13:04
16/1/2020

Czy zapłaciłbyś 200 złotych za aplikację odczytującą kody kreskowe lub wyszukującą obrazki? Niektórzy płacą, niekoniecznie z własnej woli. Świadomość problemu jakim jest tzw. fleeceware jest ciągle niska, a problem nie zostanie szybko rozwiązany.

Fleeceware

Fleeceware to dość nowy termin, który warto dodać do swojego słowniczka pojęć związanych z bezpieczeństwem. We wrześniu ubiegłego roku ukuli go przedstawiciele firmy Sophos, którzy zauważyli następujące zjawisko. W ekosystemie aplikacji Google Play oprócz aplikacji darmowych i płatnych istnieją takie, z których możesz korzystać za darmo tylko w okresie próbnym. Jeśli nie chcesz płacić po okresie próbnym musisz anulować subskrypcję. Wielu użytkowników po okresie próbnym po prostu usuwa aplikację, co nie jest równoważne z anulowaniem subskrypcji.

Niektórzy użytkownicy będą zaskoczeni nagłym naliczeniem opłaty. Część z nich będzie gotowa zwrócić pieniądze jeśli użytkownik wystąpi o zwrot. Jak zapewne się domyślacie, część deweloperów nie zwróci pieniędzy nikomu i dodatkowo może utrudniać procedurę anulowania subskrypcji. Co jeszcze gorsze, tacy deweloperzy potrafią pobrać absurdalnie wysokie opłaty za aplikacje, które mają wiele tanich lub darmowych odpowiedników. Stąd właśnie nazwa “fleeceware” – to złośliwe odpowiedniki aplikacji tanich lub darmowych (od free, low-cost). Tym bardziej nikt nie sądzi, że takie aplikacje mogą mieć wysokie ceny.

Skaner kodów za 100 euro, generator gif-ów za 200

We wrześniu Sophos pokazywał przykład aplikacji będącej skanerem kodów QR i paskowych. Podobnych darmowych apek jest sporo.

Dla tej aplikacji okres próbny wynosił 72 godziny. Następnie z konta użytkownika pobierano 104 euro i nie było nadziei na odzyskanie tych pieniędzy. Według Google Play aplikacja została pobrana ponad 5 mln razy, ale nie możemy na tej podstawie szacować zysku z procederu. Po pierwsze nie każda instalacja musi się kończyć nałożeniem opłat. Po drugie, statystyki pobierania mogą być zawyżone o czym jeszcze wspomnimy.

Opłaty pobierane przez inne aplikacje tego typu po zakończeniu okresu testowego wahają się od 100 do nawet 500 EUR (choć najczęściej nie więcej niż 220 EUR).

To (nie) jest oszustwo

Nazwa “fleeceware” jest o tyle niefortunna, że kojarzy się z “malware” i sugeruje użycie jakiegoś złośliwego kodu lub metody. W rzeczywistości jest to złośliwe wykorzystanie sposobu działania sklepu Google Play i problem możemy analizować najwyżej w kategoriach nieuczciwych praktyk rynkowych. Nie ma tu również naruszenia prawa, którym organy ścigania mogłyby się zająć.

Internet od dawna zna takie modele biznesowe. Ponad 10 lat temu polscy internauci cierpieli z powodu serwisu Pobieraczek.pl, który również oferował niespecjalnie wyjątkową usługę na okres próbny i znienacka pobierał zadziwiająco wysokie opłaty. Fleeceware jest właściwie tym samym, tylko w wersji mobilnej.

Problem ciągle aktualny

Google mogłaby rozwiązać problem fleeceware np. ograniczając maksymalne opłaty jakie można nałożyć przy takim modelu sprzedaży aplikacji. Firma może też usuwać na bieżąco aplikacje fleecewere i robi to, ale co rusz pojawiają się kolejne. Firma Sophos odnotowała to na swoim blogu 14 stycznia, pokazując poniższą infografikę z najnowszymi i ciągle aktywnymi przykładami fleeceware’u.

Jeśli spojrzymy na komentarze dotyczące choćby płatnej klawiatury GO Keyboard, przekonamy się że nabranych nie brakuje.

Komentarze dotyczą aplikacji pobranej rzekomo ponad 100 mln razy!

Niektórzy deweloperzy fleeceware’u są na tyle uprzejmi, że pouczają użytkowników.

zrzut z Google Play

Omawiana tu aplikacja została pobrana rzekomo ponad 100 tys. razy

Wydaje się, że w tym przypadku odpowiadanie na komentarze ma na celu uspokojenie potencjalnych nabywców (“patrz! ktoś ma pretensje, ale oni odpisują”). Odpisywanie zmniejsza też widoczność wszystkich komentarzy na stronie.

Warto patrzeć na opisy aplikacji w Google Play. Aplikacja do robienia selfie o nazwie Easysnap ma w swoim opisie silną sugestię, że jest całkowicie darmowa. Tylko czy naprawdę jest?

zrzut z Google Play

Co jest “100% FREE”? Aplikacja czy tylko funkcja “blemish remover”?

Dodajmy jeszcze, że w przypadku niektórych aplikacji podana będzie cena tygodniowa lub miesięczna, ale jeśli coś kosztuje zaledwie 20 euro tygodniowo to cena roczna osiągnie ponad 1000 euro. Nawet jeśli naprawdę skończy się pobraniem niskiej opłaty (10-20 EUR) to i tak jest to niewspółmiernie dużo w sytuacji, gdy na rynku jest masa podobnych i bezpłatnych lub przynajmniej o wiele tańszych aplikacji.

Wyśrubowane statystyki

Choć aplikacje fleeceware żyją krótko to jednak potrafią mieć zadziwiająco dużo pobrań i pozytywnych komentarzy. Te pozytywne będą najczęściej krótkie w rodzaju “podoba mi się”, “dobre”, “jest spoko” itd. Sophos podejrzewa, że twórcy tych aplikacji korzystają z płatnych usług do nabijania pobrań i publikowania komentarzy. Widoczność danej aplikacji w sklepie Google zależy bowiem od rankingu wyliczanego m.in. na podstawie ocen i liczby pobrań.

Co robić? Jak żyć?

Od dawna piszemy o tym, że instalowanie aplikacji z Google Play nie gwarantuje bezpieczeństwa czy przejrzystości oferty. Fleeceware to stosunkowo niegroźna rzecz w porównaniu z czysto złośliwymi aplikacjami, które mogą kraść pieniądze z konta i również mogą być obecne w sklepie Google. Poczytajcie o tym jak jak przestępcy ukradli 10 000 PLN pewnemu miłośnikowi kryptowalut.

Google ma problem z upilnowaniem swojego sklepu, a zresztą sam proces instalowania systemu Android na telefonach też trudno jest nadzorować. Nie sugerujemy wam oczywiście, aby Androida nie używać, albo byście bali się instalowania każdej aplikacji. Po prostu instalując aplikacje ze sklepu wracajcie uwagę na te, które wymagają subskrypcji. Proces kupowania i ewentualnego anulowania subskrypcji opisano w aktualizacji poniżej.

Aktualizacja 17.01.2020 15:15

Niektórzy z komentujących zarzucili nam “reklamowanie Apple” i nazwali artykuł słabym ponieważ aktywne subskrypcje zawsze można sprawdzić i przy odrobinie ostrożności nikt nie padnie ofiarą fleeceware. Generalnie możemy się z tym zgodzić, ale z dodaniem jednej ważnej rzeczy. Przy odrobinie ostrożności nie byłoby również phishingu i wielu innych form oszustw czy wyłudzeń. Artykuły takie jak ten mają wzmagać tę ostrożność.

Słuszna była także uwaga, że w tekście zabrakło jednej informacji. Swoje subskrypcje w sklepie Google Play zawsze możecie sprawdzić pod adresem play.google.com/store/account/subscriptions. Problem właśnie w tym, że nie wszyscy sprawdzają (założyliśmy, że nasi czytelnicy po prostu to wiedzą, ale istotnie zawsze warto dodać konkretną poradę).

Nie zgodzimy się natomiast z sugestiami, że proces zakupu jest zawsze super przejrzysty. Owszem, użytkownik dostaję informację o kupowaniu subskrypcji, ale czy zawsze będzie wiedział z czym to się wiążę? I czy będzie wiedział co robić? Spójrzmy na przykład aplikacji V Recorder. Po jej zainstalowaniu i uruchomieniu zobaczymy zachętę do skorzystania z opcji VIP.

Czy to jest rzetelna informacja? Najbardziej rzuca się w oczy informacja Free for New Users. Drobny szary druczek pod spodem może umknąć uwadze. Oczywiście w następnym kroku sam sklep Google Play poinformuję o subskrypcji. W taki sposób.

Nawet tutaj najbardziej widoczna jest informacja “Bezpłatne” (choć to tylko 3 dni). Cena jest pokazana, owszem, ale nie wszyscy użytkownicy rozumieją, że usuniecie aplikacji nie oznacza anulowania subskrypcji. Tu jest problem.

Dodajmy jeszcze, że w przypadku tej konkretnej aplikacji próba anulowania subskrypcji z poziomu telefonu skończy się zawsze wyświetleniem poniższego komunikatu. Przypadek?

Niektórzy ludzie będą próbować anulować subskrypcję z poziomu telefonu i tylko stracą czasem. Owszem, zawsze można anulować ze strony Google Play, o czym nie wszyscy wiedzą.

Jeszcze raz powtórzymy coś, o czym w artykule napisano od razu. Aplikacje fleecewere nie są nielegalne i nie wykorzystują żadnych luk. Mogą być drogie choć oferują tanie lub powszechnie bezpłatne funkcje. Formalnie rzecz biorąc nie można ich nazwać oszustwem na tej samej zasadzie, jak nie można nazwać oszustem taksówkarza, którzy przewozi klienta na dystansie kilometra i żąda za to 300 zł, a cennik przecież gdzieś wisiał.

Przeczytaj także:



63 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Wystarczy spowodować, aby poczytne medium w ramach sezonu ogórkowego napisało o tym, że Google ignorowaniem problemu de facto sprzyja naciągaczom … a Apple nie i warto to wziąć pod uwagę wybierając telefon. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że wtedy problem uda się rozwiązać w jeden wieczór.

    • albo ze google pomaga fbi odblokowac telefony terrorystow, pedofilow i innych a fappple nie, wzor do nasladowania

    • ” Google ignorowaniem problemu de facto sprzyja naciągaczom … a Apple nie i warto to wziąć pod uwagę wybierając telefon”
      Warto też wziąć pod uwage, że jeśli mam Androida i po parokrotnym zapłaceniu po 100 E nadal jestem finansowo do przodu w porównaniu z telefonem Apple’a. Ponadto Apple oferując telefony w takich cenach “de facto sprzyja naciągaczom”.

  2. Czy to w żadnej sposób nie jest prezentowane użytkownikowi? Co w przypadku osób, które mają aktywne wymaganie hasła do potwierdzenia transakcji?

    Zakładam, że albo przy instalacji albo podczas pierwszego uruchomienia pojawia się jednak popup Google store informujący o faktycznych kosztach. Tak jest w przypadku renomowanych płatnych aplikacji, np. Elevate. Jeżeli nie jest wymagana interakcja użytkownika to Google Play powinien mieć z tego tytułu problemy.

    • Kiedy i gdzie wyświetla się informacja o cenie subskrypcji? Przecież pobranie kwoty musi być umotywowane umową a strony muszą mieć możliwość zapoznania się z nią przed zawarciem.

    • @nonqu popup pojawia się kiedy aplikacja próbuje zyskać subskrypcję (czyli w przypadku większości normalnych apek – kiedy ten wybierze opcję zakupienia tej subskrypcji), zawiera informacje o cenie itp. oraz wymaga potwierdzenia biometrycznie/hasłem.
      @Mar bezpośrednio przed zasubskrybowaniem. Pojawia się spory popup z informacjami o czasie trwania triala i cenie po jego zakończeniu, wybranej metodzie płatności i dokładniejszych zasadach

      Przykład takiego popupu:
      https://i.imgur.com/QakHUv4.jpg

  3. Ja nie podłączam do andka żadnej karty ani operatora więc nie ma takiej opcji żeby mi ktoś pobrał kasę. Nawet jeśli już bym potzrebował zapałcić za coś to chyba najlepiej jest kupić voucher.
    Prosto na i na 100% bezpiecznie

  4. Podpinanie metod płatności pod telefon to debilizm. pdk

  5. Jak to wygląda w przypadku App Store? Dlaczego tam ten problem nie występuje?

    • Z mojego doświadczenia wyglądało to zawsze tak, że jak była subskrypcja to musiałem jawnie i świadomie ją zaakceptować – nawet te na okres próbny. I jest standardowy Appleowy interfejs, który mówi – now it’s free, bu then you’ll me charged. No i dostaje się maila.

    • Bo przestępcy wiedzą, że kupując Appla, już na starcie zostałeś okradziony ;]

    • W AppStore zawsze można reklamować takie pobranie pieniędzy i wtedy są zwracane pieniądze. Wobec tego naciągacze wiedzą, że tam nie zarobią w taki sposób.

      Inna sprawa, że w przypadku takich zdarzeń w Google Play można i należy reklamować transakcję w banku, którego karta została użyta. Wypełnia się formularz, ew.dołącza dokumenty (np. korespondencję, zrzut ekranu) i bank zwraca pieniądze (musi, ze względu na regulacje organizacji kartowej) i inicjuje tzw. charge-back czyli pobranie nienależnej kwoty z konta sprzedawcy.

    • w AppStore jak dobrze pamiętam często do 2h można kliknąć w interfejsie reportaproblem.apple.com i automatycznie jest zwracana opłata.
      Jeśli później, to złasza się refund i też wycofują transakcję. Kiedyś pisałem nawet po kilku dniach kiedy dziecko przypadkiem kupiło i bez problemu zwrócili ponad 300zł.

  6. Drogi niebezpieczniku – liczba pobrań wcale o niczym nie świadczy. Jedną z wymienionych aplikacji jest GO sms której używam od lat – w czasach gdy ją pobrałem nie było tam możliwości kupna premium/VIP – zostało to dodane dopiero w którejś wersji aplikacji, najpierw oferując kilka “featurów”, dopiero teraz jest to subskrypcja stała.

    Co za tym idzie – to że aplikacja ma milion pobrań, nie znaczy że ma milion potencjalnych “oszukanych” osób – może to być np. ostatnie kilka pobrań.

    Co więcej – warto by było wspomnieć o możliwości podejrzenia wszystkich subskrypcji bezpośrednio w aplikacji google play :)

  7. To chyba nie zadziala jak konto google nie jest podlaczone do karty platniczej/kredytowej.

    • Zacznijmy od tego, że nie zadziała jak nie potwierdziła wykupienia subskrypcji odciskiem palca/twarzą/hasłem. Choć oczywiście nie jest to obroną takich aplikacji – bo jednak te oczywiście pobierające zbyt dużo lub mówiące, że są darmowe powinny być usunięte, to jednak użytkownik jak najbardziej może poznać koszt usługi przed wykupieniem jej i rozpoczęciem okresu próbnego.

  8. Klawiatury GoKeyboard używałem już w 2013 roku, jest w GooglePlay długie lata, stąd na pewno ilość pobrań. Ale, że zmienili sposób dystrybucji na subskrypcję, to bym się nie spodziewał.

  9. A tyle się mówi, żeby ustawiać limit na karcie na transakcje internetowe (oczywiście najlepiej w ogóle karty do sklepu nie podpinać, ale nie zawsze można). Wtedy taka aplikacja może nas pocałować w trąbkę.

    • Zawsze przed kupieniem wyświetla sie okienko google play z informacjami o kosztach subskrybcji i musze potwierdzić hasłem lub odciskiem palca.
      Wszystkimi subskrybcjami mozna zarządzać w aplikacji Sklepu Play.
      Poza tym, jeśli ustawi sie limit na karcie na transakcje internetowe, płatność się nie powiedzie i s

  10. Może wystarczy podpiąć wirtualną kartę zasiloną kwotą 1PLN do konta google ?
    Zawsze jak chcemy coś kupić możemy ją zasilić potrzebną kwotą…

    • Inaczej sobie nie wyobrażam :) Wprawdzie taka karta kosztuje parę złotych rocznie, ale wygoda i bezpieczeństwo jest bezcenne :) Ładujesz, płacisz, rozładowujesz jak coś zostało i śpisz spokojnie.

    • możesz też nie płacić za tę kartę – otworzyć osobny rachunek w ramach konta i do niego darmową kartę debetową, ustawiając na niej limity.

    • Piotrze, jednak nie. Nawet karta wirtualna nie zabezpieczy, bo banki przecież potrafią przyjąć obciążenia powyżej limitu (poniżej zera), a później będziesz musiał bankowi udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.
      Jedynym ratunkiem, gdy już ktoś korzysta z płatności w Google Play, to zdrapki.

  11. Uzywam GO Keyboard i jest darmowe, gdzie tam fleeceware?

  12. też mi się wydaję, że nie podpinając karty do konta google nie ma opcji z czego ściągać kasy… w Apple’u to chyba normalne że musisz podpiąć karte, ale w androidzie nie jest to konieczne…

    • Od kiedy w Apple trzeba podawać kartę? Chyba ktoś nie miał z tym sprzętem styczności…
      Mam telefon z Androidem który przy każdej instalacji czegoś ze sklepu prosi o zakończenie konfiguracji konta (czyli o podanie karty lub ustawienie np. płatności przez operatora) tak, przy pobieraniu darmówek też, natomiast w iPhone bez problemu coś takiego wyłączyłem kiedyś po pierwszym zapytaniu, po wprowadzeniu Apple Pay oczywiście sobie kartę dodałem, ale w dalszym ciągu każda ewentualna płatność jest jawnie informowana okienkiem i trzeba zatwierdzić, gdzie na Androidzie moi znajomi się nie raz przejechali jak np dziecko korzystające z telefonu nagle nabiło rachunek na kilkaset złotych, bo właśnie sobie kliknęło opcję płatności przez operatora i już wszystko automatycznie idzie…

  13. Zawsze przed kupieniem wyświetla sie okienko google play z informacjami o kosztach subskrybcji i musze potwierdzić hasłem lub odciskiem palca.
    Wszystkimi subskrybcjami mozna zarządzać w aplikacji Sklepu Play.
    Poza tym, jeśli ustawi sie limit na karcie na transakcje internetowe np. na 1zł, płatność się nie powiedzie i subskrybcja się anuluje.
    Więc myślę, że wystarczy po prostu czytać co się akceptuje i nic nie powinno się stać ;)

    • Co nie oznacza, że informacja zawsze będzie rzetelna i przejrzysta dla wszystkich. W aktualizacji pokazaliśmy przykład tego jak to wygląda.

  14. Z tego co wiem, do aktywowania subskrypcji przez Google Play użytkownik musi to jak najbardziej potwierdzić w odpowiednim pop-upie, wymagającym także hasła/odcisku palca (choć coś kojarzę, że dało się wyłączyć potwierdzenia transakcji w Google Play, ale raczej nie powinno się tego po prostu robić).
    Popup zawiera czas trwania triala i koszt subskrypcji po jego zakończeniu.
    W zasadzie to nie jestem nawet pewien, czy nie jest trochę lepszy od applowego, który jeśli dobrze kojarzę pokazuje od razu prośbę o touch/faceID by potwierdzić. Androidowy najpierw wymaga naciśnięcia “dalej”.

    Problem takich aplikacji jednak nie jest nowy i jak najbardziej występuje też w ekosystemie Apple. Trochę starszy artykuł specyficznie o taki b aplikacjach pojawiających się nawet wśród najlepiej zarabiających: https://medium.com/@johnnylin/how-to-make-80-000-per-month-on-the-apple-app-store-bdb943862e88

    Tyle, że w zasadzie jedyne co można z tym zrobić to manualne sprawdzanie. Pod tym względem App Store na pewno jest lepszy i pewnie tam takie aplikacje znikają szybciej, ale i tam raczej nie ma możliwości wyłapania wszystkiego. Nie ma algorytmu do oceniania wartości aplikacji, więc chyba najlepsze co można zrobić to nie pozwalać na nazywanie aplikacji wymagającej subskrypcji darmową w opisie – ale i tu trzeba by jakoś wykrywać czy subskrypcja w ogóle jest wymagana czy może tylko np. odblokowuje dodatkowe funkcje albo coś takiego.

  15. A czy jak nie mam dodanej karty kredytowej (płatniczej) do konta w urządzeniu z Androidem to czy mogę czuć się bezpiecznie?

    • A jak Twoim zadniem pobiorą opłatę z karty, której nie podałeś? Będą sprawdzać wszystkie po koleji? ;)

  16. Zaskakującą niepełny artykuł.. Zróbcie proszę aktualizacje:
    Wszystkimi subskrypcjami do swojego konta da się zarządzać na tej stronie:
    https://play.google.com/store/account/subscriptions

    Odinstalowanie aplikacji nie powoduje wyłączenia subskrypcji. Ukryte praktyki zarabiania to oczwiście problem, ale dodajcie kilka informacji jak się przed tym bronić, po pierwsze, sprawdzać co się dzieje tutaj:
    https://play.google.com/store/account/subscriptions

    Po drugie, nie wszystkie aplikacje które kosztują po 200 pln są “Fleeceware”, przykład:
    https://play.google.com/store/apps/details?id=com.northcube.sleepcycle
    Aplikacja tyle po prostu kosztuje, co jest jasno napisane..

    Po trzecie – masz 48h na zwrot środków obługiwany przez Google i możesz to zrobić klikając w Google “historia zamówień”

    • Uwaga o potrzebie aktualizacji była słuszna. Początkowo założyliśmy, że po prostu nasi Czytelnicy będą wiedzieli co i jak. Faktycznie jednak może tu trafiać trochę osób czytających nas rzadziej, zatem dla nich dodaliśmy wyjaśnienia w aktualizacji.

      Dzięki.

  17. Jakoś tak słabo to opisaliście, boje się teraz instalować te aplikacje, ale chciałbym zobaczyć jak to może wyglądać – może jakiś filmik? Naprawdę, z powyższego opisu wynika, że wystarczy zainstalować aplikację żeby pobrało kasę – ale coś nie chce mi się w to wierzyć, user musi coś zaakcpetować, kliknąć natywną kontrolkę google paya, cokolwiek.

    • Dodaliśmy tę informację do tekstu

  18. Istnieje coś takiego jak Fleecing scam czyli niejako “strzyżenie frajerów z kasy” i podejrzewam że to raczej stąd ta nazwa.

  19. Nie no, platnosci telefonem* wygladaja coraz atrakcyjniej xD

    *tj. telefon funkcjonujacy w roli karty kredytowej/debetowej/zblizeniowej.

  20. Aplikacje GO Keyboard, GO Launcher itp maja taka ilość pobrań bo nasamym początku (czasy bodajże androida 4) były wpełni za darmo i były świetna alternatywa dla launcherow preinstalowanych przez producentów telefonów. Dopiero później aplikacja robiła się coraz “cięższa” a następnie jej autor/producent zaczął wprowadzać najpierw spam reklam kilka razy dziennie w powiadomieniach, a następnie wygórowane opłaty za używanie.

  21. Ciekawe. Pewnym rozwiązaniem jest wprowadzenie płatności przez operatora komórkowego (doliczenie do rachunku). Spowoduje to, że dla takich usług będą zliczane limity PSD2(nie do zmiany) – 50€ na transakcję jednostkową oraz 300€ w skali cyklu rozliczeniowego (miesiąca).
    Przynajmniej jakieś zabezpieczenie, żeby nie płacić takich gigantycznych kwot

  22. Artykuł bardzo słaby, wręcz mam wątpliwości czy nie jest to reklama Apple’a. Nigdy za nic nie płaciłem w google play, ale tak właśnie mi się wydawało że czegoś ważnego tu brakuje, że artykuł jest niekompletny. Szkoda że dopiero z komentarzy udało mi się dowiedzieć jak cały proces zakupu aplikacji w google play wygląda i tak jak przypuszczałem przy odrobinie ostrożności da się łatwo przed tym bronić. Ale te informacje powinno dać się znaleźć już w samym artykule a nie dopiero w komentarzach pod nim.

    • Uzupełniliśmy artykuł.

      Nie zgadzam się w 100% z Twoją opinią (bo fakt, że informacja “gdzieś jest” wcale nie oznacza pełnej przejrzystości), ale generalnie Twój komentarz pozwolił poprawić ten tekst zatem dzięki za uwagę.

    • Jak ja lubię takie komentarze.

      Przecież nie ma problemu – wystarczy być odrobinę ostrożnym.
      I tak wszędzie: w domu, w szkole, w pracy, w kościele i na drodze – całe życie bądź ostrożny
      bo przecież to normalne, że każdy chce cię wy…ać

  23. Podłączanie mózgu do Internetu już wkrótce :)

  24. nie do konca jest tak ze nie mozna odzyskac pieniedzy,
    Osoba z mojego towarzystwa padla ofiara wlasnie tego QR Readera, po 3 miesiecach pobierania oplat, udalo mi sie odzyskac srodki w ciagu kilku godzin, od zgloszenia nieprawidlowosci odnosnie transakcji.
    Calosc srodków wrocila na konto, wiec sprawa nie do konca jest przegrana.

    • @pcx

      To respect. Ciekawiłoby mnie, komu zgłosiłeś że tak skutecznie zadziałało – sklepowi, operatorowi, bankowi?

  25. Na tym przykładzie widać wyższość Apple Store. Wprawdzie tam też zdarzają się naciągacze (np. apka niby mierząca puls przez TouchID, co oczywiście jest niemożliwe i powodowało ukryte uiszczenie wysokiej płatności), ale zdaje się, że Apple zaostrzył zasady i aplikacja dokładnie informuje o kosztach subskrypcji, którą trzeba świadomie uruchomić

  26. trzeba byc samobojca zeby miec pod konto na stale podpieta karte kredytowa ….

    • Wiesz, to nie chodzi o podpiętą kartę. Jakby to było nie legalne to możesz wystąpić o chargeback, ale w tym wypadku chodzi o to że ludzie jak widzą BEZPŁATNE to bezmyślnie klikają dalej nie zwracając uwagi że na dole pisze że to płatna subskrybcja z okresem próbnym.

  27. Łatwo ominąć próby wyłudzania. Zresztą google samo się prosi o instalacje lucky patcher ‘a…

  28. Rozwiązanie: zakaz modelu sprzedaży z samoczynnym przejściem z modelu cena X (np. 0) do cena Y (np. 200pln/miesiac). Aplikacja po zakończeniu okresu próbnego blokowałaby się i dopiero po świadomej decyzji użytkownika “tak, biorę za te 200pln/miesiac bo mnie stać” przechodziłaby do płatnej części subskrypcji. I to mimo tego, że przecież pokazano użytkownikowi cośtam na początku. Użytkownik jest stroną słabszą w takim trójstronnym interesie (google, dostawca apki, klient) i powinien być bezwzględnie chroniony. UOKIK albo przy braku działania tegoż Unia powinna to wymusić i koniec

    • @bartek

      Żeby tak zadziałało, użytkownicy musieliby konsekwentnie zgłaszać to do właściwego dla rejonu Rzecznika Praw Konsumenta. Jak u nich uzbiera się zauważalna ilość spraw danego typu, to idzie to “wyżej” i ma wpływ na zmiany w prawie. Tak jak było swego czasu z przymuszeniem operatorów telefonicznych do tego żeby w każdym abonamencie były jakieś usługi wliczone, a nie jak wcześniej, że abonament osobno, a potem dopłata za każdy drobiazg.

  29. Ale po cholerę tak utrudniacie ludziom życie. Nie możecie poprostu napisać że Subskrypcje można sprawdzić No nie wiem Z POZIOMU SKLEPU PLAY? JAK BYK TRZECIA OPCJA OD GÓRY!

  30. Czyli znowu najsłabszym ogniwem jest użytkownik. Dlatego zawsze czyta się wszystko, nawet małym druczkiem.

  31. Drogi niebezpieczniku wspomnij jeszcze proszę o tym, że przy transakcji kartą (gdy to z karty bankowej ściągnięto pieniądze) można skorzystać z reklamacji w banku i zgodnie z umową bank odda nam pieniądze od razu i w pierwszej kolejności Google będzie musiał się tłumaczyć. To co będzie się działo dalej to już osobna historia aczkolwiek można udowadniać powyższymi zrzutami ekranu, iż zostaliśmy oszukania i wtedy bank może uznać reklamację i klient (deweloper apki i google) będą musieli skarżyć nas do Sądu, aby odzyskać pieniądze. Oczywiście to pozytywny scenariusz.

    Można też iść do Sądu i próbować odzyskać pieniądze w Sądzie. Koszt pozwu to 30zł – może się opłacać, a mało kto o tym wspomina. Wtedy można wskazywać na nieuczciwą praktykę – da się taki proces wygrać. Może być też tak, że Google po otrzymaniu pozwu odda kasę ze względu na ochronę własnego wizerunku skąd wskazywałbym, żeby pozywać google – dewelopera dopozwać.

    Zawsze też można usunąć powiązaną kartę.

  32. Ps. Co do: “To (nie) jest oszustwo”

    Nie prowadzajcie w blad ludzi, to jak najbardziej jest oszustwo – juz sam fakt zawyzonych (=falszywych) ocen i ilosci pobran jest *czystym* oszustwem a to tym parametrem wiekszosc ludzi kieruje sie (generalnie slusznie) pobierajac aplikacje, wiec robienie z tego kwestii wykorzystania czyjejc nieuwagi jest zdziebko nieteges…

    Rozne “byty” (zeby nie uzywac przeklenstw) non stop walcza co rusz nowymi, bardziej restrykcyjnymi definicjami zeby moc w spokoju rabowac i krasc ~ po co im w tym pomagac…

  33. Android od zawsze był niebezpieczny dla użytkowników, pierwsza rzecz która należy zrobić to nie podłączać żadnej karty płatniczej! Android jest gwarantem braku kontroli nad kartą. Jedynie Apple Wallet mogę zsuwać tam każda operacja wymaga weryfikacji.

  34. Aplikacja GO Keyboard kiedyś była faktycznie w pełni darmową bo sam z niej korzystałem. Zdziwiłem się widząc ją na liście.

  35. Ale to chyba tylko w przypadku podlaczenia karty do Google Play? Pytam bo nie podlaczalem wiec nie mieli by skad sciagnac ode mnie.

  36. A można być taksówkarzem, powiesić cennik 1km = 1 000 000 zł i ustawić sobie życie po 1 kliencie? Gdzie się zaczyna ta granica?

  37. Jeżeli już koniecznie musicie podpinać kartę pod płatności internetowe to róbcie to z prepaidem. NIGDY z główną kartą debetową czy kartą kredytową, bo nigdy nie macie nad tym kontroli.

    • Kredytowa jest ok, bo fraud nie dotyka Twoich środków. Zawsze też można zamiast prepaid otworzyć nowy rachunek w ramach konta i wziąć do niego (i tylko niego) kartę. Nie ma sensu płacić 25pln za “kartę prepaid/do internetu która jest zwykła debetową z limitami”

  38. Akurat zarówno w przypadku Pobieraczka, jak i pseudotaksówek o drastycznie zawyżonych cennikach sądy orzekały, że jest to niezgodne z prawem. “Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania”. Jak najbardziej jest podstawa do tego, aby sąd orzekł, że takie praktyki są “wprowadzaniem w błąd” lub “wyzyskaniem błędu”. Tylko sądy nie zawsze chcą tak orzekać.

Odpowiadasz na komentarz Adam

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: