9:50
22/12/2014

WikiLeaks właśnie opublikowało bardzo interesujący podręcznik dla szpiegów stworzony przez agencję wywiadowczą CIA. Na jego kartach znajdują się ciekawe wskazówki dotyczące tego jak ominąć kontrolę szczegółową na lotnisku. Rady, choć oznaczone jako “tajne”, specjalnie nie zaskakują…

Jeden z poradników dla szpiegów

Jeden z poradników dla szpiegów

Kogo nie lubią na lotniskach w danym kraju?

Podręcznik, a w zasadzie 2 niezależne dokumenty, jeden pt. “Surviving Secondary Screening at Airports While Maintaining Cover” a drugi “CIA Advice for US Government Operatives Infiltrating Schengen” datowane są na wrzesień 2011 roku i styczeń 2012 roku. Opisują one zasady i systemy identyfikacji “zagrożeń” (czyt. terrorystów), jakie wykorzystywane są przez różne państwa podczas kontroli granicznej na lotniskach. Oto przykład:

Porady CIA dla szpiegów

Porady CIA dla szpiegów

O ile “Schengen Overview” dla większości z Was będzie nieprzydatny, ponieważ pisany jest pod osobę posługującą się paszportem amerykańskim, to kilka informacji można wynieść z “Surviving Secondary”. Na przykład w Grecji na pewno baczniej będą się Wam przyglądać jeśli macie egipski, irański lub iracki paszport. W Chile zwracają uwagę na chińskich chłopców w wieku od 12 do 28 lat. Dodatkową nauką z lektury poradników będzie np. to, że w Bahrain w holu przylotów znajdują się “tajniacy” a Bułgarzy są głównie wyczuleni na oznaki “nerwowości” wśród podróżnych.

A co jeśli jednak nas nominują do szczegółowej kontroli?

CIA radzi aby mieć przygotowane proste i wiarygodne odpowiedzi, zwłaszcza na te dwa pytania:

  • Dlaczego tu jesteś?
  • Gdzie będziesz przebywał?

Aha, nie powinniście się też pocić, przygryzać wargi i mówić za dużo.

Fałszywa tożsamość i kamuflaż to podstawa

Fałszywa tożsamość i dobry kamuflaż to podstawa

PS. Tak, Julian Assange dalej jest uwięziony w ambasadzie Ekwadoru na terenie Wielkiej Brytanii.

Przeczytaj także:

14 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Bahrain się odmienia.

  2. Mnie ostatnio mundurowy azjata na bramce w Amsterdamie pytał co robiłem w Brazylii. Muszę chyba zmienić wygląd i paszport.

  3. “jak nie zostać zdemaskowanym na lotnisku”? – jedź autobusem. :P

  4. Ostatnie zdjęcie do artykułu jest wyjątkowo wyborne :)

  5. “chińskich chłopców w wieku od 12 do 28 lat” :-)

  6. Jak skądś wyciekły, to gdzieś musiały wciec ;)

  7. >Jak nie zostać zdemaskowanym na lotnisku?

    1. Nie być szpiegiem lol.

  8. Mnie nawet w EMPIKu trzebią. Jak ma się taką twarz jak ja to żadne zasady nie pomogą.

    • Pisał o tym Suworow w “Akwarium”. Podczas treningów za przeszkolonymi już kandydatami do wywiadu wojskowego jeździli monitorujący agenci. Jeśli kandydat został poproszony na dodatkową kontrolę odpadał. Chcieli wykluczyć ludzi, którzy w bliżej nieokreślony sposób rzucają się w oczy.

    • Bagnisty: — „Mnie nawet w EMPIKu trzebią.”

      Wiesz, w trzebieniu, w zasadzie, tylko pierwszy raz się liczy, potem już można się poddawać śpiewająco:
      http://sjp.pl/trzebienie

  9. ja miałem “extra trzepanie” gdy w trybie awaryjnym leciałem z Wrocławia do USA. Bilet kupiony dzień wcześniej, wydało się to tym inspektorom na lotnisku strasznie podejrzane :>

  10. Chrystusie, jakies to “chamerykanskie”. Streszczajac: “jesli jestes podejrzany, to jestes podejrzany”. Jesli nosisz kapelusz “szpiegowski”, nerwowo sie ruszasz [niewazne, ze mozesz miec zaburzenia osobowosci, psychiczne, chorobe jakas], rozgladasz sie bez celu … BUSTED!
    Ten kraj padnie pod ciezarem wlasnej glupoty, pomnicie me slowa …

    • Ten kraj nie padnie z tego powodu. Podstawowym założeniem w Ameryce jest to, że osoba czytająca instrukcję to typowy kretyn (i właściwie niemal zawsze to prawda).

      Z tego też powodu doskonale radzą sobie z organizacją pracy bo każdy pracownik jest kilkanaście razy dziennie informowany, że wchodząc do pracy ma myć ręce – nie ważne po co, ma je myć.
      Jak pracownik przetrwa pierwszy tydzień, wtedy mówi mu się po co mył te ręce aby mógł odpowiedzieć na pytanie “nowego”, a sam dowiaduje się, że ma przychodzić do pracy w obuwiu BHP – po co, nie ważne.

      I tak to się kręci, a później taki wyszkolony pracownik zostaje regionalnym i wymaga tych samych zasad od swoich podwładnych (sam nie robi się przez to ani trochę mądrzejszy).
      Ten system ma jedną podstawową zaletą: wszyscy wiedzą co mają robić, MYĆ RĘCE !

      Każdy kto pracował w Amerykańskim fastfoodzie wie jak to działa. I trzeba przyznać, że działa perfekcyjnie – do momentu kiedy jakiś Polski kierownik zaczyna myśleć. Myślenie na poziomie niższym niż zarząd jest niewskazane, chyba że jest się pracownikiem naukowym ale wtedy ręce myje się z nawyku, a przypominają o wypiciu kawy ;-)

  11. To dla tego często przygryzam wargi.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.