12:17
16/7/2021

Wczoraj na Telegramie zniknął kanał “Poufna rozmowa”, na którym od ponad miesiąca, codziennie publikowano materiały pozyskane w ataku na skrzynki ministra Michała Dworczyka. Niestety, co było do przewidzenia, kanał szybko się odrodził pod nową nazwą i nie tylko wznowił publikację materiałów, ale udostępnił też do pobrania archiwum “zabanowanych” wiadomości.

O zawieszeniu kanału Poufna Rozmowa informowaliśmy wczoraj na Twitterze (w ogóle, to na naszym twitterowym koncie piszemy więcej i częściej niż na serwisie, więc śledźcie nas aby nie przegapić nowinek).

Pisząc powyższego posta, domyślaliśmy się, że polski rząd musiał jakoś wpłynąć na Telegrama i raczej nie była to ani prośba wyrażona w oficjalnym liście, ani standardowy “raport naruszeń” wysłany z poziomu komunikatora. Dzięki artykułowi Szymona Jadczaka wiemy, że w istocie, pracownicy KPRM od miesiąca aktywnie działali w temacie zamknięcia kanału. Pomóc miały naciski ze strony Google i Apple i groźby usunięcia Telegrama ze sklepów z aplikacjami. Ale naciskano także od strony serwerowni:

Jak dowiaduje się Wirtualna Polska, kluczowa okazała się pomoc ze strony jednego z krajów NATO, gdzie znajduje się część infrastruktury Telegrama. W ten sposób udało się wywrzeć na firmę presję, która sprawiła, że w czwartek wieczorem kanały zostały usunięte.

Jeden spadł z rowerka, ale drugi wciąż jedzie

Co ciekawe, chociaż kanał Poufna Rozmowa został zablokowany, to dalej funkcjonuje drugi z kanałów na Telegramie, który w negatywnym świetle (i tylko w języku rosyjskim) przedstawia Polskę na bazie wykradzionych materiałów. W zasadzie to chodzi o kanał pierwszy — bo założony wcześniej. Dziś rano wrzucono na niego następującą wiadomość, odnosząc się do zamknięcia kanału “Poufna Rozmowa” i linkując do artykułu w serwisie telegra.ph:

Niektórzy twierdzą, że nie mają już dostępu do tego kanału i został on zabanowany równoczesnie z kanałem Poufna Rozmowa. To prawda, ale nie do końca. Są tacy, którzy dostęp wciąż mają, ponieważ w przypadku tego kanału nie zastosowano takich samych ograniczeń jak w przypadku “Poufnej Rozmowy”. My mamy i co najmniej jeszcze jedna redakcja też. Pozdrawiamy koleżanki i kolegów z Konkret24.

Poufna Rozmowa zmartwychwstała

Jak można się domyślić, atakujący “tej klasy” łatwo nie odpuszczają. Kanał, niczym Feniks (#pdk) odrodził się z popiołów dziś rano. Pod inną nazwą. I już wrzuca kolejne screenshoty e-maili. Włamywacze zamieścili też archiwum poprzedniego kanału do pobrania.

Perpetuum kompromatum

Zostawmy na chwilę wątek dezinformacji i operację wpływu uprawianą przez rosyjskie służby na Telegramie. Przed polskim rządem ciekawsze i chyba ważniejsze wyzwanie.

    Można podążać ścieżką zamykania kolejnych kanałów, które pewnie będą stale się pojawiać. Być może teraz rządowi będzie łatwiej, bo odpowiednie szlaki komunikacyjne zostały już przetarte. Ale to trochę walka z wiatrakami. W końcu, jeśli KPRM będzie nawet miało moc szybkiego wskazywania kanałów do ubicia, to atakujący mogą przenieść się na inną, mniej zależą od Google i Apple lub serwerów w danym kraju platformę.

    Można też spróbować zwiększyć krajowe kompetencje w cenzuograniczaniu dostępu Polakom do zasobów w internecie. Zasobów w każdej usłudze. Czy rząd wykorzysta aferę Dworczyka, jako kolejne podejście do cenzurowania polskiego internetu? Takich pomysłów już trochę było i pewne mechanizmy, ale takie które blokują domeny a nie “aplikacje”, istnieją. Teoretycznie można je przekształcić na bardziej precyzyjne i powszechniejsze. Dla niektórych członków rządu to na pewno bardzo kusząca wizja…

    Zażartowaliśmy nawet, też na Twitterze, że jest też jeszcze możliwość zwalczania dezinformacji dezinformacją! Stworzenie wielu podobnych kanałów, aby schować drzewo w lesie ;)

Póki co, użycie do “wyblokowania” kanałów na Telegramie rozwiązań cenzury internetu, które są już w Polsce wdrożone i stosowane, byłoby wylaniem dziecka z kąpielą. I zdecydowanie obróciłoby się przeciw pomysłodawcom takiego ruchu.

No i to jest właśnie problem. Z jednej strony, coś z kampanią dezinformacji/wpływu trzeba zrobić. Z drugiej — na poziomie technicznym — nie bardzo jest co… Aby skutecznie z takimi atakami walczyć, należałoby merytorycznie przygotować na nie Polaków. Żeby wiedzieli co jest celem takich kampanii, żeby umieli zachować zimną krew i potrafili rozpoznać oraz zignorować manipulacje. Ale nasz system edukacji w ogóle nie bierze takiego scenariusza pod uwagę nawet jeśli chodzi o zaczynające edukację pokolenia, nie mówiąc już o tych, co szkołę dawno mają za sobą…

Przeczytaj także:

28 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Jak się nazywa ten nowy pokój? :)

    • CnotyNiewieście

    • Na gazetaplus.pl piszą, że wypadło słowo “rozmowa”

  2. Nie wiem, czemu tak bardzo jest podkreślana “dezinformacja” czy też dyskredytowanie Polski. Polski nikt nie dyskredytuje, tylko nasz ola boga rząd. A skoro boją się tych informacji to nie trzeba być niesamowicie bystrym, żeby ogarnąć, że są one wiarygodne.

    • Dezinformacja to fakenewsy.
      A ostatnimi czasy fakenewsy to jak wiadomo informacje niezgodne z kierunkiem władzy. Jakiejkolwiek.

    • Nieprawda. Takie wycieki to tez Polska wiec onizanie reputacji kraju.

    • xxx 2021.07.17 17:06
      To Polska ma jakomś reputacje? Sama głowa pańswa polskiego klękała przed Trumpem. Kim z Korei cieszy się większym szacunkiem niż Polacy.

  3. Aby skutecznie walczyć z dezinformacją, to trzeba uczyć Polaków, rozwijać samodzielne myślenie, wspieranie nabywania wiedzy i umiejętności itp. Skoro zaś rząd sam prowadzi dezinformację na wielu innych frontach, to takie nauki pozwolą rozpoznać również ją, więc tym sposobem wilk wpadł we własne sidła i cieszy mnie to niezmiernie.

    • Spokojnie – aż tak rządowi walczyć się z dezinformacją nie chce… rząd musi walczyć z tą dezinformacją – ale swojej nie ruszać – więc bez obaw – społeczeństwo nie zostanie oświecone jak radzić sobie z manipulacjami i fakenewsami… to byłaby utrata zbyt cennego narzędzia…

    • ten komentarz jest tak głupi, że aż nawet nie wiadomo, gdzie zacząć go komentować. OP pewnie uważa, że aby zwalczyć biedę wystarczy więcej pracować.

    • @okej Czyli uważasz że Polaków nie należy uczyć jak myśleć samemu za siebie? Wiem, że myślenie pociąga za sobą odpowiedzialność, ale to jeszcze nie jest powód by to negować bez podawania argumentów merytorycznych. To tak jakby powiedzieć, że żeby trzymać władzę potrzeba ciemnego ludu

    • @okej: Aby zwalczyć biedę trzeba zachęcać swoich obywateli do pracy, gdzie zachętą mogą np. sprawiedliwe podatki, gdzie owa sprawiedliwość to poczucie, że za to co mi zabrano dostaję coś odpowiedniego w zamian, czy będzie to opieka medyczna lub społeczna, czy dobre drogi.

      W chwili obecnej podatki nie są sprawiedliwe, bo obietnice rządowe są bez pokrycia (opieka medyczna jest żenująca, drogi – gdyby nie UE, nadal by ich nie było), zaś same działania władzy zniechęcają do pracy (skoro łatwiej narobić dzieci i żyć z tego, to po co pracować).

    • W pełni się zgadzam. Jeżeli przez “dezinformację” rozumiemy dostarczanie nieprawdziwych informacji upozorowanych na prawdziwe, to kluczową różnicą między informacją prawdziwą a nieprawdziwą jest niesprawdzalność pierwszej, a sprawdzalność drugiej.

      Oznacza to, że najskuteczniejszym sposobem walki z dezinformacją jest podawanie prawdziwych informacji zawsze z odniesieniem do źródeł i zawsze w takiej strukturze, która umożliwia samodzielne sprawdzenie czy wszystko, że tak powiem, trzyma się kupy.

      Obecnie niestety sytuacja jest dokładnie odwrotna. Informacje, nazwijmy to “prawdziwe” podaje się nam “takie jakie są i uwierzcie na słowo”, często gęsto przykryte celową propagandą. Natomiast informacje nieprawdziwe podawane są z mnóstwem odnośników do materiałów zewnętrznych je potwierdzających. Wystarczy tu popatrzeć chociażby na kampanie “scamowe” pseudo-medycznych produktów, dla potrzeb których budowane są całe struktury powiązanych ze sobą serwisów tworzących wrażenie doskonale potwierdzonej i renomowanej wiedzy stojącej za kolejną “cudowną maścią na… tu wstaw swoją dolegliwość”.

      Z oficjalnych kanałów informacji, chociażby rządowej, dostajemy natomiast tylko szczątki. Decyzje pozbawione analiz, przepisy, które w których każdy kto ma więcej niż dwie klepki w głowie może zobaczyć niespójności i mnóstwo, ale to mnóstwo propagandy. A to dlatego, że politycy, podobnie jak scamerzy, nie podają informacji po to by ją nam przekazać i umożliwić samodzielną decyzję, ale po to by osiągnąć KONKRETNY CEL. Który, nawiasem mówiąc, sprowadza się do tego, byśmy podjęli oczekiwaną decyzję bez zastanowienia, czy jest ona korzystna dla nas czy nie.

      Ba, podawanie prawdziwej, konkretnej, sprawdzalnej informacji JEST RYZYKOWNE. Bo ktoś może sprawdzić czy to co mówimy bądź piszemy jest prawdą, czy nasze wnioskowanie ma sens, i tak dalej i tak dalej.

      Przy takiej strategii z dezinformacją da się walczyć tylko CEZURĄ i to tylko opartą na zasadzie “tylko nasi mają rację”.

  4. Moim zdaniem to i tak niewiele pomoże. Ja jestem zdania że czasami lepiej pozwolić by materiał kompromitujący ujawnić (jeżeli taki jest) niż pozostać w stanie zagrożenia szantażem.
    W ten sposób sam minister Dworczyk ma problem bo niewiadomo jakiego typu materiały mają Rosjanie i zawsze pozostanie podejrzenie że coś naprawdę kompromitującego się w ich rękach znajduje.

    Blokując Rosjanom możliwość “wyszumienia się” praktycznie kończy się karierę tego polityka na zawsze.
    Nawet jeżeli Rosjanie nie mieli nic naprawdę kompromitującego to w tym momencie takie podejrzenie zawsze za nim będzie podążać.

    To jest koniec jego kariery

  5. Bez względu na to, jak dużo w tym wycieku jest fałszywych wiadomości (przypuszczam, że większość jest prawdziwa), ale już sam fakt, że premier z ministrem korespondują przez darmowe, niezabezpieczone serwery pocztowe, sam w sobie jest porażający i dyskwalifikujący ich do pełnienia znaczniejszych stanowisk.

    Równie dobrze mogli nagrywać swoje rozmowy, a nagranie wysyłać do rządu USA i kilku innych. Żenada!

  6. A czy „walka z dezinformacją” to nie jest czasem jedna z legendarnych cnót niewieścich?

  7. A wystarczyło zwolnić Dworczyka. Efekt Streisand w pełni.

  8. Znowu zdechł.

  9. Do mnie od ruskich przychodza na maila dane ludzi ktorzy sluza w wojsku amerykanskim i izraelskim (zaczynajac od ameryk. USAF, USNavy az po izraelskie IDF) a nawet i NASA

  10. Czy używanie telegrama z vpnem/proxy wychodzącym w innym kraju (poza UE) umożliwia dostęp do zablokowanych kanałów, czy w ogóle zostały usunięte po stronie serwisu?

  11. Ten temat będzie wracał jak hyda i w końcu odbije się pisiorom jak czkawka

  12. “kanału ośmieszającego ministra Dworczyka” – ale kanał nikogo nie ośmiesza. Pokazuje tylko jakimi ekspertami są nasi politycy, a że jest to akurat zabawne, to inna para kaloszy.

    Proponuję też zapoznać się z błyskotliwą karierą pana Dworczyka od momentu stawiania krzyża przed pałacem prezydenckim.

  13. Jak znaleźć ten kanał i jak się nazywa?

    • Nowy kanał nazywał się Poufna
      Niestety już został zdjęty.

  14. Bawi mnie to jak matka dziecko.

  15. Mamy 23 lipca. Ostatecznie konto wylądowało na Yandexie.
    Wielu ludzi odkryje co to Yandex i zacznie mu ufać. W ten sposób ruska platforma wjechała do Polski z dzięki połączonej pracy krajów NATO
    Dane od Dworczyka to nie odezwa od Breivika. Poza polityczną hecą nic się nie mogło z tego urodzić a tak mamy niekontrolowalną trolownię.

  16. Naprawdę zablokowany?

  17. Jakaś emanacja poufnarozmowa[.]com siem pojawiła, więc nie jest źleeee… ;))

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: