18:20
7/9/2014

Zdrada boli. Każdego. Bez wyjątku. Największego narkotykowego bossa Nowego Jorku zdrada zabolała jednak bardziej niż przeciętnego Kowalskiego. Wsypany przez swoją byłą dziewczynę trzydziestoczterolatek, przez 7 ostatnich lat był na celowniku policji. Jedni handlują narkotykami w sieci (o nich pisaliśmy wczoraj) a drudzy, jak Jimmy Cournoyer, robią to “w realu” — zobaczmy czym różni się ten świat od “wirtualnej” sprzedaży narkotyków i z jakich technik korzystają funkcjonariusze walczący z narkotykowymi gangami.

Nie drażnij kobiet…

W 2007 roku w drzwiach jednostki zwalczającej narkotyki stanęła kobieta, która podejrzewała, że jej były, Jimmy Cournoyer, to gruba ryba w trawkowym biznesie. Nie wiadomo, czym Jimmy ją tak zdenerwował, że postanowiła na niego donieść.

Miała jednak rację, Jimmy od 2000 roku zbudował wokół trawki olbrzymi biznes. Funkcjonariusze zajmujący się jego sprawą przyznają, że nigdy nie spotkali się z tak szeroko zakrojoną, profesjonalną akcją. Jimmy miał mieć największy rozmach i najrozleglejszą siatkę połączeń ze wszystkich narkotykowych bossów jakich do tej pory rozpracowawało DEA. Zioło uprawiał na terenach zachodniej Kanady i przedmieściach Montrealu, a do USA przerzucał przez granicę znajdującą się na terenie rezerwatu Indian.

Wypełnione trawką pojemniki wielkości człowieka były transportowane na motorówkach i skuterach śnieżnych przez armię “rdzennych Amerykanów”. Dalej towar przejmowała siatka nowojorskich dilerów. W całym procesie pomagali również meksykańscy pracze brudnej mamony i gang motocyklowy Hell Angels. Około miliarda dolarów wyprano przez gang Sinaloa i przewieziono z powrotem do Kanady ciężarówkami w sekretnych schowkach ukrytych w radiach i zbiornikach paliwa.

Infografika przedstawiająca siatkę połączeń szmuglerów i dilerów fot. NY Times

Infografika przedstawiająca siatkę połączeń szmuglerów i dilerów fot. NY Times

Na co dzień jeżdzący Bugatti Veyronem i imprezujący z Leonardo Di Caprio rozprowadzaniem marihuany zajmował się od 18 roku życia. Jak wpadł?

Policja na tropie

Sama skarga byłej kobiety Jimmiego nie była wystarczająca. Funkcjonariusze potrzebowali dowodów i w rok po zeznaniach ex Jimmiego w kompletowaniu materiału dowodowego pomógł im jeden ze złapanych dilerów, który zaczął sypać. Funkcjonariusze dowiedzieli się od niego, że Jimmy jest znany w przestępczym świadku pod pseudonimem Cosmo, który ma pochodzić od luksusowej dzielnicy w Montrealu.

Po kontakcie z miejscową policją okazało się, że Jimmiego po raz pierwszy przyskrzyniono w 1998 roku — za handel narkotykami dostał “zawiasy”. 2 lata później sprzedając narkotyki dał się złapać na terenie rezerwatu. Także uniknął kary więzienia. Ale do 3 razy sztuka, jak mawiają. Kiedy po roku w hotelu Hilton miał sprzedać 10 000 tabletek Ekstazy, okazało się że kupcem jest tajniak. Jimmiego zwinięto po krótkiej ucieczce a przy okazji odkryto przy nim broń naładowaną pociskami przebijającymi kamizelkę kuloodporną. Tym razem trafił do więzienia.

Dowody zebrane w trakcie operacji przeciwko gangowi Jimmiego

Dowody zebrane w trakcie operacji przeciwko gangowi Jimmiego

Z więzienia Jimmy wyszedł mądrzejszy. Jak sam wspomina, przysiągł sobie, że nigdy więcej nie da się złapać z narkotykami w ręku …i zaczął budować siatkę handlarzy i przemytników, którzy za niego wykonywaliby czarną robotę.

W międzyczasie jednak przydarzył mu się wypadek samochodowy, w którym zginął wieziony przez niego pasażer i Jimmy na kolejny rok trafił do więzienia (biznes wtedy podupadł) — ale kiedy z niego wyszedł, chociaż był pod nadzorem (mieszkał w tzw. “Half-way House”), odbudował narkotykowy biznes umawiając się na tajne, przelotne spotkania ze wspólnikami w metrze w drodze do pracy.

Wsypała go nie tylko była

Jimmy mocno postawił na “niewykrywalność” swojego interesu. Marihuanę uprawiał na farmach, które samodzielnie wytwarzały energię i korzystał z szyfrowanych telefonów. Był podsłuchiwany, ale znaczących dowodów dostarczyli tak naprawdę jego współpracownicy, z których służby antynarkotykowe informatorów w zamian za zmniejszenie wyroków — szczegóły ich potknięć znajdziecie w świetnym artykule NY Times.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego za Jimmim w końcu Interpol wystawił list gończy — tuż przed jego lądowaniem na terenie Meksyku. Miejscowa policja zatrzymała go i przekazała władzom w USA. Począkowo Jimmy chciał walczyć i oskarżał władze o niesłuszne zatrzymanie, ale koniec końców, tuż przed startem rozprawy przyznał się do zarzucanych mu czynów, tłumacząc że na ścieżkę przestępczą zszedł po traumie z dzieciństwa, jaką miało być opuszczenie rodziny przez ojca.

Co ciekawe większość członków organizacji Jimmiego wpadła głównie dlatego, że po zatrzymaniach (pod różnymi pretekstami) przeszukiwano ich mieszkania i tam znajdowano zarówno duże ilości gotówki, narkotyki jak i notatki z zapiskami transakcji narkotykowo-gotówkowych. Zapewne gdyby zachowali podstawy tzw. OPSEC, to śledztwo przeciw Jimmiemu trwałoby po dziś dzień.

Przeczytaj także:

23 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Pewnie ta dziewczyna, co go wsypała później chciała do niego wrócić. ^^

  2. “jimmy bardzo nieśmiałym chłopaczkiem był “

  3. znów służby likwidują konkurencję?

    • nie miał pozwolenia od służb na handel…

  4. Nadal nie czaję czemu trawka jest tak mocno banowana, a jednocześnie alkohol będący powodem wielu wypadków na drodze, rozbojów, gwałtów etc. jest całkowicie legalny i łatwodostępny nawet dla gimbazy. Za to trawka strzeżona jak najgorsze zło. Jakieś to niekonsekwentne chyba.

    • Wszystko jest dla ludzi. Alkohol powoduje takie szkody, bo jest ogólnodostępny. Trudno żeby trawka powodowała takie same zniszczenia skoro dostęp do niej ma dużo mniejsza grupa ludzi. Wszystko jest dla ludzi, skoro ktoś nie potrafi pić z głową to jarać też by nie potrafił.

    • A nie lepiej wszystko zalegalizować, bo wszystko jest dla ludzi?
      Wtedy idioci by się sami załatwili…
      A obecnie nielegalny handlarze mieliby konkurencję, legalność spowodowałaby spadek cen (patrz komentarz niżej z szacunkiem wartości rynku narkotyków) i poprawę jakości (chociażby lepiej oczyszczone substancje – czasem gorsze są świństwa z procesu produkcji).
      Same plusy! :)

    • Alkohol też był zakazany na mocy 18. poprawki do Konstytucji USA. Trwało to bodajże przez 14 lat. Jimmy to płotka w porównaniu do mafii jakie powstały w okresie prohibicji. Ala Capone wsadzono za podatki, bo inaczej nie potrafiono. Władze dały więc sobie spokój z prohibicją alkoholową, lecz zakazu marychy nie odpuściły, bo jest go łatwiej egzekwować.

  5. HellS angels.

  6. Hell$ Angels ;]

  7. Co się dziwić, szacuje sié, że na świecie ten biznes rocznie jest warty 350 mld $, a to tylko szacunlowe dane ;)

  8. No dobra, ale gdzie tutaj cokolwiek z it?

  9. Mógł się bronić że jest chorym na raka nauczycielem chemii.

  10. Az dziw ze nie wspomnial o chorych hemoroidach i ze to przez nie zaczal handlowac prochami ;)

  11. Miałem nadzieję na takie zakończenie – FBI wpada do redakcji Niebezpiecznika, gdzie Jimmy korzystając z redakcyjnego XPeka ustawia cały biznes w USA!

  12. Oprócz tych ‘Angelsów’ znalazłem jeszcze literówkę/orta: “…w przestępczym świadku pod pseudonimem…”

  13. I jeszcze to: Był podsłuchiwany, ale znaczących dowodów dostarczyli tak naprawdę jego współpracownicy, z których służby antynarkotykowe informatorów w zamian za zmniejszenie wyroków

  14. “Nie wiadomo, czym Jimmy ją tak zdenerwował, że postanowiła na niego donieść.”
    Po prostu porządna kobieta.
    Sam bym tak zrobił, gdybym o podobne sprawy podejrzewał swoją dziewczynę (oczywiście nie wziąłbym zapłaty).

  15. @
    7331 2014.09.07 23:32 | # |

    Wszystko jest dla ludzi. Alkohol powoduje takie szkody, bo jest ogólnodostępny. Trudno żeby trawka powodowała takie same zniszczenia skoro dostęp do niej ma dużo mniejsza grupa ludzi. Wszystko jest dla ludzi, skoro ktoś nie potrafi pić z głową to jarać też by nie potrafił.

    >> ha ha ha! żartujesz chyba! czlowieku! nie masz pojęcia ile tego rosnie wszędzie! Wóda to syf i to wiadomo, więc takie wpisy, ze wiecej szkody przez nia, bo łatwiej dostępna… przestań, nie znasz tematu.

    Alko powoduje takie szkody, bo jest alkocholem.

    MJ ma właściwie…. tak! same zalety!

    I nie jestem zajaranym 15-sto latkiem.

    Nielegalna jest, bo jest NIBEZPIECZNA dla tych, co z nią walczą — odbiera wizję na hajs i na coraz bardziej podupadających na zdrowiu ludzi, więc na pacjetnów chem-szpitali-umieralni, tych dojarek do zus’u, cholerne trolle.

    cytat:
    “tak, mj uzależnia, jeśli jest się pieprzoznym dupkiem”

  16. btw… być może i Jimmy był znany paru świadkom… jednak caly świaTek przestępczy o tym wiedział i wie teraz :P

Odpowiadasz na komentarz polak

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: