13:32
17/7/2019

Jak się nazywa instytucja śledząca funkcjonariuszy służb specjalnych? Jest to… operator telefonii komórkowej. Nawet jeśli funkcjonariusze mają dostęp do numerów rejestrowanych na fałszywe nazwiska, ktoś może dotrzeć do metadanych i przekazać je innym w celu analizy. Pięknie pokazał to serwis Bellingcat w swoich publikacjach na temat osób stojących za otruciem Siergieja i Julii Skripal.

Nie trzeba być asem wywiadu by wiedzieć, że metadane przechowywane przez firmy telekomunikacyjne to ogrom informacji o tym gdzie byłeś, z kim się kontaktowałeś, co robiłeś itd.

To “tylko metadane”

Już w roku 2013 w sposób praktyczny udowodniono, że mając dane od operatora można dosłownie stworzyć cyfrowe odwzorowanie czyjegoś życia. Zrobił to niemiecki polityk Malte Spitz, który poprosił swojego operatora (Deutsche Telekom) o udostępnienie metadanych. Te dane przekazał gazecie Zeit Online, która stworzyła interaktywną mapkę z linią czasu, pokazującą co polityk robił i kiedy. Ta mapka jest ciągle dostępna na stronie Zeit.

Eksperyment Spitza był zamierzony i dotyczył człowieka, który najprawdopodobniej nie próbował zacierać swoich śladów na każdym kroku i nie robił nic, co wymagałoby szczególnej tajemnicy.

Co by się stało, gdybyśmy podobny eksperyment przeprowadzili na oficerze służb specjalnych? Czy w takim przypadku metadane ujawniłby równie przejrzysty obraz działań? I czy szpieg w ogóle pozwoliłby sobie na noszenie ciągle tego samego telefonu i korzystanie z niego do dzwonienia, SMS-owania i przeglądania internetu?

Na tropie trucicieli

Odpowiedź na powyższe pytania znajdziecie w bardzo ciekawym artykule dziennikarzy śledczych Bellingcat. Jak być może wiecie, zaangażowali się oni w badanie okoliczności otrucia Siergieja i Julii Skripal. Tego otrucia mieli dokonać mężczyźni zidentyfikowani najpierw jako Aleksandr Pietrow i Rusłan Boszyrow.

Mężczyźni podejrzani o otrucie Skripala (źródło zdjęcia: www.counterterrorism.police.uk)

Poniższy film opublikowany przez brytyjskie służby odtwarza wędrówki mężczyzn po Londynie i Salisbury.

Bellingcat ujawnił, że prawdzie tożsamości obu panów to odpowiednio Aleksandr Miszkin i Anatolij Czepiga. Bellingcat ustalił też, że w otrucie mogła być zaangażowana trzecia osoba – Siergiej Fiedotow  – którym tak naprawdę miał być oficer GRU Denis Sjergiejew.

Teraz dochodzimy do najciekawszego. Dziennikarze Bellingcat otrzymali od pracownika rosyjskiego telekomu logi dotyczące telefonu zarejestrowanego na Fiedotowa, za okres od maja 2017 do maja 2019 r.  Osoba, która przekazała zestaw danych była przekonana, iż nie narusza żadnych zasad prywatności, bo przecież Siergiej Fiedotow naprawdę nie istnieje.

Domator, który nagle wyjechał

Co ciekawego pokazały metadane? Po pierwsze, że Fiedotow (czy też Siergiejew) w roku 2018 poruszał się głownie po Moskwie i najwyraźniej często przebywał w jednej z jednostek GRU.

Ruchy Fiedotowa po Moskwie w roku 2018 (źródło: Bellingcat)

1 marca 2018 roku domator nagle postanowił wyjechać. Przed godziną 11 odbył krótką, 9-sekundową rozmowę z człowiekiem nazwiskiem Timur Agafonow. Potem siedział w domu i czekał, aż prawdopodobnie otrzymał telefonicznie potwierdzenie, że musi jechać. Zabrał się za rezerwowanie biletu, sprawdził na ile ma doładowane konto prepaid i zajął się kwestią włączenia roamingu. Następnego ranka był już na lotnisku. Jego lot był opóźniony, ale wykorzystał ten czas wysłanie kilku wiadomości i pobranie 3 dużych plików. Odbył też rozmowy z kimś znanym jako “Amir z Moskwy”.

Fiedotow nie zwiedzał Londynu gdy już się tam dostał. Zaszył się w jednym z hoteli w okolicach stacji Paddington. Analiza metadanych pokazuje, że na miejsce dojechał samochodem. Potem spędził dużo czasu intensywnie korzystając z internetu, przy czym polegał na transmisji danych, tak jakby wolał unikać sieci Wi-Fi. Najprawdopodobniej korzystał z  Telegrama, Vibera, Whatsappa oraz Messengera.

W czasie wycieczki Fiedotow otrzymywał rozmowy z jednego tylko numeru. Tego samego, z którym rozmawiał jeszcze przed wylotem z Moskwy. Co ciekawe, ten numer prepaid nie miał przypisanego abonenta, mimo iż w Rosji prepaidy rejestrować trzeba. Bellingcat uważa, że ten “niczyj” numer w ogóle nie ma związku z żadnym fizycznym telefonem, ale z bramką użytkowaną przez rosyjskie służby.

W sobotę 3 marca (w przeddzień otrucia Skripala) Fiedotow odbył wycieczkę i przed południem jego telefon pojawił się w okolicach Oxford Circus, a później (o ok. 13:30) w okolicach stacji Embankment. Z informacji brytyjskiej policji wynika, że  tego akurat dnia i mniej więcej o tej porze Czepiga i Miszkin przybyli w okolice stacji Waterloo.

Czy Fiedotow spotkał się z Pietrowem i Boryszowem (czy też Miszkinem i Czepigą)? Nie można być tego całkowicie pewnym, ale wszyscy byli w odpowiednim miejscu i mieli wystarczająco dużo czasu.

Dodajmy jeszcze, że w dniu otrucia Skripala rzekomy Fiedotow kilka razy rozmawiał z “Amirem”, pobrał lub wysłał duży plik, potem sam zadzwonił do Amira i nagle w ogromnym pośpiechu udał się na lotnisko. Przybył tam kilka minut przed odlotem, ale na szczęście dla niego lot był opóźniony. “Amir” próbował dzwonić do Fiedotowa przed lądowaniem, ale ostatecznie wysłał mu wiadomość tekstową.  Fiedotow oddzwonił do Amira już z domu, rozmawiali krótko, a potem Fiedotow spędził czas na przeglądaniu internetu do 4 rano.

Szczegóły ustaleń Bellingcat znajdziecie w dwóch artykułach. Pierwszy z nich dotyczy opisanej tutaj misji w Londynie i nosi tytuł The GRU Globetrotters: Mission London. Drugi i nowszy artykuł dotyczy wycieczek rosyjskiego oficera do Szwajcarii i nosi tytuł GRU Globetrotters 2: The Spies Who Loved Switzerland. Jest to lektura niekrótka, ale naprawdę godna polecenia i wynika z niej, że “Fiedotow” miał zaskakujące szczęście do pojawiania się w tych samych miejscach co Czepiga, Miszkin i Skripal.

Oto potęga metadanych

Zwracając wam uwagę na ten artykuł chcieliśmy wam pokazać jak wiele o życiu człowieka mówią dziś metadane telekomunikacyjne. W tym akurat przypadku mówimy o analizie metadanych dotyczących osoby, która mogła mieć wiele lat doświadczenia w poruszaniu się po świecie bez zostawiania śladów i mogła korzystać z pewnych udogodnień niedostępnych dla zwykłego obywatela. Ta i podobne historie powinny być polecane jako obowiązkowa lektura wszystkim tym, którzy mówią “przecież metadane to nie podsłuchiwanie, więc nie stanowią zagrożenia dla prywatności” :).

Niektórzy czytelnicy Bellingcat skrytykowali serwis za opublikowanie analizy, która demaskuje błąd w bezpieczeństwie operacyjnym rosyjskich oficerów. GRU może teraz zacząć używać wielu kart SIM, które będą służyły oficerom na krótki czas. Z drugiej strony służby nie powinny liczyć tylko na to, że oficerowie wywiadu z innych krajów będą ciągle popełniać ten sam błąd. Musimy też pamiętać, że analiza Bellingcat to materiał dziennikarski opracowany na podstawie danych od sygnalisty zbliżonego do rosyjskiego operatora komórkowego. Nie zawsze znajdziemy pod ręką takiego sygnalistę. Nie wiemy też, czy służby specjalne UK nie ustaliły wcześniej tego co ujawnił Bellingcat, czy też po prostu się tą wiedzą nie chwaliły.

Na wszelki wypadek przypominamy, że możliwość śledzenia telefonów komórkowych ma także swoje dobre strony.

Przeczytaj także:



28 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Takiego sygnalistę to można kupić w każdym sklepie z sygnalistami ;) Owszem, ten komentarz niczego nie wnosi do dyskusji – znacznie więcej z niego wynosi – ale bardzo pasował mi do kontekstu :)

  2. Czy każdy abonent ma prawo do wglądu do swoich metadanych od operatora?
    Czy można złożyć wniosek i otrzymać taki raport od operatora? Czy też nie są do dane osobowe i nie ma przepisu, który prawo do wglądu w dane komuś innemu niż służby?

  3. Za takie artykuły uwielbiam Niebezpiecznik!

    • Czy w Polsce można poprosić operatora o udostępnienie własnych meta danych?

    • Własnych? no raczej tak

  4. “Osoba, która przekazała zestaw danych była przekonana, iż nie narusza żadnych zasad prywatności, bo przecież Siergiej Fiedotow naprawdę nie istnieje.”

    Nie rozumiem tego. Ktoś mi to wyjaśni?
    “Osoba” myślała, że czyje przekazuje dane?
    Te dane przecież ktoś musiał wygenerować, więc czyjąś prywatność musiano naruszyć…

    • @Rob

      Chciała ujawnić, to użyła takiego uzasadnienia. Nie chciałaby, to użyłaby innego.

  5. Ciekawy artykuł ale patrząc na poszukiwania dziecka w Grodzisku, to te metadane chyba jednak przechowują za mało informacji.

    • Jak niby metadane miały pomóc skoro gość wyłączył telefon :)

  6. Często poruszacie w Niebezpieczniku tematy które są niszowe lub nie znajdują zainteresowania w mediach jednak w tym przypadku przytaczanie i powoływanie się na Bellingcat jest według mnie i logiki mocno chybione.
    Ten portal to fabryka niusów na zamówienie polityczne, analogicznie do np. wielokrotnie skompromitowanego Syrian Observatory for Human Rights. Lista takich tworów i osobowości medialnych jest dłuższa.

    Żadne z opisywanych wydarzeń w tym konkretnym artykule nie znajduje potwierdzenia w przedstawionych materiałach i oparte jest na sugerowaniu opartym na odpowiednim doborze słów, mających wskazywać na fachowość autorów.

    Rząd GB do dzisiaj nie przedstawił żadnych dowodów na swoje twierdzenia, a portal na który się powołaliście, bezkrytycznie (nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz w przypadku Rosjan) wpisał się w agresywną narracje mająca u podstaw wywołać odpowiednie, negatywne wrażenie u czytelnika.
    Identyczne mechanizmy stosowane są przez Brytyjskie służby od lat w mniej lub bardziej zmodyfikowanej formie. Przykład – fałszowanie informacji przed inwazją na Irak. Stosowano skalowanie kłamstwa, od sugestii, poprzez domniemanie, do pewności.

    Abstrahując oczywiście od metadanych, w czym Macie całkowitą rację, o ile śledzone osoby byłyby odpowiednio wcześniej wytypowane do obserwacji.

    Pozdrawiam.

    • Dokładnie. To, że ktoś był w okolicy nie jest równoznaczne z tym, że popełnił przestępstwo. Londyn to jest duże miasta. Tam dziennie przechodzą miliony obywateli.

      Jest straszna propaganda w mediach. Nawalają na Iran, a wcześnie na Irak, Afganistan. Jak w Francji pałują żółte kamizelki, dzieci w szkołach zastraszają to to nie jest naruszanie demokracji.

    • Niesamowite że rosyjska dezinformacja dotarła i tutaj.

    • Zgadza się, propaganda ta działa na wielu poziomach, nikt nie mówi o masakrze Ligi Bodo, o ofiarach amerykańskich zbrodni wojennych, państwach które zniszczyli, manipilacjach w mediach które okazały sie być kłamstwami. Kto nagłośnił to, że “fakty” o KRLD, Iranie, Iraku, Rosji czy Syrii okazały się być nędznymi kłamstwami? Nikt. Nagłośnia się tylko kłanstwa w brukowcach, a sprostowania raczej nie. Przypuszczenia podaje się jako 100% potwierdzone fakty. Dlaczego dzisiaj sprawy w mediach głównego nurtu przedstawia się dyktując propagande zachodu, lub przynajmniej tak manipulując podawaniem faktów, aby chociaż teoche ukazać wine państwa, którego usa chce żebyśmy w taki sposób postrzegali? Odpowiedź jest prosta. A teraz najważniejsze, kto cokolwiek wie o Mateuszu Piskorskim, kto liznął sprawe zbrodni armii usa choćby w Iraku? Kto choć trochę śledzi najnowszą historie niezależnie? (CIA, więzienia CIA, Guantanamo, eksperymenty na ludziach, wywoływane zamachy stanu, szantaże, sabotaże (Turcja, Chiny, F35, Huawei) i tak dalej…) Chyba nikt. Cenie sobie bezpiecznik za ciekawe artykuły, ale brak sprostowania tej sprawy jest dla mnie bardzo bolesny.

    • @Xpatryk89 – ja śledzę takie rzeczy i wiem, że jest nas więcej. I dla równowagi zerkam sobie na to co piszą media dla proIetariatu i zauważyłem od jakiegoś czasu ciekawą rzecz w mediach głównego ścieku np wszelkie serwisy wp.pl. Jeśli w komentarzu do jakiegoś artykułu (nawet nie koniecznie politycznego, ale kłócącego się z oficjalną narracją redaktora) napiszesz rzeczową i merytoryczną opinię lub podasz konkretny fakt historyczny to taki komentarz znika. Znika nawet cały wątek jeśli umieścisz niewygodne stwierdzenie w ramach odpowiedzi na nie. Zostają popłuczyny, skakanie sobie ludzi do gardeł i obrzucanie się błotem w imię “Stop hejt”. W najlepszym razie dowiadujesz się, że Twoim pracodawcą jest Federacja Rosyjska :) Dziel i rządź.

  7. Lokalizacja telefonu komórkowego dzięki sygnalizacji SS7. Od wielu lat nie jest załatane….

  8. Prepaid z Rosji zabrany do UK – ściśle jeżeli to by była prawda to tylko telefon na kartę a i to niezbyt usprawiedliwione ze względu na taryfy czy różnice w sieciach komórkowych. Przecież za rozmowy międzynarodowe się sporo płaci – czy telefon służbowy czy nie. Że możliwe – owszem.Ale skoro podobno nawet w ABW przy wejściu składa się telefony to wyjazd za granicę z prywatnym i komunikacja z Moskwą choć raz kanałem otwartym mocno wątpliwa.Wydanie logów przez operatora podmiotowi zagranicznemu zwłaszcza jak ma na tacy,że nie rejestrowane mimo obowiązku też śmierdzi,podobnie jak usprawiedliwienie,że “ta postać przecież i tak nie istnieje”.To nie jest tak,że nawet u nas (a tym bardziej w Rosji) służby mają swojego człowieka u każdego operatora telekomów ? I nie zareagował ? Nie konsultowano z nim ? To jakaś komedia bezpieczeństwa by była.

    Interesujący przykład,ale Bellingcat i sprawa “otrucia Scripala” (bardzo nieudolnego jak na Rosjan – faceta który podobno nadal utrzymywał kontakty a nawet wchodził do Ruskiej ambasady załatwiać bronią chemiczną i to “przez córkę” zamiast jak potem Saudyjczycy zabić i pokroić trupa w ambasadzie – to się kupy nie trzyma) są bardzo grubymi nićmi szyte. Sama córka Scripala w pierwszej wersji tą całą broń chemiczną dostała do bagażu podobno w Moskwie – brak zatruć na lotnisku.Potem to zmieniano po kilka razy.

    Do tego rzekoma “buteleczka z nowiczokiem”. Faceci których oskarżono o ten zamach wystąpili potem w Ruskiej TV oczywiście odżegnując się od bycia w Rosyjskim wywiadzie.
    Co jeszcze nie świadczy,że nie są szpiegami.Ale poruszyli też trzymanie broni chemicznej w perfumach marki Nina Ricci przez facetów.To faktycznie perfum dla kobiet.Stwierdzili,że przecież takie perfumy nie przeszły by na lotnisku bo damski perfum u facetów wzbudził by podejrzliwość kontrolerów (co sugeruje,że jednak mogli być agentami).Perfum który przypomnę – kontroler/kontrolerka na lotnisku może zechcieć czasem wypróbować czy ładnie pachnie.Bo tak. Ok.Nie musieli jej mieć na lotnisku,nie musieli sami jej przemycać.Ok.Mogli się podawać za homosiów.Ale po co w takim razie brać to w formie “perfumu”. I jeszcze potem wyrzucić buteleczkę po broni chemicznej do śmietnika ? PPrzerobienie aplikatora ze zwykłego perfumu w sprayu to nie jest też rocket science,nie trzeba się nazywać do tegoAngus Mc Gyver więc po co wozić samolotem perfum wyglądający na damski ? Lecąc z Rosji nie “do domu,do żony” tylko jako “turysta” ?

    Ale ponieważ pewnie “wiecie swoje” – pozdrowienia z Moskwy )))

    • Przecież to nie chodziło o to, by go załatwić tak, żeby nikt nie wiedział co się stało i kto to zrobił, tylko żeby poszedł jasny przekaz, że jak ktoś pójdzie w jego ślady, to nigdzie się nie może ani on, ani jego rodzina, czuć bezpiecznie, nawet w takiej Anglii. Podobnie było w przypadku Litwinienki.

    • Co Ty za glupoty wypisujesz? Straznik graniczny bedzie chcial wyprobowac twoje perfumy bo tak? Jak moja babcia mowila – “szaleju sie najadles czy co?”

      Ja wozilem w bagazu podrecznym wiele razy maly flakonik damskich perfum(rozpakowane by mnie clo nie walnelo), torbeki damskie, garderobe… nikt nigdy nawet nie zapytal czy to moje czy prezent czy cos innego…

    • @Max: Tylko widzisz,poza Anglią i Londynem nie słychać zbyt głośno o takich przypadkach. I Rosjanie sobie podobno dowcipkują w swoich mediach,że Londyn to najwyraźniej jakiś “czarny punkt” dla Rosyjskich “zdrajców” :P

      A rzecz polega też na tym,że te wszystkie Brytyjskie dowody akurat w przypadku Scripala to o kant d.py rozbić…

      I jak nie chodziło o to,żeby było wiadomo kto i co dokładnie to Ruscy by sposób spokojnie znaleźli – ot taki Scripal poszedł by sobie popływać w Tamizie i może by go wyłowili (a może nie).

    • Prawdziwy skrytobójczy zamach w Londynie KGB przeprowadziło w 1978 roku przy pomocy tzw. “bułgarskiego parasola” uśmiercając Georgiego Markowa. Inna nazwa tego wynalazku to parasol Markowa. Warto poczytać. Nie wierzę w takie cofanie się w rozwoju służb specjalnych przez 40 lat, że trzeba by kogoś uśmiercać jakimś flakonikiem z lewymi perfumami. To bajeczka brytoli jakich w ostatnim czasie mnoży się tam niepokojąco dużo.
      Po za tym na zakładzie, w którym produkowano nowiczoka łapy położył nie kto inny jak USA.
      Podam ciekawy przykład z tego artykułu i nie jest to jedyne źródło na ten temat.
      https://www.salon24.pl/u/dawidowicz/854917,nowiczok-kazaczok-czy-fokstrot

      “Ciekawym aspektem sprawy „nowiczoka” jest okoliczność, iż po roku 1990 wyemigrowała z Rosji na Zachód spora grupa badaczy, w tym również wybitnych specjalistów dotychczas zajmujących się rozwojem broni chemicznej. Oto bowiem w roku 1998 r. w Bibliotece Spektralnej Narodowego Biura Standardów USA rosyjscy specjaliści przypadkowo natrafili na zapis dotyczący formuły chemicznej struktury molekularnej nowiczoka-5 (kod A-234). Kontrolerzy rosyjscy nie zdołali ustalić, od jak dawna receptura produkcji „nowiczoka” znajdowała się w bazie danych Centrum Badań i Rozwoju Chemicznego Armii USA.”

      I jeszcze jeden.

      “Zakład produkcyjny oraz poligon w Nukusie (Uzbekistan) zostały w ramach likwidacji broni chemicznej zamknięte w roku 2000, a znajdujące się w magazynach zakładu produkcyjnego zapasy broni chemicznej były sukcesywnie niszczone pod nadzorem, między innymi specjalistów amerykańskich i kontrolerów z Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej, za fundusze przyznane dla Uzbekistanu przez Kongres USA. Operację niszczenia tych zapasów definitywnie zakończono w roku 2017.”

      Tak więc teges. Równie dobrze można posądzić gang Olsena o przeprowadzenie zamachu za pomocą śmiechu w puszce sprayu, którym handlował Benny.

  9. Opowiem Wam Metahisotię.
    Wczoraj o godzinie 17:23 z mojego numeru telefonu wykonano połączenie na numer należący do pizzerii.
    Rozmowa (nie powiem o czym) trwała 57 sekund.
    O godzinie 17:55 było połączenie przychodzące na mój numer od osoby znajdującej się 20 metrów od mojej pozycji. Rozmowa trwała 13 sekund. Nie powiem o czym była rozmowa.
    O godzinie 17:56 z mojej karty zostało pobrane 48zł. Nie powiem na co te pieniądze poszły.

    Nie powiedziałem Wam, co wczoraj jadłem i w ile osób. Podałem tylko kilka metadanych.

  10. Niebezpiecznik, za takie artykuły was uwielbiam, to sie czyta! Tak dalej proszę :)
    Zastanawia mnie czy każdy ma prawo złożyć taki wniosek o swoje metadane i czy operator music to w takiej formie udostępnić?

  11. Skripal żyje. Jego córka też. O czym większość społeczeństwa nie wie. Bowiem “otrucie” sugeruje, że nie żyją. Tak manipuluje się właśnie informacją.

  12. Sprawa Skripala jasna nie jest. Przypomina sprawę Babczenki, tylko lepiej przeprowadzoną, czyli działanie pod obcą flagą. Babczenko też był zamordowany, pokazano zdjęcia, krew, wskazano winnych (Rosjan oczywiście) ale potem go nie schowano i ktoś go zdemaskował. Dorobiono szybko historyjkę o “demaskowaniu ruskich agentów”, nie wyjaśniając, w jaki sposób taka akcja miałaby ich demaskować. Na świecie trwa wojna, gorąca i zimna. Akcje takie mają uderzać w wizerunek Rosji i wywoływać złe skojarzenia. I to działa – przykład z FaceApp – “łolaboga, Putnin mnie szpieguje”, krzyczy ktoś, kto jednocześnie ma w kieszeni telefon z systemem Google i zainstalowaną apka FB.

  13. Wydaje mi się, że próba otrucia Skripala od początku nie miała być jakąś tam super tajną akcją. Wprost przeciwnie miała pokazać “zdrajcą” i “przyszłym zdrajcą” że ramie FSB sięga wszędzie i że nie będą się pier…ć. A zdrajcy i ich rodziny będą umierać w męczarniach.

  14. W nowomowie sygnalista, w normalnej mowie kapuś albo donosiciel. Jednak w tym artykule słowo to zostało błędnie użyte, nie pasuje do kontekstu. Właściwe słowo to wtyczka albo źródło.

  15. A może niebezpiecznik zainteresuje się tym jak można było w Plus GSM wchodzić na skrzynki pocztowe z innych telefonów plusa i nawet z numerów z niektórych numerów (pewną kombinacją trzech ostatnich cyfr) dzwonić na jego koszt?
    Wystarczylo zadzwonić na numer 2696 i furtka była otwarta.

  16. “Niezależni dziennikarze” z Bellingcat, czyli frontendu brytyskiego wywiadu “dostali logi od pracownika rosyjskiego telekomu” (może redakcja poprosi, też przecież jest dziennikarzami, o logi Korwina-Mikke, zobaczymy z kim z KGB w Moskwie się spotykał) i na tej podstawie zrobiono dowód na działalność szpionów, którzy otruli dzieci, kaczuszki, kotka i Skripalów (takie sfałszowane fotki podstawiło CIA Trumpowi by wprowdził sankcje), przy czym miesiącami brytyjski ustalał jak, bo “nawiczok działa bez objawów przez 6 godzin”, ale tajemniczy policjant (nazwisko?) umarł po podniesieniu flakonika od razu, przy czym Skripali odratowano bez trwałych szkód dla zdrowia, choć wynalazca twierdzi, że trucizna nieodwracalnie niszczy komórki i antidotum tylko przerywa proces, ale komórki nerwowe nie odrastają. ” Przypadkowo” skripali znalazła Naczelna Pielęgniarka Wielkiej Brytanii, czyli osoba z certyfikatami do tajemnic wojskowych a działo się to w.miejacowości, gdzie są brytyjskie laboratoria wojskowe broni chemicznej i biologicznej, gdzie jest kilka kamer na każdym rogu i agent jaktrwywiadu w co 10 samochodzie a jedyne co przedstawiają Brytyjczycy to zdjęcia bramki na lotnisku i rzekome logi. Do tego sfałszowany flakonik perfum, tak jakby FSB nie wiedziało, że UE ma świra na punkcie podróbek i nie mogło kupić oryginalnych perfum by nie ryzykować wpadki z celnikami. Jedna wielka kwitnąca lipa jak rakiety z bronią chemiczną w Iraku gotowe w 45 min. zniszczyć USA. :)

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: