8:41
22/4/2021

W ciągu ostatnich kilku dni odebraliśmy wiele e-maili od “zszokowanych” Czytelników, którzy wskazywali, że dom Jarosława Kaczyńskiego na mapach Google został “zamazany” (choć niektórzy używali słowa “ocenzurowany”).

W zależności od poglądów politycznych naszych Czytelników, jedni stawiali hipotezę, że rozmazanie domu Jarosława Kaczyńskiego to “atak hakerski” (ew. głupi dowcip), a drudzy że Jarosław Kaczyński z racji piastowanego stanowiska ma większe (zbyt duże!) przywileje do ochrony swojej prywatności niż przeciętny Kowalski.

Musimy rozczarować fanów obu teorii :-) Dom na mapach Google “zamazać” może sobie każdy. Wystarczy wypełnić odpowiedni formularz, klikając na link “zgłoś problem” na mapie Google.

Dane z formularza są analizowane przez zespół pracowników Google i to oni podejmują decyzję, czy zgłoszenie jest wiarygodne. Nie będziemy zgadywać, kto wysłał wniosek o usunięcie domu Jarosława Kaczyńskiego. Mógł to zrobić każdy, niekoniecznie właściciel posesji. Czy Google prosi o dodatkowe informacje? Zobaczymy. Spróbowaliśmy zamazać Wawel …oraz mniej i bardziej znane budowle mieszkalne :) Damy znać.

Nie zawsze zamazanie jest najlepszym wyjściem…

Jeśli ktoś ceni sobie prywatność, to nie zawsze zamazanie jakiegoś obiektu (lub cenzura treści z nim związanych) jest dobrym pomysłem. Przekonała się o tym m.in. Barbara Streisand, która domagała się usunięcia fotografii swojego domu. Działania (podobnie zresztą jak teraz, w przypadku domu Jarosława Kaczyńskiego) przyniosły skutki odwrotne do zamierzonych. Internet w wielu miejscach został zalany fotografią, którą Streisand chciała usunąć.

To zjawisko jest powtarzalne, a właśnie od Pani Barbary zawdzięcza swoją nazwę: Efekt Streisend. Ma też zastosowanie np. przy próbach wymuszania na dziennikarzach usuwania niewygodnych artykułów prasowych.

Nigdy się nie domyślicie czyj to dom…

Inna sprawa, że czasem rozmyte lub zaczernione obiekty są dość rzucające się w oczy i jeśli nie ocenzurujecie sobie ich na absolutnie każdej mapie, a nie ocenzurujecie, to i tak internauci dotrą do tego, jak wygląda ten “tajny obiekt wojskowy, który chciano z mapy usunąć“. Pokazywaliśmy to na przykładach 10 lat temu, pokazywaliśmy 3 lata temu i pokażemy pewnie za rok… ;)

PS. We wtorek wspominaliśmy o serwisie ArcGIS w kontekście pliku z danymi ponad 20 000 funkcjonariuszy, jaki został wgrany na niego przez pracownika RCB. Nie zgadniecie, czyj zupełnie nieocenzurowany dom można znaleźć w jednym z narzędzi udostępnianych przez serwis ArcGIS…

Przeczytaj także:

50 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Śmieszne było kiedyś, że jakiś teren na mapie Google był zamazany a na mapie Bing już nie. :)

    • No, to że czegoś nie ma na Google Maps a jest na Bingu to normalka :D
      Przykład – greckie lotniska wojskowe (lub wojskowo-cywilne jak Korfu).

      &

  2. Jest takie polskie przysłowie :
    Uderz w stół a odezwą się nożyce
    ;-) idealnie pasuje do takich sytuacji
    Że też przez tyle wieków które mamy zapisane w historii ludzkości, ludzie dalej się nie nauczyli jakie zachowania powodują reakcje społeczeństwa

  3. Doczłapałem się na StreetView do tgo miejsca – i patrzę – normalny domek – nic nie jest rozmazane. Okazuje się, że wystarczy na domek patrzeć z dalszego pasa drogowego, żeby nie był rozmazany.

    • Albo zmienić datę. Wcześniejsze zdjęcia nie zostały zamazane.

    • > Albo zmienić datę. Wcześniejsze zdjęcia nie zostały zamazane.

      Jak niby chcesz zmienić datę na komputerze googli?

  4. To, że można usunąć (czytaj zamazać) swój dom w Google StreetView to nie jest może jakąś wielką nowością. Mnie ciekawi natomiast kwestia odwrócenia tego. Załóżmy, że kupiłem dom, który poprzedni właściciel zamazał. Że nie wspomnę o sytuacji, w której ktoś zrobił po prostu dowcip i nie będąc właścicielem zgłosił prośbę o wymazanie. Załóżmy, że chciałbym, żeby mój dom znowu pojawił się w GSV. Co wtedy?

    • Teoretycznie według Google zamazanie jest nieodwracalne.

  5. Ad. P.S. Na ostatnie pytanie chyba każdy zna odpowiedź: dom polskiej Barbary Streisand? ;)

  6. Od frontu, czyli od Solskiego, nadal jest nieocenzurowany. Podobnie jak rekonstrukcja w 3D. ;)

  7. Wg. Google zamazanie jest nieodwracalne. Zrobić może to każdy.

  8. Ja swój też zamazałem:d a czemu? Bo moge :D

  9. Jeszcze trochę i Google Street View całkiem zniknie, bo wszyscy tylko cenzurują…

  10. Zamazany dom to też znak, który może wzbudzić czyjąś ciekawość. Bo niby po co został zamazany, czy tam jest coś wartościowego. Każdy kij ma 2 końce.

  11. Barbara :) wiecznie żywa

  12. Dlaczego zostałem zmoderowany pisząc o Barbarze?

  13. Przyszło mi do głowy, że jak wysawię wniosek o zamazanie mojego domu w Google, to trafia do nich pewna prywatna informacja (pewnie tylko potwierdzenie) :-)

  14. Na fotce posiadłość Władimira Władimirowicza o ile się nie mylę :)

    • Mylisz się.. wystarczy przeczytać.. to dom Barbary Streisand

  15. Stawiam, że dom Obajtka ;)

  16. Tak z sąsiedniej beczki. Ile trwa dodanie telefonu do pinezki na mapie google? W okolicy jest pewna firma, która za bardzo nie przejmuje się istnieniem w internecie, bo dobrze sobie radzi analogowo. Pinezkę ktoś postawił, ale praktycznie pustą. Dodałem tam adres www, który pojawił się na drugi dzień. Dodałem też telefon, ale go nie widać pewnie już drugi tydzień.

    • Zależy. Jeżeli firma ma wizytówkę Google Moja Firma, ale jej nie wypełniła (patrz: jest wlasciciel), to musi potwierdzić. Jeżeli nie ma, to zależy od twojej rangi lokalnego przewodnika. Jak jest niska, to jakiś lokalny przewodnik musi potwierdzić w ankiecie, którą od czasu do czasu dostaje.

    • Odpowiedź jest jak zwykle klarowna: To zależy.
      1. Jeżeli firma ma zweryfikowaną wizytówkę, to sama musi potwierdzić.
      2. Jeżeli firma nie ma zweryfikowanej wizytówki, to odpowiedź znów brzmi: To zależy. Zależy od poziomu “Lokalnego przewodnika”, który dokonywał zmiany.
      a) Przy niskim poziomie, taka zmiana musi być potwierdzona przez kogoś z wyższym poziomem. Jak długo to potrwa? To zależy ile jest takich osób zameldowanych w okolicy i czy bawią się w ankiety przesyłane im przez Google z programu “Lokalny przewodnik”. Kiedyś na akceptację zmiany czekałem ponad rok. Zdążyłem nawet o tym zapomnieć, a tu email, że potwierdzono.
      b) Przy wysokim poziomie, zmiana jest często nawet na następny dzień, czyli po odświeżeniu na serwerze głównym Google.

      To też ukazuje, jak można się uchronić przed złośliwymi zmianami, typu zmiana nazwy szkoły na “Wyższa szkoła robienia hałasu”, jak to miało swego czasu miejsce. Wystarczy zweryfikować swoją wizytówkę w Google, nawet jeśli nie zamierzamy jej aktualizować.

    • To zależy od Twojego statusu jako poprawiacza w mapach. Jeśli wcześniej zostałeś zweryfikowany jako wiarygodny, to poprawki pojawiają się niemal automatycznie, po kilku dniach max. Chociaż to też zależy od tego czy ktoś inny potwierdzi prawdziwość tej poprawki.
      Dodawałem kilka miejsc i do kilku dopisywałem dane kontaktowe a nawet potwierdzałem przeniesienie fryzjera do innego lokalu

  17. Do takiego obiektu zawsze można dodać własne zdjęcia i z nimi na szczęście właściciel już nie może walczyć. W ogóle sama idea cenzurowania budynków które i tak każdy może zobaczyć, jest co najmniej bezsensowna.

  18. Drogi Nbzp tutaj więcej szczegółów od dobrego źródła z Google’a ;) https://spidersweb.pl/2021/04/dom-jaroslawa-kaczynskiego-znikl-z-google-street-view-sprawdzilem-nie-nakrecajcie-sie-tak.html

  19. Zamazanie to nic , a co zrobić jak 7 lat temu nie wiadomo jak Google Maps zamieniło nazwę jezior leżących obok siebie , serio zamieniło i od tamtego czasu przestały mi ryby brać :-( . Zgłosić może drogę ze coś źle jest ale jeziora nie możesz zgłosić pinezka . Pisałem do nich wiele razy i nic ! Niby problem blachy tylko jak ktoś się będzie topił , to które zgłosić jezioro na 112 to co jest na mapie czy tak jak się nazywa naprawdę od miejscowości. Obok ?!!!

  20. A ma ktoś pomysł w jaki sposób “ukryć” swój adres korespondencyjny? Niedawny głośny przypadek wycieku u Ledgera dał mi do myślenia (mimo że akurat nie byłem ofiarą). W wielu miejscach trzeba podać swój adres i jeżeli dana baza wycieknie, to w obiegu znajdzie się np. informacja, że Kowalski kupił drogi sprzęt RTV i prawdopodobnie mieszka pod danym adresem. Czy jedyną opcją jest podawanie fałszywego adresu i podczas próby dostawy przez kuriera twierdzić, że to pomyłka i trzeba dostarczyć parę numerów dalej.

    • Przez pocztę: skrytka pocztowa. Przez kuriera: dostawa do miejsca pracy.

    • @mpan

      Nie jest to takie proste, bo np. w szpitalu, przychodni, szkole i wielu urzędach nie można podać adresu skrytki pocztowej, musi być “adres zamieszkania” (mimo że często jest zupełnie niepotrzebny do danej procedury).

    • Andrzej A.: nie wiem, jak to jest u ciebie, ale mnie „szpital, przychodnia, szkoła lub wiele urzędów” nie wysyłają drogiego sprzętu RTV.

    • @ mpan

      Ale z takich instytucji też wyciekają dane i to wiele bardziej wrażliwe niż informacje o kupnie drogich rzeczy:
      – stan zdrowia i nałogi (szpital)
      – problemy z prawem i często związane z tym szczegółowe informacje o życiu prywatnym (policja, prokuratura, sąd)
      – informacje o majątku (Urząd Skarbowy)

      Wszystko to tam leży, powiązane z naszymi PESEL-ami i adresami zamieszkania, a słabo opłacani urzędnicy i informatycy mają w pompie bezpieczeństwo tych danych.

      Czekam na wycieki danych ze spisu powszechnego, może wtedy Polacy się obudzą

  21. W ogóle dlaczego w POLSCE jest dostępne streat view a w NIEMCZECH nie? Sprawdzcie sobie jakieś malutkie miasta i wioski. To samo jest w SZWAJCARII nie da się u nas tego też ustawić? W tedy takie cenzurowanie jest bez sensu.

    • Bo w Niemczech, Szwajcarii, Austrii i pewnie kilku innych państwach są inne przepisy dotyczące rejestrowania wizerunku (w uproszczeniu). Dlatego w tych krajach nie możesz też swobodnie używać rejestratora jazdy (tzn. np. w Niemczech możesz, ale nie możesz publikować tych materiałów, a w Austrii samo posiadanie rejestratora podlega karze). Lepiej, żeby takich ograniczeń w Polsce nie wprowadzali, bo StreetView to często ułatwienie dla podróżujących. A skoro jakaś posesja jest widoczna z drogi publicznej, to dlaczego miałaby być zamazana? Przecież każdy, kto ma niecne zamiary może sobie sam podjechać i zrobić tyle zdjęć ile potrzebuje.

    • Niemcy mają dużo bardziej restrykcyjne od Polski przepisy chroniące prywatność, połączone z presją społeczną na ochronę tejże.

    • Polityka prywatności. Podobno Niemczech przeprowadzano referendum, czy mieszkańcy zgadzają się na Google Street View, czy też nie. Część miast się zgodziła, ale większość nie.
      Co do Austrii, to tam rząd, bez referendum podobno sam zadecydował, że nie wpuści Street View.

      Informacja jest o tym na niemieckojęzycznej Wiki pod hasłem Google Street View.

    • Bardzo zazdroszczę Niemcom i Austriakom, że – przy wszystkich wadach tych narodów i ich państw – zdecydowanie bardziej dbają o prywatność, niż Polacy. I że cenią gotówkę o wiele bardziej niż Polacy, którzy podniecają się bezkrytycznie “wygodnymi”, “innowacyjnymi” i “trendy” sposobami płatności, które wiązą się z inwigilacją naszych zarobków i wydatków.

    • @Marcin A. J.
      Ale pitolisz bez sensu.

      1. jak chcesz mieć całkowitą prywatność to zamieszkaj na bezludnej wyspie – nie widzę powodów, aby zamazywać domy, mieszkania, ulice – twarze osób tak…
      2. potem będzie płacz przy stłuczce, że nie możesz udowodnić swojej niewinności z nagrania rejestratora bo przepisy nie pozwalają na rejestrację wideo
      3. to nie podniecanie się, tylko mamy 21 wiek, czas płacenia jajkami i innymi zwierzęcymi dobrami minął
      koszty produkcji gotówki jest większe niż plastikowej karty lub dodanie karty do telefonu
      4. “które wiązą się z inwigilacją naszych zarobków i wydatków”
      tak, tak, bo przy gotówce nie ma inwigilacji zarobków i wydatków, bo przecież pracodawca nie wysyła informacji do ZUS i Urzędu Skarbowego ile zarabiasz…
      jeżeli niby możesz kupić samochód nowy, np za 5-6 lat, a kupisz za 3 miesiące to skarbówka na pewno się tobą zainteresuje skąd masz dodatkowe źródła przychodów…

    • @nitro

      > jak chcesz mieć całkowitą prywatność to zamieszkaj na bezludnej wyspie

      Chcę prywatności także w wielkim i zatłoczonym mieście, bo jestem człowiekiem, a nie zwierzęciem.
      Uważam, że wprowadzanie nowoczesnych technologii nie może się odbywać z obniżeniem poziomu prywatności: powinny być one tworzone na zasadzie “privacy by design”.

      W ogólności chodzi o niezbieranie danych, a tam gdzie jest to konieczne – to zbieranie minimalnej i ich ilości i natychmiastowe kasowanie, gdy nie są niezbędne.
      Poza tym co do zasady żadna technologia nie powinna być obowiązkowa: ani posiadanie telefonu, ani korzystanie z Internetu, ani z kont bankowych czy kart płatniczych. Jestem tu za wolnością wyboru.

      > – nie widzę powodów, aby zamazywać domy, mieszkania, ulice – twarze osób tak…

      Ja z kolei nie widzę powodów, żeby w ogóle tworzyć takie technologie jak StreetView, a tym bardziej w uberinwigilującym Google’u. Cyfrowe mapy w zupełności wystarczają do dokładnego orientowania się w terenie. Do nawigacji jest GPS, a do poruszania się w budynkach korzysta się z umieszczonych w nich zazwyczaj strzałek, a nie z danych przechowywanych gdzieś-tam przez Google’a czy kogoś innego.

      > 2. potem będzie płacz przy stłuczce, że nie możesz udowodnić swojej niewinności

      Tu już moim zdaniem bardzo się mylisz. Udowodnić należy winę, a nie niewinność.

      Ekstremalny i przerysowany przykład:
      Czy jeżeli np. Twoja żona skorzysta z toalety np. w supermarkecie, a ukryty w kabinie bandyta zabije ją nożem kuchennym, a potem uda mu się uciec i policja go nie namierzy z braku kamer, to czy będziesz się domagał instalacji kamer w każdej toalecie?
      Chciałbyś pełnej rejestracji wszystkich chwil życia człowieka, również tych intymnych?

      > z nagrania rejestratora bo przepisy nie pozwalają na rejestrację wideo

      Gdyby oprogramowanie rejestratora usuwało dane starsze niż 72 godziny oraz nielegalne byłoby automatyczne rozpoznawanie obrazów (w tym twarzy i numerów rejestracyjnych), nie miałbym problemu z takimi rejestratorami. Cel (uzyskanie dowodu cyfrowego w razie stłuczki) byłby osiągnięty bez wdrażania permanentnej inwigilacji.

      > 3. to nie podniecanie się,

      Korzystanie z jakiejś technologii głównie dlatego, że jest “nowa”, “innowacyjna” czy “wygodna” moim zdaniem można nazwać podniecaniem czy ekscytowaniem się.
      Uważam, że kluczowe jest to, czy korzystanie z niej jest dobre, uczciwe, sprawiedliwe itd. – to jest znacznie ważniejsze niż (też oczywiście istotna) wygoda.

      > tylko mamy 21 wiek,

      Prywatność to dobro, które należy się każdemu człowiekowi.
      Nie widzę żadnych powodów dla których w tym 21. wieku mielibyśmy się jej pozbywać albo ją ograniczać. Wręcz przeciwnie.

      > czas płacenia jajkami i innymi zwierzęcymi dobrami minął

      Z moich obserwacji wynika że wcale tak nie jest. Wymiana barterowa ma się dobrze mimo że rządy ją zaliczają do szarej strefy.

      > koszty produkcji gotówki jest większe niż plastikowej karty lub dodanie karty do telefonu

      Tak, podobnie jak jej zabezpieczanie i obsługa też wiązą się z kosztami.
      Ale to nie jest argument, żeby się tej gotówki pozbywać, bo _obecnie_używane_ płatności elektroniczne pozbawiają konsumentów prywatności transakcji oraz zdają ich na łaskę i niełaskę firm, które tymi płatnościami zarządzają.

      Dodatkowym argumentem przeciwko wycofywaniu gotówki jest łatwość odcięcia człowieka od *jego* pieniędzy przez państwo drogą – całkiem możliwego i teraz, i w przyszłości – urzędowego zablokowania jego rachunku bankowego albo instrumentu płatniczego.

      Nawiasem mówiąc, istnieją już systemy płatności elektronicznej które szanują prywatność konsumentów, a jednocześnie umożliwiają rozliczenie podatków takich jak VAT. Na przykład opracowane we Francji oprogramowanie GNU Taler (www.taler.net)

      > 4. “które wiązą się z inwigilacją naszych zarobków i wydatków”
      > tak, tak, bo przy gotówce nie ma inwigilacji zarobków i wydatków, bo przecież
      > pracodawca nie wysyła informacji do ZUS i Urzędu Skarbowego ile zarabiasz…

      Jest inwigilacja zarobków (nieunikniona jeżeli obowiązuje podatek dochodowy) ale tylko przez pracodawcę i urzędy państwowe. Przy płatnościach elektronicznych dodatkową wiedzę zyskują opratorzy kart i banki, które coraz częściej na tych danych uruchamiają swoje algorytmy Big Data. Uważam, że zatrudnieni mają prawo nie korzystać z tych usług.

      Wg mnie mylisz się pisząc, że przy użyciu gotówki jest inwigilacja wydatków. Nie ma, bo bank, pośrednik płatności i operator karty nie wiedzą, gdzie, kiedy i za ile kupuję różne rzeczy w handlu detalicznym gdy płacę za nie gotówką. Gdy płacę kartą – wiedzą i trzymają te dane długo, jeśli nie wieczyście.

      > jeżeli niby możesz kupić samochód nowy, np za 5-6 lat, a kupisz za 3
      > miesiące to skarbówka na pewno się tobą zainteresuje skąd masz dodatkowe
      > źródła przychodów…

      Użyłeś mało przekonującego przykładu, bo samochód to wyjątek od reguły: samochodu nie tylko się nie kupuje anonimowo, a nawet się go obowiązkowo rejestruje w urzędzie. Za to roweru, komputera, książek, AGD, żywności i w ogóle większości dóbr – nie.

    • @KeeVaz
      Pisałem do innego rozmówcy.
      No ale rozumiem, komentarz publiczny, każdy może odpowiedzieć, spoko.

      > Chcę prywatności także w wielkim i zatłoczonym mieście, bo jestem człowiekiem, a nie zwierzęciem.

      A to zwierzęta są jakieś gorsze od ludzi? ;)
      Masz prawo do ich podglądania? ;)
      Czujesz się lepszy od nich? ;)
      Człowiek też jest zwierzęciem ;)
      I w jaki sposób to owe wielkie zatłoczone miasto łamie twoją prywatność?
      Przez monitoring miejski?
      Bo ktoś na ciebie spojrzy na przystanku tramwajowym?
      Jak ktoś na ciebie spogląda to też dokonuje rejestracji twojej osoby – czy masz ochotę komuś wydłubać oczy?

      > Uważam, że wprowadzanie nowoczesnych technologii nie może się odbywać z obniżeniem poziomu prywatności: powinny być one tworzone na zasadzie “privacy by design”.
      W ogólności chodzi o niezbieranie danych, a tam gdzie jest to konieczne – to zbieranie minimalnej i ich ilości i natychmiastowe kasowanie, gdy nie są niezbędne.

      Mogę się z tym zgodzić.

      > Poza tym co do zasady żadna technologia nie powinna być obowiązkowa: ani posiadanie telefonu, ani korzystanie z Internetu, ani z kont bankowych czy kart płatniczych. Jestem tu za wolnością wyboru.

      A w jaki sposób to co opisałeś jest obowiązkowe?
      Nie musisz mieć telefonu, możesz wysyłać pocztą albo gołębiem informacje.
      Nie daj coś tobie się stanie, zanim gołąb doleci ty już dawno wyciągniesz nogi do przodu z braku pomocy medycznej.
      Internet? możesz skorzystać z biblioteki, fascynujące jest marnowanie czasu na poszukiwanie koniecznej wiedzy.
      Konta bankowe czy karty płatnicze? a przecież nikt tobie nie każe mieć ani jednego ani drugiego, możesz otrzymywać wypłatę w gotówce i płacić w gotówce.
      Czy ktoś tobie zabrania tak robić?
      Mam telefon, bo dla mnie szybki sposób na rozmowę z drugą stroną + sprawdzenie potrzebnych informacji.
      Korzystam z Internetu, bo chcę i mogę, bo dla mnie także kopalnia szybkiej wiedzy, kontaktów z innymi ludźmi, urzędami, wysyłka papierów urzędowych, itd. itp.
      Konto bankowe i karta płatnicze. Chcę, bo nie chcę trzymać kasy w domu. Już sąsiedzi trzymali gotówkę w domu i ich okradli w biały dzień, pod nosem innych sąsiadów.
      Kartę mam zapisaną do telefonu, bo nie chcę brać portfela i pliku banknotów.

      >Ja z kolei nie widzę powodów, żeby w ogóle tworzyć takie technologie jak StreetView, a tym bardziej w uberinwigilującym Google’u. Cyfrowe mapy w zupełności wystarczają do dokładnego orientowania się w terenie. Do nawigacji jest GPS, a do poruszania się w budynkach korzysta się z umieszczonych w nich zazwyczaj strzałek, a nie z danych przechowywanych gdzieś-tam przez Google’a czy kogoś innego.

      Nie wiem co oznacza słowo, “uberinwigilującym”. Proszę stosować poprawne słownictwo w języku polskim.
      GPS starczy? wystarczy zagłuszyć jego sygnał, nadać fałszywe współrzędne lub wystarczą że satelity padną z przyczyn technicznych.
      A ja widzę – bo mogę w 3D zobaczyć cel swojej podróży i trasę. Nie raz tak robiłem bo miałem wątpliwości.
      Nigdzie w żadnym znanym mi budynku nie widziałem żadnych “strzałek”. Informację tak i to też nie zawsze.

      >Tu już moim zdaniem bardzo się mylisz. Udowodnić należy winę, a nie niewinność.

      To twoim zdaniem, które odbiega od rzeczywistości w Polsce.

      > Czy jeżeli np. Twoja żona skorzysta z toalety np. w supermarkecie, a ukryty w kabinie bandyta zabije ją nożem kuchennym, a potem uda mu się uciec i policja go nie namierzy z braku kamer, to czy będziesz się domagał instalacji kamer w każdej toalecie?

      Faktycznie ekstrymalny i głupi przykład. ;)
      Poza tym może nie wiesz, ale ciebie chętnie uświadomię i poinformuję, że w polskich systemie prawnym nie można utrwalać takich czynności – wynika to z art. 191a § 1 Kodeksu Karnego.

      > Chciałbyś pełnej rejestracji wszystkich chwil życia człowieka, również tych intymnych?

      Nie interesuje mnie czyjeś życie jako serial z filmu Truman show, mam własne.
      Jak ciebie interesuje cudze życie intymne to włącz sobie pierwszy film porno.

      > Gdyby oprogramowanie rejestratora usuwało dane starsze niż 72 godziny oraz nielegalne byłoby automatyczne rozpoznawanie obrazów (w tym twarzy i numerów rejestracyjnych), nie miałbym problemu z takimi rejestratorami. Cel (uzyskanie dowodu cyfrowego w razie stłuczki) byłby osiągnięty bez wdrażania permanentnej inwigilacji.

      Twój pomysł jest bezsensowny.
      Dowód cyfrowy, gdzie nie widać nr rej. pojazdu sprawcy lub gęby sprawcy nic nie znaczy.
      Poza tym jeżeli na ulicy system monitoringu rozpozna sprawcę przestępstwa, to ochrona może szybciej wysłać w dane miejsce policję.

      > Korzystanie z jakiejś technologii głównie dlatego, że jest “nowa”, “innowacyjna” czy “wygodna” moim zdaniem można nazwać podniecaniem czy ekscytowaniem się.

      Dla mnie to sprawdzanie nowych możliwości na nowych płaszczyznach rozwoju cywilizacyjnego z uwzględnieniem etyki i moralności.

      > Uważam, że kluczowe jest to, czy korzystanie z niej jest dobre, uczciwe, sprawiedliwe itd. – to jest znacznie ważniejsze niż (też oczywiście istotna) wygoda.

      Mogę się z tym zgodzić.

      > Prywatność to dobro, które należy się każdemu człowiekowi.
      Nie widzę żadnych powodów dla których w tym 21. wieku mielibyśmy się jej pozbywać albo ją ograniczać. Wręcz przeciwnie.

      I w jaki sposób twoja prywatność jest ciebie pozbywana?
      Jak ukradniesz chleb ze sklepu i pojawi się twoja gęba na szybie sklepu, to będziesz płakał, że sklep łamie twoją prywatność?
      Państwo zabiera tobie prywatność w jakiejś części, w drugiej części sam się zgadzasz.

      > Z moich obserwacji wynika że wcale tak nie jest. Wymiana barterowa ma się dobrze mimo że rządy ją zaliczają do szarej strefy.

      To może u ciebie w mieście albo na wsi tak jest.
      Nigdzie u siebie nie słyszałem, aby ktoś wymieniał żywą kurę i bydło na coś innego.

      > Tak, podobnie jak jej zabezpieczanie i obsługa też wiązą się z kosztami.

      Owszem, ale te koszty będą niższe niż produkcja fizycznego pieniądza, który może się bardzo szybko zniszczyć, np. przez rozdarcie banknotu.
      Wyprodukowanie 1 grosza to jakieś 10gr.

      > Ale to nie jest argument, żeby się tej gotówki pozbywać, bo _obecnie_używane_ płatności elektroniczne pozbawiają konsumentów prywatności transakcji oraz zdają ich na łaskę i niełaskę firm, które tymi płatnościami zarządzają.

      zwłaszcza konsumentów z półświatka przestępczego w obracaniu narkotykami i pralnią brudnych pieniędzy

      > Dodatkowym argumentem przeciwko wycofywaniu gotówki jest łatwość odcięcia człowieka od *jego* pieniędzy przez państwo drogą – całkiem możliwego i teraz, i w przyszłości – urzędowego zablokowania jego rachunku bankowego albo instrumentu płatniczego.

      Dlatego należy posiadać kilka kont, w tym zagraniczne ;)
      Jak ciebie napadną na ulicy albo w domu albo pożar zjara dom to również będziesz odcięty od pieniędzy, tylko widzisz – w moim przypadku pieniądze mogę wybrać z banku, w twoim przypadku po prostu zostaną zgliszcza.

      > Nawiasem mówiąc, istnieją już systemy płatności elektronicznej które szanują prywatność konsumentów, a jednocześnie umożliwiają rozliczenie podatków takich jak VAT. Na przykład opracowane we Francji oprogramowanie GNU Taler (www.taler.net)

      Fajnie.
      Czy przeprowadzono komplementarny audyt?
      Czy już wdrożono na szczeblu państwowym, bankowym?

      > Uważam, że zatrudnieni mają prawo nie korzystać z tych usług.

      Przecież napisałem, że nie musisz.

      > Jest inwigilacja zarobków (nieunikniona jeżeli obowiązuje podatek dochodowy) ale tylko przez pracodawcę i urzędy państwowe.

      zawsze możesz pracować na czarno ;) wówczas twoje zarobki nie będą “inwigilowane”
      Załamać się można brakiem wiedzy na temat podatków w tym narodzie…
      pracujesz na etacie?
      weź sobie Google, i zobacz co jest odciągane z twoich zarobków.
      Nie tylko podatek dochodowy, ale także np. ZUS.

      > Wg mnie mylisz się pisząc, że przy użyciu gotówki jest inwigilacja wydatków. Nie ma, bo bank, pośrednik płatności i operator karty nie wiedzą, gdzie, kiedy i za ile kupuję różne rzeczy w handlu detalicznym gdy płacę za nie gotówką.

      To według ciebie.
      Ale wiedzą inni, np. pracownik sklepu.

      > Użyłeś mało przekonującego przykładu, bo samochód to wyjątek od reguły: samochodu nie tylko się nie kupuje anonimowo, a nawet się go obowiązkowo rejestruje w urzędzie. Za to roweru, komputera, książek, AGD, żywności i w ogóle większości dóbr – nie.

      Bo nie zrozumiałeś owego przykładu.
      Jeżeli zarabiasz wyłącznie w gotówce za najniższą krajową, a nagle okazuje się, że kupujesz sobie ferrari, to na pewno jakiś sąsiad na ciebie doniesie do skarbówki, że coś nie halo.
      ” samochodu nie tylko się nie kupuje anonimowo”
      nie? ;) wystarczy że ktoś na siebie weźmie samochód, a ty tylko będziesz nim jeździł

      Naprawdę dziwię się KeeVaz że mając taką świadomość inwigilacji i podsłuchu swojej osoby, korzystasz z Internetu, gdzie operator rejestruje kiedy logujesz się do stacji bazowej, Internetu, jakie strony przeglądasz.
      Ciekawe czy masz konto bankowe?
      Czy masz kartę płatniczą?
      Czy masz telefon?
      itd. ;)
      Oj, wieje hipokryzją na kilometr ;)

      To, że korzystam z różnych nowinek technologicznych, to nie znaczy że jestem idiotą, który na prawo i lewo rozdaje swoją prywatność.

    • @nitro

      > A to zwierzęta są jakieś gorsze od ludzi? ;)

      W hierarchii bytów stoją niżej od ludzi i wyżej od roślin. Wg mnie to oczywiste. Można podglądać zwierzęta: kamery w chlewie, stajni czy budce dla ptaków oraz nadajniki GPS zakładane zwierzętom są w porządku.

      > Człowiek też jest zwierzęciem ;)

      Tylko biologicznie. W sensie filozoficznym i prawnym nie jest.

      > I w jaki sposób to owe wielkie zatłoczone miasto łamie
      > twoją prywatność? Przez monitoring miejski?

      Np. przez automatyczne rozpoznawanie tablic rejestracyjnych aut (i tworzenie baz danych o miejscach poruszania się – w Polsce już to mamy w większych miastach), przez kamery z rozpoznawaniem twarzy (co w niektórych krajach – w Chinach, USA i UK – już też zaczyna być gromadzone w bazie).

      > Bo ktoś na ciebie spojrzy na przystanku tramwajowym?
      > Jak ktoś na ciebie spogląda to też dokonuje rejestracji
      > twojej osoby

      Nie. Przechodzień nie dopisuje do bazy danych, że danego dnia o danej godzinie byłem tu i tu.

      > czy masz ochotę komuś wydłubać oczy?

      Sprzeciw wobec inwigilacji nie równa się chęci zrobienia inwigilującym krzywdy.

      > Nie musisz mieć telefonu

      To nieprawda.

      Prowadzenie działalności gospodarczej nie jest przywilejem, tylko prawem. A jednak w Polsce nie da się prowadzić firmy wystawiającej faktury bez posiadania komórki, bo jest ona potrzebna do wymuszonego przez państwo ePUAP-u i wysyłania JPK.

      Sam telefon nie byłby (tak) groźny dla prywatności, gdyby nie przechowywanie danych billingowych i danych o lokalizacji przez operatora (i udostępnianie ich na bieżąco służbom).

      > Nie daj coś tobie się stanie, zanim gołąb doleci ty już
      > dawno wyciągniesz nogi do przodu z braku pomocy medycznej.

      Kto nie nosi ze sobą telefonu, zmniejsza szanse na szybkie wezwanie karetki. Coś za coś. Ale wezwać pomoc można i na inne sposoby.

      A i sam telefon, jak napisałem wyżej, nie byłby problemem, gdyby nie retencja metadanych.

      Uważam, że operatorzy powinni mieć zakaz zbierania i utrwalania metadanych tak samo, jak w ramach – prawnie ustanowionej – tajemnicy telekomunikacyjnej nie wolno im utrwalać, przechwytywać czy nawet zapoznawać się z treścią komunikatu.

      > Internet? możesz skorzystać z biblioteki

      Nieprawda. Państwo zmusza Cię żebyś przez Internet składał (na razie niektóre) wnioski, wysyłał deklaracji, przez Internet się spisywał w GUS-ie itd.

      > Konta bankowe czy karty płatnicze? a przecież nikt tobie
      > nie każe mieć ani jednego ani drugiego

      Nie da się prowadzić działalności bez konta – nawet jeśli moi kontrahenci wolą gotówkę, to rząd zmusza do kont i wpłat na nie (przy coraz niższych kwotach). W dodatku ZUS już się przymierza do wypłacania emerytur tylko na konto. Przykłady można mnożyć.

      > możesz otrzymywać wypłatę w gotówce

      To zazwyczaj prawda, ale…

      > i płacić w gotówce.

      …to już nie zawsze. Odebrać paczki w paczkomacie za gotówkę nie mogę. Darowizny – i to nawet dość niewielkiej – osobie najbliższej nie wolno mi zrobić gotówką. Za mieszkanie czy samochód nie wolno mi zapłacić gotówką (ja wiem że urząd się i tak o tym dowie, ale ja mogę nie życzyć sobie żeby wiedziała o tym pani w banku).

      > Mam telefon, bo dla mnie szybki sposób na
      > rozmowę z drugą stroną + sprawdzenie
      > potrzebnych informacji.

      Nic w tym złego nie widzę. Zło widzę w działaniach państw i firm typu Google czy Facebook, które nas, użytkowników tych telefonów, inwigilują. I to musi się skończyć, tak uważam.

      > Nie wiem co oznacza słowo, “uberinwigilującym”.
      > Proszę stosować poprawne słownictwo w języku polskim.

      Bardzo proszę: “hiperinwigilującym” albo “niezwykle mocno inwigilującym”.

      > GPS starczy? wystarczy zagłuszyć jego sygnał

      To tak samo jak BTS-y, więc Twój argument upada.

      > Nigdzie w żadnym znanym mi budynku nie
      > widziałem żadnych “strzałek”.

      Ja widziałem. W szpitalach, urzędach, siedzibach dużych firm, apartamentowcach.
      Zło StreetView – jak i całego Google’a – polega też na tym, że gromadzi dane nie tylko o budynkach itp., ale i o Tobie, który te budynki oglądasz.

      >>Tu już moim zdaniem bardzo się mylisz.
      >> Udowodnić należy winę, a nie niewinność.
      > To twoim zdaniem, które odbiega od rzeczywistości w Polsce.

      I naszym celem powinna być zmiana tej rzeczywistości na właściwą (tj. domniemanie niewinności) a nie postulowanie nagrywania ludzi “na wszelki wypadek”, bo to jest obchodzenie problemu, a nie jego rozwiązanie.

      Zdanie na ten temat jest nie tylko moje, ale i starożytnych Rzymian, którzy stworzyli podstawy naszego systemu prawnego.

      >> Czy jeżeli np. Twoja żona skorzysta z toalety np. w
      supermarkecie, a ukryty w kabinie bandyta zabije ją nożem
      kuchennym, a potem uda mu się uciec i policja go nie
      namierzy z braku kamer, to czy będziesz się domagał
      instalacji kamer w każdej toalecie?
      > Faktycznie ekstrymalny i głupi przykład. ;)

      Nie taki głupi, bo nie niemożliwy.

      A Ty – gdzie chcesz kamer? Gdzie, Twoim zdaniem, powinny być obowiązkowe? Gdzie z kolei powinien być zakaz ich umieszczania? Czy dowody poważnych przestępstw zdobyte w taki nielegalny sposób powinny być dopuszczalne czy nie?

      > Poza tym może nie wiesz, ale ciebie chętnie uświadomię i
      > poinformuję, że w polskich systemie prawnym nie można
      > utrwalać takich czynności – wynika to z art. 191a § 1
      > Kodeksu Karnego.

      1) No i? Ustawę można zmienić, obecnie to nawet w ciągu jednej nocy.

      2) Taki dowód, mimo że zdobyty z naruszeniem prawa – nadal może być wykorzystany w postępowaniu karnym. W dodatku Ziobro przeforsował w KPK zakaz odrzucania przez sąd takiego dowodu.

      3) w Polsce więźniowie są – w majestacie prawa – podglądani przez kamery nadzy, pod prysznicem i w toalecie. Utrwalany jest obraz i dźwięk. Oczywiście “dla wzmocnienia ochrony społeczeństwa i zakładu karnego”. To ohyda i świństwo niewyobrażalne, ale taka jest rzeczywistość.

      > Nie interesuje mnie czyjeś życie

      Mnie też nie. Chcę też, żeby *moje* życie nie interesowało innych, państwa i jego służb także.

      Nie chcę śledzących kamer, retencji metadanych, nieanonimowych płatności, Google StreetView i innych współczesnych szkodliwych wynalazków, o wiele, wiele groźniejszych niż dawniej wścibscy przechodnie, plotkarze i inni “analogowi” donosiciele.

      Chcesz nagrywać i śledzić *siebie* – proszę bardzo, mogę tylko współczuć dziwactwa/głupoty/bezmyślności. Ale nie śledź i nie nagrywaj *mnie*.

      > Jak ciebie interesuje cudze życie intymne to włącz sobie pierwszy film porno.

      Pornografia to zupełnie inny temat.

      Mnie cudza nagość nie interesuje, ale państwo jak widać czasem tak, skoro w więzieniu nagrywa człowieka gdy ten bierze prysznic.

      Poza tym intymne chwile to nie tylko seks. Znasz jeszcze jakieś miejsce gdzie mógłbym zabrać moją dziewczynę na romantyczną kolację we dwoje BEZ KAMER w restauracji? Kelner przyjmie zamówienie, ale nie będzie rejestrował naszych gestów ani słów. A kamera będzie (dźwięk nie zawsze, ale dziś już coraz częściej, niestety).

      >> nielegalne byłoby automatyczne rozpoznawanie obrazów
      >> (w tym twarzy i numerów rejestracyjnych)
      > Twój pomysł jest bezsensowny. Dowód cyfrowy, gdzie nie
      > widać nr rej. pojazdu sprawcy lub gęby sprawcy nic nie znaczy.

      Chodzi o to żeby nie było automatycznego rozpoznawania twarzy i porównywania z bazą państwową.

      > Poza tym jeżeli na ulicy system monitoringu rozpozna
      > sprawcę przestępstwa, to ochrona może szybciej wysłać w
      > dane miejsce policję.

      Brrr…. taki system to jest w praktyce nieustanne legitymowanie każdego na ulicy, 24/7. Nie chcę tego nawet gdyby miało wyłapać 100% przestępców.

      Nie chcę, żeby policja łapała bandytów kilkoma kliknięciami (jak w Chinach). Śledztwa m.in. dlatego są długie i żmudne, że prawo w – z założenia – wolnym kraju celowo niektóre czynności (przeszukanie, kontrola operacyjna itp.) obwarowuje tak, by nie dało się ich przeprowadzić zbyt łatwo. Za wolność (brak inwigilacji) płacić trzeba cenę (niezłapanie niektórych przestępców). Państwa totalitarne (ZSRR, Korea Północna, Chiny ludowe) mają bardzo mało przestępstw – nie dlatego, że ludzie są tam uczciwsi (jest wręcz przeciwnie, bo system jest z założenia zły), ale właśnie dlatego, że są totalitarne.

      > sprawdzanie nowych możliwości na nowych płaszczyznach
      > rozwoju cywilizacyjnego z uwzględnieniem etyki i moralności.

      Uważam, że zbieranie danych lokalizacyjnych “na wszelki wypadek” wszystkich telefonów jest niemoralne. Uważam, że używanie kamer ulicznych do porównywania twarzy przechodniów ze zdjęciami wszystkich ludzi w bazie jest niemoralne. A Ty jak uważasz?

      > I w jaki sposób twoja prywatność jest ciebie pozbywana?

      Przez kamery z automatycznym rozpoznawaniem twarzy, podłączone do państwowego systemu. W Chinach i niektórych innych państwach już są.

      > Jak ukradniesz chleb ze sklepu i pojawi się
      > twoja gęba na szybie sklepu, to będziesz
      > płakał, że sklep łamie twoją prywatność?

      Obawiam się, że wyrażenie “Będziesz płakał” to chyba trochę niestosowne określenie.

      Będę się temu sprzeciwiał, bo łamie to zasady cywilizowanego narodu:
      1. to jest forma samosądu, a ustalenia winy oraz od karania jest sąd, nie właściciel sklepu,
      2. polski kodeks karny nie zna kary publicznego napiętnowania w tej formie (i słusznie)

      > Nigdzie u siebie nie słyszałem, aby ktoś
      > wymieniał żywą kurę i bydło na coś innego.

      Barter bywa różny: usługa za usługę, koszyk jajek/grzybów za jakąś przysługę, pomoc w wypełnieniu dokumentów w zamian za inną pomoc, naprawienie auta w zamian za opiekę nad dzieckiem itd.

      >> Ale to nie jest argument, żeby się tej gotówki pozbywać,
      >> bo _obecnie_używane_ płatności elektroniczne pozbawiają
      >> konsumentów prywatności transakcji oraz zdają ich na łaskę
      >> i niełaskę firm, które tymi płatnościami zarządzają.
      > zwłaszcza konsumentów z półświatka przestępczego w obracaniu narkotykami i pralnią brudnych pieniędzy

      Pozbawiają prywatności i uczciwych, i nieuczciwych. Kamery też nagrywają wszystkich. Uważam, że nie wolno zabraniać gotówki nawet jeżeli korzystają z niej również przestępcy, podobnie jak nie zabraniamy noży w kuchni mimo że można nimi łatwo zabić.

      >> argumentem przeciwko wycofywaniu gotówki jest łatwość
      >> odcięcia człowieka od *jego* pieniędzy przez państwo
      > Dlatego należy posiadać kilka kont

      Nadal wszystkie są pod władzą państw przecież.

      > w tym zagraniczne ;)

      A to się niedługo skończy, patrząc na ostatnie – i już wdrażane – pomysły nie tylko UE, ale i OECD. Raportowanie o kontach nierezydentów wdrażane jest na całym świecie.

      > Jak ciebie napadną na ulicy albo w domu albo pożar zjara
      > dom to również będziesz odcięty od pieniędzy, tylko
      > widzisz – w moim przypadku pieniądze mogę wybrać z banku,
      > w twoim przypadku po prostu zostaną zgliszcza.

      Argument słaby, bo gotówkę/złoto/papiery mogę schować w bezpiecznej skrytce w tylko mi znanym miejscu, a w banku pieniądze są nieustannie zagrożone działaniami państwa. O tym, co działo się na Cyprze w czasie kryzysu finansowego chyba wiesz.

      Gdyby banki były tym czym kiedyś banki w Szwajcarii z numerowanymi kontami, nie miałbym nic przeciwko nim.

      > GNU Taler (www.taler.net)
      >>Fajnie. Czy przeprowadzono komplementarny audyt?
      >>Czy już wdrożono na szczeblu państwowym, bankowym?

      Nie wiem, ale domyślam się że nie i wcale mnie to nie dziwi, bo rządy nie są zainteresowane płatnościami szanującymi prywatność konsumentów.

      Gdyby były, to by wręcz parły do stworzenia takiego systemu jak Taler (który przecież z założenia zapewnia państwu zebranie podatku), ale tego nie robią i zajmują się zmuszaniem ludzi do kont bankowych i kart płatniczych oraz ustanawianiem coraz ostrzejszych regulacji AML i KYC.

      Gadka o “przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy” i “uszczelnianiu systemu” to moim zdaniem tylko pretekst. Chodzi jak największą wiedzę o ludziach.

      > zawsze możesz pracować na czarno ;) wówczas twoje zarobki
      > nie będą “inwigilowane”

      Dlaczego zastosowałeś cudzysłów? Jeżeli istnieje PIT, to US musi wiedzieć ile zarobiłeś.

      > Załamać się można brakiem wiedzy na temat podatków w tym
      > narodzie…

      Co to ma wspólnego z prywatnością?

      > zobacz co jest odciągane z twoich zarobków.

      Doskonale wiem, i z prawa, i z własnego doświadczenia, co i ile jest odciągane z zarobków. Nie rozumiem, jak to się ma do tematu dyskusji.

      >> bank, pośrednik płatności i operator karty nie wiedzą,
      >> gdzie, kiedy i za ile kupuję różne rzeczy w handlu
      >> detalicznym gdy płacę za nie gotówką.
      >To według ciebie.

      Twoim zdaniem bank wie o tym, co kupuję za gotówkę?

      >Ale wiedzą inni, np. pracownik sklepu.

      Nie ma porównania. Kasjerzy nie pytają mnie jak się nazywam. Nie zapisują w zeszycie, że obywatel X o numerze karty Y kupił to i to. Poza tym – w marketach zwłaszcza – liczba klientów jest na tyle duża, że po miesiącu prawie nigdy nie pamiętają kto był i co kupował.

      > Jeżeli zarabiasz wyłącznie w gotówce za najniższą krajową,
      > a nagle okazuje się, że kupujesz sobie ferrari, to na pewno
      > jakiś sąsiad na ciebie doniesie

      To już zależy gdzie się mieszka i jakich się ma sąsiadów. Ja zresztą chcę prywatności także wtedy, gdy nie kupuję Ferrari.

      > Naprawdę dziwię się KeeVaz że mając taką świadomość
      > inwigilacji i podsłuchu swojej osoby, korzystasz z
      > Internetu, gdzie operator rejestruje kiedy logujesz się
      > do stacji bazowej, Internetu, jakie strony przeglądasz.

      Chyba nie sądzisz że powinno się w inwigilowanym Internecie milczeć o tej inwigilacji?

      > Ciekawe czy masz konto bankowe? Czy masz kartę płatniczą?
      > Czy masz telefon? itd. ;) Oj, wieje hipokryzją na kilometr

      Ponieważ (inwigilowane) konto i (inwigilowany) telefon są do prowadzenia działalności obowiązkowe, to przeciwko temu protestuję.

      Czy Twoim zdaniem hipokryzją jest protestować przeciwko takiemu zniewoleniu przez państwo? Czy uważasz, że protestować wolno tylko temu, kto mieszka w lesie i państwo jest od niego względnie daleko?

      > To, że korzystam z różnych nowinek technologicznych, to nie znaczy że jestem idiotą, który na prawo i lewo rozdaje swoją prywatność.

      Gdy korzystasz z komórki, to chcąc nie chcąc rozdajesz służbom informacje o wszystkich twoich miejscah pobytu, w czasie rzeczywistym. Wydaje mi się, że Twoje podejście, jak rozumiem oparte na na zasadzie “nie dajmy się zwariować” jest groźne, bo ostatecznie sprowadza się do bagatelizowania zagrożeń z technologii, które są nam wmuszane.

      Jest też gotowanie żaby – nie mówię, że przez Ciebie, ale ludzie bagatelizujący śledzenie w Internecie prawie zawsze argumentują “przecież i tak Facebook i Google wszystko o Tobie wiedzą”, ludzie bagatelizujący zagrożenia ze spisu powszechnego mówią “przecież i tak w swoich bazach wszystko o Tobie państwo ma”, ludzie bagatelizujący kamery z rozpoznawaniem twarzy mówią “przecież Twój telefon i tak cały czas jest namierzany”, itd. itd. O argumencie z namierzaniem przestępców już pisałem.

      Mnie do wściekłości doprowadza, co rządy i firmy typu Google robią z ludzkością, jakkolwiek patetycznie to brzmi.

    • @zoll

      Pisz pod jednym nickiem, a nie wieloma.

      > W hierarchii bytów stoją niżej od ludzi i wyżej od roślin. Wg mnie to oczywiste. Można podglądać zwierzęta: kamery w chlewie, stajni czy budce dla ptaków oraz nadajniki GPS zakładane zwierzętom są w porządku.

      Wręcz przeciwnie ;)
      A patrząc co się dzieje, to jednak zwierzęta są duże lepsze od ludzi.

      >Tylko biologicznie. W sensie filozoficznym i prawnym nie jest.

      Wręcz przeciwnie. Zwierzęta również mają prawa.

      > Np. przez automatyczne rozpoznawanie tablic rejestracyjnych aut (i tworzenie baz danych o miejscach poruszania się – w Polsce już to mamy w większych miastach), (co w niektórych krajach – w Chinach, USA i UK – już też zaczyna być gromadzone w bazie).

      Rejestracja z tablicy samochodu nie stanowi pod ustawę o ochronie danych osobowych, gdyż ustawa oraz RODO dotyczą osób fizycznych osób, a nie pojazdów.
      Poza tym takie rozpoznanie masz także poza miejscem zabudowania, np. przy zastosowaniu kamer odcinkowych, gdzie kamera a raczej system musi wyliczyć czy dany pojazd poruszał się szybciej niż jest dozwolone.
      Chiny to inna para kaloszy, tam jest praktycznie całkowita kontrola obywatela. Polecam odcinek “Black Mirror” – Nosedive.
      “przez kamery z rozpoznawaniem twarzy” – znajdujesz się na terenie miejsca publicznego, więc nie widzę problemu.

      > Nie. Przechodzień nie dopisuje do bazy danych, że danego dnia o danej godzinie byłem tu i tu.

      Bazę danych ma w głowie. Na przesłuchaniu w sprawie jakiejś sprawy może opisać sprawcę poprzez sięgnięcie do swojej pamięci. A pamięć też jest rodzajem bazy danych.

      > Sprzeciw wobec inwigilacji nie równa się chęci zrobienia inwigilującym krzywdy.

      Mój komentarz był pisany z ironią.

      > Prowadzenie działalności gospodarczej nie jest przywilejem, tylko prawem. A jednak w Polsce nie da się prowadzić firmy wystawiającej faktury bez posiadania komórki, bo jest ona potrzebna do wymuszonego przez państwo ePUAP-u i wysyłania JPK.

      Bzdury. Nikt tobie nie każe prowadzić firmy.

      > Sam telefon nie byłby (tak) groźny dla prywatności, gdyby nie przechowywanie danych billingowych i danych o lokalizacji przez operatora (i udostępnianie ich na bieżąco służbom).

      Wynika to z prawa, np. odnośnie przeciw terryzmowi.

      > Kto nie nosi ze sobą telefonu, zmniejsza szanse na szybkie wezwanie karetki. Coś za coś. Ale wezwać pomoc można i na inne sposoby.

      A w jaki sposób wezwałbyś karetkę, kiedy nie masz telefonu, jesteś na szczerym polu, daleko od najbliższego zabudowania, w nocy, a masz atak serca?

      > Nieprawda. Państwo zmusza Cię żebyś przez Internet składał (na razie niektóre) wnioski, wysyłał deklaracji, przez Internet się spisywał w GUS-ie itd.

      Bzdura. Jeżeli nie chcesz się spisywać się w GUS przez Internet, to możesz zadzwonić po rachmistrza lub dokonać tego w gminie. Tylko czy to bezpieczne? Raczej nie. Specjaliści raczej radzą spisać się przez Internet, bo szybciej i twoje dane nie krążą przez wiele rąk.
      Owe wnioski możesz też składać w wersji papierowej, podasz te same dane, tą samą treść wniosku/zapytania/żądania, w zasadzie zmienia się forma przekazania dokumentu.

      > Nie da się prowadzić działalności bez konta – nawet jeśli moi kontrahenci wolą gotówkę, to rząd zmusza do kont i wpłat na nie (przy coraz niższych kwotach). W dodatku ZUS już się przymierza do wypłacania emerytur tylko na konto. Przykłady można mnożyć.

      Oczywiście, że się da. Jeżeli nie masz za dużych przychodów, przyjmujesz wyłącznie w gotówce, prowadzisz zeszyt ile dziennie masz utargu i wystawiasz kontrahentowi papierowy Rachunek z formułą o zwoleniu z VAT.

      > …to już nie zawsze. Odebrać paczki w paczkomacie za gotówkę nie mogę. Darowizny – i to nawet dość niewielkiej – osobie najbliższej nie wolno mi zrobić gotówką. Za mieszkanie czy samochód nie wolno mi zapłacić gotówką (ja wiem że urząd się i tak o tym dowie, ale ja mogę nie życzyć sobie żeby wiedziała o tym pani w banku).

      A dlaczego paczkomat miałby przyjmować gotówkę? Czy nie uważasz, że przyjęcie takiej formy płatności byłoby niebezpieczne dla urządzenia oraz inpostu, ponieważ znajdzie się szajka złodziei, która może wysadzić dany paczkomat aby wydobyć z niego pieniądze przez co naraża się na straty?
      Być może, ale doszłoby do nadużyć, gdyż np. otrzymałeś 2000 zł darowizny a podpisaliście papier że przekazano tobie 1000 zł.
      Samochód używany możesz kupić za gotówkę.
      Pani z banku się nie dowie, o ile poinformujesz o wypłacie środków własnych i odmowie celu wypłaty.

      > Nic w tym złego nie widzę. Zło widzę w działaniach państw i firm typu Google czy Facebook, które nas, użytkowników tych telefonów, inwigilują. I to musi się skończyć, tak uważam.

      z Facebooka nikt tobie nie każe korzystać.
      Znam osoby, które nie mają konta, bo uważają że jest tam patologia.
      Z Google też nie musisz korzystać telefon może być z innym systemem bez aplikacji Google, nie musisz korzystać wyszukiwarki Google – masz np. duck duck go, czy jakoś tak.

      > Bardzo proszę: “hiperinwigilującym” albo “niezwykle mocno inwigilującym”.

      Drugą definicję zrozumiałem, pierwsze nie istnieje w słowniku j. polskiego.

      > To tak samo jak BTS-y, więc Twój argument upada.

      Twój argument jest bezsensu to całości poprzedniej twojej wypowiedzi.

      > Ja widziałem. W szpitalach, urzędach, siedzibach dużych firm, apartamentowcach.
      Zło StreetView – jak i całego Google’a – polega też na tym, że gromadzi dane nie tylko o budynkach itp., ale i o Tobie, który te budynki oglądasz.

      A ja wręcz przeciwnie.
      Skoro masz telefon z Androidem, który wysyła lokalizację do Google, że byłeś tutaj Google, które potem wysyła pytanie czy chcesz ocenić dane miejsce, to się nie dziw.
      Nie masz telefonu z Androidem, Google nic nie wie.

      > I naszym celem powinna być zmiana tej rzeczywistości na właściwą (tj. domniemanie niewinności) a nie postulowanie nagrywania ludzi “na wszelki wypadek”, bo to jest obchodzenie problemu, a nie jego rozwiązanie.

      w Polsce? to życzę powodzenia.

      > Zdanie na ten temat jest nie tylko moje, ale i starożytnych Rzymian, którzy stworzyli podstawy naszego systemu prawnego.

      Ich system prawny również nie był idealny, a błędy są do dzisiaj.

      > A Ty – gdzie chcesz kamer? Gdzie, Twoim zdaniem, powinny być obowiązkowe? Gdzie z kolei powinien być zakaz ich umieszczania? Czy dowody poważnych przestępstw zdobyte w taki nielegalny sposób powinny być dopuszczalne czy nie?

      To szeroki wątek. A pojęcie miejsca jest obszerne.

      >
      1) No i? Ustawę można zmienić, obecnie to nawet w ciągu jednej nocy.

      2) Taki dowód, mimo że zdobyty z naruszeniem prawa – nadal może być wykorzystany w postępowaniu karnym. W dodatku Ziobro przeforsował w KPK zakaz odrzucania przez sąd takiego dowodu.

      3) w Polsce więźniowie są – w majestacie prawa – podglądani przez kamery nadzy, pod prysznicem i w toalecie. Utrwalany jest obraz i dźwięk. Oczywiście “dla wzmocnienia ochrony społeczeństwa i zakładu karnego”. To ohyda i świństwo niewyobrażalne, ale taka jest rzeczywistość.

      1. No i to, że tak jest zapisane.
      2. Nie wiem co przeforsował Ziobro, proszę podać jaką ustawę przeforsował z odnośnikiem do niej.
      3. Proszę podać ustawę i artykuł, który na to pozwala. No i co, mam im współczuć? A co jeżeli w łazience dojdzie do krwawej bójki między więźniami, a strażnicy nic o tym nie będą wiedzieli?

      > Mnie też nie. Chcę też, żeby *moje* życie nie interesowało innych, państwa i jego służb także.
      Nie chcę śledzących kamer, retencji metadanych, nieanonimowych płatności, Google StreetView i innych współczesnych szkodliwych wynalazków, o wiele, wiele groźniejszych niż dawniej wścibscy przechodnie, plotkarze i inni “analogowi” donosiciele.
      Chcesz nagrywać i śledzić *siebie* – proszę bardzo, mogę tylko współczuć dziwactwa/głupoty/bezmyślności. Ale nie śledź i nie nagrywaj *mnie*.

      To masz szansę na życie na bezludnej wyspie, bez tych wszystkich wynalazków.

      “proszę bardzo, mogę tylko współczuć dziwactwa/głupoty/bezmyślności”
      proszę mnie nie obrażać… to że korzystam z tego czy owego to nie znaczy, że nie zdaję sobie z inwigilacji przez państwo i firmy…

      > Pornografia to zupełnie inny temat.

      Wręcz przeciwnie.

      > Mnie cudza nagość nie interesuje, ale państwo jak widać czasem tak, skoro w więzieniu nagrywa człowieka gdy ten bierze prysznic.

      Sam przez swoje czyny doprowadził do takiej sytuacji.
      Kamery mają zapobiec atakom w łazience między więźniami.

      > Poza tym intymne chwile to nie tylko seks. Znasz jeszcze jakieś miejsce gdzie mógłbym zabrać moją dziewczynę na romantyczną kolację we dwoje BEZ KAMER w restauracji? Kelner przyjmie zamówienie, ale nie będzie rejestrował naszych gestów ani słów. A kamera będzie (dźwięk nie zawsze, ale dziś już coraz częściej, niestety).

      Tak, twój własny dom – romantyczna kolacja we dwoje we własnym M też jest ok.

      > Brrr…. taki system to jest w praktyce nieustanne legitymowanie każdego na ulicy, 24/7. Nie chcę tego nawet gdyby miało wyłapać 100% przestępców.

      Coś za coś… co innego twój dom, co innego ulica, która jest miejscem publicznym.

      > Nie chcę, żeby policja łapała bandytów kilkoma kliknięciami (jak w Chinach). Śledztwa m.in. dlatego są długie i żmudne, że prawo w – z założenia – wolnym kraju celowo niektóre czynności (przeszukanie, kontrola operacyjna itp.) obwarowuje tak, by nie dało się ich przeprowadzić zbyt łatwo. Za wolność (brak inwigilacji) płacić trzeba cenę (niezłapanie niektórych przestępców). Państwa totalitarne (ZSRR, Korea Północna, Chiny ludowe) mają bardzo mało przestępstw – nie dlatego, że ludzie są tam uczciwsi (jest wręcz przeciwnie, bo system jest z założenia zły), ale właśnie dlatego, że są totalitarne.

      Czyli nie chciałbyś aby policja złapała złodzieja, który skradł tobie portfel? moje gratulacje

      > Uważam, że zbieranie danych lokalizacyjnych “na wszelki wypadek” wszystkich telefonów jest niemoralne. Uważam, że używanie kamer ulicznych do porównywania twarzy przechodniów ze zdjęciami wszystkich ludzi w bazie jest niemoralne. A Ty jak uważasz?

      A co jeżeli wśród przechodniów jest szukany przez policję morderca? Czy nie lepiej, aby był szybciej wyłapany, gdyż zagraża bezpieczeństwu innych?

      > Obawiam się, że wyrażenie “Będziesz płakał” to chyba trochę niestosowne określenie.

      Będę się temu sprzeciwiał, bo łamie to zasady cywilizowanego narodu:
      1. to jest forma samosądu, a ustalenia winy oraz od karania jest sąd, nie właściciel sklepu,
      2. polski kodeks karny nie zna kary publicznego napiętnowania w tej formie (i słusznie)

      Wręcz przeciwnie, skoro masz tak dużą świadomość, że jesteś inwigilowany na każdym kroku, to nie powinno ciebie zdziwić twoja twarz na ścianie sklepu, gdy ukradłeś z tego sklepu własność.
      Szkoda, że nie są tobie znane inne ZASADY CYWILIZOWANE NARODU, które mówią, że nie okrada się kogoś, a złodziejstwo jest piętnowane – wynika to z zasad dobrego wychowania, prawa.
      1. owszem sąd jest od karania, ale właściciel ma prawo zatrzymać złodzieja i wezwać policję.
      2. No właśnie szkoda, bo powinien być taki zapis. Skoro dane pedofilów są dostępne w Internecie, to właściciel ma prawo do wywieszenia zdjęcia złodzieja, który ukradł towary ze sklepu.
      Prawo autorskie w art. 81 pozwala na publikację wizerunku.

      > Pozbawiają prywatności i uczciwych, i nieuczciwych. Kamery też nagrywają wszystkich. Uważam, że nie wolno zabraniać gotówki nawet jeżeli korzystają z niej również przestępcy, podobnie jak nie zabraniamy noży w kuchni mimo że można nimi łatwo zabić.

      Owszem, ale fałszywe noże nie są środkiem płatniczym.

      > Nadal wszystkie są pod władzą państw przecież.

      Zmniejszasz możliwość jednak odcięcia się od gotówki.

      > A to się niedługo skończy, patrząc na ostatnie – i już wdrażane – pomysły nie tylko UE, ale i OECD. Raportowanie o kontach nierezydentów wdrażane jest na całym świecie.

      Trudno.

      > Argument słaby, bo gotówkę/złoto/papiery mogę schować w bezpiecznej skrytce w tylko mi znanym miejscu, a w banku pieniądze są nieustannie zagrożone działaniami państwa. O tym, co działo się na Cyprze w czasie kryzysu finansowego chyba wiesz.

      Słaby argument, nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce”.

      > Dlaczego zastosowałeś cudzysłów? Jeżeli istnieje PIT, to US musi wiedzieć ile zarobiłeś.

      Jeżeli zarabiasz na czarno, to raczej się nie dowie, bo wypłata nie jest rejestrowana przez pracodawcę do US.

      > Twoim zdaniem bank wie o tym, co kupuję za gotówkę?

      Co i za ile nie. Ale wie kiedy przekształciłeś swoje pieniądze z cyfrowej postaci na gotówkę.

      > Chyba nie sądzisz że powinno się w inwigilowanym Internecie milczeć o tej inwigilacji?

      A czy ja tobie zabraniam mówić o nim?
      Skoro masz taką świadomość to raczej chyba nie powinieś korzystać z Internetu, bo przecież operator też zbiera dane.

      > Ponieważ (inwigilowane) konto i (inwigilowany) telefon są do prowadzenia działalności obowiązkowe, to przeciwko temu protestuję.

      prowadzenie firmy nie jest obowiązkowe, więc znika i pierwszy i drugi problem ;)

      > Czy Twoim zdaniem hipokryzją jest protestować przeciwko takiemu zniewoleniu przez państwo? Czy uważasz, że protestować wolno tylko temu, kto mieszka w lesie i państwo jest od niego względnie daleko?

      Chcesz coś zmienić? idź do polityki, załóż partię, przegłosuj ustawy; załóż fundację proobywatelską i głośno o tym mów.

      > Wydaje mi się, że Twoje podejście, jak rozumiem oparte na na zasadzie “nie dajmy się zwariować” jest groźne, bo ostatecznie sprowadza się do bagatelizowania zagrożeń z technologii, które są nam wmuszane.

      Groźniejsza jest paranoja we wszystkim, która prowadzi do depresji i omamów.
      Wolę do tych problemów podejść ze stoickim spokojem.

    • @nitro

      Jeżeli odmawiasz ludziom statusu wyższego od zwierząt, to trudno mi będzie dyskutować z Tobą o prywatności. Co zresztą już widać.

      > Zwierzęta również mają prawa.

      Nie mają praw ludzkich.

      > Rejestracja z tablicy samochodu nie stanowi pod
      > ustawę o ochronie danych osobowych,

      Przepisy prawa są ważne, ale nie są najważniejsze. Na pierwszym miejscu jest etyka, dopiero na jej podstawie ustanawiać należy przepisy.

      > Poza tym takie rozpoznanie masz także poza miejscem zabudowania,

      Kamery rozpoznające numery rejestracyjne i przekazujące je do bazy danych z dostępem dla służb są i na obszarach zabudowanych, i poza nimi. Większość nich nie służy do pomiarów odcinkowych, tylko właśnie do inwigilacji (nazywanej zazwyczaj “dbaniem o bezpieczeństwo kierowców”).

      > kamer odcinkowych, gdzie kamera a raczej system musi wyliczyć

      Nie widzę problemu tak długo, jak zdjęcia i numery pojazdów jadących poprawnie nie są nigdzie sprawdzane ani gromadzone.

      > Chiny to inna para kaloszy,

      Obawiam się, że to do czasu. Zmierzamy w kierunku ich metod.

      > tam jest praktycznie całkowita kontrola obywatela.

      Nie tylko obywatela, ale każdego kto tam przebywa, rezydentów i turystów też.

      > “przez kamery z rozpoznawaniem twarzy” – znajdujesz się na
      > terenie miejsca publicznego, więc nie widzę problemu.

      Ja widzę problem i to olbrzymi. Miejsce publiczne nie oznacza, że wolno w nim śledzić trasy ludzi, dokąd się poruszają, z nim się spotykają, z nim i oczym (kamery z rejestracją dźwięku!) rozmawiają, itd. Jest to głęboko niemoralne.

      > opisać sprawcę poprzez sięgnięcie do swojej pamięci. A pamięć też jest rodzajem bazy danych.

      Nie ma porównania, nie ta skala i nie ta dokładność.

      > Prowadzenie działalności gospodarczej nie jest przywilejem, tylko prawem. A jednak w Polsce nie da się prowadzić firmy wystawiającej faktury bez posiadania komórki, bo jest ona potrzebna do wymuszonego przez państwo ePUAP-u i wysyłania JPK.

      Bzdury.

      > Nikt tobie nie każe prowadzić firmy.

      Nieistotne. Jej prowadzenie jest *prawem*, a nie przywilejem i nie może być obwarowane poddawaniem się dodatkowej z tego powodu inwigilacji.

      > Wynika to z prawa,

      Owszem. Uważam, że to prawo jest złe i należy je zmienić.

      > np. odnośnie przeciw terryzmowi.

      Pomijając błąd w pisowni, to znam nowomowę o “zapobieganiu atakom terorystycznym”. Cel nie uświęca środków.

      > Kto nie nosi ze sobą telefonu, zmniejsza szanse na szybkie wezwanie karetki. Coś za coś. Ale wezwać pomoc można i na inne sposoby.

      > A w jaki sposób wezwałbyś karetkę, kiedy nie masz telefonu (…)

      Nie wezwałbym. To oczywiste że nie nosząc telefonu godzę się na to ryzyko.

      > możesz zadzwonić po rachmistrza lub dokonać tego w gminie

      Ten spis jest zły sam w sobie, ale fakt – nie trzeba dostępu do Internetu.

      > wnioski możesz też składać w wersji papierowej, podasz te same dane

      Nieprawda. Prowadząc działalność niektóre dane trzeba składać elektronicznie.

      > Jeżeli nie masz za dużych przychodów, przyjmujesz wyłącznie w gotówce,

      Mam duże przychody, wystawiam faktury, chcę rozliczać się w gotówce, także przy transakcjach rzędu 50000 PLN. A nie wolno mi.

      > …to już nie zawsze. Odebrać paczki w paczkomacie za gotówkę nie mogę. Darowizny – i to nawet dość niewielkiej – osobie najbliższej nie wolno mi zrobić gotówką. Za mieszkanie czy samochód nie wolno mi zapłacić gotówką (ja wiem że urząd się i tak o tym dowie, ale ja mogę nie życzyć sobie żeby wiedziała o tym pani w banku).

      > A dlaczego paczkomat miałby przyjmować gotówkę?

      Bo nie wiąże się ze zbieraniem historii transakcji, bo można się nią posługiwać anonimowo, bo jest prawnym środkiem płatniczym w Polsce itd.

      > znajdzie się szajka złodziei, która może wysadzić dany paczkomat
      > aby wydobyć z niego pieniądze przez co naraża się na straty?

      Oczywiście że to możliwe. Bankomaty też są wysadzane. I cóż z tego?

      > Być może, ale doszłoby do nadużyć,

      Po pierwsze, to fałszywe założenie, po drugie, podatek od darowizn należy skasować.

      > Samochód używany możesz kupić za gotówkę.

      A chcę za gotówkę kupić nowy, z salonu.

      > z Facebooka nikt tobie nie każe korzystać.

      To by wystarczyło, gdyby Facebook nie był inwigilacyjnym monstrum. Ludzie wymieniają sobie “prywatne” wiadomości, w tym także o mnie i o moim życiu – przecież nie żyję w próżni, mam wielu znajomych. Prosiłem żeby tego nie robili, ale ci kompletnie nie rozumieją w czym problem. Korzystanie z FB jest dla nich bardziej naturalne niż jedzenie, spanie i wypróżnianie się. Nad tym, czy ktoś to czyta i przechowuje, w ogóle się nie zastanawiają. Gdyby Facebook miał zakaz podsłuchiwania prywatnych wiadomości (tak jak operatorom telefonii nie wolno słuchać czy nagrywać rozmów), sytuacja byłaby inna.

      > Z Google też nie musisz korzystać telefon może być z innym systemem

      Nie. Śledzące skrypy Google Analytics są na rządowych stronach, na które muszę się logować do wielu rzeczy, między innymi do rozliczania podatków. Papierowo nie wolno.

      > Drugą definicję zrozumiałem, pierwsze nie istnieje w słowniku j. polskiego.

      Człon “hiper” – pochodzenia obcego oczywiście – istnieje w języku polskim, podobnie jak “super” czy “ekstra”.

      > To tak samo jak BTS-y, więc Twój argument upada.

      Twój argument jest bezsensu to całości poprzedniej twojej wypowiedzi.

      > w Polsce? to życzę powodzenia.

      Nie wolno ulegać fatalizmowi, tak uważam.

      > Ich system prawny również nie był idealny, a błędy są do dzisiaj.

      Nie był idealny, ale podstawowe założenia były i są słuszne. Nie należy od nich odchodzić.

      > pojęcie miejsca jest obszerne.

      Z chęcią posłucham.

      > Nie wiem co przeforsował Ziobro, proszę podać jaką ustawę przeforsował z odnośnikiem do niej.

      Chodzi Kodeks Postępowania Karnego. Do 2014 r. sąd mógł (ale nie musiał) dopuścić dowód zdobyty nielegalnie, potem to zmieniono i taki dowód stał się niedopuszczalny. A Ziobro to zmienił i sąd musi dopuścić dowód nielegalnie zdobyty, również w wyniku przestępczych (przekroczenie uprawnień) działań służb.

      > Proszę podać ustawę i artykuł, który na to pozwala.

      Kodeks Karny Wykonawczy, z wyszukiwarką łatwo znajdziesz ten przepis.

      > No i co, mam im współczuć?

      To bez znaczenia, bo współczucie jest emocją. Należy to uznać za po prostu niesprawiedliwe.

      > A co jeżeli w łazience dojdzie do krwawej bójki między więźniami, a strażnicy nic o tym nie będą wiedzieli?

      Kąpiel w obecności strażników tej samej płci jest OK. Podglądanie przez kamery, a co gorsza nagrywanie, uważam za haniebne.

      > masz szansę na życie na bezludnej wyspie,

      Żyję w zatłoczonym mieście i chcę być wolny w nim.

      > bez tych wszystkich wynalazków.

      Jeżeli te wynalazki gromadzą *moje* dane i śledzą *moje* trasy poruszania się wbrew mojej woli, to mamy niewolnictwo.

      > to że korzystam z tego czy owego to nie znaczy, że nie zdaję sobie z inwigilacji (…)

      Świadomość czegoś a akceptowanie tegoż to dwie zupełnie inne rzeczy.

      >> w więzieniu nagrywa człowieka gdy ten bierze prysznic.
      > Sam przez swoje czyny doprowadził do takiej sytuacji.

      Nie. Swoimi czynami zasłużył na więzienie. Nie zasłużył na bycie podglądanym i nagrywanym w sytuacji intymnej.

      > Kamery mają zapobiec atakom w łazience między więźniami.

      To nieprawda bo tacy więźniowie kąpią się sami, ale nawet gdyby tak było, to cel nie uświęca środków. Nagrywanie człowieka pod prysznicem jest zawsze złe. Nie ma wyjątków.

      > Tak, twój własny dom – romantyczna kolacja we dwoje we własnym M też jest ok.

      Pytałem o restaurację.

      > Coś za coś…

      Nie. Ściganie przestępców nie może się odbywać z uszczerbkiem dla wolności.

      > co innego twój dom, co innego ulica, która jest miejscem publicznym.

      Na tej ulicy są ludzie, każdy z nich ma prywatne życie. Nie wolno ich śledzić.

      > Nie chcę, żeby policja łapała bandytów kilkoma kliknięciami (jak w Chinach). Śledztwa m.in. dlatego są długie i żmudne, że prawo w – z założenia – wolnym kraju celowo niektóre czynności (przeszukanie, kontrola operacyjna itp.) obwarowuje tak, by nie dało się ich przeprowadzić zbyt łatwo. Za wolność (brak inwigilacji) płacić trzeba cenę (niezłapanie niektórych przestępców). Państwa totalitarne (ZSRR, Korea Północna, Chiny ludowe) mają bardzo mało przestępstw – nie dlatego, że ludzie są tam uczciwsi (jest wręcz przeciwnie, bo system jest z założenia zły), ale właśnie dlatego, że są totalitarne.

      > Czyli nie chciałbyś aby policja złapała złodzieja, który skradł tobie portfel?

      Chciałbym żeby go złapała godziwymi metodami. Masowa inwigilacja jest niegodziwa, cel nie uświęca środków.

      > A co jeżeli wśród przechodniów jest szukany przez policję morderca?

      A nic. Całkiem możliwe że minąłeś się już z poszukiwanym przestępcą na ulicy.

      > Czy nie lepiej, aby był szybciej wyłapany,

      Jasne że lepiej. Ale nie za wszelką cenę i nie każdą metodą.

      > gdyż zagraża bezpieczeństwu innych?

      1) to propagandowa bzdura, wtłaczana ludziom żeby godzili się na coraz większe gwałcenie wolności
      2) odpowiedzialność karna grozi za popełnione czyny, a nie za orwellowską myślozbrodnię
      3) celem karania zresztą też nie jest “zwiększanie bezpieczeństwa”
      4) dopuszczenie się morderstwa – wbrew pozorom – wcale nie musi oznaczać, że jest się bardziej skłonnym niż inni do kolejnego takiego uczynku

      Wręcz przeciwnie, skoro masz tak dużą świadomość, że jesteś inwigilowany na każdym kroku, to nie powinno ciebie zdziwić twoja twarz na ścianie sklepu, gdy ukradłeś z tego sklepu własność.

      > Szkoda, że nie są tobie znane inne ZASADY CYWILIZOWANE NARODU, które mówią, że nie okrada się kogoś,

      Nie przypisuj mi poglądów, których nie głoszę. Moralność czynu i moralność jego karania to powiązane, ale osobne sprawy.

      > a złodziejstwo jest piętnowane – wynika to z zasad dobrego wychowania, prawa.

      Złodziejstwo jest i ma być piętnowane. Złodziej ma być nie piętnowany, tylko karany. Jestem przeciwny upublicznianiu wizuerunku przestępców. Dotyczy to również gwałcicieli, pedofili i morderców.

      >1. owszem sąd jest od karania, ale właściciel ma prawo zatrzymać złodzieja i wezwać policję.

      Tak, ale ujęcie sprawcy nie ma nic wspólnego z wywieszaniem portretu.

      > fałszywe noże nie są środkiem płatniczym.

      Prawdziwe też nie. Jednymi i drugimi można zamordować.

      > nie ma czegoś takiego jak “bezpieczne miejsce”.

      Chodzi o to, żeby rząd nie *wiedział*, że mam pieniądze i ile. To łatwiej ukryć mając skrytkę niż pieniądze na koncie.

      > Jeżeli zarabiasz na czarno, to raczej się nie dowie,

      Nie zarabiam na czarno więc się dowie.

      > Skoro masz taką świadomość to raczej chyba nie powinieś korzystać z Internetu, bo przecież operator też zbiera dane.

      No i właśnie próbuję Cię w tym inwigilowanym Internecie przekonać, że nie powinien tych danych zbierać. Nie mam wyboru, bo nie istnieje nieinwigilowany Internet.

      > prowadzenie firmy nie jest obowiązkowe

      Prowadzenie firmy jest prawem, z którego chcę korzystać. Bez inwigilacji.

      > załóż partię, przegłosuj ustawy; załóż fundację proobywatelską i głośno o tym mów.

      Na razie tylko mówię…

      > Wydaje mi się, że Twoje podejście, jak rozumiem oparte na na zasadzie “nie dajmy się zwariować” jest groźne, bo ostatecznie sprowadza się do bagatelizowania zagrożeń z technologii, które są nam wmuszane.

      > Groźniejsza jest paranoja we wszystkim, która prowadzi do depresji i omamów.

      Paranoja to strach przed *wyimaginowanym* zjawiskiem, zaś inwigilacja telefonów, Internetu, poruszania się i płatności to fakty. Argument bez związku z tematem.

    • >> Nieprawda. Państwo zmusza Cię żebyś przez Internet składał (na razie niektóre) wnioski, wysyłał deklaracji, przez Internet się spisywał w GUS-ie itd.

      > Bzdura. Jeżeli nie chcesz się spisywać się w GUS przez Internet, to możesz zadzwonić po rachmistrza lub dokonać tego w gminie. Tylko czy to bezpieczne? Raczej nie.

      Bzdura. W jaki sposób spisanie się u rachmistrza jest bardziej “niebezpieczne” niż przez internet?

  22. Gdyby to był atak hakerski, ktoś dołączyłby zaszyfrowany napis “jeba* PIS” :) bo choć może ktoś mnie zbanuje za to co powiem ja lubię Jarka Kaczynskiego i go bardzo cenię

    • Za co? Podaj jedną rzecz, podaj choć pół rzeczy która jest dobra i jest od niego.

    • > Gdyby to był atak hakerski, ktoś dołączyłby zaszyfrowany napis “jeba* PIS” :)

      Gdyby był zaszyfrowany to fachofce z PiSu by nie odczytały i co by to hakierowi dało?
      Nawet na darmową sypialnię na komendzie by się nie załapał.

  23. Nudy… Gdyby dalo sie na przyklad dodac wlasne zdjecie pod okreslona pozycje i skale, gdzie naprzyklad, ktos sobie zoomuje nasz domek, wszystko fajnie, sielanka a tu nagle bach geba potwora tuz przed kamera (na tle domku oczywiscie) – taki horrorowy jumpscare :)

    To juz by mialo jakis sens, nie mowiac juz o walorach mistycznych (mozna sobie dodac tajemnicze twarze czy swiatla na niebie)

  24. Kacza razwiedka :D
    https://www.youtube.com/watch?v=Oymr06ZzJgs

Odpowiadasz na komentarz KrissN

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: