11:58
2/3/2020

Odpowiedź na to pozornie proste pytanie może zaskoczyć nawet zawodowego detektywa. Szczególnie jeśli ta odpowiedź jest udzielana na sali sądowej w ramach sprawy o naruszenie art. 267 Kodeksu karnego.

W społeczeństwie funkcjonują ciekawe poglądy na temat pracy prywatnych detektywów. Są one kształtowane na podstawie filmów i seriali, a dziś nierzadko są to seriale “paradokumentalne”, czyli “tak-jakby-prawdziwe”. Fikcyjni detektywi potrafią podsłuchiwać, nagrywać, czasem też wkradać się do różnych miejsc i czytać nieprzeznaczone dla nich dokumenty.

Tak naprawdę prawo ogranicza prywatnych detektywów i to mocniej niż może się wydawać. Mówi o tym m.in. wyrok Sądu Rejonowego w Gorlicach z dnia 29 kwietnia 2019 roku (sygn. akt. II K 209/16), który dotyczy stosowania podsłuchu.

Uzyskali “nagranie intymnej rozmowy”

Przed sądem stanęły trzy osoby. Pani J.L. oraz panowie A.C. i P.B (detektywi).

Pani J.L wynajęła obu Panów jako detektywów do sprawy związanej z rozwodem. Oni zaś w ramach prowadzonego śledztwa podrzucili dyktafon do samochodu obojga małżonków. Mówiąc ściślej – detektyw podjechał na posesję i pani J.L. otworzyła samochód, którego była współwłaścicielką. Z akt sprawy wynika, że detektywi woleli by sama zainteresowana podrzuciła dyktafon, ale ona bała się, że nie zrobi tego jak należy.

Akcja zakończyła się “sukcesem” czyli nagraniem “intymnej rozmowy”, której zapis trafił następnie do biura wykonującego transkrypcję. Treść rozmowy została przedstawiona w sądzie w ramach sprawy rozwodowej, ale mąż poszedł na policję i złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na wejściu w posiadanie informacji, do których J.L. nie była uprawniona.

Zleceniodawczyni i detektywi stanęli przed sądem oskarżeni o przestępstwo z art. 267 §3 KK. Przypomnijmy jak brzmi ten przepis.

Art. 267 § 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie
(…)
§ 3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.

I teraz możecie sobie zadać następujące pytania. Czy dyktafon to “urządzenie podsłuchowe” i czy detektywowi naprawdę nie wolno podsłuchiwać?

Zdjęcie nie przedstawia żadnego z uczestników opisywanej sprawy. Wszelkie podobieństwo jest przypadkowe (fot. Jeena Paradies, lic. CC BY 2.0)

Detektyw uznał, że przepisy nie zabraniają

Zwłaszcza pan A.C. przekonywał przed sądem, że nie doszło do naruszenia prawa. Pani J.L. była przecież współwłaścicielką pojazdu i właściwie sama mogła sobie do niego włożyć dyktafon. Poza tym A.C. był zdania, że realizując zlecenie detektyw jest uprawniony do zbierania danych osobowych bez zgody osób, których dane dotyczą, przynajmniej w zakresie prowadzonej sprawy. Ustawa o działalności detektywistycznej – zdaniem detektywa – w żaden sposób nie precyzuje jakimi metodami technicznymi może się posługiwać, a poza tym urządzenia podsłuchowe rejestrujące obraz i dźwięk są powszechnie dostępne.  Ponadto detektyw twierdził, iż:

  • sam regularnie analizuje aktualne przepisy i orzecznictwo sądów, a w żadnym z orzeczeń ani przepisów nie spotkał się z zakazem stosowania podsłuchu w postaci mikrofonów czy dyktafonów;
  • zgodnie z jednym z orzeczeń sądu najwyższego jako detektywowi wolno stosować wszelkie środki, które nie są wyraźnie przez konkretny przepis prawa zastrzeżone dla służb;
  • że żaden przepis ustawy o Policji, Straży Granicznej, CBA, ABW nie zawiera katalogu urządzeń ani nawet zakresu czynności operacyjno-rozpoznawczych oraz;
  • że  przy tak skonstruowanych przepisach każde działanie detektywa może być traktowane jako operacyjno-rozpoznawcze, że jest rzeczą oczywistą, że urządzeniami technicznymi posługują się powołane do tego służby, jednak nie może to automatycznie powodować sytuacji, której jego działanie polegające na nagrywaniu, będzie traktowane jako prowadzone niezgodnie z ustawą.

Sąd w ramach tej sprawy badał też inne drobiazgi np. udział oskarżonego P.B. w dokonywanych czynnościach oraz udział osoby, która dokonała transkrypcji nagrania. Nie widzimy potrzeby by wchodzić w te szczegóły. Zamiast tego od razu odpowiedzmy na pytania o podsłuch.

Sąd: “Podsłuchiwanie jest zastrzeżone dla służb”

Sąd uznał, że do naruszenia prawa jednak doszło. Po pierwsze dlatego, że art. 45 ustawy o usługach detektywistycznych penalizuje wykonywanie przez detektywów czynności ustawowo zastrzeżonych dla organów i instytucji państwowych. Przy wykonywaniu zleconych czynności detektyw ma obowiązek kierować się zasadami etyki oraz lojalnością wobec zlecającego usługę. Powinien też działać ze szczególną starannością, aby nie naruszyć wolności i praw człowieka i obywatela (art. 6 ustawy o usługach detektywistycznych). Natomiast zgodnie z art. 7 ww. ustawy, wykonując swoje czynności detektyw nie może stosować środków technicznych oraz metod i czynności operacyjno-rozpoznawczych, zastrzeżonych dla upoważnionych organów na mocy odrębnych przepisów.

Istotnie zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego ustawa nie definiuje pojęcia czynności operacyjno-ozpoznawczych, ale… polski ustawodawca definiuje co wolno służbom. Dlatego – zdaniem sądu – oceniając czyn oskarżonego należy wziąć pod uwagę treść przepisów ustawy o Policji, które dają funkcjonariuszom Policji upoważnienie do prowadzenia niejawnie kontroli operacyjnej, polegającej m.in. na stosowaniu środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji i dowodów, a w szczególności treści rozmów telefonicznych i innych informacji przekazywanych za pomocą sieci telekomunikacyjnych.

Tym samym detektyw nie może m.in. dokonywać takich czynności jak przeszukanie, nie jest uprawniony do uzyskiwania dostępu i kontroli przesyłek, nie ma możliwości do pozyskania i utrwalenia treści cudzej korespondencji (również elektronicznej). Detektyw nie może także stosować podsłuchów. W tym przypadku mamy bowiem do czynienia z gromadzeniem, przetwarzaniem a także przekazywaniem precyzyjnych danych – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Panowie A.C. i P.B. zostali ukarani grzywnami w wysokości odpowiednio 1200 zł oraz 1000 zł. W przypadku pani J.L. postępowanie zostało warunkowo umorzone na okres próby jednego roku. Ponadto sąd orzekł wobec oskarżonych obowiązek zadośćuczynienia poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonego  (tj. podsłuchiwanego męża) solidarnie kwoty 3000 złotych uznając, że taka kwota jest adekwatna dla pokrzywdzonego za popełnione na jego szkodę przestępstwa. Oskarżeni mieli też ponieść koszty postępowania.

W bazie orzeczeń sądowych ten wyrok figuruje jako “nieprawomocny”. Redakcja Niebezpiecznika dowiedziała się, że w sprawie była wniesiona apelacja, ale wyrok już jest prawomocny.

Ze skazanym detektywem trzeba się zgodzić co do jednego. Urządzenia do śledzenia są powszechne i coraz tańsze. Pisaliśmy kiedyś w Niebezpieczniku o tym jak można wykryć ukryte kamery, choć główną radą płynącą z artykułu jest to, aby nie przesadzać z tym wykrywaniem jeśli nie mamy na ten temat specjalistycznej wiedzy. Pisaliśmy też o problemach z “konsumenckim” oprogramowaniem do śledzenia, czyli z tzw. stalkerware.

Przy okazji przypominamy, że można całkowicie legalnie podsłuchiwać redakcję Niebezpiecznika, ale tylko w ramach podcastu Na Podsłuchu.

Przeczytaj także:



35 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Brzmi jak scam “na rozwodnika”.

  2. a co zrobic jak na swiatlowodzie ping z ich rutera do centrali firmy multi***ia wynosi 19 ms bez wzgledu na jakiekolwiek inne okolicznosci sprzetowe ? wyglada na to ze transmisja wewnatrz w/w firmy idzie przez Bandustan, o zrywanych “zawieszanych” nie wspomne … co robic, jak zyc ? PS. rozmowa z dzialem technicznym konczy sie informacja ze swiatlowody moga ulegac zagieciom … :)

    • Przecież to normalne. Po pierwsze jak się światłowód zegnie to fotony biegnące po zewnętrznej mają dłuższą drogę i stąd dodatkowe opóźnienia. No i jak światłowód jest prosty to ma długość powiedzmy “x”. A jak się zrobi kółko to pojawia stała “pi” = 3.14. Nie dość że droga wydłuża się 3x, to jeszcze zostaje końcówka “14 setnych”. Dodaj jeszcze zmiany temperatury (szczególnie teraz, kiedy za dnia ciepło a w nocy zimno) i od razu z tych 14 robi się 19ms pingu.

      No nie wiem czego tu można nie rozumieć ;-)

    • A co ma to wspólnego z detektywem? Światłowód ma śledzić?

    • Banalnie proste – nie zginaj światłowodów!

    • Zgłoś się do detektywa

    • wybitni komentatorzy nie zwrocili uwagi ze ten usmiech to jest smiech przez lzy, pytanie bylo retoryczne, no bo jak mozna sie spodziewac odpowiedzi na tak opisana sytuacje … a historia jedna z wielu … medrkujcie dalej … moze wsz szef przeczyta jacy to sprytni jestescie i bedziecie mogli wlasna rodzine podgladac na legalu …

    • Pierwsze- masz w umowie o świadczenie usług podany maksymalny ping?
      Drugie- jesteś pewien, że gdzieś po drodze nie ma przejścia na miedź?
      I od razu odpowiem na pierwsze- prawdopodobnie nie, co za tym idzie, dopóki nie udowodnisz, że wysokie pingi w istotny sposób utrudniają ci korzystanie z internetu, nie masz szans na żadną poprawę. A ping 24 to wcale nie taki zły wynik.

  3. Hmm brzmi trochę absurdalnie… bo przecież na każdym kroku jesteśmy w taki sposób podsłuchiwani.
    Przykład: http://di.com.pl/w-pociagach-twoje-rozmowy-moga-byc-nagrywane-to-nie-zart-50447

    Przecierz to idealnie podchodzi pod art. 267 §3 KK.

    Czy gdybym nagrał taką rozmowę “przypadkowo” (stoję z boku z telefonem z włączonym nagrywaniem a obok mnie ktoś rozmawia) to byłoby ok? Wszak nie nagrałem tego “w celu uzyskania informacji”.
    Brak konsekwencji w polskich przepisach i polskim sądownictwie to przykry żart.

    • > Czy gdybym nagrał taką rozmowę “przypadkowo”

      Jeżeli jesteś przy tej rozmowie obecny, to wolno Ci ją nagrywać nawet jeżeli w niej nie uczestniczysz. Ale jeżeli ludzie rozmawiający wyjdą do innego pomieszczenia, a Ty tam zostawisz nagrywającego smartfon/doktafon/pluskwę/…, to popełniasz przestępstwo.

      Sprawa nagrywanie w pociągach moim zdaniem jest bulwersująca i PKP IC powinno zostać ustawowo zmuszone do zaprzestania takich praktyk. Problemy prawne są dwa:
      1) wnętrze ogólnodostępnego wagonu to miejsce publiczne,
      2) w Polsce nie ma żadnej ustawy ani o monitoringu wizyjnym, ani fonicznym.

      Nie tylko zresztą w pociągach IC jest nagrywany dźwięk – w tramwajach w Łodzi niestety też:
      https://panoptykon.org/wiadomosc/na-tropie-kamer-z-nagrywaniem-dzwieku

      Bardzo mnie smuci, że Polacy nie protestują przeciwko takim praktykom.

    • Detektyw to nie właściciel. Pkp jest właścicielem i może zainstalować co chce w swoich pociągach tak jak Ty w swoim domu.

    • A czy sam zaprotestowałeś? Zaprotestuj pierwszy i przekaż swoje dane policji i urzędowi ochrony danych a druga strona je pozna. Wraz z PESEL-em.

  4. Zapewne zdjęć też nie może robić bez zgody osoby, którą śledzi. Więc co może?

    Wtyczka policyjna, nawet jeśli donosi na przestępców, to najpierw powinna pójść siedzieć bo przecież działa w strukturze mafii. Itp., itd…

    PS Gdyby to zdradzana żona była ostatnią osobą, która dotykała dyktafonu, to sprawy by nie było? Czy żona też powinna pójść siedzieć za to, że miała dość bycia oszukiwaną i potrzebowała konkretnego dowodu?

    • > Zapewne zdjęć też nie może robić bez zgody osoby, którą śledzi.

      Każdy może robić zdjęcia w miejscach publicznych, również zdjęcia wnętrz cudzych prywatnych domów, jeżeli są z miejsca publicznego widoczne. I z tego korzystają detektywi. Legalnie działający detektyw nie może zajrzeć za okno w którym są zasłony.

      > Więc co może?

      Jeśli chodzi o prywatność innych, nie wolno mu nic więcej niż zwykłemu śmiertelnikowi.

      Dopuszczone jest przetwarzanie przez detektywa danych *osobowych* – musi mieć to uprawnienie, bo w działalności zawodowej przetwarza dane osobowe – ma obowiązek np. zweryfikować tożsamość zlecającego. A podsłuchy i podglądy z miejsc prywatnych i mu niedostępnych to jest coś znacznie więcej niż dane osobowe.

      Jeszcze co do artykułu:
      > Natomiast zgodnie z art. 7 ww. ustawy, wykonując swoje
      > czynności detektyw nie może stosować środków technicznych
      > oraz metod i czynności operacyjno-rozpoznawczych,
      > zastrzeżonych dla upoważnionych organów na mocy
      > odrębnych przepisów.

      Chciałbym zwrócić uwagę, że powyższy przepis jest w gruncie rzeczy zbędny.

      Bo nikomu nie wolno naruszać cudzej prywatności, za wyjątkiem służb i to tylko w ściśle określonych prawem przypadkach i wyłącznie po zarządzeniu kontroli operacyjnej przez odpowiedni organ.

      Kluczowy jest przepis art. 267 KK i on wystarczy, by taki detektyw poniósł odpowiedzialność karną. Dlatego art. 7 ustawy o usługach detektywistycznych jest nadmiarowy.

  5. Oj tam oj tam. Agencji Septagon wszystko wolno!

  6. No to NSA, Echelon etc. mają problem… ;) detektywi coś niegramotni, mogli uzgodnić z żoną podsłuchiwanego, że to ona podrzuci co pierwotnie miało mieć miejsce. Tak czy inaczej trzeba uważać co się mówi, piszę i gdzie. Jeszcze nie ma powszechnej inwigilacji myślenia, dwój-myślenia ale do Equlibrium niebezpiecznie coraz bliżej…

  7. Ktoś się za dużo na oglądał tasiemców typu zdrady i septagon i inne “gówna”

    i mysia że tak wolno a tutaj nie ma tak fajnie i dobrze

  8. 20.000-30.000 taka powinna być najmniejsza kara a nie jakies tysiąc ileś złotych

  9. Ciekawe co w przypadku, gdyby to żona umieściła dyktafon i samodzielnie dokonała transkrypcji. Aha, no i dyktafon byłby oczywiście jej własnością. Wtedy git? :)

    • Wtedy – jeżeli byłaby obecna przy rozmowie, którą nagrywała dyktafonem – nie popełnia przestępstwa.

      Ale inna osoba (nagrana w czasie rozmowy) nadal mogłaby wnieść pozew w oparciu o przepisy Kodeksu Cywilnego, ale to już inna bajka.

    • Nie. Żona też była sądzona. Upiekło się jej dlatego, że sędzia zastosował warunkowe umorzenie postępowania – z litości nad nią. To nie znaczy, że sprawa zamknięta, w przypadku recydywy proces jest odwieszany.

  10. Wniosek jest taki, że detektyw powinien sam przyczepić się do podwozia samochodu albo schować w bagażniku, nakrywając się plecionym workiem z kawą rzemieślniczą. Wtedy mógłby podsłuchiwać i zapisywać wszystko. To, że nie stanowiłoby to dowodu, a tylko zeznanie świadka, to inna sprawa.

    • +1

    • Dowód ze świadka jest dowodem tak samo podlegającym ocenie sądu, jak dowody z innych źródeł.

    • @CluelessKiwi
      E tam, to naruszenie mienia!
      Zostaje tylko jeździć za mężem (dla niepoznaki: przebrany za wodopój) trzymając w rękach mikrofon paraboliczny albo laserowy.

  11. Hm, w takim razie każde urządzenie z mikrofonem nagrywające dźwięk bez naszej wiedzy (asystenci, telewizory, smartfony i nie wiadomo co jeszcze) łamie prawo ;o)

  12. No to po zbóju kara za nielegalny podsłuch – 1200zł… Przy czym w polskim prawie nie ma zakazu “owocu zatrutego drzewa”, więc tylko od widzimisie najlepszej kasty zależy, czy nielegalnie zdobyty dowód włączy do sprawy czy nie… :-)

    • Akurat uważam, że jeśli chodzi o “owoce zatrutego drzewa”, to jest to rozsądne. Abstrahując od konkretnej sprawy, to przestępcy nie może się upiec tylko dlatego, że policjant (lub ktokolwiek inny) popełni jakiś błąd. Oczywiście za ten błąd ów policjant (czy detektyw itd.) powinien ponieść stosowne konsekwencje, ale nie powinno to automatycznie uniewinniać przestępcy. Zresztą są też przepisy o poświęcaniu dobra niższego na rzecz wyższego i jeśli nie było na przykład innej możliwości ujęcia przestępcy lub zapobieżenia przestępstwu, niż naruszenie “mniej ważnych praw”, to osoba działająca w dobrej wierze nie powinna ponosić konsekwencji naruszenia prawa, bo dojdziemy do absurdów, że sąsiad będzie lał żonę a pójdzie siedzieć ten, kto wejdzie do niego do domu i go obezwładni do czasu przyjazdu policji.

  13. Detektywom proponuje inne rozwiązanie:
    Małżonka kupuję mężowi w prezencie rejestrator jazdy z mikrofonem.
    A w wyniku drobnego zdarzenia (mało wariatów na drogach? nie mówię o uszkodzeniu, ale chociażby o pieszym na czerwonym, zajechaniu drogi, wymuszeniu pierwszeństwa itp. – nawet nie trzeba się starać czy prowokować takich zachowań), małżonka zgrywa cały materiał z karty pamięci. W trakcie wyszukiwania właściwego nagrania przypadkowo odkrywa zdradę.

  14. Nie wolno robić takich rzeczy nikomu, nawet żonie.

  15. Zupełnie nie rozumiem. KK ” kto bez uprawnienia…” W myśl ustawy o usługach detektywistycznych art2 my takowe uprawnienia mamy. Dalej §3 “Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym …” Doczepić się chcę “posługuje się urządzeniem podsłuchowy, wizualnym…” Więc na jednej szali jest urządzeni podsłuchowe np dyktafon i urządzenie wizualne, więc aparat. Robienie zdjęć również jest w czynnościach policyjnych. Więc idąc tym rozumowaniem detektyw nie może podsłuchiwać ani robić zdjęc!!! Absurd!!! ja w swojej pracy używam zarówno aparatu jak i urządzeń nagrywających fonie, ba nawet mam to w ofercie na swojej stronie http://www.detektyw-gdynia.com

    • > W myśl ustawy o usługach detektywistycznych art2 my takowe uprawnienia mamy

      Nie chce mi się wierzyć, że pisząc takie bzdury, jesteś detektywem.

      Nie macie żadnych uprawnień różniących was od szarego człowieka poza prawem przetwarzania danych *osobowych* osób bez wiedzy i zgody tych osób.

      Nie wolno wam podsłuchiwać ani nagrywać w jakikolwiek sposób wydarzeń (w tym rozmów), w której nie uczestniczycie.

      Kwestia przydatności tak zdobytego dowodu w sądzie to odrębna sprawa, ale wasz brak uprawnień jest bezsporny.

  16. Z ciekawości zapoznałem się z treścią wyroku i co wpadło mi w oko:

    1. Pani J.L zawarła umowę na: „obserwacji męża M. L. celem ustalenia kobiety, z którą się spotyka, sporządzenie dokumentacji foto i video z kontaktów z tą kobietą oraz ustalenie jej danych personalnych”.

    Dalej w treści wyroku czytamy: “W trakcie realizacji zlecenia oskarżona J. L. zdecydowała, żeby dalsza obserwacja M. L. objęła także użytkowany przez niego samochód marki H. o nr rejestracyjnym (…), zapewniając, że jest właścicielką pojazdu
    i dysponuje kluczykami. W nieustalonym dniu w okresie od 24 czerwca 2014 r. do 10 lipca 2014 r. kiedy M. L. przyjechał do miejsca zamieszkania oskarżonej J. L. na spotkanie z dziećmi, oskarżona wykorzystując dostęp do kluczyków otworzyła zamknięty samochód marki H. o nr rej. (…) natomiast oskarżeni A. C. i P. B. umieścili wewnątrz urządzenie techniczne w postaci dyktafonu. Za pomocą tego urządzenia oskarżeni uzyskali informację, do której nie byli uprawnieni tj. zapis intymnej rozmowy M. L. z R. K..”

    Może mnie ktoś poprawi ale jak dla mnie błąd zleceniodawcy i zleceniobiorców polegał na tym, że umowa została zawarta na usługę obserwacji wizualnej a nie rejestracji dźwięku.

    2. Natomiast co od uzasadnienia wyroku to sąd przytacza, że panowie detektywi złamali art. 7 Ustawy o usługach detektywistycznych i jako punkt odniesienie przytacza Ustawę o Policji.

    Patrząc na Ustawę o Policji – art. 14 mówi o tym, że formacja ta ma prawo do realizowania m.in. działań operacyjno-rozpoznawczych ale “W granicach swych zadań …” a zadania te określone są w art.1 ustęp 2, np. punkt 4 “wykrywanie przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców”.

    Zdrada małżeńska nie jest w Polsce penalizowana więc nie podchodzi to pod zadania Policji (ani żadnej innej służby). Moim zdaniem penalizowanie używania łatwo i legalnie dostępnych środków technicznych w takich sprawach jest działaniem lekko przesadzonym ze strony sądu.

    Uważam, że wyrok ten jeśli/kiedy będzie oficjalnie prawomocny może być zastosowany jako metoda do uniemożliwienia prowadzenia zawodu detektywa w Polsce, bo np. w uprawnieniach Policji jest także prowadzenia obserwacji (razem z nagrywaniem) w miejscach publicznych co jest często jedną z podstawowych metod pracy detektywa.

    • > Może mnie ktoś poprawi ale jak dla mnie błąd zleceniodawcy i zleceniobiorców polegał na tym, że umowa została zawarta na usługę obserwacji wizualnej a nie rejestracji dźwięku.

      Treść umowy między żoną a detektywami nie żadnego znaczenia. Zapisy takiej umowy nie odwołują przepisów prawa polskiego.

      Detektywowi (podobnie jak każdemu szaremu człowiekowi) wolno obserwować (i rejestrować obraz) W MIEJSCU PUBLICZNYM. Ale jak figurant np. zasłoni zasłonki w samochodzie, nie wolno obserwującemu za te zasłonki zaglądać.

      Na identycznej zasadzie nie wolno podsłuchiwać rozmowy, w której nie uczestniczy, kropka. Takie coś mogą tylko służby i to tylko wtedy, gdy właściwy organ zarządzi kontrolę operacyjną.

      Nie ma znaczenia czy zrobiła to żona czy detektyw, czy przechodzący obok bezdomny – podsłuchując rozmowę tego człowieka przy której nie byli obecni, popełnili przestępstwo. Powinni być surowo ukarani.

      To, czy w taki sposób (przestępczo) zdobyte nagrania mogą być dowodem w sądzie, to oddzielne zagadnienie. PiS zresztą jakiś czas temu mocno zmodyfikowało przepisy w tym obszarze – przez tę zmianę nielegalnie zdobyte dowody prawie zawsze są dopuszczalne. Niestety. Polecam lekturę kodeksów (obecnych i poprzednio obowiązujących)

  17. […] Pisaliśmy już w Niebezpieczniku, że potajemne nagrywanie ludzi dyktafonem narusza ten przepis, nawet w przypadku prywatnego detektywa. Rzecz jednak w tym, że osoba nagrywająca np. rozmowę w […]

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: