12:32
25/7/2011

* ESET WTF?

Na blogu firmy ESET pojawił się “interesujący” post Randiego Abramsa, dyrektora edukacji technicznej. Głównym tematem jest Google Plus i aplikacja tego serwisu na telefon komórkowy. Według Randiego mobilna aplikacja G+ automatycznie wysyła na serwis wszystkie robione zdjęcia i dlatego Google Plus jest największym zbiorowiskiem …dziecięcej pornografii, bo co najmniej 1 na 9 dzieci przyznaje, że robiło sobie lub swojemu rówieśnikowi nagie zdjęcia. Te odważne (?) wnioski pracownika ESET-u można przekreślić tym, że trafiające na zdjęcia serwis nie są publicznie dostępne (jest to oddzielny album w Picasa).

Eset Child Porn

Eset, usunięty post Randiego o dziecięcej pornografii na Google Plus

Post Randiego został już usunięty (google cache), a w jego miejsce wstawiono przeprosiny i informację o tym, że ESET przekazał dotację pienieżną dla potrzebujących dzieci.

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

12 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. 1. Zdjęcia nie są automatycznie wysyłane poprzez tą aplikację: jeśli ktoś ją instalował to wie, że aplikacją PYTA SIĘ czy taką funkcję włączyć. Poza tym można ją w każdej chwili wyłączyć…
    2. Takich rewelacji spodziewałbym się prędzej na łamach Faktu czy innego brukowca szukającego taniej sensacji (“Nie mogę spać, bo trzymam regał” itp.). Argument który pan Abrams podaje też można o kant 4 liter potłuc. Idąc dalej tym tokiem rozumowania powinno się zakazać sprzedaży aparatów fotograficznych, kamer, telefonów komórkowych i… przestać się rozmnażać: przecież jak nie będzie dzieci, to nie będzie dziecięcej pornografii…

    • Ostatni ironio-argument mnie powalił. :) W pozytywnym sensie.

  2. @Torwald
    1 jak widzisz 90% ludzi jest totalnymi debilami, dlatego właśnie są takie faile, wiec mysle ze warto o tym wspomnieć chociażby po to, aby ustrzec innych
    2 to był regał

  3. To nie był regał! “Nie śpię bo trzymam kredens” :) Faktem jest, że Randi Abrams ma trochę racji. Głównie, jeżeli chodzi o wykorzystywanie funkcjonalności wysyłania każdej fotki na serwer google’a. Pies drapał, czy to dziecięca pornografia czy cokolwiek innego, ale użytkownik powinien wiedzieć, co robi i w co się pakuje. Mało to na świecie “rozgarniętych inaczej”? Niebezpiecznik pokazuje chyba najwięcej przypadków ludzkiej głupoty.

  4. kredens chłopaki, kredens

  5. Pics or didnt happen!

  6. @PanW Ale które pics? Nagich dzieci czy kredensu?

  7. Zanim zostanę sklasyfikowany jako debil pragnę poinformować, że instalowałem G+ na komórkę zaraz jak wyszedł i NIE pytał czy ma wgrywać zdjęcia. Dopiero jak zobaczyłem że takie rzeczy wyprawia wyłączyłem opcję w ustawieniach. Bardzo możliwe że ktoś w G zrobił facepalm i dodał takie pytanie w późniejszych wersjach.

  8. Pedobear na wieść o tych zdjęciach pewnie już rzucił się w celu zdobycia zaproszenia do Google+

  9. nie rozumiem, dlaczego ESET sie z tego wycofał? zwrócili uwagę na niebezpieczeństwo, na które nie zwróciło uwagi zapewne 99% użytkowników korzystających z aplikacji G+. Ok, uploadują się automagicznie, są oznaczone jako “prywatne” i nikt poza właścicielem konta (bądź posiadaczem narzędzi autoryzacyjnych do konta właściciela, bądź administratorem) nie będzie w stanie się do nich dobrać. A mało to przypadków gdy przez bug aplikacji inni mogli widzieć to co miało pozostać “prywatne”? A mało to botnetów kradnących dane autoryzacyjne?
    Po co na siłę uszczęśliwiać kogoś duplikacją jego prywatnych danych? I w końcu, złota zasada, raz wrzucone coś do internetu w nim nie ginie… Wolę pozostawać przy opcji, że gdy chcę by coś wyszło poza mój komputer robię parę kroków więcej.

  10. Ekhm… Jakie niebezpieczeństwo ? Nawet jak dzieciaki będą sobie wzajemnie zdjęcia robić, to jeśli jakimś cudem fotki polecą na serwer, to… są w prywatnym katalogu do którego NIKT nie ma dostępu POZA WŁAŚCICIELEM.
    Robienie z czegoś takiego afery jest zupełną głupotą i kompletnym brakiem znajomości tematu. Równie dobrze można bić na alarm, że ludzie na poczcie (niech będzie Gmail :P) trzymają super wrażliwe dane – jednocześnie pomijając fakt, że dane są szyfrowane 256bitowym AESem, hasło do poczty składa się z 20 losowych znaków a połączenie jest szyfrowane. Lekka przesada, nie ?

    • ludzie to informatyczni debile, sory za podejście, ale na każdym (mam tutaj na myśli nieuświadomioną większość społeczeństwa) można wykonać skuteczny atak ssl strip kto łączy się z netem w jakiejś obcej sieci – i nikt się nie zorientuje że masz jego dane autoryzacyjne.
      A scareware to dlaczego powstaje? Piszesz wielkimi literami “your system is infected – please authorize with your google login and password to get 100% free super antivirus 2012 with euro PL-UA support” – i zbierasz dane.
      tu chodzi o to – by nie udostępniać danych – do których nie ma potrzeby by ktoś miał dostęp, lub do których ktoś nigdy nie powinien mieć dostępu

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.