13:30
29/8/2019

Bankom lub firmom kurierskim co jakiś czas trafiają się klienci, którzy ewidentnie działają pod wpływem oszustów. Jest dobrze jeśli pracownicy firmy wykryją oszustwo i ofiara da sobie wytłumaczyć, że mogła popełnić błąd. Gorzej, jeśli w grę wchodzą silne uczucia, jak ma to miejsce przy powszechnym ostatnio oszustwie “na żołnierza”.

Czy słyszeliście o oszustwie “na żołnierza”? W ciągu ostatniego roku było ono dość popularne i niestety przybywa oszukanych (głównie kobiet, ale nie tylko).  Ogólne wzorzec oszustwa jest następujący.

  1. W social mediach ofiarę (najczęściej kobietę) zaczepia atrakcyjny pan (rzadziej pani). Przedstawia się jako żołnierz, inżynier lub biznesmen tymczasowo przebywający na kontrakcie w Afryce. Często “żołnierz” nie zna języka polskiego i uprzedza, że pisze przez Google Translate. Nie przeszkadza to w kontynuowaniu rozmowy.
  2. Przez kilka miesięcy oszust prowadzi korespondencję z ofiarą i buduje z nią relację emocjonalną. Wysyła jej swoje zdjęcia i opowiada o swoim życiu. Zwykle jest wdowcem. Często ma kochającą córkę (czytaj: pewnie był dobrym mężem, ale spotkało biedaczka nieszczęście).
  3. W pewnym momencie ofiara zostaje poproszona przez oszusta o pomoc. Zwykle chodzi o pokrycie kosztów leczenia, pożyczkę w celu rozwiązania doraźnych problemów itd. Zdarza się również, że oszust prosi o nabycie jakiegoś przedmiotu i wysłanie go do określonej osoby.
  4. Zdarza się, że oszus najpierw pożycza małą kwotę i nawet ją zwraca, ale jakiś czas później znów ma problemy i wymaga pomocy.

Przychodzi ofiara do firmy kurierskiej

Kilka dni temu zadzwonił do nas Kamil Kik, założyciel firmy Pakersi.pl. Kamil był akurat w jednej z placówek, do której przyszła kobieta chcąca wysłać drogiego iPhone’a do Nigerii. Już samo to wzbudziło podejrzenie Kamila, który zadzwonił do nas by się skonsultować.

Początkowo powiedzieliśmy Kamilowi, że to może być przekręt nigeryjski obliczony na wyłudzenie sprzętu. Bywa tak, ktoś rzekomo kupuje od ofiary elektronikę, ale przy finalizacji transakcji ofiara dostaje e-mail z “zaufanej instytucji” (np. znanego banku) o zainicjowaniu płatności. Oczywiście mail jest fałszywy i służy tylko do tego, by przekonać ofiarę do wysłania towaru bez czekania na zapłatę.

Kamil dopytał kobietę o szczegóły i ustalił, że w tym przypadku chodziło o coś innego. Kobieta stanowczo twierdziła, że wysyła iPhone’a do znajomego. Ten znajomy, będący inżynierem pracującym na kontrakcie w Nigerii(!), rzekomo już przysłał kobiecie pieniądze za sprzęt. Kiedyś niby miał innego iPhone’a, ale go zgubił, a do Nigerii jakoś nie mógł normalnie zamówić smartfona z USA. Po prostu musiał poprosić kobietę o pomoc(!!).

Inne przykłady tego oszustwa

Kamila słusznie zaniepokoiła historia o “inżynierze z Nigerii”. Spytał nas czy o czymś takim słyszeliśmy i przyznaliśmy, że owszem. Ofiarami takich oszustw padają nie tylko Polki, ale zdarza się to w naszym kraju coraz częściej. Oto cztery inne prawdziwe historie. Dla porównania.

  1. Do mieszkanki Wałbrzycha napisał rzekomy oficer służący w Jemenie. Prowadził z ofiarą korespondencję przez kilka miesięcy. Przekonywał ją, że planuje odejść z wojska i wspólnie z ofiarą ułożyć sobie życie. Wreszcie, gdy przyszło do realizacji planu, żołnierz potrzebował pieniędzy i poprosił o pożyczkę.
  2. Mieszkanka Siedlec poznała w sieci mężczyznę, który podawał się za francuskiego biznesmena-wdowca. W pewnym momencie biznesmen napisał, że został napadnięty. Potrzebował pieniędzy na pobyt w szpitalu. Pożyczkę dostał, a w ramach rzekomego podziękowania kupił kobiecie pierścionek. Nie wysłał pierścionka bo znów miał pecha. Biżuteria okazała się kradziona i amant wylądował w areszcie. Znów potrzebował pieniędzy żeby wpłacić kaucję. Kobieta pomogła mu, ale biznesmen znów potrzebował pieniędzy, tym razem na szczepionkę dla córki. Ta ofiara przelała “przyjacielowi” kilkanaście tysięcy złotych. Później przyznała, że nigdy nie rozmawiała z wybrankiem ani nie widziała go osobiście.
  3. Pewna 35-latka poznała w internecie amerykańskiego żołnierza. Po zbudowaniu relacji żołnierz tłumaczył, że nie może przekazać do kraju swojego żołdu. Zapewnił, że wyśle pieniądze w paczce, zaś kobieta miała tylko pokryć koszty przesyłki w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.
  4. 65-latka z Chorzowa poznała kanadyjskiego biznesmena. Po kilku miesiącach korespondowania oszust obiecał wysłać kobiecie wartościowe paczki, ale jakoś nie było go stać na opłacenie przesyłek. Kobieta przelewała pieniądze, a potrzeby przyjaciela jakoś się nie kończyły…

Część z tych przypadków opisywała Komenda Główna Policji w komunikatach z ostrzeżeniami.

Apel do rozsądku

Kamil nie musiał pomagać kobiecie, która przyszła do jego firmy. Mógł po prostu przyjąć paczkę do wysłania, skasować pieniądze za usługę (200-300 zł) i udawać, że nie ma powodów do zmartwień. Nie odpuścił jednak i zaczął pytać, czy kobieta faktycznie poznała swojego przyjaciela. Kobieta twierdziła, że nawet osobiście go poznała i pokazała jego zdjęcia. To był ten pan.

Ostrzeżenia przed tym mężczyzną (a właściwie przed jego wizerunkiem) znajdziecie m.in. na stronach www.scampolicegroup.com oraz anyscam.com. To tylko dwie z wielu stron w sieci, które ostrzegają przed oszustwami matrymonialnymi w typie przekrętu nigeryjskiego. Zdjęcia tego konkretnego pana znajdziecie też na wielu profilach w social mediach (tu jeden z przykładów). Można je połączyć z wieloma nazwiskami np.

Carlo Arrigo, Gianni Muphy, Baldwin Armstrong, Guli, Ezekiel Polite Osazuwa, Thomas Morrison, Kesey Ehijie Ikekhua, Edgar Williams, Kelvin E., Thomas Winland, Michael Murphy, Vidar, Damien, Michael Winstone, Alex Deckson… itd.

Poniżej inne zdjęcia tego mężczyzny, które przekazywano innym ofiarom z całego świata. Ktoś, kto posłużył się poniższą fotką, przedstawiał się jako David Leach.

Kolejne zdjęcie pochodzące od jeszcze innej ofiary przedstawia doktora Jacobsa.

Kolejne zaś pochodzi od ofiary, która poznała Kenny’ego Lewisa.

Jeden wizerunek i wiele nazwisk. Oszuści posługujący się tymi zdjęciami zwykle podawali się za lekarzy lub inżynierów przebywających w Ghanie, w Nigerii lub w RPA. Miewali różne telefony i różne nicki na Skype.

Mężczyźni czasem podawali kobietom swoje numery telefonów. Choć przebywali w Afryce to jednak używali numerów z prefiksem brytyjskim lub kanadyjskim (albo z jeszcze innymi). Mimo to ofiary najczęściej nie kontaktowały się z oszustwami telefonicznie czy w inny sposób głosowo. Bariera językowa i tak nie pozwalałaby rozmawiać, a do komunikatów tekstowych jest przecież Google Translate…

Motyw z wysyłką iPhone’a również pasował do jednego z wzorców tego oszustwa, opisanego m.in. przez jednego z użytkowników forum Quora. W tym przypadku dżentelmen z dalekiego afrykańskiego kraju prosił o elektronikę, karty podarunkowe albo pieniądze. Zdarzało się także, że ofiara przekazywała oszustowi na tyle dużo informacji, że możliwe było uzyskanie przez oszusta dostępu do konta bankowego ofiary lub zawarcie umowy w jej imieniu.

Na stronie male-scammers.com możemy poczytać historię kobiety, która postanowiła dla zabawy korespondować z oszustem. Rzekomo był on troskliwym ojcem, który miał 12-letnią córkę Sandrę. Fakt ojcostwa potwierdzało zdjęcie na Facebooku, które było podpisane jako “Daddy and Jasmie”. Kobieta spytała oszusta o rozbieżność w imionach. Oszust odpowiedział, że zdarza mu się nazywać córkę na przemian tak i tak (!). Co więcej Jasmin/Sandra bardzo chciała iPhone’a na urodziny, a ten iPhone miał być wysłany do Kanady na nazwisko Dalia Raposo. Dlaczego tak? Oszust gładko wytłumaczył, że pani Dalia miała akurat jechać do Afryki i mogła przy okazji przywieźć iPhone’a Sandrze, czasem nazywanej Jasmin.

Proszę tego nie robić!

Wróćmy teraz do przypadku kobiety, która pojawiła się w firmie Kamila. W jej przypadku następujące elementy pasowały do wzorca oszustwa.

  1. Kontaktował się z nią mężczyzna posługujący się zdjęciami znanymi z innych scamów.
  2. Mężczyzna był inżynierem na kontrakcie w odległym kraju.
  3. Mężczyzna pisał przez Google Translate. Kamil dodatkowo zauważył, że nie zawsze mężczyzna używał polskich znaków, co w przypadku wklejania tłumaczeń z Google Translate raczej nie powinno się zdarzać. Jest bardzo możliwe, że w scamie uczestniczył Polak.
  4. Mężczyzna potrzebował iPhone’a i chciał przenieść ciężar wysyłki na swoją internetową przyjaciółkę.

Kamil przedstawił kobiecie swoje wątpliwości i zasugerował jej, że mogła paść ofiarą oszustwa. Kobieta jakby nabrała wątpliwości, ale nadal upierała się, że mężczyzna może być uczciwy. Stwierdziła, że już wcześniej dostała pieniądze na zakup urządzenia więc nie ma mowy o oszustwie. Nie potrafiła jednak dokładnie wytłumaczyć w jaki sposób otrzymała pieniądze. Twierdziła również, że miała okazję poznać mężczyznę “na żywo”, gdyż raz na krótko przyjechał on do Polski. Mimo to nie potrafiła powiedzieć, czy ktoś oprócz niej tego mężczyznę widział.

Nie wiemy czy kobieta powiedziała w 100% prawdę (np. czy faktycznie spotkała mężczyznę). Nikt nie chce wyjść tę naiwną lub tego naiwnego. Kamil mógł poprzestać na przedstawieniu kobiecie swoich wątpliwości i zaapelowaniu do jej rozsądku. Szczerze powiedziawszy nawet gdyby kobieta faktycznie otrzymała pieniądze od znajomego to należałoby się zastanowić, czy nie mamy do czynienia z jakąś próbą prania pieniędzy. Generalnie kupowanie iPhone’a przez “internetową przyjaciółkę” jest bardzo nietypowym zachowaniem.

Słyszeliśmy przez telefon część rozmowy Kamila z kobietą i pracownicą punktu. Kamil przełączył nas na głośnik, żebyśmy mogli dodać coś do rozmowy. Czy kobieta dała się przekonać ostatecznie? Tego możemy nigdy się nie dowiedzieć.

Otwieranie oczu – to boli

Podejrzewamy, ze naszych Czytelników nie da się łatwo nabrać na takie numery. Jesteśmy jednak dalecy od nazywania ofiar osobami łatwowiernymi. Pamiętajmy, że oszuści potrafią przez wiele miesięcy budować swoje relacje z ofiarą, a następnie ta ofiara działa pod wpływem silnej psychologicznej więzi. To jest straszliwy cios gdy się okazuje, że tak piękna znajomość była zwykłym oszustwem.

Czy kobieta będzie wdzięczna Kamilowi i jego firmie. Niekoniecznie. Moment “otwierania oczu” jest bolesny.  Nawet jeśli kobieta przekona się o oszustwie, może być jej wstyd i będzie już unikać tej konkretnej firmy. Dlatego właśnie takie zachowanie firmy uznajemy za bardzo godne pochwały.

Niedawno Policja informowała o kasjerce z banku, która też była czujna i udaremniła oszustwo metodą na policjanta. Ta kasjerka miała łatwiej niż Kamil. Pracownicy banku zwykle mają większy autorytet w kwestiach finansów niż ludzie z firm kurierskich, a poza tym ofiary “policjantów” nie są związane psychologicznie z oszustwami.

Co robić? Jak żyć?

Ostrzegajcie przed tymi oszustwami członków swojej rodziny, znajomych, koleżanki i kolegów. W razie wątpliwości możecie im pomóc w “weryfikacji” zagranicznego inżyniera lub żołnierza. Następujące elementy powinny zwrócić waszą uwagę.

  • Spytajcie ofiarę, czy rozmawiała z “przyjacielem” na żywo lub choćby przez wideokomunikator czy telefon. W wielu przypadkach oszuści umawiają się na takie rozmowy, a potem je odwołują (“byłem akurat na statku i był problem z łącznością”).
  • Sprawdźcie zdjęcia wyszukiwarkami Google albo TinEye. Ewentualnie przejrzyjcie metadane obrazu pod katem tego, czy zgadzają się z przedstawioną historią.
  • Szukajcie na zdjęciach dowodów na fotomontaż.
  • Zaproponujcie ofierze by co jakiś czas znienacka pytała swojego amanta o liczne szczegóły. Bardzo możliwe, że facet zacznie gubić się w zeznaniach.

Niestety musicie liczyć się z tym, że ofiara będzie wypytywać oszusta o szczegóły. On zaś zawsze będzie miał bajeczkę wyjaśniającą wszelkie nieścisłości.

Rozmawiając z ofiarą wykazujcie się empatią. Argumenty w stylu “nie rozumiesz bo jesteś głupia”, albo “przestań się wstydzić i powiedz” to raczej zły pomysł. Lepiej będzie delikatnie pokazać fakty i zaapelować o przynajmniej tymczasowe wstrzymanie się z działaniami. Ofiara będzie potrzebować czasu by dojść do siebie.

Podważaj informacje obrazkowe

Oszuści oddziałują na ofiarę przez dwa kanały informacyjne – słowny i wizualny. Bajeczki można zmyślać jakie się chce, ale to obrazy stanowią ostateczne potwierdzenie. Dlatego – naszym zdaniem – dobrze jest pokazywać ofiarom nieścisłości w zdjęciach. Kamil bardzo szybko zorientował się, że obrazy konkretnego mężczyzny były użyte do wielu oszustw. Brawo.

Analiza fotek użytych do innych przekrętów może być zabawna. Poniżej zdjęcie paszportu, którym posłużył się jeden z oszustów. Tylko czy ofiara zauważyła, że część elementów paszportu leży w innej perspektywie niż sam dokument?

Szukając w sieci podobnych obrazków natychmiast trafimy na dokument obywatelki Jane Citizen :). To ciekawe, że słoje drewna na biurku identycznie się ułożyły :).

Poniżej kolejne zdjęcie rzekomego dokumentu od oszusta. Przyznacie, że nieczęsto widzi się w oficjalnych dokumentach zdjęcia na ciemnym tle?

Wskazując nieścisłości w obrazach prawdopodobnie najprędzej przekonacie ofiary, że nie warto kontynuować znajomości. Przede wszystkim jednak namawiające znajomych, by nigdy nie wysyłali rzeczy ani pieniędzy tylko dlatego, że poprosił ich o to znajomy z internetu. Ostatecznie jeśli facet jest prawdziwym inżynierem to znajdzie sposób na kupienie iPhone’a i będzie w stanie zarobić na swoje potrzeby. Żołnierz też powinien sobie poradzić w życiu, nawet bez pomocy przyjaciółki podsyłającej prezenty z innego kontynentu.

Bądźcie skąpymi materialistami! Lepiej mieć złamane serce, niż złamane serce i puste konto.

Przeczytaj także:

62 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. p*lka dla zagranicznego bolca zrobi wszystko

    • trollin like its 2011

  2. Też znam przykład amerykańskiego żołnierza na służbie w Iraku. Też pmogłem babie choć nie musiałem :) nie wiem gdzie dzwoniła kobieta ale dodzwoniła się do spedycji gdzie akurat pracowałem. I tak dobrze, że miała choć trochę rozumu w głowie i się mnie zapytała nijako przy okazji skoro już z kimś gada. Nieśmiało zapytała obcej osoby czy też bym wysłał i czy nie uważam, że jest to jednak oszustwo. I nie zapytała dzieci bo te znowu by ją zjechały z góry do dołu. Gdyby nie prztypadek, że sie do mnie dodzwoniła to przez takie dzieci straciła by 7 klocków

  3. Szkoda, że nie wspominacie o wielkim jak wół napisie PASSPORT SPECIMEN nad zdjęciem :D

  4. Mnie zawsze zastanawia jak ktoś z IQ pomidora zdołał zgromadzić kilka-kilkanaście tys złotych. Serio, otwieranie maili od afrykańkich książąt jest samo w sobie śmieszne ale wdawanie się w dyskusje to zwykłe proszenie się o kłopoty.

    • To dość powszechny brak ogólnej edukacji i zainteresowania szerszym światem. Ja sam się coraz częściej łapię na tym, że coś wyraźnie powszechnego mnie zaskakuje, bo do tej pory było po prostu poza obszarem moich zainteresowań.

      A co do gromadzenia środków przez takie osoby – po prostu oszczędzanie jakoś u nich działa. Może o to chodzi, że są tak zajęci szukaniem najlepszych ofert na wszystko iż brakuje im już głowy do logicznego myślenia w niestandardowych sytuacjach?

    • Mnie zstanawia jak ktoś, kto uważa, że ma IQ większe od pomidora, nie jest w stanie zgromadzić nawet kilkunastu koła o kilkudziesięciu już nie mówiąc.

    • IQ nie ma wielkiego związku z podatnością na psychotechnikę. Po prostu pod wpływem emocji u części ludzi zdolność do chłodnej kalkulacji wyłącza się i taka osoba postępuje tak jakby jej w ogóle nie miała. Jak nie wierzycie, zobaczcie ile macie wokoło inżynierów, lekarzy, nauczycieli matematyki itp. z totalnie wypranymi mózgami propagandą medialną. A przecież te ciepłe i opiekuńcze bajdurzenia, polityków i tzw. autorytetów w TV często o wiele bardziej urągają zdrowemu rozsądkowi niż przytaczane tu historie dżentelmenów z Nigerii.

  5. Zabawnie naklejone zdjęcie zamiast Jane Citizen, oraz czcionka z danymi. Janusze Photoshopa

  6. No Jane Citizen to akurat może być, ale cóż to takiego na zdjęciach paszportów: “PASSPORT SPECIMEN”?

    ;)

    Stawiam na to, że paszport Jane Citizen jest “oryginalnym specimentem” :)

    • Gość usunął Specimen z prawej strony, może nie zwrócił uwagi na napis po lewej.

  7. Co do tego australijskiego paszportu, to wystarczy przeczytać słowo SPECIMEN…

  8. Drobna literówka:

    “nie są związane psychologicznie z oszustwami” – oszustami chyba?

    Ostatnie zdanie, to najlepsze podsumowanie :)

  9. Jakim dzbanem trzeba być by osobie spełniającej poniższe warunku przesłać jakiekolwiek pieniądze:
    1. Nigdy nie widziało się jej w realu.
    2. Pieniądze należy przelać na jakieś zagraniczne konto
    3. Osoba jest w tak trudnej sytuacji życiowej, że pomocy szuka w “bogatej” polsce.

    Wielu polakom nie śni się nawet posiadanie 40 tysięcy zł na koncie, a co dopiero przesłanie ich komuś zupełnie obcemu. Gdyby do mnie mój własny ojciec wysyłał smsy, żebym mu tysiąc złotych z konta przelał, to i tak wolałbym się upewnić dzwoniąc do niego.
    Ehhhh co jak cos… ale jak to mówi stare przysłowie “za głupotę się płaci”.

    Mnie raz próbowano naciągnąć na wynajem mieszkania w wawie (110m2 z czynszem w wysokości 2,5k pln) – od słowa do słowa, mimo ze od poczatku przeczuwałem przekręt, wyszło tak, że to jakiś rusek dawał takie ogłoszenia, potem ściemniał, że to mieszkanie po babci, a on akurat przebywa na platformie wiertniczej gdzieś na oceanie). Wystarczyło ze wpłace tylko 4 tysiące zł, a on mi kurierem przyśle klucze do mieszkania…. Skończyło się na tym, że napisałem mu, że to ew. ściema (nic nie zgadzało się w jego detalach np jaki kurier, jaki adres mieszkania) to gościu mi napisał “tak, to jest przekręt, ale jak znajdziesz jakiegoś durnia, to podzielimy się po połowie” – ogłoszenie od razu zgłosiłem do odpowiednich organów.

  10. łełołeło :) uciekła Wam literka “t” w zdaniu :)

    Zdarza się, że oszus najpierw pożycza małą kwotę i nawet ją zwraca, ale jakiś czas później znów ma problemy i wymaga pomocy.

  11. Serio? Passport specimen i te krzywe napisy? I ktoś w to uwierzył? :D

    • Niestety, ale bardzo duża część ludzi nie zobaczy w tym nic dziwnego, nawet jak pokaże się im to palcem. Mało tego, zdarza się, że to ja się czepiam, gdy zwrócę uwagę, że obraz 12 DPI nie będzie wyglądał dobrze po wydruku. Dla mnie nie wygląda, dla klienta jest wszystko w porządku, a tego, że wychodzą „piksele” na prawie pół centymetra, już nie widzi. Tak samo nieproporcjonalne rozciągnięcie obrazu 2/3 razy — masa jest ludzi, którzy nie zauważą w takim zdjęciu nic dziwnego.
      Ja sam w sumie nie byłem świadomy, jak bardzo jest to problemem, dopóki nie zacząłem pracować w miejscu, gdzie na co dzień mam styczność z drukiem i „zwykłym Kowalskim”. I nie ma znaczenia czy Kowalski prowadzi firmę, jest wysoko postawionym pracownikiem w korpo, czy profesorem na uczelni.

  12. Szybka analiza paszportu – po AUS jest data urodzenia i u Pana w paszporcie się nie zgadza.

    Zdarza się że ciągi liczb coś tam jednak znaczą (PESEL) i warto to sprawdzać.
    Pewnie nawet można znaleźć sposób konstruowania tych ciągów w internetach .

    • Owszem:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/MRZ

    • Mozna gdyż te ciągi znaków są przygotowane do mechanicznego czytania paszportów MRP. Starsze skanery na lotniskach czytają dwie dolne linie. Nowe juz robia skan calej strony, ale czytaja OCRem jedynie dol.
      Pierwszy link z brzegu: http://www.highprogrammer.com/alan/numbers/mrp.html

    • Ciąg znaków umożliwia MRP czyli czytanie paszportów maszynowo.
      W Google jest masa linków do algorytmu MRP. Problemem jest jednak, że sporo zdjec paszportów jest oryhinalna i nimi sie posluguja scamerzy.

  13. Do mnie niedawno odezwał się ktoś podający się za Jake’a Gyllenhaala. Niby dziękował za miły komentarz. Wystarczył jeden, który zostawiłam pod postem. Jego management ma wyobraźcie sobie adres na gmailu :D

  14. Jane Citizen posługuje się przecież nie paszportem, a “PASSPORT SPECIMEN”, czyli wzorem paszportu. Thomas Williams takowoż :-)

  15. “Pracownicy banku zwykle mają większy autorytet w kwestiach finansów niż ludzie z firm kurierskich” – dziwne słowo “autorytet” oznacza zapewne, że w towarzystwie tych pierwszych czujnie trzymam rękę na portfelu.

  16. Na zdjęciu paszportu, bardziej niż różnice w wielkości i ułożeniu fragmentów napisów, rzucił mi się w oczy napis “SPECIMEN”.

  17. Kobieta oszukana na zonierza. Dobrze, ze nie na jezdzca ;-)

    • Bo na żołnierza to jest tak… nakrywa flagą i za ojczyznę..

  18. Można potrenować odporność oglądając “CATFISH” na MTV. Tam zakochują się w nigdy niewidzianych osobach z którymi nigdy nie rozmawiali. Tylko SMSy i to przez kilka lat.

  19. Czy ja wiem? Jeśli faktycznie zapłacił jej z góry, to nie widzę problemu, nawet jeśli ona go nie zna.
    Jeśli ona natomiast kłamała, to sama jest oszustką i tyle. Uczciwy człowiek po prostu odmówiłby odpowiedzi na zadawane pytania, gdyby nie chciał powiedzieć komuś prawdy, zamiast go oszukiwać.

    • Problem może się pojawić, jeśli się okaże, że pieniądze nie były od “pana żołnierza” tylko od jakiejś innej oszukanej osoby i pani zostaje słupem pośredniczącym w praniu pieniędzy

    • @B a opowiesz nam jak to zrobić?

  20. Nic nie napisaliście o zainfekowanej aplikacji CamScanner na androida, która ma ponad 100 mln pobrań.

    • Dość już było o tym mówione gdzie indziej. Nie trzeba każdego tematu wałkować 300 razy, jeśli nie ma już do dodania nic nowego.

  21. Głupich się nie sieje tylko rodzą się sami.

  22. Pięknie artykuł o tym aby wykazywać się empatią wobec osób które mogą paść ofiarą oszustwa, a w komentarzach wyzywanie ofiar od osób z IQ pomidora lub od dzbanów.

  23. Wiele osób piszących tutaj zauważyło najpierw napis SPECIMEN i się dziwi jak można dać się oszukać. To proste. Wystarczy nie znać języka naszych obecnych sojuszników :-) co jest, niestety, dość powszechne. Zresztą gdyby nie ten fakt, oszust nie musiałby używać guglowego tłumacza. Więcej, gdyby nie musiał używać tłumacza, zrezygnowałby z operacji, wiedząc, że ma do czynienia z osobą bardziej kumatą niż średnia statystyczna.

    Tak więc warto znać języki sojuszników – zarówno obecnych, jak i poprzednich, jak i potencjalnych :-)

    Disce, puer, latine.

    • Niekoniecznie. Dość powszechnym miejscem, gdzie szaleją oszuści, jest międzynarodowy portal randkowy OKCupid gdzie wszyscy gadają po angielsku. Tylko, że trzeba dość dobrze znać ten język, aby zorientować się, że druga osoba ów język zna słabo i robi podstawowe błędy.

  24. Jakoś nikt nie zauważył i nie skomentował najistotniejszego faktu, że bohaterka artykułu spotkała się z “oszustem” osobiście – więc cała ta tyrada o skradzionych wizerunkach nie pasuje do tej historii.

    • > Nie wiemy czy kobieta powiedziała w 100% prawdę (np. czy faktycznie spotkała mężczyznę). Nikt nie chce wyjść tę naiwną lub tego naiwnego.

      Ktoś tu gmatwa, ale nie wiadomo kto.

    • Spotkała się, albo się nie spotkała. “Everybody lies”, jak mawiał wielki filozof Gregory House.

  25. Niewiarygodne jak ludzie są głupi…
    Jak to Einstein prawdopodobnie powiedział:
    Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

  26. Pewnie brzydkie krowy co myslały że złapały jakiegokolwiek samca z tego samego gatunku a tu w kraju nikt nie chciał nawet na to patrzeć

    • Pewnie to twoja matka buraku.

  27. “Ewentualnie przejrzyjcie metadane obrazu pod katem tego, czy zgadzają się z przedstawioną historią.”

    metadane zdjęcia jak EXIF, IPTC, XMP?
    …taaaa, zapewne będą współrzędne GPS z aparatu lub telefonu. :-D

    • Można sobie śmieszkować z tego scamu, ale radzę naprawdę uprzedzić samotnych członków rodziny, że coś takiego się dzieje i żeby nie ufali nikomu, kogo poznali przez Internet. Bliska mi osoba dała się okraść w ten sposób (podobny do przykładu 3) na 10.000(!) zł. Wolała dzwonić do banku żeby zrobić przelew zagraniczy niż zapytać mnie, która jest bardziej obeznana “w tym wszystkim”. Nawet nie wiedziałam że kogoś poznała. Kiedy zadzwoniła po kilku tygodniach rozmów z “amerykańskim żołnierzem” na misji w Afryce, zaczęła od “wydałam oszczędności, ale nie wiem czy ci mówić na co, bo będziesz zła”. Zadzwoniła jak przelew został zaksięgowany u adresata, już nic nie dało się zrobić. Zmusiłam ją do zgłoszenia tego na policję, ale oni śmiali się jej prosto w oczy i mieli wielki problem, żeby wydać potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia. Panowie policjanci nie potrafili nawet przesłać do siebie korespondencji mailowej z poczty poszkodowanej, dzwonili do mnie żebym im pomogła. To chyba świadczy o pewnym poziomie polskiej policji.
      Scamerzy podszyli się nawet pod naszego Ministra Spraw Zagranicznych(!), który wysłał jej OSOBIŚCIE maila, żeby zapłaciła opłatę za wpuszczenie kuriera do kraju, bo teraz siedzi on w WIĘZIENIU w Warszawie.
      Mogłabym opisać całą tą historię od początku (bo kontakt nadal chyba mają), ale sedno już widać: uprzedzajcie i uświadamiajcie. Możecie nawet nie wiedzieć, że ktoś Wam bliski jest na prostej drodze do pozbycia się oszczędności i złamania naiwnego serca.

  28. ..to jednak Polska nie taki biedny kraj, skoro “babki” ot tak sobie wyjmują z portfela “parę tysięcy pln” jak przy zapłacie w spożywczaku za 3 bułki kajzerki. :-D

    • Oskubały byłych mężów na kasę to mają. Teraz szok bo stare i brzydkie, a jedyny facet jaki chce z nimi rozmawiać to oszust z fejkowym zdjęciem xD

    • Stare i brzydkie, jak stare i brzydkie. Ale z pewnością głupie jak but. Mądrej żaden by nie wypuścił.

  29. Brawa dla Pana Kamila, chociaż jedna ofiara mniej.

  30. Siema Szaagier.
    A co ty tu kurla robisz ?

  31. “Generalnie kupowanie iPhone’a przez “internetową przyjaciółkę” jest bardzo nietypowym zachowaniem”
    Jak to nietypowym… cała Nigeria tak robi.

  32. Na linkedin krąży “Jessica Fair – Sergeant Major of the Army‎ at The Adjutant General’s Department” – nie pytajcie sąd wiem xD , prawdopodobnie ten sam sposób działania https://linkedin.com/in/jessica-f-9310a2185/

  33. Osłabia mnie to wyzywanie ludzi od dzbanów itd. Skąd taka niechęć do ludzi i czasem wręcz agresja? Dla wielu ludzi elektronika a szczególnie jej soft jest tylko narzędziem, które opanowali w stopniu minimalnym, potrzebnym do podstawowej komunikacji. Za 20-30 lat będzie prawdopodobnie zupełnie inaczej, ale dzisiaj jest tak jak jest. I do tego ludzie często nie są podejrzliwi z natury, więc dopóki się nie dowiedzą o przekrętach to nie wiedzą, że są celem polowania i nie szukają podejrzanych rzeczy, wystarczą im słabe pozory prawdopodobieństwa. Popatrzcie na przekręty z zakupem garnków przez ufnych emerytów lub lewymi umowami na energie elektryczna lub rzekomo oszczędniejszą telefonią. Nie otwiera się nóż w kieszeni gdy kanciarz wrobi babcię w garnki za 7 tys a potem napuści komornika i zlicytuje jej mieszkanie? Ci co uważają się na takich bystrych niech pomyślą skąd bierze się ich podejrzliwość i ostrożność. Czy byliby w stanie rozpoznać po dźwięku co dolega silnikowi okrętowemu? A przecież to takie proste dla dobrego mechanika znającego ten typ silnika i ile potrafi zaoszczędzić kłopotów! Ludzie oceniający nie myślą też o zaangażowaniu emocjonalnym oszukiwanych, a to oszustwo jest wycelowane w ludzi, którzy mogą mieć mocno obniżony krytycyzm z powodu problemów osobistych i mogą czegoś bardzo chcieć. Takim ludziom trzeba raczej współczuć a nie nazywać ich dzbanami. Jeśli nie byliście jeszcze zdołowani to zapewne kiedyś będziecie. I uwierzcie, że wcale tego nie chcecie.

  34. Jest też odmiana na zakochaną dziewczynę używają stockowych/internetowych zdjęć.
    W moim przypadku podawał się ktoś za Rosjankę i chciał się do mnie zbliżyć poderwać licząć że wyłudzi kase czy cos na “bilet” do mnie czy coś w ten deseń.

  35. Jeśli wymyśliliście tę historyjkę sami, to słabo, bo jest na poziomie polskich seriali jak W jak wspaniała miłość czy Moje sprawy. Jeśli nie wymyśliliście jej, to daliście się nabrać na jak te kobiety a autor ma darmową reklamę w internecie.

    PS.
    Ta historia trzyma się kupy, tak samo jak ubranie trzyma się dobrej stripteaserki.

    • A dlaczego według Ciebie się kupy nie trzyma? Jak już zarzucasz redakcji Niebezpiecznika brak weryfikacji źródeł, to bądź łaskaw wykazać te braki. Pośmiejemy się wspólnie z Twojego ograniczenia wyobraźni i braku znajomości tego, jak myślą, czują i reagują normalni ludzie.

  36. Zawsze fascynująco czyta się o metodach i sposobach, w jakie ludzie nakłaniani są do robienia rzeczy (z zewnętrznej perspektywy) absurdalnych. Przychodzi na myśl eksperyment Milgrama.

    W tym wypadku, wyczuwam wpływ kulturowych bzdur w stylu czekania na “księżniczkę/księcia z backi”, postrzeganie rzeczywistości przez pryzmat tzw. “komedii romantycznych”, czy… Zwykłą samotność, która ułatwia przywiązanie się do swoich wyobrażeń o jakiejś osobie, w których ludzie mogą wręcz zakochać się, jak mitologiczny Narcyz w swoim odbiciu.

    Czuwaj!

  37. Nie żebym sam grzeszył inteligencją, ale aż trudno uwierzyć, że niektórzy ludzie są tak naiwni, żeby ie powiedzieć wprost, że są kretynami.

  38. Mam znajomego (nie podejżewam go o wysokie IQ) którego zaczepiła jakaś amerykanka na fb też przez translator rozmawiali, wysyłała mu zdjęcia, paszporty, rozmawiali dość długo, itd. Po jakimś czasie umówiła się z nim, że przyleci do polski. Biedaczek zarezerwował hotel, całą rodzinę obdzwonił, że przylatuje jego miłość do polski i biorą ślub, podała mu numer lotu itd.. Na lotnisku okazało się, że nie przyleciała i przestała się odzywać. Rozpaczał tydzień co się stało, że nie przyleciała i nie odzywa. Po tygodniu napisała do niego, że umarł jej wujek w nigeri i musiała na pogrzeb lecieć stad nie przyleciała do polski, a z racji, że była jedyną siostrzenicą odziedziczyła po nim cały majątek, kilkadziesiąt sztabek złota, na dowód wysłała zdjęcie swoje na tle ustawionej piramidy z tych sztabek (dla mnie były to torebki cukru pomalowane na złoto) z obietnicą, że już leci do niego do polski z tym złotem i będą żyć długo i szczęśliwie razem w bogactwie. Ten zadowolony, że już nie musi pracować ponownie powiadomił pół rodziny, hotel etc.. Lecieć miała z przesiadką w moskwie. Znowu na lotnisku okazało się, że nie przyleciała, a na liście pasażerów nie ma jej nazwiska. Znowu tydzień ciszy, po czym z jej konta na fb napisał do niego agent z CIA (wysyłając mu zdjęcie jakiejś swojej legitymacji na dowód tego kim jest) z informacja, że została zatrzymana w Moskwie i podała go jako osobę kontaktową która wytłumaczy pochodzenie złota w bagażu podręcznym i załatwi za nią dokumenty. Wytłumaczył mu, że wiedzą o pochodzeniu złota i, że jest jej, ale nie ma dokumentów na to i trzeba te dokumenty napisać i przetłumaczyć (po jednym dokumencie na sztabkę) stąd potrzebują 1000 $ x ilość sztabek. W międzyczasie ona też napisała do niego z tą samą informacja o pomoc i przelanie kasy na dokumenty, a potem wszystko odda jak przyleci z złotem. Na szczęście znajomi okazali się bardziej kumaci i nikt mu tej kasy nie chciał pożyczyć, ale do tej pory ma żal do nich, że nie pomogli mu uratować jego miłość.

  39. czy ktos wogole zwrocil uwage ze dokument wydany 1 MAR 2014 wazny do 1 MAR 2024 ?? zonk wypisany wielkimi literami :-D

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: