10:32
20/1/2020

To zdarzyło się w ciemnej uliczce. Ofiara nie widziała twarzy napastnika, zaszedł ją od tyłu. Wyrwanie torebki trwało sekundę, a potem złodziej zniknął w bocznej alejce. Jedynym punktem zaczepienia śledczych było niezbyt wyraźne nagranie z kamery miejskiego monitoringu, umieszczonej na latarnii przecznicę dalej. Niestety, śledczy nie byli w stanie po twarzy rozpoznać personaliów podejrzanego. Historia zna wiele takich przypadków. Teraz te odłożone do szuflady sprawy mogą zostać rozwiązane, a tożsamość napastnika ustalona. O ile gdzieś w internecie jest zdjęcie jego twarzy. A z dużym prawdopodobieństwem jest…

Firma, którą zaraz znienawidzicie

Były australijski model, 31-letni Hoan Ton-That założył kilka lat temu startup o nazwie Clearview AI i zaczął crawlować publicznie dostępny internet: Facebooka, YouTube, Instagrama, Twittera i “miliony innych stron”. Choć większość z nich tego wprost zabrania, Clearview zapisuje zdjęcia twarzy użytkowników i linki do ich profili.

Nic odkrywczego, pomyślicie. I macie rację. Ale Ton-That do tego zbioru danych stworzył aplikację do rozpoznawania twarzy i opchnął ją organom ścigania. Jak informuje New York Times, funkcjonariusze nie wiedzą jak dokładnie działa firma Clearview, ale wielokrotnie już korzystali z jej usług aby zidentyfikować złodziejaszków, morderców i pedofilów. Z powodzeniem.

To zaskakujące, ale tak jakoś bez echa przeszło to z czego każdy z Czytelników Niebezpiecznika na pewno zdawał sobie sprawę — że prędzej czy później ktoś zindeksuje wszystkie zdjęcia w internecie i puści na nich algorytmy do wykrywania twarzy, które od lat działają DOSKONALE nie tylko na hollywoodzkich filmach.

A jeśli ktoś wciąż uważa, że rozpoznawanie twarzy to science-fiction, to niech spojrzy na swój telefon z Androidem lub iPhona i wejdzie w aplikację “Zdjęcia”. Ona potrafi rozpoznawać twarze osób na ustrzelonych smartfonem fotkach i bierze pod uwagę nawet proces starzenia się (widoczne zwłaszcza na zdjęciach dorastających dzieci). I w przeciwieństwie do Google Photos, nie robi tego w chmurze.

Algorytmy do rozpoznawania obrazu w które wyposażone są nasze smartfony potrafią rozpoznawać nie tylko twarze. Świetnie radzą sobie też z przedmiotami. Wejdźcie w aplikację “Zdjęcia” i w polu wyszukiwania wpiszcie “jedzenie”, “pies”, “zwierzę”, “pizza”, “drzewo”, etc. Niewiele osób wie, że może w ten sposób przeszukiwać swoje zdjęcia.

To legalne?

I to jest doskonałe pytanie. Przed byle firemką z Australii tą technologią i sporym zbiorem twarzy dysponowali przecież tacy giganci jak Google i Facebook. Ale żadna z firm oficjalnie nie udostępniała “wyszukiwania twarzą” organom ścigania.

  • Facebook w niektórych krajach umożliwia ustawienie w profilu opcji “powiadom mnie kiedy ktoś wgra moje zdjęcie na Facebooka“, o ile zgodzimy się na analizę cech biometrycznych.
  • Google całkowicie porzuciło pomysł wyszukiwania twarzą już w 2011 roku oświadczając, że ta technologia może być używana w bardzo złych celach.
  • Organy ścigania w USA (np. policja w San Francisco) zakazały swoim policjantom używania technologii rozpoznawania twarzy w oparciu o bazy inne niż rządowe (czyli np. zdjęcia z kartotek policyjnych).

Ale czasy się zmieniają… Najlepiej widać to w Chinach, gdzie rozpoznawanie twarzy weszło pod strzechy pod pretekstem ułatwienia płatności, czy nawet sprawdzania list obecności w szkołach. Ale oczywiście sporo pożytku z rozpoznawania twarzy ma chętny na kontrolę wszystkich i wszystkiego chiński rząd.

Brzmi jak Orwell? No cóż, “Chiny” dotarły już do reszty świata. Clearview AI poinformowało dziennikarzy NYT, że z ich usług od roku korzysta ponad 600 jednostek organów ścigania oraz prywatnych firm, które “wykorzystują tę technologię do celów bezpieczeństwa”, cokolwiek to znaczy.

Warto też podkreślić, że narzędzie Clearview nie jest wtórne. Chociaż policja ma zdjęcia podejrzanych w rządowych bazach, to dostęp do fotek z mediów społecznościowych może być wartościowy, bo:

  • – ludzie się zmieniają (sporo osób nie wyglada tak jak na zdjęciu z dowodu)
  • – czasem do zdjęcia z dowodu (na wprost) się nie dopasuje wzorcowego, a do fotki profilowej robionej pod kątem tak.
  • – czasem w kraju X przestępstwo popełnia ktoś kto jest obywatelem kraju Y (w rządowej bazie go nie ma)
  • – czasem mając nawet ustaloną tożsamość z bazy rządowej, adres zameldowania nie jest aktualny, a na instagramie jest pełen zapis tego gdzie jest i co je dana osoba

Amazon i Tylor Swift robią to od dawna

Nie tylko Clearview współpracuje z policją. Algorytmy do rozpoznawania twarzy i kontrakty z funkcjonariuszami ma Amazon, który produkuje kamerki Ring, chętnie instalowane na drzwiach wejściowych przez Amerykanów. Już teraz policja może sięgnąć do tego co te kamerki widziały na danym obszarze.

Rozpoznawanie twarzy w celach “zabezpieczeń przed świrami” stosuje też piosenkarka Taylor Swift. Uczestnicy jej koncertów są analizowani pod kątem bazy stalkerów i innych świrów, wszystko po to aby chronić piosenkarkę i jej normalniejszych fanów.

Ciekawe powiązania finansowe

Jest jeszcze coś interesującegp w tym cichym przemyceniu rozpoznawania twarzy “na produkcję”. Clearview poza frontmanem Ton-Thatem, ma jeszcze jednego współzałożyciela. Richarda Schwartza, który doradzał Rudolphowi Giulianiemu, kiedy ten był burmistrzem Nowego Jorku. Projekt wsparł też Peter Thiel, który stoi za Facebookiem i firmą Palantir, znaną z innych kontrowersyjnych projektów IT na rzecz agencji rządowych.

Biorąc pod uwagę powyższe, tym ciekawsze staje się pytanie, czy Facebook pozwie Clearview za podkradzenie zdjęć użytkowników i zarabianie na nich. I to nie mało. Licencja dla jednej firmy na 5 stanowisk na rok to 10 000 dolarów.

Działa z okularami….

Kontrowersji wokół Clearview jest więcej. Analiza kodu aplikacji Clearview AI wykazała, że firma posiada także okulary, które pozwalają na identyfikację w czasie rzeczywistym każdą twarz, jaką widzi noszący je funkcjonariusz. Idealne rozwiązanie na protesty antyrządowe. Dyskretne. Ponoć firma nie zamierza ich udostępniać funkcjonariuszom i to “tylko prototyp”.

Clearview inwigiluje policjantów korzystających z jej aplikacji

Czy firma Clearview AI jest godna zaufania? Wygląda na to, że sama w dość cwany sposób korzysta z “podkradzionych” różnym serwisom zdjęć i inwigiluje śledztwa jakie organy ścigania prowadzą przy użyciu jej platformy, co jest dość bulwersujące. Dowód?

Kiedy dziennikarz NYT chciał się umówić z Ton-Thatem na rozmowę i wysyłał prośby o spotkanie, nie otrzymywał żadnych odpowiedzi. Poprosił więc znajomych policjantów, aby na potrzeby artykułu wprowadzili jego zdjęcie do aplikacji Clearview, co kilku uczyniło, przekazując dziennikarzowi wyniki dotyczące jego “twarzy”. Po kilku dniach ci policjanci otrzymali zapytanie od Ton-Thata czy rozmawiali może z dziennikarzami, a wyszukiwanie twarzy dziennikarza przestało zwracać jakiekolwiek wyniki.

Mam twarz — co robić, jak żyć?

Póki co Clearview i podobne aplikacje do rozpoznawania twarzy dane zbierają z publicznie dostępnych sieci społecznościowych. Warto się więc zastanowić, czy umieszczać na zdjęciu profilowym swoją twarz. Część z Was tego świadomie nie robi, ale — niestety — zdjęcia z Wami na Facebooka do publicznie dostępnych albumów wrzucają Wasi znajomi lub rodzina. Ups.

O ile swoje zdjęcia wgrywane przez znajomych na media społecznościowe jeszcze jakoś możecie wypatrzyć, to jeśli znajomy będzie chciał sprawdzić jak będziecie wyglądać za 20 lat, może wgrać Waszą fotkę do aplikacji typu FaceApp. I o tym się już nie dowiecie, a Wasz wizerunek wizerunek trafi do bazy np. Clearview. Wszystko zgodnie z prawem — na mocy umów o przekazywaniu danych do partnerów handlowych (na co zgodę wyraził Wasz znajomy w warunkach licencyjnych aplikacji), por. Faceapp to narzędzie Rosjan!.

Zresztą! Wystarczy że będziecie chcieli pojeździć na nartach, a już ktoś (czasem z ukrycia) pstryknie Wam zdjęcie. Albo że Wasz nawet dalszy krewny zrobi sobie test DNA ;)

Nadzieja w tym, że Clearview, jak wszystkie algorytmy, nie jest doskonałe i nie zawsze dopasuje twarz podejrzanego. Ponoć sukces następuje w 75% przypadków. To dane producenta, więc warto do nich podejść z rezerwą — obiektywnych testów brak. W dodatku sam Ton-That przyznaje, że ich baza zawiera zdjęcia zrobione aparatem na poziomie oczu, a policjanci zazwyczaj dysponują fotografiami z kamer monitoringu, które robione są “z góry”. To komplikuje sprawę.

Podsumowując — przykro nam to stwierdzić, ale jeśli masz twarz, to z czasem coraz ciężej będzie Ci uniknąć bycia zidentyfikowanym przez tę lub podobne aplikacje do rozpoznawania twarzy. Dziś nie da się przejść kilkuset metrów w dużym mieście nie odkładając swojej twarzy na kilku kamerach miejskiego monitoringu. Póki co są one niepołączone ze sobą i większość nie ma funkcji rozpoznawania twarzy. Ale to zapewne się zmieni… W Krakowie przynajmniej można chodzić w masce antysmogowej na twarzy i nikogo to nie dziwi ;)

Przeczytaj także:

55 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Jak ma się do RODO i do szczególnej ochrony danych biometrycznych? RODO ma zasięg na cały świat, czy UE dobierze się do Australijczyków?

    • Rodo nie ma zastosowania gdy “przetwarzanie dotyczy danych osobowych w sposób oczywisty upublicznionych przez osobę, której dane dotyczą”. Fejs/insta są świetnymi przykładami oczywistego upublicznienia…

    • RODO to dyrektywa UE nie całego świata.

    • RODO działa tylko na terenie UE

    • Rodo dotyczy całego świata, wejdź bez VPNa na jakiś amerykański sklep to zobaczysz.
      Jeśli klientem jest osoba z UE.

    • USA ma swoje “RODO” ale to nie zmienia faktu, że wgrywanie fotek do Fejsa czy na Insta to publikowanie wizerunku.

    • Oczywiście Rodo ma zasięg globalny. Dotyczy również danych dostępnych publicznie, jeśli tworzony jest nowy zbiór danych – vide sprawy scrapingu danych z rejestrów przedsiębiorców. Moim zdaniem wspaniały case dla UODO.

    • @Erm @ja, no rząd Australijski się z wami nie zgadza…
      https://www.oaic.gov.au/privacy/guidance-and-advice/australian-entities-and-the-eu-general-data-protection-regulation/

      @Alf/red/ jeżeli ktoś sobie ustawia awatar na Fejsie, to raczej w oczywisty sposób nie udostępnia tych danych dla scrapperów z Australi, które będą przetwarzać te dane w celu automatyzacji rozpoznawania zapisów monitoringu.

    • Alf/red/ 2020.01.20 12:42 – to co napisałeś jest nieprawdą. RODO należy czytać ze zrozumieniem, a nie cytować wyrwane z kontekstu fragmenty.
      RODO jak najbardziej MA zastosowanie do danych upublicznionych.

  2. No i bardzo dobrze. Nikt normalny i uczciwy nie powinien obawiac sie systemow ktore pilnuja jego bezpieczenstwa, popadanie w parajone “o moj boze ktos ma moje zdjecie ktore publicznie wrzucilem do sieci i potrafi je wyszukac” to oznaki albo choroby psychicznej albo “mania czegos za uszami”

    Jak dla mnie kazdemu przy urodzeniu powinno sie pobierac jeszcze probke DNA i ja katalogowac tak zeby potem chociazby gwalcicieli mozna lapac w ciagu kilku godzin.
    Oczywiscie organy scigania na pewno korzystaja z uslug jakiejs firmy krzak z pipidowa dolnego bo przeciez nie maja swojej bazy zdjec ktore chociazby sa uzywane do wydawania dokumentów… mhm… :)

    • Czyli wyznajesz zasadę “Jestem uczciwy i nie mam nic do ukrycia, a bandyci niech się boją”. W sumie jak człowiek nie ma nic do ukrycia to może powinien latać nago po ulicy. A z bazą DNA to odpłynąłeś totalnie. Nigdy nie wiesz co przyniesie przyszłość. Czasy terroru na świecie nie przeminęły z II wojną i mają się doskonale do dziś. Wyobraź sobie pewnego wąsatego malarza z Austrii, który miałby dostęp do takiej bazy. Takie podejście świadczy o Twojej krótkowzroczności, bo nigdy nie wiesz co będzie na świecie, nawet na naszym podwórku za kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt lat i jaki będzie z tego ktoś robił użytek. Kiedyś może wrócić do łask np eugenika i odpowiednią ustawą zalegalizują np. sterylizację dla osób z wadami genetycznymi i co wtedy? To był łagodny przykład. Oczywiście ja jestem tylko chory psychicznie i swoje mam za uszami np wyciągam wnioski z historii :)

    • Uwielbiam ten argument. Nikt uczciwy nie ma sobie nic do zarzucenia, więc niech wszystkich chipują i inwigilują. No ta ja właśnie określam, że gadanie w ten sposób co ty to przestępstwo, ścigane jako zbrodnia przeciw wolności słowa, zagrożona karą zsyłki. I identyfikuję Cię w 5min.

    • Jak dla mnie takim niewolnikom jak ty powinno sie odcinac internet i trzymac was w klatkach

    • Tak jak Mat wspomniał, to jest bardzo krótkowzroczne podejście. W świecie były/są różnego rodzaju totalitarne rządy, które za dostęp do takich danych by dużo zapłaciły. Wtedy próba obalenia totalitarnego rzady była by bardzo trudna.
      Przeczytaj książke “Archipelag Gułag” to sie dowiesz jak komuniści wykrzystywali każdą informacje/donos do swoich celów i ile milionów ludzi przez to zabili (niektóre szacunki mówią nawet o 70 mln.)
      Dziwnym zbiegiem okoliczności też mówili, że ludzie uczciwi nie mają się czego bać.

    • Baza DNA powiadasz?
      A co z niedawno opisanym przypadkiem, gdy pacjent po przeszczepie szpiku kostnego zaczął produkować spermę z DNA swojego dawcy? Co jeżeli taki biorca kogoś zgwałci?
      Reszty głupot z tego komentarza nawet nie ma co adresować…

    • Hej, proszę podaj swoje imię, nazwisko i adres, jeśli nie masz nic do ukrycia to chętnie to zrobisz. I jeszcze proszę o historię przeglądania.

    • “Nikt normalny i uczciwy nie powinien obawiac sie”

      Drzwi zamykasz na klucz jak wychodzisz z domu? Dlaczego? Przecież nikt normalny i uczciwy, w co w Twoim przypadku nie wątpię, nie powinien się niczego obawiać.

    • Miałbyś rację gdyby można było ufać rządom. Wychwytywanie i represjonowanie aktywistów i opozycji przez rząd jest coraz łatwiejsze… kto ochroni nas przed rządem?

    • @Danek na którym śmietniku znajdujesz takie brednie?

    • “Czekista powinien mieć chłodny umysł, gorące serce i czyste ręce.”

      Kolejny najnormalniejszy z normalnych i najuczciwszy z uczciwych. Skoro jesteś taki uczciwy, to co robisz tutaj o 10:58? Może poczytaj trochę o czasach stalinowskich czy o Niemczech za Hitlera, a dowiesz się, że nie ma ani ludzi normalnych, ani uczciwych.

      Feliks Dzierżyński uważał, że ludzie uczciwi do sądu nie chodzą, więc należy się przyjrzeć wszystkim ludziom chodzącym do sądu.
      Za Dzierżyńskiego wprowadzono nowe kategorie, takie jak +podejrzany+, +wróg ludu+, +zakładnik+, +obóz koncentracyjny+, +trybunał rewolucyjny+, nieznane dotąd praktyki, takie jak +areszt prewencyjny+ lub doraźna, bez sądu egzekucja setek i tysięcy ludzi aresztowanych przez stojącą ponad prawem policję polityczną nowego typu, stanowiły w tej dziedzinie prawdziwy przewrót kopernikański – czytamy w „Czarnej księdze komunizmu”.

      Dla jednych czerwony kat Rosji, dla drugich krystalicznie uczciwy i dobry człowiek

    • @xxx
      > Jak dla mnie takim niewolnikom jak ty powinno sie odcinac internet […]

      I co innego trzeba by obciąć też, żeby genów nie propagowali

    • @Werniks
      No sorry kolego ale takie porównania to również żenada. Ja zamykam drzwi nie dlatego że mam coś do ukrycia tylko żeby mi ktoś postronny majątku z chałupy nie posprzątał.

    • @Aleks wyżej już chyba wszystko napisali. “Jestem uczciwy i niech mnie identyfikują” – nie można mylić uczciwości z krótkowzrocznością i brakiem wyobraźni.
      Identyfikacja przez AI otworzy drogę do tak ogromnych nadużyć i projektowania takiego systemu, w którym będziesz totalnym niewolnikiem. Brak gotówki, transakcje biometryczne, będziesz jak robot podłączony do systemu. Jak się komuś (AI to coś czy ktoś) nie spodobasz, to wyłączy ci możliwość korzystania z tlenu i zostaniesz ubezwłasnowolniony. Odwołania może nie być.

      Już to co robi Gógiel z danymi, Fejsbóń, to chory system prowadzący do ubezwłasnowolnienia i targetowania ludzi przez firmy tylko po to by kupowali, jeszcze to dochodzi….
      Cieszę się że nie mam dzieci i naprawdę mocno się zastanawiam czy w ogóle je mieć jak widzę co się dzieje.
      Jestem przerażony w którą stronę to wszystko idzie.

    • Popieram!

    • @Aleks załóżmy że ty i pan B kandydujecie na prezydenta. Pan B ma znajomego który ma technologię medyczną z której dużo osób korzysta ale nie wie jak działa. Teraz załóżmy że pan B oświadcza że technologia stwierdziła że technologia medyczna wykrył u ciebie Aizhaimera i za dwa lata do niczego nie będziesz się nadawał. Zanim dasz radę się z tego wytłumaczyć i firma (która sklamala wprowadzając celowy błąd w algorytmie) upadnie Pan B będzie już dawno prezydentem (który przecież o niczym nie wiedział tylko dla dobra społecznego cię sprawdził).

      Jasne jeżeli jesteś nikim to takie wiadomości są dla ciebie jak informacja, że piątek podskoczy o 1%. Ks ciebie to 22,50 zł miesięcznie (niecałe dwa kebaby) ale komuś kto nie jest nikim mogą setki tysięcy zacząć miesięcznie uciekać.

    • Oczywiście dlatego rejstr osób obrzezanych zostanie wprowadzony w najbliższym tygodniu. W końcu brak kawalka skóry to nie przestępstwo i co złego może wynikać z tego że ta informacja będzie dostępne służbą? A teraz wszystkich obrzezanych zapraszamy do pociągu na przejażdżkę – KOSZTOWNOŚCI ZOSTAWIAMY U HELGI.

    • “Jak dla mnie kazdemu przy urodzeniu powinno sie pobierac jeszcze probke DNA i ja katalogowac tak zeby potem chociazby gwalcicieli mozna lapac w ciagu kilku godzin.”

      Jesteś trolem czy jesteś głupi?
      Czytałem kiedyś o sytuacji gdzie (nie pamiętam czy v to był eksperyment naukowy czy szukanie kogoś). W każdym razie test dna (do kogo należy dana próbka dna) wykonano na skalę ogolnokrajowa (w oparciu o jakąś duża bazę danych) i znaleziono z setkę osób (z czego 99 lub 100 było false-positiveami).

  3. Przecież nasze służby od dawna mają takie apki…co wy się podniecacie.

  4. chronię swoją prywatność i dlatego juz od podstawówki nie daje sobie robić zdjęć, akurat mam jeszcze defekt nosa i operacje jego operacje przyszłości więc ewentualne zdjęcia o których nie wiem mogą pójść w niepamięć :v)

  5. Niczego nie trzeba wrzucać do internetów aby odpowiednie służby miały do wglądu wizerunek człowieka. Nawet w Polsce byle policjant na byle posterunku już od dawna miał wgląd do wzorcowego zdjęcia klienta, które zostało użyte do wyprodukowania jego dowodu osobistego. Takie coś funkcjonuje u nas od co najmniej kilkunastu lat czyli przynajmniej od czasu wymiany dowodów osobistych z książeczkowych na plastikowe. A w dobie kolejnej generacji dowodów ze zdjęciem rodem z kartoteki policyjnej czy paszportami biometrycznymi i rozwojem AI to fiu fiu…

    • Przecież napisali o tym w artykule i w jakich sytuacjach Clearview będzie lepsze:

      “Chociaż policja ma zdjęcia podejrzanych w rządowych bazach, to dostęp do fotek z mediów społecznościowych może być wartościowy, bo:

      – ludzie się zmieniają (sporo osób nie wyglada tak jak na zdjęciu z dowodu)
      – czasem do zdjęcia z dowodu (na wprost) się nie dopasuje wzorcowego, a do fotki profilowej robionej pod kątem tak.
      – czasem w kraju X przestępstwo popełnia ktoś kto jest obywatelem kraju Y (w rządowej bazie go nie ma)
      – czasem mając nawet ustaloną tożsamość z bazy rządowej, adres zameldowania nie jest aktualny, a na instagramie jest pełen zapis tego gdzie jest i co je dana osoba”

    • @Denat – Powiem Ci coś śmiesznego. Nie mam konta na Facebooku, a już paru ludzi twierdziło, że jest inaczej. Okazało się, że jest tam typek o takim samym imieniu i nazwisku jak ja, a do tego na zdjęciach łudząco podobny do mnie. Może nawet to daleki krewny (mam silne geny w męskiej linii) bo mieszka w mieście przy tej samej drodze krajowej, przy której urodził się i mieszkał co najmniej mój dziadek i pradziadek, ale w odległości około 50 kilometrów. Różnimy się wiekiem o kilka lat. Zacząłem niuchać i wywąchałem go np na goldenline i paru innych portalach. I co mam teraz począć, jak żyć? :)

  6. Rozpoznawanie twarzy jest możliwe i bez względu na przepisy zarówno służby różnorakie, firmy jak i prywatne osoby będą z tego korzystały mniej czy bardziej oficjalnie. Trzeba się z tym po prostu pogodzić.
    Nie da się zapewnić, że nikt nam nigdy nie zrobi żadnego zdjęcia, nie pobierze odcisków palców czy materiału DNA. Zamiast uchwalać ustawy dające złudne poczucie bezpieczeństwa (np. RODO), lepiej zadbać o zapewnienie wolności, żeby ludzie nie musieli się ukrywać z tym co robią (o ile to nie godzi w wolność innych).

  7. W artykule pada tylko jedno zdanie na temat tego że wiele portali wprost zabrania takiego crawlowania i zbierania danych. I co? Żadnych konsekwencji ta firma za to nie poniesie?

    • Nie, bo takie zastrzezenia, to bzdura — moge ogladac zdjecia z witryny uzywajac programu Firefox, ale nie moge uzywajac programu FireWhip. Aha, tak, juz wierze.

  8. “na latarni” – podwójne “i” w tym przypadku to błąd.

  9. Ostatnio media dużo piszą o automatycznym nadzorze.
    Tu dobry tekst o analizie predyktywnej
    https://wiadomosci.onet.pl/politico/papierowe-paszporty-znikna-a-wladze-beda-o-tobie-wiedzialy-wiecej-niz-bys-sobie/s3d1d5w

    Tekst zawiera kilka pereł intelektualnych o zmianie postrzegania obywatela przez władzę.

    BTW
    Firmy takie jak wymienione w artykule niebezpiecznika ZAWSZE są wysoko powiązane z byłymi funkcjonariuszami. Wystarczy przeczytać skład rad nadzorczych lub rad naukowych, by zrozumieć do jakich danych mają dostęp.
    Np przeanalizujecie Atlantic Council (komórka NATO) i powiązania z Facebookiem albo powiązania CiA/departamentu obrony z Google. Apple podobnie – warto sprawdzić jak naprawdę nazywał się Jobs…
    Może was wtedy olśni i może zrozumiecie dlaczego np Android stroi się w piórka ‘systemu otwartego’ i tak starannie buduje image zaufania do bezpiecznej marki.

    • c.d. żeby nie być gołosłownym. Link z dzisiaj:
      https://kopalniawiedzy.pl/Apple-FBI-iCloud-szyfrowanie,31377

      Okazuje się, że Apple dwa lata temu odsłoniło dla FBI swoją Cloud. Oczywiście nie przeszkadzało to Apple przez te dwa lata twierdzić, że nigdy tego nie zrobią, a dane są w pełni bezpieczne, zaś interes klienta jest dla korporacji nadrzędny i nigdy nie pozwolą służbom na panoszenie się w “ich” produktach.
      Dwa lata 100%towego ściemniania.

    • Niczego nie odsłoniło, bo to od zawsze było “odsłonione”, czyt. nieszyfrowane. Tak jak na chmurach Google i Dropbox. Apple też nigdy nie twierdziło “przez dwa lata, że nigdy tego nie zrobią”. Tu możesz zapoznać się z rzetelnymi informacjami na ten temat: https://niebezpiecznik.pl/post/apple-szyfrowanie-backupow-icloud/

  10. A niech dają te fotki, niech wszędzie będą kamery jeśli tylko do celów wykrywania samych przestępstw

  11. gdpr chroni obywateli EU i zobowiazuje firmy robiace biznes z lub w EU.
    Zautomatyzowany profiling jest unormowany w 22(1) i (4), eksport danych pod 46

  12. A ja sie dziwe ze nikt nie wpadl jeszcze na cos w stylu bizuteri IR na tyle mocnej zeby maskowac osobe ktora to nosi. Pewnie, bateria nie starczylaby na zbyt dlugo (chyba ze jakis plecak bylby podlaczony) ale zawsze moznaby przez miasto przemknac i troche zamieszania kamerom narobic. Taka demonstracje mozna by odwiedzic i wyjsc ‘nie zauwazonym’.

    • Niestety, już teraz sporo kamer ma mechanicznie nasuwane filtry IR na dzień, zsuwane na tryb nocny. Wwypadku upowszechnienia się ozdób/garderoby/gadżetów IR “antykamerowych”, wszyscy inwigilatorzy przerzucą się na to rozwiązanie :(

  13. Kwestia czasu jak nauczymy się ten system obchodzić, chociaż może być trudno.

    Zauważyłem, że np. czytnik linii papilarnych da się obejść kłując palec igłą do pomiarów stężenia cukru (mam w rodzinie osobę chorą na cukrzycę, której nie chce działać czytnik w telefonie, bo za każdym ukłuciem zmienia się obraz linii papilarnych – jak zmierzy cukier, mimo dodanego wcześniej odcisku palca, to czytnik nie działa).
    Może dla twarzy też da się zrobić jakieś obejście.
    Tyle, że niezidentyfikowani będą pewnie łapani za sam brak identyfikacji, tak jak dzisiaj używający VPN czy TOR są niechętnie widziani przez ISP i namierzani przez służby bo pewnie coś złego robią.

    • Nie “obejść” czytnik linii papilarnych, tylko zrobić rzecz dokładnie odwrotną – zablokować sobie dostęp do wszystkiego, co wymaga odczytu. “Obszedłbyś”, gdybyś po nakłuciu dostawał dostęp tam, gdzie nie powinieneś.

      Nie zmienia się również układ linii papilarnych, tylko utrudnia odczyt. Zresztą, do tego nie trzeba glukometru, wystarczy stary, dobry papier ścierny (wersja hardcore), lub obklejenie sobie palców czymkolwiek – na przykład, cyjanoakrylan (superglue) na opuszkach. Że o rękawiczkach nie wspomnę.

      Prawdziwe “jaja” to jest to, że nakładem nie zwalającym z nóg, można sprawić sobie rękawiczki lateksowe z… cudzym odciskiem palców (wyrobionym z wcześniej pobranego wzoru, zostawiamy je przecież wszędzie). Po pokryciu odpowiednimi tłuszczami (w nieprzesadnej ilości), idealne narzędzie do wrabiania kogoś, bo służby i sądy przez wiek+ wyrobiły sobie religijną wręcz wiarę w odciski palców jako niepodważalny niemal dowód (zwłaszcza, gdy podejrzany zarzeka się że w 100% nie mógł gdzieś być lub czegoś dotknąć przypadkiem, a jego odciski tam są).

  14. Ogólnie kamery i inwigilacja w celu bezpieczeństwa zwykłych ludzi to super sprawa i zdobycz cywilizacyjna. Archiwizacja wizualna przestępstw i przede wszystkim możliwość prewencji. Gdy biją człowieka na ulicy w nocy, może liczyć na pomoc.W przyszłości SI będzie analizowała obraz w cz.rzecz. ze wszystkich kamer pod kątem tego czy komuś nie dzieje się krzywda. Oczywiście jeżeli założyć że w państwie jest dyktatura, wówczas wszystkie kamery służą dyktatorowi do represjonowania przeciwników politycznych. Wtedy ch.j

  15. “Warto się więc zastanowić, czy umieszczać na zdjęciu profilowym swoją twarz”. Racja Ja na profilu mam zdjęcie innego organu. Tylko co, kiedy powstaną bazy zdjęć części innych niż twarz? Bazy wzoru ruchu przy chodzeniu na przykład?

    • Proponowałbym wychodzić częściej z jaskinii – takie rzeczy już istnieją. :-)

  16. Cos mi sie wydaje, ze jak z maseczkami i zaklejaniem kamerki mozemy sie spodziewac “mody” na “przypadkowe” abstrakcyjne szlaczki na twarzy :)

  17. A ja się pytam gdzie jest RODO w przypadku takich firm jak Google czy Microsoft: nie mam tam konta, ale mam koleżanki blondynki, które wpisują mnie do swojej książki adresowej a nawet robią fotkę i to bez mojej zgody i WIEDZY (jest to legalne, o ile tego nie rozpowszechniają). Nielegalność zaczyna się wtedy, gdy Microsoft czy Google… ściągają sobie ich książki adresowe z moimi danymi, oczywiście bez mojej zgody i powiadomienia mnie o tym!

    • Jedyna rada – nie mieć koleżanek. I kolegów. Ewentualnie, jako opcja dwa, usilnie starać się ich edukować w sprawach bezpieczeństwa i prywatności we współczesnym świecie – co często i tak prowadzi nas do opcji “jeden”.

  18. W dziesiejszych czasach niestety nie można nigdzie wstawiać swoich zdjęc, wszystko może zostać wykorzystane

  19. “I w przeciwieństwie do Google Photos, nie robi tego w chmurze”

    Zaraz, zaraz. Przecież aplikacja “Zdjęcia” to właśnie Google Photos…
    Wystarczy spojrzeć na ikonę:

    https://i.imgur.com/abBmkyG.png

  20. Kto upilnuje strażnika?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: