12:36
16/1/2018

13 stycznia o godzinie 8:07 mieszkańcy Hawajów przeżyli 38 minut grozy z powodu alarmu o zbliżającej się rakiecie. Komunikat o zagrożeniu pojawił się jednocześnie na telefonach Hawajczyków i był pokazywany w telewizji. W komunikacje podkreślano, że to nie są ćwiczenia. Na szczęście, okazało się, że komunikat jednak nie był prawdziwy — został wysłany na skutek ludzkiej pomyłki i …kiepskiego interfejsu użytkownika. Innymi słowy, ktoś “pomylił przyciski”.

Alarm z perspektywy obywatela

Niedawno opisywaliśmy, jak ktoś w USA zhackował system syren alarmowych i nadał fałszywy alarm, który spowodował paraliż komunikacyjny numerów alarmowych i powszechną panikę. Tym razem jednak, system alarmowy nie został zhackowany, a komunikat z ostrzeżeniem wystosował autoryzowany pracownik stanowej agencji Hawaii Emergency Management Agency (HI-EMA), która podlega Departamentowi Obrony.

Zanim opiszemy, co go do tego skłoniło, popatrzmy jak ostrzeżenie wyglądało z perspektywy obywatela. Przede wszystkim, na nowsze telefony komórkowe została przesłana informacja o ataku balistycznym z zastrzeżeniem “to nie są ćwiczenia”.

BALLISTIC MISSILE THREAT INBOUND TO HAWAII. SEEK IMMEDIATE SHELTER. THIS IS NOT A DRILL

Komunikat w telewizji wyposażony w dodatkowe wyjaśnienia…

If you are indoors, stay indoors. If you are outdoors, seek immediate shelter in a building. Remain indoors well away from windows. If you are driving, pull safely to the side of the road and seek shelter in a building or lay on the floor.”

Lokalne programy telewizyjne zostały przerwane (w tym m.in. transmisja z meczu pomiędzy Floryda Gators i Ole Miss Rebels). Specjalny napis pojawił się na czerwonym pasku i był dodatkowo odczytywany przez lektora. Wiadomość sugerowała, że trzeba pozostać w budynkach z dala od okien, a osoby prowadzące auta powinny zjechać na pobocze. Sytuacja wyglądała poważnie, ale co ciekawe, syreny alarmowe się nie uruchomiły (co wyjaśnimy później).

Mieszkańcy Hawajów nie dowierzali, w to co widzą, zwłaszcza, że Korea Północna właśnie rozpoczęła ocieplanie stosunków międzynarodowych i politycznych powodów do ataku brakowało. Mimo to, pospieszyli do schronów. Jak informuje jeden z internautów, to był horror. Jedni zostawiali samochody na autostradzie i biegli do pobliskiego tunelu, a inni pędzili i przejeżdżali na czerwonym świetle, aby zdążyć ostrzec bliskich lub po prostu z nimi być.

Uczestnicy imprez sportowych zaczęli szukać schronienia, a turyści przebywający w rezerwacie Kualoa Ranch zostali zabrani do betonowego schronu. Schronili się również studenci z University of Hawaii. Ci którzy schronu nie mieli w pobliżu, próbowali wchodzić do studzienek:

Alarm z perspektywy HI-EMA

Z oświadczenia agencji wynika, że:

  • o godzinie 8:05 rozpoczęto rutynowy test systemu ostrzegania. Test obejmował Emergency Alert System (system informowania przez media) oraz system Wireless Emergency Alert, ale bez syren (teraz już wiecie dlaczego syreny nie zabrzmiały).
  • Godz. 8:07 – nadano alarm o zbliżającym się ataku.
  • Godz. 8:10 – gen. Arthur “Joe” Logan potwierdził w U.S. Pacific Command, że żadnego ataku nie było.
  • Godz. 8:13 – rozpoczęto procedurę anulowania alarmu.
  • Godz. 8:20 – HI-EMA poinformowała w social mediach, że alarm był fałszywy. Ale tylko w social mediach. Nie mogła rozesłać drugiego komunikatu odwołującego pierwszy, ponieważ potrzebowała na to oficjalnej zgody, która jeszcze nie spłynęła.
  • Godz. 8:45 – rozpoczęto rozsyłanie przez media wiadomości “False Alarm. There is no missile threat to Hawaii.” oraz “False Alarm. There is no missile threat or danger to the State of Hawaii. Repeat. There is no missile threat or danger to the State of Hawaii. False Alarm.”. Podobne wiadomości rozesłano przez system Wireless Emergency Alert (WEA).

Pytanie brzmi, dlaczego bez żadnych podstaw nadano ostrzeżenie “niećwiczebne” i dlaczego agencji zajęło aż 38 minut skasowanie fałszywego alarmu? Teraz usiądźcie, bo będzie zabawnie.

Drop-down menu!

Amerykańskie media informowały, że pracownik HI-EMA “wcisnął niewłaściwy przycisk”. To było uproszczenie, bo bardziej szczegółowo opisał sprawę Washington Post. Okazało się, że pracownik HI-EMA rozpoczynając swoją zmianę miał przeprowadzić standardowy test systemu, taki jak zawsze realizuje się przy zmianie “warty”. Jak pisze WP, miał on wysłać do wszystkich alarm, ale… bez wysyłania. Dlaczego coś poszło nie tak?

From a drop-down menu on a computer program, he saw two options: “Test missile alert” and “Missile alert.” He was supposed to choose the former; as much of the world now knows, he chose the latter, an initiation of a real-life missile alert.

Czyli, pracownik agencji na komputerze z menu wybrał pozycję “Alarm” zamiast “Testowy alarm”. Prawdopodobnie przypadkowo kliknął nie tam, gdzie powinien i tego nie zauważył. Żeby było śmieszniej, przy próbie nadania alarmu pojawia się dodatkowe okno z pytaniem “Czy na pewno chcesz nadać alarm?“, ale okazuje się, że wyświetlany komunikat wygląda tak samo dla prawdziwego jak i dla testowego alarmu. Pracownik zapewne rutynowo, tak jak zwykle, przyzwyczajony do pokazywania się tego komunikatu, po prostu automatycznie kliknął na nim “Tak”.

Dowiadując się o takich wpadkach, człowiek naturalnie zaczyna się zastanawiać, czy gdzieś na świecie nie ma “programu komputerowego” z rozwijanym menu i opcjami “testuj arsenał nuklearny” oraz “OGNIA i niech się dzieje co chce” tuż obok siebie. Na myśl od razu przychodzą nam zawody projektantów, którzy próbowali wymyślić najbardziej niepraktyczny sposób wprowadzania numeru telefonu na komputerze.

Dodajmy jeszcze dlaczego przygotowanie informacji anulującej fałszywy alarm trwało tak długo. Tu najlepiej będzie zacytować CNN:

At the time, there was no template that allowed the EMA to promptly send a follow-up message informing recipients that the alert had been a false alarm. That’s now been changed. A false alarm template has been created, and a manager on duty will also have to give an affirmative confirmation before the message is sent, both during tests and in the event of a real threat.

Co istotne, nikt z przedstawicieli zaangażowanych instytucji nie próbował argumentacji w stylu “nic się nie stało“. Sprawę potraktowano poważnie i wyciągnięto z niej wnioski, a system przerobiono tak, aby wykluczyć ryzyko podobnej pomyłki w przyszłości. Kierownictwo HI-EMA zadeklarowało, że rozumie jak poważnym problemem jest wzbudzanie nieuzasadnionego poczucia zagrożenia. David Ige, gubernator stanu Hawaje, określił sytuację jako “totalnie nie do zaakceptowania“.

Tak wyglądało odwołanie alarmu

Tak wyglądało odwołanie alarmu

Naszym zdaniem to jest ciekawy przykład tego, jak projektowanie interfejsu może wpływać na bezpieczeństwo. Skoro różnica między testem a prawdziwym alarmem sprowadzała się do jednego kliknięcia w rozwijane menu, to aż dziwne, że o takim alarmie usłyszeliśmy dopiero teraz :)

Tu warto wspomnieć o książce “Poza Kontrolą — Broń jądrowa i iluzja bezpieczeństwa” autorstwa Erica Schlossera, którą niedawno czytał jeden z naszych redaktorów (jego minirecenzję znajdziecie tutaj). Książka ta obfituje w opisy różnych fałszywych alarmów i pomyłek, które były generowane w trakcie zimnej wojny.

Książka jest obszerna – same przypisy to 140 stron (!!!). Autor tworzył ją przez 6 lat. Książka opisuje historię wypadków związanych z bronią jądrowa w USA. Pozwala poczuć klimat nie tak znów odległej zimnej wojny. Niestety poza mięsem w postaci analiz procedur bezpieczeństwa, opisów konstrukcji rakiet i powodów incydentów, sporo zdań dotyczy biografii poszczególnych bohaterów – moim zdaniem niepotrzebnie (wiedza o tym kto był ojcem mechanika bombowca i dlaczego postanowił przenieść rodzinę do USA jest po prostu zbędna). W książce brakuje mi też ilustracji – zdjęć bohaterów, bomb, diagramów, wreszcie planów schronów i stacji – to w końcu to literatura faktu, więc praca wyobraźnią jest mniej wskazana.
Książka kończy się na 1990 roku. Szkoda, bo ostatnie 27 lat pewnie jest nie mniej ciekawe i obfitujące w incydenty z bombami atomowymi. Kilkustronnicowy epilog poświęcony współczesności jest jednym z najciekawszych rozdziałów. Zwłaszcza teraz, kiedy Trump z Kimdzongunem sprawdzają kto ma dłuższego. Z książki dowiecie się dlaczego pacyfisci są zwolennikami posiadania arsenału jądrowego, jak USA i Rosja planowaly koniec świata i jak kilka razy na skutek różnych błędów prawie do niego doszło. To w zasadzie niesamowite że przy tak beznadziejnych bledach i wadliwej technologii i bardzo rywalizujących że sobą frakcji generałów o odmiennych spojrzeniach na wojnę w USA nie było ani jednego przypadkowego wybuchu jądrowego pomimo tylu wypadków z amerykańskimi bombami. Zycie podpowiada, że w Rosji incydentów było więcej ale z racji braku wolnej prasy po prostu o nich nie wiemy. Ciekawe są też opisy początków systemów obrony przeciwrakietowej i tego jaka rolę odegrały komputery (i jak ciężka była komunikacja). Co ciekawe, teraz wcale nie działa to lepiej (patrz foto). Tldr: warto wyposażyć się w licznik Geigera i nie warto budować schronów.

PS. Jak zwykle, dzięki uprzejmości Michała na Gandalf.com.pl książkę tę możecie kupić z 20% rabatem (kod: “schlosser”)

W Polsce lepiej czy gorzej?

Teraz pytanie, czy lepiej mieć taki, “straszący obywateli” w nieuzasadniony sposób od czasu do czasu system, ale działający, czy lepiej mieć system na kształt naszego RSO, które zapewne o ewentualnym ataku poinformowałoby z kilkugodzinnym opóźnieniem, a wiadomość i tak nie dotarłaby na telefony wszystkich zainteresowanych obywateli. I nic nie wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości będzie inaczej, chociaż system przejada miliony złotych.

Podobne błędy w aplikacjach webowych

Takich pomyłek nie brakuje także w bardziej przyziemnych aplikacjach webowych. Przypomnijmy tu nasz artykuł sprzed 7 lat dotyczący serwisu Kciuk (ktoś jeszcze pamięta?), gdzie jeden z internetowych trolli, zamiast zostać zabanowany przez administratora, otrzymał …uprawnienia administracyjne. Bo przycisk “zablokuj adres IP” w konsoli administratorskiej nie banował IP użytkownika, ale nadawał mu uprawnienia do banowania innych.


Aktualizacja 16.01.2018, 20:02
W sieci ukazało się zdjęcie prezentujące jak faktycznie wyglądała lista z wyborem alarmów do nadania:

Pracownik powinien był wybrać pozycję zaczynającą się od słów “DRILL”, a wybrał pozycję o 2 oczka wyżej. Zmiany jakie wprowadzono po tym incydencie, to pozycja “BMD False Alarm” na górze.


Aktualizacja 2.02.2018, 09:19
Pojawił się raport, który wskazuje, że powodem pomyłki było jednak zrozumienie co najmniej nieprecyzyjnego komunikatu. Ponieważ sprawa jest skomplikowana i wymaga sporych wyjaśnień, stworzyliśmy na ten temat osobny artykuł, który Czytelnik znajdzie tutaj.

Przeczytaj także:

46 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Przy całej tej kasie na zbrojenia podobny system powinien być dawno w Polsce wdrożony. Operatorzy uczestnictwo w nim powinni mieć obowiązek aktywować na każdej komórce i bezpłatnie. Podpiąć to też pod zagrożenie klęskami naturalnymi i obronę cywilną. Nie da się? Co się nie da :/
    Dawniej były megafony i ostrzeganie lokalne tak było lepsze niż w chwili obecnej. Na Słowacji (albo Węgrzech, nie pamiętam gdzie to widziałem) zresztą stoją czasem do dzisiaj.

    • Jak chcesz to zrealizować gdy obce Państwa są w posiadaniu polskiej sieci telekomunikacyjnej. Nie mamy żadnego wpływu na to, brak jest POLSKIEGO systemu telekomunikacyjnego, Polska armia korzysta z sieci telekomunikacyjnej obcego Państwa … to tragedia po prostu. Ani Niemcy, ani Francja, ani nawet USA to nie są nasi przyjaciele. prowadzą działania wywiadowcze i szpiegowskie. My względem “naszych przyjaciół” nie prowadzimy nawet rozpoznania kontrwywiadowczego!!! BO NIE WYPADA! Takie są fakty, poczytaj i posłuchaj Wrońskiego, mimo jego nieciekawej przeszłości mówi ciekawe rzeczy na ten temat.

    • @Adam @Tomasz Miroszkin
      Ale tak przecież jest nawet w LTE, czyli najnowszej używanej sieci. Każdy operator może każdemu użytkownikowi wystosować awaryjny komunikat taki jak został zamieszczony w artykule i jestem pewien, że dokładnie tak to zadziałało – system (czyli w tym wypadku jakiś departament) bez porozumienia z operatorami wysyła taki komunikat.

      Nie trzeba nic nowego wymyślać.

      Działa to od lat w Japonii w przypadku tsunami i trzęsień ziemi.

      Dla ciekawychsą to dwa specjalne bloki danych w LTE: SIB-10,SIB-11.

    • Witam przecież w Polsce system działa powiadamiania zagrożeń Facebooku Viber twitter po co wydawać. Tyle milionów jak i tak zawodzi jeden człowiek pomyłka miliona ludzi klikając Wyślij chyba nie wchodzi w grę… to właśnie jest takie ulepszanie stanowisk pracy po co dwie osoby na zmianie skoro może to potwierdzić jedna osoba niedługo samoloty będą latać bez pilotów

    • @Michał Ale LTE nie służy do komunikacji SMS.

    • Podobnie działają w USA alarmy o zaginięciu dzieci – wszędzie wyświetla się komunikat / wysyłany jest “push”. W Polsce nie trzeba by nawet wiele myśleć – wystarczyłoby, aby operatorzy wysłali wiadomość Flash, czyli SMS, który wyświetla się bezpośrednio na ekranie (nie zapisuje się ale można to zapisać samemu) – taki SMS można zobaczyć np. Po doładowaniu konta w Orange.

    • Jaki sens mają takie komunikaty ostrzegawcze w Polsce ? Przecież w sytuacji ,gdyby Niemcy wystrzeliły w kierunku Polski atomówkę , lub rakietę to i tak by nikt nie przeżył bo nie ma gdzie się schronić ..

    • Chyba jakos kolo 2003 roku Polska kupila pierwszy szpital polowy. Wiec ciezko ich posadzic zeby oni specialnie sie ludem przejmowali. W przypadku katastrofy wiekszej bez szpitala polowego mogly by zginac dodatkowo setki osob. Jednak pewnie nikt by nie poniosl odpowiedzialnosci ze szpitala polowego nie ma .

    • Alastor 2018.01.22 08:53
      Właśnie dlatego bezpiecznie jest mieszkać w “jakimś totalnym zadupiu” niż w aglomeracji Warszawskiej. Jak jest wojna to najpierw są oblężone, niszczone miasta :) ,a zadupiami nikt się nie przejmuje ^^

    • Muszę odszczekać moją wiadomość, że LTE nie obsługuje SMS, bo otrzymałem wiadomości SMS będąc podłączony tylko do LTE. (Otrzymałem, czyli nie wysłałem) Natomiast kody USSD nie działają przez LTE. Na dzień dzisiejszy u mnie.

  2. Jeden z testów NWO

    • Też mi to pachnie teorą spiskową. Akurat musiało trafić na Hawaje… i akurat alarm bombowy… no i na nieszczęście nie mieli procedury odwoływania alarmu… really?

  3. Jedyne powiedzmy dobre, że sobie przetestowali system “w praniu” ;)

  4. W Polsce w ogóle nie ma takiego systemu ostrzegania. Nawet gdyby był to w przypadku ataku se strony np. zaprzyjaźnionych Niemiec, nie dotrze do nas bo zostanie wyłuskany już na routerach sieci szkieletowej, wywiady obcych krajów robią sobie w Polsce co chcą. Nadal obowiązuje ustawa pozwalająca zagranicznym komórkom wywiadu na prowadzenie w dowolny sposób, łącznie z użyciem broni działań w Polsce. To co się dzieje szczególnie na dolnym śląsku … to włosy dęba stoją. Niemcy szpiegują wszystko i wszystkich, każda firma, każda znana postać z branży bezpieczeństwa jest stale nękana ich działalnością.

    • > wywiady obcych krajów robią sobie w Polsce co chcą

      To prawda, ale nie tylko w Polsce. Od czasów Snowdena wiadomo, że wywiad amerykański masowo inwigiluje Francuzów, Duńczyków, Niemców (i to wspólnie z niemiecką BND!) a nawet Brytyjczyków (i to wspólnie z brytyjską GCHQ!). I co z tym robi rząd brytyjski czy niemiecki? Nic.
      Polskie służby też współpracują z amerykańską NSA.

      > To co się dzieje szczególnie na dolnym śląsku … to włosy dęba
      > stoją. Niemcy szpiegują wszystko i wszystkich, każda firma,
      > każda znana postać z branży bezpieczeństwa jest stale nękana
      > ich działalnością.

      Ciekawe. W jaki sposób szpiegują? Kogo i jak nękają?

    • Jak chcesz wyłapywać takie komunikaty? Czy wiesz w ogóle jak skomplikowane i różne od siebie są systemy telekomunikacyjne, czy tak tylko sobie mówisz? Nawet nie wiesz o czym gadasz…

  5. “Podany kod promocyjny lub bon zakupowy jest już nieważny.”

  6. Gorzej, jakby po odwołaniu fałszywego alarmu, ktoś faktycznie wystrzelił rakietę. Pewnie 80% ludzi by pomyślało, że system zgłupiał i olali sprawę.

  7. Rutyna, przyzwyczajenie, odruchowe dzialanie, brak czytania tego co się zaznacza. Życie. Jednak od ludzi na pewnych stanowisko powinno się wymagać więcej. I wyciągać poważniejsze konsekwencje…

  8. tu podejście do zaimplementowania wszystkich możliwych phone pickerów
    https://github.com/arjamizo/phone-picker-proplus

    a jakby ktoś miał jeszcze ochotę na wkład własny, to jest ponad 20 otwartych issues!

  9. To było nawet gorsze, niż menu rozwijalne. Po Twitterze krąży taki obrazek:
    http://twitter.com/CivilBeat/status/953127914618302464

    • Tu “Kowalski”.
      Dlaczego ludzie na twitterze psy wieszają na UX i że to html jest?
      Dlaczego to nie powinien być html? Javascript byłby lepszy?
      Wg mnie pomysł z dwiema kolumnami na pierwszy rzut oka jest ok (może nie być…) ale czy to nie jest tak, że im bardziej skomplikują interface (metro itd) to całość może być bardziej zawodna?

    • Technologia sama w sobie nie musi być problemem, ale UX ewidentnie jest. W tym przypadku priorytetem powinno być zapobieganie błędom krytycznym, choćby i za cenę zwiększenia złożoności interfejsu. A opcji jest wiele, od subtelnych — takich jak ułożenie linków w bardziej przemyślanej konieczności, przez radykalne — ja np. osobny tryb do uaktywniania prawdziwych alertów. Nawet zwykła prośba o potwierdzenie, że to nie jest drill by wystarczyła. To po prostu nie było zaprojektowane. Widać to nawet po tym, jak rozwiązali problem — dorzucając kolejny link, zamiast poszukać istoty problemu.

  10. Kod Gandalf nie działa.

  11. Tej tragedii można było zapobiec. Wystarczył Angular 5 z Rx.js’em spiętym z Bootstrapem, responsive web design i biblioteka do PWA, żeby dało się klikać też w trybie offline na ServiceWorkerze i żeby alarm się cachował do następnego podłączenia. A jakby serwować z webpacka z Hot Module Reloadem, to by jeszcze tego samego dnia był patch na live!!!!11raz

    • Do tego wystarczyłby unix z command-line w tym stylu:

      send-alert options
      Options:
      –type wather|missile
      –type test|real

      Plus odpowiednie komunikaty (różne) i [y/n] na końcu… ;)

  12. Komunikat w telewizji wyposażony w dodatkowe wyjaśnienia…
    (…)
    If you are driving, pull safely to the side of the road and seek shelter in a building or lay on the floor.”

    Przecież w PL też każdy kierujący ogląda TV a Wy się czepiacie że nie mamy systemu ostrzegania.

  13. Przypomina mi się, jak nie tak dawno próbowaliśmy sprzedać jednej z gmin system do ostrzegania. Oficjalnie coś takiego muszą mieć i muszą przekazać dalej informację, jaką dostaną “z góry”. Mniejsza już o problem z tym, że i tak ktoś to musi ręcznie obsługiwać, więc rozwiązanie średnie, ale tutaj pan burmistrz odpowiedział, że oni tego nie potrzebują. Pan Zenek w razie potrzeby idzie do sekretariatu, bierze kartkę z numerami telefonów i mailami i rozsyła wiadomość ze swojej komórki służbowej. A żeby się zapisać do systemu, trzeba przyjść do sekretariatu i się dopisać na kartce (i przy okazji można przejrzeć numery telefonów i maile innych ludzi, choć żadnych więcej danych tam nie było) Przecież to działa, więc po co płacić dodatkowo za to? A jak zagrożenie będzie po południu albo w weekend? Pan Zenek mieszka niedaleko, to przyjdzie.

  14. Dlaczego tekst o “drop-down” menu jest zilustrowany dialogiem z radio-buttonami?

  15. Niestety ksiażka z rabatem jest o 8 zł droższa niż w konkurencyjnych ksiegarniach…

  16. Jeśli kogoś interesuje, to Florida Gators 72:78 Ole Miss Rebels, bo chyba tej informacji autor nie podał

  17. Czy dziecko zostało wyciągnięte z kanału po odwołaniu alarmu?

    Kod do Gandalfa nie działa.

  18. To nie jest bynajmniej pierwszy raz…
    Dawno, dawno temu (nie pamiętam kiedy) pomylił taśmę (czy tak jakoś…) facet wysyłający alarm testowy do mediów – i wysłał prawdziwy.
    I było śmiesznie – bo mało kto się przejął… Niektórzy nie nadali, mimo że go dostali, inni nadali, ale zignorowali…

  19. Mam nadzieję, że Kim nie ma rozwijanego menu do wysyłania maili/ rakiet/ kwiatów do kochanki?

    • Send:
      – flowers to Hui (jego oficjalna, niekolektywna żona)
      – citizen to prison
      – rocket to umerrica

  20. U nas informacja o schronach p.atomowych jest oznaczona kodem “ściśle tajne, spec. przeznaczenia” Dlaczego? Dlatego że schronów jest tak mało że trzeba je utrzymywać w największej tajemnicy żeby ciżba nie próbowała tam ratować swojego życia.

    Przypominam osobom nie znajacym się na rzeczy że pomieszczenia w piwnicach domów, potocznie nazywane schronami, to w gruncie rzeczy grób…..

  21. “Pocisk skierowany na Hawaje był bronią tajnego programu kosmicznego, który został usunięty przez Galaktyczną Konfederację, zanim wszedł w atmosferę.”
    oto źródło: https://krystal28.wordpress.com/author/krystal28/
    informacja dla “otwartych umysłów”

    • Coś tak czułem w nerkach und wątrobie że Asztar znów ocalił ziemie [cool][czesc]

  22. Od jakiegoś czasu na Androidzie jest podobny błąd. Kiedy użytkownik chce coś udostępnić, wyświetlają się przyciski: na górze z ostatnio używanymi numerami, żeby wysłać SMS, a pod spodem inne opcje (schowek, Bluetooth, e-mail itp.). Podczas wczytywania numerów z pamięci pojawiają się nowe przyciski, które popychają te pod spodem w dół, przez co mogą się przesunąć w trakcie zbliżania palca do wyświetlacza.
    P.S. Kiedy wreszcie komentarze z wypełnionym polem URL będą widoczne? Jeśli jego wypełnianie uważacie za spam, to czemu go po prostu nie usuniecie?

    • URLe są widoczne. Albo wklejasz tam coś z błędem, albo linkujesz tam gdzie Niebezpiecznik nie chce linkować. Sprawdź.

  23. Też mi tak myszka przeskakuję po ostatnich aktualizacjach ms’u. Już wiemy kto jest winny.

  24. Wływ informacji o ataku na oglądalność porno
    http://www.iflscience.com/health-and-medicine/after-missile-alert-confirmed-as-false-alarm-this-is-how-hawaii-celebrated/

  25. Wygląda to na zacięty klawisz klawiatury powiązany z tą opcją, albo na to, ze jakiś program nawala zdarzeniami w nieswoje okno.

  26. Te animowane gify – pierwsza klasa. Spalając je z cyrkiem i strachem jaki odwalał się w tamtym czasie na ulicach…
    Ja tu śmiechy chichy ale szczerze ktoś powinien za to ostro dostać po uszach!

  27. Jak się okazuje to nie był problem ze słabym interfejsem tylko ze sposobem przeprowadzanie ćwiczeń.
    Procedura polega na tym, że urzędnik odpowiedzialny za wysyłanie alarmów ma odtwarzane z głośnika “exercise, exercise, exercise” po czym odtwarzana jest nagrana wiadomość od dowództwa o nadlatującej rakiecie i ta wiadomość kończy się “this is not a drill”. Urzędnik uznał, że skoro “this is not e drill” to atak faktycznie ma miejsce i świadomie wybrał z listy wysłanie wiadomości o ataku an nie próbne wysłanie wiadomości.

    Jego koledzy ponoć byli świadomi, że to ćwiczenia i że jak dostają wiadomość kończącą się “this is not a drill” mają wybrać z combo pozycję rozpoczynającą się od “drill”. To takie oczywiste jak brak procedury odwołania alarmu, bo przecież urzędnik nigdy się nie myli.

    • Hehehe … i się nie pomylił, był atak olbrzymi, tylko że medialny ;)

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: