12:41
12/7/2016

Z racji liczby udzielanych mediom wypowiedzi, doszliśmy do wniosku, że ze względu na ich szczegółowość i edukacyjny charakter, będziemy je także udostępniali na łamach Niebezpiecznika. Nie chcemy aby zniknęły w otchłani czyjegoś serwera za kilka lat, albo żeby schowano je za paywallem danej gazety. Dodatkowym atutem będzie to, że prezentowana przez nas wypowiedź jest pełna (gazety ze względu na format artykułu i ograniczenia nałożone na liczbę znaków zmuszone są skracać wypowiedzi lub w inny sposób je parafrazować/upraszczać. U nas zawsze oryginalny zapis :).

Z jakiegoś powodu, wczoraj z kilku redakcji spłynęły do nas zapytania w sprawie aplikacji Prisma, która potrafi przetwarzać zdjęcia tak, aby sprawiały wrażenie malowanych odpowiednim stylem.

13645184_10154303746244183_5341340188815458884_n

Oto pełna wypowiedź, jakiej udzieliliśmy dziennikarzom:

Polityka prywatności aplikacji Prisma nie jest wcale “straszniejsza”
od zapisów w politykach wielu innych aplikacji. Prawnicy, jak wiemy, w
przypadku technologii lubią się zabezpieczać na wiele ewentualności,
co niekoniecznie oznacza, że wszystko co opisuje polityka prywatności,
a co nas przeraża, rzeczywiście ma miejsce. Warto też pamiętać, że są
aplikacje, które w polityce prywatności nie piszą o rzeczach, które z
naszymi danymi robią, a które na pewno by nam się nie podobały. I
zapewne z tych aplikacji niektórzy z nas korzystają na co dzień…

Pomijając kwestię polityki prywatności, aplikacja Prisma rzeczywiście
dokonuje przetworzenia naszych zdjęć po stronie serwera firmy
, czyli
przesyła nasze zdjęcia do autorów aplikacji i może wieczyście
przechowywać ich kopie. Trudno jest stwierdzić, czy rzeczywiście to
robi. Warto też zaznaczyć, że przetwarzanie obrazu po stronie serwera
ma jednak w tym przypadku sens ze względów wydajnościowych (na
telefonie nie dysponujemy taką mocą obliczeniową jak i materiałem, na
którym, sieć neuronowa uczy się jak przetwarzać obrazy).

Aplikacja nie korzysta też z żadnych uprawnień, które nie mają sensu z
jej biznesowego punktu widzenia. Prosi, co oczywiste, o dostęp do
naszych zdjęć i aparatu oraz internetu. Te uprawnienia każdy z
użytkowników iPhona może sprawdzić (oraz w każdej chwili odwołać)
przechodząc do ustawień i klikając w Prisma w sekcji Aplikacji.

Jeśli chcemy snuć czarne scenariusze i teorie spiskowe, to warto
zauważyć, że większość osób w pierwszej kolejności przetwarza w
aplikacji swoje selfie. Autorzy mogą więc dowiedzieć się jak wyglądamy
i odszukać na tej podstawie inne nasze zdjęcia w internecie, w tym
nasze profile społcznościowe, co pozwoli im na sprofilowanie naszej
osoby (np. zainteresowania, poglądy polityczne, itp.) — np. przy użyciu
rosyjskiej aplikacji do rozpoznawania twarzy. Dodatkowo na
wgrywanych do Prisma zdjęciach można uruchomić algorytmy rozpoznawania
obrazu i np. zauważyć, że na zdjęciu naszego biura, które “testowo
obrabialiśmy” w Prismie, znajduje się opakowanie po konkretnym leku.
Albo, że wszystkie fotografie wrzucamy po północy, z jednego obszaru
(fotografie mają zapisane koordynaty GPS miejsca w którym zostały
wykonane), a obszar ten odpowiada dzielnicy z pubami, a w dodatku na
prawie każdym z nich trzymamy w ręku piwo jednej marki. Tak zbudowany
profil może posłużyć do wyświetlania nam sprofilowanych reklam w
trakcie korzystania z aplikacji lub odsprzedaży naszego profilu do
innych firm (np. sieci reklam).

Na razie jednak, nie ma żadnych dowodów
na to, że aplikacja rzeczywiście tak działa. Należy jednak zawsze mieć
świadomość, że to co wgrywamy do internetu zostaje tam na zawsze i
może być publicznie dostępne dla wszystkich (nawet jeśli początkowo,
to “coś” udostępniliśmy tylko 1 aplikacji czy firmie).

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

22 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. O, a ja wlasnie zadalam pytanie pod innym artykulem na ten temat! ;) Jezeli uzytkownik zezwala aplikacji dostep do zdjec (PRISMA, Instagram czy jeszcze inne), czy wszystkie nasze zdjecie sa wowczas w rekach firmy, ktora wyprodukowala aplikacje czy tylko te przetworzone? Jezeli sa to wszystkie zdjecia, czy sa to ‘tylko’ metadane (lokalizacja, czas etc.) czy rowniez ich fizyczne kopie, w takiej postaci, ktora widzi uzytkownik?

    • W teorii dajesz aplikacji dostęp do całej galerii. Zatem w teorii wszystkie Twoje zdjęcia i filmy wraz z metadanymi mogą być pobrane przez aplikację i rozesłane w świat. To oczywiście teoria, jaka jest praktyka nie wie nikt.

    • Zależy czy pytasz o stronę prawną czy techniczną. Jeśli o to pierwsze – zależy jak jest skonstruowany regulamin (nie chce mi się szukać, ale wątpię czy gdzieś znajdziesz zapis w którym się wprost przyznają do tego że będą ściągać wszystko co się da z twojego telefonu). Jeśli o stronę techniczną, to nie pamiętam już jak działają uprawnienia na androidzie, ale wydaje mi się, że tak samo jak na ios – czyli jak przyznasz aplikacji dostęp do zdjęć to ma dostęp do zdjęć. Wszystkich. Może je sobie przeglądać, kopiować czy wysyłać na swój serwer.

    • Tak wlasnie myslalam, a Piotr w swoim komentarzu odwolywal sie tylko do zdjec przetworzonych przez aplikacje, cytujac ‘Jeśli chcemy snuć czarne scenariusze i teorie spiskowe, to warto zauważyć, że większość osób w pierwszej kolejności przetwarza w aplikacji swoje selfie.’ => Zatem czarnym scenariuszem moglby byc dostep do wszystkich naszych zdjec i filmikow, a nie tylko pojedynczych selfie i ich wykorzystanie przez firme. Oczywiscie tu nie chodzi tylko o PRISMA, ale i instagram, facebook itd.

    • FYI, przeczytalam na szybko regulamin i aplikacja, o ktorej mowa w artykule odnosi sie tylko do ‘stylized’ content, czyli tylko do przerobionych zdjec (z tego co zrozumialam).

    • @BlaBla małe sprostowanie: komentarza raczej nie pisał Piotr, tylko Marcin Maj z Dziennika Internautów, który współpracuje z Niebezpiecznikiem i siedzi w temacie.

    • Zacytowany w artykule komentarz pisałem ja.

  2. Rosyjska to oburzenie, a amerykańskie jest OK. Facebook i Instagram już od dawna tak robi. Może ktoś kiedyś zobaczy swoje zdjęcie na banerze i nie trzeba będzie zatrudniać modelki, modela.

    • Tylko, że w tym momencie możesz wystąpić na drogę sądową o bezprawne wykorzystanie Twojego wizerunku w celach komercyjnych. O ile oczywiście w regulaminie serwisu nie ma takiej klauzuli. Jeśli jest to należy dać sobie spokój z takim serwisem ponieważ to jest tworzenie darmowego stocka dla danej firmy/serwisu(podobnie z konkursami fotograficznymi gdzie w regulaminie jest zapis o zastrzeżęniu sobie przez organizatora (!) prawa do wykorzystania zdjęć zgłoszonych na konkurs do celów promocyjnych). Jeśli w regulaminie nie ma mowy o udzieleniu zgody na nieodpłatne wykorzystanie zdjęć do celów komercyjnych (częściowe przekazanie praw do zdjęć) to jako właściciele utworu (w rozumieniu prawa autorskiego każde zdjęcie jest utworem) mamy prawo żądać odszkodowania finansowego (tu przydaje się dobry prawnik, który napisze takie pismo) oraz usunięcia wszystkich banerów/bilbordów reklamowych z naszym zdjęciem z przestrzeni publicznej.

  3. Ooo, znalazł się ktoś dość szalony, żeby serwować Neural Style chętnym. Ktoś wie jakie parametry oferują na wyjściu (coś więcej niż 1024px w dłuższym boku? więcej niż 600 iteracji?)

  4. hehe dobra reklama :)

  5. Skupiliście się na jakichś wydumanych scenariuszach, a chyba przegapiliście ten zapis w Terms of Use: “you hereby grant to Prisma a non-exclusive, fully paid and royalty-free, transferable, sub-licensable, worldwide license to use the Content that you stylize on or through the Service”. Stworzą sobie stocka i będą sprzedawać wasze zdjęcia.

    • @szczypr To też wydumany scenariusz (jeśli w ogóle coś w dzisiejszym świecie może być wydumane). Takie zapisy są w każdej aplikacji. Zdjęcia użytkowników stosowane są zazwyczaj w materiałach własnych albo reklamach.

  6. Mnie bardziej przeraza zbieznosc nazw z systemem NSA :D

  7. To były moje pierwsze zarzuty jak tylko zobaczyłem cudowny tytuł typu “internet oszalał” na spajderwebie. Oczywiście zostałem zje*any jak bura suka, ale czego się spodziewać.

  8. A czy Insta magluje zdjęciami już na etapie ustawiania filtra? Nie wydaje mi się właśnie. I tu jest pies pogrzebany. Owszem-zadanie przeróbki fot zostawiło się serwerom, bo filtr w Insta to jedno a Prisma to drugie, ale nie chce mi się wierzyć, że nie można apki napisać tak,aby serwer na etapie zabawy filtrami był wykluczony-do momentu faktycznego udostępnienia foty.

  9. Radziłbym uważać na to jak odpowiadacie, bo tą część wypowiedzi można łatwo wyrwać z kontekstu, jeśli autor artykułu ma (własną, lub narzuconą z góry) agendę do przepchnięcia:
    “Autorzy mogą więc dowiedzieć się jak wyglądamy
    i odszukać na tej podstawie inne nasze zdjęcia w internecie, w tym
    nasze profile społcznościowe, co pozwoli im na sprofilowanie naszej
    osoby (np. zainteresowania, poglądy polityczne, itp.) — np. przy użyciu
    rosyjskiej aplikacji do rozpoznawania twarzy. Dodatkowo na
    wgrywanych do Prisma zdjęciach można uruchomić algorytmy rozpoznawania
    obrazu i np. zauważyć, że na zdjęciu naszego biura, które “testowo
    obrabialiśmy” w Prismie, znajduje się opakowanie po konkretnym leku.
    Albo, że wszystkie fotografie wrzucamy po północy, z jednego obszaru
    (fotografie mają zapisane koordynaty GPS miejsca w którym zostały
    wykonane), a obszar ten odpowiada dzielnicy z pubami, a w dodatku na
    prawie każdym z nich trzymamy w ręku piwo jednej marki. Tak zbudowany
    profil może posłużyć do wyświetlania nam sprofilowanych reklam w
    trakcie korzystania z aplikacji lub odsprzedaży naszego profilu do
    innych firm (np. sieci reklam). ”

    Nawet nie muszą cytować innej części gdzie się rozsądniej wypowiadacie albo mówicie że to spiskowe teorie, bo media sPiSkowców lubią wyrywać rzeczy z kontekstu. A kontekst ma znaczenie.

    • Na koncu kazdej wypowiedzi dodajemy ze jesli pojdzie w calosci, dziennikarz nie musi prosic o autoryzacje, ale jesli cos zmieni (przestepca na haker) albo skroci – wymagamy autoryzacji. Nie ma z tym problemow. A robimy to wlasnie po to zeby przypadki o ktorych poszesz nie mialy miejsca.

  10. Piszą, że telefony nie mają takiej wydajności… najgorsze komórki mają już 8 rdzeni ponad 2GHz, a nie wiadomo, czy nie ma sprzętowego wsparcia obróbki obrazu…

    • Trolling pewnie, ale ok… Wszystkie sensowne frameworki ANN osiągają optymalną wydajność tylko na GPU. Do tego potrzebują też kosmicznych ilości vRAMu (trenowanie Neural Style Justina Johnsona na obrazie 800px z optymalizacją L-BFGS zajmuje ~4GB vRAMu).
      Nikt na dłuższą metę nie trenuje już ANN na CPU. A “8 rdzeni ponad 2GHz” nie znaczy kompletnie nic bo A9 przecież nie jest równy np. Xeonowi w wydajności.

  11. Najlepsze są oferty z “darmowym” pakietem danych do serwisów typu fb, instagram itd. Nawet nie sprawdzisz ile twoich danych z telefonu przetransferowali. Najczęściej mają tak taryfy na kartę…

Odpowiadasz na komentarz Paweł

Kliknij tu, aby anulować

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.