19:47
23/6/2014

Dziś w ramach cotygodniowego Poniedziałku z Prawnikiem poruszymy sprawą, którą wielu z Was starało się nas zainteresować w minionym tygodniu. Chodzi o strony, na których jednym kliknięciem możemy, nie będąc tego do końca świadomym, zawrzeć umowę i otrzymać do opłacenia fakturę.

Jak dochodzi do zawarcia umowy?

Ostatnio nasi czytelnicy otrzymywali niechciane i niezamawiane e-maile od niejakiego Krzysztofa Habiaka:

To ważne! Proszę o wytłumaczenie.
http://lege-artis.edu.pl/uwaga/XXX.html

To skandal! Proszę o opinie.
http://lege-artis.edu.pl/uwaga/YYY.html

Krzysztof Habiak kilka dni temu zaczął także wykorzystywać domenę: prawnik234.pl.

Po przejściu na podany URL zawierający dane firmy odbiorcy e-maila (zapewne pobierane przez Krzysztofa Habiaka przez CEDIG), prezentowany jest regulamin wymagający potwierdzenia:

Lege-Artis_edu_pl

…po jego potwierdzeniu otrzymuje się fakturę, ponieważ akceptując regulamin akceputujemy też opłatę:

Lege-Artis_edu_pl

Czy tego typu umowa jest wiążąca?

Na to pytanie odpowiada Jarosław Góra, adwokat oraz szef departamentu Nowych Technologii i IP w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, autor ipbloga.

Na forach internetowych roi się od doniesień o „naciągaczach”, którzy domagają się zapłaty wynagrodzenia z tytułu świadczenia jakichś usług, które internauta nieświadomie zamówił poprzez nieopatrzne kliknięcie w jakiś link (odnośnik), wypełnienie formularza, zaakceptowanie regulaminu, czy też przesłanie danych. Często spotkać można zdanie, że przecież bez podpisu nie mogło dojść do zawarcia wiążącej umowy. Jak kwestia ta wygląda z prawnego punktu widzenia?

Generalnie kwestia zawierania umów w cyberprzestrzeni, z prawnego punktu widzenia, nie różni się od tradycyjnego obrotu, w tym sensie, że ustawodawca nie przewidział odrębnego reżimu prawnego, na którym oparte byłyby stosunki prawne powstające i funkcjonujące w Internecie (np. jakiegoś rodzaju kodeksu internetowego). Istnieje natomiast szereg przepisów, które uwzględniają specyfikę sieci, a które najczęściej wprowadzają dodatkowe obostrzenia, o czym w dalszej części.

Co do zasady, do zawarcia umowy dochodzi w przypadku zaistnienia zgodnych oświadczeń woli stron mającego powstać stosunku prawnego. W Polsce obowiązuje tzw. zasada swobody zawierania umów, która sprowadza się do tego, że strony danej umowy mogą ukształtować jej treść według własnego uznania, byleby nie była ona sprzeczna z prawem, zasadami współżycia społecznego oraz naturą danego stosunku prawnego (art. 3531 KC). Swoboda obejmuje podjęcie decyzji co do zawarcia danej umowy, wybór kontrahenta, ukształtowanie treści umowy, jak i wybór formy jej zawarcia.

Jeśli chodzi o ostatni element, a więc formę zawarcia umowy, to jedynie w nielicznych przypadkach ustawodawca przewidział konieczność zawarcia danego typu umowy w odpowiedniej formie, np. pisemnej albo notarialnej. Jeśli przepisy przewidują tzw. rygor nieważności, to w przypadku uchybienia wymogom w zakresie formy do zawarcia umowy nie dochodzi. Jako przykład podać można umowę przenoszącą własność nieruchomości, która musi zostać zawarta w formie aktu notarialnego, albo umowę przenoszącą autorskie prawa majątkowe, która wymaga formy pisemnej. Warto w tym miejscu wskazać, że w cyberprzestrzeni również możemy mieć do czynienia z „formą pisemną”, bowiem zgodnie z art. 78 § 2 KC oświadczenie woli złożone w postaci elektronicznej opatrzone bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym przy pomocy ważnego kwalifikowanego certyfikatu jest równoważne z oświadczeniem woli złożonym w formie pisemnej.

Spotkać możemy również tzw. rygor dowodowy. Chodzi o sytuacje, gdzie ustawodawca wskazuje, że w przypadku danego rodzaju umowy strony powinny posłużyć się formą pisemną, jednak uchybienie temu wymogowi nie skutkuje nieważnością umowy, a jedynie powoduje utrudnienia w zakresie udowodnienia jej zawarcia oraz treści (ograniczenia dotyczą braku możliwości powoływania świadków i przesłuchania stron).

Jednak w olbrzymiej większości przypadków umowa może zostać zawarta w dowolnej formie, w tym w formie elektronicznej. Wystarczające jest zatem zaistnienie zgodnych oświadczeń woli i zakreślenie treści umowy.
Jeśli chodzi o oświadczenie woli, to wola osoby dokonującej czynności prawnej (np. zawierającej umowę) może być wyrażona przez każde zachowanie się tej osoby, które ujawnia jej wolę w sposób dostateczny, w tym również przez ujawnienie tej woli w postaci elektronicznej (art. 60 KC). Oświadczenie woli wyrażone w postaci elektronicznej jest złożone innej osobie z chwilą, gdy wprowadzono je do środka komunikacji elektronicznej w taki sposób, żeby osoba ta mogła zapoznać się z jego treścią (art. 61 § 2 KC).

Powyższe oznacza, iż oświadczenie woli w zakresie chęci zawarcia umowy, w Internecie, może sprowadzać się właśnie do tytułowego kliknięcia, jeśli kliknięcie to ujawnia tą chęć w sposób dostateczny.

Najpopularniejszym trybem zawierania umów jest tryb ofertowy, który sprowadza się do złożenia oferty przez jedną stronę i jej przyjęcia przez drugą. Jak to wygląda w sieci? Pojawia się pytanie, czy sklep internetowy, czy też inny portal świadczący jakieś usługi, zamieszczając na swojej stronie informacje o towarach i usługach (cenniki, regulaminy, reklamy itp.) składa ofertę, czy jedynie zaprasza do składania ofert internautów odwiedzających stronę? Zgodnie z ogólną zasadą w razie wątpliwości tego rodzaju informacje skierowane do ogółu należy uznać jedynie za zaproszenie do składania ofert, aczkolwiek jeśli informacje te obejmują wszystkie istotne z punktu widzenia danego stosunku prawnego (np. sprzedaży) elementy, można uznać je za ofertę. Powszechną praktyką jest zamieszczanie informacji w tym zakresie.

Kiedy zatem dojdzie do zawarcia umowy przez Internet? Czy tytułowe kliknięcie wystarczy?
Jeśli treść danej strony internetowej potraktujemy jako zaproszenie do składania ofert, to kliknięcie w odpowiednim miejscu potraktować należy, jako złożenie oferty, na którą właściciel portalu musi odpowiedzieć przyjmując ją lub odrzucając. Przesłanie informacji o przyjęciu oferty oznacza zawarcie umowy.

Jeśli natomiast treść danej strony internetowej uznamy już za ofertę, to kliknięcie w odpowiednim miejscu można potraktować jako wolę drugiej strony w zakresie jej przyjęcia.

