14:26
16/10/2020

IMSI catcher wejdzie na stałe na wyposażenie TOPR. Oznacza to, że technologia kojarzona na co dzień z inwigilacją może uratować niejedno życie. Urządzenie zostało gruntownie przetestowane, przemyślano w nim kwestie prywatności i – trzeba to przyznać – pewne osoby i instytucje wykazały się inicjatywą, aby mogło do tego dojść

W lipcu ubiegłego roku pisaliśmy o tym, że Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe (TOPR) testuje pierwszego w Polsce cywilnego IMSI catchera w celu poszukiwania osób zaginionych. Urządzenie NeoSoft SAR 900 było wówczas na etapie testów.

System może służyć do lokalizowania urządzeń GSM (telefonów, tabletów itd.). Jego obszar roboczy wynosi 70650 m2. Wykrycie sygnału GSM jest możliwe z odległości 1150 m. Urządzenie może wskazać położenie telefonu (w postaci współrzędnych GPS) lub aktywować jego dzwonek. Szczegóły w naszym poprzednim artykule pt. Pierwszy “cywilny” IMSI catcher w Polsce? TOPR już go testuje.

Jest pozwolenie!

Z kronikarskiego obowiązku wypada domknąć historię. We wrześniu wydano konieczne pozwolenie radiowe i system wejdzie do wyposażenia TOPR-u.

Tadam!

W czerwcu tego roku przekazano do UKE końcowe sprawozdanie z testów urządzenia.  Z tym raportem zapoznali się również operatorzy sieci komórkowych.

W sprawozdaniu przeczytaliśmy m.in., że:

  • Funkcja lokalizowania terminala GSM wewnątrz budynku została potwierdzona w ramach testu, w którym jeden z ratowników chował terminal-ofiarę na terenie obiektu, , a zadaniem drugiego było zlokalizowanie go przy pomocy detektora kierunkowego. Co ważne, wszelkie pozostałe terminale, które znalazły się w zasięgu systemu SAR i próbowały przeprowadzić procedurę Normal Location Update w sesji rejestracyjnej otrzymywały komendę Location Update Request Reject.
  • W kolejnych testach lokalizowano terminal GSM na szlaku. Po testach wprowadzana poprawki np. ułatwienia w oprogramowaniu sterującym.
  • Elementem testów były szkolenia dla ratowników.
  • Testowano poszukiwanie terminali GSM w trybie lawinowym bez wstępnego wyszczególnienia numerów IMEI poszukiwanych urządzeń. Test miał pomóc w dopracowaniu właściwej metody dyskryminacji terminali GSM zlokalizowanych w obszarze teoretycznego lawiniska od terminali znajdujących się w zasięgu systemu SAR ale zlokalizowanych poza lawiniskiem.
  • Testowano poszukiwania celowe w otoczeniu wielu terminali GSM.
  • Porównywano odczucia czynnych ratowników górskich z różnych krajów w kwestii poszukiwania terminali GSM detektorami kierunkowymi.
  • Sprawdzano możliwości rejestrowania się w systemie SAR, transmitującym z danymi identyfikacyjnymi przekaźnika sieci Plus GSM (MCC-MNC 260-01), terminali GSM pracujących w roamingu.
  • Prowadzono test równoległej pracy systemu SAR w trybie poszukiwań celowych i rozsyłania wiadomości SMS o prowadzonych.
  • Dopracowano algorytmy działań ratowników.

Naczelnik TOPR Jan Krzysztof podkreślał, że oczywiście taki sprzęt wymaga przeszkolenia ratowników.

Mamy pierwszych już wyszkolonych. Jak każdy sprzęt wymaga ciągłego treningu. Miejmy nadzieję, ze jego przydatność potwierdzi się w kolejnych miesiącach. Bardzo tez liczymy na testy w technologiach UMTS i LTE, które mogą wnieść nową jakość – stwierdził naczelnik TOPR.

Podziękowania dla UKE

Testy były prowadzone za zgodą Polkomtel i zaangażowanie tego operatora było kluczowe. Ówczesny prezes UKE Marcin Cichy przekazał innym operatorom informacje o projekcie. Ludzie z Departamentu Częstotliwości UKE wsparli TOPR w przygotowaniu dokumentacji niezbędnej do otrzymania pozwolenia. Kierownictwo departamentu (dyrektor Paweł Krzymiński oraz naczelnik Mariusz Gruszczyński) wykazało się zrozumieniem i cierpliwością dla nowicjuszy. Mówiono nam również, że merytoryczna pomoc dwóch specjalistów z UKE – Sławomira Sitka i Bogusława Jaworskiego miała decydujące znaczenie w przebrnięciu przez biurokrację związaną z rejestracją urządzenia SAR jako nadajnika.

Na szczęście wszystkie testy udało się przeprowadzić przed lockdownem, który spowodowała pandemia COVID-19.

Pierwszy sukces i zainteresowanie

IMSI catcher potwierdził swoją przydatność w rzeczywistej operacji na Słowacji. Wówczas HZS (słowacki odpowiednik TOPR) prowadził poszukiwania zaginionej osoby z udziałem psów i śmigłowca. Ratownicy TOPRu z pomocą systemu SAR przechwycili sygnał telefonu ofiary i zlokalizowali… niestety ciało poszukiwanej osoby. Może nie był to pełny sukces, ale warto spojrzeć na to z tej strony – gdyby ciała nie znaleziono, ratownicy poświęciliby więcej swojego czasu, nerwów i sił.

System SAR wywołał też niemałe zainteresowanie na wystawie ICAR w październiku 2019.

Na poniższym filmie SAR można zobaczyć od 13:51.

ICAR 2019 Zakopane, Poland (Pt.1) from Topograph Media on Vimeo.

Rozmawialiśmy na ten temat z przedstawicielem firmy Neosoft, który pracował przy projekcie i gościł na targach ICAR. Przyznał on, że choć zainteresowanie narzędziem TOPR-u było duże to ratownicy z innych krajów nie liczą na podobne rozwiązania z powodu ograniczeń prawnych.

Przez powtarzające się wpadki służb specjalnych ludzie postrzegają IMSI catcher jak źródło samego zła. Jednak z mojej perspektywy wykorzystany właściwie stoi on na straży naszego bezpieczeństwa – jeden złapany terrorysta to niepoliczalna ilość niezabitych ludzi, jeden złapany łapówkarz, to pieniądze oszczędzone w budżecie Państwa, jeden złapany złodziej to bezpieczeństwo majątku ludzi, których  potencjalnie mógł okraść… A urządzenie nie robi wiele więcej niż zwykła sieć, pozwala jedynie szybciej obrabiać te dane.

W większości europejskich krajów (tam gdzie szukają służby cywilne) wdrażanie rozwiązania wymagałoby współpracy odpowiedników UKE i lokalnych Operatorów . Niestety – wykorzystana technologia potrafi narobić wiele złego i bardzo ważne jest aby była ograniczona do wykonywania zadań zgodnych z prawem dotyczącym służb cywilnych. Dodatkowo wymagane są albo zmiany w architekturze sieci mobilnej, albo stuprocentowa współpraca z działającymi na rynku dostawcami usług. Pełne wdrożenie takiego rozwiązania łatwe nie jest.

A gdyby tak z helikoptera?

Jedną z zalet systemu SAR jest jego przenośność, ale w przyszłości nie jest wykluczone opracowanie wersji obwoźnych, a może nawet obsługiwanych ze śmigłowca. Jeśli chodzi o wersję dla helikoptera to pierwsze pomysły już się pojawiły, ale procedura uzyskania stosownych dopuszczeń do użytkowania w lotnictwie cywilnym jest skomplikowana, czasochłonna i kosztowna. Na razie z powodów formalnych to temat odległy.

Podczas pokazu dla GOPR w Bieszczadach tamtejsi ratownicy przekonywali, że lepszy byłby dla nich system montowany na quadzie lub samochodzie terenowym. Właśnie z tego powodu powstała platforma badawcza przygotowana na samochodzie Nissan PickUp D22.

Co dalej?

Dowiedzieliśmy się, że trwają obecnie przygotowania do rozpoczęcia testów systemu SAR w Polsce w technologiach UMTS i LTE,  wspólnie z Polkomtelem. Ten operator ciągle jest partnerem strategicznym przy wdrażaniu technologii. Przygotowanie niezbędnej dokumentacji technicznej oraz formalnych wniosków zajmie trochę czasu. Być może zdarzy się, że jeszcze tej zimy część turystów w okolicach Zakopanego dostanie SMS-a takiej treści.

Testy systemu SAR – jeśli otrzymałeś tą wiadomość, znaczy, że w razie niebezpieczeństwa moglibyśmy Cię odnaleźć.

Jak jednak podkreśla Jan Krzysztof, sprzęt wszystkiego nie załatwi.

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że jest to kolejny Element zwiększający nasze możliwości, ale nie jest to System, który pozwoli na odnalezienie wszystkich zaginionych. Nadal najważniejsze pozostaje zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa w górach i zdrowy rozsądek – podsumował naczelnik TOPR.

Przeczytaj także:



27 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Robi sie ciekawie…

  2. Dzisiaj czytając artykuł o zagubionej kobiecie w górach pomyślałem właśnie, że takie urządzenie, przyczepione do drona bądź śmigłowca, przydało by się TOPRowcom. A tu proszę, wchodzi do służby :)

  3. Syndrom gotowanej żaby. Najpierw wprowadzą to dla naszego bezpieczeństwa, a potem będą rozszerzać użycie na kolejne “zagrożenia”. W końcu każdy złapany przeciwnik rządu to niepoliczalna ilość owieczek, które potencjalnie mógł zarazić “niewłaściwymi” poglądami.

    • Też tak pomyślałem.

      Rozumiem pasję chodzenia po górach, ale jeżeli ktoś decyduje się na taką przygodę, to powinien uwzględniać ryzyko z tym związane.

    • @Jan ten transfer przebiega w drugą stronę, służby już od dawna dysponują lepszym sprzętem.

    • A nie masz aby zuzytej czapeczki ‘amelinowej’?
      Jesli reszta klientow poza poszukiwanym nie jest lapana to chyba jest to pewien plus niz typowe rozwiazanie w byle catcherze na GNU-Radiu?
      Podobienstwo nazwy GOPR do GRU jest raczej niewielkie :)

    • Do Iion
      A od czego jest zależne kto będzie “poszukiwanym” nie od ludzi którzy to obsługują ?

    • Rozumiem, że do lekarzy nie chodzisz, nie daj boże do szpitali, bo mogliby ci coś wszczepić. Ba, nawet w mące zapewne siedzą nanodrony szpiegowskie, więc sam siejesz zboże, a później je osobiście mielisz, by nikt nic nie dodał.

    • Prywatność poszła w las.

    • @Kenjiro

      Twoje porównania są błędne, bo dotyczą czynności dokonywanych skrycie, podstępem.
      A tutaj TOPR zakupił IMSI catcher zupełnie jawnie i oficjalnie.

  4. No nie oszukujmy się, topr kupił to wyłącznie w celu łapana turystów spiacych w namiotach w Tatrach, to że przy okazji sprzęt uratuje może komuś życie to fajny PR, ale 500 mandat najważniejszy ;)

    • Tylko TOPR nie zajmuje się ani łapaniem turystów ani wystawianiem mandatów. To zadanie TPN

  5. @Jan ten transfer przebiega w drugą stronę, służby już od dawna dysponują lepszym sprzętem.

  6. This is a great achievement , and will provided needed technology in Search and Rescue activity.

  7. Jan molodec, witay!

  8. Ale jak stawiają swojąstację bazową to sieć jest szyfrowana czy nie? Iphone przecież nie podepnie się do czegoś takiego bez akceptacji prompta. Jeśli to obchodzą to jak?

  9. Czy ktoś może mi wyjaśnić jedną rzecz?
    Jeżeli operatorzy rejestrują przybliżoną lokalizację *każdego*telefonu, przechowują te informacje przez 12 miesięcy i udostępniają służbom w trybie bezpośredniego dostępu, to w jaki sposób posiadanie przez służby (jakiekolwiek) IMSI Catchera zwiększa gwałcenie naszej prywatności? Mi się wydaje, że w żaden.

  10. 70650 m2 ?
    Znaczy że wyliczyli z dokładnością promilową? No no … inżyniery … fajna liczba wychodzi jak sie przeliczy na km2… mniej imponująca …

  11. Gdybyś choć trochę poczytał to byś wiedział, że TOPR żadnych mandatów nie ma prawa wypisać i pewno nawet nie chce. Jednak wolisz być niedoedukowanym matołem. Nie pozdrawiam.

  12. @ Hardkorowi bushcraftowcy nie zabierają ze soba telefonów komórkowych albo je wyłączają.

  13. a to przypadkiem nie podobny soft? https://strefa.biz/prawo/pegasus-czy-cba-faktycznie-go-kupilo/

    • Przecież ta strona to jakaś upiększona farma linków.
      Ja już dawno się dziwiłem, że Piotr pozwala na głupie adresy w komentarzach. Co z tego, że dla robotów jest “nofollow”, jak ludzie klikają?

  14. Czy ten system wymaga, żeby telefon był w zasięgu sieci komórkowej? W Tatrach są rejony, że nawet Plus nie ma GSM więc może być trochę lipa z tym namierzaniem.

    • To nawet lepiej że nie ma zasięgu.
      Ratownicy przynoszą “na plecach” swoją własną stacje bazową, więc telefon wobec braku alternatyw maniakalnie wręcz będzie się próbował podłączyć do tej stacji.
      A o to przecież chodzi w tym wszystkim.

    • Przecież właśnie ten system symuluje sieć komórkową.

    • Nie bo on rozglasza siec komorkowa

  15. […] Wszystko opiera się o działanie tzw. IMSI-catchera, wykrywanego przez telefon jako najbliższa baza, do której kierowany jest sygnał. „Wykrycie sygnału GSM jest możliwe z odległości 1150 m. Urządzenie może wskazać położenie telefonu (w postaci współrzędnych GPS) lub aktywować jego dzwonek.” – czytamy na portalu Niebezpiecznik.pl. […]

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: