9:17
13/4/2010

O braku (?) procedur bezpieczeństwa w kontekście katastrofy w Smoleńsku już pisaliśmy — nie wspomnieliśmy jednak w tamtym tekście o szalenie ważnym aspekcie, który dziś rano poruszono w audycji Kontrwywiad RMF-FM; czy istnieje szansa na to, że Rosjanie, którzy na teren katastrofy dotarli wcześniej niż Polacy, przechwycili jakieś tajne dokumenty? Przypomnijmy, że w prezydenckim samolocie znajdowali się nie tylko wysocy rangą polscy urzędnicy, ale również dowódcy Sił Zbrojnych.

Tajne dokumenty na terenie katastrofy?

W porannej audycji, redaktor RMF-FM zadał Witoldowi Waszczykowskiemu, byłemu wiceministrowi, a obecnie zastępcy szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego następujące pytanie (parafraza):

Czy sądzi Pan, że Rosjanie mogli przechwycić jakieś tajne, polskie dokumenty na miejscu katastrofy?

Witold Waszczykowski odpowiedział, że celem wizyty polskiej delegacji nie były narady czy dyskusje polityczne lub militarne, ale uroczystość obchodów rocznicy zbrodni Katyńskiej.

W związku z tym, Waszczykowski nie podejrzewa, aby na pokładzie samolotu znajdowały się jakieś tajne dokumenty. Jego domysły potwierdzają w oficjalnym oświadczeniu Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Należy jednak podkreślić, że któryś z pasażerów mógł mieć ze sobą laptop lub komórkę (prywatną, służbową).

Sejfy w samolotach rządowych

Waszczykowski zauważył, że warto na przyszłość zadbać o większe bezpieczeństwo przewożonych dokumentów i proponuje aby samoloty m.in. wyposażać w specjalne kasetki, w których na czas lotu umieszczane będą ważne dokumenty.

Sejf

Chociaż nie zostało to powiedziane wprost, zakładamy, że kasetka będzie na tyle duża, że oprócz papierowych teczek zmieści również elektronikę (laptopy, smartphony).

A może jednak szyfrowanie?

Pomysł kasetki/sejfu wydaje nam się dobry — co jednak, jeśli pasażerowie będą chcieli popracować na “chronionych” danych w czasie lotu, a katastrofa (np. zderzenie, zestrzelenie) zdarzy się w trakcie tej pracy? Warto również zdać sobie sprawę, że nawet sejfy można otworzyć — często nie pozostawiając żadnych śladów, i wtedy nie zawsze oczywistym będzie, że “wróg” na terenie którego doszło do katastrofy, dobrał się do danych…

Może lepszym pomysłem byłby wymóg tzw. szyfrowania całego dysku na prywatnych i służbowych laptopach należących do przedstawicieli Sił Zbrojnych i Rządu? Słabości tej metody opisane przez nas w tekście jak złamać hasło do TrueCrypta i Bitlockera wydają się być pomijalne w przypadku wydarzeń takich jak katastrofa lotnicza…

Pozostaje jednak pytanie, co zrobić z papierowymi “wydrukami”, które dla wielu osób są wygodniejsze niż czytanie z ekranu komputera? Nie można zakładać, że wszystkie ulegną zniszczeniu (np. spłoną) podczas katastrofy…

Przeczytaj także:


16 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Warto pomyśleć też o jeszcze 1 sprawie: na pokładzie samolotu na pewno były urządzenia do łączności [międzyresortowej, międzyrządowej itp], szyfry itp – cały ten hardware jest teraz w Rosji, będzie drobiazgowo analizowany [tak jak każdy inny cm2 samolotu]… ryzyko, że jakieś poufne dane mogę w ten sposób wpaść w niepowołane ręce jest IMO znaczne.
    Jesli się nie mylę, to nasza “rządówka” korzysta z tego samego sprzętu co reszta UE – czyli wszystkie państwa Unii muszą przeanalizować ryzyko i zmodyfikować łączność.

  2. plotek chodzi dużo, jedną z nich było to, że są jakieś papiery, które prezydent ma zawsze przy sobie.

    ps. gratuluję sprytu w układaniu tekstu: do każdego da się wkręcić parę linków do poprzednich tematów, czy jakąś reklamę :)

  3. Osobiście uważam, że wywiad rosyjski byłby w stanie wyciągnąć więcej informacji niż to co potencalnie mogłoby zostać odnalezione na terenie wypadku lotniczego :> Powyższy tekst ma na celu zwrócenie uwagi na a) problem transportu danych poufnych b) procedury bezpieczeństwa i analizę ryzyka c) interesujące pomysły ulepszeń zaproponowane przez BBN.

    @dzek. bezpieczeństwo to rozległy temat, zamiast pisać rozwlekle i ciągle się powtarzać, wolimy zalinkować do tego, co już kiedyś opisaliśmy (i bynajmniej nie są to reklamy, a wartościowe w kontekście główngo tematu informacje uzupełniające).

  4. Dokładnie to samo pomyślałem, czytając w portalach te dywagacje. Po jakie licho taskano by do Katynia tajne dokumenty NATO? Jeśli już jakieś brano, to ktoś powinien wiedzieć, co.
    Co do szyfrowania: sprawa niby oczywista, ale znając kompetencje pewnych osób mam poważne wątpliwości…

  5. Skończmy z traktowaniem Rosji w kategoriach potencjalnego wroga. Mamy przecież wspólnego wroga, jakim są terrorysci (m.in. zamachowcy samobójcy). Warto jednak przeanalizować procedury bezpieczeństwa pod kątem ochrony tajnych danych mających znaczenie dla bezpieczeństwa państwa.

    PS1
    Jeśli chodzi o telefony szyfrujące to polska firma Techlab 2000 może pochwalić się telefonem szyfrujacym Xaos Gamma http://www.tl2000.pl/produkty/telefony_gsm/xaos_gamma. To cacko kosztuje 7999 PLN brutto http://tbmtelekom.eu/. Nie jest to wypasiony smartfon, ale szyfruje rozmowy i był swego czasu w sieci Orange. Jest to chyba jedyny polski telefon GSM, bo inne niby polskie telefony, czyli myPhone lub Lark to zwyczajne chińskie masówki średniej (delikatnie mówiąc) jakości. polski jest w nich raczej tylko soft (do tej grupy należy też Plusfon).

    PS2
    Można też szyfrować smartfony poprzez instalację na każdym z nich oprogramowania szyfrującego dane i głos. Wtedy powstają niezbyt drogie telefony szyfrujące, z tym że wtedy szyfruje software co nie jest tak niezawodne jak szyfrowanie przez hardware w prawdziwych (i odpowiednio drogich) telefonach szyfrujących. Kiedyś słyszałem o takim sofcie na smartfony szyfrującym głos za 200$ za licencję (chyba australijskim, ale nie pamiętam).

    PS3
    Istnieją też laptopy tempest, ale nie są ani najtańsze ani małe i lekkie. Dlatego w wiekszosci przypadków praktyczniejsze jest szyfrowanie dysków na zwykłych laptopach.

  6. Pawle, ministerstwa w Polsce, a raczej najważniejsze w nich osoby z ministrem na czele są wyposażone w telefony szyfrujące. Nazwy producenta nie zdradzę, ale zabawki są to drogie. Wiesz jaki jest efekt? Boją się, że je zgubią i przez większość czasu, te cudeńka techniki leżą zamknięte pod kluczem. Strach o zgubę jest uzasadniony dość wysoką, nawet jak na zarobki ministra, “karą” finansową.

  7. Jak już mówiłem: groźnie brzmiąca nazwa tematu to podstawa. Oni nie lecieli do pracy tylko na uroczystość. Nawet jeśli były tam jakieś dokumenty jest sprawą wątpliwą ich ważność w takich okolicznościach: władza ulegnie zmianie, zmienią się na pewno procedury bezpieczeństwa i wszystkie szyfry komunikacyjne o których wspomniałeś.

  8. Zastanawiam się, czy do czytania dokumentów dałoby się przygotować jakoś urządzenie typu Kindle albo iPad. (Przez „przygotować” mam na myśli jakieś szyfrowanie danych.)

  9. Parafrazując stary dowcip – strach otworzyć lodówkę…

  10. Też słyszałem plotkę o tym, że ministrowie dostają szyfrujące telefony, ale nie korzystają z nich bo są za drogie i niewygodne (opóźnienia w trakcie rozmowy). Nie wiem na ile jest to prawda.

    Skoro ktoś wpadł na pomysł kupna telefonów szyfrujących, to IMO można założyć, że wie o istnieniu oprogramowania szyfrującego i pewnie politycy mają coś zainstalowane na filmowych laptopach.

  11. Rosjanie nie są zainteresowani tym co było w samolocie. Może inaczej nic co było w samolocie ich nie zdziwi. Oni od dawna czytaj/znają naszą korespondencję.
    Spytajcie zaginionego polskiego szyfranta :P.

  12. @Jan
    Poza tym akurat tego typu samoloty znaja na wylot. To sa ich produkty i u nich remontowane. My byc moze dołozylismy jakis sprzet zgodny ze standardami zachodnimi. Co do ministrów bojacych sie zgubic telefony szyfrujące myslę, że wyjściem byłoby ubezpieczenie każdego fona do wysokości jego wartości i możliwość zdalnej lokalizacji skradzionego aparatu nawet po wymianie karty SIM oraz zdalnego zniszczenia danych w skradzionym telefonie. Wtedy strach by zniknął. Co do opóźnień rozmowy to wynika ono z procesu szyfrowania i faktem jest że przez takie telefony raczej nie powinno się zbyt szybko mówić.

    PS
    Ideałem byłby telefon szyfrujacy z wbudowanym wykrywaczem pluskw (trudno nosic telefon i wykrywacz, nie są to małe sprzęty). Szyfrowanie nic nie da, jesli rozmowa zostanie podsłuchana pluskwą. Ciekawe, czy da się pluskwy zakłucać odpowiednim sygnałem radiowym nie czyniąc jednoczesnie krzywdy zwykłym telefonom GSM czy UMTS?

  13. @Paweł: telefony szyfrujące działają po normalnej sieci GSM, więc zagłuszacz nic nie da – nie będzie działać ani pluskwa wbudowana w telefon (bo jak rozumiem o taką Ci chodzi?). Wykrywacze podsłuchów zewnętrznych wcale nie są duże, a taki podsłuch da się zagłuszyć bez wpływania na rozmowę telefoniczną – działają na innych częstotliwościach.

    Nie wiem z którego dokładnie telefonu korzysta prezydent (strzelam w ten model: http://www.tl2000.pl/produkty/telefony_gsm/krypton), ale skoro byle BlackBerry ma on możliwość zdalnego wyłączenia, to profesjonalne telefony raczej też się w to wyposaża.

  14. Jasne. Wszyscy wiedzą że na pogrzeby i spotkania pamiątkowe należy w pierwszej kolejności zabierać ściśle tajne dokumenty rządowe. Jakie Polska ma tajemnice jako kraj podległy wpływom USA i UE? Nie sądzę by marionetki były w posiadaniu jakichkolwiek strategicznych informacji. Polska dla Rosji nie jest ani partnerem, ani zagrożeniem, zaś same spekulacje na temat udziału Rosjan w wypadku odbieram jako próbę skłócenia naszych narodów słowiańskich. Woda na młyn dla spisko-teoretyków.

  15. vagla też pisze o tym
    “Z uzyskanych przez nas, ale niepotwierdzonych w innych źródłach informacji, wynika, że wszystkie polskie samoloty F-16 są unieruchomione na ziemi z powodu konieczności wymiany kodów bezpieczeństwa umożliwiających start oraz wydawanie poleceń pilotom tych maszyn. ”

    http://prawo.vagla.pl/node/9032

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: