14:45
26/3/2019

Dziś (26 marca 2019) Parlament Europejski poparł projekt dyrektywy w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym. Niektórzy mówią o “przyjęciu ACTA2” i choć nie jest to nazwa bardzo precyzyjna, to jednak oddająca charakter tego na co politycy się zgodzili.

Dyrektywa o prawach autorskich została przyjęta 348 głosami “za”. Przeciw było 247, a 36 wstrzymało się od głosu.

ACTA2 czyli co?

O dyrektywie w sprawie praw autorskich pisaliśmy kilkakrotnie. Nie jest to temat ściśle związany z bezpieczeństwem, ale jest bardzo istotny dla każdego, dla kogo internet jest ważnym źródłem informacji. Prawdopodobnie wiecie już o co chodzi, a jeśli nie wiecie to polecamy nasz tekst z krótkim podsumowaniem historycznym pt. Podatek od linków, czyli dlaczego reforma praw autorskich w UE powinna martwić programistów i każdego, kto korzysta z internetu?

Dyrektywa została przyjęta z najbardziej kontrowersyjnym artykułem 13, który w ostatniej wersji testu jest artykułem 17. Przepis ten zobowiązuje duże platformy internetowe do filtrowania treści i wyłapywania naruszeń prawa autorskiego. Europosłowie nie wzięli pod uwagę (a może nie wiedzieli?), że antypirackie filtry są dalekie od doskonałości i często blokują nadmiernie. Ba! Nawet żywi ludzie z odpowiednim przygotowaniem miewają problemy z ustaleniem, czy dana publikacja narusza prawa autorskie, a automaty zaliczają na tym obszarze straszliwe wpadki (np. kolęda “Cicha noc” została kiedyś uznana za dzieło Warnera).

Powinni to nazwać “lex Youtube”

Nie jest tajemnicą, że artykuł 13 został opracowany z myślą o Youtube, na życzenie przemysłu rozrywkowego. Organizacje takie jak IFPI (międzynarodowa federacja przemysłu fonograficznego) wierzą, że ograniczenie dostępności treści na YouTube spowoduje nagły szturm konsumentów na sklepy z treściami online i usługi płatne. Lobbyści przemysłu nagraniowego przez lata przekonywali polityków, że istnieje coś takiego jak “luka wartości” (value gap) i da się tę lukę zasypać mechanizmami antypirackimi.  To jednak osobny temat, który tutaj ledwie sygnalizujemy.

Wynagradzanie artystów i wydawców nie jest złe. Prawa autorskie nie są złe, ale – jak już wspomnieliśmy – filtry są dalekie od doskonałości. Można się obawiać, że wynagrodzenia twórców wcale nie wystrzelą do góry, a platformy internetowe staną się mniej użyteczne i taki będzie cały efekt reformy praw autorskich.

Koniec “zasady, która stworzyła internet”

Skrajnie różne komentarze na temat dyrektywy pokazują jak bardzo kontrowersyjny jest to temat. Pokazują też, że nie wypracowano żadnego kompromisu, ale po prostu zrobiono to czego chciał “przemysł kreatywny”.

Parlament Europejski oczywiście ogłosił sukces, bo on zawsze ogłasza sukces (w razie odrzucenia dyrektywy zrobiłby dokładnie to samo). Parlament zapewnia, że swobody internautów nie zostaną naruszone, ale tak naprawdę nie będzie miał na to wpływu. Państwa członkowskie muszą wdrożyć dyrektywę do swojego prawa i trzeba będzie bardzo uważać na to, jakie przepisy powstaną na poziomie krajowym.

Organizacje wydawców, takie jak wspomniana IFPI, również odtrąbiły sukces. Szefowa organizacji Frances Moore stwierdziła iż…

This world-first legislation confirms that User-Upload Content platforms perform an act of communication to the public and must either seek authorisation from rightsholders or ensure no unauthorised content is available on their platforms.

Trudno się z tym zdaniem nie zgodzić. Wdrożenie dyrektywy oznacza zmianę czegoś, co w przeszłości nazywano “zasadą, która stworzyła internet”. Do tej pory treści były wgrywane na platformy, a w razie roszczeń można było je zdjąć, a dostawca platformy nie ponosił odpowiedzialności tak długo jak reagował na zgłoszenia (tzw. mechanizm notice and takedown). Teraz odpowiedzialność platformy zacznie się już na etapie wgrywania treści, a bezpieczniej będzie coś zablokować niż się narażać.

To nie tak miało być…

Organizacje pro-internetowe i pro-wolnościowe krytykują dyrektywę. Można tu przytoczyć choćby komentarze EDRi albo polskiego Centrum Cyfrowego.

Reforma prawa autorskiego była szansą na stworzenie w Europie nowoczesnego systemu uwzględniającego zarówno potrzeby twórców, jak i użytkowników. Czekaliśmy na zaktualizowanie systemu dozwolonego użytku, tak by odpowiadał on szybkiemu tempu zmian w sferze mediów. Tymczasem europejski prawodawca skupił się na zapewnieniu wsparcia dla tradycyjnych graczy sektora kreatywnego. Niestety, w wyniku postrzegania prawa autorskiego jako wyłącznie relacji dwóch rodzajów podmiotów biznesowych: wielkich firm internetowych oraz europejskich wytwórni i wydawców z sektora kreatywnego, zaproponowano system, który całkowicie pomija potrzeby użytkowników i twórców.

Centrum Cyfrowe ma rację zwłaszcza co do jednej rzeczy. Pierwotnie ta reforma prawa autorskiego miała zmienić podejście do obiegu informacji w sieci. Niewiele osób to pamięta, ale o potrzebie zreformowania praw autorskich zaczęto mówić po upadku porozumienia ACTA w roku 2012. Tamto porozumienie wyprowadziło tłumy na ulicę w związku z obawami o to, że tzw. pośrednicy internetowi zostaną poddani zbytniej presji przemysłu kreatywnego. Teraz, w roku 2019, wprowadzono taką właśnie presję. Mieliśmy dostać całkiem nowe prawo autorskie, a w efekcie dostaniemy stary system doposażony w nowe narzędzia. Jest to w pewien sposób fascynujące.

Aktualizacja

Ponieważ o to pytacie informujemy, że protokół z głosowania jest dostępny na stronie Parlamentu Europejskiego. Wyniki dotyczące głosowania w sprawie tzw. ACTA2 znajdziecie na str. 38.

Aktualizacja 2, 27.03.2019

Niestety plik z protokołem głosowania najwyraźniej był podmieniany. Wysyłaliście nam uwagi o tym, że zapewne nie czytaliśmy dokumentu, gdyż właściwie wyniki głosowania są na stronach 46-51. Z tego co my widzimy, wyniki są obecnie na stronie 42.

Proponujemy załatwić sprawę inaczej. Wyniki, o których mowa, znajdziecie po wyszukaniu w dokumencie głosowania nad dokumentem A8-0245/2018 – Axel Voss – Am 271. Niestety Parlament Europejski nie ogarnął jeszcze takich zdobyczy technologicznych, które pozwoliłyby naprawdę przejrzyście podawać do wiadomości wyniki głosowań. My umiemy czytać te dokumenty i wiemy, że wiele osób potrafi, ale to powinna być informacja bezproblemowo czytelna dla wszystkich.

Zwrócono nam też uwagę na inną rzecz, o której w tekście powinniśmy wspomnieć już wcześniej. Poprawki dotyczące artykułu 13/17 w ogóle nie były przedmiotem głosowania. Propozycja, aby otworzyć tekst na te poprawki została odrzucona różnicą zaledwie pięciu głosów.

Przeczytaj także:

120 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. No to witamy w komuniźmie. Jeszcze nie tak dawno krytykowano ROsję za cenzurę,a robią dokładnie to samo.

    • Jak nie masz pojęcia to się nie wypowiadaj. W Rosji ludzie idą do więzienia za lajkowanie memów czy reposty na VK na podstawie bardzo restrykcyjnych przepisów karnych (!), które zrównują to z terroryzmem a teraz weszła nowa ustawa karająca wypowiedzi na temat urzędników bez “dostatecznego szacunku” . Komentowana dyrektywa unijna nie tylko nie ma nic wspólnego z cenzurą ale w ogóle nie dotyczy osób prywatnych, które mogą postować co chcą i gdzie chcą. A ponieważ istnieją serwisy, które zarabiają na postowanych przez użytkowników treściach grube pieniądze z reklam i niestety ich model biznesowy polega na akceptowaniu atrakcyjnych i często cudzych treści, więc zmuszenie ich (a nie użytkowników!) do większej skrupulatności nie jest niczym dziwnym.

    • >W Rosji ludzie idą do więzienia za lajkowanie memów czy reposty na VK
      w polsce administrator forum anonimowego zniknął

    • @kravietz Dyrektywa unijna nie dotyczy użytkowników prywatnych? Doprawdy? Nie ma nic wspólnego z cenzurą? Poważnie?

    • Ciekawie o tym temacie (użytkownicy prywatni a dyrektywa) opowiadał Alek Tarkowski tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=95gjr2344JA — osoby prywatne mogą sobie cytować cudze treści do woli, dopóki na nich nie zarabiają. Ale już taki Wykop nie. Pytanie, czy Wykop będzie mieć taki budżet jak jutub — bo filtrację musi wdrożyć tak samo skuteczną?

    • To tak samo będzie w Polsce. Jeżeli twórca strony nie usunie MEMA naruszającego ACTA2, albo linka to trafi do więzienia.

    • @kravietz – Ty zapewne masz jakieś pojęcie o czym piszesz – tyle że jesteś pracownikiem agencji wynajętej do obsługi marketingowej tego “eventu”, prawda?

    • kravietz 2019.03.26 15:16
      To tak samo będzie w Polsce. Jeżeli twórca strony nie usunie MEMA naruszającego ACTA2, albo linka to trafi do więzienia. To jest cenzura, komunizm i tyle w temacie. Twórcy będą musieli usuwać treści bo inaczej poniosą konsekwencje swoich działań.

    • A teraz zacytuj przepis dyrektywy, który penalizuje publikowanie memów przez prywatnych użytkowników. Bo ja mogę ci wskazać przepis, który ten rodzaj twórczości zwalnia z ograniczeń dyrektywy.

    • Art. 13. “… zapobiegania dostępności w swoich serwisach utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną …” – wystarczy że zdjęcie będzie zrobione przez kogoś innego, a chyba tylko takie są w memach :)

      Skoro Ty znasz przepis zwalniający to dajesz. Bo pewnie będzie taki jak w innym dzisiejszym artykule na Niebezpieczniku i wysyłka 6 mln listów to nie jest “niewspółmiernie duży wysiłek”.

    • Tu się mylisz. Jako właściciel bloga będę musiał przestrzegać ACTA2 bo trafię do więzienia.

      Jeżeli osoba prywatna wrzuci MEM naruszający ACTA2 to zgodnie z tą dyrektywą serwis będzie zmuszony usunąć ową treść. Jeżeli nie usunie czyli nie ocenzuruje wbrew własnej woli to poniesie karę finansową lub trafi do więzienia.

      Reasumując UE wprowadza cenzurę przerzucając obowiązek cenzury na serwisy internetowe. Czyli podobnie jak w Rosji z tą różnicą to do paki idzie bloger, właściciel serwisu, a nie komentujący :)

    • Prywatni użytkownicy publikują memy w komercyjnych serwisach. To te serwisy dotknie nowe prawo i to one dla świętego spokoju będą ograniczać możliwości publikacji.

    • No dobrze… tylko nie wyobrażam sobie technicznie rozwiązania, które byłoby w stanie blokować treści chronione prawem autorskim z automatu. Taki Niebezpiecznik – przykładowo – musiałby sprawdzać każdy komentarz, czy aby nie zawiera np. cytatu z czyjegoś artykułu, bloga, słów piosenki, kodu programu itd. Alternatywa to zablokowanie komentarzy całkowicie.

    • Niebezpiecznik musiałby filtrować komentarze pod kątem cudzych utworów jeśli ma obrót ponad 10 mln eurasów rocznie. Biorąc pod uwagę wszystkie obostrzenia według samej KE ta dyrektywa może spowodować jakieś skutki prawne dla 1% graczy na rynku medialnym w UE.

    • @kravietz Dzięki za głos rozsądku. Niestety jest dużo propagandy na temat tej ustawy, ochoczo serwowanej przez G/F i podobnych, przez co internety łapią za widły i pochodnie.

    • Proszę bardzo:
      Linkować można dowoli bo chodzi tylko o to jak ktoś skopiuje np cały artykuł z gazety.

      Przepis z dyrektywy:
      Ochrona zagwarantowana w pierwszym akapicie nie ma zastosowania do czynności linkowania.

      Prawa określone w akapicie pierwszym nie mają zastosowania do pojedynczych słów lub bardzo krótkich fragmentów publikacji prasowej.

      @klonM Blog nie jest w rozumienie tej dyrektywy “dostawca usług udostępniania treści online”, więc nie musisz się niczego obawiać.

      „dostawca usług udostępniania treści online” oznacza dostawcę usług społeczeństwa
      informacyjnego, którego głównym lub jednym z głównych celów jest przechowywanie i
      udzielanie publicznego dostępu do dużej liczby chronionych prawem autorskim utworów
      lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez użytkowników tych usług,
      które są przez niego organizowane i promowane w celach zarobkowych.

      I teraz jeszcze raz te automaty sraty, taty, filtry i inne głupoty. Działania organizacji zrzeszających artystów nie mogą powodować problemów z przesyłaniem innych utowrów które nie jest chronione prawem autorskim. Nie mogą tez kolidować z wysyłaniem memów.

      Tutaj przepis z dyrektywy:

      Współpraca między dostawcami usług udostępniania treści internetowych a podmiotami uprawnionymi nie może prowadzić do uniemożliwiania dostępności utworów lub innych przedmiotów objętych ochroną zamieszczanych przez użytkowników, które nie naruszają prawa autorskiego i praw pokrewnych, w tym również w przypadku gdy takie utwory lub inne przedmioty objęte ochroną są objęte wyjątkiem lub ograniczeniem. Państwa członkowskie zapewniają, aby użytkownicy w każdym państwie członkowskim mogli opierać na następujących obowiązujących wyjątkach lub ograniczeniach przy zamieszczaniu i udostępnianiu treści wygenerowanych przez użytkowników w ramach usług udostępniania treści online: a) cytowanie, krytyka, recenzowanie; b) korzystanie do celów karykatury, parodii lub pastiszu.

    • @Jan: rozwiązanie techniczne jest bardzo proste: w podlegających pod ACTA krajach będzie komunikat “strona nie jest dostępna w Twoim kraju”.

    • Teraz taki google nie będzie mógł promować za darmo małych wydawców bo by im musiał płacić za linki. I pewnie o to chodziło w tym ACTA, żeby zniszczyć małych wydawców, których nie stać na wykupienie reklam w google.

  2. i tu wasz nord vpn przyda się jeszcze bardziej niż do ochrony bezpieczeństwa :)

    • hmmm… a jakie to ma znaczenie skoro nakłada to obowiązek blokowania umieszczania treści niezgodnych na serwisy takie jak YouTube, a nie na użytkowników

    • Niekoniecznie, bo treści tak czy tak będą filtrowane.

    • @Janusz Internetów Youtube to amerykańska firma, więc zrobią filtry tylko dla odbiorców z EU.

    • Właśnie. Skoro przepisy będą wdrażane indywidualnie w krajach członkowskich, to czy może się tak zdarzyć, że jakaś treść będzie blokowana np. w Niemczech, a w Polsce już nie? A z resztą, kogo to obchodzi, przecież w całej tej dyrektywie chodzi o wyszarpanie pieniędzy od tych wilekich graczy internetu, którym się powodzi.

    • Teraz taki google nie będzie mógł promować za darmo małych wydawców bo by im musiał płacić za linki. I pewnie o to chodziło w tym ACTA, żeby zniszczyć małych wydawców, których nie stać na wykupienie reklam w google.

  3. Kiedy ten badziew wchodzi w życie?

  4. Czy jeśli umieszczę link do tego artykułu z komentarzem, to muszę wam zapłacić?
    Czy to będzie prawomocne od jakiejś daty?

    • Nie musisz. Korzystaj do woli z naszych treści. Jeśli uratują choć jedna osobę, to warto.

    • Jeśli zamieścisz link to w ogóle nie podpadasz pod przepisy dyrektywy. Jeśłi zamieścisz link z komentarzem, który sam napisałeś to tak samo. Jeśli skopiujesz pół artykułu Piotra i zamieścisz go na swoim blogu to nadal nie podpadasz po dyrektywę chyba, że wyświetlasz tam reklamy i zarabiasz na nich powyżej 10 mln euro rocznie. Jeśli skopiujesz pół artykułu Piotra i wkleisz go na Facebooku to możliwe, że FB w ramach automatycznej weryfikacji w tle sprawdzi jego pochodzenie a następnie nie zrobi nic ponieważ Piotr wcześniej udzieli FB automatycznej licencji na repostowanie jego utworów przez osoby prywatne.

    • Jeszcze trzeba będzie udowodnić, że nie zarabia się 10 mln euro rocznie przy każdym takim zalinkowaniu.

    • Dzisiaj od 10mln euro, a za chwile jak już większe organizacje wdrożą mechanizmy i zostaną wypracowane “rozwiązania” będą zapewne chcieli rozszerzyć zasięg i objąć coraz mniejszych graczy. W końcu pewnie bardziej się opłaca podzielić firmę jak płacić.

  5. A skończy się tak, że wielcy utworzą filtry tylko dla UE, a cała reszta świata będzie działać po staremu i VPNy zyskają na znaczeniu. Tym sposobem UE będzie gryźć swoje poślady, gdy cały misterny plan pójdzie w p….
    Poza tym najbardziej oberwie się właśnie twórcom i przy okazji, zwykłym użytkownikom.

    • To bardzo ciekawy wątek — filtry tylko dla Europy — i VPN jako obejście. Może to dobrze — im więcej osób pozna VPNy, tym lepiej.

    • Jaki problem zablokować VPN i tora? Tylko nie piszcie, że to nie realne bo w Chinach świetnie to się sprawdza :) Obejście ustawy to rozwiązanie tymczasowe. Ja będzie dużo osób korzystać z VPN to zablokują

    • vpn sprawdzi się u osób kumatych, ale większość z nich nie skorzysta, czyli twórcy z UE będą mieli ograniczoną liczbę odbiorców – czyli zmienijszone i tak już skromne zyski. Jedyna nadzieja w dużych serwisach, że się po prostu wyłączą w krajach z ograniczeniami. Wtedy to dopiero twórcy i promotorzy tego durnego prawa się zorientują jaka to bzdura, jak dokladnie nikt na tym nie zyska a wielu straci

  6. USA: wolność słowa, duże silniki, prawo do posiadania broni, tania elektronika
    Eurokołchoz: duże podatki, “mowa nienawiści”, duchot w dymie klekoczącego, czterocylindrowego diesela

    • spróbuj obrazić żydów to zobaczysz wolność słowa w swojej ameryczce

    • USA: średnia życia 5 lat krótsza niż w UE, insulina dla cukrzyków po $1500 zamiast bezpłatnie jak w UE i ludzie sprzedający domy, żeby opłacić rachunek za leczenie.

    • @kravietz, żyją krócej ale szczęśliwiej, każdy kiedyś z nas kopnie w kalendarz

    • Zapomniałeś dodać, że w USA jest taniutkie paliwo, gaz, węgiel, energia elektryczna. Tańsza jest elektronika, rowery, samochody (tesli), woda, ścieki, a kasjerka nie zarabia 2600 zł na rękę jak to w POlsce.

    • Średnio to pies z właścicielem mają po 3 nogi.

    • ty tak serio z tą wolnością słowa w ameryczce? tobie się chyba wydaje że tam są caly czas lata 90 xD

    • @kravietz bredzisz chłopie i to bardzo. Koszt insuliny miesięcznie to $450, w Polsce insulina jest płatna tak samo jak w całek EU. Długość życie w USA jest większa niż w Danii, Portugalii, Czechy Polska. A żeby było zabawniej to długość życia w Szwajcarii jest bez porównywalnie dłuższa od dowolnego kraju w EU. W EU ludzie też sprzedają domy, żeby pokryć koszty leczenia. Dla przypomnienia, to bodajże w 2004 premier Szwecji miał problem z biodrem i w państwowej służbie zdrowia musiał czekać 22 miesiąc, z tego zrobił się skandal, bo czas oczekiwania zwykłego Szweda to 24-26 miesięcy. Poszedł prywatnie dwa tygodnie później był po zabiegu.
      Ciekawe dlaczego do EU nie chce dołączyć Norwegia lub Szwajcaria, w której 5 krotnie przeprowadzano referendum i pięciokrotnie je odrzucono i to miażdżącą ilością głosów.

    • Mit wolności i dobrobytu w USA skończył się po atakach na WTC. Dziś każdy aspekt życia Amerykanina jest kontrolowany jeszcze bardziej niż w UE. Tak jak w UE do głosu dochodzą rządy mniejszości, tak i tam jest taki problem, dotyczy tylko nieco innych dziedzin życia. Prawo kreuje rzeczywistość w taki sposób, że nawet nie możesz sobie domu ogrodzić, jeśli sąsiedzi nie mają ogrodzenia a wszystko trzeba “legalizować”, tj zaprosić urzędnika który weźmie $$$$ za wypisanie papieru. Prawda jest taka, generalizując, że tzw. Cywilizacja Zachodnia przyjęła niewolę, jak kraje Wschodnie, z tym, że tam przebieg był krwawy i niejednokrotnie brutalny, a w UE używano takich słów jak postęp, tolerancja, równanie szans, fake news i poprawność polityczna. Pod osłoną tych wypranych słów korporacje umocniły swoje pozycje. Kolejnym etapem jest ograniczenie dostępu do wiedzy i różnych punktów widzenia- ale to już jest w trakcie, czego dowodem jest choćby ta dyrektywa. W krajach skandynawskich studenci historii nie ma ją dostępu do rzetelnych informacji w trosce o poprawność polityczną. Kiedyś ludzie żyli pod zaborami, dziś my mamy swój świat w bańce.

    • @kravietz, daj znać czy jesteś z dolnośląskiego, bo muszę Ci postawić piwo. Ja mam wrażenie, że na niebezpiecznik wchodzi w większości “gimbaza”, która na niewiele rzeczy samodzielnie zapracowała. Serio. W Stanach wcale nie jest lepiej. Ok – paliwo jest tańsze, ale to wynika wyłącznie z tego, że mają swoje. Wszyscy marudzą na ZUS, a jakby przyszło zapłacić za założenie gipsu z kieszeni, to by się nawineli nogami. Poza tym jaka cenzura? Uniemożliwianie kradzieży nie jest cenzurą. To jest właśnie cywilizacja, że właściciel może liczyć na pieniądze za swoje dzieło. Ktoś też chyba średnio rozumie znaczenie słowa komunizm (w sensie praktycznym). Ludzie, popodróżujcie trochę, bo serio w Polsce jest fajnie, a wizja świata z telewizji (serialowego i filmoweg) jest daleka od prawdziwej. Smut :(

    • Marek 2019.03.27 13:43
      Od kiedy linkowanie, cytowanie czyiść wypowiedzi to kradzież? Jak ktoś uważa, że go druga osoba okrada to może złożyć pozew cywilny o naruszenie własności intelektualnej i nie potrzeba do tego ACTA2.

      Prawo w Polsce to czyste złodziejstwo. Mały sklepik płaci uczciwie podatki,a te duże typu google, fb, real, carrefour, ms, amazon nie płaci podatków bo obchodzą prawo? Gdzie tu uczciwość?

  7. “Przepis ten zobowiązuje duże platformy internetowe do filtrowania treści i wyłapywania naruszeń prawa autorskiego.” – co znaczy duze?

  8. Całe PO głosowało za wprowadzeniem ACTA2,
    cały PiS był przeciw…

    • Warto popatrzeć całościowo:
      – Ustawa hazardowa (blokowanie DNS): PO za, PiS przeciw.
      – Ustawa antyterrorystyczna (cenzura u providera): PiS za, PO przeciw.
      Tu nie chodzi o żadne racje czy moralności, tu chodzi o kasę i elektorat. I obu tym bandom trzeba powiedzieć do widzenia. Nawet jeżeli miałoby się wybierać jakichś najbardziej parszywych komuchów. Co najwyżej sprawy będzie się załatwiać “przez bufet”, już żeśmy to raz przerabiali :). Jak widać przy tej mentalności społeczeństwa lepiej nie będzie.

    • Dlaczego kłamiesz? https://i.imgur.com/7j2fi6F.png

    • Bo to jest właśnie tłum, który swoją wiedzę czerpie z demotywatorów albo wykopu, zamiast przeczytać coś w pełni samemu. To są właśnie nowe lemingi, które tak bardzi nie chciały być lemingami, że aż nimi zostały.

    • Marek 2019.03.27 14:00
      To ty wprowadzasz w błąd. W pierwszym czytaniu ( to co było kilka miesięcy temu w komisji) całe PO zagłosowało ZA. W drugim czytaniu (czyli już ten stan obecny) zagłosowało większość PO-wców :)

    • @marianZ:

      Dzięki za przypomnienie o ustawie “antyterrorystycznej”!

      PiS dzisiaj grzmi jak to “straszna unia” chce cenzurować Internet. Ten sam PiS wdrożył cenzurę Internetu w Polsce już dwa razy: w ustawie “antyterrorystycznej” i w przepisach o blokowaniu zagranicznych bukmacherów. W piórka obrońców wolności stroją się zwolennicy państwowej opresji.

  9. Ale kumacie, że to dyrektywa, a realizacja dyrektywy zależy od tego jak będzie zaimplementowana w prawie krajowym? Nie ma tam mowy o żadnym karaniu, a tworzenie kontentu jak memy i gify będzie wręcz lepiej chronione niż obecnie.

    • Tylko, że memy tworzone są z materiałów chronionych prawnie np. mecze piłkarkie, albo wystąpienie jakiegoś polityka w TV prywatnej. Nie będziesz mógł cytować głupot polityków bo naruszysz tym samym prywatną własność.

    • ochrona memow i gifow? ale wiesz ze one powstaja po to by stac sie viralowe?

    • Bedzie chronione.
      Przed publikacja.
      Czysta wolnosc

    • Otóż to. Będzie dyrektywa unijna, a nie rozporządzenie unijne. Gdyby było rozporządzenie, to obowiązywałoby bezpośrednio jak RODO.

    • Tu raczej chodzi nie o same tresci ale na bata na tych ktorzy je udostepniaja.

      Wyobraz sobie, ze Kononowicz stwozyl wspaniala europejska partie ogolnego “wypasu” i usiluje promowac sie w internecie. Wtedy ty jako jego zly i bogaty oponent idziesz sobie do firmy ABC, pokazujesz na materialy X i Y (ktore notabene mogles nawet sam tam wrzucic…) i mowisz “fajnie by bylo zeby ludzie sie o panu Kononowiczu nie dowiedzieli” i pan Kononowicz jest w ciezkiej D* bo zaden biznes nie zaryzykuje kupy kasy w imie dobra ogolu

      Sama implementacja jest banalna bo dostepca tresci zawsze moze zasloc sie sama ustawa (w koncu przefiltrowywanie wszystkiego na bierzaco kosztuje czas i pieniadze wiec naturalnie (przypadkowi) niektorzy beda miec problemy z dostepem do platformy).

  10. @kravietz akurat na długość życia wpływa bardzo dużo czynników, nie rozumiem dlaczego miałby to być jakikolwiek argument.

  11. Ależ się zaczną masowe wyłudzenia. Idealna przestrzeń dla scamerów: “Dajcie mi trzy tysiace albo Was pozwę o sto”…

    Poza tym wysyp firm wdrażających prawilne filtry uploadu treści. Filtry as a service… sprytny może tu ugrać gruba kasiorę. Więcej nie podpowiadam

  12. str. 50

  13. Da się gdzieś sprawdzić kto z Polski jak głosował? Chciałbym iom odpowiednio podziękowac pdoczas najbliższych EURO-wyborów….

  14. PRZECIW Michał Boni PO, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Jerzy Buzek PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Róża Thun PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Andrzej Grzyb PSL, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Krzysz­tof Het­man PSL, Europejska Partia Ludowa
    ZA Danuta Hüb­ner PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Danuta Jazło­wiecka PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Jaro­sław Kali­now­ski PSL, Europejska Partia Ludowa
    ZA A. Kozłow­ska-Raje­wicz PO, Europejska Partia Ludowa
    ZA Bar­bara Kudrycka PO, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Janusz Lewan­dow­ski PO, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Elż­bieta Łuka­ci­jew­ska PO, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Jan Olbrycht PO, Europejska Partia Ludowa
    ZA Julia Pitera PO, Europejska Partia Ludowa
    ZA Marek Plura PO, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Dariusz Rosati PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Cze­sław Sie­kier­ski PSL, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Bogu­sław Sonik PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Adam Szejn­feld PO, Europejska Partia Ludowa
    NIEOBECNA/Y Jaro­sław Wałęsa PO, Europejska Partia Ludowa
    ZA Bog­dan Zdro­jew­ski PO, Europejska Partia Ludowa
    ZA Tade­usz Zwiefka PO, Europejska Partia Ludowa
    PRZECIW Ryszard Czar­necki PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Edward Cze­sak PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Anna Fotyga PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Beata Gosiew­ska PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Cze­sław Hoc PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Marek Jurek
    PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Karol Kar­ski PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Sła­wo­mir Kło­sow­ski PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Zdzi­sław Kra­sno­dęb­ski PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Urszula Krupa Prawdziwa Europa, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Zbi­gniew Kuź­miuk PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Ryszard Legutko PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Sta­ni­sław Ożóg PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Bole­sław Pie­cha PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Miro­sław Pio­trow­ski
    Ruch Prawdziwa Europa, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Tomasz Poręba PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Jadwiga Wiśniew­ska PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Kosma Zło­tow­ski PiS, Euro­pej­scy Kon­ser­wa­ty­ści i Refor­ma­to­rzy
    PRZECIW Lidia Gerin­ger de Oeden­berg Bezpartyjna, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów
    PRZECIW Adam Gie­rek Unia Pracy, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów
    WSTRZYMAŁ/A SIĘ Bogu­sław Libe­radzki SLD, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów
    NIEOBECNA/Y Kry­styna Łybacka SLD, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów
    WSTRZYMAŁ/A SIĘ Janusz Zemke SLD, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów
    PRZECIW Michał Maru­sik KNP, Europa Naro­dów i Wol­no­ści
    PRZECIW Sta­ni­sław Żół­tek KNP, Europa Naro­dów i Wol­no­ści
    PRZECIW Robert Iwasz­kie­wicz KORWiN, Grupa Europy Wol­no­ści i Demo­kra­cji Bez­po­śred­niej
    PRZECIW Jacek Sary­usz-Wol­ski Bezpartyjny, Niezrzeszeni
    PRZECIW Dobro­mir Sośnierz KORWiN, Niezrzeszeni
    ZA Kazi­mierz Ujaz­dow­ski Bezpartyjny, Niezrzeszeni

  15. Smutny dzień. Opinie zainteresowaniu już sobie wyrobili. Dla mnie osobiście jest to smutny dzień dla ludzi (internet jaki znali właśnie się kończy).

    • dopiero się zaczyna. o ile wszyscy informatycy i inni wykopowicze przyjdą do nas do darknetu

    • Gdyby jeszcze darknet był łatwy w obsłudze (normalne nazwy domenowe zamiast gówna w stylu suviurgvodirjgvoierjgvoiefjgvoirdj). Ew. ZeroNet, ale to cięższe w obsłudze od Tora czy Freeneta (a sam Freenet z kolei najgorszy bo pozwala jedynie na statyczne stronki rodem z początku lat 90.)

  16. Szkoda, że przyjeli te gówno…

  17. Wprowadzone prawo uderzy najbardziej w gigantów zarabiających na nie swoich treściach.
    Materiały prasowe od teraz będą chronione takimi samymi prawami jak muzyka, książki czy filmy.
    Możliwe, że to uzdrowi nieco dzisiejszy internet, gdzie najwięcej zarabiają pośrednicy a nie osoby/firmy tworzące kontent.

    • Osoby tworzące współczesny “kontent” powinno się kopnąć w cztery litery. Niewiele jest dobrej merytorycznie treści, jest kilka polskich serwisów i parę blogów, a reszta… to niestety tylko “kontent”. “Kontent” czyli coś, co ma wypełnić przestrzeń między reklamami, mniejsza o jakość. Z serwisu dającego “kontent” nie ma co korzystać, bo nie służy informowaniu.

    • komentarz dotyczy m.in. art. 11, a to będzie martwy zapis, niezależnie jak go wprowadzą internet go obejdzie w taki sposób, że ci twórcy liczący na zarobek sami się z tego rakiem wycofają

  18. Powrót do p2p

  19. Przynajmniej dobrze, że nie piszecie bzdur, że niby “memów zakażo”, albo że Wikipedia stanie się nielegalna. Ta ustawa uderza jedynie w wielkie koncerny, bo mniejsze przedsiębiorstwa i działalność non-profit są wyłączone z obowiązku filtrowania (co niebezpiecznik z niezrozumiałych dla mnie powodów konsekwentnie pomija, gdy informuje o tych przepisach).

    Nie, nie czerpię swoich wiadomości na ten temat z portali internetowych i telewizyjnych programów informacyjnych “niemieckich” wydawców. Ja robiłem coś, czego jak mniemam większość użytkowników Internetu, bezrefleksyjnie krzyczących o cenzurze, nie robiło. Mianowicie zaglądałem do tego, co PE uchwalało w trakcie pracy nad tymi przepisami.

    Internet to miejsce, gdzie każdy może sobie łamać prawa autorskie, bo ciężko jest go kontrolować. Nie rozumiem, czemu często, skądinąd inteligentni ludzie, zdają się nie dostrzegać, że te przepisy próbują rozwiązać pewien problem, który faktycznie istnieje.

    Nie jestem w przeciwieństwie do niebezpiecznika, ekstremistą, który dostrzega tylko jedną stronę medalu. Dostrzegam i wady i zalety. Filtry – faktycznie tak jak piszecie – są co najmniej kontrowersyjne. Ta metoda walki z problemem jest wadliwa, to prawda.

    Uważam jednak, że to dobrze, że uchwalono te przepisy. Nie znam lepszego sposobu, żeby rozwiązać problem nagminnego łamania praw autorskich w Internecie, niż metoda prób i błędów. Te przepisy być może są błędem, ale zdecydowanie są próbą. I dlatego je popieram.

    • To ciekawa opinia. Najwyraźniej wystarczy nie być “wielkim koncernem”, żeby to łamanie praw autorskich było dozwolone. Przepis w takiej sytuacji ewidentnie uderza w równość podmiotów gospodarczych wobec prawa, szczególnie, że nikt nie ukrywa, że to bat na jeden konkretny serwis, którego nie lubią koncerny medialne. Jednym słowem walka monopolistów przeniesiona do ustawodawstwa.

      Ja nie uwazam, ze metoda prób i błędów powinna mieć miejsce w tworzeniu praw na poziomie kontynentu. Tak, to państwa muszą napisac konkretne prawa, ale nie zmienia to faktu, że muszą się dostosować do dyrektywy – a doskonale wiadomo – myślę, że w wielu dziedzinach takie rzeczy się działy – że państwa bardzo lubią ograniczać bardziej prawa niż nakazuje im Unia. U nas nie raz próbowano przemycić kontrowersyjne i restrykcyjne przepisy bokiem, żeby środowiska zainteresowane nie zauważyły, jednocześnie dając jakieś ochłapy pozytywnych zmian oficjalnie.

      Szczególnie kuriozalnym wydaje mi się stwierdzenie, że “tak, to błąd, ale jednak spróbowac trzeba” – skoro od razu wiadomo, że to błąd to jaki ma sens tworzenie błędnego prawa? To jak z tym wspomnianym tu gdzieniegdzie komunizmem – jeszcze nigdzie nie wyszedł, ale próbować trzeba.

    • Ale zdajesz sobie sprawe, ze prawa autorskie nie sa problemem, problemem sa prawa pokrewne – czyli zarabianie na tym co ktos inny wymyslil? Prawa autorskie nigdy nie bylo problemem.
      Zdajesz sobie rowniez sprawe, ze intelektual property to jeden z nowych obszarow tzw. Nowej Ekonomii w ktorej dominacje, wplywy i zyski zdobywa sie m.in. poprzez takie takie wysublimowane akcje jak ta z tzw. ACTA i ze prawo dostepu do informacji jest byc moze jednym z najwazniejszych praw kazdego czlowieka?

    • Ta “ustawa” jak to nazwałeś uderza w każdą jedną firmę, która działa dłużej niż 3 lata. Żeby być zwolnionym z obowiązku przestrzegania “ustawy” należy mieć przychód poniżej określonego progu i (nie lub) mniej niż 5 milionów unikalnych użytkowników i (nie lub) działać krócej niż 3 lata.
      Wystarczy, że masz jednoosobową działalność i działasz dłużej niż 3 lata to i tak podlegasz pod “ustawę”.

      Obecnie działają tzw. copyright trolls, którzy wymuszają odszkodowania za zdjęcia na poziomie kilku tysięcy euro. Ktoś nieopatrznie doda jakieś zdjęcie na swojego bloga i dostaje pismo z propozycją ugody. Ugoda jest zwykłym zdzierstwem, ale ze strachu niektórzy płacą, bo boją się sądu. Nowe prawo w tym kontekście jest o tyle trudne, że teraz dodatkowo odpowiadamy za to co opublikuje użytkownik czy to na forum dyskusyjnym czy w komentarzach. Ktoś może celowo wstawiać zakazane treści, a potem pozywać serwis o odszkodowanie.

    • No to wypada zaczac dzialanosc od nowa, pod nowym szyldem. No i cos wymyslec z licznikiem uzytkownikow.

      To co najwazniejsze to zapamietac nazwiska NIEOBECNYCH podczas glosowania.

    • Niebezpiecznik z niezrozumiałych dla mnie powodów konsekwentnie prezentuje tak jakby argumenty jednej strony.

    • “Nie znam lepszego sposobu, żeby rozwiązać problem nagminnego łamania praw autorskich w Internecie, niż metoda prób i błędów. ” – a włożysz rękę pod krajzege? Kowalskiemu i Nowakowi rękę upier..liło, ale może tobie się uda. Próbujmy, jak nie tobie, to komuś się uda.

    • @Zen
      @John Sharkrat
      Nigdzie nie napisałem, że przepisy są błędne. Napisałem, że zdaję sobie sprawę z ich wady. Być może okaże się, że ta wada będzie tak uciążliwa, że będzie trzeba poprawek. A być może nie. Nie wiem, nie mam kryształowej kuli.

      Porównanie z krajzegą jest zupełnie od czapy – wdrożenie tych przepisów w życie nie stanowi zagrożenia dla niczyjego zdrowia ani życia.

      Powyższe problemy ze zrozumieniem tego, co napisałem, i tego co jest w tych przepisach, wynikają z tego, że obaj jesteście fanatykami – wszystko postrzegacie albo czarno, albo biało. Życzę szczęścia w życiu, bo z takim podejściem na pewno jest wam potrzebne :)

  20. Najwyzsza pora zaczac boykot wszystkich tresci na intetnecie. Swiat sie nie zaczyna ani nie konczy na internecie.

  21. https://tinyurl.com/yyo5mckt

    :)

    • Illegal meme detected. Please remove it or you will be fined.

    • [nielegalny komentarz usunięty przez ACTA2]

  22. na pewno wyniki są na stronie 38 a nie 50 i 51?

  23. Artykuł kompletnie o niczym . Gdybanie i prorokowanie niepoparte żadnymi faktami .

  24. Taki “lex youtube”, że YouTube robi to i tak od dawna bez żadnych dyrektyw…

    Tylko teraz będzie, niestety, do tego zmuszony. Wcześniej robił to dobrowolnie (a raczej pod naciskiem twórców).

  25. A co jeśli na swoim blogu lub stronie zaimplementujesz system komentarzy zewnętrznego dostawcy (facebook, disqus)? Kto wtedy odpowiada za to, co pojawi się w komentarzach?

  26. Smutne wieści, ale są jeszcze smutniejsze: czy ktoś w ogóle zapoznał się z jakimikolwiek dokumentami dotyczącymi tego tematu? Bo — patrząc na komentarze — nikt nawet nie zauważył, że redaktor pomylił się i podał niewłaściwą stronę¹: to są wyniki głosowania nad odrzuceniem poprawki dotyczącej zmiany parametrów klasy przyczepności w klasyfikacji opon.

    Wyniki głosowań nad aktualizacją prawa autorskiego są na stronach 46–51 (od 12:47). Niemniej żadne z tych głosowań nie dotyczyło artykułów 15 i 17, bo nigdy do nich nie doszło: zabrakło 5 głosów w drugim z głosowań. Niech ta liczba, stanowiąca 0.7% wszystkich głosujących, da do myślenia osobom, które próbują nadmiernie uprościć sobie obraz sytuacji.

    „Ogłoszenie sukcesu” na stronie PE jest natomiast zwykłym, neutralnym raportem. Jeżeli ktoś obserwowałby temat, to zauważyłby, że artykuł odnosi się do fragmentów z prac w komisji i cytuje Vossa. Trudno, żeby cytat osoby przepychającej te zmiany był pesymistycznie do nich nastawiony. Chyba że „ogłoszeniem sukcesu” ma być konferencja prasowa — ale to też nie jest PE, tylko Voss prywatnie z kilkoma innymi posłami.

    To jest dyrektywa, nie rozporządzenie. Zatem cokolwiek zostało ustalone, dopiero państwa członkowskie muszą uchwalić właściwe prawo. Obecnie nic nie jest uchwalone. Proponuję przeczytać, jaka jest ostateczna forma obydwu artykułów i przestać panikować. Powód do zgrzytania zębami będzie dopiero, gdy — wybrani przez komentujące tutaj osoby — posłowie uchwalą kiepską ustawę w polskim Sejmie.
    ____
    ¹ Prośba o sprostowanie już została wysłana.

    • Hahahaha. Abstrahujac od tego kto rzadzi, kto wybieral i kto bedzie ustanawial. UE wydajac rozporzadzenie nakazuje (tak nakazuje) panstwom czlonkowskim ustanowienie prawa _zgodnego_ z danym rozporzadzeniem. Jak w rozporzadzeniu jest, ze trzeba filtrowac wrzucane tresci, gdy firma zarabia >10M EUR rocznie to panstwo czlonkowskie nie moze sobie ustanowic prawa, ze ten prog jest na 100M E, albo ze serwisy nie musza filtrowac.

      Retoryka ze w UE nic zlego sie nie stalo, to dopiero zle rzady poszczegolnych panstw wprowadza to zle prawo jaosc do mnie nie przemawia..

    • Oczywiście, że wprowadzone prawo musi być zgodne z wytycznymi dyrektywy. Wytycznymi, które w przypadku Artykułu 15 udało się wykastrować, a w przypadku Artykułu 17 są tak ogólnikowe, nieprecyzyjne i dające szerokie pole do manewru, że wymagałoby albo wielkiego partactwa, albo zupełnego olania jednej ze stron dyskusji przez Sejm, żeby doszło tej formy filtrowania, która budziła kontrowersje. Oczywiście partactwo się zdarza, a Artykuły 15 i 17 nie były jedynymi poruszanymi tematami — stąd dalej istniejący opór przed przepychaniem dyrektywy bez poprawek. Ale w samym akcie nie ma obecnie niczego, co samo w sobie wymagałoby wprowadzenia przepisów, które wzbudziły niepokój. M.in. dlatego Niemcy planują bezceremonialnie olać Artykuł 17.

      W PE nie tyle „nic się nie stało”, co niewiele się stało. Wróciliśmy mniej więcej do punktu wyjścia sprzed 3 lat. Bez istotnej przewagi którejkolwiek ze stron — każdy trochę ugrał, ale szala pozostała w tej samej pozycji. Domyślnie bitwy byłyby prowadzone na poziomie narodowym. To uciążliwe dla wszystkich, kosztowne, wymagające bawienia się z lokalnymi smaczkami politycznymi (czego nie lubi nikt, kto chce coś faktycznie zmieniać), a ponad wszystko obarczone sporą wariancją: co by nie robić, w niektórych państwach zrodziłyby się ekstremalne formy przepisów. Łatwiej zagrać o jeden kro wcześniej i próbować rozwiązać temat na poziomie międzynarodowym. Próba podjęta, bez rozstrzygnięcia. Koniec, kropka, trzeba pchać temat w poszczególnych państwach.

      Ale rzecz nie zaczyna się parlamentach poszczególnych członków, bo dyrektywa jest dopiero uchwalona przez PE. Nie została jeszcze zatwierdzona przez Radę Unii Europejskiej. Co prawda szanse na odrzucenie przez Radę są znikome, ale nie nierealne — równie nieprawdopodobne było zablokowanie ACTA przez Polskę, która zrobiła to pomimo wcześniejszej zgody w Radzie. Tym razem nadzieja jest w Niemczech. Jeśli się nie uda, to — jak wyżej — efekt jest ostatecznie zerowy. Mogłoby równie dobrze całego procesu na poziomie UE nie być, a i tak teraz mielibyśmy identyczne propozycje rozważane przez Sejm.

  27. A więc oficjalnie mamy 348 debili w parlamencie europejskim! Gratuluję! Kto się przeprowadza ze mną do USA (tam nie ma takich debili) ?

    • “Kto się przeprowadza ze mną do USA (tam nie ma takich debili)” – to obejrzyj sobie 7 odcinkowy dokument Who is America.

    • Ale są większe. Słyszałeś kiedyś o SJW, a.k.a. totalnych świrach większych od Macierewicza?

  28. A mi to w sumie obojętne, jak ubiją tym Youtube to trudno, może to i lepiej.
    10 lat temu pewnie bym płakał (choć póki co nie wiem i nie wiadomo jak to wszystko będzie wyglądać), ale teraz to jestem już na tyle zmęczony i znudzony Internetem, że jest mi wszystko jedno.

  29. nie wiem czemu się tak pieklicie, od zawszse tajemnicą poliszynela jest że serwisy internetowe czerpia zyski z udostępniania pirackich treści, to tak jakby kraść samochody z ulicy, jeździć jako uber i oddawać jeśli ktoś się po nie zgłosi

  30. Tak na prawde to jedyna zmiana, ze teraz zeby ogladac YT trzeba bedzie sie przeniesc na VPN i tyle. Musieliby zrobic to co w Rosji, zeby to sie na cos zdalo. A przemysl “tworczy” sie na tym przejedzie bo nie ma lepszej promocji od “nielegalnego” udostepniania tresci. Paradoksalnie gdyby nie piractwo – nie byloby w PL tylu specow od Photoshopa i tym podobnych programow. Efekt bedzie taki, ze ludzie nie beda sluchac ani muzyki ani tez chodzic do kina czy kupowac filmow – tak strzelic do wlasnej bramki moze tylko ten kto ma nie do konca rozwinieta inteligencje.

  31. Sprawa jest prosta – przeniesc wiekszosc serwerow z Europy w inne miejsce i to w sumie tyle na ten temat….

  32. Czyli koniec z dementowaniem propagandy i kłamstw jakimi będą próbowały nas karmić media? No tak, teraz nie będziemy mogli odnieść się do tych fake newsów. Aby wytknąć kłamliwy przekaz.
    Idealnie udało im się ocenzurować sieć. A przynajmniej jego część. Pod płaszczykiem “praw autorskich” hahaha A najbardziej pokrzywdzeni (ci dla których tworzono ten bełkot) – prawdziwi twórcy nic z tego będą mieli… Że tez znaleźli się tacy co zagłosowali na TAK. Czy w obecnych czasach tak łatwo jest kupić człowieka?
    Do takiej UE chcieliśmy wejść?

  33. @kravietz

    Niebezpiecznik musiałby filtrować komentarze pod kątem cudzych utworów jeśli ma obrót ponad 10 mln eurasów rocznie. Biorąc pod uwagę wszystkie obostrzenia według samej KE ta dyrektywa może spowodować jakieś skutki prawne dla 1% graczy na rynku medialnym w UE.

    Chyba nie czytałeś tekstu tej dyrektywy. W sensie jej ostatniej wersji:

    http://www.europarl.europa.eu/doceo/document/A-8-2018-0245-AM-271-271_EN.pdf

    Member States shall provide that, in respect of new online content-sharing service providers the services of which have been available to the public in the Union for less than three years and which have an annual turnover below EUR 10 million

    Strona 124. Z dyrektywy wykluczone są TYLKO portale młodsze niż 3 lata, niezależnie od tego ile zarabiają. Strona niebiezpiecznik.pl istnieje więcej niż 3 lata aka muszą mieć implementację mechanizmu stay down. Jest to wprost w tekście dyrektywy, nie ma już wykluczeń dla małych podmiotów jako tako.

  34. Czyli co, biblioteki też pozamykają?
    Bo prawa autorskie? Czy pieniądze przesłoniły ludziom już mózgi?

    OK, ściągnąłem dajmy na to PDF z gazetą z chomika. Przeczytałem, skasowałem.
    Mogłem jechać 20 km do biblioteki. Ale chomik mi to ułatwił, nie musiałem.
    Czyli co, czyli internet miał wszystko ułatwiać – nie musiałem jechać do biblioteki, a teraz będzie tylko ułatwiał zarabianie?
    Dobrze, że te gazety czy książki jeszcze w bibliotekach są, chociaż z konkretnymi tytułami jest licho, a do Jagiellońskiej, która powinna mieć wszystkie wydawane tytuły – mam 600 km…
    Chomik, warezy, podobne rzeczy przychodziły tutaj naprawdę z pomocą. Można było COŚ przeczytać.

    Czy wy naprawdę każdą książkę / gazetę kupujecie na własność? Kasety czy płyty CD też nigdy od kumpla nie pożyczyliście by posłuchać?
    Może za każde otwarcie książki niedługo trzeba będzie płacić, bo jednorazowa opłata nie wynagradza tantiem od wodzenia wzrokiem po tekście?
    Albo za wąchanie druku gazetowego?

    Nie widzicie, że przez lata istnienia piractwa rynek muzyczny, książkowy, prasowy jakoś istniał i to nie piractwo czy pożyczanie sobie przez sieć utworów było przyczyną upadku tego czy tamtego wydawnictwa, ale imbecylizm społeczeństwa, postępujący analfabetyzm i narastająca awersja do drukowanego.

    Natomiast walka o “prawa autorskie” to tylko chęć wydojenia ludzi wciąż bardziej – dzisiaj nie ściągnij sobie gazety, jutro nie pójdziesz do biblioteki, a po jutrze, jak kupisz sobie gazetę, to jeszcze będziesz musiał płacić za każde jej otwarcie.

    Pazerność, egoizm bogaczy i tyle mam do powiedzenia w kwestii dyrektyw wprowadzanych przez UE.

    • Było RODO teraz jeszcze dorzucili ACTA II – tak aby swoboda poruszania się po sieci oraz swobodny dostęp do danych został utrudniony do granic możliwości.

      Komunizm i tyle w temacie

    • no właśnie jak to jest, pamiętam jeszcze czasy wypożyczalni vhs a potem dvd, czyli co jak wypożyczyłem sobie film dvd i uiściłem za to opłatę i po obejrzeniu pożyczyłem tenże wypożyczony przeze mnie film kumplowi aby obejrzał sobie go za darmo ponieważ czas wypożyczenia wynosił 24h to byłem “piratem”?

  35. Teraz trzeba zastanowić się nad implementacją Dyrektywy w Polskim prawie, taką żeby nie stanowiła cenzury i nie dawała do niej pokusy.

    Ja widzę to w ten sposób:
    1. Prawo do wolności wypowiedzi jest prawem konstytucyjnym zatem naruszanie tego prawa nie może odbywać się omyłkowo. Wypowiedź to nie tylko własne wyroby ale także cytaty zarówno tekstowe jak i audio-wizualne. Nieuzasadnione usunięcie jakiejś treści powinno być odpowiednio wysoko karane, a ponadto obowiązek dowiedzenia, że treść kwalifikowała się do usunięciu powinien spoczywać na usuwającym.

    2. Do roli usuwającego zostali wyznaczeni dostawcy internetowi, którzy nie posiadają specjalistów w tej dziedzinie, zatem muszą dostawać wiedzę pewną co jest, a co nie jest treścią chronioną, żeby nie dochodziło do pomyłek.

    3. Taką wiedzę, doświadczenie, a zapewne także odpowiednie rejestry posiadają organizacje zajmujące się od dziesięcioleci zawodowo ochroną praw autorskich. Być może trzeba na te organizacje nałożyć obowiązek prowadzenia i udostępniania rejestrów dotyczących dzieł chronionych oraz udostępnienia API platformom internetowym. Wtedy pojawi się szansa, że nie będzie cenzury tylko rzetelna ochrona praw autorskich.

    4. Podmioty, które obecnie nie należą do żadnych organizacji ochraniających prawa autorskie, mogą do nich przystąpić, mogą założyć własne, w końcu mogą samodzielnie prowadzić rejestr i udostępniać go przez API platformom internetowym.

    Wszystkie dzisiejsze nieporozumienia biorą się stąd, że nie ma powszechnie dostępnych rejestrów co i jak długo ma być chronione. Opieranie się na podejrzeniach, domniemaniach i filtrach o bliżej nie znanym sposobie działania, nie może być podstawą naruszania praw konstytucyjnych.

    A tak poza wszystkim, jeżeli firmy chcą chronić jakieś treści to powinny nad tym popracować, a nie oczekiwać, że dostaną system ochrony na talerzu, a inni wykonają za nich pracę. Artysta/dziennikarz/naukowiec musi się ciężko napracować żeby wytworzyć jakąś treść. Pora na to, żeby pośrednicy także mieli swój wkład w ochronę treści cyfrowych.

    • 1. Dyrektywa zakazuje blokowania takich przypadków. Wymaga też dowiedzenia, że usunięcie jest uzasadnione.
      2. Dyrektywa tego wymaga.
      3. Dyrektywa nie wymaga usuwania treści, które nie zotały explicite zgłoszone i nie zostało udowodnione, że usunięcie jest uzasadnione.
      4. Tak, mogą. Obecnie mogą — niczego nie trzeba zmieniać.

      „Wszystkie nieporozumienia biorą się z tego”, że ludzie nie czytają materiałów źródłowych i nie śledzą rzeczywistości dalej niż pierwszy artykuł w mediach i ew. jego powtórzenia. ;)

      AD 1) Niezależnie od tego, że dyrektywa zakazuje blokowania opisanych przypadków, to próby uzasadniania alternatywnej pozycji Konstytucją są chybione. Art. 31 tak dopuszcza, jak i uzasadnia wprowadzenie filtrowania. Art. 54 nie gwarantuje prawa wyrażania poglądów w absolutnie dowolnej formie i dowolnymi narzędziami. Zatem możemy nie lubić idei filtrowania, ale nie możemy podeprzeć się Konstytucją.
      AD 2) Niezależnie od tego, że dyrektywa wymaga dowiedzenia, że usunięcie jest uzasadnione: usługodawcy, których ona dotyczy i którzy nie byliby w stanie skorzystać z jednej z wielu furtek do ominięcia filtrowania w niepewnych przypadkach, mają całe departamenty specjalistów w tej dziedzinie. A jeśli nie mają, to również nie będą w stanie się bronić przed wymaganiem przywrócenia treści.
      AD 3) Ponadto rejestr taki jest bezcelowy, bo wszystkie utwory z założenia są chronione — wyjątkiem są tylko te, które przeszły do domeny publicznej. Chcesz urzeczywistnić „The library of Babel”? :D

    • @mpan
      Od czasu do czasu czytuję broszurki formatu A4, których tytułów nie pamiętam, ale jest w nich jakaś liczba, chyba 27001. Wszystkie zaczynają się od inwentaryzacji zasobów. Twierdzą, że ochrona bez wiedzy co i w jakim zakresie ma być chronione, jest mało skuteczna.

      Czy ja chcę urzeczywistnić „The library of Babel”? Nie, to właśnie dzieje się obecnie, na naszych oczach. Uporządkowanie tego w formie rejestrów może pokazać jak w rzeczywistości wygląda cały ten galimatias prawno-autorski realizowany ad hoc, przeciągany przez różne lobby w różne strony, upychany w ustawy, dyrektywy i inne akty prawne.

      Jak wspomniałem wcześniej nieporozumienia biorą się stąd (hxxps://sjp.pwn.pl/sjp/stad;2524056.html), że zamiast przejrzystego rejestru mamy na rynku ekwilibrystkę i interpretacje. Czy przepis pani Basi na zupę z marchewki podlega ochronie i nie można zamieścić go na swojej stronie, która wpuszcza reklamy? a piękny opis przyrody napisany przez pana Waldka na jakimś forum dyskusyjnym?

      Rzeczywiście jeszcze nie wszyscy ludzie śledzą rzeczywistość dalej i głębiej, bo nie wszyscy mają taki zawód, za to wykonują inne pożyteczne prace i niech tak zostanie.

      Bardzo dziękuję za interpretację AD 1). Mam nadzieję, że gdyby jednak dochodziło do blokowania, będzie można poprosić o ujawnienie nazwiska i przekonanie Sądu, że się myli? Trochę szokujące, chociaż zapewne słuszne jest przywołanie Art. 31 i 54 z taką, a nie inną wykładnią. Gdyby do praw dodać jeszcze prawo do oddawania czci Partii, to taka interpretacja byłaby do przyjęcia także w Korei Płn.

      Rozumiem, że wszystkie utwory z założenia są chronione, ale kto określa co jest, a co nie jest utworem? “Ważną rolę w dookreślaniu pojęcia utworu pełni praktyka i nauka prawa” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Utw%C3%B3r), nie zaś konkretna definicja. Moja propozycja z punktu 3. ma ukierunkować wszystkie dyskusje, spory i wątpliwości na obszar Rejestru prowadzonego przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi lub prawami pokrewnymi, tak aby “reszta świata” nie musiała zgadywać i domniemywać można-nie można.
      Nawiasem mówiąc, to właśnie OZZ mają największą wiedzę i doświadczenie w tych sprawach i wydają się być najlepszym podmiotem, który powinien tworzyć i utrzymywać taki Rejestr, rozwiązując wszystkie wątpliwości prawne przed umieszczeniem w nim jakiegoś wpisu.

    • O… aż miło przeczytać przemyślaną odpowiedź.

      Tylko że w przypadku tych broszurek istnieje gigantyczny zbiór rzeczy nie podlegających ochronie i niewielki zbiór takich, które chronić trzeba. Żeby uniknąć „rozmycia” procedur (a tym samym obniżenia bezpieczeństwa) i nadmiernych kosztów, należy wskazać, co tak naprawdę ma być celem ochrony. W przypadku własności intelektualnej sytuacja jest odwrotna: wszystko, co jest utworem, ma być chronione z założenia — z tyci tyci grupą wyjątków. Tworzenie listy utworów miałoby równie wielki sens, co stworzenie listy osób, których nie wolno okradać, żeby było wiadomo, kogo prawo ma chronić przed kradzieżą. A co jest utworem jest zdefiniowane tak w Polskim prawie, jak i na poziomie globalnym (Konwencja Berneńska). Przecież to nie jest tak, że cokolwiek człowiek zdziała może być uznawane za utwór w rozumieniu IP.

      Ale pomijając już nawet powyższą kwestię: artykuł 13/17 od początku wymagał filtrowania tylko tych utworów, w przypadku których nastąpiło udokumentowane zgłoszenie do konkretnego dostawcy treści. Z jednej strony stworzenie „globalnej” bazy danych sugerowałoby, że wszystkie utwory mają być automatycznie blokowane, jeśli dostawca nie dogada się z autorem. Z drugiej w obecnej formie zaproponowana przez ciebie baza danych będzie powstawała: u każdego dostawcy oddzielnie, u każdego tylko z otrzymanych zgłoszeń. Możnaby dyskutować, że oszczędziłoby się zasoby, mając jedną, wspólną bazę danych. Ale zauważ, że dostawcy mogą publikować utwory, jeśli otrzymali na to zgodę właściciela praw autorskich. Czyli i tak musieliby prowadzić u siebie niezależne bazy danych, będące w opozycji do tej globalnej. Zatem nie uniknie się rozczłonkowania tematu. I wcale mnie to nie martwi, bo na takim rozwiązaniu użytkownicy zyskają.

      To, czy przepis pani Basi jest utworem, może być dyskusyjne. Ale nie ujednoznacznisz tego dużo bardziej, bo sama idea oparta jest na nieprecyzyjnych podstawach. To są relacje międzyludzkie, zjawiska społeczne, a nie algebra boolowska, gdzie jest albo tak, albo nie. W przypadku stworzenia rejestru przeniesiemy problem w inne miejsce, a nie zlikwidujemy go. Co gorsze: ponieważ każdy utwór trzeba będzie rejestrować i przed zarejestrowaniem trzeba będzie ocenić, czy jest faktycznie utworem, to będzie wykonywana niepotrzebna praca. Praca która obecnie nie jest wykonywana, bo ustalenie, czy coś jest utworem jest robione niezmiernie rzadko w porównaniu do całkowitej liczby utworów.

      Nie wymagam od losowego Kowalskiego poświęcania czasu na studiowanie tego, co się dzieje wokół niego. Nie jest to wielki wysiłek — ja sam wcale nie robię tego zawodowo — ale nie wymagam. Do momentu, gdy owy Kowalski zaczyna wyrażać opinie. I to nie jakiekolwiek opinie. Zwykłe, pokorne „mi się wydaje” albo „obawiam się” nie są dla mnie problemem nawet, jeżeli bazują na nieprawdziwych informacjach. Ale co innego, gdy mówimy o mocnych opiniach, nierzadko agresywnych, albo wręcz zwykłym, ekstremalnym rozładowywaniu emocji z Poglądami nie mającym nic wspólnego. Popatrz na reakcje ludzi na wieść o przegłosowaniu tego aktu przez PE. Nawet nie szukaj daleko: popatrz na listę komentarzy wyżej. Czy muszę jeszcze coś dodawać?

      Do Konstytucji odniosłem się, dając przeciwwagę do interpretacji, którą przedstawiłeś. To, którą wersję wybrałby sąd (zapewne coś pomiędzy), jest poza wiedzą któregokolwiek z nas. Niemniej, reagując na pytanie: przecież dyrektywa wymaga przynajmniej trzech dróg odwołania, w tym dwóch pozasądowych.

  36. Prawa autorskie, taaa…

    Zwyczajnie cenzura, teraz nasz wspanialy eurpejski kraj rad bedzie mogl z latwoscia zatuszowac najwieksze/kazde sku* – “w imie spolecznego dobra”.

    Podejrzewam, ze ludzie tworzacy materialy edukacyjne pojda na pierwszy ogien – w koncu populacja, od tego calego internetu, zaczela za duzo *myslec na wlasna reke*.

    • Właśnie o to chodzi, żeby otępić społeczeństwo. Załóżmy, że bloger będzie chciał zatycować mądrą wypowiedź z niebezpiecznika i nie będzie mógł tego zrobić. Ludzie nie dowiedzą się o artykule z niebezpiecznika, a co za tym idzie wynikającymi z braku wiedzy zagrożeniami:)

      I nie piszczcie mi tu bzdur, że jak nie będzie zarabiał to będzie mógł wrzucać. Wszyscy doskonale wiemy, że na blogach są reklamy bo z czegoś taka osoba musi się utrzymać.

      Co do limitów dochodów to wiadomo, że z czasem zostaną zaostrzone.

  37. Czas zejść pod ziemię

  38. [komentarz usunięty przez system filtrujący]

  39. Macie problem z linkami. Mozecie jeszcze raz podać mi aktualnego linka ?
    Bo ja chyba znalazłem tylko nieaktualne https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/TXT/?qid=1553773973139&uri=CELEX:32014L0026

  40. […] Parlament Europejski przyjął tzw. ACTA2. Czekają nas prawnoautorskie filtry (Niebezpiecznik)Dziś (26 marca 2019) Parlament Europejski poparł projekt dyrektywy w sprawie prawa autorskiego na jednolitym rynku cyfrowym. Niektórzy mówią o “przyjęciu ACTA2” i choć nie jest to nazwa bardzo precyzyjna, to jednak oddająca charakter tego na co politycy się zgodzili. […]

  41. Dla mnie te ACTA 2 jest bezsensowną ustawą ,przez ACTA 2 zrobi duże zamieszanie na świecie, ludzie będą stać pod Parlament Europejski dopuki nie zlikwidują ACTA 2 .
    Płacenie podatków za wysyłanie linków jest bezsensowne .

  42. @Kamil
    Określenie “podatek od linków” jest umowne. W praktyce chodzi o opłaty licencyjne uiszczane wydawcy za zacytowanie fragmentu tekstu, lub nawet jego tytułu. To wytnie z internetu cytaty, dokopie stronom typu “wykop”, i może spowodować, że wyniki w wyszukiwarkach będą samym linkiem bez tytułu i opisu treści.

  43. Czytam sobie komenatrze, czytam i wyjść z podziwu nie mogę.

    Te 1% runku graczy medialnego w Europe o którymś ktoś wspominał to 90% tego runku.

    Niby osoba prywatna nie będzie ścigana na mocy dyrektywy, ale dryrektywę można uzbroić w odpowiednie przepisy krajowe.

    Z czystej ciekawości spytam: gdzie wg Was osoba prywatna może sobie takiego mema naruszającego prawa wrzucić wrzucić ?

    Na komercyjne serwisy, które umożliwiają za darmo upload i hosting plików, nawet te “nie komercyjne” zarabiają na reklamach, bannerach itd – więc są serwisami komercyjnymi.

    Co jeśli wykupię sobie konto u providera i będę za darmo umożliwiał upload/hosting plików jako osoba prywatna, skoro na treściach wrzucanych przez uzytkowników pośrednio zarabia mój provider – któremu płacę ja ?

    Zresztą ta cała dyrektywa to idealne narzędzie do szykanowania. Wystarczy spamować zawiadomieniami o naruszeniu praw autorskich by dany serwis udupić – te zawiadomienia będą musialbyć weryfikowane.

  44. Dla dyletanta który w komentarzach napisał że niebezpiecznik nie musi filtrować treści jak nie ma obrotu powyżej 10 mln euro radzę sprawdzić informacje. Jest tam dokładnie napisane że zwolnieni są ci co ich firma ma mniej niż 3 lata mniej niż 5mln użytkowników i mniej niż 10 mln przychodu miesięcznie. Z tym że spełnione muszą być wszystkie warunki więc pierwszy z góry wyklucza większość dzisiejszych serwisów. Dziękuję .

    • Dokładnie tak jest, ale gimbasa myśli, że ich te przepisy nie dotyczą.

  45. W ramach protestu w wyborach do europarlamentu zagłosuję na najgorszych eurosceptyków i przeciwników UE, czyli na Kongres Korwin Braun…. A swoją drogą pora zainteresować się TOR i usługami VPN

  46. […] „Parlament Europejski przyjął tzw. ACTA2. Czekają nas prawnoautorskie filtry” {TUTAJ}. Według […]

Odpowiadasz na komentarz Kenjiro

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: