10:03
7/8/2014

I właśnie przez takich ludzi jesteśmy przeciwni inteligentnym samochodom. Bo skoro programy mają błędy i programy kontrolują samochody, to…

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

34 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Przypomina mi się historia, jak policja zatrzymuje busa z wracającymi z pracy robotnikami. Oczywiście wszyscy po kilku głębszych, kierowcy brak, nikt się nie przyznaję, tłumacząc “nie wiem kto kierował, ja spałem”.

    • Albo historia o pewnym hAmerykaninie, który jadąc wypożyczonym Camperem, włączył tempomat, wstał od kierownicy i poszedł na tył, zaparzyć sobie kawę… Oczywiście efekt do przewidzenia :)

    • @GwynBleidD, na swojej stronce w ustawieniach Django zrob DEBUG = False. bo ladny trace sie wyswietla

    • @GwynBleidD i zaktualizuj Django przede wszystkim :P

    • @@GwynBleidD: Bo Ci zaraz stronka padnie.

  2. Ludzie popełniają błędy i ludzie kontrolują samochody. Pozostaje zatem zrezygnować z motoryzacji ;)
    Poza tym w samochodach można wykorzystać rozwiązania znane z lotnictwa gdzie ostatnio samoloty nawet lądują na autopilocie.

    • Dość ciekawe masz poczucie czasu jeśli lata 60te to dla Ciebie “ostatnio”, bo właśnie wtedy system autoland wszedł do użytku w lotnictwie cywilnym.
      Poza tym, rozwiązań stosowanych w lotnictwie do tego celu nie można wykorzystać w żaden sposób w samochodach m.in. ze względów na konieczne zewnętrzne oprzyrządowanie (ILS Cat III) które jest cholernie drogie i jest instalowane jedynie na lotniskach gdzie można zapewnić odpowiednie warunki do jego działania i uzyskania odpowiedniej precysji pracy a nie gdzieś w krzakach na trasie.

    • @Marcin: Zapoznaj się z historią lotu Air France #447 w którym automatyczne systemy sterowania zgłupiały, bo na chwilę straciły odczyt prędkości, po czym przekazały całą władzę w ręce pilotów, którzy zgłupieli, bo wyszkolenie nie uzbroiło ich w wiedzę, która pozwoliłaby im zajarzyć, dlaczego zgłupiał automat. W pełnie sprawny i całkowicie zdolny do kontynuowania lotu samolot spadł z 11km, bo nikt go nie PILOTOWAŁ.

    • @gnom
      Coś dzwoni ale nie za bardzo jarzysz w którym kościele. Jak w każdej katastrofie lotniczej przy tej nałożyło się wiele przyczyn, a tylko jedną z nich był brak doświadczenia jednego z pilotów w reakcji tego samolotu na sytuację przeciagnięcia. Oprócz niego było tam jeszcze dwóch innych o wiele bardziej doświadczonych pilotów.
      To że wiekszość dziennikarzy jest totalnymi ignorantami w dziedzinie analizowania faktów i wyciągania wniosków nie oznacza że reszta społeczeństwa ma postępowac tak samo. Proppnuję zapoznać się najpierw z dostępnym materiałem dowodowym a potem ewentualnie wygłaszać tego typu opinie. Rozumiem że nie każdy musi być pilotem, ale od osób zajmujących się, lub przynajmniej interesujących się bezpieczeństwem informacji spodziewałbym się trochę większego zainteresowania szczegółami i przynajmniej zapoznania się z materiałem dowodowym w sprawie w której się wypowiadają.

    • @Fishman: “Proppnuję zapoznać się najpierw z dostępnym materiałem dowodowym”

      Proponuję, byś się zastosował do własnej rady.

      “Oprócz niego było tam jeszcze dwóch innych o wiele bardziej doświadczonych pilotów.”
      Zgadza się. I nikt nie pilotował. Każdy próbował zrozumieć, co robi samolot, nikt nie pomyślał o tym, co robi pilot.

      To nawet nie była katastrofa lotnicza, ten am scenariusz mógł mieć miejsce w sterowni elektrowni jądrowej. Soft robił dokładnie to, do czego został zaprojektowany, a użytkownicy nie rozpoznali przyczyny, tracąc cenny czas próbowali naprawić coś, co nie było zepsute. Oprogramowanie sprawdziło się do tego stopnia świetnie, że stabilizowało przeciągniętą maszynę przez całą drogę z wysokości maksymalnej aż do powierzchni wody, podając przy tym prawidłowe komunikaty.

      I tu jest właśnie dylemat: gdyby automat odłączył się całkowicie, piloci połapaliby się od razu – zaraz po tym, jakby im się maszyna zwaliła. Czasu na wyprowadzenie mieli od cholery. Gdyby automatu nie było w ogóle, do tej sytuacji nigdy by nie doszło, ale doszłoby pewnie do fafnastu innych, również śmiertelnych. Po prostu zgranie pracy oprogramowania i jego ludzkiej obsługi okazało w tym przypadku niewystarczające.

  3. To oczywiście nie jest inteligentny samochód od Google’a, który w zamyśla ma sam radzić sobie w ruchu miejskim. Ten system tutaj chyba tylko chroni przed zjechaniem ze swojego pasa i wjechaniem w tył innego samochodu. Do wszystkiego innego konieczna jest uwaga kierowcy.

    W idei inteligentnego samochodu chodzi właśnie o wyeliminowanie czynnika ludzkiego. Jak dla mnie to właśnie człowiek popełnia błędy, które mogą mieć tragiczne skutki.

    • Ciekawe kto będzie odpowiadał, jeżeli dojdzie do wypadku samochodu inteligentnego od google. Czy Google będzie wypłacać odszkodowania za złe oprogramowanie sterowania i nie przewidzenie wszystkich możliwości?

    • Pewnie walnął klauzulę, że system jest tylko “uzupełnieniem” i obecność/uwaga kierowcy jest i tak wymagana, a Google nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenia drogowe (nie mówi się już “wypadki”) z udziałem wyprodukowanych przez nich samochodów.

    • A kto odpowiada, jeśli winda którą jedziesz się urwie? Właściciel windy (budynku), producent windy, czy osoba która tą windę zamontowała?

    • Z windą jest akurat łatwo. Są obowiązkowe przeglądy techniczne. Odpowiada osoba, która jest zobowiązana do ich zapewnienia w przypadku danego budynku i tego nie zrobiła. Jeżeli winda była przeglądana a mimo to spada odpowiada osoba, która dokonała inspekcji, chyba że postępowanie dowodowe wykaże winę innego podmiotu, np. gościa który przewoził 200kg bagaż w 100kg windzie, itp.

  4. Przerażają mnie takie systemy.
    Czytałem ostatnio o kimś, kto poszedł do sądu odwołać się od mandatu za nie włączenie świateł mijania w trakcie deszczu. Gość twierdził, że ma w homologowanym samochodzie automat do włączania świateł, to on już za nic nie jest odpowiedzialny.
    Co będzie, jak automaty przejmą kierownicę?

    — Andrzej

  5. Stare jak świat :) – http://www.liveleak.com/view?i=7f4_1403261065

  6. I dopóki oprogramowanie będzie tworzone przez ludzi dopóty będzie miało błędy, reasumując – nie wazne jak by to oprogramowanie dobre nie było moze jedynie w pewnym stopniu czynnik ludzi niwelować, do końca go jednak nigdy nie zlikwiduje, bo samo nim jest

  7. Czy przy aucie z systemem drive-by-wire (np. z elektronicznym pedałem gazu), jeżeli nastąpi kolizja z winy awarii oprogramowania… można się wykpić z odpowiedzialności za wypadek przed sądem?
    Co jak wada tempomatu spowoduje przekroczenie prędkośći? Kto dostanie punkty karne?
    Na marginesie, nie podoba mi się idea aż tak autonomicznych pojazdów. Nie wiadomo kogo później pociągnąć do odpowiedzialności , bo jest ona rozmyta na zbyt wiele osób, a firmę/producenta jako osobę prawną można pociągnąć co najwyżej do odpowiedzialności finansowej.

    • Niby czemu tylko do odpowiedzialności finansowej? Karnej jak najbardziej również podlegają.

    • W zeszłym roku chyba były przypadki, kiedy się coś zawiesiło w samochodowym komputerze i kierowca nie mógł zmniejszyć prędkości ani się zatrzymać. Przez całe Niemcy(?) policja mu “czyściła” drogę na autostradzie.

      Jeśli się to będzei powtarzać to pewnie wprowadzą wymaganie, żeby taki samochód miał mechaniczne ręczne odcinanie dopływiu paliwa albo inne takie zabezpieczenie. Albo przywrócą chamulce ręczne na wajchę.

      Z tym że w mniej widocznych przypadkach może być problem z udowodnieniem, że to bład systemu a nie ciężka noga na pedale.

    • @self
      *będzie
      *dopływu
      *hamulce
      Sorry, za szybko kliknąłem “dodaj” :-(

    • “Czy przy aucie z systemem drive-by-wire (np. z elektronicznym pedałem gazu), jeżeli nastąpi kolizja z winy awarii oprogramowania… można się wykpić z odpowiedzialności za wypadek przed sądem?”
      A czym to sie rozni od kolizji z winy awarii mechanicznej?

    • Nie ma się co bać, pomyśl jakie korzyści dla rządu, jedzie takim samochodem przeciwnik to każą samochodowi wjechać w drzewo i winnych nie ma …

    • I bez drive-by-wire się takie cuda dzieją.
      Kilka lat temu publikowano nagrania rozmów z 911 osób, które siedziały w Toyotach i jechały przed siebie – gaz się zaciął, a drzwi podczas jazdy nie dało się otworzyć. I siedzisz sobie w metalowym pudle które gna przed siebie.
      Trzeba wprowadzić rejestratory jazdy na wzór czarnych skrzynek z samolotów, redundantne systemy zabezpieczeń i wielkie czerwone wyłączniki jak na tokarkach. Walisz w taki pięścią i wszystko się wyłącza, a drzwi się otwierają.
      Większość potrzebnych rozwiązań już jest, trzeba tylko to wszystko poskładać do kupy z głową.

    • @Patryk
      Z Toyotą jak się później okazało większość (wszystkie?) tych przypadków to próby wyłudzenia odszkodowań, zresztą wystarczyło nacisnąć hamulec.

    • Linka gazu też nie jest bez awaryjna, może się popękać w środku osłony i zaciąć się, lub w zimie zamarznąć.
      Potencjometr może się zepsuć, jak każda inna eksploatacyjna część samochodu. To JA odpowiadam za stan techniczny pojazdu, a nie producent który wydział go 13 lat temu ;)

  8. Przed włączeniem się do ruchu czy jak to tam nazywać mąż obowiązek sprawdzić stan techniczny pojazdu. Np. przepalona żarówka

    • Tyle że żarówka może się równie dobrze przepalić w czasie jazdy.

  9. Po przeczytaniu newsa zanim obejrzałem video myślałem, że to samochód opuścił (zmienił pozycję) fotel kierowcy…

  10. Jak chceckpoint sprzeda ci firewalla i ktos ci sie wlamie do sieci to pojdziesz z tym do sadu?
    jak masz antywirusa to wkradnie ci sie jakis szkodnik idziesz z tym do sadu?
    Odpowiedz jest prosta, ty odpowiadasz co masz w swojej sieci, komputerze i to cos ma ci pomoc a nie cie zastapic..

  11. W większości wypadków kierowca nie pomoże, a napsuje -> Jak dotąd jedyne wypadki z samochodami Googla miały miejsce, gdy to właśnie kierowca przejął kontrolę.

    Gdyby każdy korzystał z takiego systemu, to wypadki zredukowały by się prawie do zera – prawie, bo jeśli ktoś by trafił na buga w sofcie, no to cóż: shit happens

  12. Przecie nie opuścił fotela, siedzi cały czas na tyłku, tylko przestał trzymać kierownicę. Cały czas widać mu nogi i wypikselowaną twarz.

    • Zobacz od 1:20

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.