17:15
2/6/2016

* Pomóż Łukaszowi

Jeden z bezpieczników z zaprzyjaźnionego banku ma pewien wredny problem… jeśli macie wolną dychę, możecie pomóc. Szczegóły tutaj, a filmik z “Waldkiem” poniżej:

Łukasz Sobiecki (ur. 1981 r.) w maju 2011 roku dowiedział się na rutynowej wizycie u okulisty, że w jego oku jest masa, która odwarstwia jego siatkówkę, przez co widzenie w tym oku ulega pogorszeniu. Po wykonaniu dodatkowych badań, m.in. w Klinice Okulistyki i Onkologii Okulistycznej w Krakowie, zapadła diagnoza, że jest to czerniak naczyniówki. Dla dyplomowanego inżyniera informatyki, dla którego praca jest jednocześnie jego pasją, taka diagnoza połączona z wizją utraty wzroku była koszmarem. Wraz z rodziną rozpoczęli poszukiwania najlepszej metody leczenia. Udało się nawiązać kontakt z kliniką Charite w Berlinie, która zaproponowała leczenie guza w oku nowoczesną metodą protonoterapii. Leczenie to nie było dostępne w Polsce, stosowano je tylko w kilku ośrodkach na świecie. Koszty były wysokie, ale dzięki ludziom wielkiego serca z Fundacji PZU, Łukasz pojechał do Berlina na terapię. Po zakończeniu leczenia do maja 2014 roku wszystko układało się jak w bajce. Łukasz był szczęśliwym mężem. Brakowało im jedynie pociechy, na którą długo z żoną czekali. W końcu udało się. W lutym 2014 roku dowiedzieli się, że będą rodzicami. Jednocześnie, pod dwóch miesiącach od tej radosnej informacji, podczas wykonywania kontrolnych badań obrazowych lekarze wykryli u Łukasza na wątrobie przerzutową zmianę czerniaka. Po konsultacjach podjęta zostatała szybka decyzja o operacji usunięcia zmiany wraz z marginesem. Mimo doskonałej opieki Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Wątroby profesora Marka Krawczyka, po każdej kolejnej operacji w obrębie jamy brzusznej, choroba powracała. Do dnia dzisiejszego Łukasz przeszedł pięć takich skomplikowanych operacji. W tej chwili stan organizmu nie pozwala na inwazyjne zabiegi chirurgiczne, a najnowsze badanie obrazuje, że wznowy są w obrębie jamy otrzewnej powodując wodobrzusze, które było już chirurgicznie usuwane. Pozostało kontrolowanie sytuacji silną kuracją leków diuretycznych.
Na tym etapie jedyną metodą na powstrzymanie procesu nowotworowego, a nawet cofnięcie choroby, jest nowatorskie leczenie, którego może podjąć się Szpital Uniwersytetu Medycznego w Chicago. Leczenie polegałoby na zastosowaniu innowacyjnej substancji pembrolizumab, dotąd nie refundowanej w Polsce. Jego koszty to 380 tyś USD . Kwota ta jest nieosiągalna dla rodziny Łukasza.
Dlatego postanowili zwrócić się z apelem o pomoc do ludzi dobrego serca prosząc o finansowe wsparcie zbiórki na to leczenie.Postępująca choroba i upływający czas działają tu na niekorzyść.

http://www.gwiazdanadziei.pl/podopieczni-fundacji/405-pomoc-dla-lukasza-sobieckiego

Możesz pomóc przekazując darowiznę na konto:
Fundacja “Gwiazda Nadziei”
ul. H. Dąbrowskiego 22; 40-032 Katowice

32 1940 1076 3045 2145 0003 0000
– z dopiskiem: dla Łukasza Sobieckiego

lub

przekazując 1% podatku dochodowego dopisując: dla Łukasza Sobieckiego
KRS Fundacji “Gwiazda Nadziei”: 0000298237
Dla przelewów z zagranicy:
Kod IBAN: PL32194010763045214500030000
Kod SWIFT: AGRIPLPR

Adres głównej siedziby banku:
Credit Agricole Polska S.A.
ul. Orląt Lwowskich 1
53-605 Wrocław

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

28 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Informatyk w banku i nie stać go na leczenie? Do tego kolejne leczenie które musi być zrobione w Szikago. Naprawdę nie da się zrobić tego w Polszy? Czy nie chce?

    • 1. Koszty takich terapii są naprawdę wysokie w Polsce. Teraz widzisz ile kosztuje leczenie biologiczne jakiejkolwiek choroby kiedy jest w Polsce refundowane, dowolne przeciwciało monoklonalne na dowolną chorobę zaczyna się od 7 tysięcy za dawkę. A wiadomo, im nowsze tym droższe.
      2. W Polsce, jak już napisano, da się tym przeciwciałem; ale co chodzi o sam lek to nieważne gdzie, refundowany nie jest.

    • To są tak potwornie drogie kuracje, że naprawdę mało kogo na nie stać. Nie tylko informatyka. Przypominam o Korze, która raczej była osobą dość majętną a musiała prosić o wsparcie. I jakie odpowiedzi otrzymała…

    • Widzisz, Dawidku, życie nie jest takie proste, jak podrośniesz to zrozumiesz jakim może być bagnem…

    • @Dawid, odkrycie dnia. W Polsce pan informatyko może i zarabia dobrze tle reszty społeczeństwa. Jednak w porównaniu z kolegami z zachodniej europy czy USA to raczej jest bardzo tanim pracownikiem.

    • tylko właścicieli firm farmaceutycznych, którzy zdzierają z chorych, stać na te leki…

  2. Dla wiadomosci, Keytruda bo tak nazywa sie lek, zostal zarejestrowany w Europie. Leczenie tym medykamentem jest mozliwe i w Polsce. Polscy lekarze maja juz doswiadczenie z tym lekiem, ktory jest bardzo skuteczny. Podobnie jest z lekiem Opdivo (Nivolumab). Faktycznie, lek nie jest refundowany w Polsce, w Europie ani w Stanach Zjednoczonych. Koszt leku to okolo 120 tys.dolarow amerykanskich plus koszty opieki medycznej, hospitalizacje i inne. Czy Lukasz i jego rodzina nie rozwaza opcji leczenia immunoonkologicznego w Polsce? W razie pytan, zapraszam do kontaktu. Chetnie udziele info i wskaze profesorow.

  3. starałem się i życzę sto lat w zdrowiu Panu Łukaszowi, a i osobiście cieszę się że niebeczpiecznik “wyszedł do ludzi”

  4. Pomogłem

  5. Biedak :( Powodzenia. Dorzucam się i mam nadzieje, że bank dla którego pracuje też to zrobi.

  6. Hey Piotr

    Możesz dodać wzmiankę że pieniądze są również zbierane na SIĘPOMAGA ?

    http://www.siepomaga.pl/pomocdlalukasza

    • Podbijam ! zdecydowanie lepiej widzieć ile jeszcze do celu !

  7. A nie lepiej w eutanazję zainwestować? Taniej, taki sam pożytek, mniej cierpienia.

    • Przepuściłem, tylko po to, żebyś kiedyś tu wrócił (może mądrzejszy?) i trochę powstydził, jakie głupoty kiedyś pisałeś.

    • @jurek – ciężko to czytać i nie da się komentować…

    • racja, eutanazja albo wydłubanie oczu widelcem to najlepszy sposób który tutaj WIDZE

    • Oczywiście, że tak. Jestem zwolennikiem i eutanazji i kary śmierci. Pierwsze przeprowadzane dobrowolnie uchroniłoby nas przed tak nierzeczowymi komentarzami jak powyżej. Drugie powinno być stosowane do-miejscowo – pro jednostka, o ile nie zadziała pierwsze.

      Poleciało 25 zł.

      Gdyby 100 000 wpłaciło po 5 zł problem zostałby rozwiązany w 70%.

  8. Czekałem na puentę o leczeniu w USA. Doktor Abrams?

  9. Pomogłem ile mogłem, życzę powrotu do zdrowia, nie poddawaj się!

  10. Brawo Niebezpiecznik.
    Panowie i Panie trzeba ratować Człowieka (i odkopać trochę BTC).

  11. Podajcie adres btc

  12. Popieram akcje. Niech się cieszy mój imiennik, że ma szanse na wyzdrowienie (oby się udalo(, ja niestety takiej szansy nie mam. Też siedze w IT ale w NGO i o normalnej pensji mogę zapomnieć:P co do zatrudnienia O.N. to jest średnio, trzeba być dużo lepszym od sprawnych pracowników żeby pracodawca chcial w ogóle gadać:/ na co komu pracownik który ma mniejszą wydajność (nie ważne że pracuje prawie tak dobrze jak inni a czasem i lepiej).
    Wracając do glównego wątku – pomagajcie bo nie wiadomo w jakiej sytuacji Wy się jutro znajdziecie. Życie lubi zaskakiwać wlaśnie wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy:P
    Pozdrawiam i powodzenia!

  13. Walczymy z cyfrowymi wirusami, a z biologicznymi nie możemy sobie poradzić, mam nadzieje ze uda sie któregoś dnia pokonać nowotwory, a przynajmniej walczyć z nimi z taka łatwością jak robimy to w sieci.
    Panu który pisze o eutanazji życzę aby jego najbliżsi mieli inne nastawienie.

    • Z bakteriami TEŻ zaczynamy przegrywać (antybiotykoodporność) i jak fagoterapia nie okaże się rozwiązaniem (ale bakteriofagi to już wirusy z własnym DNA i jakby mutowały to też niedobrze…) to niedługo otwarte złamania będą się kończyć amputacją,a poważniejsze infekcje – śmiercią. Trochę to tragikomiczne,że po informatyce w Polsce jakaś praca jest a po biotechnologii czy nanotechnologii – praktycznie nie ma.No niestety – w tych branżach NIE WYSTARCZY komputer,wolny czas,samozaparcie i ewentualne trochę talentu.

  14. Popieram akcję i nie życzę nikomu tego, co spotkało tego chłopaka, ale ludzie ogarnijcie się. Gdzie się nie ruszę tam zbiórki i akcje charytatywne, a większości z nich można było uniknąć. Na dziś dzień każdy ma paręset tysięcy kredytu (jak nie masz to gratuluję), rodzinę i inne zobowiązania. Sam miesięcznie wydaję paręset zł na ubezpieczenie i były momenty w życiu, kiedy z niego korzystałem (tak by nie było setek komentarzy, że ubezpieczalnia niczego Ci nie da). W tym kraju o NFZ trzeba po prostu zapomnieć bo umrzecie w kolejkach. Opcje są 2.: Odkładamy lub ubezpieczamy się i nie widzę innego wyjścia. Nie chcę tu słuchać jak to ubezpieczalnie zdzierają. W mojej polisie by się te koszty zamknęły. Niektórym ludziom i w drewnianym kościele cegła na głowę spadnie, dla tego wiara w NFZ to jest nieporozumienie jakieś. Z głupim zębem trzeba iść prywatnie a co dopiero z czymś poważniejszym.

    PS. Mam nadzieję, że wszystko zakończy się jak najbardziej pozytywnie i trzymam kciuki.

  15. Brakuje informacji, że horrendalne koszty leczenia to tylko i wyłącznie chciwość firm farmaceutycznych. Polskie prawo, a także (żeby nie powiedzieć “między innymi”) UE jest pisane na dyktando wielkich koncernów, nastawionych tylko na zarobek.

    Jako przykład, że można postępować inaczej, i nie żerować na ludzkim cierpieniu, podam tutaj Indie. Tamtejszy Sąd Najwyższy odrzucił wniosek o opatentowanie leku na raka jednego molochów branzy farmaceutycznej. Uzasadnienie jest proste – pacjentów po prostu nie stać na “oryginalne” leki.

    Życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

  16. Cześć.

    Zawsze w takiej sytuacji wspominam dobrego znajomego. Pracownik IT, siedzący tryb życia, wieczne stresy, czas, czas, czas! Pewnego dnia dowiedziałem się, że zachorował – rak płuc i liczne przeżuty na inne organy. Nie wiadomo co bardziej go wyniszczyło – choroba, czy leczenie. Koszt pojedynczego wlewu to około 12-19 tysięcy złotych. Lekarz stwierdził, że pozostało góra pół roku życia. Ale wiecie co? Facet miał rodzinę i się nie załamał – zaczął szukać rozwiązania gdzie indziej. Lekarz POZ i specjaliści rozkładali ręce. Mariusz, znalazł terapię w stanach, półroczną, nierefundowaną. Koszt 90 000 $. On był w tej komfortowej sytuacji, że miał 80% tej kwoty. Pojechał na pół roku. Wyjazd się przeciągnął o dodatkowe 2-3 miesiące. Wizyta u lekarza POZ w Polsce i cytuję słowa lekarza: musimy ustalić jak to się stało, że Pan żyje.

    Niepotrzebnie się rozpisałem…

  17. Może to byłby dobry cel na przelew przy okazji dzisiejszej wpadki mailingowej z CONFidence’a? ;-)

Odpowiadasz na komentarz dr

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.