W tym miejscu wskazać należy, iż na przedsiębiorcach prowadzących biznes za pośrednictwem Internetu ciążą pewne dodatkowe obowiązki. Zgodnie z art. 661 § 2 KC Przedsiębiorca składający ofertę w postaci elektronicznej jest obowiązany przed zawarciem umowy poinformować drugą stronę w sposób jednoznaczny i zrozumiały o:

  • czynnościach technicznych składających się na procedurę zawarcia umowy;
  • skutkach prawnych potwierdzenia przez drugą stronę otrzymania oferty;
  • zasadach i sposobach utrwalania, zabezpieczania i udostępniania przez przedsiębiorcę drugiej stronie treści zawieranej umowy;
  • metodach i środkach technicznych służących wykrywaniu i korygowaniu błędów we wprowadzanych danych, które jest obowiązany udostępnić drugiej stronie;
  • językach, w których umowa może być zawarta;
  • kodeksach etycznych, które stosuje, oraz o ich dostępności w postaci elektronicznej.

Spełnienie tych wymogów realizowane jest najczęściej poprzez zamieszczenie wszystkich tych informacji w regulaminie, który kontrahent musi zaakceptować, a powinien przeczytać. Niestety z tym ostatnim elementem jest najgorzej i stąd właśnie brak zapoznawania się z regulaminami świadczenia usług drogą elektroniczną, w których zawarte są istotne postanowienia co do treści zawieranej w ten sposób umowy. Kontrowersje, o których pisałem na początku, wynikają najczęściej właśnie z tego, że klikając (składając lub przyjmując ofertę) internauci nie wiedzą na co się decydują, składając równocześnie oświadczenie o zapoznaniu się z treścią regulaminu (zaznaczając odpowiedni kwadracik).

Inna kwestią jest oczywiście naganne zjawisko wykorzystywania tej sytuacji przez nieuczciwych przedsiębiorców. Trudno jednak w sposób jednoznaczny wskazać, kiedy mamy do czynienia z „naciągaczami”, a kiedy jednak wina leży po stronie nieuważnego, nieostrożnego internauty. Każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia.

Ustawodawca starając się walczyć z tym negatywnym zjawiskiem, zdając sobie sprawę równocześnie z tego, że w cyberprzestrzeni ludzie łatwiej decydują się na kliknięcie, które często wiąże się właśnie z zawarciem umowy, np. sprzedaży, niż decydują się na dokonanie zakupu w „realu”, przewidział szereg szczególnych przepisów regulujących kwestie zawierania umów za pośrednictwem Internetu. Chodzi tu m.in. o obostrzenia w zakresie treści regulaminów wykorzystywanych przez e-przedsiębiorców (mają być zrozumiałe, nie mogą naruszać praw konsumentów itd.), o prawa konsumentów, np. do odstąpienia od umów zawieranych na odległość itp. itd.

Niemniej jednak odpowiadając na postawione na początku pytanie – TAK, jedno kliknięcie może oznaczać skuteczne zawarcie umowy.

Jarosław Góra

Jarosław Góra

Jarosław Góra, absolwent UJ, fascynat kwestii związanych z twórczością i nowymi technologiami. W pracy zawodowej rozwija specjalizację IP oraz zajmuje się prawem funkcjonującym w otaczającej nas cyberprzestrzeni i kwestiami związanymi z dowodami elektronicznymi i informatyką śledczą. Stara się burzyć utarty do przesady poważny i nudny obraz adwokata.


Przeczytaj także:



103 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Powiedzmy, że nawet kliknąłem. Jak mogę otrzymać fakturę, jeśli nie podałem żadnych danych osobowych?

    • 1. Naciągacz bierze bazę z CEIDG
      2. Dla każdego wpisu generuje unikalny link i wysyła go firmom (każda ma swój, jednoznacznie inny)
      3. Klikasz, “zawierasz umowę”
      4. Na podst. 1. i 2. naciągacz ma adres :)

    • Dobrze, tylko procedura zawarcia umowy wymaga potwierdzenia danych osobowych. Sprzedający żąda naszego np. dowodu osobistego oraz podpisu. W przypadku medium jakim jest Internet odbywa się to za pośrednictwem przedpłaty na konto (lub rejestrowanego kontaktu telefonicznego), bo w innym przypadku nikt nie jest nam w stanie udowodnić, że to akurat my zawarliśmy umowę (adres IP, e-mail i dane osobowe to za mało). Nawet gdy na serwisie aukcyjnym kupisz przedmiot i za niego nie zapłacisz to nie grozi Ci żadna odpowiedzialność karna, a jedynie ew. zablokowanie konta.

    • Publikowanie pewnych danych w CEIDG powinno być zabronione. Państwo publikując tyle danych pomaga naciągaczom.

    • I pomaga uczciwym biznesom weryfikować kontrahentów.

    • Dane pobierane są z CEDIG, a e-maile dostają działalności gospodarcze (w CEDIG, jak ktoś był nieroztropny, to mógł podać swój adres email).

    • Dane pobierane są z CEIDG, a e-maile dostają działalności gospodarcze (w CEIDG, jak ktoś był nieroztropny, to mógł podać swój adres email).

    • Podsumowując jest takie pytanie. Można nabić rachunek dla publicznej sieci wifi centrum handlowego? @_@ Takie umowy nie powinny być możliwe do zawierania( zabezpieczenia wielu sieci Wi-fi to śmiech na sali i nie trudno wyobrazić sobie kogoś kto łamie sieci Wi-fi, by nabić sobie kasę na swoją “internetową” umowę). No ale idea prawa w swojej pierwotnej formie dawno już została zatracona. Sprawiedliwości brak :P

  2. Namierzanie IP np. w pobieraczku itp.

    • a jak namierza kogoś kto używa proxy?

    • Ja kiedyś rejestrowałem się na plikostrada.pl przez TOR i nic się nie stało ale mój znajomy dostał fakturę nawet bez podawania danych. Muszą mieć dostęp do danych ISP. Inaczej by danych osobowych nie wyciągnęli. Przecież tylko służby maja taki dostęp tzn że te serwisy nielegalnie zdobywają dane albo jest to niezła mafia. Wiele takich firm to z Dubaju itp.

  3. Po pierwsze – skąd ten facet może dostać nasze dane osobowe do wystawienia faktury? Nikt mu nie pozwolił raczej na szukanie ludzi po adresie IP, co gdy używamy VPN albo starego już proxy?
    Poza tym, czy ten email to nie jest już reklamą, bo prywatna osoba otrzymuje propozycje oferty na email, a na to chyba wymagana jest zgoda?
    Powyższe dwa budzą niepewność co do tego czy faktycznie my zawieramy umowę i gdzie się zgodziliśmy na otrzymywanie takich ofert?
    Poza tym, co jeżeli kliknie w to nastolatek czy dziecko?

    Jak dla mnie ta strona to zwykły scam, może ewolucja ciągnięcia kasy od ludzi z chomikuj :D

    • Tylko w przeciwieństwie do pobieraczka – w tym przypadku podstawa prawna dla oszusta jest znacznie silniejsza.

    • Ten facet-oszust najpierw zdobywa dane poszczególnych firm (włącznie z adresem e-mail), a potem wysyła specjalnie profilowany link, po kliknięciu na niego i “akceptacji” regulaminu/umowy dokładnie wie, jaka firma złożyła zamówienie i może wysłać jej fakturę do zapłacenia.

  4. Nie wiem czy Pan prawnik się zapoznał z problemem, ale nawet po zaakceptowaniu warunków jesteśmy przenoszeni do strony umożliwiającej logowanie/rejestracje. Zapewne gdy jesteśmy zalogowani to automatycznie wykupuje nam usługę, ale mimo wszystko nie odbywa się to bez podania danych osobowych.

  5. Ekhm, gdzie jest odpowiedź dla pytania “Czy tego typu umowa jest wiążąca?”?
    Przydałyby się sensowne podsumowania w tych poniedziałkach z prawnikiem, a nie samo lanie wody ;).

    • juz jest – chyba ktos czyta komentarze na biezaco ;-)

    • Czyta na bieżąco – ale odpowiedź była od początku :)

    • Czytać się nie chce, co? ;) Zwięzła odpowiedź jest w ostatnim zdaniu “Niemniej jednak odpowiadając na postawione na początku pytanie – TAK, jedno kliknięcie może oznaczać skuteczne zawarcie umowy.”

    • Na samym dole:

      “TAK, jedno kliknięcie może oznaczać skuteczne zawarcie umowy.”

    • >Niemniej jednak odpowiadając na postawione na początku pytanie – TAK, jedno kliknięcie może oznaczać skuteczne zawarcie umowy.

      Nie chciało się nawet zerknąć na tekst jak scrollowałeś do komentarzy?

    • @Krzysiek, @Piotr, @Mariusz
      Pan prawnik odpowiada na pytanie:
      “Czy jedno kliknięcie może oznaczać skuteczne zawarcie umowy?”

      Natomiast nie odnosi się do przedstawionego przypadku na które jest postawione pytanie
      “Czy tego typu umowa jest wiążąca?”.

      Także zwykłe bicie piany…

      Jeśli tego typu umowa jest faktycznie wiążąca, to można nabijać w balona ile wlezie i będzie wszystko zgodne z literą prawa? ;)

  6. Czy w takim przypadku nie można powołać się na art. 86 KC, czyli podstęp?

  7. A w jaki sposób naciągacz może udowodnić, że ja to ja a nie ktoś złośliwie się podszywający?

    • Ty, świetna sprawa (: “specjalnie profilowane linki” – czyli po prostu formularze w głębokim ukryciu i to łatwo przewidywalne…
      Powiedzcie, jaką składnię (ile znaków i jakich) mają ID poszczególnych “ofert”, to się zrobi im enumerację i wrzuci na pastebina, już nie będzie można określić, kto tak naprawdę zawarł umowę – co oznacza z marszu nieważność (;

  8. Ciekawe czy taki oszust chciałby chodzić do sądu, gdybyśmy nie zapłacili. Na 99% NIE, bo po co ma się męczyć i tracić pieniądze – woli w tym czasie pewnie kraść kolejne :D

    • Ale do KRD może firmę zgłosić i problem gotowy. Zwłaszcza dla jednoosobowej działalności.

  9. A co jeżeli nie ja kliknę odnośnik, czy w inny sposób zaakceptuję jakiś regulamin? He? Z resztą, jak udowodnią, że to ja zawarłem umowę?

    Kolejna sprawa, co z umowami które niby są zawierane poprzez dokonanie opłaty (są tacy oszuści co pobierają dane z CEIDG a potem wysyłają faktury stylizujące na tekst urzedowy, zapłata jest formą zawarcia umowy)… co jeżeli ktoś inny za mnie na złość zapłaci i zawrze umowę? he..?

    Ja to wszystko nazywam jednym terminem: “amerykaństwo”, czyli coraz szersze zjawisko oszukiwania i naciągania ludzi… Takich to litera prawa nie ruszy, ale babcia co szczypiorek na chodniku sprzedaje, to od razu po sądach jest targana…

    http://www.southparkstudios.com/full-episodes/s15e01-humancentipad

  10. Proszę zapoznać się z “USTAWA z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym”. W skrócie: jeśli cena i zakres usługi nie jest sformułowany przez przedsiębiorcę w sposób jednoznaczny, zrozumiały, łatwy do odczytania i niebudzący wątpliwości, to umowa nie jest dla klienta wiążąca.
    Dlatego nie należy przejmować się żadnymi pobieraczkami i ich klonami.

    • Tak z ciekawosci – czy jest gdzies zdefiniowane co znaczy: “jednoznaczny, zrozumiały, łatwy do odczytania i niebudzący wątpliwości”? Ja bardzo nie lubie takiej ekwilibrystyki slownej, ale jak znam prawnikow (a znam pobieznie), to jesli takie zwroty nie sa jednoznacznie zdefiniowane, to przy odrobinie talentu i szczescia udowodnisz, ze 5pt font na dole przy gwiazdce jest jednoznaczne (to oczywiste), zrozumiale (rowniez) i latwe do odczytania (tu juz trzeba pewnie sie troche nagimnastykowac ;)).

    • Tutaj nie ma żadnych małych fontów ani nic tp. Wszystko jest pisane normalną czcionką, tylko nagłówki są tak ułożone, że wszystko wygląda jak potwierdzenie polityki prywatności i cookiees o ile ktoś nie zacznie wczytywać się w te setki linii tekstu i scrollować w dół. Umowa de facto jest odwrócona do góry nogami – z przedmiotem będącym gdzieś pod koniec całego kolaboratu.

      Cała sprawa to najzwyklejsze oszustwo żerujące na pośpiechu, nawykach internautów i wadliwym prawie które nie wymaga żadnego potwierdzenia zawarcia umowy online i pozwala na zawieranie umów przy pomocy kliknięcia jednego przycisku.

  11. @Mateusz: taki oszust wyśle firmę windykacyjną. Podobnie działa m.in. duża firma telekomunikacyjna N*, która jest w stanie niedostarczyć usług lub faktur, a żądać za nie opłaty :/

    • Zawarłeś umowę, w której zobowiązałeś się, że jeśli rachunek nie dotarł na czas, to sam się o niego upominasz. A jak nie – to kara.

  12. Przeczytajcie to. Myślę, że podobne umowy należy rozważać jako wadliwe oświadczenia woli. Moim zdaniem należy złożyć “kontrahentowi” oświadczenie o uchyleniu umowy w wyniku błędu. W tym przypadku nietrudno chyba udowodnić jedną z wystarczających przesłanek błędu. Np. Druga strona (tu naciągacz) wywołała błąd, chociażby nieświadomie i w sposób niezawiniony.
    Przeczytajcie artykuł i jakby co to nie bójcie się sądów. Oszustów trzeba tępić.
    http://prawoprosto.pl/prawo-cywilne/czesc-ogolna/610-wady-owiadcze-woli-bd-podstp-i-groba-bezprawna.html

  13. życzę powodzenia przy ustalaniu kto niby zawarł umowę a w przypadku firm czy miał np prawo zawrzeć umowę w imieniu firmy. Jak udowodnić, że w ogóle ktoś kliknął i zgodził się na umowę? Bo przecież oszust sam sobie mógł wygenerować kliknięcie…
    Oszuści liczą tylko na zastraszenie klienta, bo w sądzie nie mieliby szans udowodnić zawarcia wiążącej umowy.

    • Oszust loguje twój numer IP (jest później wpisany w numer umowy) więc jakbyś poszedł do sądu to może względnie łatwo udowodnić, ze to ty.

    • Aha, jeszcze jedno: Poczytaj sobie porady których ludzie udzielają – skontaktowanie się bezpośrednio z facetem i wszelkie “oświadczenia o uchyleniu umowy” czy w ogóle pisanie do niego o tym dlaczego nie przyjmujesz tej umowy jest automatycznym potwierdzaniem, że to ty, jako właściciel firmy, zawarłeś umowę przez podanego linka.

    • “Oszust loguje twój numer IP (jest później wpisany w numer umowy) więc jakbyś poszedł do sądu to może względnie łatwo udowodnić, ze to ty.”

      Co z tego, skoro można to samemu wygenerować? Jak udowodnić, że taka umowa w ogóle została zawarta?

  14. A jeszcze biorąc pod uwagę stanowisko UKE:
    http://www.uke.gov.pl/prezes-uke-staje-w-obronie-tajemnicy-telekomunikacyjnej-14012
    to w błahych sprawach być może nie będzie możliwości dojścia do klienta po adresie IP… Co przecież też nie jest żadnym dowodem a jedynie poszlaką.

  15. Dlaczego prawo sankcjonuje ewidentne oszustwo? Poradzono sobie z wieloma patologiami (np. numery 0700..), a tutaj ze spokojem pan prawnik mówi że wszystko jest OK. Do d… z takim prawem!

  16. Jak właściwie udowodnić że osoba która kliknęła to był właśnie “pozwany”? Równie dobrze kot mógł wskoczyć na klawiaturę i kliknąć zawarcie umowy… Albo równie dobrze można łatwo stworzyć wirusa który będzie klikał takie umowy… Ktoś mógł się podszyć pod “pozwanego” o kliknięcie (zależnie od sytuacji, może to być łatwe lub trudne)…

    O ile UE ochoczo zajęła się bzdurną sprawą ciastek, to już w gdzieś ma ważne kwestie, a wystarczyło by wprowadzić jeden prosty przepis dot. formy przycisku umożliwiającego zawarcie umowy, typu wyraźna informacja że zawierana jest umowa a bezpośrednio nad przyciskiem powinna być wyraźnie napisana kwota opłat na jaką się zgadzamy z uwzględnieniem że to czasowy okresowy abonament…

  17. A czy może to “współżycie społeczne” to jakiś punkt wyjścia do zakwestionowania takiej umowy?

  18. @Jarosław Góra a co jeżeli w sklepie internetowym z powodu błędu przelicznik euro:złoty był 1:1 jak to miało miejsce tydzień temu na http://www.nike.com, opłacone kartą, odebrany mail potwierdzający zamówienie. Nike wysyłał wczoraj maile o treści:

    “When you submit an order we will send you an email acknowledging receipt of your order. This does not mean that we have
    accepted your order. Our acceptance of the order takes place when the Products are shipped to you – we will send you an
    email confirming that the Products have been shipped (“Order Confirmation”)”

    (więcej info: http://forumprawne.org/prawa-konsumenta/542249-nike-com-anulowanie-zamowienia.html)

  19. Określenie w przepisach sposobu dostarczania treści w takich przypadkach byłaby rozwiązaniem na niechęć do czytania regulaminów czy umów. Jasne stwierdzenie, jak umowa, a jak regulamin powinien być zaprezentowany dałoby dużo. Po pierwsze jasne stwierdzenie, że w danym momencie podpisujemy się pod umową.

    Zakaz mieszania treści umowy z regulamine, umieszczanie na buttnoach odpowiednich tresci i podpisów, np [zgadzam się na zawarcie umowy] a pod spodem wytłumaczenie.

    Gdyby było to jasno określone jak powinno wyglądać zaoferowanie tego typu umów przez internet nie byłoby takich problemów ;]

    • Problemy nadal by były, tylko strona wyglądałaby odrobinę inaczej. ;)

  20. Tak, miałem z nimi do czynienia. Na szczęście udało się ich spławić…

    • Jak?

  21. Ludzie są nieświadomi polskiego prawa, boją się w nie zagłębiać i jeśli ktoś wyśle im takiego maila to jedni zapłacą bo więcej albo podobnie zapłacą za poradę w tej kwestii, a Ci mądrzejsi zastanowią się chwilę :) Świetny artykuł!

    • Nie wszyscy są bystrzakami w zakresie prawa i stąd mają teraz tyle obaw. Jeśli masz jakiś konkretny pomysł jak wybrnąć z takiej sytuacji to może byś się nim podzielił? Jedni dostali fv na 12zł a inni na 10 tyś. Ci pierwsi zapłacą, a ci drudzy? Żałosny jest ten kraj i jego prawo. Chyba naprawdę będzie trzeba stąd wyjechać i pieprz…ć tym wszystkim.

    • Haha – naiwniak – myśli, że identycznych problemów nie ma w innych krajach. W UK był prawie identyczny problem, tylko zamiast faktur ludzie dostawali płatne SMSy.

  22. Prawo nie nadążą za rzeczywistością, ludzie nie czytają 10 stronicowych tekstów małą czcionką biegając szybko online po różnych stronach (i nie będą czytać, mnie też się to kiedyś zdarzyło) i oszuści to wykorzystują.

    A wystarczyłby drobny wybóg prawny: gdy użytkownik kliknie cokolwiek akceptujące cokolwiek, i jeśli wiąże się to z jakimikolwiek opłatami, powinien pojawić się dodatkowy komunikat informujący:
    “Akceptując ten regulamin, dokonujesz zakupu usługi płatnej.
    Czy potwierdzasz akceptację regulaminu? [TAK] [NIE]”

    I wszystko, proste, czytelne i wystarczy, przy takim obowiązkowym dodatkowym komunikacie przy zawieraniu umowy online chyba tylko najwięksi analfabeci wtórni by się na to złapali nieświadomie.

    • Dodajesz skrypt który po najechaniu myszką na przyciski zamienia je miejscami i dobre 90% ludzi dałoby się nabrać bez problemu.

  23. No dobra dobra, ale jak udowodnić że ktoś kliknął a nie że to tylko “pusty” wpis w bazie danych? Musiał by mieć przecież dostęp do danych operatora z danego dnia – korelacja ip z jego bazy z ip użytkownika (ale i tutaj przecież jak policja robi nalot po ip to zabierają komputery do sprawdzenia a nie że Ty masz umowę na internet to Ty jesteś winny)

  24. A skąd pewność, że to akurat osoba, do której kierowany jest link wysłała formularz z akceptacją regulaminu? Czy jeżeli ktoś włamie się do mojej sieci i z mojego IP zaakceptuje wspomniany regulamin, a ja nie zauważę maila potwierdzającego zawarcie umowy(bo np. trafi do foldery “spam”), to czy wtedy też możemy mówić o skutecznym zawarciu umowy?

    Zabrakło mi w artykule informacji o tym, czy naciągacze faktycznie wysyłają wspomniane e-maile z potwierdzeniem i czy w przypadku braku takiego maila automatycznie umowa jest nie ważna. Czy mogę prosić o odpowiedź?

    • Tak, naciągacz wysyła takiego maila automatycznie.
      To czy go przeczytasz czy nie to już twój problem. On ma logi, że mail wyszedł.

    • No ale co w przypadku, kiedy to nie Ty zaakceptowałeś regulamin? W jaki sposób udowodnić, kto wysłał formularz? Dane do formularza są ogólnie dostępne a adres IP można zespoofować.

    • Nie wiem. Prawdziwe pytanie zależy raczej od tego co zrobisz kiedy komornik zapuka do drzwi.
      Poza tym – wiele zależy od tego co kto zrobił po otrzymaniu umowy.

    • O ile mi wiadomo, to zanim komornik do tych drzwi zapuka, to jest kilka okazji na to, żeby się jednak do całej sprawy ustosunkować.

  25. Google podaje wiele stron z pytaniami, czy to jest zgodne z prawem. Ludzie podają swoje indywidualne linki, przez co każdy może za nich potwierdzić regulamin. Co w ich przypadku?

    • Ludzie podają linki bo już sami sobie potwierdzili tą umowę (jeszcze raz: to nie jest regulamin – a tak właściwie, to nawet ludzie nie potwierdzają umowy, wszystko jest tak zbudowane, że właściciel firmy występuje z umową, a oszust tylko ją potwierdza).

  26. Umowa jest ważna gdy “decyzji podejmuje się świadomie”,
    zawsze można powiedzieć że klikałem gdy byłem nawalonym jak automat.

  27. Słaby artykuł z mojego punktu widzenia, chciałbym przeczytać jak sobie z takimi cwaniakami radzić, a nie o tym, że niby działają zgodnie z prawem. Przypomina mi się reportaż na temat ‘czy odcinać końcówkę banana’ gdzie jakaś naukowczyni najpierw powiedziała, że w końcówce banana nie ma nic innego jak w jego pozostałej części, a na koniec dodała, że ona jednak odcina…

  28. Wprowadzający w błąd artykuł. To nie prawo jest błędne (zazwyczaj) ale pierdoły jakie opowiadają tacy prawnicy jak ten. Już moglibyście go zmienić.

    Zaledwie interesuję się prawem, a w niektórych kwestiach mam znacznie szerszą wiedzę niż ten tutaj, który odpowiada na pytania tak, aby nie udzielić pełnej odpowiedzi, tylko zostawić wątpliwości, po rozwiązanie których ktoś się musi do niego zgłosić.

    Otóż podobne przypadki są bardzo rygorystycznie rozpatrywane. Jest wiele zapisów odnośnie tego, że np. cena musi być podana w widocznym miejscu oraz że oferta nie może świadomie wprowadzać w błąd (do których z pewnością zalicza się przykład). Także podobne praktyki są niedozwolone i nikt nie patrzy z wyrozumiałością na ludzi, którzy je stosują. Do tego kwestia udowodnienia kto kliknął itp. Jest wiele niedociągnięć w takich ofertach, do których można się przypiepszyć.

  29. sory ale ten artykuł jest absolutnie o niczym. kilka stron lania wody cytowania jakichś art. KC z dolarkiem a sprowadza się to do:

    “umowę można przedstawić w dowolnej formie i zaakceptować nawet nieśmiałym uśmiechem.” – tyle to ja się domyślałem niepotrzebna jest opinia prawnika.

    opinia prawnika jest potrzebna żeby się dowiedzieć:

    – jakie ponoszę konsekwencje prawne?
    – czy jeśli *w tym konkretnym podanym przypadku* pójdę do sądu to wygram?
    – czy to jest kompletna uznaniowość sędziego?
    – czy na osobie przedstawiającej tą umowę ciąży jakakolwiek obowiązek w sądzie? (np. udowodnienia mi że to ja zaakceptowałem tą umowę?)
    – jeśli taki obowiązek ciąży to co jest wystarczającym dowodem? czy wystarczy że oszust TWIERDZI że ją zaakceptowałem?

    a nie kompletnie bezensowne lanie wody bez źdźbła przydatnej informacji… to po co tu prawnik…

  30. Nikt nie jest w stanie udowodnic, ze to ja kliknalem, a nie np. ktos z domownikow, czy gosci, ktorzy maja dostep do mojej sieci. W innym przypadku moglbym podac dane sasiada i kliknac w np. kafejce internetowej. M.in. dlatego tacy oszusci nigdy nie podaja do sadu kontrahentow, ktorzy nie placa, a jedynie spamuja ich upomnieniami i grozbami sadowymi.

    Artykul dno. Szkoda gadać.

    Cykl poniedzialkow z prawnikiem chyba sie dla mnie na nim zakonczyl.

    • Twój komentarz to dno. Szkoda gadać. Nie zrozumiałeś, albo nie byłeś w stanie zrozumieć, że przekręt polega na tym, że URL jest nieprzewidwalny, unikalny dla danej firmy i wysyłany na e-mail właściciela DG. Jeśli ktoś inny, jak twierdzisz, może w niego kliknąć, to masz WIĘKSZY PROBLEM niż niezapłacona faktura, bo ktoś grzebie ci w mailach.

      Czy moderacja naprawdę musi przepuszczać takich jaskrawo durnych komentatorów?

  31. Czy jak wszedłem na strone prawnik234.pl i nie pokazało mi sie żadne oświadzeczenie o plikach cookies i wyszedłem z niej to nic nie stało sie?

  32. Hej, widzę, że pan Krzysztof Habiak nie próżnuje, od kilku lat ustanawia coraz to nowe serwisy wyłudzając pieniądze w podobny sposób, zaczynał od baz firm, wysyłał maila do nowo utworzonych przedsiębiorstw z prośbą o “potwierdzenie” adresu email w celu dodania do tworzonej przez niego darmowej bazy firm a po jakimś czasie przysyłał rachunek (na kwoty od kilkudziesięciu do kilku tysięcy funtów bo firmę miał zarejestrowaną w Anglii). Rzeczywiście w regulaminie na jego stronie pojawiał się zapis o koszcie (pojawiał bo raz w tym regulaminie był, innym razem go nie było a i kwoty się zmieniały). Jednocześnie kierował sprawy do e-sądów podając błędny adres, co wiadomo jak się kończyło. Bardzo wiele osób dało mu się oszukać ale reszta założyła pozew zbiorowy w Kancelarii Radców Prawnych Kwantum i wygrała. Nie pamiętam już na jakiej podstawie został skazany (jeśli kogoś to interesuje to mogę przeszukać skrzynkę, powinny być jeszcze stare maile w tej kwestii) ale skazany został co dowodzi, że można się przed takimi oszustami skutecznie bronić!

    • Niedawno osoby uprzednio przez pana Habiaka oszukane otrzymały e-mail z Kancelarii Radców Prawnych Kwantum o treści:
      Dzień dobry Państwu,

      najwyraźniej nasz przyjaciel opuścił już areszt i uruchomił kolejną firmę. (Albo też korzysta z komputera w świetlicy).

      W każdym razie, od rana otrzymuję sygnały, że na Państwa skrzynki trafiają maile od „Redakcji De Lege Artis” o treści „To pilne, proszę o wyjaśnienie!” oraz linkiem do strony z regulaminem, który sugeruje, że trzeba zaakceptować politykę cookies, żeby wejść na stronę. W obszernym regulaminie poniżej oczywiście informacja o płatnej usłudze. Tak więc to tylko lekko podrasowany mechanizm, który już dobrze znamy.

      Naprawdę byłoby to ironiczne gdyby pan Habiak tworzył nowy przekręt zza krat zakładu karnego :)

    • To w kancelarii radców prawnych nie wiedza, czym się różni areszt od więzienia? ;]

  33. Reasumując wychodzi na to ,że można komuś “nielubianemu” wykręcić niezły numer wsadzając go na “minę fakturową” … z artykułu powyżej tak wynika :D

  34. Szczerze to tez chyba prosty ze mnie chłop, albo nie mam głowy do prawniczych wywodow i milobyloby gdyby problemy byly omawiane w bardziej przystepny sposob. Z drugiej strony rozumiem, ze Pan prawnik raczej unika opisywania konkretnych/praktycznych przypadkow, zeby ktos nie zarzucil ‘a prawnik taki i taki powiedzial ze w takiej sytuacji sprawy maja sie tak a tak’.

    przy okazji odnosnie czytania regulaminow – kto przeczytal ‘regulamin dodawania komentarzy’? Moze jest tam informacja, iz dodanie komentarza wiaze sie z uruchomieniem uslugi premium SMS za xx zl?;P

    *** NAJWAZNIEJSZE – jak w tych wypadkach ma sie ‘magiczna formula’ odstapienia od umowy zawartej na odleglosc? Odnosnie poprzedniego artykulu o wyludzaniu uruchomienia uslugi platnych SMS PREMIUM – czy aktywacja takiej uslugi to takze ‘umowa zawarta na odleglosc z ktorej moge zrezygnowac w ciagu 10dni?’. I z tego co wiem jest tez cos takiego, ze jezeli nie zostane poinformowany o mozliwosci odstapienia od umowy w terminie 10dni to okres ten przedluza sie do 3 miesiecy. Jak sie on ma do dwoch wymienionych przezemnie przypadkow?

    • Wszystko cacy, ale chyba nie zauważyłeś że sprawa dotyczy tylko i wyłącznie przedsiębiorców a w ich przypadku przytoczone przez Ciebie 10 dni nie obowiązuje. Straciłem dziś cały dzień na poszukiwanie informacji co i jak, bo jestem jedną z ofiar tego przekrętu. Na chwilę obecną postąpiłem i będę nadal w następujący sposób:
      1. NIE ZAPŁACIŁEM
      2. Na adres wysyłki wypowiedzeń wysłałem informację iż w związku z brakiem woli nie uznaję przedstawionej umowy
      3. Wydrukowałem całą korespondencje, łącznie z odpowiedzią z autorespondera o otrzymaniu w/w wiadomości.
      4. Wydrukowałem umowę, otrzymaną fakturę oraz zrzut ekranu strony po wejściu przez otrzymany link
      5. Z całością udałem się na Policję gdzie zbyli mnie propozycją 8 godzinnego oczekiwania na… nie wiem kogo.
      6. Po osiągnięciu skrajnego wku…nia całość zapakowałem w prześliczną szarą kopertę i wysłałem do prokuratury Warszawa-Mokotów z którą wpierw zamieniłem kilka słów używając swojego zainfekowanego, bóg wie czym, smartfona.
      7. Jutro wyślę informację o odmowie przyjęcia faktury do Urzędu Skarbowego Warszzwa-Mokotów, oczywiście z wyjaśnieniem dlaczego. Dla jasności informuję że robię to w celu obciążenia w/w typka należnym VATem od wystawionej faktury. Numeracja faktur nie jest kolejna przez co w dowolnym momencie mógłby się wykręcić poprzez ich usunięcie.
      8. Czekam na nakaz zapłaty z e-sądu
      9. Wysyłam odwołanie i czekam na sprawę w sądzie “stacjonarnym”.
      10. Bardzo chętnie zobaczę tego jegomościa, nawet na kolanach (h..p://ttv.pl/archiwum/95561,internetowemu-oszustowi-puszczaja-nerwy,0.html) :)

  35. Bardzo nieprecyzyjny artykuł, chwilami wprowadzający w błąd.
    Dla przykładu – aby nie rzucać słów na wiatr: “Przedsiębiorca składający ofertę w postaci elektronicznej jest obowiązany przed zawarciem umowy poinformować drugą stronę w sposób jednoznaczny i zrozumiały o: językach, w których umowa może być zawarta;”
    PRAWDA – w przypadku relacji przedsiębiorca-przedsiębiorca (B2B)
    NIEPRAWDA – w przypadku relacji przedsiębiorca-konsument
    …jeśli do zawarcia umowy dochodzi z podmiotem mającym siedzibę w RP (bo nie znamy ustawodawstwa szczegółowego w innych krajach).

    Dużo przejrzyściej by się czytało dla osób nie specjalizujących się w temacie e-commerce, przy podzieleniu tematu właśnie na relacje: B2B oraz B2C.
    Wtedy nie było by tyle pytań, pomysłów “mądrych głów” i przemądrzałych czytelników jak ja… mam świadomość, że nie jestem alfą i omegą.

    W tej postaci artykuł jest dla mnie niedydaktyczny, a jedynie pomieszaniem pojęć i sformułowań, które mają więcej wspólnego z KC. Brakuje mu prostych, przejrzystych przykładów, by Kowalski prowadzący sklep online mógł coś z tego wynieść, jak i Ikśiński, który w tym sklepie chce kupować.

    Ostatnio widzę też tendencję kończenia wypowiedzi za pomocą “Każdy przypadek wymaga indywidualnego podejścia”, która jest ładniejszym zapisem-odpowiedzią “tak, ale nie”.

    Panie Jarosławie, temat jest na tyle ciekawy i aktualny, że może w kolejny poniedziałek (i pewnie następny także), mógłby Pan spróbować go rozwinąć, pokazując w tych prostych przykładach obie opisywane kategorie kontrahentów, oczywiście z korzyścią dla wszystkich.
    I ja z chęcią się może czegoś dowiem, o czym nie miałem pojęcia.

    Mimo wszystko pochwalam ideę, iż Niebezpiecznik wprowadził we współpracy z Panem “poniedziałki”, zawsze to stanowi wartość dodaną, dla osoby nie mającej szerszej styczności z przepisami prawa.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Tomm

  36. Tutaj jest wyrok Sądu, który wyjasnia trochę sprawę takiego kliknięcia http://www.nowemedia.org.pl/nuke/modules.php?name=Sections&op=viewarticle&artid=26

  37. No i mamy pierwszy(?) przykład dobrodziejstw prawa ciasteczkowego. Od kiedy na co drugiej stronie trzeba kliknąć “OK”, “Rozumiem”, “Zgadzam się” itp. żeby sobie odsłonić treść strony to chyba nikt nie czyta dokładnie co tam jest napisane. I jak widać naciągacze z tego korzystają.

  38. Prosta odpowiedź na pytanie zadane w tytule nie jest niestety możliwa. Powinna ona zatem brzmieć: “to zależy”. Co do zasady, oczywiście, jedno kliknięcie MOŻE oznaczać skuteczne zawarcie umowy, ale wcale nie musi. Pozwolę sobie w skrócie skomentować artykuł i dodać kilka ważnych informacji.

    1. To czy dany tekst, który został udostępniony na stronie internetowej, należy traktować jako ofertę czy zaproszenie do składania ofert, trzeba rozpatrywać w odniesieniu do konkretnego przypadku. Charakter prawny takiej informacji (zamieszczonej na stronie www) zależy od kontekstu i uzewnętrznionych intencji umieszczającego. Zgodnie z obowiązującą teorią składania oświadczeń woli, zawsze badamy to, jak racjonalny odbiorca mógł odczytać oświadczenie nadawcy.

    Jeżeli oświadczenie umieszczone na stronie internetowej będzie wystarczająco stanowcze, w jego treści określone zostaną istotne postanowienia umowy, a charakter świadczenia będzie na to pozwalał (np. z natury niewyczerpywalna usługa świadczona drogą elektroniczną) – to należy uznać, że została nam złożona OFERTA. W innym przypadku, powinno się uznać, że będzie to ZAPROSZENIE DO SKŁADANIA OFERT.

    2. NIE można się zgodzić z interpretacją autora, jakoby w przypadku uznania treści strony internetowej za OFERTĘ, niezbędna będzie jakaś dodatkowa aktywność ze strony “właściciela strony internetowej” (w zasadzie: dostawcy treści). On przecież ofertę już złożył. Zgodnie z treścią przywołanego w tekście art. 66[1] par. 1, to właśnie ADRESAT (czyli odbiorca treści, czytelnik strony) powinien potwierdzić otrzymanie oferty. Nie ma przeciwwskazań, by oświadczenie o otrzymaniu oferty zostało wysłane razem z oświadczeniem o jej przyjęciu. Oznacza to, że w przypadku otrzymania OFERTY przedsiębiorca (adresat) może ją przyjąć bez dalszych działań ze strony oferenta.

    O czym zapomniano w treści artykułu – w stosunkach między przedsiębiorcami stosowanie obowiązków informacyjnych, ale także obowiązku potwierdzenia otrzymania oferty, może zostać wyłączone wolą stron! Trzeba również pamiętać, że niepodanie wymaganych informacji nie zostało wprost objęte żadną sankcją (w szczególności umowa zawarta z pogwałceniem tego przepisu nie będzie nieważna). Można jedynie dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych, co wiąże się z problemami dowodowymi (np. wykazanie, że brak informacji spowodował szkodę albo iż gdyby zostały podane umowa nie zostałaby zawarta).

    3. Istnieje taka instytucja jak wady oświadczeń woli. Warto wspomnieć, że w niektórych przypadkach takiej działalności jak opisana w artykule, z pewnością można będzie mówić o zawarciu umowy pod wpływem błędu lub podstępie.

  39. A mnie zastanawia taka kwestia. Kto nam udowodni co klikneliśmy?

    Przecież zawartość strony mogła być w momencie naszej aktywności dowolna, Mogło to być zwykłe okienko z napisem witajcie na naszej stronie. To co widać w logach serwera www to jedynie potwierdzenie że gdzieś klikaliśmy, ale jeśli chodzi o treść którą mogliśmy zatwierdzić to mamy tu słowo przeciw słowu.

  40. Ja niestety też dzisiaj padłem ofiarą tego osobnika. Wysłałem na adres mail nadawcy, że w związku z brakiem woli zawarcia umowy nie uznaję przedstawionej umowy. ale co dalej?

  41. Znalazłem coś takiego: http://forumprawne.org/sady-cywilne/541428-de-lege-artis-krzysztof-habiak-30.html#post2876848

    (jeszcze jestem w trakcie czytania, ale na pewno warto się wstrzymać z jakimkolwiek działaniem, klikaniem, wysyłaniem przed zorientowaniem się we wszystkich możliwościach)

  42. no właśnie – ale co dalej?

  43. No ok, ale w mojej firmie kilka osób ma dostęp do firmowego maila, kliknął pracownik, który nie ma pełnomocnictwa do reprezentowania firmy. Co dalej?
    Ja liczę na sędzie / sędzinę z “cochones”, która ujmie sprawę całościowo i przetnie ten węzeł gordyjski. Pytania:

    1. Czy byłem zainteresowany współpracą z firmą Habiaka?
    2. Czy firma Habiaka cokolwiek oferuje (jeden art. ściągnięty z neta)
    3. Brak możliwości szybkiego i łatwego odstąpienia od umowy (np. w mailu z fakturą – możliwość odstąpienia od umowy)

    W sensie largo Pan Habiak działa jak typowy oszust. Nie chce z nami zawrzeć umowy – na zasadzie on oferuje produkt/usługę, a my płacimy. Czyha po prostu na jedno nieświadome kliknięcie (np. dlaczego na górze umieszczona jest informacja o plikach cookie – 99% ludzi to klika bez patrzenia).

    Jako oszust powinien zostać odpowiednio potraktowany, zwłaszcza, że już siedział 3 miesiące za kbiz.pl. Cholera gdzie to prawo i sprawiedliwość w tym kraju?:) prowadzimy uczone dyskusje n/t działania oszusta :(

    I proszę nie pisać tekstów w stylu “trzeba było czytać co się podpisuje” – nawet te garnki za 4 000 można już odesłać w ciągu 10 dni! Większość ludzi klikała regulamin cookies, bo nikt tych bzdur nie czyta. A schowanie umowy “pod spodem” to jawna próba wprowadzenia w błąd!

  44. […] dzisiejszym Poniedziałku z Prawnikiem kontynuujemy wątek wymuszania zawierania umów (i akceptowania regulaminów) poprzez 1 kliknięcie wykonane na stronie internetowej. Dziś adwokat […]

  45. Mi wysłał link na adres e-mail, który miałem we wpisie CEIDG 10 miesięcy temu, więc moje pytanie czy można tyle czasu przechowywać dane osobowe, czy zostały one jednak pozyskane rok temu w wątpliwy sposób z serwerów… zwracam uwagę na szczegóły.
    Kliknąłem nieopatrznie u góry, być może ze względu socjotechnicznego na pierwszy rzut oka wyglądało jak każda akcpetacja Coockies… sprytnie wykombinowane, akceptacja na górze i dole, ale był już dosyć dawno wyrok w USA chyba że nie wolno tak robić… nie płacę zobaczę co się wydarzy…

  46. Skoro dane do faktury zostały zdobyte podstępem(użytkownik ich nie podał co zazwyczaj robi podczas ŚWIADOMEGO kupowania), oraz skoro na maila nie wysłano potwierdzenia zawarcia umowy to sprawa jest czysta- wyłudzenie. I tyle w temacie.

  47. Dziś jego automat mi wysłał maila, że mnie wpisuje do KRD, to ja chyba powinienem go wpisać, tylko że ile go policzyć, go zmarnował kupę mojego czasu ha ha.

  48. a co w przypadku kiedy dane zawarte w umowie są niezgodne ze stanem faktycznym ?
    (kobieta rozwiedziona z dwuczłonowym nazwiskiem, po rozwodzie pozostała przy panieńskim, adres nieaktualny, jedynie NIP pozostał bez zmian). Adres w CEIDG również nieaktualny
    Czy taka umowa jest ważna?

    • ty zadajac takie pytanie wrecz blagasz aby cie ktos wycyckal na kase…jak z taka inteligencja mialas w ogole jakakolwiek dzialanosc. potem sie dziwia i placza

  49. Wydaje mi się, że tutaj powinno zadziałać polskie prawo (o ile w ogóle ono ma jakieś definicje socjotechniki, jeśli nie ma to tylko czekać na bardziej wyrafinowane wyłudzenia)
    Co powinno być zmienione w naszym prawie – na pewno to żeby ktoś kto je układa był… no właśnie może częścią nas oszukanych?

  50. Sprawa oszusta Krzysztofa H. jest znana od dawna. Media, policja, prokuratorzy nic nie wskórały. Na tego Pana nie ma rady. Najlepsza rada to tego pasożyta najlepiej ignorować. Największą głupotą jest płacenie temu oszustowi pieniędzy, przejmowanie się jego gierkami. Widać ludzi którzy mu płacą nie brakuje stąd oszust nie ma zamiaru rezygnować ze swojego wysoce opłacalnego procederu. W mediach też było głośno o tym oszuście i co – wszystko na nic. Patrząc z boku na jego procederze wszyscy zarabiają tracą jedynie naiwni, przejmujący się przedsiębiorcy.

    Kolejne wyczyny oszusta w mediach.
    http://youtu.be/XzM9Br1_t58
    http://www.polskieradio.pl/10/485/Artykul/864667,Sprawa-kbiz-czyli-jak-internetowy-katalog-zamienia-sie-w-platna-reklame
    http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/za-te-darmowa-oferte-trzeba-zaplacic,95045.html
    http://ttv.pl/archiwum/95561,internetowemu-oszustowi-puszczaja-nerwy,0.html
    http://ttv.pl/aktualnosci,926,n/internetowy-oszust-dalej-naciaga,126910.html

  51. A co jeśli przed kliknięciem akceptacji regulaminu, regulamin miał inną treść, a po kliknięciu ją zmieniono? Albo jeśli ktoś tak naprawdę nie kliknął w przycisk akceptacji regulaminu, ale wykonał to za niego skrypt po np. 15 sekundach od załadowania strony?
    Jak udowodnić że tak nie było, kod strony mógł zostać zmieniony od tego czasu.
    Albo co, jeśli gość w ogóle nie był na jakiejś stronie, tylko połączył się z nią wirus na jego kompie?
    Podpisywanie umów poprzez kliknięcie stwarza raj dla oszustów.
    Poza tym te informacje o ciasteczkach przyniosły więcej szkody niż pożytku.
    nigdy nie wiesz czy to prawdziwa informacja, czy może podpisujesz umowę, albo publikujesz coś na Facebooku. A że jest na każdej stronie, to trudno to przecież czytać za każdym razem.
    Nawet dodając ten komentarz akceptuję regulamin. Pewnie, że każdy z Was go czytał, prawda?

  52. jak widac znany wielu przedsiebiorcom cwel z wytatuowanymi kolanami nadal sie bawi, a instytucje stojace na strazy parodii prawa w polsce olewaja wszystko cieplym moczem… koles wystawil fakture na nieistniejace dane firmy, w dodatku nieaktualna siedzibe. bierze z netu informacje jak leci i potem rozsyla. ci co placa sa jednak chyba stworzeni aby ich dymac, bo wtedy juz kasy nie odzyskaja.

  53. Doprecyzujcie. Zawarcie “umowy” zachodzi wraz z otwarciem linka z maila czy po “zaakceptowaniu” tego, co sie otwiera? To chyba istotne dla wszystkich, którzy dali się załapać…
    Ps. Facet przechodzi samego siebie w wymyślaniu tytułów maili:)… “Kowalski! Przesadziłeś! Wyjaśnisz mi to?!?!”

  54. A jak ja nie mam firmy i w to kliknąłem to w takim razie co, też działa?

    • Kliknąłem przez przypadek w pierwszy link na samej górze w artykule

  55. A prawo odstąpienia od umowy zawartej przez Internet? Podstawą prawną odstąpienia jest art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz. U. Nr 22, poz. 271 z późn. zm.)

    • To prawo dotyczy klientów tylko indywidualnych nie firm.

  56. Czy jak się kupuje/zamawia coś np. na stronie kompu*cos.pl, ale wybiera opcje odbioru i płatności gotówką osobiście, wspomniana ustawa o odstąpieniu od umowy nadal działa?
    Sklep twierdzi, że w tym momencie jest to tylko “rezerwacja” a do zawarcia umowy dochodzi w momencie płatności za towar w salonie. Wydaje sie to być troche sprzeczne z ideą przedstawioną w artykule. Jak więc jest naprawdę?

  57. Czy jest jakieś prawo, które zabranialoby umieszczac w polityce cookies informacji ze zatwierdzenie jej i pobranie cookiesow kosztuje 10zl?

    W koncu ludzie potwierdzają, że zapoznali się z regulaminem i zgadzają z jego zasadami.

  58. Witam.
    Jako osoba fizyczna prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą otrzymałem maila z ofertą innej firmy, posiadającej stronę z katalogiem firm z mojej branży, na usługę polegającą na wpisie do ich strony internetowej. Sądząc, że jest to usługa darmowa dokonałem edycji danych co firma potraktowała jako zawarcie umowy na odległość i wystawiła mi fakturę na sporą sumę pieniędzy. Pomijam już fakt, że wprowadzono mnie w błąd i nie dokonano wszystkich formalności związanych z rejestracją na tej stronie. To już osobna kwestia.

    Mam jednak pytanie co do ważności takiej umowy w świetle przepisów – z tego co się zorientowałem to wiadomość ta, to wg ustawy spam czyli niezamawiana informacja handlowa:

    USTAWA
    z dnia 18 lipca 2002 r.
    o świadczeniu usług drogą elektroniczną:

    Art. 2.
    Określenia użyte w ustawie oznaczają: (…)

    2) informacja handlowa – każdą informację przeznaczoną bezpośrednio lub pośrednio do promowania towarów, usług lub wizerunku przedsiębiorcy lub osoby wykonującej zawód, której prawo do wykonywania zawodu jest uzależnione od spełnienia wymagań określonych w odrębnych ustawach, z wyłączeniem informacji umożliwiającej porozumiewanie się za pomocą środków komunikacji elektronicznej z określoną osobą oraz informacji o towarach i usługach niesłużącej osiągnięciu efektu handlowego pożądanego przez podmiot, który zleca jej rozpowszechnianie, w szczególności bez wynagrodzenia lub innych korzyści od producentów, sprzedawców i świadczących usługi

    Art. 4.
    1. Jeżeli ustawa wymaga uzyskania zgody usługobiorcy to zgoda ta:
    1) nie może być domniemana lub dorozumiana z oświadczenia woli o innej treści,
    2) może być odwołana w każdym czasie.
    2. Usługodawca wykazuje uzyskanie zgody, o której mowa w ust. 1, dla celów dowodowych.

    Art. 10.
    1. Zakazane jest przesyłanie niezamówionej informacji handlowej skierowanej do oznaczonego odbiorcy za pomocą środków komunikacji elektronicznej, w szczególności poczty elektronicznej.
    2. Informację handlową uważa się za zamówioną, jeżeli odbiorca wyrazi zgodę na otrzymywanie takiej informacji, w szczególności jeśli udostępnił w tym celu identyfikujący go adres elektroniczny.
    3. Działanie, o którym mowa w ust. 1, stanowi czyn nieuczciwej konkurencji (…)

    Art. 24.
    1. Kto przesyła za pomocą środków komunikacji elektronicznej niezamówione informacje handlowe, podlega karze grzywny.
    2. Ściganie wykroczenia, o którym mowa w ust. 1, następuje na wniosek pokrzywdzonego.

    Oczywiście firma ta nigdy wcześniej nie uzyskała ode mnie takiej zgody.

    Rodzi się więc pytanie:

    Czy zawarcie umowy w świetle popełnienia takiego wykroczenia jest prawomocne?

    Czy wystarczy, że udowodnię, iż firma ta popełniła takie wykroczenie i umowa traci ważność?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: