14:54
11/12/2017

Na południu Polski znowu wieje. Są zerwane linie energetyczne i utrudnienia na kolei, a IMGW wydaje kolejne ostrzeżenia. W tej sytuacji wypada wspomnieć ile kosztowała rządowa aplikacja do ostrzegania przed zagrożeniami i dlaczego nie rozwinięto jej o powiadomienia SMS.

W sierpniu po tragicznych wydarzeniach w Suszku pisaliśmy o Ogólnopolskim i Powszechnym Systemie Ostrzegania, którego… właściwie nie ma. Państwo powinno mieć możliwość ostrzeżenia obywatela o nawałnicy lub powodzi, a zaangażowane do tego powinny być wszelkie dostępne środki – radio, telewizja, sieci komórkowe, specjalne aplikacje, nawet poczciwe syreny.

Namiastka za 2,2 mln zł

Mamy namiastkę systemu ostrzegania w postaci aplikacji RSO (Regionalny System Ostrzegania). Może to lepsze niż nic, ale aplikacja ma ewidentne ograniczenia. Powiadomienia są kierowane do mieszkańców województw, co w praktyce powoduje zasypanie użytkownika wieloma zbędnymi komunikatami. Poza tym odbieranie ostrzeżeń z aplikacji wymaga niezłego telefonu i bycia w zasięgu sieci Wi-Fi lub włączonej komórkowej transmisji danych.

RSO miał być dostępny jako usługa SMS, ale w tej sprawie podpisano z operatorami tylko list intencyjny. Usługi nie uruchomiono, choć w samej aplikacji znajdowała się informacja o tym, że RSO działa także w oparciu o SMS-y.

Marcin Lewandowski z Fundacji Star Of Life postanowił dowiedzieć się więcej na temat RSO. Złożył wniosek o dostęp do informacji publicznej do MSWiA. Dowiedział się, że na RSO rokrocznie rezerwowana jest w budżecie kwotę 1 mln zł. W kolejnych latach wydawano na system mniej pieniędzy:

  • 250 tys. w roku 2014,
  • 525 tys. w roku 2015,
  • 770 tys. w roku 2016,
  • 664 tys. w roku 2017 (do 14 września).

W sumie mamy ponad 2,2 mln zł wydanych w ciągu niecałych 4 lat. Zawarto w tej sprawie umowę z TVP SA. Koszty obejmowały przygotowanie aplikacji mobilnej, utrzymanie systemu oraz całodobową obsługę techniczną. Żadnych kosztów nie pochłonęły szkolenia dyżurnych wojewódzkich centrów zarządzania kryzysowego. Były one realizowane w ramach delegacji służbowych.

Co podpisano i czego nie zrobiono?

Jedynym dokumentem podpisanym z operatorami komórkowymi list intencyjny. Takie dokumenty nie mają charakteru wiążących umów. Są tylko deklaracją, że sygnatariusze chcieliby zrobić to i owo.

Niestety zdaniem MSWiA w liście przyjęto niewłaściwe założenia w zakresie rozprowadzania komunikatów SMS. Najlepiej będzie zacytować fragment odpowiedzi MSWiA.

…przyjęte w liście intencyjnym z  2015 r. założenia dotyczące propagacji komunikatów RSO-SMS na poziomie województwa są niewłaściwe. Czas dotarcia komunikatu do obywatela przy tak dużej liczbie wygenerowanych krótkich wiadomości tekstowych mógłby być znacznie wydłużony (…) Aby w sposób skuteczny ostrzec obywateli RSO-SMS powinien dotrzeć możliwie jak najbardziej “punktowo” do poziomu gminy, co najwyżej powiatu, a optymalnie do osoby znajdującej się na zagrożonym terenie. Niektórzy operatorzy nie posiadają obecnie technicznej możliwości wygenerowania SMS w opisany wyżej sposób – zawężony np. do terenu gminy.

Rzeczywiście, w liście intencyjnym określono obszar powiadomień jako województwo. Oto cytat z listu.

Celem Listu Intencyjnego jest wyrażenie intencji współpracy (…) przede wszystkim w zakresie przekazywania lub udostępniania przez Operatorów komunikatów RSO użytkownikom końcowym, którym doręczenie komunikatu RSO jest możliwe z uwagi na uwarunkowania techniczne i prawne, zalogowanym w sieci telekomunikacyjnej Operatora na danym obszarze geograficznym (definiowanym jako województwo)

Czyli list intencyjny miał tę wadę, ale z drugiej strony… to był tylko list intencyjny. Współpraca przy RSO-SMS miała być szczegółowo określona w porozumieniach zawieranych między operatorami, Ministrem Administracji i Cyfryzacji i UKE. Minister miał zadbać o te porozumienia, określić szczegóły (np. katalogi zdarzeń objętych komunikatami) i miał poinformować społeczeństwo o możliwościach systemu. MSWiA w odpowiedzi na wniosek Marcina Lewandowskiego przyznało, że żadnych porozumień nie zawarto.

Możliwości są, ale prawo przeszkadza

Podpytywaliśmy już operatorów o to, czy mogą oni skierować komunikaty na teren wybranej gminy lub powiatu. Najszybciej odpowiedział nam Wojciech Jabczyński z Orange. Stwierdził, że “z czysto technicznego punktu widzenia jest to możliwe”. Nie rozwinął jednak tematu.

Arkadiusz Majewski z Plusa powiedział nam więcej. Zwrócił uwagę na kwestię przetwarzania danych osobowych.

Podpisany w 2015 roku List Intencyjny w sprawie Regionalnego Systemu Ostrzegania powinien być podstawą do opracowania systemu i procesów powiadamiania ratunkowego w sytuacjach nadzwyczajnych zagrożeń przy zaangażowaniu sieci operatorów telefonii komórkowej. Jako operator komórkowy mamy technologiczne możliwości wysyłania komunikatów SMS w wybranym regionie zagrożenia, ale do ich wykonywania niezbędne jest przyjęcie odpowiednich przepisów prawnych i utworzenie stosownej delegacji ustawowej, bowiem powiadomienia do wyselekcjonowanej grupy klientów wymagają lokalizowania i przetwarzania danych osobowych użytkowników telefonów. W sferze czysto operacyjnej konieczne jest również stworzenie i zatwierdzenie procesu zachodzącego pomiędzy właściwymi służbami reagującymi i ostrzegającymi o sytuacji nadzwyczajnego zagrożenia, a operatorami sieci komórkowych i ustalenie kanałów komunikacji, treści wiadomości, wskazywania właściwego obszaru itp.

W tym miejscu można by zapytać, czy operatorzy już nie przetwarzają danych o położeniu na podstawie zgód na profilowanie lub zgód marketingowych? Nawet jeśli tak, nie wydaje się to rozwiązaniem dobrym dla RSO. Możliwość ostrzeżenia obywatela nie powinna zależeć od tego, czy udzielił zgody marketingowej.

W politycznej zawierusze

Zdajemy sobie sprawę, że RSO został uruchomiony na krótko przed wyborami w 2015 roku. Zmiany w rządzie nie były bez znaczenia dla prioryterów i kwestia systemu ostrzegania została zepchnięta na później. Trzeba mieć na uwadze, że list intencyjny został podpisany przez Ministra Administracji i Cyfryzacji, a to mogło spowodować “dyfuzję odpowiedzialności”. Gdy utworzono pierwszy rząd PiS, administrację i cyfryzację rozdzielono na dwa resorty. I kto właściwie miał się zająć RSO?

Teraz znów mamy rekonstrukcję rządu i kwestia systemu ostrzegania będzie musiała poczekać. Być może kiedyś uda się stworzyć odpowiednie prawo i zawrzeć te porozumienia z operatorami. Kto miałby to zrobić? Nawet na to pytanie trudno teraz odpowiedzieć.

 

Przeczytaj także:

51 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. A po co przetwarzać jakiekolwiek dane (zwłaszcza osobowe)? SMS z ostrzeżeniem powinien być wysłany nie do wyselekcjonowanej grupy klientów, tylko do wszystkich urządzeń zalogowanych do wyselekcjonowanych BTSów.
    Czyli:
    – operator otrzymuje komunikat wraz z określeniem obszaru, na który ma być wysłany
    – operator bierze mapę BTSów i patrzy które z nich mają w zasięgu wskazany obszar
    – do wybranych w ten sposób BTSów wysyła instrukcję “wyślij SMS do wszystkich urządzeń które są zalogowane do ciebie”
    I tyle. Żadnego przetwarzania danych osobowych.
    Opcjonalnie można rozbudować system żeby BTSy wysyłały SMS nie tylko do aktualnie zalogowanych ale również do tych, które się później (w czasie ważności komunikatu) zalogują. Tutaj trzebaby stworzyć centralną bazę numerów które SMS otrzymały aby nie ponawiać wysyłki przy każdej zmianie BTS.

    • “operator bierze” – czyli zgodnie z prawem przetwarza dane będące tajemnicą telekomunikacyjną w celu, który nie jest bezpośrednio związany z usługą. Czyli łamie prawo. Bo Prawo Telekomunikacyjne daje zamkniętą listę rzeczy, którą operatorowi wolno. Inne cele i sposoby przetwarzania danych są zabronione.

    • Też się zastanawiam, czy BTS nie może rozesłać informacji do zalogowanych klientów. Nawet bez logowania – ponawiając np. co 15 minut przez czas ważności ostrzeżenia. Czy ktoś bardziej obeznany potrafi odpowiedzieć, gdzie w tym jest trudność?

      @ M.
      W tym komentarzu “operator bierze” odnosiło się do mapy BTSów. Operator przy takich założeniach nie przetwarza danych klientów, jedynie komunikat i swoje dane o rozlokowaniu BTSów.
      A lista zalogowanych urządzeń jest w BTS na potrzeby świadczenia usług i tak. A nawet jeśli trzeba to rozszerzyć i dodać, że to na potrzeby przsyłania ostrzeżeń, to trzeba to zrobić. Ot, uchwalić.

    • @M.
      Mapa BTSów jest tajemnicą telekomunikacyjną? Bo o niczym innym nie pisałem po “operator bierze”. Specjalnie podałem taki algorytm, który nie wymaga przetwarzania żadnych danych związanych z abonentami ani ich urządzeniami. Dopiero w wersji wzbogaconej jest potrzebne przetwarzanie danych – lista numerów, do których został wysłany SMS (tylko lista numerów, bez lokalizacji).

    • @M:
      Czyli wysyłanie bzdurnego spamu gdy jesteś na granicy, załapiesz się do niemieckiego, czeskiego, litewskiego czy jakiegoś innego BTS’a jest zgodne z prawem? Niby jakim prawem polskie sieci wysyłają niemieckim czy litewskim abonentom spam reklamowy gdy ci wjeżdżają w zasięg ich działania?

    • @Andy
      Nie wiem dlaczego miałby to być problem, że ktoś otrzyma “spam” nie reklamowy

      W tym momencie zbliżając się do granicy i tak otrzymuje spam o rodzajach opłat, więc sms ostrzegający przed zagrożeniem nie powinien być żadnym problemem.

      Oczywiście taki sms nie może go nic kosztować.

    • Największy bezsens to jest w IMGW, która ma usługę płatną powiadamiania SMS, chyba 14 albo 15 wiadomości za 4 zł + VAT, żeby aktywować trzeba podać miejscowość, ale wysyła alarmy dla województwa lub dla wszystkich “subregionów” (sic!) wybranego województwa i nabija liczbę wysłanych SMS, bo liczą się wysłane SMSy. Jak ktoś ma najnowszą aplikację pogodynki albo alarmy z IMGW i RSO, to zostanie powiadomiony o tym samym kilkukrotnie. Potrójny nie-SPAM, bo zamawiany, ale nic się nie dzieje, bo np. jesteś w miejscowości, której nic się nie będzie działo związanego z alarmem. W SISMS czy jak to tam się zwało, w każdej gminie siedzi jakiś człowiek i przynajmniej sprawdzi mapy radarowe przed wysłaniem ostrzeżenia. RSO w TVP na regionalnych kanałach też spamuje całe województwo, ale (nie jestem 100% pewny) chyba tylko jak jest nadawany program z napisami dla niedosłyszących, czyli najczęściej w czasie programów informacyjnych i też ostrzeżenie jest zlewane przez mieszkańców, bo “tyle razy ostrzegają, ale nic nigdy się nie działo”. Jak w bajce o chłopcu, który krzyczał “wilk”.

  2. A po co im zgody itp? Po co sledzenie lokalizacji? Przeciez wystarczy puscic wiadomosc sieciowa z danego nadajnika zeby objela wszystkich w jego zasiegu (wiec mamy powiadamianie terytorialne) bez szczegolowych informacji do kogo informacja trafila – po prostu trafia do wszystkich w zasiegu nadajnika i juz. Po co komplikowac proste rozwiazania?

  3. To tak – jak mają wysyłać ponaglenia zapłaty zaległej faktury, to im przetwarzanie danych nie przeszkadza, a jak mają wysłać SMS ratujący życie, to już jest problem. Aż się noże w kieszeni otwierają.

  4. korzystam z systemu SISMS, ale tam jest konieczność wybrania gminy dla której maja być wysyłane smsy

  5. W artykule wspomniano o jednym z powodów z których nie jest to możliwe.

  6. Szczególnie, że na logikę, żadne przetwarzanie danych nie zachodzi, gdyż SMS może zostać wysłany do wszystkich osób podłączonych do wybranych stacji bazowych. Nie trzeba nawet definiować w prawie jakiegokolwiek lokalizowania, bo takie już zachodzi w momencie podłączenia do BTSa.
    Wymagane jest to “drugie”, czyli sfera operacyjna, która będzie wymagała, żeby operatorzy przygotowali odpowiednie API lub inny dostęp do systemów, które pozwolą wysłać SMS. A to wiadomo, koszty…

  7. Życie zwykłego szaraczka w tej “atrapie” Państwa jest takie jak widać … nic nie warte :( Tylko ludzie mający odpowiednie koneksje mogą liczyć na wsparcie “tego Państwa” :D … reszta to plankton :D

  8. Technicznie to faktycznie nie jest problem, bo każdy operator musi mieć mapę BTSów oraz aktualną informację, gdzie się która komórka loguje. Jedynym problemem może być zrobienie mapy BTS-gmina zwłaszcza przy granicy gminy. Dlatego może lepiej pracować z powiatami.
    W Holandii zgoda na informacje ratunkowe jest (chyba) defaultowa ale można ją wyłączyć. I oczywiście ilość “spamu” ratunkowego musi być niewielka bo SMSC nie ma nieokraczonej przepustowości.
    Na “chłopski” rozum w momencie wydania komunikatu operator robi listę użytkowników znajdujących się w lokalizacjach, które powinny zostać ostrzeżone i wysyła SMSy.
    Jedynym problemem jest tu Play, który korzysta z roamingu krajowego i musiałby mieć listy BTSów od wszystkich partnerów. MVNO jest mniejszym problemem bo są w większości robione przez operatorów, może oprócz Virgina.

    • Powiaty też mają granice i problem będzie taki sam. Lista powinna być jak najdokładniejsza, choć w praktyce dokładność do gminy jest chyba wystarczająca. BTSy obejmujące swoim zasięgiem więcej niż jedną jednostkę (gminę) powinny być po prostu przypisane do obu (wszystkich) i wysyłać SMSy zarówno gdy dotyczą jednej jak i drugiej.

  9. A o usłudze CELL BROADCAST słyszeli??? Wybrane stacje bazowe na danym obszarze rozsyłają w eter komunikaty, bez wiedzy którzy użytkownicy je odbiorą. Jest zatem zachowana prywatność, nie trzeba żadnych zgód i jest możliwość dość dokładnego zdefiniowania obszaru. A jeśli już nawet trzeba byłoby nadawać na terenie całego województwa to nie zwiększy to znacząco obciążenia sieci bo mamy tutaj prawdziwy multicast a nie powielony unicast jak przy SMS-PP. Usługę CB obsługują nawet baaardzo stare telefony! Nie potrzeba żadnych aplikacji (w czasach kiedy powstał SMS-CB ludzkość jeszcze nie znała czegoś takiego jak aplikacje mobilne). Wystarczy tylko włączyć odbiór na właściwym kanale. Dodam, że usługa jest od dawna wykorzystywana do prezentacji nazw miejscowości (kanał 050).

    • Android standardowo nie ma włączonych kanałów ‘cell broadcast’.

    • Osoba zainteresowana powiadomieniami sobie włączy.

    • Cell broadcast działało dobrze na starych Nokiach. Na współczesnych telefonach, w szczególności androidzie włączenie cell broadcast kończy się toną wiadomości w skrzynce odbiorczej.

  10. Nie ma takiej możliwości aby nadać tę samą wiadomość alarmową do wszystkich użytkowników zalogowanych do stacji gsm objętych zagrożeniem?

  11. A po co lokalizacja, przetwarzanie danych itp? Nie ma czegoś takiego jak “wyślij informację do wszystkich podłączonych do tego BTS”?

  12. Ale bełkot. Jak czytam, że aby wysłać sms do ludzi w danym rejonie, trzeba przetwarzać dane osobowe to mi się nóż w kieszeni otwiera. Słabo mi od takich farmazonów. Przecież wystarczy wysłać na dany BTS polecenie rozesłania do wszystkich klientów sms o zadanej treści. I wcale nie trzeba do tego zbierać danych, co jest tylko wymówką.

  13. Mój mały rozumek nigdy nie ogarnie jak coś tworzonego 4 lata, którego koszty to ponad 2mln złoty, nie działa zgodnie z pierwotnymi założeniami… no ale kto bogatemu zabroni ;)
    Chciałem w tej chwili zainstalować RSO, okazuje się, że potrzebuje dostępu do zdjęć/multimediów/plików…

  14. Technicznie nie ma problemu aby wyslac SMS (np.typ 0 w ktorym nawet nie trzeba nic klikac) a wysylka moze isc na podstawie stacji bazowych jako multicast przy nieznacznych poprawkach w MSC. No ale uciekla by kasa za SMSy liczona od czlowieka i dane z profilowania…
    Stara zasada – follow the money…

    • Nawet nie trzeba nic poprawiać w MSC bo to standardowa usługa wbudowana w GSM (patrz mój komentarz powyżej).

    • @Marcin

      Jak chcesz używać cell broadcast to już prościej wysłać każdemu SMSa z prośbą o zgodę na otrzymywanie SMSów w lokalizacji. SMSa każdy umie odebrać ustawienie cb. jest trudniejsze i fatalnie zaimplementowane w najnowszych telefonach.
      A i tak nie zmienia to faktu, że trzeba zarządzać “obszarami BTSów”. Więc jakaś aplikacja musi wiedzieć gdzie to wysyłać.

    • @pepe72
      > trzeba zarządzać “obszarami BTSów”
      Zwróć uwagę, że struktura GSM jest hierarchiczna. Na poziomie całej sieci można wyznaczyć krąg odbiorców według obszarów BSC, których jest znacznie mniej niż BTS-ów. Jeden komunikat wysłany do jakiegoś BSC jest rozsyłany dalej po BTS-ach jakie ten BSC ma pod sobą.

    • @Marcin,
      spieramy się o szczegóły techniczne rozwiązania. Jak widać po dyskusji problem może nie jest trywialny ale do wykonania.
      Pracowałem w firmie, która dostarczyła system pozwalające na wysyłanie reklam w zależności od pozycji użytkownika (BTSu) więc jest to od kilku ładnych lat dostępne na rynku. Strasznie dziwne, że przejedzono 2 duże bańki jak na razie na nic.

  15. Bzdury z tym stanem prawnym.

    Operatorzy jakoś nie mają oporów żeby przysyłać tony spamu, nie mają oporów nawet snifować telefonów w centrach handlowych.

    Na moją komórkę z Playa wielokrotnie dzwonili akwizytorzy Orange z super ofertami, jak popytałem o to kumpelę, która w Orange pracuje, to się dowiedziałem,ze niektóre salony rejestrują komórki, które pojawiają się w sąsiedztwie, i na te dzwonią.

    Z resztą sam numer telefonu bez danych osobowych jest w systemach operatora obecny zawsze, a ostrzeżenie RSO nie zawiera danych chronionych Ustawą o Ochronie Danych osobowych czy Tajemnicy Telekomunikacyjnej.

    Po prostu telekomy chcą kasy za wysyłanie SMSów, nie chcą zrobić niczego,
    za co nie odstaną kasy.
    Nawiasem pisząc, może by lepiej przyspieszyli włączanie LTE800, komórki bez LTE to już jest margines,a za kilka lat ich chyba w ogóle nie będzie.
    Dlatego SMSy to już historia.

    Chyba lepiej z resztą byłoby wyposażyć Policję w mechanizm nadawania wiadomości alarmowej na wszystkie komórki w promieniu 1000-3000 m od radiowozu czy komisariatu, niezależnie do telekomów.
    Mogłoby się to przydać przy zagrożeniu chemicznym czy terrorystycznym, a także pogodowym.
    Wielkie telekomy są często zbyt zawodne, żeby opierać na nich systemy bezpieczeństwa.
    Sam miałem przypadki, kiedy SMS między dwoma telekomami szedł nawet 2 godziny
    (np z Play do Orange).

    Pozdro

    • To projekt państwowy więc z kasą nie problem. Wystarczy ustawa nakazująca operatorom nadawanie takich komunikatów. To tak jak obecnie muszą zapewnić bezpłatne połączenia alarmowe. Proste?

  16. Rząd Japonii podjął współpracę z Apple i od iOS5 w japońską wersję systemu jest wbudowany system ostrzegania o trzęsieniach ziemi (EEW). Nasi nawet z krajowymi operatorami nie są w stanie się dogadać, tylko “nie da się”.

  17. Kiedyś kiedyś, jak jeszcze nie było smartfonów i giepeesów, a internet w komórce to był raczkujący WAP było takie coś (nie pamiętam jak się nazywało) że można było w ustawieniach wklepać kod i na ekranie było widać nazwę miasta w którym się jest. Nie możnaby tego pod to podpiąć? Mógłby ktoś przypomnieć jak to się nazywało żebym mógł o tym podczytać trochę?

    • Oczywiście, już przypominam: nazywało się to Cell Broadcast! Poczytać o tym można w GSM 04.12 oraz GSM 03.41 (pewnie są też nowsze specyfikacje wydane przez 3GPP). Nazwy miejscowości są na kanale 050 a ostrzeżenia oczywiście mogłby być na innym kanale. W każdym razie usługa ta sama.

    • Cell Broadcast, znany także jako kanał 50. Obecnie, z tego co wiem, praktycznie żaden telefon tego nie obsługuje. Albo realizuje obsługę jako serię upierdliwych SMS (sam dostałem chyba z 10 SMS w czasie jednego przejazdu metrem w W-wie).

    • Obsługują tylko fabrycznie odbiór jest wyłączony. Po wdrożeniu takiego systemu władze powinny poinformować obywateli na jakich kanałach będą nadawane komunikaty a osoby zainteresowane sobie włączą.

    • @Alf/red/
      Przede wszystkim operatorzy tego nie obsługują. Przynajmniej Orange kilka (a może już i naście) lat temu przestał. Na telefonach, na których działało, przestało działać.

    • W innych państwach nie mają z tym problemu: https://en.wikipedia.org/wiki/Template:Cell_Broadcast_System – warto poczytać więcej, bo CB ma dużo zalet w porównaniu z SMS, jak choćby odporność na przeciążenie sieci.

  18. Ten system jest potrzebny jak w Porsche dyszel.

  19. Internetowe powiadomienia mogą być za darmo,
    nowsze telefony obsługują internet, a operatorzy dają pakiety gratis.

    • Transmisja pakietowa jest inicjowana przez telefon a nie przez sieć. Przy usługach typu MMS lub WAP-push najpierw musi przyjść SMS aby telefon nawiązał połączenie z APN.

  20. Zaraz, a nie mozna kazac nadajnikom na danym obszaze rozeslac sms-a do wszystkich zalogowanych telefonow? :> Trzeba az znac kazdy numer z osobna i jego dokladna pozycje?

    • Można kazać nadajnikom na danym obszaze rozesłać SMS-a do wszystkich zalogowanych telefonów. Nie trzeba znać każdego numeru z osobna ani jego dokładnej pozycji.

  21. Oj niebezpieczniku, niebezpieczniku. Czemu znowu żujesz stare szmaty i odświeżasz artykuły które już były, nawet w tym roku.
    Już odpisywałem na ten temat – to nie jest kwestia techniczna tylko polityczna, a raczej brak jakiejkolwiek polityki w zakresie zarządzania zagrożeniami, brak procedur, brak odpowiedzialnych, brak lub niejasny podział kompetencji itd. Poza tym proponuję, na przyszłość, przestudiować aktualny stan prawny zamiast rozsiewać brednie. Przepisy na które RSO może się powołać przy rozsyłaniu SMS-ów alarmowych to: stan wyższej konieczności. Dziękuję. Na przyszłość proponuję bardziej zgłębić temat a nie powielać i powtarzać brednie o braku uregulowań.

  22. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi przecież o pieniądz. Czyżby telekomy zwietrzyły okazje do wyciągnięcia państwowej kasy i w tym celu blokują techniczno-prawne możliwości?
    Za chwile PiS uchwali nową ustawę o zarządzaniu kryzysowym, ale taka, że telekomy będą miały obowiązek i jeszcze będą dopłacać za to w koncesji….

  23. Witamy na Autostradzie A1. Da się? Da się.

    • O. I koniec dywagacji.

      +1
      Bez odbioru.

  24. OT, ale dla jasności. Tragedia związana ze śmiercią harcerek nie miała miejsca w miejscowości Suszek ani też na terenie gminy Czersk.

  25. spec ustawa i już :) Państwo wysyła, opy płacą… I jaka pojemność systemu SMS? Damy priorytet takiemu SMS, a reszta poczeka… W PL zawsze NIEDASIĘ

  26. Czy Wy wypowiadający się tutaj korzystacie z RSO? Ja mam apkę na telefonie i aplikację wbudowaną w dekoder telewizyjny, nie jest to inwazyjne np w woj. łódzkim. Korzystałem w innych i niestety np w świętokrzyskim operator usługi ciągle trolluje: a to informacjami o atakach “na wnuczka”, a to informacjami o skażeniu wody w kranie bateriami E.coli, niestety z kilkudniowym opóźnieniem. Sam system działa dobrze, tylko problemem jest operator w danym województwie. Gdyby zejść do poziomu gmin(po drodze np dając możliwość wyboru powiatu), byłby właściwie idealny.

  27. ja dostaję takie powiadomienia sms ale system nazywa sie CZK i ciężko zaleźć numer gdzie trzeba się dopisać :)

  28. a po co dublować coś co już istnieje: powiadomienia smsowe od CZK

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.