10:55
3/1/2017

Jeśli podróżujecie samolotami, to wiecie, że aby sprawdzić szczegóły swojej rezerwacji, trzeba podać specjalny kod i nazwisko. Te dane wcale nie są trudne do zdobycia przez osoby postronne, a uzyskanie dostępu do rezerwacji danego pasażera jest łatwe, może zostać zautomatyzowane, nie wymaga hasła i można na tym nieźle zarobić lub — latać za darmo (tzn. na czyjś koszt).

Autor: Jorge Díaz (https://www.flickr.com/photos/xurde/), lic. CC BY-SA 2.0.

Problem z GDS-ami

Systemy GDS (Global Distribution System) umożliwiają zautomatyzowane transakcje pomiędzy dostawcami usług dla podróżnych (tj. liniami lotniczymi, hotelami i wypożyczalniami aut) a przedsiębiorstwami turystycznymi. Zazwyczaj te przedsiębiorstwa korzystają z GDS by zapewnić odpowiednie usługi dla klienta końcowego.

Systemy GDS

Systemy GDS

Przykładowym GDS jest Amadeus — system rezerwacji będący własnością firmy Amadeus IT z Madrytu. Korzystają z niego m.in. Polskie Linie Lotnicze LOT. Inne duże systemy tego typu to SABRE i Travelport. Zdaniem Security Research Labs wspomniane trzy systemy cechuje przestarzałe podejście do bezpieczeństwa pomimo, że zostały one połączone z usługami webowymi. Jednym z niedociągnięć jest słabe uwierzytelnianie.

Podczas gdy reszta Internetu rozważa korzystanie z dwóch lub trzech składników (uwierzytelniania), GDS-y nie oferują nawet jednoskładnikowego uwierzytelniania. Zamiast tego kod rezerwacji (określany jako PNR Locator, 6-znakowy alfanumeryczny łańcuch taki jak 8EI29V) jest używany by uzyskać dostęp i zmieniać dane o podróżnych

Co może pójść nie tak?

Wspomniany “uwierzytelniacz” jest drukowany na kartach pokładowych i oznaczeniach bagażu. Można te dane utrwalić robiąc zdjęcia. Następnie można wykorzystać kod, by uzyskać dostęp do danych osobowych, danych kontaktowych i adresowych podróżnego przez stronę GDS (taką jak np. CheckMyTrip czy Travelport) lub stronę danej linii lotniczej.

Serwisy dające dostęp do GDS, w tym serwisy linii lotniczych, umożliwiają wpisywanie tysięcy kodów z jednego adresu IP. Oznacza to możliwość pozyskiwania danych pasażerów o popularnych nazwiskach metodą brute-force, która jest tu uproszczona w stosunku do tradycyjnego łamania haseł (numery rezerwacji przez niektóre z GDS-ów są nadawane kolejno, mają też ograniczony zestaw znaków). Zdaniem badaczy, otwiera to drogę nie tylko do naruszania prywatności podróżnych — możliwa jest także:

  • kradzież lotów (tzn. podróżowanie za darmo, po wcześniejszym anulowaniu komuś lotu w zamian za voucher),
  • zdobywanie kolejnych mil bez odbywania lotów (poprzez podmianę numeru karty w rezerwacji)
  • ataki phishingowe (z wykorzystaniem socjotechnik i danych osobowych pasażera wyciągniętych z GDS).

Firma Amadeus w wypowiedzi dla Reuters już oświadczyła, że przygląda się ustaleniom SR Labs. Ich zdaniem strona CheckMyTrip jest zabezpieczona przed atakiem ze strony robota. Przedstawiciele SABRE stwierdzili, że “mają wiele warstw bezpieczeństwa” i nie będą o nich dyskutować gdyż to szkodziłoby to bezpieczeństwu. Travelport natomiast nie skomentował sprawy.

SR Labs radzi, by GDS-y stosowały na swoich stronach możliwość sprawdzenia rezerwacji po podaniu hasła. Strona powinna też ograniczać liczbę sprawdzeń z danego adresu IP oraz używać mechanizmu CAPTCHA utrudniającego pracę ewentualnym scraperom danych pasażerów.

Ale problemy techniczne to nie wszystko — GDS-y mają też problemy na warstwie “logicznej”. Okazuje się, że w GDS-ach brak jest granularnej kontroli uprawnień: pracownicy GDS-ów mają dostęp do wszystkich rezerwacji, pracownicy poszczególnych biur podróży do wszystkich rezerwacji skojarzonych z danym biurem, a pracownicy linii lotniczych do wszystkich rezerwacji dotyczącej danej linii.

Dodatkowo, numery rezerwacji i nazwiska pasażerów każdy może pozyskać “offline”. Przyjrzyjcie się nalepkom na bagaże lub zdjęciom na instagramie otagowanym jako “lot”, “wakacje”, “lotnisko”, “samolot”, boardingpass, itp. Na wielu z nich znajdziecie uwiecznione zdjęcia kart pokładowych albo nalepek na bagaże, które zwierają i nazwisko pasażera i numer rezerwacji z GDS. Na tej podstawie można pozyskać dodatkowe informacje o “ofierze” i wykorzystać to do ataków spear-phishingowych — jeden z przykładów takiego ataku zaprezentowaliśmy rok temu w naszym “Januszowym” cyklu.

boardning pass

boardning pass z instagrama

Jeśli kogoś z Was interesuje ten temat, badacze wygłosili ciekawą prelekcję na konferencji CCC. Do pobrania są też slajdy. Ciekawe informacje w temacie znajdziecie też w tym artykule

Inne lotnicze problemy

W Niebezpieczniku kilka miesięcy temu pisaliśmy o hackowaniu kart pokładowych. Polski ekspert Przemek Jaroszewski znalazł sposób na oszukanie bramek broniących dostępu do saloników VIP linii lotniczych i powiadomił o tym linie, ale te niespecjalnie się przejęły. Co istotne, Przemek Jaroszewski nie był pierwszym badaczem poruszającym ten problem. Linie lotnicze w ogromnym stopniu uzależniły się od pewnych systemów elektronicznych. Skoro takie systemy działają od lat i “nic się nie dzieje” to można dojść do wniosku, iż wszystko jest bezpieczne. Czy naprawdę jest?

Przeczytaj także:


Dowiedz się, jak zabezpieczyć swoje pieniądze, dane i tożsamość przed cyberprzestępcami. Wpadnij na nasz kultowy 3,5 godzinny wykład pt. "Jak nie dać się zhackować?" i poznaj kilkadziesiąt praktycznych i prostych do wdrożenia porad, które skutecznie podniosą Twoje bezpieczeństwo.

Na ten wykład powinien przyjść każdy, kto korzysta z internetu na smartfonie lub komputerze. Prowadzimy go przystępnym językiem, przeplatając demonstracjami ataków na żywo -- dlatego zabierz ze sobą swoich rodziców! W najbliższych tygodniach będziemy w poniższych miastach:

Zobacz pełen opis wykładu klikając tutaj lub kup bilet na wykład klikając tu.

15 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Niektóre linie lotnicze bronią się przed atakami tą drogą. Kto chciał przez agenta United zrobić zmiany w rezerwacji biletu kupionego z kodem Lufthansy (i odwrotnie) ten wie. Przynajmniej tak było jeszcze dwa lata temu, gdy więcej latałem. Saloniki są słabo zabezpieczone, wystarczy lewa karta pokładowa (pominę detale). Widziałem to w akcji, ktoś zrobił apkę. Najwyraźniej jest to prostsze od lewej karty lojalnościowej, chociaż takie też czasami widywałem. Wiem, że była podrabiana, bo wiem jak powinna była wyglądać. Rzecz w tym, że w przypadku saloników straty są nieduże i nie opłaca się budowanie lepszych zabezpieczeń. Teraz już nie latam, świat się zmienia.

    • A to akurat polega na czym innym – united widzi “niekompletną” wersję rezerwacji i nie wszystkie zmiany agent może zrobić.

      A jeśli o bezpieczeństwo chodzi – to trochę kwestia nisko postwawionej poprzeczki – co z tego, że PNR (rezerwacja) zrobiona na stronie linii lotniczej ma wszystkie dane i może być zabezpieczona, skoro drugie tyle rezerwacji będzie ze stron agentów z minimalną ilością danych – więc nie da się użyć czegoś, co ma każda rezerwacja.

      Różnego rodzaju fraud w liniach lotniczych to zresztą długi i ciekawy temat; głównie w płatnościach; przewoźnicy z niektórych krajów miewali więcej lewych niż prawdziwych transakcji.

  2. “Przedstawiciele SABRE stwierdzili, że >>mają wiele warstw bezpieczeństwa<< i nie będą o nich dyskutować gdyż to szkodziłoby to bezpieczeństwu " – czyli "by obscurity", albo wcale. Dziękujemy, do widzenia.

    • Jeszcze może być w głębokim ukryciu jak CV w PKO.

    • Sabre to beton. Nie mam nic do nich, każdy może być głupi, bo to wolny świat, ale kłopot w tym, że przetwarzają nieswoje dane i o nie nie dbają.

    • I tak dałoby się obejść Emacsem przez Sendmail

    • @Bartas: co najwyżej emacsem przez movemail! Sendmail nie ma nic do emacsa.

  3. Nieco w tym researchu błędów i nieścisłości. Sporo danych można podejrzeć znając numer rezerwacji i nazwisko, w tym na przykład numer telefonu, upodobania kulinarne itp. To fakt. Zmodyfikować coś już trudniej, zwłaszcza bezpośrednio z poziomu GDS. Część tych możliwych modyfikacji, np zmiana emaila czy przypisanego miejsca może być upierdliwa, to też fakt. Anulować lub zmienić rezerwację najłatwiej jest przez stronę linii i to wtedy, gdy bilet był kupiony bezpośrednio u przewoźnika. W innych przypadkach niekoniecznie. Z możliwością anulowania lotu w zamian za voucher – w dodatku na osobę trzecią (okaziciela?) – nie spotkałem się nigdzie. Dodanie karty na mile na osobę inną niż pasażer nie zadziała. Dane są porównywane z manifestem. To tyle na szybko.
    Swoją drogą taki np Ryanair każe się logować dodatkowymi danymi typu email, trasa lotu, końcówka numeru karty… Strasznie to upierdliwe, a czy bezpieczniejsze – dyskutowałbym :)

  4. Często powtarzana anegdota (nie wiem na ile autentyczną) głosi, że kod potwierdzenia ma taki format, bo pierwotnie był to adres na dysku gdzie leżały dane konkretnej rezerwacji.

    • No chyba nie bo to nie jest heksadecymalne, w kodzie potwierdzenia mogą być używane litery alfabetu inne niż A-F.

    • to nie anegdota tylko podstawa każdego systemu GDS – dawno temu wszystkie dane trzymane były na taśmach i indeksowane przez z/TPFa. System Sabre jak i Amadeusa opiera się na tym samym sprzęcie i właściwie tym samym API od IBM okodowanym pierwotnie w asemblerze. Jak ktoś jest ciekaw niech szuka w guglu haseł z/TPF, LREC, np:

      http://www.ibm.com/support/knowledgecenter/SSB23S_1.1.0.13/gtpd1/cdbdesxmp.html

  5. Podczas odprawy online w locie oprócz numeru rezerwacji i nazwiska należy podać lotnisko z którego nasz lot startuje .

  6. Dodanie dodatkowej weryfikacji poprzez podawanie oprócz PNR i nazwiska, jeszcze np. maila lub daty urodzenia, nie jest problemem. Wydaje mi się, że to raczej klienci GDSów, czyli agencje i linnie lotnicze, nie są zainteresowane podwyższeniem standardów bezpieczeństwa w systemach informatycznych. I może być to spowodowane z dwóch wzajemnie wykluczających się powodów: albo agenci/linie lotnicze nie stawiają sobie za priorytet dobra pasażerów, albo wręcz odwrotnie, mając na celu ich jak największą wygodę, nie chcą narzucać zbyt restrykcyjnych/uciążliwych systemów weryfikacji.

    Co do wglądu pracowników w dane wszystkich pasażerów – cóż, a w bankach jak jest…

  7. no dobra podmienicie kogoś dane na bilecie i co spotkacie się z tą osoba na lotnisku? ona podejdzie to wyjaśnić a z obsługi powiedzą że właśnie za pana leci ta osoba. lub leci już i siedzi tu i tu :) i siara

  8. Strona ryaaira pozwala na dostanie się do rezerwacji metodą brute force.
    Wystarczy podać nr rezerwacji i skryptem zrobionym na kolanie “wylosować” 4 ostatnie cyfry karty. 15 minut roboty.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: