9:53
16/9/2016

Advertisement

Czytelnik Michał podesłał nam link do artykułu, w którym nie ma żadnych sensownych szczegółów, ale ogólny opis jest na tyle zabawny, że postanowiliśmy go przytoczyć:

Po południu do Banku Spółdzielczego przy Placu Słowiańskim 6 wszedł mężczyzna podający się za policjanta. Zażądał wydania pieniędzy. Pracownicy banku posłuchali poleceń sprawcy. Mężczyzna wyszedł z placówki z gotówką. (…) Policja zaznacza, że nie był to napad, a oszustwo.

Policja w Świnoujściu odebrała w czwartek kilkanaście telefonów od bankierów, właścicieli kantorów i jubilerów. Mężczyźni podający się za funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego dzwonili i kazali przygotować gotówkę dla policjanta, który ma po nią przyjść.

I po co się męczyć? I po co strzelać? Socjotechnika w najlepszym wydaniu.

Aktualizacja, 18.09.2016, 22:00
Nowe fakty w sprawie. Wygląda na klasyczny numer z “nieodłożeniem” słuchawki przy połączeniu na numer stacjonarny, i potem (wciąż będąc na linii) na odpowiadanie na wykonywane połączenia wychodzące.

Po południu do kantoru zadzwonił mężczyzna z pytaniem, czy punkt obsłuży większą transakcję. Kilka minut po rozmowie, w kantorze znów rozbrzmiał telefon. Jak się okazało, tym razem byli to oficerowie CBA, którzy poinformowali że telefon jest na podsłuchu i zaraz w związku z prowadzonymi działaniami operacyjnymi, w kantorze pojawią się oficerowie.
Kilka minut po zakończeniu rozmowy, w punkcie faktycznie pojawili się mężczyźni wyglądający na funkcjonariuszy CBA. Mężczyźni poprosili o gotówkę do celów operacyjnych. Gdy kobieta nie chciała wydać gotówki, funkcjonariusze zaproponowali telefon na numer 997.
Kobieta wybrała z telefonu stacjonarnego numer na policję. W słuchawce odezwał się mężczyzna, który poinformował że jest dyżurnym komendy. Wtedy kobieta opowiedziała o sytuacji z oficerami CBA proszącymi o pieniądze. Mężczyzna nakazał kobiecie wydać gotówkę i nie utrudniać działań. Zszokowana kobieta postanowiła zadzwonić jeszcze do swojej przełożonej. W słuchawce usłyszała kobiecy głos który powiedział ” Niech Pani wyda im te pieniądze…” To wzbudziło czujność w pracownicy, ponieważ ze swoją przełożoną mówią sobie po imieniu.
Okazało się, że kobieta miała dobre przeczucie. Zarówno dyżurny jak i jej przełożona, były osobami podstawionymi, które prawdopodobnie wpięły się pod telefon stacjonarny.
Kobieta z telefonu komórkowego zadzwoniła po policję.

Tego typu “atak” opisywaliśmy przeszło rok temu — por. jak oszuści przekierowali połączenia wychodzące na numery 997 i 112.

Przeczytaj także:

42 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Hahahahaha, a w zachodniopomorskim twardo cały dzień w radio, że “napad na bank spółdzielczy w Świnoujściu” :D

  2. To wyraźny sygnał, że debili jest w naszym otoczeniu więcej, niż ktokolwiek by się spodziewał…

    • Socjotechnika to coś więcej niż liczenie na debila.
      Większość osób można przekonać do zrobienia czegoś niezwyczajnego, o ile potrafi się rozpoznać słabe punkty swojego rozmówcy i nie mam na myśli hipnozy…

    • Tak jak nie ma mocnych na sprzedawcę znającego metody socjotechniki tak samo i w innych obszarach. Nie obrażaj proszę ludzi no chyba, że nigdy nie zostałeś sam oszukany i masz idealną metodą, sprawdzoną na unikanie takich sytuacji.

    • Jak ktoś ma silną wolę, to i socjotechnika sprzedawcy na nic się zda. Mnie wielu sprzedawców próbowało zmanipulować, ale w głowie zawsze mam tylko jedno “i tak niczego nie kupię”.

    • @Ariel – równie dobrze można powiedzieć, że nie ma mocnych sprzedawców na niedoszłych klientów, którzy znają socjotechnikę. Chyba że “socjotechniką” nazwiesz przystawienie lufy do głowy, bo inaczej to jakoś nie mam problemów z pozbywaniem się takich natrętów. Albo częściej – marnowaniem ich czasu (wysyłanie pod nieistniejący adres, trzymanie na holdzie na telefonie i zajmowanie się w tym czasie swoimi sprawami itp.) Zwykle do pół godziny sami uciekają.

    • Do tych nieoszukiwalnych – znajomy od lat handluje samochodami i zawsze najbardziej się śmieje z takich klientów co się “nie dają robić w balona”. Zazwyczaj taki robi najpierw długi wywiad telefoniczny łącznie z pytaniami o datę produkcji ostatnio wymienianego oleju i czy ten olej był odpowiednio przechowywany, po czym sprawdza na motoforach czy to nie była wadliwa seria olejów motoryzacyjnych. ;) Następnie dzwoni ponownie pytając ponownie o to, o co już pytał (wiadomo, sprawdza, czy mu nie powiedzą czego innego). Przecież on się nie da nawet nie “oszukać”, ale “naciągnąć na jakiś ukryty odprysk lakieru czy plamkę rudej 0,5×0,5 mm w 20-letnim dieslu z Niemiec z przebiegem 185kkm”. W końcu pojawia się osobiście i wtedy, bez mocy internetów, motoforów, “znajomych mechaników” i, można by to nazwać, “bariery technologicznej”, która wcześniej zapewniała mu bezpieczeństwo, w trybie twarzą w twarz daje sobie wcisnąć każdą, najbardziej nawet absurdalną głupotę i dopłacić za darmowe zimówki.

    • @Z Poprzedniej Epoki, Twój znajomy się śmieje bo dostrzega jedynie to jak on sam dyma swojego klienta, szkoda tylko że nie dostrzega tego jak w międzyczasie sam jest dymany przez kliku innych sprzedawców innych rzeczy na których już się tak dobrze nie zna jak na samochodach… gdyby to dostrzegł to nie byłoby mu już tak do śmiechu :)

  3. Ja w to nie wierzę.
    Nie ma takich ludzi, zwyczajnie nie ma.

    • “nie ma takich ludzi” – oczywiście że są.. i to może być nawet 90% społeczeństwa… Ostatnio Mr Robot pokazał idealny przykład tego zastosowania… dzwoniąc na policję podając się za policjanta, podając jego numer odznaki, poprosił o namierzenie telefonu – Nic prostszego. Jedynym ryzykiem było by gdyby dany funkcjonariusz był na miejscu, albo coś niedawno robił, czy kontaktował się z dyspozytorem(osobą odbierającą telefon), ale w przypadku gdy takich osób jest kilkaset ciężko jest wszystko o wszystkich wiedzieć gdzie są, co robią, i czy to czasem nie jest oszustwo. My ludzie mamy tendencję do “wiary na słowo” i skoro ktoś się podaje za naszego współpracownika, o którym do końca nie wiemy gdzie jest ani co robi, to nie będziemy się nawet starać potwierdzać czy osoba dzwoniąca to faktycznie ta osoba – we take it as granted.

    • @Adam: zejdź na ziemię :D

  4. To drugi napad na ten bank. Wierzycie w przypadek albo w historyjkę o policjancie? Inside Job.

    • Just like Harambe! #dixout

  5. Debili może i jest, ale jak się prawa nie szanuje to potem nie wiadomo co wolno a co nie i mogą z tego być właśnie takie kwiatki

  6. To jest jeden z pięknych przykładów jak działa tzw. “prawo” w Polsce.
    Brak jednoznacznych wykładni.
    Brak traktowania równo wszystkich obywateli przez tzw. władzę.
    ……..itd…….

    Potem widać efekty.

    • Co? xD

  7. “Rzeczniczka świnoujskiej policji Beata Olszewska poinformowała Radio Szczecin, że w czwartek do banku i innych placówek dzwonili oszuści przestrzegając przed możliwym napadem. Pracownicy mieli zamknąć lokal i podjąć współpracę z rzekomym policjantem, który pojawi się na miejscu.”

    http://radioszczecin.pl/index.php?idp=1&idx=342882

  8. W Kołobrzegu podobnie:

    “W piątek oszuści dzwonili do kołobrzeskich kantorów z informacją o rzekomych planach napadu na placówki. Doradzali, by jak najszybciej przekazać pieniądze policjantowi, który za chwilę pojawi się na miejscu, odbierze i zabezpieczy gotówkę.”

    http://radioszczecin.pl/index.php?idp=1&idx=342883

  9. nie wierzę że tak bank normalnie pieniadze wydał ;) to jakas bujda na resorach ;)

  10. A skąd bank miał te pieniądze….
    Przecież banki pieniędzy maja jak na lekarstwo :D
    No ale w sumie jak i kilkadziesiąt tyś wydarli to nieźle jak na dwa telefony i spacer…

    ludzie sa tak durni że się płakać chce każdą bajkę kupują tylko prawdy nie przyjmują do wiadomości. I jest to co najmniej zastanawiające :D

    • > No ale w sumie jak i kilkadziesiąt tyś wydarli to nieźle jak na dwa telefony i spacer…

      Wg któregoś z lokalnych serwisów “policjant” wyszedł z 200 tysiącami.

    • To jest mocno ciekawe.
      Ciężko czasem w kasie banku 10k z marszu wypłacić. Przy 40 zaczynają się poważne problemy a 100 nieraz na drugi dzień nie zdążą zebrać.
      Pracownicy nie mają prostego dostępu do kasy. Pieniądze wpłacane wpadają do sejfu bez możliwości dostępu

      A nagle ludzie oddają grubą kasę z banków jakiemuś przebierańcowi…
      Śmierdzi to na kilomet

  11. Chciałbym upewnić się, że dobrze zrozumiałem: oszuści dzwonią z komórki na stacjonarny, po rozmowie słuchawka stacjonarnego zostaje odłożona, a komórka nie rozłącza połączenia, a potem po podniesieniu słuchawki stacjonarnego nadal jest on połączony z komórką oszustów?

    • Też jestem bardzo zdziwiony. Brzmi jak niezła dziura w designie.

    • Klasyczne telefony stacjonarne działają tak od zawsze. Rozłączyć się musi dzwoniący, inaczej blokuje telefon odbierającego – odbierający może sobie rzucać słuchawką milion razy i choćby nie wiem jak się wytężał, to nie rozłączy. ;) Witamy w XX wieku.

    • Mówicie o telefonach z przed 30 lat chyba. Teraz to tak nie działa. Macie stacjonarny PSTN, ISDN czy VoIP to sprawdzcie. Raczej wpięli się w linie w skrzynce w piwnicy i to na analogu.

  12. Banki mają ścisłe procedury bezpieczeństwa. Dokładnie jest opisane kiedy można wydać pieniądze itd., telefon na policję w celu potwierdzenia nie jest jednym z powodów. Jak widać nie ma to jak widok smutnych panów + telefon na 997 (pierwsza lepsza komenda i Pani/Pan na słuchawce posiadająca taką widzę o takiej akcji? :D) i wszelkie procedury w łeb.

    • Kolego każdy bank ma taką procedurę: wchodzisz z gumowym nożem żądając wydania pieniędzy i oni MUSZĄ ci je wydać. Oto procedura.

  13. Chciałbym wierzyć, że pieniądze wydała osoba MYŚLĄCA – wiedząc, że to oszustwo, zastosowała się do procedury bankowej (brzmiącej “nie kozacz, tylko oddaj kasę”), żeby nie ryzykować rozwiązania siłowego ze strony oszusta.

    Taka MYŚLĄCA osoba nie ujawniała się, że wie o co chodzi, tylko wydała złodziejowi ułamek posiadanej kwoty. Złodziej, nie widząc, że ofiara się domyśla, iż jest to oszustwo, też nie ryzykuje ujawnienia się (ryzyko, bo oszustwo a napad to znaczna różnica w zagrożeniu) i nie sprawdza, czy dostał wszystko.

    W praktyce – nie chce mi się wierzyć, że dało się w ten sposób zmanipulować obsługę (w liczbie więcej niż 1 pracownik), o ile atak nie byłby celowany w uprzednio wytypowanego głupka.

    • Zależy jak go przeprowadzasz. Podrobione papiery, ze zgodą szefostwa, przejęte łącze telefoniczne + odpowiednie zachowanie, dobór odpowiedniej pory gdy pracownicy są już zmęczeni itd. i oszukasz sporą grupę ludzi, jak nie większość.

  14. Są w każdym banku kamery.

    Na pewno żartownisiów złapią i odpowiednio ukarzą.
    Chyba, że na nagraniu jest ktoś do nikogo niepodobny. :)

    Ps. Procedury bankowe !!! Oby pracownicy byli ubezpieczeni, bo banksterka za pomyłkę panią Krysię będzie rozliczać parę lat.

    • W sumie być do nikogo niepodobnym to nie duży problem. Wielu oszustów tak kombinuje, by wyglądać w sposób po którym nikt nie będzie w stanie ich rozpoznać naprawdę. Dodany zarost, odpowiednio uczesane włosy tak by przyciągały całą uwagę, sztuczne znamię itd. Ogólnie zbiór cech charakterystycznych, który można zmienić w 10 minut.

  15. Pamiętacie film Konsul z P.Fronczewskim, to był chyba największy oszust wszechczasów :)

  16. Ciekawe czy idzie obrobić też bank na wnuczka? ;)

  17. przy każdym telefonie, mailu z prosbą o wpłatę, zakup zdajcie sobie podstawową sprawę: To jest moja gotówka i mam prawo robić z nią robić z nią wszystko co mi się podoba. Moim zdaniem każdy średnio zarabiający (znaczy dużo na polskie warunki) człowiek powinien część swoich dochodów przekazywać na cele dobroczynne. ALE to jego sprawa na jakie.
    pozdrowienia

  18. To tylko dowod, ze Polska stala sie ostatnio panstwem policyjnym i obywatele na haslo “Policja” czy tak jak tutaj CBS traca rozum i wykonuja bez gadania kazdy rozkaz.

    • Komentarz głupi do imentu. Jeżeli brakuje Ci lat, to popytaj rodziców, jakie było podejście milicji do ludzi (i vice versa) za komuny. Państwo policyjne… nie ma to jak rzucić jakieś hasełko od sokuzburaka i powielać idiotyzmy w necie.

  19. ciekawe-kiedyś znajoma chciała wypłacić z banku 50 tys. zł-musiała to awizować wcześniej-a tu nagle taka kasa od ręki-ktoś wiedział że przyjdzie Pan z Policji ?? skąd taka kasa w banku,jak ponoć to “mała placówka” nie wierzę w cuda…..bardziej w dziwy….a jaką trzeba być zamotaną tipsiarą i blondynką żeby taką kasę wydać..”był napad na bank-kierownik placówki przekonał napastnika,żeby zamiast gotówki wziął kredyt…” :)

  20. Inaczej jest w bankach komercyjnych, gdzie klient przychodzi do placówki głównie podpisać umowę, a kasę widać tylko w internetowym serwisie transakcyjnym. Tam rzeczywiście nie ma gotówki w placówce.

    ALE w bankach spółdzielczych nadal jest swojsko. Niegdyś pracowałem w przedsiębiorstwie, gdzie właściciel codziennie jeździł rowerem do banku spółdzielczego wpłacić utarg ze sklepów. Regularnie ponad 100k, w szczycie nawet i 250k PLN. I to nie była jedyna firma, jaką bank obsługiwał.

  21. niestety przybywa na niebezpieczniku forumowiczów posługujących się epitetami: debil, idiota itd. Praktyka pokazuje, że każdy może zostać zmanipulowany. Z racji swojego zawodu, który traktuję serio (outsourcing) dużo czasu poświęcam na rozmowach z: – ksiegowymi, właścicielami firm, osobami decyzyjnymi. To nie są głupie osoby, po prostu potrzebują potrzebnych informacji i narzędzi.

  22. Przecież władza nigdy nie była na równi traktowana z pozostałymi obywatelami. Wszedł taki z odznaką i co? masakra

  23. Jak widzę jak się niektórzy zastanawiaja skąd taka duża gotówka. Przecież jest napisane, że dzwonili wpierw i sie pytali czy dany oddzial ma większą gotówkę. Ja z oddziału w malym miasteczku (30tys. Ludzi) bez zapowiedzi wyplacalem 160 000 zł. I co ? Można?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: