13:58
18/8/2015

Cała Polska żyje odgrzewaną aferą podsłuchową. Pomyślałem więc, że i ja napiszę coś o podsłuchach. A że parę tygodni temu Przywódca Wolnego Świata Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Noblista Barack Obama otrzymał autoryzację od kongresu na dalsze zbieranie informacji o połączeniach telefonicznych swoich obywateli, pomyślałem że opowiem, jak ja, będąc oficerem Służby Bezpieczeństwa, podsłuchiwałem obywateli PRL.

Niniejszy artykuł jest autorstwa byłego kapitana Departamentu III Służby Bezpieczeństwa PRL. Autor, publikujący pod pseudonimem “Stary Bezpiek” w SB pracował w latach 1976-1990. W 1990 roku decyzją komisji weryfikacyjnej został uznany za nieposiadającego kwalifikacji do dalszej służby (negatywna weryfikacja), co przekreśliło szanse na resortową emeryturę.

Jak wyglądało zakładanie podsłuchu opozycji politycznej w Polsce Ludowej?

Wbrew pozorom nie było to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Najłatwiejszy był podsłuch telefoniczny. Na jego instalację potrzebowałem jedynie zgodę Szefa do Spraw Służby. Z grubsza rzecz biorąc w każdym z 49 województw był jeden taki człowiek. Gorzej było z podsłuchem pokojowym. Tu zgodę musiał wyrazić chyba sam minister spraw wewnętrznych. Skąd ta różnica?

Jeśli ktoś pomyślał o poszanowaniu prywatności obywateli PRL przez Władzę Ludową, to niestety się myli. Chodziło przede wszystkim o zasoby. Ludzi, czas, pieniądze. Bo żeby założyć podsłuch telefoniczny, wystarczyło udać się do Wydziału “T” (Technika) z odpowiednią zgodą wzmiankowanego Szefa i złożyć odpowiednie zlecenie. A oni już to załatwiali. A jak? Nie mam pojęcia. I nie obchodziło mnie to, bo u nas obowiązywała tajność i nie należało zadawać pytań spoza swojego zakresu zainteresowania. Natomiast zakładanie podsłuchu pokojowego rodziło potrzebę fizycznego wejścia gdzieś w okolicę mieszkania. Jak się dało, to wchodziło się do sąsiada, z legendą “elektryka” czy “gazowni”. Ale jak to miał być jakiś domek, to się robiła duża, kosztowna i ryzykowna operacja. Więc z natury rzeczy zgodę na nią musiał wydawać ktoś postawiony naprawdę wysoko.

Właśnie z uwagi na te trudności niemal zawsze kazałem instalować podsłuchy telefoniczne. Ale nie lubiłem tego robić. Czemu? A no temu, że potem trzeba tych taśm słuchać. Słuchać i wyciągać wnioski. A to jest strasznie nudne zajęcie. Dlatego najważniejszą rzeczą było umieć wybrać, co nagrywać. Bo im mniej jest nagrane, tym mniej trzeba słuchać. Ale nawet te “wartościowe” rozmowy brzmiały najczęściej tak:

– A tam z tym tam ten to co?
– Aaa… wiesz, nie że ten, ale wiesz, tamten mówi że chyba.
– A ten drugi?
– A !@@#$@#!%$#~!! dupa

I to wtedy, jak opozycja demokratyczna nie mówiła szyfrem. Głupie “przywieźli ziemniaki” “Świetnie, zakopcie je w ogródku” sprawiały, że bardzo trudno było nam się domyślić o co chodzi. Dlatego dla mnie zawsze najważniejszy był agent. Ale to dygresja. Wróćmy do zagadnienia “co nagrywać”?

p

Co nagrywać?

Opowiem na przykładzie następującej historii. Pewnego razu prowadziłem sprawę takiego jednego figuranta (czyli opozycjonistę, którego miałem na oku). Nie bardzo miałem wokół niego agentów, więc kazałem mu założyć podsłuch telefoniczny. Technikowi, który zajmował się fizyczną stroną zagadnienia wytłumaczyłem mniej więcej, które połączenia mogą być interesujące, a które nie. Z resztą technik sam był doświadczony i wiedział co i jak. Po paru dniach dostałem więc odpowiednie taśmy i spis wszystkich połączeń figuranta.

Choć czytelnicy mogą sądzić, że na wzór hollywoodzkich bohaterów rzuciłem się natychmiast na taśmy, w rzeczywistości zapaliłem papierosa i zacząłem przeglądać zapisy połączeń, dziś nazywane bilingami. W zestawieniu moją uwagę przykuł jeden z powtarzających się numerów. Pojawiał się dość rzadko, za to w bardzo różnych porach. Również rozmowy były dość krótkie. Dziwne. Napisałem więc do archiwum, żeby sprawdzili mi co to za numer. Okazało się, że to jakaś… lodziarnia. Coraz bardziej mi to nie pasowało.

Poszedłem więc do techników i kazałem im ten numer nagrywać. Bardzo się zdziwili, mówili, że jak dla nich to bez sensu, ale to ja byłem gospodarzem sprawy i musieli się słuchać. Po paru dniach dostałem kolejną porcję nagrań. I faktycznie, z pozoru nic tam niedobrego słychać nie było. Ot, takie tam towarzyskie rozmowy. Jednakże w pewnym momencie padło coś o załatwianiu mleka w proszku. “No to cię mam” – pomyślałem.

Bo trzeba sobie uświadomić, że PRL było państwem deficytu. Wszystkiego zawsze brakowało, a zaopatrzenie w mleko w proszku bywało szczególnie trudne, bo z jednej strony potrzebny był matkom (nie było wtedy trwałego mleka UHT), z drugiej wielkim przetwórniom mleczarskim, z trzeciej zaś, drobnym zakładom, w tym właśnie lodziarniom.

Wyszedłem wiec z założenia, że nasz lodziarz handluje na boku. A zyski z handlu – rozwijałem dalej swoją paranoję – przeznacza, przynajmniej w części, na działalność opozycyjną. I jeśli nie położę temu kresu, to się lodziarz rozzuchwali i jeszcze zacznie opozycjonistom lokal udostępniać. A do tego dopuścić nie było wolno.

Należało przeciwdziałać

Przeciwdziałanie, całe szczęście, okazało się bardzo proste. “Zaprosiłem” lodziarza na komendę na rozmowę. Kiedy przyszedł, posadziłem go u siebie w pokoju i spokojnie wytłumaczyłem mu, że:

    Że ja wiem, że prowadzi nielegalny handel mlekiem w proszku
    Że wiem, że robi przewały na księgowości
    Że domyślam się, że poziom higieny w jego zakładzie mógłby zainteresować SANEPID, szczególnie jeśli to ja poproszę o kontrolę.

Wysłuchawszy tego lodziarz zbladł. W naszym wewnętrznym żargonie nazywało się to “skutecznym stworzeniem przyjaznego klimatu do rozmowy“. Jeszcze zanim zdążył wydukać jakieś usprawiedliwienia uśmiechnąłem się i kontynuowałem.

W drugiej części mojej wypowiedzi zacząłem go przekonywać, że wiem jeszcze jedną ciekawą rzecz. Że wiem, że kusi go działalność antypaństwowa. I że to jest coś, czego ja wybaczyć nie mogę. I że ja go bardzo serdecznie proszę, żeby zechciał się od takiej działalności powstrzymać. A w zamian za to ja mu solennie obiecuję, że ode mnie Wydział Przestępczości Gospodarczej o jego przewałach się nie dowie. Nie obiecywałem, że się nie dowie. Obiecywałem jedynie, że Służby Bezpieczeństwa, to nie interesuje.

Lodziarz wybąkał jakieś zapewnienia i wyszedł na miękkich nogach. Nic mu nie kazałem podpisywać. Nie było potrzeby. Właściwie już wtedy byłem przekonany, że zagadnienie lodziarni jako ewentualnej bazy dla opozycji demokratycznej zostało zdecydowanie i ostatecznie przekreślone.

I tak też było w istocie. A skąd wiem? Ano z podsłuchu telefonicznego. Kolejna rozmowa lodziarza z figurantem okazała się najbardziej znacząca. I to nie dlatego, że była szczególnie emocjonalna, ani ze względu na użyte w niej wyrazy, których nie śmiem tu powtarzać. Była najbardziej znacząca dlatego, że była ostatnią telefoniczną rozmową tych dwóch osób. A mi o nic więcej w tej sprawie nie chodziło.

Morał

Mam nadzieję, że w historii tej pokazałem, jak ważne są “metadane”, a wiec dane o tym kto, do kogo i kiedy dzwonił. Więc gdy słyszą Państwo, że USA zbierają “tylko” metadane, proszę nie dać się uspokoić. To właśnie one są najważniejsze. Ale żeby były użyteczne, konieczna jest umiejętność inteligentnej analizy tych danych. W SB źródłem inteligencji byliśmy my – funkcjonariusze. Stany Zjednoczone natomiast, nie wiedzieć czemu, muszą posiłkować się inteligencją sztuczną.

Niniejszy artykuł jest autorstwa byłego kapitana Departamentu III Służby Bezpieczeństwa PRL. Autor, publikujący pod pseudonimem “Stary Bezpiek” w SB pracował w latach 1976-1990. W 1990 roku decyzją komisji weryfikacyjnej został uznany za nieposiadającego kwalifikacji do dalszej służby (negatywna weryfikacja), co przekreśliło szanse na resortową emeryturę.

Przeczytaj także:

65 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Fajne, więcej poprosimy.

  2. To pewnie sievierski

    • a mnie sie zdaje, ze sievierski pracowal dla wydzialu 1szego i byl nielegalem albo prowadzil nielegalow, zgaduje, ze w Szwecji…

    • To absoltunie źle Ci się wydaje. Z pewnością nie był nielegałem, nie prowadził że nielegałów bo wykonawcy rozkazów Sowietów nie mieli takich możliwości.
      Severski w Szwecji zajmował się rozpracowywaniem Solidarności i jej wsparcia ktore akurat w Szwecji było znaczące. Tak, Severski pracował usilnie żeby wolności i Polski taką jaka jest nie było.

    • Jako dykteryjkę dodam, że Severskiego można łatwo zdemaskować, zaglądając do …urzędu patentowego i sprawdzając kto wniósł o ochronę pseudonimu “Severski”. Na marginesie, jego teczka jest upubliczniona w sieci. Można poczytać o aspiracjach pisarskich jakie miał pan Włodzimierz oraz jak wypadł na “rekrutacji” — czyta się zdecydowanie lepiej niż powieść szpiegowską jego autorstwa IMHO :-) Polecam jednak followować jego FP, niekiedy pojawiają się tam bardzo ciekawe opinie.

      PS. Gdyby komuś brakło samozaparcia w poszukiwaniach: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151817203204183&set=a.283873399182.140803.551874182&type=1

    • Imię i naziwsko to nawet na wiki teraz jest, od jakiegoś czasu się nie kryje z tym. Ogólnie typ należał do jednego z bardziej obrzydliwych miejsc w SB, razem m.in. z panem Makowskim itd.

      PK – masz jakieś namiary na teczkę?

    • Ale on się ze swoim prawdziwym nazwiskiem raczej nie kryje: https://www.facebook.com/VincentVSeverski/photos/a.450094308391562.107430.436743046393355/716973985036925/?type=1

    • Oczywiście, nawet w wywiadach dla różnych gazet mówił jak się naprawdę nazywa.

    • Odezwali się znawcy wywiadu et cetera

  3. Co do ostatniego zdania:
    >Stany Zjednoczone natomiast, nie wiedzieć czemu, muszą posiłkować się inteligencją sztuczną.
    Po prostu zamiast monitorować poszczególną osobę to monitorują kogo się tylko da, cała zagwozdka.

  4. Odnosnie tego “nie wiedziec czemu” posilkowania sie – coz, jak sie ma dwadziescia polaczen na dzien do analizy to mozna sobie samodzielnie. Poza tym dochodzi jeszcze umiejetnosc wyselekcjonowania schematow komunikacyjnych i bum – sztuczna inteligencja nagle identyfikuje role w siatce komunikacyjnej.

  5. Świetny artykuł. WINCYJ!!!

  6. “ani ze względu na użyte w niej wyrazy, których nie śmiem tu powtarzać.”

    eSBek* bez śmiałości? Dawno się tak nie uśmiałem :D

    *eSBek a funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa to dwie zupełnie inne osoby, przynajmniej dla mnie.

  7. Systemy i metody sie zmieniaja, lecz ludzka natura i mentalnosc pozostaja niezmienne…

  8. Zainteresowanym jak wyglądała inwigilacja w krajach komuny polecam film “The lives of others” (nie znam polskiego tytułu). Rzecz ma się o bezpiece w NRD, i jak oni podsłuchiwali obywateli. Dla osób pamiętających czasy komuny w Polsce nie będzie to pewnie tak bardzo szokujące, ale amerykanie epoki przed-Snowdenowskiej byli wstrząśnięci.
    Osobiście chcę wierzyć że w Polsce nie proceder nie był rozwinięty na aż taką skalę.

    • @j: “Życie na podsłuchu” – polecam!

    • Ten proceder jest dopiero teraz rozwinięty na masową skalę :) To co robiła dawna bezpieka to było “przedszkole” w porównaniu z tym co robi dzisiejsza bezpieka :D

  9. Mam nadzieje, ze Stary Bezpiek dostanie jakiegos zlosliwego raka i bedzie konal dlugo i bolesnie. Wtedy bedzie zalowal, ze nie zostal powieszony w 1989r, co byloby zarowno dobre jak i sprawiedliwe.

    • Coś ci strasznego zrobił?

    • Tak bardzo nie rozumiem takiej nagonki (także któryś z komentarzy niżej, @r ze swoim “Nie wstyd ci?”).
      Najlepsze jest to, jak najbardziej na PRL narzekają osoby, które tych czasów nie pamiętają lub znają dosłowną końcówkę (szczególnie przez pryzmat bycia dzieckiem).

      Wszystko to było pod pretekstem dobra kraju. Ci, którzy nie byli zastraszeni do współpracy właśnie pod takim pretekstem byli werbowani. I czy tak też nie jest obecnie? Grunt to dobre podejście do osoby i odwołanie się do patriotyzmu i innych podobnych cech*.
      Każdy nowy rząd neguje poprzedni, z ustrojem jest tak samo. Łatwo jest patrzeć z perspektywy czasu i wybierać to, co jest nam na rękę.

      *Obecnie niekoniecznie to działa. Mamy globalizację, nie każdy jest obecnie związany mocno ze swoim krajem. A już szczególnie nie ma żadnego zagrożenia ze strony jakiegoś innego państwa wpajanego od dawna.
      Jednak jakoś młodzi Amerykanie wciąż chcą ‘bronić USA’, a ISIS też nawet skutecznie werbuje swoimi hasłami.

      Nie byłam w żaden sposób związana ze służbami czy też w ogóle PRLem. Jestem za młoda, ale nie daję sobie wpoić papki jaki to PRL był zły. Staram się zrozumieć różne strony.
      Miałam styczność z różnymi nauczycielami historii/wosu, ostatnia starała się nas zmusić do myślenia i negowała niektóre legendy kreowane przez obecne (czyt. po-PRLowskie) władze. Wszystko ma swoje plusy i minusy.

      W historii/życiu/czymkolwiek nie mamy tylko bieli i czerni, nie ma też tylko odcieni szarości – są kolory, różne wartości, które dopiero brane razem pod uwagę decydują o tym, co widzimy. Niektórzy nie widzą różnicy między niektórymi kolorami bądź nie chcą widzieć, inni nie lubią określonych ocieni, a nawet woleliby żeby wokół nich był tylko ich ulubiony kolor.

    • coz, dzieci moze cie nie zrozumia ale ci ktorzy pamietaja PRL (czyli 20 lat mojego zycia) i nie byli uwiklani w korzysci z wspolpracy z komuna swietnie zrozumieja co chcesz przekazac…

      A temu kto napisal cos o czarnym i bialym – otoz jest to mozliwe – PRL byl czarny bo mordowano Polakow – tyle w temacie – mordy polityczne trwaly nawet po obradach okraglego stolu i robili to koledzy autora tekstu – w tym kontekscie – mordowania ludzi – rodakow wylacznie za fakt posiadania takiego a nie innego pogladu politycznego zasluguje na taka a nie inna – czarno biala ocene.

  10. Przy “tytułach” prezydenta zabrakło “Zrodzony W Burzy Na Hawajach”.

  11. “Jak zbierano metadane w PRL” – na podstawie zapisów z kontroli operacyjnej. Obecnie robi to operator, wcześniej spisywało się podczas KO. Sam artykuł przynajmniej dla mnie nic odkrywczego nie wnosi.

    “muszą posiłkować się inteligencją sztuczną” – jestem ciekaw ile(tysięcy) rekordów na godzinę jest w stanie przeanalizować oderwany od dzisiejszej rzeczywistości kapitan SB. Dzisiaj nie PRL, ludzie dzwonią częściej niż dwa razy w tygodniu. Biling PSTN a MSISDN wygląda zupełnie inaczej, w jednym z nich jest zapisane znacznie więcej.

  12. Namówcie pana kapitana, aby napisał więcej. Historia genialna! Brakuje właśnie takich wspomnień z tamtych czasów. Gość ma świetny styl i specyficzne poczucie humoru. Gratuluję i czekam na więcej!

  13. Można zadawać pytania kapitanowi? Nie wstyd Ci?

  14. I bardzo dobrze, że państwo nie płaci z naszych POdatków na emeryturę dla tego komucha. A jeśli chodzi o metadane, to mam zainstalowaną aplikację TextSecure, ale wzbudza ona moje wątpliwości. Jest wprawdzie open-source (brak backdoorów) i szyfruje treść wiadomości, ale do rejestracji wymaga podania swojego numeru telefonu, więc potem można dokładnie określić wszystkie metadane. Rejestracja mogłaby wyglądać inaczej, np. poprzez założenie anonimowego konta. Nie ma obecnie możliwości szyfrowania SMS-ów i rozmów przesyłanych bez użycia Internetu (i serwerów producentów aplikacji) – chyba, że ktoś edytuje kod źródłowy i wypuści swoją wersję. Ciekawe, jak by brzmiało przesyłanie kluczy publicznych przez telefon – pewnie podobnie, jak modem dial-up :) Ale i tak lepszy TextSecure i RedPhone niż np. Facebook, GMail czy zwykły telefon.

  15. Lodziarnia? Już myślałem, że jak w Czwarty Protokół… Głowę dam, że właściciel miał znacznie ciekawsze niejawne zajęcia, niż mleko w proszku i opozycja…

  16. Ma ktoś namiar na tą teczkę Severskiego?

  17. Tak. Leży w IPN.

  18. Fajny artykuł.
    Postarajcie się dotrzeć do “Lodziarza” i jego wersji z tamtego przesłuchania, jak to widział, co robił w tamtych latach.

  19. Litości… Polska Ludowa to nie to samo co PRL…. Polska Ludowa to okres 1944-1952… Potem PRL…

  20. Proszę o nie mijanie się z prawdą NEGATYTWNA WERYFIKACJA NIE OZNACZAŁA BRAKU EMERYTURY – ESBEK MIAŁ EMERYTURĘ po 15 latach służby, ten konkretny esbol miał pecha pracował lat 14 :P

  21. Tak w temacie: http://ipn.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0008/56438/1-19342.pdf

  22. To SB-ek jeden. Tacy teraz maja emerytury po 5 tys. I co wy na to ?

  23. Najwidoczniej nie pomylono się w czasie weryfikacji stwierdzając, iż nie posiada kwalifikacji do pełnienia dalszej służby. Potwierdził to publikując te wypociny mające (zapewne już w ramach pracy społecznej) “uczłowieczyć” PRL-owskie tajne służby. Jedyną wartościową informacją jaką podał jest ta:”najważniejszy był agent”. Moim zdaniem najistotniejszym problemem dokonania telefonicznego podsłuchu opozycji w PRL było założenie linii telefonicznej opozycjoniście w sposób nie budzący podejrzeń u niego samego i jego znajomych:) Kto wtedy żył to wie jaka była dostępność do tego luksusowego dobra, którym był telefon w prywatnym mieszkaniu…

  24. Jak zostac wspolczesnym SB-kiem ?

    • Trzeba tylko chcieć. Miej marzenia na poziomie “saszy grej”, a możliwości same się tobie przedstawią…

  25. Mierzi mnie, że stary ubol, który powinien od 25 lat gnić w więzieniu za znęcanie się psychiczne i fizyczne nad patriotami opowiada teraz bajeczki o dzielnych UBusiach i tych śmiesznych opozycjonistach, co kręcili lody w ramach działalności opozycyjnej.

    Zauważcie, że nawet teraz autor artykułu tkwi mentalnie w głebokim PRLu i nie mógł sobie podarować uszczypliwości wobec imperialistycznego zachodu sugerując, że oni potrzebują maszyn bo są zbyt za głupi do analizy metadanych, a UBecy byli tak “genialni”, że robili to sami. Najlepsze jest to, że sam się w ten sposób ośmiesza.

    Panie Piotrze, jest Pan młody i nie pamięta tamtych czasów, ale na przyszłość proponuje ignorować takich UBoli i nie publikować ich wersji wybieloinej historii, bo to patologiczni oszuści i po prostu źli ludzie.

    W tamtych czasach przez takie “niewinne” zbieranie metadanych ludzie ginęli i byli katowani przez takie mendy jak autor powyższego artyułu.

    Z przerażeniem czytam komentarze niektórych czytelników, którzy mam wrażenie są zafascynowane metodami, które stosowano do perfidnego znęcania się nad drugim człowiekiem. Ciekawe, czy gdyby artykuł napisał były SSman, który opisuje jak zbierał metadane, żeby mordować Polaków, to etuzjazm niektórych osób byłby podobny.

    Pamiętajmy, że UBeki to sługusy obcego totalitarnego Państwa działający na szkodę Polski i Polaków, a nie sympatyczni funkcjonariusze porządku niczym por. Borewicz.

    Naród, który nie zna swojej historii jest skazany na popełnianie wciąż tych samych błędów…

    • W pełni popieram wypowiedź. Nie chcę nikogo bronić, ale ktoś kiedyś w organie represji, ładu i porządku pracować musiał, bo sami złodzieje, zabójcy itp się nie złapią. Jednak represja* opozycji i wyraźne czerpanie z tego przyjemności to już zupełnie inna sprawa.

      *Dyplomatycznie rzecz nazywając.

    • ale oni też twierdzili wtedy, że są patryjotami i kochają polskę. To jak to jest z tym patriotyzmem? Kto to wyznacza?

  26. Co dzieciaki pejsbłuka mogą wiedzieć o prl-u ? I co ich to tak naprawdę obchodzi ?
    Fakt współczesny że resortowi poprzedniego systemu (jak i obecnego) uwłaszczyli się na majątku państwowym, “spółkują” ze skarbem państwa i dostają gigantyczne emerytury o których pracujący na nich ludzie nie mogą nawet marzyć …
    Może nebezpiecznik zdobędzie dane ile wynoszą emerytury stalinowskich sędziów, oficerów sb, lwp i milicji ? Ilu mamy emerytowanych generałów itp. itd. ?
    To bardziej zainteresuje współczesnych niż bajki sbka.

    • Moim zdaniem nie powinno się ulegać fascynacji temu, jakie korzyści materialne uzyskał sługa reżimu. Nie zachęcam do ascetyzmu, ale mam w rodzinie przykłady z przeciwnych biegunów i jedynie w kontakcie z pobierającymi skromne emerytury, za rzetelnie przepracowane dziesięciolecia, znajduję zawsze wspólną płaszczyznę wartościowego kontaktu. Forsa jest ważna do pewnej granicy. Dla mnie jest nią: zaspokojenie głodu, ubranie i dach nad głową. Później liczą się zupełnie inne wartości, nieosiągalne dla ludzi sprzedających swoją duszę w niewolę marionetkowej władzy za np. możliwość kupowania “za żółtymi firankami”. Wycenili się nisko już na starcie i żadne miliony tego nie zmienią…

  27. Co naprawdę robił w pracy a co teraz robi dep.III SB i koledzy kapitana – a może to jeden z opisanych:
    http://www.fakt.pl/polityka/jak-zyja-zabojcy-ksiedza-popieluszki,artykuly,496437.html

    A tutaj link do dysputy na kogo aparat państwowy pracował w PRL:
    http://histmag.org/PRL-kolonia-ZSRR-czy-totalitaryzm-o-ludzkiej-twarzy-8440

  28. Strasznie słaby ten artykuł. Prymitywny, płytki, pozbawiony głębi, jaskrawie ceCHÓJący osobę mierną, w moich oczach wysoko nierozgarniętą intelektualnie, zwykłego bota, nie wspominając o analizach, …gimbusy dokonują lepszych w przerwach między lekcjami. Osobiście to jestem w posiadaniu pamiętnika starego UBeka, który to znalazłem w tapczanie, po powodzi, sprzątając dom wspomnianego próbując dorobić sobie do kromki wódki . Większość jest zamazana i mało czytelna, ale jeden przypadek o dziwo/zgrozo jest zaskakująco czytelny. Oczywiście wiem że tu sie nie pojawi, bo Konieczny to lewak, a lewactwo i komuniści kasują wszystko co nie jest uzgodnione z przełożonym a jak nieopacznie coś przecieknie to zaraz interweniuje oficer prowadzący i wszyściutko nierzadko, jest czyszczone. Jedyne co lewactwo i komuchy serwują to jakąś propagandową papke dla debili i albo sikają babcią do zniczy

    • Taki cytat. Może skumasz, dlaczego to co piszesz jest głupie.
      [quote]
      Nastała znów chwila milczenia, po której Danveld zwrócił się do jeńca:
      — Kąsałeś Zakon jako pies zapieniony, przeto Bóg sprawił, że jako pies stoisz przed nami, z powrozem na szyi, wyglądając łaski i zmiłowania.
      — Nie równaj mnie z psem, komturze — odrzekł Jurand — bo czci ujmujesz tym, którzy potykali się ze mną i z mojej ręki polegli.
      Na te słowa szmer powstał między zbrojnymi Niemcami: nie wiadomo było, czy rozgniewała ich śmiałość odpowiedzi, czy uderzyła jej słuszność.[/quote]

  29. Fajny artykuł jak się poczyta na spokojnie, bez spianania się o “prawdę historyczną” i o to “kto stoi tam gdzie stało ZOMO”. Można faceta nie lubić, ale daru do pisania odmówić nie można. Zresztą podobnie nie lubię Cejrowskiego, a jednak przyznaję, że pisać potrafi.

    Tak czy siak, nabiliście Staremu Bezpiekowi wejść – będzie miał teraz niebezpiecznik-effect ;)

    • nie bedzie – facebooka mam na blacklist…

  30. A może lepiej dyskusję polityczną i jechanie po autorze tego tekstu lepiej przenieść na jego bloga? Z tego co widzę facet rzeczowo odpisuje każdemu komentującemu i nie kasuje wpisów.

  31. Zapewne ten koleś posiada bardzo drogie działeczki w centrum warszawy a jego dzieci mieszkają w blokach na ursynowie które dostał za komuny na które ludzie których podsłuchiwał muszę spłacać kredyt przez 30lat. Pokarzcie mi jakiegoś działacza komunistycznego które jest dzisiaj biedy.

    • Zapewne. Chociaż na blogu pisze co innego:

      Jakie były moje losy po 1990 roku?
      III RP wyrzuciła mnie ze służby na zbity pysk na pół roku przed emerutyrą. Zabraniając mi się zatrudnić gdziekolwiek, gdzie mógłbym te pół roku dorobić. Trochę się musieli namęczyć, żeby im to wyszło, ale jakoś im się udało. Cieszymy się ich radością.

      Pokazałem więc Komisji Weryfikacyjnej palec i założyłem działalność gospodarczą. Na początku było różnie, ale potem już fajnie. Sporo pracy, dużo wyjazdów, pieniędzy dość. Stare “układy” gówno dały, więc starym “układom” też pokazałme palec. Z głową na karku każdy soboie zawsze poradzi. Kapitalizm okazał się dla mnie łaskawy, co nie oznacza, że go polubiłem.

      Kim jestem teraz?
      Nikim. Rencistą (ale nie resortowym, tylko rodzinnym – po zmarłej żonie). I jak każdy dziadek zaczynam opowiadać dziadkowe historie. A że moi znajomi znają już je na pamięć pomyślałem, że założę bloga. Może komuś się też spodobają.

  32. Z pamiętnika startego UBeka…

    Ostatnio zakończyliśmy sprawdzanie podejrzanego. Był to bardzo ciekawy przypadek. Podejrzewaliśmy że obiekt współpracuje z pro wolnościową prawicową opozycją, nie mieliśmy jednak żadnych dowodów, z obserwacji wynikało że podejrzany lubi biegać w pobliskim lesie, na który ma widok z okna. Jednak na pewnym odcinku ścieżki do przebieżki znikał na godz. do dwóch. Puszczony ogon zbliżywszy sie do podejrzanego na interesującym nas odcinku informował że obiekt uprawia ćwiczenia stacjonarne typu pompki, przysiady, rozciąganie, puszczony z opóźnieniem informował o “zniknięciu” podejrzanego. Nie chcieliśmy wzbudzać podejrzeń przeczesując tyralierą określony obszar więc od czasu do czasu wysyłaliśmy agentów udających poszukiwaczy runa leśnego, jednak niczego nas interesującego nie znaleźli. Cała sprawa

  33. wydawała się być bardzo dziwna. Nie wiedzieliśmy jak ją rozwiązać nie demaskując się. Na odprawie opracowaliśmy plan w którym wykorzystamy naszą najlepszą agentke o pseudonimie “Esterka” i aplikacji na telefon, o nazwie “BIEGAM!I co mi zrobisz?” posiadającą takie funkcje jak przebyty dystans-czas, tętno-spalone kalorie, oraz oczywiście GPS. Zadaniem agentki było namówienie subtelnie podejrzanego na jej instalacje,. Udało sie to po około trzech tygodniach. Na podstawie danych ze wskazań GPS do których mieliśmy dostęp udało nam sie dokładnie określić miejsce “postoju” podejrzanego. Jak się okazało miejscem tym była ziemianka o głębokości 3m. sprytnie ukryta. W środku znajdowały sie przedmioty takie jak :: turystyczna butla gazowa, 4 cienkie klocki z Brzozy, przerobiona tzw. Mp3 z podbiciem głośności i nagraniem jakichś zdrowasiek ustawionych na zapętlenie, żelazna płyta,taboret, urządzenie cyfrowe do nagrywania audio/wideo z szufladą na CD, sznur z pętlą, płyty CD stelaż fotela z dmuchanym materacem. Na moje pytanie, “Po co ci to wszystko?” odparł z zadziwiająco zdumiewająco zatykającą dech w piersiach szczerością iż chciał sie dowiedzieć kto stoi za zbiorowym mordowaniem Polaków (zamachy). Powiedział że ON wie, chciał tylko namówić, odpowiedzialnych aby

  34. opowiedzieli o tym własnymi słowami. Do szczerości miały nas zachęcić znalezione przedmioty i wykorzystanie metod, dobrze nam znanych. Na początek miał pobudzić do szczerości przysiad na nodze od taboretu z założonymi słuchawkami ustawionymi na cały regulator, ze zdrowaśkami. Jak zeznał przesłuchiwany, sam w tym czasie miał usiąść wygodnie w fotelu i obserwować co pierwsze pęknie mózg czy dupa. Potem dla potwierdzenia szczerości miał delikwenta postawić z pętlą na szyi na żelaznej płycie umieszczonej na czterech cienkich klockach, pod którą miał sie palić gaz z butli nagrzewając żelazo z wolna. Nagranie miało być umieszczone na płytach CD, gdyby prewencyjnie został wyłączony internet, i pozostawiane w miejscach publicznych. Dla pewności że zostaną odczytane miały być okraszone tytułem “NOC POŚLUBNA” napisane “tłustym” flamastrem. Na moje pytanie “Po co ci to wszystko” dpowiedział że część jego rodziny została zapakowana w bydlęce wagony i wywieziona, druga część prześladowana i wymordowana. Na moje pytanie “Po co ci to wszystko” spojrzał na mnie przekrwionymi oczami i odparł “LITOŚĆ DLA WAS TO ZBRODNIA NA NIEWINNYCH!” …po czym szyderczo się uśmiechnął i skonał.
    Ile jest jeszcze takich osób? …nie sposób ocenić. Dlatego musimy jeszcze bardziej rozszerzyć naszą współprace z przyjaciółmi z Niemiec!!!.
    -Zakończył swój wpis-

    • W gimnazjum nie mówili, że w latach 50′ (czyli wtedy kiedy istniał UB), nie było płyt CD, ani telefonów z GPSem i aplikacjami do biegania?

      Poza tym literacko to słabe, ale na Frondę możesz rzucić – tam gorsza twórczość zbiera fanów.

  35. Szukam i szukam tych akt “severskiego” i znaleźć nie mogę. Może ktoś dać linka? Dzięki

  36. Wiedziałem @Radek że niewiele zrozumiesz z mojego wcześniejszego posta, ale też nie był on wycelowany w ciebie, w sensie żebyś ty go zrozumiał. Ten jednak post będzie do ciebie, przynajmniej w pierwszej częsci. Będzie pokazana różnica w podejściu/analizie, jaka występuje pomiedzy botem a osobą myślącą. Posłuża się w tym celu “gównem”, mam jednak nadzieje że masz jaja i się nie rozpłaczesz i nie pobiegniesz z pretensjami do “mamusi” wszak tobie podobni dzieciakom w podręcznikach, tego typu rzeczy serwują wraz z obrazkami, co prawda ja obrazkami nie będę sie posługiwał licząc na twoją wyobraźnie ;-)

    Cz.1
    Co robi “bot” widząc “gówno” na swojej drodze? Chcąc dokonać analizy, bierze patyczek i patyczkiem w “gównie” grzebie.
    Co robi człowiek myślący? (Homo Sapiens). Chcąc dokonać analizy, szuka śladów, skąd właściciel przyszedł i dokąd się udał, oraz w jakim celu to zrobił. Dysponując olbrzymią chmurą obliczeniową (mózgiem) można to

  37. zrobić bardzo szybko i to w tle. Mam nadzieje że potrafisz na tekst spojrzeć całościowo, a nie “patyczkiem”, i zakumasz o co chodzi.

    Cz.2
    Mógłbym cię zapytać byś dokonał analizy na temat nagrań skompromitowanych polityków …ale sobie daruje. JA wiem KTO ma/iał być beneficjentem tych nagrań. Z mojej analizy wynika że w Polsce miały być zamachy takie jak we Francji, ale wycieknięcie “taśm” strasznie pokrzyżowało im plany zbijając ich z tropu. Można jednak zaobserwować “7udmym” zmysłem że już są przegrupowani …i wciąż mają zielone światło!, wahają się jednak bo w Polsce jest wciąż jeszcze dość silna prawica (od prawych ludzi) i kościół. Tajemnicą Poliszynera jest że zamachy są tam gdzie żądzą albo mają żądzić komuchy i lewactwo, gdzie “dorżnięte” są lub zostaną “watahy”

    Cz.3
    W części trzeciej pozwolę sobie brzdęknąć w inną strunę, aczkolwiek tej samej Harfy. Jeżeli będziecie kiedyś lecieć samolotem i nagle opuszczone zostaną maski tlenowe, to nie zakładajcie ich, ponieważ zamiast tlenu dostarczą wam gaz usypiający, faktem jest że niewiele to zmieni ale da wam czas na modlitwę tudzież rachunek sumienia.

  38. cóż,

    Jeśli niebezpiecznik pozwoli rzucić prasowym linkiem, to pojawił się jakiś czas temu ciekawy wywiad z Williamem Binneyem, byłym pracownikiem NSA, który twierdzi że podsłuchiwanie wszystkiego produkuje takie ilości danych ze odpowiednie służby nie są w stanie ich ogarnąć i dane, które powinny wzbudzić podejrzenia i pozwolić zapobiec zamachom po prostu im umykają. Innymi słowy tam nie ma bezpiecznika: “Jak każę nagrywać to będę musiał odsłuchać, więc nie należy nagrywać zbyt dużo i opierać się na danych od TW (których Binney nazywa informatorami)”.

    Oto link:
    wyborcza.pl/magazyn/1,145245,17924695,Podsluch_rzadzi_strachem.html

    Generalnie w wywiadzie znajduję dużo punktów wspólnych z praktyką autora postu.

  39. Jesli szafujesz skrótami, to przynajmniej że zrozumieniem. MSISDN to sam numer telefonu.

  40. Za czasów dawnych, kiedy w prasie była burza NT. Y2K, obszedlem “zabezpieczenia” na serwerze EraGSM (obecnie Deutsche Telekom) i mogłem czytać SMSy.

    Tak nudnej treści nigdy wcześniej nie widziałem. Z pełnym zrozumieniem poszedłem do tłumaczeń esbeka, że “jak nagra, to będzie musiał odsłuchać “.

  41. Kiedyś byłem przekonany że oficerowie (nawet tej obecnej wolnej polski) to elita. Poznałem wielu… To zdecydowanie nie jest elita, (zaprzeczenie ludzi honoru i kultury osobistej). Wychowany na “Psach” i urodzony z SB-ckim piętnem, jako dziecko zafascynowany byłem pracą jej funkcjonariuszy, tajnością, ważnością- przeszło mi to bardzo szybko. Autor tego artykułu i ten jego artykuł o treści interesującej i przejmującej, fascynującej niczym treść rachunku za wodę to doskonały przykład niskiego intelektualnego poziomu esbeckiej ekipy i ich absurdalnych działań. Nie trzeba podsłuchów żeby wiedzieć że jak ktoś w PRLu miał lodziarnie to obraca mlekiem w proszku, (analogicznie jak ktoś miał mięsny to obracał wędlinami). Jednak weryfikujący mieli racje!

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.