widoczną na pierwszym obrazku w tym artykule), więc bez problemu udowodnicie, że znalazca ma Waszego AirTaga. Bounty dla znalazcy znalazcy czeka! :)

Moje refleksje o AirTagach

AirTag w zasadzie spełnił swoją funkcję. Po kilku minutach dostałem powiadomienie, że go zgubiłem. AirTag wciąż działa i pokazuje lokalizację, co oznacza, że gdybym go zgubił np. z torbą ze sprzętem foto, to pewnie byłbym w stanie do znalazcy dotrzeć i sprzęt odzyskać.

Jak widać, nie wszyscy są świadomi co znaleźli (i jak szkodliwe to może być dla ich prywatności), nawet jeśli patrzą wprost na AirTaga.

AirTag natomiast zupełnie nie nadaje się do śledzenia “real time” (gdyby się ktoś zastanawiał). Nawet jeśli jesteście kilkadziesiąt metrów od znalazcy (a przynajmniej w tak chętnie uczęszczanej lokalizacji, jak plaża), to możecie nie wiedzieć kim znalazca jest. Bo ludzi jest dużo. A bieganie za punktem na mapie ma niewielki sens. Pozycja odświeża się tylko jeśli AirTag minie kogoś z iPhonem. A to nawet na gęsto zaludnionej plaży nie jest, co mnie zaskoczyło, zbyt częste. Może inaczej wyglądałaby sprawa, gdyby znalazca sam korzystał z iPhona?

Zaskoczyło mnie też to, jak działa ta funkcja skanowania okolicy. Wydaje mi się, że włącza się nie wtedy, kiedy odbierze beacona od “naszego” AirTaga, a kiedy telefon uzna, że zbliżamy się do ostatniej zaraportowanej przez AirTaga okolicy. No ale jeśli AirTag się przemieszcza, to my sobie go szukamy, skanując okolicę i myśląc, że jest blisko chodzimy search patternem, a on w tym czasie się oddala.

Wniosek: AirTaga nie stworzono do trackingu real-time. Zresztą udowadnia to nawet Tomek, który przy pomocy AirTaga chciał śledzić osobę, której wygląd (w przeciwieństwie do mnie) znał.

 

Co robić, jak żyć?

Mam dwie rady:

  • Po pierwsze, dla siebie: powinienem mieć pokrowiec/trzymadełko do AirTaga, wtedy by mi nie wypadł. Ten błąd już naprawiłem.
  • Po drugie, dla Apple: przydałoby się “udostępnienie możliwości lokalizowania AirTaga” innym osobom. Wtedy mógłbym go szukać na kilka telefonów, wraz ze znajomymi. Jedną ekipę wysyłając na wschód, drugą na zachód i tak dalej. Ale może za dużo wymagam od gadżetu, który ma lokalizować czy portfel zostawiłem na kanapie czy w taksówce…

 

Aha, warto wspomnieć, że tak samo jak AirTagi działają też AirPodsy oraz oczywiście najnowsze iPhony i Macbooki (które nawet po wyłączeniu da się lokalizować). Trzeba sobie tylko włączyć tę opcję. Warto. Zrobicie to tak:

Warto o tym pamiętać, znajdując czyjś sprzęt (słuchawki, torbę, albo samego gołego AirTaga). Ich właściciel może Was śledzić. Warto też pamiętać, że poza śledzeniem w “realu”, zdecydowanie łatwiej śledzi i obdziera się ludzi z prywatności w internecie. Jeśli ten temat Was interesuje, to wpadnijcie na mój wykład pt. “Jak nie dać się zhackować?“, który niebawem odbędzie się w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku. Tutaj pełna agenda i możliwość zaklepania sobie miejsca.

Przeczytaj także:





Dowiedz się, jak zabezpieczyć swoje pieniądze, dane i tożsamość przed cyberprzestępcami. Wpadnij na nasz kultowy 3,5 godzinny wykład pt. "Jak nie dać się zhackować?" i poznaj kilkadziesiąt praktycznych i prostych do wdrożenia porad, które skutecznie podniosą Twoje bezpieczeństwo.

Na ten wykład powinien przyjść każdy, kto korzysta z internetu na smartfonie lub komputerze. Prowadzimy go przystępnym językiem, przeplatając demonstracjami ataków na żywo -- dlatego zabierz ze sobą swoich rodziców! W najbliższych tygodniach będziemy w poniższych miastach:

Zobacz pełen opis wykładu klikając tutaj lub kup bilet na wykład klikając tu.

30 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Fajnie się czytało. Sam mam AirTags w plecaku i zastanawiałem się jakby to było go szukać. Teraz już coś wiem. Pozostaje pytanie czy “obić komuś mordę” od razu, czy grzecznie poprosić o oddanie tej “pastylki” :)

  2. Po prostu pomyliłeś sterburtę z bakburtą przy robieniu sierry.

    • Co byś powiedział, jakby się okazało, że AirTaga np. Zjadła mewa albo porwało to jakiś inny ptakopodobny stwór jak sroka :P One zjedzą wszystko, albo zabiorą to do gniazda. Szukałeś wokół ludzi, a może trzeba było patrzeć na dzioby ptaków ;P Lokalizacja także nie musi określać wnętrze budynku, a dach. Taki mały fuckup Ci podsunę ;) Może kiedyś się uda to znaleźć:)

  3. Podobny eksperyment przeprowadziłem kiedyś w centrum miasta w sobotę. Kolega łaził z moim portfelem z plecaku a ja usiłowałem go zlokalizować. Oczywiście po prostu zadzwonić byłoby zbyt proste, to miała być niespodzianka dla Androidowca :)

    • I wyszło z niego to że mimo że wiedziałeś jak kolega wygląda to nie mogłeś go znaleźć?
      Nie wiem jaki był zamysł ale ewidentne airtagi służą do odkrywania końcowej lokalizacji. Choć w przeciwieństwie do autora myśle że odkrycie w którym mieszkaniu jest airtag wcale nie byłoby takie łatwe ;)

  4. No to teraz sprawdzimy w praktyce tę hipotezę, że do każdego człowieka na Ziemi da się dotrzeć przez N uścisków dłoni (nie pamiętam już ile wynosiło N, ale to jakaś nieduża liczba naturalna).

    • Jakoś 6 do 8 jak pamiętam ;))

    • Siedem osob.

    • Kiedyś przekazywali paczkę przez znajomego > jego znajomego . jego znajomego… – wyszło bodaj 6 albo max. 8

    • N=5, tylko to była średnia, a nie maksymalna liczba.

    • Ta liczba naturalna, to 6;) Teoretycznie tzw. sześć stopni oddalenia, kwestia nie do udowodnienia – ale też prawdopobnie w obecnych czasach jest to znacznie mniej niż 6

    • Z tego co kojarzę to chyba było 7 osób. Przynajmniej ja tak policzyłem na kilku przypadkach i mi wychodziło.

  5. Akurat mam do Valencji jechać w wakacje, tyle że nawet jeśli bateria by dożyła, to nie specjalnie mam ambicję na chodzenie po klatce i skanowanie :)

  6. Ktoś w ten sam sposób śledzi swoje airpody ukradzione na Ukrainine przez rosyjskiego żołnierza ;-) https://appleinsider.com/articles/22/04/19/airpods-looted-by-russians-giving-away-their-location-via-find-my

  7. A skąd pomysł że to człowiek? Może to jakiś zwierzę, które zdechło na dachu czyjegoś domu, albo tam do wykluło? Jak duży jest ten AirTag? Czy zwierzę wielkości łasicy lub gołębia mogło go połknąć?

  8. Proponuję przygotować też artykuł dla kogoś kto nie wie co to airtag.

  9. A teraz postawmy się w roli znalazcy. Ma AirTag (nie bardzo wie, co to jest) i chciałby go zwrócić – czy może jakoś łatwo uzyskać dane kontaktowe do właściciela? Może gdyby urządzenie było podpisane numerem telefonu lub mailem, znalazca odezwałby się sam i nie trzeba by było go szukać :) Podpisujcie swoje urządzenia, plecaki itp. – ludzie często chcą je oddać, ale nie wiedzą, jak dotrzeć do właściciela.

    • No właśnie Air Taga można zeskanować i uzyskać email właściciela.

  10. Idealny temat dla zazdrosnych malzonkow – podpinasz dyskretnie malzonkowi airtaga i sledzisz. Brrr…

  11. Te 10 minut (po jakim otrzymałeś ostrzeżenie) to jakiś standardowy czas opóźnienia? Czy alarm był odrazu, ale dopiero po 10 minutach go zauważyłeś? Jeśli tak to nie da się ustawić alarmu dźwiękowego / wibracją?

  12. Podejrzewasz że żona Cię zdarza? Pyk AirTag

  13. Kolejny appleboy przekonuje się ile warta jest mityczna technologia Apple.

    A i tak na koniec snuje domysły co to by mu się jednak udało gdyby nie to, że mu się nie chce.
    Zabrakło mi tylko dopisku, że na Android jest gorzej lub tak samo źle a w dodatku nie mają logo nadgryzionego jabłka.

    • Jest lepiej. Jak sie cos zgubi to samo przychodzi do domu w 15 minut. I klaska.

  14. Czyli bezsensowne wydane 133zł, bo do niczego nie przydał się.

    • No właśnie nie, ludzie przez to już odzyskiwali np. skradzione rowery czy plecaki. Sam używam kilku i wiem, że w razie czego po prostu mam większe szanse na odzyskanie zgubionej/skradzionej rzeczy.

  15. Mimo że jestem raczej zwolennikiem Androida to jest to ciekawi argument za zakupem sprzętu Apple.

  16. Czy AirTag jest jeszcze w Valenci i nadaje sygnał? Aktualnie przebywam w tym mieście

    • Tak. Miejsca nie zmienił :)

    • Poszukiwania AirTaga są możliwe. Potrzebował bym więcej szczegółów, bardzo proszę o kontakt na owieczuchowiasty@o2.pl

  17. Jak znasz adres napisz list, może znalazca ci go odeśle. A jeśli to blok, napisz kilka listów, do wszystkich mieszkań w budynku, ew. dzielnicy :D Fajny gadżet, spodobał mi się, pytanie czy jest coś takiego na androida, pewnie działało by jeszcze lepiej, przecież w zasadzie każdy prawie używa. Fajny art.

Odpowiadasz na komentarz Fixer

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: