12:52
8/11/2018

W ubiegłym tygodniu pisaliśmy jak to SMS-owi naciągacze kryją się za przekierowaniami przez reklamy Google, aby zmniejszać ryzyko wpadki. Z jednej strony ich działania są przez to mniej widoczne, ale z drugiej strony istnieje możliwość oszacowania skali przedsięwzięcia przy pomocy narzędzi do analizy strategii reklamowych w wyszukiwarkach. Przychody naciągaczy mogą iść w setki tysięcy złotych, a może nawet należy liczyć je w milionach.

Skoro ktoś inwestuje… to się opłaca

Wiemy, że nasi Czytelnicy zwykle są odporni na scamy z Premium SMS-ami, a na wykładach “Jak nie dać się zhackować?” zwykle radzimy całkowicie blokować usługi Premium Rate, co bardzo ważne, razem z WAP/Direct Billingiem. Ale wciąż za mało osób o tym wie, dzięki czemu wprowadzający w błąd przedsiębiorcy mogą liczyć na spore zyski od rzeszy nieświadomych.

Jak już wspomnieliśmy, korzytanie przez naciągaczy z reklam Google daje możliwość oszacowania skali przedsięwzięcia. Można to robić przy pomocy narzędzi do analizy takich jak SEMrush. Z danych tego dostawcy analiz wynika, że strona Filmyfilmy.pl generuje ruch idący w setki tysięcy odsłon miesięcznie.

Tutaj możecie zobaczyć jakimi reklamami “naganiany” jest ruch:

Szacowany koszt takiego ruchu wygenerowanego przez reklamy robi wrażenie:

Choć tutaj trzeba podkreślić jedną rzecz. Nie ma 100% pewności, że naciągacze właśnie tyle zainwestowali. To tylko szacunki narzędzia analitycznego, które czasem mogą być mocno różne od prawdziwych kosztów jakie firma wydaje na reklamę. Pomimo tych potencjalnych rozbieżności kwotowych, narzędzia te wiarygodnie odzwierciedlają trendy i proporcje — i przede wszystkim tak należy na nie patrzeć.

Warto zauważyć, że koszt ruchu imponująco rósł w lipcu (do 38 tys.) i w sierpniu (kiedy przekroczył 93 tys.). Najwyraźniej jednak nie przeszkadzało to w kontynuowaniu kampanii, zatem – zgadujemy – jej organizatorzy musieli wychodzić na plus.

Więc ile mogą zarobić?

Załóżmy, że z całego tego ruchu “tylko” 100 tys. wizyt na stronie skończy się wysłaniem jednego tylko SMS-a za 30,75 zł brutto (25 zł netto). W takiej sytuacji przychód netto wyniósłby 2,5 miliona złotych. Te pieniądze nie trafiłyby w całości do administratora strony Filmyfilmy.pl, bo jemu należy się tylko część zysku. W Polsce prowizje dla partnerów w ramach płatności Premium SMS wynoszą ok. 50% od ceny netto. Nawet gdybyśmy założyli, że administrator strony Filmyfilmy.pl dostaje 40% z ceny netto, to na każde 100.000 wizyt zakończonych wysłaniem SMS-a mamy 1 milion złotych przychodu.

Brzmi niewiarygodnie? Przypomnijcie sobie zatem artykuł z ubiegłego roku o zatrzymaniu grupy SMS-owych oszustów przez policję. W komunikacie o zatrzymaniu wspomniano, że tylko od jednego podmiotu świadczącego dostęp do tego rodzaju usług, oszuści otrzymali kwotę ponad 1.300.000 zł prowizji. I pamiętajmy, że jest to tylko częśc przychodu, bo część pieniędzy trafia do innych usługodawców (operatorów płatności, telekomów), którzy bynajmniej nie oddają tych pieniędzy na cele charytatywne.

Oczywiście nie mamy pojęcia ile osób wysłało SMS-a po odwiedzeniu strony Filmyfilmy.pl. Jednak wprowadzenie w błąd co do ceny SMS-a (jedyne 31 groszy za film!!!) mogło się przełożyć na więcej wysłanych wiadomości.

Wróćmy do statystyk

Alternatywne narzędzie do analizy – Ahrefs – również sugeruje, że ruch generowany przez reklamy jest imponujący. Naciągacze starają się, by ich reklamy pojawiały się przy tytułach nowych filmów oraz przy wyszukiwaniu nazw znanych serwisów z filmami.

Widać też, że autorzy kampanii starali się “wykraść” ruch konkurencji, stosując słowa kluczowe nawiązujące do znanych serwisów z darmowymi filmami.

Setki tysięcy wizyt miesięcznie

Zobaczmy jeszcze co pokaże nam narzędzie SimilarWeb. Ponad 300 tys. wizyt w samym październiku, ale uwaga! W lipcu było 620 tys. wizyt. Ponad 92% ruchu pochodzi z wyszukiwarki, więc chyba możemy założyć, że naprawdę znaczną część odwiedzających stanowiły potencjalne ofiary (tj. ludzie, którzy kliknęli w reklamę i zobaczyli zachętę do wysłania wiadomości SMS).

Jedyne co tutaj pociesza to 26-procentowy Bounce Rate.

Ale jak to jest liczone?

Tym statystykom może się przyjrzeć każdy z nas, bo wymienione narzędzia mają swoje darmowe wersje. Jednak przy wszystkich internetowych statystykach pojawiają się pytania o dokładność. Na nasze pytania o dokładność tych statystyk odpowiedział zaprzyjaźniony z nami ekspert Łukasz Rysiak, który w temacie analizy ruchu siedzi od 10 lat.

Dane są niedokładne, ale błędy mogą być w obie strony. Narzędzia szacujące ruch, takie jak przywołany powyżej Ahrefs czy SemRush, opierają się na danych o ruchu pochodzących zwykle z informacji dostępnych dla reklamodawców w Google Ads. Te dane nie są 100% dokładne, ponieważ:

  • są zbierane co jakiś czas,
  • ruch dla danych fraz często cechuje się sezonowością – w jednym miesiącu może być bardzo popularna, w innym w ogóle,
  • sama specyfika kampanii Google Ads (do niedawna AdWords) jest taka, że dana reklama jest dopasowywana do różnych kombinacji fraz – w tym do takich, które są “below the radar” dla narzędzi szacujących ruch.

Narzędzia muszą mieć gdzieś poziom odcięcia bo nie mogą cyklicznie scrapować setek milionów fraz z tego źródła – we wpisach na swoim blogu osoby odpowiedzialne za Ahrefs same piszą o tym, że dane o mało popularnych frazach mogą być aktualizowane nawet co kilka miesięcy. Google Ads nie pokazuje też fraz z tzw. długiego ogona (właściwie to “bardzo długiego ogona” – czyli takich, których szuka mniej niż 10 osób w miesiącu), bądź takich, które pozwalałyby na identyfikację osoby wyszukującej informacje.

W dużym uproszczeniu – szacunki ruchu opierają się zwykle na przemnożeniu potencjału ruchu (czyli liczby wyszukań danej frazy) przez z góry ustalony współczynnik klikalności frazy w reklamach (tak samo się robi dla wyników organicznych). Tylko że te współczynniki są różne dla różnych typów fraz/kategorii tematycznych, pozycji reklamy, etc., więc narzędzia mogą sobie wewnętrznie liczyć to jak im się podoba, chociaż wiadomo, że ich celem jest podawanie jak najbliższych rzeczywistości informacji.

Warto zapoznać się z wpisami na blogach SemRush i Ahrefs opisującymi w jaki sposób oni obliczają te dane i co robią aby być możliwie blisko rzeczywistości. Osobnym, świetnym źródłem informacji jest wpis na blogu Ahrefs opisujący sam problem w estymowaniu ruchu i jego klikalności.

Łukasz dodał, że za wiarygodne uważa statystyki dotyczące ruchu podawane przez SimilarWeb. W tym przypadku ruch jest szacowany złożonymi metodami, poprzez skupowanie informacji o ruchu z różnych źródeł, m.in. od dostawców internetu (por. co wie o Tobie Twój dostawca internetu i jak sprawić aby nie widział tego co robisz na komputerze), właścicieli narzędzi statystycznych, wtyczek na stronach, rozszerzeń w przeglądarkach czy “widżetów” w “darmowych” aplikacjach mobilnych. Sam Łukasz porównywał w przeszłości statystyki tego narzędzia ze statystykami serwisów, do których miał dostęp i stąd jego przekonanie o dokładności.

A jak Łukasz ocenia dane dotyczące wydatków na kampanię?

Są prawdopodobne, ale stawki w Google Ads to jest coś, za czego optymalizację płaci się agencjom SEM więc może być np. 50% mniej. Tak czy inaczej skala jest duża.
Sam widzę w tych kampaniach spory potencjał do optymalizacji ponieważ widać, że „scammer” niepotrzebnie wydaje pieniądze na obstawianie pierwszych pozycji w reklamach – zwykle automatyzuje się to skryptami tak, aby utrzymać się w pierwszej trójce reklam bo one tak czy inaczej są wyświetlane ponad wszystkim innym na stronie wyników wyszukiwania Google. Tak czy inaczej skala jest duża – dodaje Łukasz.

Czy ktoś coś z tym zrobi?

Wypada jeszcze dodać, że strona Filmyfilmy.pl ciągle działa w najlepsze, a jej reklamy ciągle wyświetlają się w Google. Jedyne co się zmieniło to numer Premium SMS, na który trzeba wysyłać wiadomość. Wcześniej były to numery 92550 oraz 92521 powiązane z firmą Teleaudio Dwa Sp. z o.o. Teraz zauważyliśmy zachęty do wysyłania SMS-ów na inny numer – 73480. Cena SMS-a jakby spadła i jest podana nieco rzetelniej.

Zmienił się także regulamin płatności. Uwzględnia nowe ceny. Wątpimy, aby nie miało to żadnego związku z naszym poprzednim tekstem. Czyżby dostawca płatności zwrócił się z uwagami do swojego partnera? To możliwe, bo pisaliśmy w tej sprawie do firmy Teleaudio Dwa.

Jednak mimo poprawienia cen nadal nie wszystko jest w porządku. W momencie, gdy ostatnio sprawdzaliśmy, regulamin nadal nie wyjaśniał kto jest administratorem strony Filmyfilmy.pl.

Z tym większym zainteresowaniem czekamy na to, co zrobi w tej sprawie UOKiK. Nawet jeśli przedsiębiorca stojący za stroną Filmyfilmy.pl jest nieznany, to bez problemu da się ustalić jaka firma pośredniczy w płatnościach przez Premium SMS. Może ona byłaby w stanie wskazać swojego partnera? Pytaliśmy o to urząd, ale Maciej Chmielowski z UOKiK odpisał nam tylko tyle.
Dzień dobry,
z ciekawością przeczytaliśmy artykuł. Do tej pory nie wpływały skargi na tego typu praktyki. Jeżeli ktokolwiek ma więcej informacji na ten temat, to czekamy na sygnał.  Mamy też sposoby  żeby ustalić dane przedsiębiorców, których praktyka budzi wątpliwości.
Wiemy, że nasz Czytelnik wysyłał w tej sprawie e-mail na adres smspremium@uokik.gov.pl. Najwyraźniej nie zostało to potraktowane jako skarga, mimo iż UOKiK zachęca do powiadamiania o naciąganiu w taki sposób.
Infografika ze strony UOKiK

Infografika ze strony UOKiK

Być może UOKiK czeka na skargi osób, których reklamacje zostały odrzucone. Jednak nie wszyscy konsumenci decydują się na reklamację, a opisana praktyka niewątpliwie jest naganna. Sprawdzimy jeszcze, czy UKE dostrzeże jakąś możliwość działania ze swojej strony. A Was, jeśli czujecie się poszkodowani, zapraszamy do kontaktu zarówno z nami jak i UOKiK.

Przeczytaj także:

16 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Mam jedno pytanie: czy operatorzy sieci mają z takich SMS zyski? Na Facebooku Orange twierdził, że z usług premium (chodziło konkretnie o “usługi subskrypcyjne”) “tylko zewnętrzne firmy czerpią zyski”….

    • Bzdura, operator na pewno przesyła SMSy za darmochę.

    • Operator bierze do kieszeni ok 50% kwoty takiego smsa.
      Jak płacisz 3 zl + VAT to 1,5 idzie do operatora,1,5 do usługodawcy a VAT oczywiście wiadomo gdzie :)
      Czasem zdarzają się akcje np. charytatywne gdzie operator wprost zaznacza ze całość kwoty z smsa idzie do beneficjenta.

  2. Małe sprostowanie:

    – ruch z tych narzędzi jest często zbyt podkręcany, wartość ruchu również,
    – kampanie AdWords często robi się na ‘patencie’ za free lub niskim kosztem,
    – konwersja w modelu biznesowym opartym na premium sms, ‘na filmach’ waha się w okolicach 0.15% do 0.50% (biorąc pod uwagę ten konkretny przykład, myślę, że mają tam około 0.20% skuteczności). Przy 500k unikalnych wizyt, skuteczność wynosi w najlepszym przypadku 2500 leadów (0.50%) lub 1000 leadów (0.20%). Lead od 10 zł do około 15 zł brutto za osobę, w zależności czy usługi są przez pośrednika, który kroi około 4-5 zł czy bezpośrednio. Podsumowując, to nie są miliony, ale te 10-15k zł przy unikalnych 500k wyciskają. No chyba, że skuteczność jest większa niż wspomniane 0.20% w co wątpię.

    Gdyby ktoś miał jakieś pytania, to w miarę możliwości odpowiem.

    • Nowa wersja Semrusha mocno zawyża ten skok w sierpniu/wrześniu wynika z wprowadzenia nowej wersji i prawdopodobnie nowego algorytmu. Statystyki dla starego wyglądu bardziej realne pokazują ruch na poziomie 217k a nie 1.4M tak samo koszt dla startych statystyk wynosi $23,3k zamiast $164k.
      https://ibb.co/bLsZ8V

      Moncno porzepłacają za pierwsze miejsca. @geugeniusz uważam, że konwersja jest tutaj trochę większa bliższa 1%

      Pozdrawiam

  3. A na co komu te SMSy premium? Zlikwidować w cholerę i po problemie.
    Chcesz coś kupić, to zrób przelew.

    • Nie tyle zlikwidowac co znacznie zmienić zasady funkcjonowania. Powinna być 2-etapowa aktywacja usługi Premium. Klient wysyła pierwszy SMS i od razu dostaje od operatora sieci GSM (nie usługodawcy Premium) SMS-a zwrotnego z: 1) ceną brutto usługi; 2) nazwą usługodawcy. Na taki SMS klient musi odpowiedzieć poleceniem typu “TAK”, “OK” i dopiero wtedy treść pierwszego SMS-a jest przekazywana do usługodawcy a rachunek obciążony ceną usługi. Do czasu takiego potwierdzenia usługodawca nawet nie powinien wiedzieć, że klient coś próbuje aktywować. Da się? Myśleć Państwo Operatorzy, Ustawodawcy i UKE, myśleć!

    • @Marcin Maziarz

      Pomysł mi się podoba. To mogłoby zadziałać.

  4. Co robić, jak żyć? Pogrzebać wektor ataku, czyli w tym wypadku pozbyć się reklam. To już nie walka ideologiczna, tylko walka o bezpieczeństwo. Coraz więcej powodów by blokować reklamy ;)

    • Byle nie za pomocą narzędzi od firm, które zarabiają na wybiórczym przepuszczaniu “niektórych” tj. opłaconych) reklam – np. wiecznie przytaczany, przeklęty AdBlock (z plusem czy bez, jedna zaraza).

      W tym celu polecam narzędzia FOSS – sam korzystam z µBlock origin, ale są i inne.

    • PS.
      Mały suplement – FOSS zarówno po stronie narzędzia, jak i infrastruktury (którą można, w razie chęci, samemu zreplikować za pomocą ogólnie dostępnych narzędzi). Co nam z tego, że sam klient blokera reklam będzie FOSS, jeżeli łączy się z zamkniętym API, a zarządzający tym API np. czerpie zyski od reklamodawców za przepuszczanie, jak w wypadku AdBlocka…

  5. Przeciez od dawna wiadomo ze teleaudio dwa za ktorym stoi cyfrowy p. wspiera inciatywy premium dla wrozb, erotyki i innych bzdur. 6 pieter w mariocie wymaga wynikow zeby sie utrzymac

  6. SimilarWeb niestety nie zawsze podaje sensowne dane, podejrzewam, że wiele zależy od konkretnej strony. Różnice bywają duże, nawet dwukrotnie. Jest to jakiś punkt odniesienia, ale nie wierzyłbym mu ślepo.

  7. W sumie to chyba nic nowego….. W sprawie opisywanej przez niebezpiecznik.pl w 2010r. https://niebezpiecznik.pl/post/spamer-naszej-klasy-aresztowany/ udało się udokumentować dochód dla sprawców na poziomie ok 5-6 milionów. Tyle zostało udowodnione. Ja szacuję, że zarobili trzy razy tyle.

  8. Konwersja na poziomie 30% obliczona przez niebezpiecznik to zabawna sprawa. Gdyby wynosiła chociaż 10% to wyniki w Google dzisiaj prezentowały by się inaczej. TOP 10 jeden wielki fejk pod sms pod każdą frazą związaną w filmami.

  9. Niezrozumiałe dla mnie jest to, że SMSy charytatywne są objęte podatkiem. To jest chory kraj, że muszę zapłacić podatek, bo chciałem komuś uratować życie…

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.