20:01
15/2/2018

Widzisz człowieka manipulującego przy bankomacie. Mocuje się z wlotem do karty. Coś wkłada. Myślisz, że wystarczy zadzwonić do banku i ktoś zaraz sprawdzi, czy to nie skimmer? Tak powinno być, ale w praktyce bywa trudniej.

Człowiek w kapturze grzebie przy czytniku

13 lutego do naszej redakcji wpłynął bardzo niepokojący e-mail. Jego nadawcą był nasz Czytelnik, Kacper, który w momencie pisania jechał pociągiem. Pisał do nas, ponieważ na Dworcu Centralnym w Warszawie zobaczył coś bardzo niepokojącego.

[Do bankomatu PKO BP o numerze S1WA2917] w pewnym momencie poszedł mężczyzna w kurtce z kapturem na głowie oraz założonym plecakiem. Z plecaka wyciągnął żółtą ścierkę, taką typową jak do podłogi i zaczął nią czyścić bankomat. W pewnym momencie włożył do bankomatu kartę (!), następnie prawdopodobnie, podkreślam prawdopodobnie, założył nakładkę na czytnik kart, ponieważ wyjmowanie karty trwało dość długo oraz zasłonił się ciałem. Po fakcie schował szmatę do  plecaka i poszedł dalej. Strój miał w pełni cywilny, bez żadnych oznaczeń PKO czy jakiejkolwiek innej zewnętrznej firmy.

Skimmer w tak gęsto zaludnionym miejscu mógłby zebrać wiele informacji w krótkim czasie. Nie musimy wam tłumaczyć dlaczego Kacper się zmartwił.

Zgłaszasz skimming? Podaj PESEL

Kacper nie należał do ludzi alarmujących od razu prasę. Zanim skontaktował się z nami, chciał o swojej obserwacji powiadomić bank. Niestety trafił na mur.

Pani z infolinii przełączyła mnie na kartolinię. Tutaj  po podaniu numeru bankomatu (S1WA2917) musiałem pani dokładnie wyjaśnić gdzie on stoi. To ciekawe, że bank mając numer nie jest w stanie określić położenia swojej własności. Następnie  usiałem przejść przez  pełną procedurę zgłoszenia reklamacji (!!), włącznie z podaniem nazwiska panieńskiego matki i numeru PESEL, a na końcu dowiedziałem, się że „Bank nie może mi wysłać informacji o podjętych działaniach ponieważ nie znam swojego adresu e-mail”. To fakt, na pytanie konsultantki o adres e-mail podałem jeden z tych których aktualnie używam, a on okazał się być niewłaściwy. Podałem kolejny, a pani odmówiła mi weryfikacji.

Spokojnie, COMB coś z tym zrobi!

Zaraz po otrzymaniu maila od Czytelnika postanowiliśmy zadzwonić do Biura Prasowego PKO BP, które zwykle chętnie nam pomagało, nawet w sprawach odległych od typowych zapytań prasowych, w przeciwieństwie do Związku Banków Polskich, który dalej nam nie odpowiedział na nasze wiadomości.

Zadzwoniliśmy i wyjaśniliśmy w czym rzecz — że nasz Czytelnik, że bankomat, że może skimmer. Z rozmowy zrozumieliśmy, że chyba nie dodzwoniliśmy się do biura prasowego, ale nasza rozmówczyni obiecała przełączyć nas gdzie trzeba. Super.

Zostaliśmy przełączeni do jakiegoś Pana, który zapewnił, ze nie powinniśmy z tym dzwonić do niego. Pan odesłał nas do COMB (skrót od “Centralny Ośrodek Monitorowania Bezpieczeństwa”) i to nas ucieszyło. Wreszcie fachowcy!

Co prawda pracownicy COMB nie powinni udzielać informacji dziennikarzom, ale nam chodziło tylko i wyłącznie o sprawdzenie tego bankomatu. Chcieliśmy rozmowy z “kolegami po fachu”, którzy skutecznie zadziałają. Uzyskanie “komentarza dla prasy” mogło przecież zaczekać. Zadzwoniliśmy na podany numer. Odsłuchaliśmy informacje o tym, że rozmowa będzie nagrywana. Potem… opadła nam szczęka.

Oh wait…

Rozmawialiśmy z mężczyzną, którego ton głosu wyrażał raczej lekceważenie w stosunku do rozmówcy (ale może po prostu ktoś miał taki głos?). Z przebiegu rozmowy wynikało, że nie możemy liczyć na załatwienie sprawy. Podaliśmy nawet numer bankomatu w nadziei, że komukolwiek zechcę się go sprawdzić, nawet jeśli nie chce mu się rozmawiać z nami. Na to nasz rozmówca z drwiąco stwierdził… “ooo… to nawet numer bankomatu macie“. Dalej jednak nie wydawał się jednak przejęty losem bankomatu. Najbardziej interesowało go skąd mamy jego numer i jak śmieliśmy do niego się dodzwonić?

Rozmowa skończyła się udzieleniem nam porady, abyśmy zadzwonili na infolinię lub do biura prasowego. Nasz rozmówca stwierdził, że jeśli będzie “zgłoszenie” (np. z infolinii) to wtedy coś z tym zrobi. Ależ miłośnik korporacyjnych ticketów nam się trafił!

Doszliśmy do wniosku, że w takim razie nie ma co liczyć na pracowników PKO i na wszelki wypadek uruchomiliśmy najlepszych w Polsce uśpionych agentów. Was!

O sytuacji napisaliśmy w naszych mediach społecznościowych i tak jak przypuszczaliśmy — kilka osób było w pobliży i poszło macać bankomat.

Jako jeden z pierwszych zareagował komentujący często na naszych łamach prawnik, Paweł Litwiński oraz dziennikarz Kuba Wątor:

Później odezwało się też samo PKO, że “ekipa wysłana” i Kacper, który skorygował wypowiedź PKO co do czasu pierwszego zgłoszenia. Przed ekipą do bankomatu dotarli jednak szybciej nasi Czytelnicy:

To był wycior

Równolegle z publikacją w mediach społecznościowych, do biura prasowego PKO BP wysłaliśmy e-maila, licząc na to, że ktoś przekieruje sprawę do odpowiedniej osoby. Mieliśmy zamiar ponownie zadzwonić, ale nie było potrzeby. Biuro prasowe PKO BP skontaktowało się z nami i udzieliło wyjaśnień (na Twitterze i na Facebooku też odpisali — brawo!).

Oficjalnie dostaliśmy taki komentarz:

Bankomat wyposażony jest w system antyskimmingowy i działa poprawnie. W tym przypadku miała miejsce sytuacja gdzie firma sprzątająca zatrudniona przez bank czyściła samo urządzenie jak i czytnik (do tego potrzebna jest specjalna karta ).W przypadku gdy klient ma podejrzenia dotyczące działania bankomatu powinien zgłosić to na infolinii banku lub w oddziale – wystarczy, że poda jego lokalizację.

Rozmawialiśmy też telefonicznie z biurem prasowym. Dowiedzieliśmy się, że musiało dojść do jakiegoś nieporozumienia, bo zgłoszenia podobnych przypadków nie powinny przebiegać tak jak w przypadku Kacpra. Cieszy nas, że nie tylko my, ale także PKO widzi problem w zachowaniu pracownika banku (chyba odpowiedzialnego za bezpieczeństwo) który zgłoszenie skwitował mniej więcej tak: “dzwońcie na infolinię, bo w przeciwnym razie problemu nie ma”.

Koniec końców okazało się, że bankomat jest bezpieczny. Bank po kłopotach zareagował i sprawdził zgłoszenie. Okoliczności sprawy sugerują jednak chyba potrzebę poprawienia obsługi tego typu zgłoszeń. A czy Wy kiedyś zgłaszaliście tego typu sytuację w swoim banku? Jaka była reakcja?

Ogłoszenia własne:
Problem reagowania na zgłoszenia incydentów bezpieczeństwa poruszamy m.in. na naszych szkoleniach dla pracowników “nietechnicznych”. I co się okazuje —- w większości mówią, że oni rozumieją i przekazują, ale “góra” nie zawsze traktuje sprawę poważnie. Dlatego postanowiliśmy ostatnio stworzyć specjalny wariant tego szkolenia dla managerów i kadry zarządzającej, gdzie wspominamy o tym jak poprawnie i efektywnie wdrożyć i wspierać (to najważniejsze!) procesy bezpieczeństwa w firmie. Bez wsparcia i zrozumienia “góry”, nawet jeśli “dół” jest doskonały, całość nie będzie dobrze działała. Zwłaszcza, że nierzadko po głębszej analizie okazuje się, iż “drobne sprawy” stają się wpadką roku. A od maja ignorowanie takich drobnostek może się zakończyć bardzo dotkliwą karą dla firmy… Więc gdybyście chcieli swoją górę przeszkolić z odpowiedniego podejścia do bezpieczeństwa, także w kontekście aspektów prawnych, dajcie nam znać.

Przeczytaj także:

53 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Aż przypomniały mi się bankomaty w Rumunii — jeżeli już jakiś miał kamerę, to była to przykręcona na wkręty kamera przemysłowa na bankomacie :D
    Albo te wystające kable i anteny, miód po prostu.

    • W Krakowie przy jednej z Biedronek jest bankomat zlokalizowany pod lampą reklamową. W lampie owej u dołu od lat zieje potężna dziura, taka, że każda kamerka zmieściłaby się, i to akurat tak, żeby podejrzeć klawiaturę. Zapchanie dziury papierem skutkuje w ciągu miesiąca-dwóch jej odetkaniem przez… miejscowego konserwatora. To tak z ciekawości.

    • Fajnie popękany ten bankomat – AŻ BUDZI ZAUFANIE!!!

    • Witam wszystkich.
      Kiedyś pracowałem w jednej z dużych ogólno-polskich firm ochroniarskich w Krakowie na grupie interwencyjnej (GI). Jednym z zadań GI było sprawdzanie bankomatów pod kątem skimmingu, robiło się to wówczas gdy “Stacja Monitorowania Aktywnego(SMA)” otrzymywała sygnał włamania do bankomatu (zazwyczaj z winy konwojentów) lub na “zgłoszenie telefoniczne”. Telefonicznych zgłoszeń dokonywali pracownicy banku w momencie kiedy klient zgłaszał, że coś jest nie tak. Ewentualnie dzwonili bezpośrednio do SMA firmy która widniała na naklejce umieszczonej na drzwiach banku lub bankomatu wolno stojącego. I wtedy GI dostawała zgłoszenie i zawsze się jechało. W przypadku przestrzeni publicznej objętej ochroną np dworzec kolejowy czy galeria handlowa. Można zgłosić problem ochronie obiektu a oni powinni odpowiednio zareagować. Może być np taka sytuacja, że dany obiekt chroni firma X a bank wynajmujący lokal usługowy chroni firma Y. Wtedy firma X powinna skontaktować się w tej sprawie z firmą Y (Przynajmniej teoretycznie). Niektóre banki płacą firmą ochroniarskim za tzw. dozory wtedy GI zobowiązana jest przyjechać raz lub dwa razy na dobę o określonych godzinach i profilaktycznie przyjrzeć się bankomatowi. Pozostaje mi tylko mieć nadzieje, że poziom szkolenia GI w kwestii skimmingu się poprawił ale to już inna historia.

  2. Wczoraj chciałem do mBanku złorzyć informację o koncie używanym przez złodzieja (szukał wycieków haseł, przejmował konta Allegro i wystawiał przedmioty z zapłatą tylko przelewem – dałem się złowić, podobnie jak wiele innych osób).

    Na infolinii podałem dane autoryzacyjne by konsultant mógł mnie zweryfikować jako ich klienta. W historii transakcji bank mógł też zweryfikować, że wysyłałem przelew na zgłaszane konto. Miły pan powiedział mi, że niestety nie mogą przyjąć takiego zgłoszenia. Powtarzał, że ich zadaniem jest obsługa mnie, a nie innego konta.

    Wygląda na to, że puki oszukiwani są klienci, a nie bank – nie widzą problemu.

    • Smutne to strasznie, bo w niektórych bankach tego typu tematy są traktowane niezwykle poważnie, a rachunki “słupów” weryfikowane w ciągu kilku minut od zgłoszenia i zwykle blokowane do wyjaśnienia. Owszem, innemu klientowi nie można powiedzieć nic o rachunkach potencjalnego przestępcy, ale zweryfikować temat i skierować poszkodowanego na policję już tak.

    • Kategoria prawna – sprawstwo pomocnicze. Przy wyludzeniu tez moze oznaczac odpowiedzialnosc materialna jak sprawca

  3. W Łodzi w bankomacie Euronetu klawiatura wyglądała co najmniej dziwnie . Zgłoszone na policje, policja pojawiła się w ciągu 10 minut (4 policjantów) i oni kontaktowali się z właścicielem bankomatu.

    • Ja dzwoniłem na infolinię euronetu i też reakcja była bardzo szybka. Bankomat natychmiast przestał witać nowych klientów, a obwieścił, że jest nieczynny, a miła pani powiedziała, że już wysyła techników. Nie czekałem na samych techników, ale pozytywnie zaskoczyło mnie wyłączenie bankomatu z użytku, żeby w razie czego nikt już się nie złapał.

  4. Skąd ziomek jadący pociągiem miał nr bankomatu?

    • Może spisał z obudowy. Podejrzane.

    • Na Centralnym pociągi stoją najdłużej a godzina odjazdu jest dokładnie znana. Wystarczy czasu na krótki spacer.

    • Google

  5. “Cieszy nas, że nie tylko my, ale także PKO widzi problem w zachowaniu pracownika banku”

    Ale wiecie, że to nie jest pracownik banku, tylko jakiś outsourcing za piątaka za godzinę?

    Pytanie trzeba sformułować inaczej, tj. czy umowa podpisana z firmą zewnętrzną jest przez tę firmę przestrzegana i czy PKO BP nie kładzie lachy.

    Z tzw. własnego doświadczenia między korpo a lokalnymi wykonawcami, to pewnie przedstawiciele obu stron mają wyje**ne, a Niebezpiecznik tylko spowoduje, że wszelkie omijanie procedur zejdzie jeszcze bardziej do podziemia.

    • COMB nie jest outsourcingiem, chyba że mówisz o firmie sprzątającej, ale mimo wszystko pracownik bezpieczeństwa dał ciała, bo gdyby nie wpisy na fb/tw to raczej nic by nie ruszyło.

  6. Niebezpieczniki, czy może dysponujecie odpowiedzią na pytanie, które od zawsze mnie nurtuje – co za debil zaprojektował bankomaty w taki sposób, że nawet fabrycznie czyste wyglądają jakby miały przyklejone skimmery?
    Klawiaturka jest jakby naklejona. Jak ktoś naklei na nią drugą i trzecią, to i tak nikt nie zauważy różnicy. Wlot na kartę też często odstaje od reszty wyglądem i gabarytem.
    Dlaczego bankomaty nie mogą być monolitem.
    Klawiatura powinna jak w parkomacie, a dziura na kartę zwykła dziurą w metalowej obudowie, bez fikuśnych udziwnień.

    • Może ja pomogę.
      Bankomat w zależności od typu i wielkości zamówienia to koszt od 50 do 300 tysięcy. euro.
      Jak się popsuje klawiatura.. to taniej wymienić jedną klawiaturę niż całość. To już jest logiczne. W zależności od tego, jak powstała szkoda, producent za wymianę może wystawić nawet rachunek na kilkanaście tysięcy zł. To i tak taniej jak za całość:)
      Niestety potrafią też wykazać się całkowitym brakiem logicznego myślenia. Dodatkowe nakładki często wymyślają sami producenci. Np. dla starszych bankomatów, żeby do maszyny 10-letniej dołożyć ochronę przed skimmingiem.

    • Absolutnie się zgadzam.

    • Pewna Pani odpowiedziała mi kiedyś na facebooku na takie pytanie (cytat niedokładny)
      “bankomaty są tak projektowane dla bezpieczeństwa klientów”. Oczywiście pracowała w banku. :)

  7. No to chyba trafiliście na typowego BOFH-a, smutna sprawa że takie osoby pracują w instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo funduszy milionów klientów.

  8. Jakieś pół roku temu widziałem taką samą jak opisana sytuację. Pan przeczyścił ekran i klawiature bankomatu PKO następnie włożył kartę którą bankomat zaraz wypluł.

  9. Ja miałem sytuację w Krakowie, gdzie na jednym z bankomatów innego banku prezentowany jest obraz “tak wygląda szczelina karty jak jest inna zgłoś to do nas”.
    Była inna, choć kształt miała znany – zgłosiłem. Nie było większych problemów, dostałem potwierdzenie, że wyślą firmę do sprawdzenia. Czy wysłali, kiedy to już nie wiem.

    • Miałem ten sam przypadek – zgłosiłem raz na infolinię… drugi raz… trzeci raz… za każdym razem słyszałem inną wymówkę na taki stan rzeczy, po 3 miesiącach bank zmienił nakładkę. Za to od razu na infolinii chcieli mi “profilaktycznie” zastrzec kartę użytą w tym bankomacie. Dla jasności – zielono-czerwony bank B. W.K.
      Za to na telefoniczne zgłoszenie braku certyfikatu SSL na stronie banku błyskawicznie zareagował Toy.ta Ba.k – od razu oddzwonił ktoś z konkretną wiedzą, żeby dopytać i wyjaśnić problem. Jako-tako działają też P.O BP /P.K.O SA, gdy zgłaszałem próbę wyłudzenia loginu/hasła do bankowości elektronicznej.

    • ToyotaBank, to akurat ma wymagania na hasło – max 8 znaków, wyłącznie litery i cyfry, wielkość liter nie ma znaczenia…
      http://demo.toyotabank.pl/main.do;jsessionid=B23BDB98D3B82F8F37D8693415B9FF91?action=helpSmall&key=ustawienia.podaj_nowe_haslo (jeśli link nie działa, to w demo trzeba przejść do modyfikacji hasła i kliknąć na helpa (“?”).

      Jedyne co ich broni to token fizyczny rsa, ale nawet wtedy taki wymóg na hasło jest słaby…

    • W tych bankomatach które pokazują “tak ma wyglądać wlot na kartę” wlot wygląda zawsze inaczej (przynajmniej w tych które widziałem). Nie zgłaszam tylko szarpię, szybciej idzie (choć może gdyby ludzie zaczęli masowo zwracać uwagę to w końcu by to ogarnęli, bo wystarczy zmiana softu).

  10. Nie do końca związane z tematem, ale jednak

    Ja raz miałem potrzebę zgłoszenia awarii bankomatu: ot, źle się poczuł i wciągnął kartę, bez jakiegokolwiek komunikatu, bez niczego
    Ale oczywiście po drugiej stronie telefonu musiałem trafić na robota, który za żadne skarby nie chciał opuścić algorytmu: bankomat wciągnął kartę = karta była uszkodzona
    Na sugestię, aby może jednak wysłać jakiś serwis czy coś otrzymałem odpowiedź, że… nikt nie zgłosił problemów z tym bankomatem, więc nie ma takiej potrzeby…
    Próbowałem dzwonić jeszcze kilka razy, ale zawsze trafiałem na tą samą, bezduszną maszynę

    Oczywiście piątek wieczór, karty nie ma, oddziały banku pozamykane, gotówki również brak… Można? Można

    Cóż, do ranka następnego dnia bankomat sobie radośnie żarł karty tak długo, aż nie był w stanie wciągnąć więcej, a kilka dni później miłym paniom z oddziału udało się przekonać serwisantów, by może jednak nie zabierali tych kart do utylizacji
    Nie wiem jak inne, ale moja do końca ważności nie sprawiała żadnych problemów…

    Pewnie należało złożyć reklamację, ale jednak panowie serwisanci mieliby przechlapane za złamanie procedur i jakoś tak…

    • Nie nazywaj ich robotem czy maszyną – to wytresowane Bioboty. Tak ich powinniśmy nazywać. Niestety oni mają tak sztywne korporacyjne reguły, że nie mogą nic więcej zrobić. Odejdzie Biobot od procedury – oznacza, że Biobot jest zepsuty i trzeba go zwolnić z pracy (nietrzymanie się procedur jest wystarczającym powodem nawet do dyscyplinarnego.

  11. PKO BP to dno, nie zdejmuja mi blokad, mimo rozliczenia transakcji, twierdza ze to zgodne z regulaminem, tylko od 4 miesiecy nie potrafia wskazac punktu w regulaminie, ktory im na to pozwala. jedyne co potrafia, to poskladac pismo nie na temat metoda kopiuj-wklej. DNO

  12. Ehh to PKO… Jak ja kocham ten bank. Wchodząc tam czuję jak bym cofał się 20 lat wstecz. W lipcu spłaciłem kredyt studencki, po czterech wizytach, dnia 31 listopada udało mi się zamknąć konto. Gdy poprosiłem o zwrot weksla usłyszałem że nie ma skarbnika, a tylko on ma wnioski. Wyciągnąłem telefon żeby pobrać jakiegoś randomowego pdfa, być może nawet z innego banku, może pani była by tak miła u wrzuciła to na drukarkę. Na szczęście okazała się szybsza, zadzwoniła do dyrektora z pytaniem “co robić? jak żyć?”, ten odparł żeby dała mi kartkę a4 i długopis, usłyszałem “pisz pan”. Jako że tej wielkości kartkę i długopis jednocześnie miałem przed sobą dobrych parę lat temu prawdopodobnie podczas sesji to trochę zeszło na naszkryfaniu tam czegokolwiek :) Udało się, wniosek przyjęty. 2 dni temu dzwonię do uprzejmej pani, że jak tak dalej pójdzie to misja Elona szybciej doleci na Marsa niż mój wniosek przyjdzie z katowic (~70km, 2,5 miesiąca and counting), na co Pani z uśmiechem “o! pan xyz? mamy go! w tym tygodniu przyszedł, właśnie miałam dzwonić”. No to jeszcze trochę poleży bo skarbnik do 14, a ja pracuję 40km dalej do 15. Najlepszy był moment jak zapytali czemu konto zamykam. (Żona miała identyczną sytuację 2 lata temu tylko jej udało się całość zamknąć w 3 miesiące) Nawet nie odpowiadałem, tylko uśmiech. To taka anegdota lu porannej kawie.

    • Fajna anegdota mimo że nie dopracowana (31 listopada występuje naprawdę niezwykle rzadko…)

  13. Człowiek który grzebie przy bankomacie powinien miec identyfikator i najlepiej jakieś oznaczenie na ubraniu. Nie ma to na glebę i czekać na przyjazd kierownika. Z jednej strony gada sie o bezpieczeństwie na każdym kroku a z drugiej z osoby czujnej robi sie wielbłąda.

    • identyfikator ma moc !!!

      jak pieczątka pewnie :)

    • You made my day. A skąd będziesz wiedział czy mundur i identyfikator nie są fałszywe?

    • Kiedyś na portalach phreakerskich można było kupić strój roboczy z logo TPSA. Z takim wdziankiem można było bez zwracania na siebie uwagi majstrować przy budkach telefonicznych w biały dzień. :)

    • Chcesz być bezpieczny – NIE KORZYSTAJ Z KARTY. Jak już nawet tu pisano – nawet biletomat może zrobić Ci zdjęcie karty płatniczej. Zdobędzie numer karty, zdobędzie CVV i co potem? Potem jesteś goły i wesoły jeżeli ktoś te dane wykorzysta.

    • jeśli ktoś nawet przejmie całość pieniędzy z karty w ten sposób (transakcje internetowe i telefoniczne są zwykle domyślnie z limitem 0 zł, a ludzie rzadko z nich korzystają i nie mają potrzeby zmiany limitu), to jest przecież chargeback

  14. Miałem kiedyś sytuację z bankomatem Euronetu, w której przy wpłacaniu pieniędzy urządzenie wypluło potwierdzenie, którego treść miała się zupełnie nijak do operacji, którą wykonałem (a była to informacja o zatrzymaniu karty, hehe). Zadzwoniłem na infolinię, opisałem sytuację, przekazałem numer urządzenia… pracownik infolinii zweryfikował sytuację i po prostej, “nieinwazyjnej” weryfikacji potwierdził, że moje pieniądze zostały prawidłowo zdeponowane (przypominam: nie dostałem potwierdzenia). Tak więc miłe wrażenie pozostało.

  15. Ja bez trybu. Spotkałem się już z nonszalancją i sobiepaństwem pracowników PKO BP. Chcąc w agencji tegoż banku-kolosa zapłacić czynsz kartą ( z mojego , innego banku) – zostałem odesłany do bankomatu, by….(sic) podjąć gotówkę i wrócić. Wtedy chętnie mnie obsłużą.
    Na pewno takich kwiatków jest więcej. Szczegóły mogę podać , po otrzymaniu na priw emaila z tegoż banku.

  16. Może to komuś pomoże.
    PKO zatrudnia firmę zewnętrzną do czyszczenia bankomatów.
    W zależności od lokalizacji raz na 2 tygodnie albo raz na miesiąc ktoś musi się zjawić, żeby go umyć/sprawdzić. Zazwyczaj wygląda to tak, że podchodzi ktoś, jeśli maszyna jest czysta, odbija się (czyli wkłada kartę identyfikacyjną) i odchodzi. Czasami przetrze szmatą ekran, klawiaturę etc. Jeśli bankomat jest pomazany, uszkodzony etc. powinien to zgłosić.
    Wielką ściemą natomiast jest informacja, jakoby taki pracownik czyścił czytnik!
    Takie rzeczy robi tylko obsługa bankomatu – czyli operatorzy oraz serwisanci.
    Firmy sprzątające mają płacone od sztuki. Więc raz w miesiącu trzeba się pojawić przy maszynie, przetrzeć szmatką i co najważniejsze odbić. Wtedy to nawet szmatkę można sobie darować.
    Urządzenie anty-skimmingowe na tym bankomacie jest założone na czytniku od wewnątrz (bądź też sam czytnik już ma wbudowane). Powinno to działać w ten sposób, że jeśli wyczuje metalowe elementy w czytniku bądź przy nim samym – czytnik powinien się zablokować, a sam bankomat wejść w tryb blokady czytnika i wezwać serwis.
    Dziwi mnie w takim razie ta informacja o wyciorze (chyba, że był plastikowy ze szmatką). Teoretycznie czytnik można zablokować kluczami trzymanymi przy samym wlocie. Tyle teorii. W praktyce to czasami można wyciągnąć monety(chociaż częściej spinacze) a czytnik niby dalej magicznie działa… :)

  17. Ja kiedyś zgłaszałem bardzo dziwnie wyglądający wlot czytnika karty w bankomacie Euronetu na stacji metra Wilanowska. Nie pamiętam już całej rozmowy, a jedynie wrażenie, że ticket dostał priority trivial…

  18. Skimming lub jego podejrzenie należy i proponuję zgłaszać dyżurnemu Policji najbliższej jednostki. Jest to najskuteczniejsza metoda działania, która pozwoli na zatrzymanie sprawców i powiadomienie właściciela ATM.

  19. PKO mnie zraziło już o kilka razy za dużo. Zmieniłem bank. Ostatnio musiałem ich jednak odwiedzić i niestety znowu okazało się, że nic się nie zmieniło. Chciałem zmienić potwierdzenia wyciągów z TFI (kupowane w innym (swoim) banku). Pani zaczęła zakładać mi konto TFI (tyle, że ja je posiadałem). Próba tłumaczenia itd nie przyniosła skutku. Pani zadzwoniła gdzieś po czym dała dostęp do strony. Na dodatek nie widziała moich transakcji choć miałem zakupione fundusze PKO. Niestety droga przez mękę.

  20. No to compliance PKO ma co robić… ;)

  21. Nic nowego. Dzwoniłem do nich by zgłosić, że bankomat przy łukoilu w Warszawie ma prawie oderwaną klawiaturę, można włożyć rękę prawie po ramię w bebechy. I dzwoniłem tak co tydzień przez miesiąc. Po miesiącu bankomat zabrali ze stacji ;-) Może kogoś wreszcie tam okradli…

  22. 2014 – wolnostojący bankomat PKO obok promenady w Świnoujściu.

    Slot na kartę wyglądał bardzo podejrzanie – wystawał mocno,inny odcień niż obudowa bankomatu i ogólnie się wyróżniał. Szybki telefon na infolinię PKO podany na bankomacie i tłumaczę konsultantowi o co chodzi. Zapytał o imię i nazwisko, czy jestem klientem banku, nr bankomatu i lokalizację (nie byłem tutejszy, więc trochę mi zajęło wytłumaczenie gdzie jestem) i jak wygląda slot. Pytał też czy w okolicy nie widzę nikogo podejrzanego i faktycznie obok za drzewem obserwowało mnie dwóch typków w skórzanych kurtkach. Albo byłem przewrażliwiony, albo oni byli ciekawi dlaczego ktoś się szarpie z bankomatem. :) Obiecał, że kogoś przyśle i na tym się rozmowa skończyła.

    Potem w Krk znalazłem ten sam model bankomatu i też miał taki slot na kartę. Zastanawiam się czy oni specjalnie robią takie wystające sloty żeby ciężej było zamontować skrimmer, bo według mnie to wygląda jeszcze bardziej podejrzanie.

  23. Nietypowe rozmowy rozpoczyna się od zanotowania nazwiska osoby, która przyjmuje zgłoszenie. W razie oporu wprost mówi się tej osobie, zwracając po imieniu i nazwisku, aby zapamiętała przebieg rozmowy, gdyż GDYBY JEDNAK zaszła taka konieczność, wobec braku jej reakcji, jej nazwisko zostanie przekazane do prokuratury w miejscowości [własnej], więc prawdopodobnie zostanie wezwana na przesłuchanie, aby potwierdzić zgłoszenie, bo jest to łatwiejsze, niż szukanie nagrania – szczególnie, że daty ani godziny tego nagrania chyba sobie zapisywał nie będę. Łatwiej będzie Pani/Panu zapamiętać lub nawet zanotować, wtedy przesłuchanie będzie krótsze. I radzimy, aby nie zasłaniać się wtedy niepamięcią, bo przecież właśnie informujemy, aby zapamiętała to zdarzenie. Osoba nieświadoma, że można wnioskować o przesłuchanie w miejscu zamieszkania, na myśl o wycieczce przez pół kraju, zwykle zaczyna używać mózgu i jednak potrafi przynajmniej przekierować we właściwe miejsce. Niezależnie od tego, na ile scenariusz z prokuratorem jest w ogóle realny… Motywator tym skuteczniejszy, im częściej w TV pojawiają się komisje, prokuratorzy i inne afery.

    A zasada ogólna – kontaktując się z korporobotami trzeba zmotywować do działania ich osobiście. Na tyle, żeby jednak pofatygowali się do swojego zwierzchnika albo podali ten numer telefonu, który mogą podawać wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach, jeżeli sami nie mają możliwości podjęcia działania (podwykonawcy itp.).

    Oczywiście NIE autoryzujemy się jako klient – wtedy trafiamy do worka “problem z usługą klienta”.

  24. Jakieś dwa lata temu może mniej miałem podobną sytuację, dwóch panów z akcesoriami do sprzątania dziwnie zachowywało się przy jednym z bankomatów. Nie wyglądali na ekipę sprzątającą byli zbyt dobrze ubrani na oko około 30-ki. Jak długo tam byli trudno powiedzieć ale na pewno przez około 30 minut obserwowałem ich jedząc u chińczyka obiad. Gdy ktoś wypłacał gotówkę to jeden z nich niby podchodził i zaczynał zamiatać lub drugi z nich zaczynał coś przy bankomacie szmatą wycierać. Cały czas jakieś dziwne podejrzane zachowania. Z kolegą postanowiliśmy to zgłosić na policję. Po zadzwonieniu pod 112 powiedzieli, że to nie numer do takich zgłoszeń. Dzwońcie bezpośrednio na 997. Po wykonaniu telefonu na 997 i wysłuchaniu nas powiedzieli, że takie zgłoszenia to tylko osobiście na komendzie policji. Do komendy w sumie było blisko jakieś 500 metrów i po drodze więc wsiedliśmy do samochodu i jedziemy, ale tyle co ruszyliśmy i dwie ulice dalej stoi radiowóz. Podjechaliśmy do Panów Policjantów i mówimy jaka sytuacja, że coś się chyba kroi grubego. Niestety jak to w polskich realiach bywa, Panowie muszą mieć zgłoszenie z centrali a takiego nie mieli więc nie mogą podjąć interwencji.
    Ręce nam opadły roześmialiśmy się i odpuściliśmy temat bo to już dla nas była czysta komedia :)

  25. Na podobna ścianę natrafiłem zgłaszając problem z hasłem. Hasło da sie ustawić dowolnie długie (brak ograniczenia) ale przy logowaniu można wklepać max 16 znaków. Potem nie da sie zalogować bo hasła sie nie zgadzają. Zrezygnowałem, bez sensu sie z nimi użerać

  26. Parę lat temu miałem podobną przygodę ze zgłoszeniem awarii ATM w … PKO. Ten miał wepchnięty czytnik tak że środek było widać. Numeru nie miał więc na infolinii pani czytała mi nazwy ulic z Gdańska a ja jej mówiłem czy to ten, bo bankomat stał na terenie kampusu UG a tam raczej nie ma tabliczek z nazwami ulic.

    Całość trwała ze 30 minut a z racji, że nie byłem klientem to się pokomplikowało bo pani musiała mi podać numer referencyjny zgłoszenia … reklamacyjnego.

    Wtedy pomyślałem sobie, że nigdy więcej nic nie będę zgłaszał – za dużo z tym zabawy. Wyjątek to euronet – kontakty miło wspominam.

  27. ” Dowiedzieliśmy się, że musiało dojść do jakiegoś nieporozumienia, bo zgłoszenia podobnych przypadków nie powinny przebiegać tak jak w przypadku Kacpra”

    Taaa, zawsze jest to nieporozumienie, a nie koleś grzejący stołek za 8k/mies wielce oburzony jak ktoś mu dzwoni. Jaaaaasneeee. ;]

    • Kolego, chyba nie w tę stronę. :)

      Koleś grzejący stołek na słuchawce to raczej się cieszy, że ma niewiele powyżej najniższej krajowej, a w międzyczasie zlewa klientów i szuka innej pracy.

  28. Miałem trochę inna sytuację z PKO.
    Bankomat w budynku banku, godzina koło 18-19 wchodzę do środka i widzę że w drzwiach do banku są włożone klucze nikogo w około w.srodku ciemno. Dzwonię na infolinię że tu i tu zostały klucze w.dzwiach do banku, (czy to klucze od tych drzwi.czy nie) nie powiedziała nic ciekawego,tylko że zanotowała sytuację i koniec rozmowy żadnego dziękuję, ani nic. Klucze zostały ja wyszedłem. Mam nadzieję że chociaż pieniądze na koncie są bardziej bezpieczne niż ich procedury.

  29. Jedyna sytuacja mało przyjemna jaką zgłaszałem w banku to taka, że kiedy za granicą pobrałem z bankomatu XXX euro, to konto zostało obciążone dwukrotnie (raz ROR, drugi raz karta), wobec czego na koncie miałem debet (od razu był sprawdzany i macany praktycznie cały bankomat :) ). Od razu po zorientowaniu się w takiej sytuacji zainicjowałem procedurę chargeback. Po przejściu przez pełną procedurę reklamacji konsultant na szczęście nie robił większych problemów i stwierdził, że najpóźniej jutro powtórzona transkacja powinna zostać anulowana. Po circa pięciu minutach debet na koncie “zniknął”.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.