22:45
4/3/2015

* Żarówka zawiesiła mi dom

Historia awarii w inteligentnym domu — coś czujemy, że takich historii będzie coraz więcej… :-)

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

15 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Ten dom miał windows. Gdyby nie miał windows to by się nie zawiesił.

    • Pewnie Windows Vista albo Windows 8.

    • Bo pewnie właściciel na pytanie “czy w domu mają być okna?” odpowiedział “tak” ;).

  2. Jak widać żarówki też potrafią przeprowadzić atak DoS :)

  3. W niektórych modelach Dodge’a przypadkowe zwarcie spowodowane przepaleniem żarówki powoduje wyłączenie przez sterownik danej gałęzi instalacji. Aby z powrotem móc używać danego światła potrzeba oprócz instalacji nowej żarówki podłączyć auto do komputera (zazwyczaj w autoryzownym serwisie) i przywrócić zasilanie danej lampy. Ot, drobiażdżek, zwłaszcza kiedy się jedzie w deszczową noc. Przepalona żarówka i na lawetę.

    • A co się działo, jeśli spalenie żarówki NIE powodowało zwarcia, tylko obwód otwarty?

  4. @Adam
    wtedy nic się nie działo. Kierowca mógł zjechać na parking, wymienić żarówkę, jeśli miał narzędzia i zapas, i jechać dalej. Problem pojawia się, kiedy spadający kawałek żarnika przypadkiem zewrze na krótko druty w żarówce, przykładając na moment znacznie mniejszy od znamionowego opór do zasilania. Normalnie powinien polecieć bezpiecznik, a zamiast tego działa układ przeciwzwarciowy w sterowniku. Który nie wyłącza się sam po ustaniu zwarcia.

    • @divak2
      W takim razie według mnie nie jest to aż taki poroniony pomysł z tym stałym odcięciem gałęzi przy zwarciu, ponieważ odcinając uszkodzoną jedną żarówkę pozwala działać sprawnie innym obwodom i dojechać do domu (bo chyba “STOP!” się nie wyświetlało).
      Wręcz przeciwnie, to jest wręcz genialna ciekawostka, bo zapobiega pożarowi i pozwala jechać dalej mimo dziwnej usterki. Najczęściej zwykłe(!) markowe (tanie/drogie, obojętne) żarówki przy przepaleniu otwierają obwód i nie zwierają nic. Zwarcie to często grubsza sprawa (np. przetarcie kabla), choć może się też zdarzyć, jak napisano wyżej.

      Jeśli pomiar oporności realizowany jest poprzez pomiar pobieranego prądu, to w żaden sposób nie demonizowałbym tego recovery wyłącznie po resecie z kabla.

      Największym problemem może być jedynie fakt, że taka wymiana żarówki i chwilowe podpięcie pod komputer w ASO w PL kosztuje np. od 1/10 pensji robotnika, ale to już inna zupełnie kwiestia…

      Ale ogólnie fajny wpis z tą informacją o takim zastosowanym rozwiązaniu.

  5. Tak, ale…
    1.Obwody mogą być zabezpieczone bezpiecznikami topikowymi, które kosztują grosze i których wymiana jest banalna.
    2.Jako szczypiorek w wieku dzisiejszych gimbusów budowałem układy (z komunistycznych elementów jeszcze) z automatycznym zabezpieczeniem przeciwzwarciowym, które po usunięciu zwarcia powracały do normalnego trybu pracy, więc to nie jest żadna filozofia. Teraz produkuje się takie bezpieczniki półprzewodnikowe w jednym elemencie. Więc tym bardziej.
    3.Protokół do obsługi usterek innych niż silnikowe w tych niektórych dodge’ach to nie OBD tyko DRBIII. Więc lecisz do ASO (250PLN) lub warsztatu specjalizującego się w marce, bo taki interfejs nieco kosztuje.
    4.Jeżeli na wiązkach kablowych występują samoistnie zwarcia, to znaczy że albo producent czy elektryk czegoś nie ogarnął, albo auto ma bujną przeszłość.

    Reasumując, IMO takie rozwiązanie jest do d., ponieważ banalne przepalenie się żarówki powoduje awarię, której kierowca nie jest w stanie usunąć samemu w podróży. Dodatkowo, po trafieniu na wyjątkowo zasadniczego policjanta, można skończyć na lawecie z powodu awarii żarówki. (Pojazd z niedziałającym oświetleniem nie spełnia kodeksowych wymogów i nie nadaje się do jazdy, dowód rejestracyjny proszę!)

    • Nie mówię, że nie jest to prawdą.

      Ja osobiście nie ganię producenta wyłącznie ze względu na akceptowalne zachowanie układu w przypadku obwodu otwartego (że nie trzeba wtedy podjeżdżać z kompem).

      Gdyby w przypadku otwartego też wymagał kompa do recovery, to bym napisał, że jest złośliwy. Ale tak jak teraz, to jest to akceptowalne.

      Tutaj zapewne jest prosty układ i gdyby miał np. co chwilę ponownie próbkować, to by pewnie popalił klucze/rezystory w module i by było jeszcze gorzej. Wysoki koszt podpięcia to problem egzystencjalny w PL.

      A odnośnie niemożności wymiany żarówki na drodze, to są gorsze przypadki:
      1. HID, gdzie skrajnie nieumiejętna próba wymiany żarnika (czy co tam jest) w skrajnym przypadku grozi poważnym porażeniem.
      2. Zwykłe żarówki w legendarnych modelach, w których dostęp do żarówki wymaga zdemontowania przodu/boku/dołu auta. :)
      3. Najnowsze światła LED (również te z najnowszego prototypu ze sterownikiem, gdzie jest masa LEDów).

      A producenci wymagają dziś kabla do wielu rzeczy, np. wymiana klocków hamulcowych (aktywne tłoczki), zmiana oleju, czy adaptacja charakterystyki nowego akumulatora 12V ;)).

  6. Ale, na świętego Tuxa, klocków hamulcowych, oleju, czy aku nie wymienia się w drodze. Żarówki owszem.
    Ad1 Hid jest niby fajnym rozwiązaniem. Ale nie wiem dlaczego miałby być lepszy od żarówki. Że bierze 35W zamiast 55W? Wymaga przetwornicy do zasilania, spryskiwaczy świateł i nie można naprawić samemu. A żarówka ma widmo promieniowania równie korzystne. IMO dopłacanie za “kseneony” to trochę podatek od głupoty.
    Ad2 A jakie to są modele? W focusie drugiej generacji do wymiany żarówki świateł mijania niby trzeba wyciągnąć reflektor i niby jest wymagany do tego torcs 25, ale producent przewidział, że kierowca nie wozi warsztatu ze sobą i krytyczną śrubkę można odkręcić monetą. W drugiej octavii lampę trzeba wyjąc tak samo, tylko że nie jest potrzebna moneta, za to trzeba się naużerać z ciężko chodzącymi nakrętkami motylkowymi. Ale da się to zrobić na drodze.
    Ad3 Ale ledy nie ulegają awariom tak często jak zwykłe żarówki.

    “Tutaj zapewne jest prosty układ” – no kaman, co jest prostsze od bezpiecznika topikowego? A jak ktoś się uprze no to układ może mu próbkować np. co 5 min, tak żeby rezystor pomiarowy miał czas na ostygnięcie. Ja też nie uważam żeby producent był złośliwy. Sądzę, że raczej nieco nie ogarnął tematu, bo nie przewidział ze zwarcie jest symptomem nie tylko poważnych rzeczy, typu rozlatująca się wiązka, ale również głupot typu przepalająca się żarówka.

  7. Ale Panowie, o co ten spór? Większość nowoczesnych aut jest tak zbudowana, że wymiana żarówki na drodze jest zwyczajnie niemożliwa. Często trzeba wyjąć całą lampę, czasem nawet zdjąć zderzak. I nie tylko aut z USA tak mają, Merc okular i przednie pozycyjne (te osobne) – dokładnie ta sama historia. Producent wyszedł więc z założenia, że Klient i tak sobie nie poradzi, więc dodatkowo zabezpieczył instalację, bo auto i tak trafi do ASO.

  8. Ja nie wiem co to znaczy “nowoczesne auto”. Generalnie miałem do czynienia z focusem 2006, seatem 2010 i octavią 2012, w każdym przypadku właściciel umiał samemu wymienić żarówkę, deklarował wszakże, że przeczytał instrukcję, lub że ktoś mu pokazał jak to zrobić. W Fordzie i Skodzie trzeba ściągać lampę, w Seacie tylko pogimnastykować rękę.
    Dopóki ktoś mi nie wykaże, przedstawiając np. instrukcję obsługi takiego wynalazku, że samodzielna wymiana żarówki jest niemożliwa, będę uważał że to mit.
    PS. Z tym jeżdżeniem do ASO też bym nie przesadzał. Właściciel Seata na przykład, ze względu na jakość obsługi, ograniczył wizyty w autoryzowanej stacji obsługi do przeglądów gwarancyjnych. Z każdą p..rdołą, mając nawet 10-letni wózek, chcesz się umawiać na wizytę do ASO? No wiesz, jak Cię stać…

    • A ja mam rozwiązanie. Określić czas żywotu żarówki i wymieniać 2 razy częściej.
      Będzie taniej (odpada ASO) i jaśniej (bo nowe żarówki). :)

      A dla producenta klient powinien jeździć autem tak długo, jak długo trwa gwarancja, a dzień później iść po nowy. A żarówki najczęściej wytrzymują i tak więcej, więc nie ma tematu… :).

  9. Ba, bez jednego światła mijania da się jechać, ale co zrobić gdy w trasie padnie lewy, na dodatek tylny, kierunkowskaz (kto jeździ samochodem bardziej niż teoretycznie, ten wie) i nie można go samemu naprawić? Tak naprawdę polityka robienia nienaprawialnych świateł może skutkować tym że coraz więcej aut będzie jeździć z niedziałającymi światłami. No bo kto będzie tracił czas na jeżdżenie do autoryzowanego mecha po to żeby wymienić gupią żarówkę? Nie działa? zrobi się przed przeglądem. Albo jaka będzie się olej wymieniać.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.