9:02
8/3/2016

Oto skimmer, jakiego większość z Was chyba by się nie spodziewała… :) Aż ciężko uwierzyć, że komuś może się to opłacać.

Teraz każda wypłata pieniędzy to już nie tylko szarpanie okolic wlotu, ale pieszczenie urządzenia łomem po krawędziach ;)

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

13 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. No to są już jakieś jaja xD . Ale to Brazylia trzeci świat, więc nie ma się co dziwić…

  2. Jestem pod wrażeniem, chociaż to chyba już przerost formy nad treścią…

  3. Stare ale jare. Bylo na nie jednym filmie :)

  4. “Mają rozmach sk***isyny” ;D

  5. Jeszcze nikt nie podstawiał (całych) fałszywych bankomatów? Dziwne…

    • Podstawiał… Zanim pojawiły sie skimmery ;-)

    • Stawiali stawiali. Jeden z bardziej znanych przypadków to był rynek krakowski… Długo stał i skanował. To była epoka przed EMV…

    • przejedź się na konferencję typu DefCon to zawsze trafisz na przynajmniej jeden bankomat który “nie powinien tu stać” ;)

  6. dlaczego mialoby sie nie oplacac?

    Najpewniej jest to urzadzenie mobilne i przenosne. Dzis na jednym bankomacie jutro na innym. Poza tym nie musi byc wcale skomplikowane, komputerek typu malinka i niewielki monitor. Oprogramowanie musi tylko symulowac ekran startowy i funkconalnosc wprowadzania pinu. Potem juz tylko wyswietla informacje o awarii, zwraca karte i do widzenia. Nastepny. Poza tym podejrzewam, ze nie maja tam zbyt wysokiej wykrywalnosci tego typu przestepstw, wiec inwestycja jest stosunkowo bezpieczna….

  7. Niedługo będą swoje bankomaty stawiać które wciągają karty :D:D

  8. Wierze, że znaleźli by się tacy co do filppera kartę by wepachali :)

  9. Niedługo będą fałszywe stacje benzynowe. Podjeżdżasz, nalewasz (wodę z sokiem, tak dla kolorku), próbujesz zapłacić, terminal automatycznie odrzuca transakcję (powiedzmy jedną na 10, żeby była zmyła), więc idziesz do bankomatu na stacji. Bankomat zjada kartę. No cóż, pozostaje zgłosić się do obsługi stacji, żeby coś z tym zrobili. W czasie naszej kłótni o paliwo i pożartą kartę, “spec” dobiera się do pozostawionego przy dystrybutorze samochodu i odjeżdża nim w siną dal (albo “odstawia do myjni”, a potem wyjeżdża z drugiej strony kartonowego pudła udającego myjnię). Nawet, jeśli wokół będą inni klienci, to może wyglądać semi-legit, w firmowym stroju i w ogóle (byle tylko trafił się otwarty samochód). A po jednym-dwóch dniach okazuje się, że stacji nie ma, i to tylko zwykły parking pod Biedronką…

    Chociaż właściwie, może zwykła sprzedaż paliwa opłaca się bardziej.

  10. To taka prowizja od wypłaty :)

Odpowiadasz na komentarz kcroot

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.