17:35
6/10/2014

W dzisiejszym odcinku Poniedziału z Prawnikiem odpowiadamy na pytanie czytelnika dotyczące płatności kartą zbliżeniową. Czy kasjer ma prawo samodzielnie “odbić” ją na czytniku?

Na Wasze pytania odpowiada Jarosław Góra, adwokat oraz szef departamentu Nowych Technologii i IP w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, autor ipbloga.

Oto list Czytelnika:

Droga redakcjo,
Nurtuje mnie pewien problem związany z płatnościami kartami zbliżeniowymi. Wielokrotnie podczas finalizowania zakupów, kiedy kwota nie przekroczy 50 zł, kasjer/kasjerka pyta czy opłatę można pobrać zbliżeniowo. Jest to wygodna i szybka forma płatności więc często przystaję na propozycję sprzedawcy.
Problem pojawia się w momencie, kiedy kasjer zabiera mi kartę i sam “odbija ją” przy terminalu. Nie podoba mi się taka forma pobierania opłaty. Czuję się jakbym udostępnił mój portfel i pozwolił sprzedawcy wyciągnąć z niego gotówkę. Nie mam kontroli ile wyciągnie.
Podobnie jest przy wyżej opisywanej sytuacji z kartą zbliżeniową. Sprzedawca wybija kwotę na terminalu i odbija kartę. Często nie mam nawet szansy na zweryfikowanie kwoty. Ok, dostanę wydruk ale jeżeli kwota się nie zgadza z kwotą na paragonie to ja będę musiał biegać po bankach i wyjaśniać sytuację.
Przy PINie jest nieco inaczej. Niezależnie od tego czy sprzedawca weźmie kartę i włoży do terminala czy sam to zrobię, zawsze mam możliwość zweryfikowania kwoty podczas wbijania PIN.
Czy powyższy problem jest jakoś uregulowany prawnie? Czy sprzedawca może zamiast mnie wykonać płatność poprzez zbliżenie karty do terminalu? Regulamin banku często mówi, że kartą płacić może wyłącznie jej właściciel. Kilkakrotnie zwracałem uwagę sprzedawcy, że nie podoba mi się sytuacja, w której to on “zbliża” moją kartę do terminalu.
Może prawnik zainteresuje się tematem?

Temat rzeczywiście jest ciekawy i warto kilka słów na ten temat napisać. Zasady korzystania z kart oraz innych instrumentów płatniczych reguluje ustawa z dnia 19 sierpnia 2011 r. o usługach płatniczych. Bezpośrednio kwestie kart, w tym umożliwiających płatności zbliżeniowe, ustawodawca zawarł w art. 42 tej ustawy, który warto przytoczyć:

  • Użytkownik uprawniony do korzystania z instrumentu płatniczego jest obowiązany:
    • korzystać z instrumentu płatniczego zgodnie z umową ramową oraz
    • zgłaszać niezwłocznie dostawcy lub podmiotowi wskazanemu przez dostawcę stwierdzenie utraty, kradzieży, przywłaszczenia albo nieuprawnionego użycia instrumentu płatniczego lub nieuprawnionego dostępu do tego instrumentu.
  • W celu spełnienia obowiązku, o którym mowa w ust. 1 pkt 1, użytkownik, z chwilą otrzymania instrumentu płatniczego, podejmuje niezbędne środki służące zapobieżeniu naruszeniu indywidualnych zabezpieczeń tego instrumentu, w szczególności jest obowiązany do przechowywania instrumentu płatniczego z zachowaniem należytej staranności oraz nieudostępniania go osobom nieuprawnionym.

Z przywołanego przepisu wynika, że to na użytkowniku karty płatniczej, która jest jednym z instrumentów płatniczych, ciąży obowiązek zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa, związanego z posiadaniem i korzystaniem z karty. Ustawodawca posłużył się przy tym generalną dyrektywą nakładającą ten obowiązek na użytkownika, bez wskazania o jakie niezbędne środki służące zapobieżeniu naruszeniu indywidualnych zabezpieczeń karty konkretnie chodzi. Przez indywidualne zabezpieczenia karty rozumieć należy wszystkie zabezpieczenia przypisane do konkretnej karty płatniczej – chodzi oczywiście przede wszystkim o kod PIN, numer karty czy podpis jej posiadacza.

Jedynie jako przykład przepis wskazuje, posługując się stwierdzeniem „w szczególności”, że przechowywanie karty powinno odbywać się z zachowaniem należytej staranności oraz, że nie powinno udostępniać się karty osobom nieuprawnionym.

Jakie zatem konkretnie środki powinien podjąć użytkownik karty celem zapewnienie odpowiednich standardów bezpieczeństwa? Czy opisane przez czytelnika przekazanie karty sprzedawcy w sklepie, celem dokonania płatności zbliżeniowej, oznacza udostępnienie karty osobie nieuprawnionej i niedopełnienie obowiązku z art. 42?

Wydaje się oczywiste, że posiadacz karty nie może udostępniać jej, ani kodu PIN osobie nieuprawnionej. Jedyną osobą uprawnioną do posługiwania się kartą płatniczą jest natomiast jej użytkownik, a więc osoba, której dane widnieją na karcie. Zarówno na gruncie uchylonej już ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych, jak i na gruncie obecnie obowiązującej ustawy o usługach płatniczych, osobami nieuprawnionymi są wszystkie osoby niebędące posiadaczem lub uprawnionym użytkownikiem karty płatniczej. Od tej reguły przepisy nie przewidują wyjątków.

Wydaje się zatem, że rzeczywiście korzystanie z karty płatniczej powinno odbywać się w ten sposób, że to jej posiadacz samodzielnie umieszcza kartę w odpowiednim urządzeniu umożliwiającym dokonanie płatności, czy tez zbliża ją do tego urządzenia, bez przekazywania karty sprzedawcy. Taka organizacja płatności jest jak najbardziej możliwa z technicznego punktu widzenia i dość często spotykana.

W praktyce jednak często zdarza się, że to sprzedawca dokonuje tej czynności za klienta lub co najmniej pomaga mu w dokonaniu płatności. W literaturze wskazuje się, że przekazywanie karty płatniczej osobie trzeciej (np. sprzedawcy) jest jednak dopuszczalne w przypadkach, w których podjęcie takiej czynności jest niezbędne ze względu na przeznaczenie karty, czyli ze względu na dokonanie transakcji, natomiast w każdym innym przypadku karta powinna być schowana w bezpiecznym miejscu. W mojej ocenie, mając na uwadze to, że posiadacze kart często nie potrafią sami dokonać czynności technicznych związanych z płatnością za pomocą karty płatniczej, asysta sprzedawcy jest dopuszczalna. Samo jednak przekazanie karty sprzedawcy również powinno odbyć się w sposób zapewniający bezpieczeństwo, zatem jej użytkownik powinien cały czas mieć kontrole nad cała sytuacją.

Jeśli chodzi o inne środki bezpieczeństwa warto odwołać się do nieobowiązującego już przepisu art. 16 ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych (ustawa uchylona), który precyzował obowiązki posiadacza karty płatniczej związane z zapewnieniem bezpieczeństwa. Przepis ten wskazywał, że zobowiązany jest on do:

    przechowywania karty płatniczej i ochrony kodu identyfikacyjnego, z zachowaniem należytej staranności;
    nieprzechowywania karty płatniczej razem z kodem identyfikacyjnym;
    niezwłocznego zgłoszenia wydawcy utraty lub zniszczenia karty płatniczej;
    nieudostępniania karty płatniczej i kodu identyfikacyjnego osobom nieuprawnionym.

Wskazane w tym przepisie obowiązki zachowują swoją aktualność na gruncie ustawy o usługach płatniczych i jej art. 42.

Wracają zatem do pytania zasadnego przez naszego czytelnika: Czy sprzedawca może zamiast mnie wykonać płatność poprzez zbliżenie karty do terminalu? — Co do zasady nie powinien, aczkolwiek jeśli cała czynność zostanie przeprowadzona w sposób zapewniający bezpieczeństwo byłbym skłonny stwierdzić, że do naruszenia przepisów nie dojdzie.

Jarosław Góra

Jarosław Góra

Jarosław Góra, absolwent UJ, fascynat kwestii związanych z twórczością i nowymi technologiami. W pracy zawodowej rozwija specjalizację IP oraz zajmuje się prawem funkcjonującym w otaczającej nas cyberprzestrzeni i kwestiami związanymi z dowodami elektronicznymi i informatyką śledczą. Stara się burzyć utarty do przesady poważny i nudny obraz adwokata.


Przeczytaj także:



82 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Nie wiem jak po wejściu zblżeniówek, ale przynajmniej do niedawna na sprzedawcę był nałożony obowiązek sprawdzenia czy końcówka numery karty z wydruku zgadza się z danymi na karcie i w razie niezgodności zatrzymać kartę, więc siłom rzeczy sprzedawca musiał wziąć kartę.

    • Obowiązek o którym wspominasz wprowadzają właściciele sklepów w ramach wewnętrznych regulaminów pracy lub innych wewnętrznych ustaleń, które mają się nijak do obowiązującego prawa. Robia to poto aby ograniczyć rezyko nie uznania płatności przez wystawcę. Jak jutro jakiś pajac wymyśli sobie że masz podczas płatności okazywać kartę szczepień to też się podporządkujesz? Najlepszą metodą jest unikanie szrokim łukiem takie placówki a ekonomia załatwi resztę.

    • I godnościom osobistom!

    • A konkretnie “siłom i godnościom osobistom”…

    • To nie właściciele sklepów wprowadzają taki obowiązek ale centra rozliczeniowe. Widziałem na własne oczy naklejkę na terminalu z logo eService, numerem telefonu do biura obsługi akceptanta i z ostrzeżeniem, że w przypadku niezgodności numeru karty z wydrukiem należy kartę zatrzymać.

    • Akurat wymóg sprawdzania karty był wyłącznie po stronie właściciela terminalu. Dodatkowo sprzedający miał zawsze prawo sprawdzić ważność karty czy też potwierdzić tożsamość osoby która próbuje nią zapłacić. Czy regulują to jakieś zapisy w prawie nie mam pojęcia, ale warto nie zapominać że to bank jest właścicielem karty, którą użycza użytkownikowi dopiero po zaakceptowaniu przez niego regulaminu w którym mogą być stosowne zapisy.

  2. Jak zwykle prawniczy bełkot – można, ale nie można; należy, ale nie należy, trzeba, ale nie trzeba. Gdy zderegulują tę branże to może pojawia się w niej konkretni ludzie z jajami.

    • To nie wina prawników a przepisów. To politycy są do wymiany.

    • Jasne, polityce piszą prawo.

      Tylko że to prawo można różnie interpretować, a od tego są prawnicy. Dobry prawnik zinterpretuje przepisy w taki sposób, żebym mógł zrobić to co chcę zrobić i mieć krytą dupę. Dobry prawnik wykorzysta każdą, najmniejszą nawet dziurę w przepisach żeby takie coś uczynić.

      Kurde, dobry prawnik jest jak pentester!

    • Podtrzymuję zdanie przedmówcy, że politycy do wymiany. Przepisy prawa powinny być tak sformułowane, aby nie dało się ich interpretować na różne sposoby.

    • @Marcin Maziarz: To jest niemożliwe, po prostu każdy pisany tekst podlega interpretacji. Tego problemu nie da się uniknąć, można go co najwyżej nieco ograniczyć.

  3. Wyjątkowo słaby artykuł tym razem. Dużo informacji prawnych ale żadnych konkretów. Żadnego odniesienia się do rzeczywistości.

    Autorze! Odpowiedz na pytanie – czy Ty pozwoliłbyś aby sprzedawca sam odbił Twoją kartę zbliżeniową gdy nie widzisz odbijanej kwoty? Jak byś zareagował?

    • A co to ma do rzeczy? Autor, jako prawnik, ma w tym cyklu poruszać zagadnienia prawne, a te pytanie jest bardziej osobiste. Opisał konkretnie, szczegółowo, jakie są uwarunkowania prawne z zakresie poruszonego problemu i tyle.

  4. No właśnie – miałem dziś taką sytuację, a wręcz szarpaninę z kasjerem w Biedronce o moją kartę. Pomijając, że wszyscy mogli zobaczyć kod cvv… zero dyskrecji.

    • Zamaluj CVV markerem (jak będziesz go Ty potrzebował, to zobaczysz go pod kątem), ktoś tu w komentarzach na Niebezpieczniku kiedyś tak poradził, od tego czasu wszystkie karty tak zabezpieczam moje i całej rodziny ;)

    • E tam zamaluj. Ja zdrapałem cholerstwo. Te trzy cyferki akurat pamiętam. Jak dla mnie są one czymś jak PIN. Po co w ogóle to drukować na karcie?

    • Moja jedyna jak na razie płatność kartą w Biedronce skończyła się… brakiem płatności kartą.
      Terminal coś im padł, czytał tylko zbliżeniówki, a póki mogłam takowych unikałam (obecnie będzie trzeba przetestować, czy warstwa folii aluminiowej starczy jako zabezpieczenie w portfelu, bo chcę dać szansę zbliżeniówkom). Czytnik paska wołał, żeby włożyć do czytnika czipa, a ten nic nie widział. Kasjerka tylko n razy nalegała żeby jednak zapłacić zbliżeniowo, pomimo mojego powtarzania, że to stara karta i zbliżeniowo się nie da.
      (Skończyło się na m wydrukach nieudanych transakcji i płatności gotówkowej.)

      Co do CVV – na moich dotychczasowych kartach się rozmazywał po prostu, ta czarna farba w tych wyżłobieniach jest dość słaba, chyba o to chodzi żeby kod ten był w miarę łatwy do ukrycia. Choć im więcej zawijasów w numerze, tym gorzej się to rozmazuje (lub moja poprzednia karta miała nieco inne wyżłobienia).

    • Ktosiek – wystarczy;) A jak nie, to możesz sobie sprawić specjalny, ekranowany portfel ;)

    • Zalepić CVV, nazwisko i ew. imię, ostatnie cyfry numeru karty i koniec obaw. Używam w ten sposób od lat i nigdy nie było kłopotów przy płaceniu. Nie ma z tego afery nawet w sytuacji, gdy potrzebują sprawdzić wydawcę karty (np. zniżki dla posiadaczy takiej a takiej karty). Przez tyle czasu dokładnie jeden raz ktokolwiek zwrócił na to uwagę i to też bez robienia jakiś szczególnych problemów – skończyło się na pogadance edukacyjnej z mojej strony ;-).

    • Portfele ekranowe, aluminiowe folie dla karty, z której zbliżeniowo można ukraść tylko 50 złotych? To jest paranoja. Szansa, że ktoś w tłoku wyciągnie wam cały portfel z gotówką i inną zawartością jest pewnie parę tysięcy razy większe, niż że jakiś cyber-kieszonkowiec przyłoży wam do kieszeni czytnik i zwinie pięć dych z konta. Jakby się jakiś taki znalazł, to raczej długo by go policja nie szukała. Przecież terminal musi być na kogoś zarejestrowany, a w banku zostanie ślad po transakcji.

    • Nie wszyscy boją się o gotówkę. Niektórzy boją się o inwigilację (tj. śledzenie) poprzez chip, z którym muszą teraz chodzić w portfelu.

    • @Bevan

      Poszukaj na Niebezpieczniku artów o tym, z jakiej odległości można odczytać twoją zbliżeniówkę i co można zrobić mając spięty czytnik z telefonem. Poczytaj o transakcjach offline. Dowiesz się wtedy, że są czytniki które potrafią odczytać twoją kartę nawet z 1m, więc nie trzeba jej tobie kraść, wystarczy stanąć obok. Że taki czytnik możesz podpiąć do smartfona i poprzez proxy użyć innego telefonu do zapłacenia w innym miejscu twoją kartą. Że jeśli zgubisz kartę i nawet ją zablokujesz to na terminalach offline można ci zrobić ujemne saldo (nawet jeśli masz je zablokowane). Ludzie opisywali tutaj takie przypadki i walkę z bankami.

    • I tak bardziej przejmuję się zwykłym kieszonkowcem. Takie sytuacje są tak mało prawdopodobne, że w mojej opinii nie ma sensu się przejmować. Równie dobrze może mnie potrącić Pendolino.

    • @bevan
      Tak długo, jak długo taniej jest zatrudnić cyganów do ściągania kart i PINów z bankomatów, twoje twierdzenie jest prawdziwe. Na razie numery z robieniem zdjęć kartom i organizowaniem kanału do sprzedaży towarów kupionych w sieciowych sklepach bez autoryzacji, transmisją sygnału z paypasa na drugi koniec miasta albo przyjmujące dowolny pin proxy przy chipie i realizacja płatności w trybie offline to zabawa dla hobbystów. Tylko widzisz… 15 lat temu “zabawą hobbystów” i akademicką paplaniną było przyczepienie kamery i dodatkowego czytnika do bankomatu. Ledwie kilka lat temu, “zabawą hobbystów” było infekowanie bankomatów i systemów płatniczych w sklepach albo podrobienie kart prepaidowych i zorganizowanie siatki mułów do wypłacania kasy. Bardzo niedawno usłyszeliśmy, że podrabianie Warszawskiej Karty Miejskiej to również rzecz niemożliwa poza zabawą kilku amatorów. Twierdzenie to zostało zweryfikowanie nadzwyczaj szybko – miasto musiało wycofać możliwość kodowania biletów na kartach na okaziciela i zrobić kampanię ogłoszeń straszących złapaniem osób z podrobionymi kartami (widać nie są w stanie ich faktycznie wyłapywać).

      Dzisiaj w najgorszym przypadku niechcący zapłacisz za kogoś. Nikt cię nie okradnie. Ale żebyś nie zdziwił się jutro i nie było potem “łolabogów”. Lepiej być krok przed atakującym niż krok za nim.

  5. Jak dla mnie, to pytacz ma fobię.
    Ludzie, nie dajcie się zwariować…

    • To nie kwestia fobii. Taka transakcja jest łatwa do wykrycia, jeśli ktoś się zainteresuje tym, ile mu zeszło z konta, a i cofnięcie takiej transakcji jest stosunkowo łatwe (o ile pamiętam to była możliwość cofnięcia transakcji na terminalu).
      Chodzi bardziej o to, żeby mieć dodatkową kontrolę nad transakcją (przecież to nie musi być kwestia złośliwości, czy chęci okradzenia kogoś – kasjer może najzwyczajniej pomylić się przy wpisywaniu kwoty). Jak w przykładzie – przecież podczas płacenia gotówką nie dajesz całego portfela, żeby kasjer wziął ile się należy, tylko sam kontrolujesz wydatek.

      Poza tym, zwracanie uwagi na takie ‘drobiazgi’ wymusza na ludziach zainteresowanie bezpieczeństwem własnych finansów. Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy jak narażone są transakcje – większość osób nawet samemu przykładając kartę nie zwraca uwagi na kwotę na wyświetlaczu i śmiem twierdzić, że spora liczba tych osób nie kontroluje na bieżąco wydatków na koncie.

      PS. Niebezpieczniku – ten echo date naprawdę dziwnie wygląda w tej stopce =p

  6. Ja tam swój kod CVV zakleiłem kawałkiem taśmy izolacyjnej i to rozwiązanie świetnie mi się sprawdza :]
    (w warunkach domowych kod można trzymać w keepassie itp. albo zwyczajnie podejrzeć w razie potrzeby)

  7. Śmiechłem. Sam pracuję na stacji – często za kasą – i przez moje ręce dziennie przechodzą setki, jeśli nie dziesiątki setek kart. Często klienci zakrywają przede mną pinpad, czy nawet proszą o to żeby na niego nie patrzeć. Zwykły kasjer na stacji czy w Biedronce nie ma absolutnie nic z tego, że nabije większą kwotę – po pierwsze wszystkie pieniądze trafiają do pracodawcy, po drugie robienie czegoś takiego wiąże się z natychmiastową utratą pracy. A jeśli przez 12h trzeba obsługiwać klienta za klientem bez chwili wypoczynku, to uwierzcie, że nawet tak banalne skrócenie płatności kartą jak wykonanie transakcji zbliżeniowej, zamiast wstukiwania pinu i wydłużania całej zabawy jest zbawieniem. Ludzie – nie utrudniajmy sobie pracy nawzajem. Chcesz normalną transakcję – poproś kasjera jak człowieka, a nie szarpiesz się, bo wydaje Ci się, że wszystko jest dla Ciebie.

    • Pracowałem w jednym z banków akurat jak wdrażano karty zbliżeniowe. Generalnie decyzja czy transakcja ma być zbliżeniowa czy “stykowa” należy do klienta. To on decyduje osoba obsługująca kasę nie może wybrać za niego. Sam często daję kartę w kasie, jeśli kasjer zapyta mnie o rodzaj transakcji i powiem, że może byc zbliżeniowa, i kasjer sam ją zbliży to spoko, ale jakby mi zbliży bez pytania to go poinstruuję i od jego reakcji zależeć będzie co się stanie potem. W trakcie wdrożenia kart jasno informowaliśmy klientów, że to oni decydują i tylko oni mogą zbliżyć, więc taka samowolka może się skończyć reklamacją – nie mówię, że w moim przypadku, bo rozumiem intencje osób pracujących przy kasie – zwykle presja kolejki, albo jakaś umowa z organizacją płatniczą i dziwne targety na trzepanie określonego rodzaju transakcji, ale praktyka w banku nauczyła mnie, że reklamacje są przyjmowane na różne pierdoły.

    • Akurat spoko, ale podając kartę wciąż nie informujesz kasjera jakiego rodzaju transakcji chcesz dokonać. Część klientów nawet nie wie, czy ich karty są zbliżeniowe. Ja zazwyczaj pytam, ale po prostu śmieszy mnie zrzucanie całej winy za prywatne problemy emocjonalne na kasjera, który takich klientów obsługuje dziennie setki.

  8. Nie można mieć pretensji do kasjera, że użył przekazanego przez klienta do sfinalizowania płatności instrumentu płatniczego w sposób “x” czy “y”.
    Klient – użytkownik karty podpisał umowę z bankiem, która precyzuje, że instrument płatniczy – karta, będzie miała możliwość płatności paskiem magnetycznym, chipem, zbliżeniowo, etc.

    Ja jako sprzedawca nigdy nie pytam w jaki sposób mogę użyć karty. Jeżeli karta jest oznaczona jako zbliżeniowa to korzystam z tej funkcji, bo jest szybciej sprawniej i przede wszystkim zgodnie z obowiązującymi regulacjami.

    Jakoś jak były karty z paskiem magnetycznym, a potem zastąpiły je karty z paskiem i czipem to nikt nie protestował, że zamiast przeciągać kartą wkładam ją gdzieś tam w to coś.

    Oczywiście zaraz ktoś napisze, że paskiem czy czipem transakcja autoryzowana jest pinem, a zbliżeniowo nie.
    Otóż tak jak napisałem wyżej: użytkownik instrumentu płatniczego podpisując umowę z bankiem na daną kartę z funkcją zbliżeniową zgodził się na możliwość autoryzowania transakcji bez pinu do pięciu dych i nie można mieć tutaj pretensji do sprzedawcy.

    Jak komuś nie odpowiada taka forma płatności to zawsze może wyłączyć funkcje zbliżeniową, zmienić kartę, albo bank. Droga otwarta.

    • “Otóż tak jak napisałem wyżej: użytkownik instrumentu płatniczego podpisując umowę z bankiem na daną kartę z funkcją zbliżeniową zgodził się na możliwość autoryzowania transakcji bez pinu do pięciu dych i nie można mieć tutaj pretensji do sprzedawcy.”

      No i tu się mylisz, gdyż to ja się zgodziłem na regulamin banku a nie sprzedawca czy kasjer. Ja jako klient i _JEDYNY_ uprawniony posiadacz karty decyduję o tym jak jej używać, a nie kasjer. Mogę sobie nie życzyć transakcji zbliżeniowych i takich nie dokonywać. Dodatkowo przypominam, że dopiero w kwietniu tego roku nadzór bankowy wydał _rekomendację_ do możliwości zablokowania przez użytkownika płatności zbliżeniowych. Banki wprowadzają to z opóźnieniem.

      Gdybyś w moim przypadku wykonał samodzielnie taką transakcję to otrzymałbyś ode mnie żądanie cofnięcia jej. Z moją kartą nie udało by ci się wykonać takiej transakcji, gdyż dziurkacz biurowy skutecznie wyłączył tą możliwość.
      Często kasjerki w sklepach pytają się mnie czy można zapłacić zbliżeniowo. Odpowiadam po prostu nie, ale one się o to pytają a nie wykonują taką operację samodzielnie (i to jest ten przypadek który opisał Prawnik)

    • folia ameliniowa bije Twój dziurkacz

    • Piotrze mylisz się. Dziurkacz ma tę przewagę nad amelinium, że jak złodziej dopadnie kartę to amelinium odda na punkt skupu i ma w pełni sprawną kartę. A z dziurką tak łatwo mu nie pójdzie.

    • Nie zrozumiałeś mnie. Wypełnij swoją dziurkę amelinium ;)

    • @Borygo – coś w tym jest. Nigdzie nie spotkałem się ze skupem dziurek.

    • Nie przejdzie. Tam szły 3 druty tak cienkie, że suwmiarką nie było można ich grubości zmierzyć.

    • @Borygo:
      “No i tu się mylisz, gdyż to ja się zgodziłem na regulamin banku a nie sprzedawca czy kasjer. Ja jako klient i _JEDYNY_ uprawniony posiadacz karty decyduję o tym jak jej używać, a nie kasjer. Mogę sobie nie życzyć transakcji zbliżeniowych i takich nie dokonywać.”

      To bank decyduje na jakich warunkach będzie funkcjonowała “Twoja” Karta ( nie jesteś jej posiadaczem tylko użytkownikiem), w jakie funkcje płatnicze będzie wyposażona. Żadne z tych funkcji nie są jakieś specjalne, są równorzędne, bo w jednakowy sposób odwołują się do Twoich pieniędzy. Wobec tego – jako sprzedawca – nie czuję się w obowiązku pytać klienta, czy mogę zbliżeniowo, czipę czy paską. Wybieram tą metodę, która jest zgodna z przepisami i najłatwiejsza.

      Inna sprawa, że samo przekazywanie karty sprzedawcy w celu sfinalizowania transakcji jest kontrowersyjne i według mnie równoznaczne z podaniem portfela z gotówką sprzedawcy i powiedzeniem “proszę sobie wybrać ile trzeba”.
      W dawaniu karty sprzedawcy większość z nas nie widzi nic dziwnego, a mało kto odważyłby się dać sprzedawcy portfel. Jest to poprostu gdzieś w naszej psychice wyryte, że jak damy kartę to “wszystko będzie ok”, a jak portfel to “hmm może mnie okraść”.

      “Gdybyś w moim przypadku wykonał samodzielnie taką transakcję to otrzymałbyś ode mnie żądanie cofnięcia jej.”
      Trudny klient to też klient ;)

      “Z moją kartą nie udało by ci się wykonać takiej transakcji, gdyż dziurkacz biurowy skutecznie wyłączył tą możliwość.”
      Na szkoleniu uczono mnie, że nie powinienem przyjmować kart zniszczonych, a karta płatnicza z dziurą budziłaby moje zastrzeżenia co do autentyczności karty, więc niestety u mnie w ten sposób byś nie zapłacił.

      Technologie są dla nas – ludzi. Musimy się tylko nauczyć z nich korzystać, nie bać się ich, zrozumieć specyfikę ich działania. No i najważniejsze – nikt nas nie zmusza to ich używania.

    • @Duch

      Nadal nie widzisz różnicy. Tak jak ja razem napisaliśmy właścicielem karty jest bank. My jesteśmy uprawnionymi urzytkownikami kart, ale KAŻDY SWOJEJ. Ty nie możesz posługiwać się moją a ja nie mogę posługiwać się twoją kartą. Masz to wyraźnie napisane w regulaminie karty.

    • @ “Ja jako sprzedawca nigdy nie pytam w jaki sposób mogę użyć karty. Jeżeli karta jest oznaczona jako zbliżeniowa to korzystam z tej funkcji, bo jest szybciej sprawniej i przede wszystkim zgodnie z obowiązującymi regulacjami.”

      Rozumiem twoją intencję, ale to posiadacz karty decyduje o tym czy transakcja ma być zbliżeniowa czy “stykowa”. Różnica jest zasadnicza – transakcja zbliżeniowa w offline sprawia, że blokada środków może pojawić się z opóźnieniem, choć lubię tak płacić kartą, to od jakiegoś czasu ta cecha tego rodzaju transakcji mnie irytuje. Gdybyś trafił na mnie to taka samowolka by mnie zirytowała i tylko od przebiegu pogawędki zależałby to czy złożę reklamację – raczej nie, bo sam pracowałem w różnych miejscach, ale możesz trafić kiedyś na bardziej wrażliwego, który złoży reklamację.

  9. Wobec panujących trendów na coraz łatwiejsze szastanie gotówką (cyfrowa) i płatności zbliżeniowe, telefonem a niedługo butem i odciskiem języka, zapomina się o tym, że nie jesteśmy niewolnikami technologi. Osobiście mam w ogóle wyłączone na swojej karcie płatności zbliżeniowe, ale jak ktoś nie chce z tego rezygnować, może na przykład zabezpieczyć wszystkie transakcje zbliżeniowe kodem PIN, wtedy cały opisany problem znika. Wystarczy odrobinę samem zadbać o swoje bezpieczeństwo – żaden przepis ani żadne zabezpieczenia nie zastąpią rozsądku użytkownika, a jak mawia się w branży – najwięcej problemów znajduje się pomiędzy klawiaturą a oparciem krzesła…

    • Żeby jeszcze wszystkie banki miały opcję ustawiania limitów transakcji zbliżeniowych albo wyłączania tychże…

  10. Jeżeli zdarzyło się Wam podróżować autostradą Kraków-Katowice i zapłacić na bramkach kartą – to można wyciągnąć z tego następujące wnioski:
    – transakcja nie jest zbliżeniowa ale też nie jest potwierdzana pinem
    – kasjer zawsze zabiera kartę spoza zasięgu wzroku klienta i nie widać co się dzieje z kartą.

    Czy istnieje jakiś przepis, na który można się powołać, który pozwoliłby mi zażądać od Stalexportu kontaktu wzrokowego z moją kartą?

    • To samo jest z biletomatami w tramwajach we Wrocku. Można włożyć kartę do czytnika chipowego ale o PIN nigdy nie zapyta.

  11. Też chciałbym dowiedzieć się konkretnie czy mogę żądać od sprzedawcy wyciągnięcia terminala i zbliżenia karty przeze mnie. Czasem zdarza się że kasjer bierze moją kartę i grzebie gdzieś pod ladą bo ma tam gdzieś terminal.

    • Karta nie powinna znikać ci z pola widzenia. Jako klient masz prawo tego żądać. W końcu to ty płacisz i na swoich warunkach. Na wielu kartach są teraz wszystkie informacje potrzebne do płatności np. internetowych – fakt musisz mieć je odblokowane, żeby transakcja przeszła, ale jeśli akurat masz, to ryzyko jest duże, w szczególności za granicą.

  12. Istnieją terminale, które są tylko po stronie sprzedawcy, i nie ma możliwości wciągnięcia klienta za ladę, żeby sobie włożył kartę, klient jedynie zatwierdza transakcję pinem. Co do płatności, tak samo jak z gotówką, dajemy 100 zł i czekamy na resztę, czyt. własną kartę.

    • Jak płacisz gotówką, to nie przekazujesz jednocześnie:
      numeru karty, imienia i nazwiska, cvv2, daty ważności. Treminale są na kablach i można je podawać.

  13. Jako były kasjer pewnej sieci sklepów co niedawno wprowadziła płatności kartą mogę się wypowiedzieć na ten temat. Mianowicie wydaje mi się że autor ma jakąś fobię. Przykładowo u mnie terminale były na półce skierowane do klienta. Tak że jeżeli chciał to sam wkładał kartę i podawał pin lub przykładał kartę zbliżeniową. Ludzie młodzi tak do 30 roku życia zwykle sami obsługiwali terminal i było super. Dla mnie też to było wygodne gdyż terminal zintegrowany jest z pinpadem więc zabierając kartę musiał bym ją wkładać, oddawać klientowi żeby wpisał pin i znowu wyciągać kartę i mu podawać. Natomiast większość osób nie wkłada karty samodzielnie, wręcz pytało się mnie dlaczego ja tego nie robię i kładli kartę mi na ladzie. Były sytuacje że terminal był odwrócony w ich stronę a ci kładli mi kartę na ladzie i mówili “Można zbliżyć”, lub co mi się najbardziej podoba/śmieszy “Można dotykiem” ;). Jeżeli chodzi o bieganie po bankach to nie wiem skąd autor ma takie informacje. Były przypadki że po płatności zbliżeniowej okazało się że np. wbiłem coś przez pomyłkę dwa razy lub cena się nie zgadzała i zwracało się normalnie pieniądze od reki. Cała procedura trwa może z minutę max dwie. Więc nie wiem o jakim lataniu po bankach mowa. Dodatkowo po każdej płatności kartą cz to online czy offline klient dostaje paragon z informacją ile pieniędzy zostało pobranych z konta więc możliwość sprawdzenia zawsze jest. Dodatkowo pisząc już te wypociny (możecie podlinkować je jak chcecie) przypominam że płatności zbliżeniowe działają na pewnej odległości i nie radzę jak niektórzy to robią podawać karty nad terminalem kasjerowi. Dwa płatności zbliżeniowe można wyłączyć w większości jak nie wszystkich banków. I trzy jak ktoś się boi technologi to można używać gotówki (tylko przynoście drobne !! A nie ktoś kupuje batonik i płaci 200zł banknotem ;) hehe )

    • “Jeżeli chodzi o bieganie po bankach to nie wiem skąd autor ma takie informacje. Były przypadki że po płatności zbliżeniowej okazało się że np. wbiłem coś przez pomyłkę dwa razy lub cena się nie zgadzała i zwracało się normalnie pieniądze od reki.”

      Jeśli terminal jest zintegrowany z kasa i kasa robi taki zwrot automatycznie to nie ma problemu, ale większość terminali w sklepach nie jest podpięta do systemu kasowego i taki zwrot trzeba robić ręcznie. I to już pojawiają się problemy, bo nie każdy kasjer wie jak to zrobić. A jeśli chodzi o latanie po bankach to nie chodzi o to, że nabiłeś komuś coś za dużo, ale o nieuprawnione użycie czyjejś karty (np. zgubionej, lub zczytanej przez zewnętrzny czytnik). Na Niebezpiecznku były artykuły opisujące jak wygląda odzyskiwanie pieniędzy. Nie jest to – wbrew temu co mówią banki – ani proste, ani szybkie.

  14. A jak autorowi pytania ukradną kartę i będą płacić zbliżeniowo kilkadziesiąt razy, to będzie miał pretensje do kasjera że nie wziął do ręki i nie sprawdził karty…

  15. Bez obrazy ale puki Sąd Najwyższy nie wyda w tym temacie swojego zdania to przepisy można interpretować na swoją korzyść lub nie korzyść :/ A większość ludzi i tak ma to w WC a raczej nie widzi problemu w tym, przez 3 lata pół samolotu typu Boeing 737 zapełniłem mając dostęp do kart i danych od ludzi co mnie nie znali “prośby od osób mieszkające zemną, bukniesz bileta :D ” A tam nie były nasze PL średnie zarobki a wyrabiane prawie UK średnie z sporych okresów, to jakby człowiek był chamem a raczej świnią to by sobie poszalał co można kupić lub zamówić znając dane karty i właściciela… U nas jak ukradną kartę jest szum ale nasi na obczyźnie umieją podawać dane do kart z ich nadzieją na lepsze… Dla ciekawskich to kiedyś sobie liczyłem minimalnie co by było można zajumać, to działka z domem by była i nie takie małe :/ Bezpieczeństwo kart w naszym społeczeństwu to jest temat Tabu, bo mnie nie dotyczy puki mam ją a czy jak ktoś wspomniał widzę czy nie ale jest blisko…..

  16. To robisz glupio. Teraz niemal wszystkie karty maja już symbol zblizeniowki, a jednocześnie juz wszystkie banki pozwalają tę opcje wyłączyć. Zatem gdybyś bez pytania użył zblizeniowo mojej karty- a jakże ma symbol paypassa, to najpierw czekalibysmy na wydruk o braku autoryzacji, a potem na zwykłą transakcje

    • Prawie :> i masz możliwość wybrania karty bez tego ustrojstwa przynajmniej w moim banku, ale wciskają ludziom wszystko i bierze się to… Limity transakcji ratują jedynie…. Ja to mam a partnerka nie, bo kiedyś powiedziałem tak i się skapowałem jak nowa karta przyszła :D A ona zawsze nie nie dziękuje, ja tylko to i to i pa:>

    • @Andrzej
      “gdybyś bez pytania użył zblizeniowo mojej karty- a jakże ma symbol paypassa, to najpierw czekalibysmy na wydruk o braku autoryzacji, a potem na zwykłą transakcje”

      Do tej pory ile razy spotkałem się – jako sprzedawca – z wyłączoną funkcją zbliżeniową (nie zniszczoną) karty to przy próbie użycia tej funkcji pojawia mi się na wyświetlaczu terminala komunikat w stylu “użyj czytnika czipowego” czy coś podobnego i tyle. Nie ma mowy o żadnych wydrukach braku autoryzacji, bo braku takowej poprostu nie ma. Może jest to zależne od operatora treminali? Niewiem. U mnie są verifony obsługiwane przez “żubra”.

  17. @m2m tez to zauwazylem, posiadam kilka kart nie kredytowych z poza Polski i za kazdym razem jak place za autostrade polska jak i niepolska karta nie jest wymagany pin. na wyciagu kwota sie zawsze zgadza, ale zawsze pozostaje jakas niepewnosc.

  18. Za granicą (USA, Kanada, UK itp), czytnik kart jest zawsze tak ustawiony, żeby klient mógł samodzielnie się obsłużyć bez podawania karty sprzedawcy.

  19. Nie tylko jestem wrogiem płatności zbliżeniowych kartą czy dumbphonem, ale zastanawiam się jak wogóle banki pozwoliły sobie na wprowadzenie tak koszmarnej technologii która nie wymaga żadnej autoryzacji, sorry, ale zbliżenie nie jest autoryzacją. Instytucje które przykładają ogromną uwagę do kwestii bezpieczeństwa płatności zezwoliły na metodę płatności która nie ma żadnego zabezpieczenia. Dla mnie niska kwota płatności nie jest zabezpieczeniem, nadal pozwala na niekontrolowany wyciek pieniędzy z konta.
    Zawsze podaję teoretyczny, ale bardzo prawdopodobny przykład opisujący taką sytuację:
    Kieszonkowiec wpada do metra i czyści kilka wagonów z kart. Wychodzi z pociągu, w współpracy z wspólnikiem posiadającym samochód dostawczy jeżdżą od sklepu do sklepu kupując zgrzewkę (10kg) cukru, koszt poniżej 50zł. Zanim okradzeni pasażerowie zorientują się, że stracili karty i zanim zablokują ukradzione karty złodzieje zdążą zrobić całkiem spore zakupy albo nawet wyczyścić takimi zakupami karty. Na koniec akcji złodzieje pozbywają się kart, a po wszystkim zakupiony za nieswoje pieniądze towar sprzedają za pół ceny. Czysty zysk.
    Wygoda wygodą, ale płatności zbliżeniowe mają zerowy poziom bezpieczeństwa i nigdy nie postawię wygody ponad bezpieczeństwo.

  20. Wiecie, co w relacji pytającego mnie przeraziło? To, że z tej opowieści wynika, że autor zdaje się wierzyć, że wpisując PIN albo samemu trzymając kartę przy płatności zbliżeniowej, to on ma kontrolę nad pieniędzmi.

    Napisał o tym, że podczas podawania karty kasjerowi czuje się, jakby dawał swobodny dostęp do swojego portfela. Przecież każda płatność kartą polega właśnie na tym, że daje się sklepowi nieograniczoną możliwość pobrania pieniędzy z “portfela”. Jest tak niezależnie od sposobu, w jaki *sklepowi* potwierdza się byciem uprawnionym do używania karty: czy jest to PIN sprawdzany on-line, PIN potwierdzany tylko w terminalu, sam fakt posiadania karty (zbliżeniówka) czy – bardziej archaiczna metoda – podpis.

    Smutnym jest wiara pytającego, że to zabezpieczenia techniczne chronią jego gotówkę, podczas gdy jedyną ochroną jest teoria gier. Ekwilibrum pomiędzy chwiwością sprzedawcy, chwiwością banku i ochroną prawną roztaczaną przez państwo.

    Może zamiast trochę naciąganego tekstu popularnoprawniczego, z którego tak naprawdę w tym przypadku nawet nic nie wynika, warto byłoby – drogi Niebezpieczniku – zrobić artykuł o tym, jak działają płatności kartami? Sądzę, że miałoby to o wiele większą wartość edukacyjną.

  21. Osobiście pracuję w sklepie na kasie i nigdy nie biorę kart płatniczych do ręki ;) Wskazuje terminal dłonią i niech klient sam się obsługuje ;) Nie sprawdzam numerów na karcie i paragonie tylko sprawdzam czy na wydruku potwierdzenia którego kopia idzie do mnie jest na dole formułka “Transakcja zaakceptowana”. Oczywiście są przypadki kiedy klientowi trzeba pomóc ale to wtedy albo go instruuję albo robię to sam :) Najgorszym przypadkiem z jakim mam styczność to kiedy transakcja wymaga podpisu a nie PINu a sama karta nie jest podpisana. Wtedy proszę o wylegitymowanie się aby sprawdzić czy nazwisko się zgadza a jeśli klient nie ma dowodu to podobno mogę kartę zatrzymać. (?) Tylko raz mi się zdarzyło zatrzymać kartę ale do tej pory klient się po nią nie zgłosił więc zablokowałem ją w banku. Porada dla klientów – nie przytykajcie karty o razu nie czekajcie na piknięcie – większość z Was nie bierze potwierdzen a w momencie kiedy na kasie wywoływana jest płatność kartą jest również zmienienia kwoty. Zanim przytkniecie kartę sprawdzcie kwotę na którą ją przytykacie bo się wyświetla na terminalu. Pozdrawiam ;)

  22. Wiele się mówi o płatnościach zbliżeniowych i kwestii bezpieczeństwa. Ja jednak – mimo że o bezpieczeństwo dbam – zafiksowany nie jestem, a jednak płatności zbliżeniowych unikam. Dlaczego? Otóż na moim koncie miliony nie leżą, często (albo zawsze) muszę wiedzieć “ile mogę wydać”. Stąd na zakupy albo wręcz “shopping” (to drugie z żoną) chodzę znając stan mojego konta dość dokładnie. Gdy zaś zdarza się, że płacę zbliżeniowo, to transakcje z D-2 są kompletnie niewidoczne – ani nie rozliczone ani nie zablokowane (transkcje offline). S stąd już tylko krok do debetu… I jak dla mnie to jest problem i udręka ;)

    • Ratują cię karty pre-paid. Zasilasz określoną kwotą a potem płacisz kartą zawsze on-line.

    • O tak, w imię wygody zaopatrzę się o jeszcze jedną kartę więcej, będę dbał przelewy na pre-paida, kontrolował jeszcze jedno saldo itd. Make it simple ;)

  23. Jeśli terminal jest w zasięgu naszego wzroku, to nie ma się co spinać. W dodatku jeśli karte “zabiera” p. Krysia ze spożywki :) .

  24. A ja dostałem nową kartę kredytową bez płatności zbliżeniowych, mało tego można je w banku zablokować :)

  25. > … kiedy kwota nie przekroczy 50 zł…
    Informacyjnie: zarówno MasterCard (http://www.paypass.pl/paypass-na-karcie/) jak i Visa (http://www.visa.pl/karty-dla-ciebie/platnosci-zblizeniowe-i-mobilne/jak-to-dziala) pozwalają na zbliżeniowe płatności powyżej 50 PLN – transakcja musi być wtedy potwierdzona PINem. Ba, czasami nawet dla kwot poniżej 50 PLN (w szczególnych przypadkach, jak przekroczenie limitu płatności zbliżeniowych) też będziemy musieli podać PIN.

    • Żeby uściślić, Visa i Visa Electron nie pozwala na płatności zbliżeniowe powyżej 50 zł. Przerzuca wtedy do styku ze względu na ustawienie contactless limit na 50 zł. W MC i Maestro jest to jedynie CVM limit (limit, po którym zostanie użyta lista CVM – Cardholder Verification Method) i wtedy pyta o PIN.

  26. Raz w jednej pizzerii kelner zapytał czy można payPass-em a potem zbliżył terminal do spokojnie leżącej na stoliku karty. Czy tak można? Regulaminy banków mówią, że płatność polega na zbliżeniu karty do czytnika a nie na odwrót. Czyli coś jak wlewanie wody do kwasu!

    • Nie, nie, nie, to fizyka, a nie chemia:
      Żeby było poprawnie, zmienia się tylko układ odniesienia na taki, w którym terminal jest nieruchomy, a karta ruchoma. ;)

      Porównanie nietrafione, bo w przypadku wody i kwasu jest różnica nie tyle kolejności, co objętości jakie się po kolei ‘stykają’ (dużo kwasu i stopniowo mało wody vs dużo wody i stopniowo mało kwasu), stąd inny skutek.

  27. Złamał prawo. Zamknąć go do więzienia!

  28. Tak łatwo mu nie pójdzie, ale dziurkacz nie jest skutecznym zabezpieczeniem w przypadku kradzieży karty.

  29. Myślałem, że tu siedzą zaawansowani użyszkodnicy, którzy mają przeciętą antenkę, dziurkę albo od jakiegoś czasu blokadę zbliżeniówki wymuszoną na bankach, a tu same lamy…

  30. Kilka pytań:
    1. Czy kasjer ma prawo (jeśli ma to kiedy) i kto to reguluje (ustawa, umowa z bankiem?):
    a) sprawdzić dane na karcie z dowodem osobistym
    b) zatrzymać karte
    c) zablokować w banku
    2. Czy klient może zapłacić cudzą kartą znając pin? Co jest bardzo częste w związkach “masz kochanie, kup mi piwo”.
    3. Jak się ma zatrzymanie karty (nawet już nieważnej) przez kasjera do ochrony danych osobowych (imie, nazwisko, podpis, twarz, styl)?
    4. Czy moge zapłacić zbliżeniowo czymkolwiek? naklejki, breloki już rozdają, stąd jak kasjer ma niby sprawdzić dane z “karty” z danymi z dowodu osobistego? I jak to się ma do zwykłych kart na pin/podpis
    5. Czy mogę sobie sklonować (nie chodzi tu czy jest to wykonalne technicznie) karte/karty na inną, swoją i np. mieć wszystkie karty na jednej z guziczkami i sobie wybierać której chce użyć?

    Z tego co widzę (m.in. po komentarzach) większość z tych rzeczy reguluje dostawca usług bankowych w sklepie (czyli kasjer wie co może a czego nie po szkoleniu w takiej firmie), ale jak to się ma do stanu prawnego i na ile sobie może taki dostawca pozwolić?

  31. A może by tak sprawdzić regulacje organizacji kartowych ?

    MasterCard (Visa niestety nie) udostępnia całkiem sporo dokumentów – polecam zapoznanie się z “Transaction Processing Rules”, powinien on wyjaśnić wiele wątpliwości dotyczących np.: kwestii niepodpisanych kart, weryfikacji dokumentu tożsamości czy procesu zatrzymania karty. Można też się z “TPR” dowiedzieć więcej o “no CVM” w scenariuszu płatności za bilety komunikacji czy opłaty za przejazd autostradą.

    BTW – legaliści, wyluzujcie trochę ;)

    @MM – O RLY ? Przerażają mnie te praktyki ! SRSLY ;)
    @Gof – bodajże dwa lata temu Visa zmieniła swoje zapatrywania na to
    @Autor komentarza – po co się tak męczyć ? A nie lepiej wyciągnąć z systemów kasowych w USA parędziesiąt milionów “dumpów” z kart ?

  32. w Holandi sprzedawca nie dotyka karty klienta – sami wykonujemy wszystkie operacje.
    Dziala to bardzo sprawnie.

  33. To jak już drążymy temat, to czy sprzedawca-kasjer ma prawo wymusić na mnie podpisanie mojej własnej karty? Nie chcę żeby mój podpis widniał na karcie. Nie jest zbliżeniowa, a normalnie mnie krew zalewa jak co chwilę strasznie miła Pani podaje mi moją własną kartę i swój długopis żebym jej podpisał, zazwyczaj po transakcji. A ja grzecznie mówię do widzenia i odchodzę, żeby jej nie pogryźć.

    • Co wynika z umowy o kartę płatniczą?
      Strzelam: ma być podpisana.

    • Kasjerka jest uprzejma, jedynie prosząc o podpisanie. Próbujesz płacić nieważną kartą, więc formalnie powinna ją zatrzymać (lub zadzwonić do wydawcy, który zwykle nakaże zatrzymanie). Zatrzymanie karty skutkuje natomiast koniecznością wykonania przez kasjerkę procedury “uniemożliwiającej” jej nieautoryzowane korzystanie z karty – czyli natychmiastowe poszatkowanie.

      Mając do wyboru prośbę o podpisanie albo poszatkowanie, wolę to pierwsze. Przynajmniej nie muszę potem ponosić kosztów wydania duplikatu karty.

      Zalepć ostatnie cyfry, swoje dane i CVV – tak, nikt się nie przyczepi. Ale podpis i termin ważności muszą być widoczne. I ich ujawnienie nie stanowi zagrożenia. Z podpisu i tak nikt szybko nie odczyta twoich danych, a termin ważności to zaledwie 4.58 bita.

    • Odpowiedź jest parę postów wyżej ;)

      ‘mpan’ to wyjaśnił, ja podałem źródło tego wymagania. Choć co do cięcia karty – to nie jest to do końca tak. MC sugeruje zatrzymanie karty (*), Visa też, ale jednak dodaje to “cięcie”, tyle że w tym przypadku zdaje się na praktyki acquirera . Może to i będzie przecięcie, albo np. odcięcie rogu.

      @mpan – zalepianie “cardholder name” nie jest zgodne z regulacjami organizacji.

      (*) A i tak gdy się trafi, że “klient nie w krawacie bardziej awanturującym się jest” to kasjer ma darować sobie zatrzymywanie karty – albo nawet oddać jeśli już wziął.

  34. > Jakie zatem konkretnie środki powinien podjąć użytkownik karty celem zapewnienie
    > odpowiednich standardów bezpieczeństwa?

    Płytkie cięcie dookoła anteny.

  35. można skontaktować się z bankiem i “przestawić” kartę z offline na online, oraz zablokować płatność paywave. tyle że jest to technicznie autoryzacja po stronie klienta (karty), terminal może te ustawienia olać. dlatego za granicą taka “blokada” działać nie będzie.
    dlatego niestety jedyną skuteczną metodą jest uszkodzenie anteny, ona jednocześnie służy do zasilania chipa. przepisów na inecie jest sporo. najprostszy to nacięcie na brzegu karty, najskuteczniejsze to 2x małe dziurki w pobliżu chipa aby jak najkrócej odciąć oba końce anteny. banki niestety nie chcą dawać już kart chipowych bez radia. niektóre banki (np ten na G) mają kartę na której trzeba wpisać kod w celu aktywacji radia, a na większości wystarczyłby prosty przycisk “płać teraz”, i pozamiatane. taki przycisk jest tańszy niż moduł radiowy w chipie i cały tor antenowy.

  36. Nie wiem czy to ktoś jeszcze przeczyta, ale mam drobne doświadczenie jako serwisant terminali płatniczych.
    Pamiętajcie proszę, że w przypadku pomyłki (błędna kwota), kasjer ma możliwość unieważnić transakcję (pieniądze od razu wracają na konto – a k’woli ścisłości w ogóle z niego nie wychodzą).
    Zatem w przypadku tu opisywanym, jeśli dostaniemy wydruk z terminala i kwota nie będzie się zgadzała z paragonem, to kasjer ma obowiązek poprawić, czyli unieważnić transakcję i wykonać drugą na poprawną kwotę.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: