20:37
21/3/2015

Co to Tchibo, to my nawet nie

Pieczątka zamazująca dane osobowe. WHAAAT!?

Pieczątka zamazująca dane osobowe. WHAAAT!?

Do kompletu powinni dodawać drugą, z napisem “GIODO SEAL OF APPROVAL” albo “100% HACKER-PROOF” (por. antyhackerskie certyfikaty).

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

27 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Jest pieczątka szyfrująca, a gdzie pieczątka deszyfrująca?

    • Niechcący zaszyfrowała się i jest problem z jej odtworzeniem… ;)

    • a nie ma! to pieczątka hashująca, działa w jedną stronę;-)

    • Pieczątka hashująca… jakiś pomysł na rainbow tables?

    • Kijek łąmiący

  2. Moze rzeczywiscie tam są jakieś kwasy, zasady czy co tam potrzeba wchodzące w reakcję i niszczące tusz/kartkę?

    • Myślisz, że dodają zapałki gratis?

  3. A tu nie chodzi o to, że taka pieczątka robi na kopercie wzór uniemożliwiający podejrzenie pod światło tekstu dokumentu w kopercie? No wiecie, coś w stylu takiej mozaiki jak na kopertach z PINem do karty płatniczej.
    A drugie zastosowanie jakie przychodzi mi do głowy to zamazywanie adresów i danych osobowych na kopertach, opakowaniach paczek lub dokumentach, które wyrzucamy do śmietnika. Ja tam wolę niszczarkę ale to niby też jest jakieś wyjście. Kwestia tylko jak łatwo można ów tusz z papieru usunąć…

    • Raczej to pierwsze ma większy sens praktyczny…

    • To pierwsze. W Szwecji stosuje się takie nadruki na kartkach z kodami to karty bankomatowej

  4. Co się śmiejecie? Ja bym jeszcze sprzedawał różne kałamarze do tej pieczątki. Każdy kałamarz najlepszy do zamazywania określonych długopisów, tuszy, tonerów… No i oczywiście kolory…
    I jeszcze promocję można zrobić, że 3 w cenie 2… ;)

    A tak poważnie, to sam pomysł aż taki poroniony to nie jest, bo w pewnych przypadkach działa…

  5. W zakładzie w którym kiedyś pracowałem normalna procedurą było, że dokumenty które nie powinny już ujrzeć światła dziennego trafiały do niszczarki, a potem tymi wymieszanymi trocinami były dopełniane w celu bezpieczeństwa paczki na wysyłkę do klientów. Było to i bezpieczne, i ekonomiczne, i ekologiczne.

    • A jak klient dużo zamawiał, “makaron” kolekcjonował, a potem poskładał?

    • To znaczy, że ten klient nie ma normalnego życia…

    • Jeden klient musiałby zamawiać dużo paczek i mieć farta, by skolekcjonować chociaż kilka pasków z jednego dokumentu. Nawet dzieciaki mają problem wszystkie Tazosy itp. z chipsów zebrać, a co dopiero to ;P

  6. Wystarczy po zniszczeniu rozdzielic makaron do kilku pojemnikow, mieszac rozne makarony i wysylac losowym ludziom z losowego kubelka tak zeby sie nie powtarzalo, a najlepiej to byloby to palić w pizdu i popiol rozgrzebywać, tak robie z wlasnymi dokumentami, hop siup do kominka i po sprawie.

  7. Ja tam preferuję kominek. Jak już rozpalę, to z dobrze ubitego popiołu raczej nikt nie odczyta ;)

    • czekaj jak znajdzie się jakiś haker co pod Twoim domem z dymu kominowego będzie dane odczytywał ;)

    • Demon Laplace’a czuwa…

  8. To jest pieczątka która uniemożliwia zobaczenie pod światło co jest w kopercie albo po drugiej stronie kartki. W szwecji stosuje się takie nadruki na karkach z kodami do kart bankomatowych, gdy bank wysyła kartę

  9. Ciekawe, czy po przybiciu na czole zadziałałoby jak kamuflaż…

    • U made my day :D

    • +1

    • +1

  10. dla mnie rewelacja. Sam fakt, że można w tym samym sklepie kupić kawę chyba jeszcze nie determinuje przydatności takiego urządzenia. A że nie opisali go nic a nic i dali głupawą nazwę? Cóż…

  11. wystarczy to obejrzeć pod odpowiednim filtrem, odcienie tuszu raczej nie będą takie same.

  12. Artykuł sponsorowany pewnie

    i pewnie nie przejdzie moderacji

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.