10:55
11/5/2016

Bardzo ciekawy artykuł o skutkach awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Ile osób faktycznie zmarło w skutek choroby popromiennej? Jak prowadzone były badania? Jakie były tła i wzrosty promieniowania na skażonych obszarach? Polecamy lekturę.

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.


12 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. A wydawało mi się, że promieniowanie o którym wspominają ma najmniejszy wpływ na człowieka, dopiero skażenie środowiska jest groźne. Nie rozumiem, dla mnie kompletnie pointless ;/

  2. Powiedziałbym, że temat baaaardzo luźno związany z tematyką serwisu. Skoro już jednak szukać powiązania, to — tak trochę na siłę — widzę jedno: oprócz Fukushimy, wszystkie poważne awarie w elektrowniach atomowych były spowodowane brakiem transparentności i możliwości faktycznej kontroli obywateli nad procesem budowy i działania. Temat nam wszystkim bardzo bliski i może warto, by Nbzp raz na jakiś czas rzucał okiem na to, co robi PGE i administracja państwowa w celu zapewnienia, by nie doszło do uchybień w tym zakresie.

  3. Treść tego artykułu nie za bardzo zgadza się z tym co jest choćby w Wikipedii: https://en.wikipedia.org/wiki/Chernobyl_disaster#Human_impact

    Coś mi się wydaje, że ten artykuł tak do końca obiektywny nie jest. Skupia się na tym gdzie nie było efektów a pomija to gdzie były.

    • Wikipedia też podaje różne opinie z różnych źródeł. Ponadto nie mamy pewności co do obiektywności twórców i recenzentów artykułów. Bez jasnych danych, ciężko jednoznacznie stwierdzić, co konkretnie się wydarzyło. Nieszczęśliwie, wydarzenie miało miejsce w czasie zimnej wojny i o dobre źródła będzie bardzo ciężko. Możemy co najwyżej przeczytać dużo artykułów i zastanowić się, jak solidne są. Jak dokładnie było, prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.

    • Obiektywność to teoria, tu wszystko jest subiektywne i należy mieć to na względzie.

  4. Autor (dr. Strupczewski) od lat głosi te kontrowersyjne tezy. Jak się zarzuci wędkę w necie – wyciągnie się dyskusje o różnej temperaturze, w których ścierają się jego zwolennicy i obrońcy.

  5. Wartość artykułu: 0
    Podawanie dawki przyjętej (samo w sobie ok), ale nie uwzględnia, że:
    – dozymetry mieli przy sobie jedynie pracownicy elektrowni, i być może przeciwchemicy spośród żołnierzy likwidujących skutki awarii. Strażacy nie mieli ich z całą pewnością, a zwykli żołnierze (90% sił) nie brali na “akcje” dozymetrów. Stąd o tym jaką dawkę otrzymali – nie wiadomo.
    – w Czarnobylu czynnikiem niebezpiecznym nie było samo promieniowanie (jak przedstawia to artykuł), ale kontakt z materiałem radioaktywnym. Rezultat – strażacy którzy gasili pierwsi – byli tak radioaktywni (nie napromieniowani, a radioaktywni, wchłoneli taką ilość radioaktywnych izotopów, że sami byli źródłem promieniowania niebezpiecznym dla innych – w tym rodzin i personelu medycznego), że kontakty z osobami innymi trzeba było ograniczać.
    – izotopy radioaktywne mają to do siebie, że wchłonięte do organizmu człowieka (oddechowo, pokarmowo) – stają się wewnętrznym źródłem promieniowania uszkadzającym tkanki. A że są to metale ciężkie – kumulują się w organizmie (nie są usuwane).
    – kilka dni po katastrofie wypadał 1 V – i władze zorganizowały pochód pierwszomajowy. W radioaktywnym pyle z chmury… Oczywiście nikt nie miał dozymetrów. (rezultat – uczestnicy nałykali się albo nawdychali się pyłu z promieniotwórczymi izotopami),
    – kolejny aspekt – źródło promieniowania alfa (promieniowanie alfa to po prostu rozpędzone jądro helu) od zewnątrz jest nie groźne (może poparzyć naskórek co najwyżej). Połknięte – niszczy błony śluzowe żołądka i jelit…
    – władze zsrr celowo nie monitorowały losu ludzi ewakuowanych z Czarnobyla. Informację o pobycie tam zresztą utajniano (np. żołnierze likwidujący skutki). Stąd nie ma DANYCH, są SZACOWANIA. Mocno niedoskonałe…

    • Cóż, twoja ocena artykułu jest podobna do mojej ciebie. Przecież kontakt z materiałem radioaktywnym jest szkodliwy właśnie ze względu na promieniowanie. Piszą o dawkach promieniowania w mSv właśnie dlatego, aby pokazać skalę wpływu promieniowania na organizm żywy. A przy ocenie wpływu globalnego jest to widoczne jeszcze bardziej, bo piszą albo o mSv na rok, albo mSV w pierwszym roku, czyli ewidentnie o tym, jaki wpływ na organizm miało promieniowanie wytworzone przez materiał radioaktywny.

      A już z tym połykaniem promieniowania alfa, to przeszedłeś samego siebie. Połknąć, to można jego źródło, a żądasz od innych precyzji tam, gdzie akurat jej nie brakuje, bo jest ona wyrażona przez odpowiedni dobór jednostki.

  6. A co to ma wspólnego z bezpieczeństwem komputerowym? No bo zaraz będzie o grypie ptasiej i skutkach braku wody na pustyni Gobi.

    • A bardzo proszę – ptasia grypa i brak wody może dotknąć również adminów ;-)

    • No właśnie nie wiadomo. Warto by sobie zadać pytanie:

      1. Czy radioaktywność przenosi się po przez sieci takie jak internet? (np. przez skrętkę, światłowód)

      Z tego co wiem, nikt nie wykonywał badań nad tym fenomenem! Więc kto wie czy jak teraz dojdzie do jakiejś katastrofy, to czy owo niebezpieczeństwo nie zapuka do naszych drzwi z tak dziwnych miejsc jak gniazdko modemu kablowego, czy kontakt sieci energetycznej. Lepiej chuchać na zimne póki jeszcze czas!

Odpowiadasz na komentarz Kitajec von Pcim

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: