12:11
16/7/2012

Jutro rusza kampania społeczna „W którym świecie żyjesz?” poświęcona problemowi nadmiernego korzystania z komputera i Internetu przez dzieci i młodzież oraz wynikającym z tej tematyki niebezpieczeństwom. Niebezpiecznik.pl objął akcję patronatem medialnym i będzie uczestniczył w eksperckim seminarium poświęconym temu zagadnieniu.

Niebezpieczeństwa związane z nadużywaniem internetu przez dzieci

Obecnie z Internetu przynajmniej raz w tygodniu korzysta w Polsce aż 98 proc. dzieci w wieku 9-16 lat. Większość z nich zagląda do sieci codziennie lub prawie codziennie.

Z ostatniego badania EU Kids Online przeprowadzonego wśród dzieci z 25 państw Europy wynika, że niedojadanie lub niedosypianie z powodu surfowania po sieci deklaruje prawie 20 proc. polskich nastolatków. Ponad 30 proc. z nich odczuwa dyskomfort, kiedy nie ma dostępu do sieci, a 35 proc. przyznaje, że Internet ma niekorzystny wpływ na ich relacje z rodziną lub przyjaciółmi
— Anna Rywczyńska z NASK.

17 lipca 2012 r., w odpowiedzi na problem nadmiernego korzystania przez dzieci i młodzież z Internetu, startuje społeczna kampania medialna „W którym świecie żyjesz?”. Akcja realizowana jest przez Polskie Centrum Programu Safer Internet (PCPSI), w skład którego wchodzą Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa (NASK) – instytut badawczy oraz Fundacja Dzieci Niczyje. Została ona przygotowana w ramach programu Komisji Europejskiej Safer Internet, we współpracy z niemieckim projektem klicksafe. Głównym partnerem akcji jest Fundacja Orange. Serwis

Safer internet

W ramach kampanii przygotowana została także publikacja „Nadmierne korzystanie z komputera i Internetu przez dzieci i młodzież”, w której poruszone zostały kwestie praktyczne i teoretyczne związane z zagadnieniem nadużywania sieci przez dzieci i młodzież. Materiały wykorzystywane w kampanii dostępne są na stronie www.saferinternet.pl.

A *TY*? Czy jesteś uzależniony?

Ponieważ moderujemy jutro dyskusję dot. tego “problemu” — podzielcie się z nami w komentarzach swoimi spotrzeżeniami, tak, żebyśmy mogli jutro wbijać szpile w “mądrę wyniki badań amerykańskich naukowców“. My zgodnie twierdzimy, że jesteśmy uzależnieni od internetu i o ile wyobrażamy sobie życie bez niego, to życia takiego świadomie wieść nie chcemy. Mimo wszystko, do Hikikomori to jednak nam dużo brakuje ;)

Przeczytaj także:

92 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Ja rozumiem młode pokolenie – jakie inne alternatywy ma na spędzenie wolnego czasu i/lub spotkanie się ze znajomymi? Zwłaszcza wszędzie poza największymi miastami jest co najwyżej kiepsko. Lepiej jak nastolatki siedzą w domach przy kompach zamiast łoić winiacze gdzieś w bocznych uliczkach czy przesiadywać pod klatkami bloków wywołując rozstrój nerwowy u moherowych babć.

    Nie widzę nic złego w spędzaniu większości dnia przy kompie i necie. Sam tak robiłem jak byłem młody i robię tak nadal. Jak realny świat jest kiepski i nie wystarczający to dlaczego po prostu nie spędzać czasu w tym drugim, lepszym? ;-)

    • jakoś kiedy internetu oraz TV nie było, to jakoś sobie nasi dziadkowie czy rodzice nawet radzili

      ja jestem za tym, aby jak najwięcej wychodzili na zewnątrz, przed kompem jeszcze się nasiedzą

    • Zgadzam się w pełni. Jeśli dzieci mają schodzić na złą drogę to lepiej żeby trochę sobie pograły czy poczytały. Ważne aby nie przesadzać czyli nie siedzieć po nocach albo żeby komputer nie zastąpił takich wartości jak nauka itp. Pozdrawiam.

    • Można powiedzieć , że jestem z pokolenia o którym mówisz , spędzam dość dużo czasu przed PC – nie piję ,nie paję , babć nie denerwuję i jest mi z tym dobrze.

    • @kaban: dziadkowie albo walczyli w wojnie albo wywieziono ich na roboty do Niemiec. Rodzice zaś próbowali przeżyć w socjalistycznym państwie.
      Należy przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie co młodzież robi przed kompem? Ogląda porno, gra w gry, marnuje czas na fejsbuku, czy może uczy się programować lub zdobywa wiedzę za pośrednictwem internetu?

    • Nie rozumiem, dlaczego niektórzy rodzice wychowują swoje dzieci w sposób, w jaki oni sami byli wychowywani. Skoro mamy takie świetne narzędzie jak komputer, to dlaczego zabraniać jego używania? Całe szczęście że moi rodzice to rozumieją (mam 14 lat ;). Nie chcąc “szpanować”, przyznam się, że znam (oczywiście nie jakoś profesjonalnie, ale moja wiedza kończy się dość daleko za “Hello World”) C++, Pascala, oraz w dużo mniejszym stopniu PHP i Asemblera (NASM na Linuksa pod Intelem). W gry nie gram prawie w cale. Zamiast tego śledzę takie portale, jak właśnie Niebezpiecznik.

    • może i tak, ale przed komputerem dzieci stają się aspołeczne. Dzieci potrzebują odpowiednich bodźców, a gry itp po prostu robią im sieczkę z głowy i tracą poczucie co jest światem rzeczywistym a co jest światem komputerowym. Nie zapominajmy o tym, że dzieci to bardzo chłonne istoty. Wchłaniają wszystko. Agresję z gier też. Lepiej żeby ten dzieciak poszedł na szkolną potańcówkę, zarywał do dziewczyny, dostał kosza i ryczał przez tydzień, że ma złamane serce niż żeby deformował sobie psychikę grami komputerowymi. “- co będziesz robić w walentynki – będę grał w gre – jaką? – world of warcraft” :P

    • @kaban: stwierdzasz, że gry wywołują agresję? Masz jakieś wyniki rzetelnych badań na ten temat? Ponieważ nie zgadzam się ani trochę z tym twierdzeniem. Tak samo jak słuchanie Marilyn Mansona nie powoduje w człowieku chęci wejścia do szkoły z AK-47 i wystrzelania kolegów. Zarówno gry, jak i muzyka czy filmy to jedynie katalizator agresji, nie powód. Ten drugi w dalszym ciągu znajduje się w genetyce człowieka.
      Ciekawe jest też to co napisałeś o braku umiejętności rozpoznania świata wirtualnego od rzeczywistego (pierwsze co mi teraz do głowy przychodzi to augmented reality i Matrix ;p). Rozwiń, proszę, swoją myśl…

    • a no proszę :)

      pamiętasz bajki z choćby 10 lat temu? Ja tak. Teraz bajki, które uczą nie są na topie… Jak często nagrywane są takie produkcje jak król lew, czy pocahontas? Teraz nawet waltdisnay odchodzi od tworzenia dobrych bajek i zaczyna robić takie, które przyniosą pieniądze.. Dzieciom przez to co im pokazujemy zaszczepiamy pewne rzeczy zachowania oraz wartości. Kiedy ja chodziłem do gimnazjum to powiedzenie słowa ‘k**wa’ było odwagą:D ten co klnął, to był przeważnie ten, co najgorzej się uczył i często nie przechodził z klasy do klasy. Byłeś ostatnio w gimnazjum na przerwie? Wiesz co się tam dzieje? A na lekcjach? Czym skorupka nasiąknie za młodu… Dla rodziców łatwiej jest posadzić dziecko przed telewizorem czy komputerem, bo ma święty spokój. Ja tam wole, żeby moje dzieci rozwalały sobie kolana na rowerze niż wykonywały X misję w GTA. Grać oczywiście można, sam to czasem robię, ale z umiarem

    • @ Mistiqe Każdy zdrowy człowiek posiada genetycznie zakodowaną agresję, ponieważ jest ona niezbędna do przetrwania w sytuacjach ekstremalnych. W normalnych warunkach dzieci uczą się kontroli nad emocjami od rodziców i otoczenia, więc nie stanowi to problemu. Gdy jednak dziecko spędza długie godziny na grze albo na słuchaniu muzyki Mansona, to wówczas postać z gry albo pozujący na idiotę muzyk przejmuje rolę wzorca. Moje znajome małżeństwo stwierdziło, że ich córka zmieniła się nie do poznania (na korzyść) odkąd uniemożliwili jej oglądanie kreskówek z niekończącą się pogonią, walką i wrzaskiem. Na rzetelne badania naukowe raczej bym nie liczył. Przemysł rozrywkowy to ogromne pieniądze z podatków dla rządu i nie jest w dobrym tonie tego psuć.

  2. WontSombodyThinkOfTehChildren – czyli “Jak by tu ocenzurować internet”, odcinek 3457.

    • +1

  3. bardziej mnie martwią ludzie nie korzystający z komputerów którzy potem na przykład wchodzą do nowoczesnego szaletu miejskiego i nie wiedzą gdzie kliknąć żeby zamknąć drzwi

    (inna sprawa że te szalety często mają zarządzanie po wi-fi ;] )

  4. Chyba za bardzo siedzisz już w tych komputerach, przysłoniło Ci to kompletnie oczy. Moja odpowiedź to: uprawianie sportu, przecież są baseny, ścieżki rowerowe, boiska itd…

    W tym momencie to ja Ciebie kompletnie nie rozumiem. Osoba która ma pić tego “winiacza” ma jednak swoje zdanie i to ona podejmuje decyzje czy chce to pić, czy chce w tym towarzystwie przebywać. Asertywność…

    • Tja, to wszystko co wymieniłeś jest, ale tylko w największych miastach. W mniejszych (np ~100k mieszkańców) ścieżki rowerowe są tak pobudowane, że nie da się miasta przejechać korzystając z nich, bo są tylko na obrzeżach, a ich nawierzchnia z polbruku wyglądem przypomina powierzchnię księżyca po tym jak zimą były zakopane pod zaspami.

      Basen jest 1 i kosztuje horrendalne pieniądze nie oferując zbytnio atrakcji, a boiska są zarośnięte trawnikiem, który jest wyższy ode mnie (a niski nie jestem) lub są rozkopane jakby ktoś na nich zboże chciał sadzić. Park jest w permanentnym remoncie od niepamiętnych czasów, a i tak wszędzie jest brudno, ławki połamane.

      Kino – drogie, lokale – drogie i wszystkie praktycznie są na jedno kopyto, więc jak ktoś nie lubi mainstreamu to niezbyt ma gdzie iść (+ niepełnoletnich nie wpuszcza się, a to w sumie o nich mówimy). Galerie handlowe – a co to za atrakcja?

    • Cyber Killer, zboże się sieje, a nie sadzi.

    • Nie będę rozpisywać się na każdy otworzony wątek, bo musiałbym chyba rozstroju dostać.

      U mnie w Chełmie (~70k mieszkańców) są dwie ścieżki rowerowe położone na krzyż. Jedna niepołączona z drugą. To jakoś mogę przeboleć tak samo jak i ludzi przemieszczających się owymi ścieżkami. Kiedyś bodajże na National Geographic był taki dokument o nowym pokoleniu jakie rośnie. Zamiast mieć swój dom, rodzinę i tak dalej to pełna swoboda. Za parę dolarów możesz się wykąpać, zjeść, wyspać i skorzystać z komputerów w kafejce. Myślę, że jeszcze parę lat i u nas będzie to samo więc będzie dobry biznes na tym

      To fakt, że najlepsze są te orliki, które są dostępne tylko dla uczniów danej szkoły. A jeżeli chcesz na nich pograć ze znajomymi to postaw wódkę osobie, która ma klucz do bramki i szafa gra ;)

      To może ktoś się uda do jakiejś placówki na odwyk? :D

      Ja tam ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że wiele się nauczyłem. Przede wszystkim logika poszła w górę jak i umiejętności programistyczne.

    • Jedno mnie zastanawia…skoro nie macie żadnych alternatyw, bo nikt wam czegoś nie zorganizował/zbudował to dlaczego sami tego tego nie zrobicie? Za młodego uwielbiałem grać w kosza. Małe miasteczko. Na szkolną halę sportową nie można było chodzić po godzinach lekcyjnych (pomijając SKSy) więc nie bardzo gdzie mogliśmy sobie pograć po szkole. Dlatego kiedyś się zebraliśmy sami, u kumpla na złomie pocięliśmy rury, znaleźliśmy jakieś dechy, pospawaliśmy wszystko do kupy i powstał kosz. Znaleźliśmy fajną polankę w lesie, wygładziliśmy ją, kumpel wziął kosza na Ziła, przywiózł, postawiliśmy i tyle. Zajęło nam to raptem 2 dni. Po kilku dniach postawiliśmy drugiego kosza i mieliśmy fajne mini-boisko. Nie było to jakieś wybitnie piękne boisko ale dla nas było to mistrzostwo świata. Graliśmy na nim przez całe wakacje…i cały rok…i kolejny rok…i kolejny… Dopóki ludzie nie dorośli i się nie wyprowadzili do innych miast w różnych celach. Boisko nadal istnieje i kosze nadal stoją w zbliżonej kondycji do tej, gdy je postawiliśmy. A było to ok. 15 lat temu.
      Da się? Da się! Trzeba tylko chcieć. Problem aktualnych gówniarzy jest taki, że wszystko chcą mieć podane na tacy zamiast się wysilić i coś samemu zorganizować. Widać to też w necie. Przykładowo: fora z warez (na które oczywiście nie wchodzę tylko mi się przyśniła pewnej nocy taka sytuacja)…”są napisy do tego filmu?”. Poszukaj sobie, k***a! No bo po co się męczyć gdy można posadzić dupsko przed monitorem, wziąć cole w dłoń i “odpocząć” korzystając z cudzej pracy?
      Znaczna część komentarzy zamieszczonych tutaj tylko potwierdza mój wywód. A gdzie kreatywność? A gdzie inwencja twórcza? A gdzie wkład własny? Najlepiej narzekać, że nikt dla was nic nie chce zrobić, prawda?

    • @Mistiqe – no, ale jak to? Nic mi się z góry nie należy za to, że jestem taki młody i fajny? OMG!!1111 ;) A z boiskiem pomysł popieram. Boiska do piłki nożnej / siatkówki się na każdym obozie harcerskim buduje po środku lasu i nikt nie narzeka, że jedyne co się ma to 1 łopata, parę żerdzi i szpula sznurka. (i brak piłki ;D Szyliście kiedyś piłkę, w stylu takiej piłkarskiej starożytności? Całkiem fajna zabawa, żeby zrobić taką porządną.)

      A Internet to nie jest coś co ratuje przed “złym światem picia wina” – Internet to po prostu kolejny świat. Tak samo jak w realu, można czas spędzać i dobrze, i źle. Z tym, że jeśli ktoś zdrowo spędza czas w realu to zapewne zdrowo będzie też spędzał czas w necie.

  5. > ul. Gałczyńskiego 7
    Uważajcie, to może być trolling grupy spod znaku kuchennego insekta.

    • lamusy dupa cicho

    • >on nie pamięta inby na allegro (wojna_93)

  6. Ja wypowiem się jako osoba uzależniona od sieci – daleko mi już jednak do określenia “dziecko” lub “młodzież”, bo 18 lat dawno skończyłam.

    Mieszkam w stolicy, a i tak nie ma tu co robić, jeśli ktoś nie ma pieniędzy (a nawet jak ma, to niektóre rozrywki kosztują tyle, że szkoda na nie wydawać, np. kino). Można iść coś zjeść, ale ile można jeść? Można iść do centrum handlowego, ale tam tak naprawdę nic ciekawego nie ma, sprzedają chłam za nie wiadomo jak wysokie ceny, więc nadaje się to tylko do oglądania, kupować wolę przez internet. Piwa na mieście napić się spokojnie nie można, więc to logiczne, że idzie się do kogoś do domu, a tam to tylko komputer (np. film jakiś)+browar. Nie każdy lubi lansować się w klubach i chodzić na imprezy, ja do takich ludzi nie należę. Generalnie to nie ma tu interesujących rozrywek, które nie kosztują nie wiadomo ile. Siedzenie na necie jest ciekawsze, mimo że czasem i tak mnie nudzi i chciałabym oderwać się od komputera, ale nie mam zbyt wielu ciekawych alternatyw.

    Prawda jest taka, że wszędzie otwiera się biura i banki, bo jest to bardziej opłacalne, a rozrywka mało kogo interesuje, jest z tego mniej kasy po prostu.

    • Moim zdaniem nie trzeba mieć dużo pieniędzy, aby móc miło spędzić czas poza domem. Wystarczy trochę kreatywności. Niestety ta cecha jest pierwszą którą odbiera siedzenie przed kompem (w zależności od tego co kto w tym necie robi…). Problem w tym, że część ludzi, zwłaszcza młodych, nie lubi się wysilać przy robieniu czegoś konstruktywnego. Wolą gadać o dupie Maryni ze znajomymi na “Fejsie”. Jeszcze żeby faktycznie spędzali czas w tym internecie na czytaniu ciekawych rzeczy, nauki nowych umiejętności, kształceniu się w jakiejkolwiek dziedzinie… Ale z reguły jest to FB, kwejk, nk, demoty i inne serwisy promujące wirtualne społeczności czy durne obrazki. Później rosną nam intelektualnie upośledzone robociki z ADHD dla których najważniejsze jest to ile lajków dostali. Z kolei nadmiar energii której nie są w stanie spożyć przed monitorem powoduje frustrację, agresję i inne efekty uboczne. Chociaż to też zależy od osobowości człowieka. Jak z alkoholem – jeśli podchodzi się do tego z głową to problemu nie ma.

      Mamy jednak XXI wiek, technologia poszła do przodu, nie uchronimy się przed nią. Powinno to być jednak jakoś wyważone. Realny świat jest piękny…bo jest realny. Do tego w 3D i HD ;p

      Wypowiedział się człowiek wyleczony z nałogu komputerowego/internetowego. Oczywiście z początku wywołanego IRCem… Mam 29 lat.

    • Mistiqe, to jeszcze zależy co ktoś lubi robić i jakie ma zainteresowania. Ktoś wcześniej napisał sport, ja na przykład sportu nie lubię i dla mnie wcale nie byłoby to rozrywką. Na enkach i demotach nie siedzę (wolę już 9gag, jest zabawniejszy), rozmawiam głównie przez komunikator ze znajomymi z zagranicy, dzięki temu mój angielski jest o wiele lepszy, niż kiedyś (trzeba tylko nie być leniwym i szukać nieznanych słówek i zwrotów na google), interesuję się głównie azjatyckimi rzeczami, a rozwijać to jest ciężko bez netu. Typowo polskie rzeczy są dla mnie nijakie… internet jest ciekawszy, można się z niego wiele dowiedzieć, i to w prosty sposób, łatwo dotrzeć do wielu źródeł.

    • Odnośnie zainteresowania azjatyckimi rzeczami to faktycznie, ciężko w Polsce o zbieranie informacji na ten temat poza internetem. Z tym się zgodzę. A co np. z wypadem poza miasto? Nawet samotnym (przecież czas przed kompem też spędzasz w fizycznej samotności), po to, żeby się “odchamić” i skorzystać z dobrodziejstw natury? Jest naprawdę mnóstwo ciekawych rzeczy dookoła. Nawet tych nijakich polskich. Wszystko potrafi wywołać w człowieku pozytywne odczucia. Trzeba się na to otworzyć. Pomijając to, wolisz znajomych wirtualnych czy realnych? Nie mogę też się oprzeć wrażeniu, że dopadła Cię lekka depresja? Przepraszam jeśli uraziłem, bo właściwie nie powinienem się wtrącać w sprawy prywatne ale napomknąłem o tym ponieważ potencjalna depresja jest związana z potencjalnym nadużywaniem internetu. Tak było w moim przypadku, dlatego piszę. Dodatkowo u mnie doprowadziło swego czasu do socjofobii. Jednym z kroków jej wyleczenia było wprowadzenie kontroli nad uzależnieniem od świata wirtualnego, który w zderzeniu z dniem powszednim świata realnego oferował znacznie więcej od tego drugiego. To było jednak złudne uczucie, bo wszystko znikało gdy wciskałem przycisk “power off”. Później nauczyłem się wprowadzania równowagi między światem realnym, a wirtualnym. Po krótkim czasie od tego momentu zauważyłem, że internet mi nic nie daje (pomijając pozyskiwanie wiedzy na wybrane tematy). Wolę żyć…

      Hmm…nie tak planowałem napisanie tego posta, ale samo tak jakoś wyszło. Zbyt osobiście.

      Pomimo tego, że nie jestem już uzależniony od komputera/internetu to 9gaga sprawdzam chociaż 2 razy dziennie :) Skoro już tu jesteśmy to polecam też thechive.com – tematyka podobna, aczkolwiek bardziej przypadnie do gustu panom niż paniom.

      Pozdrawiam.

  7. Cyber Killer, zgadzam się z Tobą.

    Młodzi ludzie nie mają szerokich alternatyw. Mogą chlać w parkach, dostawać mandaty, czy popalać coś gdzieś. Jak wyjdą na ulicę, to od razu postkomunistyczni dziadkowie i babcie widzą w nich bandę huliganów…

    W samym internecie nie leży problem, problem leży w społeczeństwie. Zobaczcie na przykład, ile kąpielisk mamy aktywnych w miastach (np. w okolicach Bydgoszczy bodajże 1 – na 400.000 mieszkańców). Z drugiej strony rodzice też nie są w stanie zapewnić dzieciom wypadu, bo wolą siedzieć w domu przed telewizorem, albo siedzą w robocie, by nałoić jak najwięcej kasy – relacje międzyludzkie są zamazywane, a młodzi ludzie nie mając dobrego kontaktu w realnym świecie z innymi, wchodzą do netu.

  8. Jak dla mnie “dwa światy” to jakaś abstrakcja. Żyjemy w świecie, gdzie połowę spraw można załatwić przez internet, często nawet w szczerym polu, bo normą już zaczyna być stałe połączenie mobilne. Gdzie bilet na imprezę można kupić robiąc zdjęcie kodowi QR na plakacie. Gdzie pewien producent komórek twierdzi, że jego produkty mogą się dostosować do twojego rytmu życia i wcale tak bardzo nie przesadza. A za rogiem google glass, które na żywo nakłada “internet” na świat rzeczywisty.

    To prawie jakby narzekać, że dzieci za dużo przebywają w pobliżu prądu.

    • Też jestem zdania, że dziś internet to nie osobny świat, a integralna część obecnego. Irytuje się jak podczas zagranicznych delegacji w hotelach, które wybieram ze względu na dostęp do internetu, internet nie działa. W niektórych krajach nie da się tak łatwo jak w Polsce pójść do kiosku i kupić SIM-a z pakietem danych…

      A przecież najlepiej odnaleźć się w obcym mieście ze smartphonem w ręce — Google Maps: gdzie jestem? gdzie mam dojść? Yelp lub Gogole Places lub TripAdvisor: którą restaurację wybrać? Google Translate: słownik w kieszeni, czy w końcu zwykła przeglądarka do zabookowania hotelu last-minute przez internet (bo taniej o 50% niż face2face). Tylko że to wszystko, aby działało, musi być podpięte do internetu…

      Kindle 3G trochę rozwiązuje sprawę, ale i tak sporo czasu za granicą tracę na polowanie na “otwarte” sieci WiFi ;)

    • Tak chłopaki racja Internet jest przydatny i wszechobecny. W pracy/biznesie jak najbardziej konieczny i nie zastąpiony. Przyznaje bez bicie, bez niego duże grono z nas pewno by nie miało pracy :-) Ale czasem warto się też odciąć i świat na chwilę zwolnii. Człowiek się zorientuje, że dużo rzeczy jest napędzanych przez Internet zbędnie, a wcale one nie są tak konieczne do życia.

    • dzieci za długo przebywają w otoczeniu języka polskiego, a mogłyby angielskiego – czy to nie strata prawdziwego życia?

  9. Kwestia tego co kto robi :) Ja nigdy nie poznałbym tylu ludzi w moim typie gdyby nie internet

  10. Pamiętajcie też, że Internet to druga rzeczywistość, sam doświadczyłem w internecie więcej szacunku i radości niż spędzając czas z niby “kumplami” to nie tylko uzależnienie z nudów, ale też na podłożu psychicznym. Aktualnie mi już to minęło odkąd poznałem prawdziwych przyjaciół. Ze starymi nie utrzymuję kontaktu.

  11. No, a tak w ogóle to osobną kwestią jest że sieć jest wszędzie – otacza nas i przenika, spaja galaktykę razem… Ups, nie ta bajka, ale generalnie chodzi o to samo ;-). Konia z rzędem temu kto potrafi żyć bez dostępu do sieci w dzisiejszych czasach. A nawet jeśli by się dało, to takie życie byłoby bardzo zubożone względem tego które jest kiedy się korzysta z sieci.

    Dzięki netowi ma się kontakt z ludźmi z całego świata, z różnych kręgów kulturowych itp. Moi rodzice nie mieli w swojej młodości nawet ułamka takich kontaktów jakie mam ja – nie mogli pracować nad wspólnym projektem FLOSS z ludźmi z niemal kompletnie przeciwnej strony świata (Argentyna), czy rozmawiać z kimś mieszkającym w Nepalu albo Kenii, zobaczyć zdjęcia z tych bądź co bądź egzotycznych miejsc, dowiedzieć się od kogoś normalnego jak się tam żyje itp – tego programy podróżnicze/przyrodnicze w TV (których swoją drogą jest co kot napłakał w ostatnich latach) nie zapewnią.

    Brak dostępu do sieci ogranicza człowieka jedynie do kontaktu z ludźmi z jego otoczenia. Często gęsto niezbyt dobrego otoczenia.

  12. Samo korzystanie nie jest “zle”, czy “dobre”, choc moze miec czasem negatywne konsekwencje w przypadku przesady, jak wszystko. Prawdziwym pytaniem jest to “jak korzystaja z sieci i infrastruktury IT?”. Dlaczego? a no gdyby korzystali po to, aby uczyc sie nielatwej sztuki bezpieczenstwa IT, grafiki, programowania, lub generalnie poszerzania wiedzy w jakims temacie, to nie byloby w tym nic “zlego”. Problem tkwi jednak w tym, ze mlodziez owa [a takze ludzie starsi] w internecie robia to, czego nie moga zrobic – z roznych powodow – w rzeczywistosci – a wiec “socjalizuja sie”. Im wiekszy deficyt kontaktow z ludzmi w swiecie “rzeczywistym”, tym wieksze utoniecie w swiecie “wirtualnym” [idiotyczne okreslenia: “swiat rzeczywisty” “wirtualny”. Tak, jakby “wirtualny” nie zawieral sie w rzeczywistym! absurd!]. Na pogorszenie calej sytuacji wplywa fakt, ze ludzie ci nie dysponuja niemal zadnymi umiejetnosciami, czy chocby instynktem z zakresu bezpieczenstwa w sieci, wiec szkodza sobie, a takze innym poprzez umieszczanie przesadnej ilosci danych wrazliwych i innych danych zarowno o sobie, jak i o innych. Nie jest zatem zasadnym pytanie “czy korzystaja za duzo?”, a “jak z niego korzystaja?”. Gdyby korzystali w czysto praktycznych celach, np celem poglebiania wiedzy, to wygladaloby to nieco inaczej, bo mialoby przelozenie na “swiat rzeczywisty” …

  13. Kampania może nie do końca skierowana do mnie, bo już powoli zbliża się dwudziestka, ale patrząc choćby na moje towarzystwo z liceum to prawie nie żałuję swojego nołlajfienia przez ten okres. Może kręgosłup czy umiejętności społeczne ucierpiały, ale to łatwiej wyleczyć niż wątrobę czy płuca…

  14. Niezły upadek skoro niebezpiecznik zaczyna się pokazywać razem z kidprotectem aka. “zabronić wszystkiego, a resztę ocenzurować”

    • My mamy zdecydowanie inne poglady, chyba w to nie watpisz? I wlasnie je jutro bede chcial zaprezentowac, dla rownowagi.

    • To teraz zapłatę nazywa się poglądami?

    • No nie wiem. Obejmujecie pogadankę swoim patronatem, będziecie wymienieni w jednym szeregu z fanatykami cenzury. Zgadnijcie jaki komunikat pojawi się w mediach?

    • To my jestesmy media to my tworzymy komunikaty

  15. Ja osobiście jetem osobą uzależnioną. Siedzę przed komputerem około 13 godzin dziennie. Komputer źle wpłyną na moje oceny w szkole znacznie się pogorszyły, ale nie potrafię opanować się przy nadmiernym siedzeniu. Teraz akurad jestem za granicą i nie mam innej roboty niż siedzenie bo już wszystko zwiedziłam. W Polsce ratowali mnie przyjaciele wyciągali na ogniska, granie w piłkę nożną itp.

  16. Jest dowód na to, ze bez Internetu żyć się nie da: wszyscy nasi przodkowie go nie mieli i poumierali ;) Ale na poważnie. Czy jest zapewniona jakaś alternatywa młodym? Tak: sex, drugs & alcohol. Lepiej więc dla wszystkich siedzieć w domu przy komputerze i się przy okazji rozwijać. A największym zagrożeniem w sieci są ludzie zwiazani z domeną gov.pl

    • Jest mnóstwo alternatyw. Troszkę kreatywności…

    • Bez sensu. To jak być uzależnionym od młotka.

      Jasne, że młotek to fajne narzędzie, ale jak mi zniknie to przecież nie umrę. Najwyżej wezmę kamień albo deskę, jak często na obozach, i nim wbiję ten gwóźdź.

      Nie będę przecież oddawał swojego samopoczucia pod władzę elektryczności.

    • Damn… oczywiście miało nie iść jako odpowiedź do tego komentarza ;)

  17. “Obecnie z Internetu przynajmniej raz w tygodniu korzysta w Polsce aż 98 proc. dzieci w wieku 9-16 lat.”
    Wiek przyzwolenia na stosunek seksualny w Polsce to 15 lat. Hm.

  18. Nie trzeba mieć internetu, żeby być hikikomori. Takie same “problemy” były z telewizją jakieś 30 lat temu. Założę się, że za jakieś 20 lat nie będzie takich pomysłów, i uzna się to za głupie. Internet jest tak bardzo integralną częścią wszystkiego teraz że chyba nie ma o czym mówić. Można być uzależnionym od gier komputerowych offline i przez to nie mieć znajomych, można rozwijać swoje relacje “irl” podczas poznawania ludzi przez internet.

  19. dwa światy a to dobre :)

    Oczywiście każdy woli obejrzeć sobie nowy super fajny film na małym ekranie swojego laptopa w rozdzielczości tak wysokiej że ledwo widać głównych bohaterów stojących w oddali. Zamiast na ekranie większym niż stodoła z nagłośnieniem takim że w fotel wciska.
    A zamiast pojeździć na snowboardzie obejrzeć “The Art of FLIGHT”.

    Nie ma czegoś takiego jak dwa światy. Świat analogowy umarł, odszedł w niepamięć. (No może nie wszędzie są miejsca gdzie można jeszcze go oglądać np. Syberia )
    Jak byś chciał żyć w świece analogowym to zostaniesz zepchnięty na margines przez społeczeństwo, wytknięty kijem i opluty. Jak nie będziesz umiał posługiwać się “internetem” to będziesz wszędzie w kolejce stał jak “zwierzę” ;)
    Internet to kolejne ogniowo w ewolucji. Nudzi im się to wymyślają jak to pomóc temu biednemu obywatelowi który sam nie jest wstanie stwierdzić co jest dobre a co złe dla niego.
    [ironia]
    Ręka wielkiego brata cię poprowadzić w dobrym kierunku.
    Trzeba limit pozakładać na korzystanie z internetu tak aby każdy maks 3 godzinki i to oczywiście na stronach zaakceptowanych przez wielkiego brata co by czasem jakiś pedofilii nie oglądać. [/ironia]

    Dajcie możliwości to ludzie odejdą od tv, od komputera i będą z niego korzystać z umiarem. Co ma taki biedny nastolatek robić, jak basenu nie ma, kino zamknęli 20 lat temu
    bo badziew puszczali i ludzie nie chodzili. Biblioteka zamknięta z braków środków na jej utrzymanie, a jak już otwarta to nie wypożyczą bo przecież istnieje ryzyko skopiowania i czytać tylko pod nadzorem Pani z biblioteki. Ścieżka rowerowa jest ale roweru brak bo na komunie dostać rower to obciach teraz trzeba smartfona albo tablet. Pograć w piłkę to zbrodnia bo wszędzie zakazy wiszą. Orliki oczywiście nastawiane ale zapisy z 3 letnim wyprzedzeniem. W szkole bzdur uczą. Na sankach nie pojeździ bo ocieplenie klimatu, w jeziorze nie popływa bo Pana ratownika zwolnij bo tańszy był znak “zakaz kąpieli”. Itp, itd.

    Jak już tam będziecie komuś coś wytykać albo pytania zadawać to od mnie prosiłbym taką uwagę:
    “Państwo nie rozumieją problemu, problemem nie jest nadmierne przesiadywanie przed komputerem, problem jest brak alternatyw. I to tym Państwo powinni się zająć”

    Pozdrawiam i życzę udanej debaty.

  20. Czesc.

    Nazywam sie Andrzej i jestem uzalezniony…

    Czy to oznacza ze niebawem mozemy sie w Polsce spodziewac AK? Nie nie Armi Krajowej ani Auschwitz Kommando… Anonimowych Komputeroholikow :).

    Pozdrawiam.

    Andrzej

  21. Tak, jestem uzależniony. Tak jak cały świat.

  22. Jako dziecko/mlodzierz czas spedzalem na graniu w pilke nozna, siatke, jazda na rowerze, wedkowanie no i praca, a mieszkalem w nieduzej (~3000 mieszkancow) miejscowosci. Kolega na komunia dostal Atatu 800Xl, ja mialem pegasusa itd i w sumie gralismy tylko jak nie bylo pogody. Obecnie na tej wsi dzialo sie tak jak w niektorych postach – brak hali sportwowej, boisko dostepne tylko dla miejscowej druzyny okregowej etc i mlodziez nie miala co robic. Obecnie od roku stoi Orlik i jest po prostu oblegany! A prawda jest taka ze jak ktos chce pic wina to i tak bedzie pil, jak ktos nie ma innych zainteresowan niz komputer to bedzie przy nim siedzial godzinami etc. a obwiniac za to mozna bezposrednio tylko rodzicow (bo posrednio to system ktory zabiera dzieciom rodzicow, ktorzy musza zapintalac po 20h/dobe.) i ta kampania powinna byc skierowana glownie do rodzicow aby w koncu zajeli sie owocem swojej milosci a nie mysleli tylko o sobie. Pozdrawiam zdrowych komputerocholikow:)

  23. Czy zarządzanie europejską korporacją Orange to nie strata szansy na naukę języka polskiego i okazji trenowania brazylijskiej Capoeiry w Polskich Ziemiach Odzyskanych np. Olsztynie z dzielnymi, pracowitymi, uśmiechniętymi ludźmi egzystującymi za grubo mniej niż brytyjska płaca minimalna?

  24. Kurde…. Właśnie mi przypomnieliście, że muszę posprzątać wreszcie pokój i odkopać kota… Może jeszcze żyje… W kubku po herbacie, rozgrywa się właśnie miniaturowa wersja bitwy pod Ypres…. Albo jeszcze kilka fragów…. :D

  25. NO LIFE to styl życia młodych na wakacjach… biedne zwierzaki głodują i sikają pod siebie w kątach pokoi :D

  26. moim zdaniem to inni są uzależnieni od ‘reala’ ;]

  27. Internet sam w sobie jest narzędziem, tak samo jak np. młotek – możesz wbijać gwoździe kamieniem lub ręką, ale młotkiem szybciej i wygodniej. Faktem jest, że potrafi bardzo urozmaicić “prawdziwe życie”, ale też potrafi odciąć ludzi od niego. Jednak uważam, że problem jest na poziomie społecznym/psychologicznym a nie technologicznym. Skoro ludzie uciekają z rzeczywistości do świata wirtualnego – nie ważne czy to internet, tv, książki, cokolwiek innego – to znaczy, że albo ci ludzie są nie tak, albo to rzeczywistość jest zepsuta. Nie jestem psychologiem, ale skupiłbym się na tym aspekcie zamiast obwiniać internet i twierdzić że to jest źródło zła i wszystkiego.

    Swoją drogą prawdziwy “wirtualny świat” się dopiero pojawi, jak będzie “Matrix” i ludzie zaczną się dobrowolnie podłączać – nawet jeśli będzie gwarancja bezpieczeństwa itd., to nadal nie będzie gwarancji, że ludzie nie będą z niego wychodzić z przyczyn innych niż fizjologiczne. A jestem przekonany, że będziemy to oglądać już w XXI wieku, może nawet przy ciągu 20 lat.

    • Normalnie tego nie robię ale w tym przypadku muszę… Nie poprawiam Twojej ortografii/gramatyki tylko chcę Ci pokazać prawidłowe skonstruowanie pewnego wyrażenia. Nie pisze się “przy ciągu 20 lat” tylko “w przeciągu” lub “w ciągu”.

      To nie jest złośliwy komentarz.

  28. Jak to już wiele razy tu napisano, to nie jest żadne uzależnienie tylko lepszy wybór. Jak byłem mały (tj. miałem około 12 lat) to rodzice i nauczyciele wciskali mi, że jestem uzależniony, bo gram kilka godzin dziennie i jestem niezadowolony jak karze mi się skończyć. Teraz mam 22 lata i mogę powiedzieć z czystym sumieniem: to po prostu było ciekawsze! Wtedy jeszcze nie miałem internetu.
    Podłączono nas do sieci gdy miałem lat 14. Modem, każda minuta się liczyła, więc bardzo trzeba było oszczędzać. To było moje okno na świat. Rodzice oglądali debilne wiadomości, a ja gadałem z ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Na moim osiedlu miałem kolegów i spędzaliśmy sporo czasu na świeżym powietrzu, jednak niemal zawsze siedząc w jakimś kącie i gadając o pierdołach. Nie potrafili mi towarzyszyć w moich zainteresowaniach, bo nie mieli o tym pojęcia ani ochoty. Akceptowali to co robię i czasem pytali co się w tym temacie dzieje, ale to by było na tyle. Dopiero w internecie spotkałem osoby, z którymi mogłem wymieniać doświadczenia i dzielić się postępami. A przypominam, miałem tylko 14 lat.
    Zainteresowania rozwijane w ten sposób przyczyniły się do wyboru kierunku studiów i teraz mam wielu znajomych także w “realu”, z którymi mogę rozmawiać o tym, co lubię.
    Wniosek: moim zdaniem nowy trend wcale nie jest zły. Jest po prostu nowy, więc starsza część społeczeństwa, tak jak moi rodzice i nauczyciele kiedyś, odbiera to jako nałóg albo jakieś zagrożenie bo zwyczajnie tego nie rozumie.

    • twoi dawni koledzy pozakładali rodziny, filmy, być może mają już dzieci, ty jesteś tylko nerdem na studiach.

    • @YUH: No chyba padnę… Rodziny, dzieci… kogo na to stać? Chyba tylko 1% który zarabia górę kasy, lub ludzi którzy nie ogarniają własnej sytuacji finansowej i się nie przejmują takimi drobiazgami pokroju ‘za co przeżyć kolejny tydzień’, bo wychodzą z założenia że im kraj da.

      No i przede wszystkim – mieć gromadkę własnej szarańczy NIE koniecznie jest celem życiowym każdego człowieka. Przedłużenie gatunku nie jest już priorytetem, bo o to nie trzeba się martwić przy tak dużej populacji jaką mamy. Pojedyncze osoby mogą się bezproblemowo zająć tym co lubią.

      No chyba że rodzina+dzieci jest w Twoim odczuciu jakiegoś rodzaju ‘spełnieniem’ wpojonym Ci przez Państwo, które potrzebuje Twoich dzieci, żeby utrzymać system podatkowy, emerytalny itp żeby cała ich machina kręciła się nadal…

    • Uważasz założenie firmy w Polsce, i posiadanie dzieci za coś fajnego? Nawet mi Ciebie nie żal.

    • @Yuh: slaby troll. Zaden z kolegow nie ma jeszcze rodziny. Z reszta z rowiesnikow rodzine zalozyli tylko krewni ze wsi – intelektualna sredniawka, cel zycia splodzic potomka. Ich wola. Moim zdaniem ten wiek to jeszcze za malo ,zeby byc w pelni rodzicem.

      Nie wiem tez skad pomysl, ze jestem nerdem. Mam normalne relacje damsko-meskie, przyjaciol ,kolegow i znajomych. Zainteresowania ,o ktorych pisalem, to nie komputery ani programowanie. Z reszta nawet gdyby byly, to nadal Twoja gadka to zwykle trollowanie. Chcialbym, zeby internet byl lepszym miejscem – tzn. zeby ludzie tacy jak Ty zmienili to co ich boli w ich zyciach zamiast wyzywac sie na innych werbalnie.

  29. Aha, jeszcze słówko na temat udziału w debacie. Moim zdaniem bardzo dobrze, że się tam wybieracie. Tam gdzie nie ma kontrargumentu niemal zawsze sugeruje się, że on po prostu nie istnieje.

  30. To ja dorzucę moje trzy grosze. Wiek 25 lat. Pierwszy komputer, czyli Amigę 600 miałem od 3 klasy podstawówki i dzięki temu miałem +10 do respektu (Mortal Kombat connecting people:)
    Konkretnie:
    1. Co innego mają robić dzieci i młodzież z biednych/niezamożnych rodzin? Rodzice nie zapiszą na kurs tańca, na pływalnię, na zajęcia karate, naukę języków obcych bo to kosztuje. Nie wyślą na zajebistą wycieczkę do innych krajów bo to kosztuje choć rozwija. Komputer/internet daje możliwość rozrywki stosunkowo taniej, bo w kwocie abonametu za kilkadziesiąt złotych można zwiedzić świat, wiem, że to nie to samo, ale co mają innego ci ludzie do wyboru?
    2. Rodzice zaharowują się aby przeżyć kolejny miesiąc i nie mają czasu na chodzenie z dzieckiem do parku, do zoo i gdzie indziej. Rozumiem, że wykładowcy akademiccy i nauczyciele tego nie rozumieją, bo wychodzą sobie po kilku godzinach z pracy, a weekendy mają wolne, ale reszta społeczeństwa nie ma i często musi być pod telefonem, bo szef może wezwać.
    2. Szkoła publiczna jest nudna i wymaga często całkowicie durnych rzeczy. Komputer/internet daje wolność i rozrywkę. Jest duży wybór, w przeciwieństwie do szkoły, która nie daje żadnego wyboru, wszyscy mają kochać to samo.
    3. Komputer/internet nie poucza, nie nakazuje, nie zakazuje, nie krytykuje, nie zmusza rozwiązywać problemy tylko w jeden, jedynie słuszny sposób.
    4. Komputer/internet daje względne bezpieczeństwo (tak przynajmniej było przed powszechnym dostępem do internetu, np. sam na sam z grą)
    5. Dzięki internetowi można się taniej edukować, np. uczyć języków obcych. Ja nauczyłem się angielskiego dzięki grom, a w szczególności dzięki Falloutowi, który pomógł mi też polubić język angielski. Nauka jednak trwa długo. Jeśli dzieci/młodzież siedzi po kilka godzin dziennie w durnej szkole nad głupotami to czemu nie może spędzić kilku godzin w domu nad czymś co lubi, co mu się przyda w życiu, co go rozwija? A może boją się, że szkoła przestanie być potrzebna i stracą pracę?

    Internet to nie inna rzeczywistość, to część tej samej rzeczywistości. Czy jeśli ktoś czyta papierową gazetę to żyje w papierowej rzeczywistości? To śmieszne.

    Kiedyś wszystkie rzeczy były osobne. Muzyka z radia, film z telewizji, informacje z prasy itp. Teraz po prostu jest to zintegrowane w jednym urządzeniu i w jednym strumieniu energii więc, ludzie spędzają więcej czasu nad jedną rzeczą, ale nie znaczy to, że są uzależnieni.

    Psychologowie opowiadają fanaberie, że dzieci i młodzież nie powinna spędzać więcej niż 30 minut dziennie przed komputerem! Ciekawe tylko jak nauczyć się jakiegoś języka programowania, czy obsługiwać program graficzny spędzając tylko 30 minut dziennie. Ale na to psychologowie nie znają odpowiedzi bo sami się tego nie nauczyli i nie kapują o co wogóle chodzi. Nastolatek może oglądać film w kinie przez 2 godziny (tyle przecież często trwają) ale nie może przez tyle oglądać go przed komputerem? Co za brednie.

    Trochę mniej demagogii i wypowiedzi pseudoekspertów, którzy często piszą, że coś jest złe, a tak naprawdę to po prostu nie umieją tego uruchomić, nie rozumieją czegoś i wolą to wyśmiać niż przyznać się, że czegoś nie łapią. Rozumiem ich, ale niech nie pouczają młodszego pokolenia, które żyje przecież inaczej.

    Do dziś dnia pamiętam artykuł z jakiejś gazety o ocenie brutalności w grach, którą dokonała jakaś pani psycholog. Zrobiła listę 10 gier od najbrutalniejszej do najmniej brutalnej. Nie było wtedy chyba jeszcze powszechnego systemu oceny gier PEGI. Na pytanie w jaki sposób oceniła brutalność tych gier, czy grała w nie, pani psycholog powiedziała, że nie, oceniła to po wyglądzie pudełka z grą…

    Niech każdy z tych “specjalistów” zada sobie pytanie: komu zawdzięczają wszystkie te nowinki techniki i technologii których używają na codzień? Nie przypadkiem młodym, kórzy je stworzyli i poświęcili mnóstwo czasu w młodości na poznawanie komputerów/internetu? A proces twórczy trwa przecież długo. Wiadomo np. że większość dokonań matematycy mają przed 30 roku życia, kiedy umysły są najbardziej chłonne i pomysłowe. Potem jest już znacznie gorzej.

    Jeszcze jedno. Nie Ci “eksperci” dadzą konkretne propozycje jaka jest alternatywa dla komputera? Tylko bez ogólników w stylu: przecież jest tyle muzeów itp. Do muzeum można pójść raz, a potem?
    I niech powiedzą skąd to sfinansować. Tylko konkret. A i niech pamiętają, że cała Polska nie mieszka w Warszawie i nie lata na zakupy do Londynu i Paryża.

    Drogi Niebezpieczniku pokaż tym oderwanym od rzeczywistości paniskom co znaczy logiczne myślenie i jak naprawdę wygląda obecny świat. Powodzenia.

  31. Cześć, jestem Marcin i jestem uzależniony i dobrze mi z tym.

  32. @Johnny sorry, ale Twój komentarz jest dłuższy niż wpis na blogu, zostawiam go sobie do porannej kawy ;)

  33. Internet to bardzo wygodne ‘narzędzie’. Z jednej strony bez niego da się żyć i np. można sobie dłubać powiedzmy przy motorowerze, tak dla zabawy, z zamiłowania. Sam tak w wieku ~15-16 lat spędziłem prawie całe wakacje dłubiąc z kumplem w kilku silnikach lub jeżdżąc od 8 do 22 i prawie nie widziałem komputera na oczy, a w domy bywałem tylko na śniadanie, obiad, kolację i w nocy spałem. Na pewno jest to frajda, można było sobie pogadać, na spokojnie się czymś zająć, popracować w grupie … tylko w momencie, gdy nagle trzeba na szybko posiąść jakąś wiedzę, albo gdy nie chce się ‘odkrywać Ameryki’ to wystarczy skorzystać np. z jakiegoś forum czy wyszukiwarki, żeby rozwiązać problem. Pytanie tylko, czy to czyni z nas leni, czy jest odpowiedzią na wymagania? Ja np. nie chciał bym eksperymentować 50x jak gotować jajko na miękko, żeby miało idealną dla mnie konsystencję. Wszedłem na google, przeczytałem w 3min kilka przepisów i od tamtego czasu zawsze gotuję takie jaja, jakie mi smakują :] według jednego z przepisów.

  34. Jak bym mogł się tyle czasu kochać co przesiaduje w necie to wolalbym sie kochać, ale tak nie moge, wiec pozostaje mi wyjscie z kumplami na piwko albo jaranie, no ale na zdrowie mi chyba wyjdzie siedzenie przed kompem.

    • Słowo dla Ciebie: tantra.

  35. Proponuje zakazac ksiazek, czasopism, telewizji, radia itp. Przeciez to zajmuje mnóstwo czasu, a niektorzy mowia, ze “ksiazka ich wciaga”. I jak tu biedne dzieci i mlodziez ma miec prawdziwe zycie?

    A tak na powaznie: prawde pisalem wam z zakazaniem telewizji. Oglupia ludzkosc (przynajmniej te kanaly bezplatne)

    Ja sam mam 16 lat i parenascie razy kozystam z internetu dziennie, ale dla mnie jest to zrodlo informacji tak samo jak ksiazka czy czasopisma tematyczne. Mam jakies 38 blogow na RSS z czego wiekszosc zdecyowana to webkomiksy (bo lubie).
    A “mlodziez” siedzi “bez opanowania” “w internecie” bo nikt im nie wyksztalcil takich ograniczen (powodem czego moze byc “zacofanie technologiczne” rodzicow czy opiekonow).

    Zakoncze pewnym ciekawym powiedzeniem: “Internet jest bronia, ktora madry uzyje do obrony, a glupiec popelni samobojstwo” (czy jakos tak).

    • Ale zrozum chłopaku, że komputer, internet, to nie jest jakis dzieciakowy klub w domku na drzewie, tylko ISTNIEJĄCA OD DOBRYCH 20 LAT, DOBRZE ZORGANIZOWANA KORPORACJA z bardzo rozwiniętą hierarchią władzy. Tam NIC się nie dzieje bez wiedzy capo di tutti capi(Jobs, Gates, Page – mówią ci coś te nazwiska?). Tylko taki naiwny nowopszczelarz w internetach mógłby wierzyć w takie bzdury (ang. bullshit), że CEO Google Larry Page NIC NIE WIEDZIAŁ o zatajaniu afer pedofilskich. Może i był dobrym człowiekiem, może go raniły krzywdy tych małych dzieci, ale internet to poważny biznes warty miliony ton złota(nie będziemy się bawić w jakieś dolany czy inne) i ktoś kto stoi na czele takiej korporacji, MUSI dopilnować, żeby żadna rysa się nie pojawiła.

      Dorośnij, zamiast bronić Wojtyły. On nie był święty, on był zwykłym biznesmenem.

    • @PILKARZ: Nikogo nie bronie, pisalem tylko o tym, ze internet nie jest “zlem apsolutnym” w rozumieniu rodzicow czy innych nieuzywajacych go osob. Tak w sumie.

    • Piłkarz, skoro uważasz, że Wojtyła był zwykłym biznesmanem, to może podzielisz się z nami na czym polegała jego zwykłość?

    • @Pablito: był człowiekiem. To sprawia, że był zwykły.

  36. Jeżeli ktoś ucieka do świata wirtualnego to albo naprawdę jest uzależniony (np. od gier), albo nie ma prawdziwych przyjaciół (czego sam doświadczyłem w gimnazjum, gdy ludzie z reala byli neandertalczykami przy tych z IRCa). Moim zdaniem nadużywanie internetu jest skutkiem, a brak kontaktów społecznych przyczyną, nie odwrotnie.

  37. Może nie z moich doświadczeń, ale z obserwacji jak najbardziej.
    Odnośnie alternatyw, w tym sportu, to jak ktoś już wspomniał jest pewien problem w społeczeństwie. Rodzice rzeczywiście dużo czasu spędzają w pracy, a później wracają zmęczeni jakby przy ciężkich robotach łopatą machali (inna sprawa, że to, niekoniecznie bezpośrednio, rezultat wybrania zawodu poza zainteresowaniami, ew. brakiem takowych). Rezultatem jest wychowanie w stylu nie szalej, bo jestem zmęczony(a), bądź grzeczny(a), nie biegaj, bo się spocisz…
    Nie wiem jak często, ale na pewno zbyt, to rodzice pozbawiają dzieci ruchu, kreatywności i osobowości, zanim te będą miały kontakt z internetem/tv. One tylko dopełniają dzieła.

    • Chyba George Carlin powiedział kiedyś coś w stylu: “Twoi rodzice byli kiedyś tacy sami jak Ty. Ganiali po podwórkach, bawili się w różne zabawy, szaleli, chodzili na potańcówki, korzystali z życia…i wtedy pojawiłeś się Ty. To dla Ciebie rodzice musieli nauczyć się odpowiedzialności. To dla Ciebie rodzice zrobili się “nudni” ponieważ musieli zająć się Tobą i wychować Ciebie, a nie spędzać dni na labie. To dla Ciebie rodzice stali się zrzędliwi, bo tym jest odpowiedzialność. To dla Ciebie chodzą dzień w dzień do nudnej pracy byś miał co jeść i w co się ubrać. To dla Ciebie przestali być sobą. To dla Ciebie. Doceń ich.”. Powyższy niby-cytat przedstawia jedynie sens całej wypowiedzi, bo nie pamiętam co dokładnie i kto to powiedział. Jak odnajdę to wkleję.

  38. W moich czasach młodości, kiedy ciąłem w kolejną platformówkę na ZX Spectrum, ojciec wieszczył moją zgubę i ułomność intelektualną. Dzisiaj on nie potrafi korzystać z wielu dobrodziejstw cywilizacji i jest trochę ułomnym członkiem cywilizacji.
    A dzieci nadal potrafią bawić się na podwórkach, co widzę przez okno. Moje dziecko na wakacjach spędza czas z rówieśnikami i codziennie wraca umorusane do domu nie pytając nawet o Internet.
    Psychologowie znowu szukają poklasku – poczytajcie sobie artykuły Shirley Turkle z lat dziewięćdziesiątych i przekonajcie się co zostało z tamtych przewidywań.

  39. Pewnie was zainteresuje ten artykuł:
    http://www.eioba.pl/a/3q2u/o-grach-komputerowych-i-nie-tylko

    • Każdy głos za ma duże znaczenie na eiobie.
      Jeśli wam się spodobało to proszę o głos.

  40. Gdy byłem mały strasznie mi się nudziło gdy padał deszcz.
    Obecnie lubie poczytać Niebezpiecznika na tablecie lub lapku siedząc na ławce…
    Równie skutecznie jednak mogę czytać w domu więc deszcz już mi tak nie przeszkadza.
    Chociaż mogę być pewien że mi gołąb nie nasra na klawiaturę.

  41. Nie wiem w czym jest problem, grałem 2 lata w WoW’a i w ogóle mnie nie wciągnęło.

  42. Powiem tak: Tak, jestem uzależniony, ale lepsze takie uzależnienie, niż np. od narkotyków, alkoholu czy fajek. Jedyną sprawą zdrowotną na którą to może zaszkodzić są oczy, a i to nie, jak się dba.

    • Jeszcze trochę i zmienisz zdanie. Pomijając zewnętrzne oznaki, spójrz na to od strony psychologiczno-emocjonalnej.

  43. znam niejednego, którego internet i znajomi z internetu “wyprowadzili na ludzi”. wpoili lepsze wartości niż rodzice nieudacznicy i koledzy z klasy – menele. dla jednych internet to facebook i pornole, dla innych łącznik z “lepszym światem”, źródło wiedzy i nadzieja na rozwój. czasem jedyna nadzieja.

  44. Nie internet jest problemem, ale marnowanie czasu i brak kreatywności przez ludzi. Patrze na moich kolegów z pracy i nie moge zrozumieć dlaczego marnują swoje życie siedząc na facebookach czy grając w gry. Owszem ja również korzystam w internetu, ale w celach rozwojowych, a nie rozrywkowych. Ale każdy jest kowalem własnego losu. Tylko martwi mnie to, że rośnie nam pokolenie tępaków, z którymi niestety musimy dzielić ten kraj. A demokracja ma to do siebie, że wyrównuje do większości.

    • Podpisuję się pod tym ryncyma i nygyma! Wyraziłeś moją opinię. Ale spójrz na to z innej strony, którą ja jakiś czas temu zauważyłem…ci wszyscy tępacy pójdą do pracy (yo) i ktoś bardziej ogarnięty będzie nimi zarządzać ;) Rozumiesz do czego zmierzam zapewne. Potraktuj to jako szansę dla siebie. Nawet małpę można nauczyć wykonywania pewnych rzeczy przy odpowiednim treningu.

      Szkoda, że rządy tego świata też to zauważyły…już dawno.

  45. Szukając zupełnie czego innego wpadłem przed sekundą na coś a propos (sam nie czytałem – więc jak okaże się szmirą, to wybaczcie i dajcie znać – nie będę marnował czasu ;)

    http://www.rushkoff.com/program-or-be-programmed/

    Kawałek z zajawki:

    The debate over whether the Net is good or bad for us fills the airwaves and the blogosphere. But for all the heat of claim and counter-claim, the argument is essentially beside the point: it’s here; it’s everywhere. The real question is, do we direct technology, or do we let ourselves be directed by it and those who have mastered it?

  46. Ja mam 20 lat i sporo czasu spędzam przed komputerem. Interesuję się (w perspektywie przyszłej pracy) różnymi zagadnieniami informatyki, elektroniki oraz telekomunikacji, głównie hackingiem, programowaniem i zagadnieniami sieciowymi. Nie wyobrażam sobie w tej sytuacji nauki np. programowania bez przesiadywania przed kompem. Oczywiście nie siedzę całymi dniami. Rano siłka, później nauka, czas na hobby, sport, spotkania ze znajomymi. Internet i informatyzacja to fajna sprawa, tylko trzeba umieć to wykorzystać. Np. w ciągu 5 minut mogę się umówić ze znajomymi na jakieś MTB, albo kosza, kiedyś to by było nie możliwe w tak krótkim czasie.

  47. Już to widzę – młody, potencjalnie genialny programista/genialna designerka interfaceów graficznych/genialny haker/genialny gracz w Counter Strike/itp… jest odganiany sprzed komputera i… siada przed telewizorem, gdzie jest karmiony bzdurami, idzie na trzepak, gdzie poznaje lokalnego dealera…
    Jak zwykle chcą dobrze, a wyjdzie po socjalistycznemu.

  48. “Gram w WoW’a 8-14 godzin dziennie i jakoś nie czuje się uzależniony”.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: