15:02
9/1/2014

Rosja i Chiny to kraje o ograniczonej tolerancji dla nieskrępowanej działalności swoich obywateli. Jednakże poziom przyzwolenia wzrasta, gdy chodzi o aktywność w cyberprzestrzeni. Oba kraje inkubują rozwój rodzimego “hakerstwa”. Przede wszystkim dlatego, że ataki komputerowe stają się narzędziem rosyjskiej oraz chińskiej polityki.

Wojciech JakóbikNiniejszy tekst jest autorstwa Wojciecha Jakóbika – eksperta Instytutu Jagiellońskiego, zajmującego się tematyką bezpieczeństwa energetycznego, stosunków międzynarodowych i cyberprzestrzeni.
 
Jeśli chcesz opublikować własny felieton na łamach Niebezpiecznika, zapraszamy do kontaktu.
Izraelscy wojskowi na ćwiczeniach

Izraelscy wojskowi na ćwiczeniach

Rosja

Dziennikarze śledczy Irina Borogan oraz Andrei Sołdatow zbadali szczególną aktywność hakerów w dniu wyborów parlamentarnych w Rosji w 2011 roku. Wtedy też miały miejsce ataki na strony opozycjonistów oraz portale medialne. Agresorzy posłużyli się głównie atakami DDoS, które doprowadziły do zablokowania serwisów. Po wyborach sytuacja się unormowała ale kompletne wygaśnięcie aktywności hakerów miało miejsce dopiero dwa miesiące później.

Co ciekawe, znana grupa Anonymous traktuje Rosjan bardzo pobłażliwie. Jej ataki na terenie Federacji nie dotyczyły instytucji — jak ustalili Borogan i Sołdatow. Hakerzy działający na terenie Rosji są przeważnie umotywowani względami finansowymi. To grupa przestępcza czerpiąca zyski z tego, że umiejętności ich przedstawicieli są przydatne dla władzy. Mimo to, Moskwa jest przygotowana prawnie na ataki w cyberprzestrzeni.

Duma przyjęła ustawę, dzięki której Federalna Służba Bezpieczeństwa będzie mogła reagować na taką działalność w określonych przypadkach, jak zagrożenie wyciekiem informacji kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Śmiałkom, którzy podniosą myszkę na Moskwę grozi do 10 lat więzienia za „bezprawny dostęp do informacji komputerowej, która zagraża bezpieczeństwo państwowej sieci informatycznej”. Za nieumyślne spowodowanie wycieku tajnych danych grozi 7 lat więzienia. FSB dzieli także instytucje na trzy kategorie uporządkowane według ich wagi dla bezpieczeństwa informacji. Są one zobowiązane do pełnej współpracy ze służbą. Zatem dopóki cyber-przestępcy będą przydatni, dopóty będą tolerowani przez FSB. Potem staną się jej celem, czego nie życzyłbym nikomu.

Chiny

Chińczycy instytucjonalizują cyberprzestępstwa. Pekin przyjmuje hakerów na etat. Ataki cybernetyczne z Państwa Środka odbywają się głównie w godzinach pracy tamtejszych urzędów. Na Zachód wyciekają informacje na temat specjalnych komórek w Armii Ludowo-Wyzwoleńczej odpowiedzialnych za ataki cybernetyczne.

Największą, choć nieformalną, grupą zrzeszających Chińczyków hakujących systemy na całym świecie nazywa się Red Hacker Alliance i w szczytowym momencie liczyła sobie 80 tysięcy członków. To wiele nawet jeśli zestawić ze sobą względną elitarność zajęcia, jakim parają się jej członkowie z jednej strony i olbrzymią skalę demograficzną Chin, których populacja wynosi obecnie ponad 1 miliard 300 milionów obywateli.

Podobnie, jak w przypadku Rosji, w podejściu Chin do działalności w sieci widać schizofrenię. Podobnie jak w czasach najazdów mongolskich Państwo Środka okalał wielki mur, mający chronić je przed barbarzyńcami, tak obecnie okala je zapora ogniowa ograniczająca dostęp do internetu. Jeżeli Chińczyk nie pracuje dla rządu, jego możliwości działania w sieci są dramatycznie ograniczone. Cenzura blokuje określone hasła w wyszukiwarkach. Chiński internet fabrykuje portale zachodnie, aby kanalizować usługi identyczne do tych świadczonych przez YouTube czy Twitter, za pomocą kierowania swoich obywateli na ich chińskie odpowiedniki –- odpowiedniu Youku i Weibo. Google jest zablokowane. Działa kontrolowane przez państwo Baidu.

Walka z ograniczeniami to pole do popisu dla cybernetycznych rebeliantów, którzy przełamują ograniczenia narzucone przez państwo aby słać na Zachód informacje o rzeczywistej sytuacji w Chinach i prowadzić działalność opozycyjną polityczną. Ciekawym przykładem jest wyczyn nieznanej grupy hakerów, która w kolejną rocznicę masakry na Tian’ anmen zawładnęła indeksem szanghajskiej giełdy, której notowania spadły o 64,89 punktów. Data krwawego rozpędzenia protestów studenckich mających na celu doprowadzenie do pierestrojki na kształt rosyjski to 4 czerwca 1989 roku. W kalendarzu chińskim najpierw podaje się miesiąc, potem dzień i rok. A zatem ową cezurę można zapisać 6.4.89. Hakerzy w Chinach, którzy nie idą na współpracę z władzą są ważnym czynnikiem politycznym.

Podsumowując, Rosja i Chiny to kraje sceptyczne wobec demokracji, traktujące obywateli aktywnych w sieci instrumentalnie, a ich podejście jest ambiwalentne i schizofreniczne. Jeżeli obywatele mogą się przydać jako etatowi hakerzy, władze dają im wolną rękę. Jeśli swobodna dyfuzja informacji może sprawić, że staną się zagrożeniem, ich możliwości są stanowczo ograniczane. Tę schizofrenię charakterystyczną dla niedemokratycznych reżimów widać szczególnie w przypadku zjawiska cyberprzestępczości.

Wojciech JakóbikNiniejszy tekst jest autorstwa Wojciecha Jakóbika – eksperta Instytutu Jagiellońskiego, zajmującego się tematyką bezpieczeństwa energetycznego, stosunków międzynarodowych i cyberprzestrzeni.
 
Jeśli chcesz opublikować własny felieton na łamach Niebezpiecznika, zapraszamy do kontaktu.

PS. Od redakcji: W Polsce brak oficjalnych danych na temat utrzymywania grupy hackerów — są jednak dedykowane “cyberbezpieczeństwu” jednostki wojskowe oraz tajemniczne projekty w ramach których powstaje złośliwe oprogramowanie do wykorzystywania na “internetowym” polu walki.

Przeczytaj także:

17 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Chiny i Rosja to bardziej normalne kraje niż USA i cały “zachód” razem wzięte.

  2. Ja twierdzę że autor tekstu cierpi na pustogłowie. Cyberwojna jest jak najbardziej prawidłową operacją militarną – można ją porównać do partyzantki. Zatem nie dziwi mnie że niektóre kraje pozwalają swoim obywatelom przeprowadzać ataki hakerskie przeciw zagranicznym celom, tak długo jak nie atakują celów narodowych. Efektem jest generowanie problemów za granicą (wycieki kodu źródłowego, DDoS’y, wirusy, możnaby wymieniać), wyszkolenie sporej rzeszy ekspertów szeroko pojętej security i uzyskanie dostępu do tajnych informacji z zagranicy (np. na temat projektów wosjkowych). Wszystkie 3 są jak najbardziej niezbędne do bycia na porządnej pozycji w coraz bardziej zcybernetyzowanym świecie.

    • hah, i tagi mi wcięło… a otagowałem pierwsze zdanie jako flame…

    • W sumie, ogółem, zgadzam się :)
      Zachód robi tylko dobrą minę do złej gry.
      To że Ruscy mają swojego Prisma i Echelona to żadna tajemnica. Po prostu nie jest to tak medialne jak awantura z USA w temacie.
      CH i RUS podchodzą do tego rzeczowo i z pewną dozą nacjonalizmu: “U nas bawcie się po naszemu, naszymi zabawkami i nie wchodźcie nam w drogę to będzie wszystko super”. A zgniły i dwulicowy zachód odpychają.
      Jest w tym logika. Jak najbardziej nie jestem za wyzyskiem w Chinach czy wyprowadzaniem ludzi siłą jak w Rosji przed Sochi.
      Ale Putin idealnie powiedział że imigranci mogą zostać jak będą mówić po rosyjsku, płacić podatki w Rosji i ogólnie się zasymilują a nie będą naciągać Państwo i obywateli :)

    • Łatwo wyzywać przez internet pod przykrywką nicka Panie
      Darkestkhan. Obawiam się jednak, że musi Pan przeczytać tekst
      jeszcze raz bo najwyraźniej ma Pan problem z jego zrozumieniem.
      Proszę się usilnie zastanowić nad rozróżnieniem między represjami
      wobec innych krajów (ofensywy cybernetyczne na pewno prowadzą także
      kraje zachodnie), a obywatelami własnego kraju, tak jak to robią
      Moskwa i Pekin. Jak już Pan przeczyta i wypije meliskę, proszę
      odnieść się do tematu tekstu i napisać mi co Pan o nim naprawdę
      sądzi bo póki co się Pan nie popisał ani intelektem, ani erudycją,
      ani bystrością umysłu. Taki flame back. Pozdrawiam:)

    • A ja tak twierdzę o autorze drugiego postu, że cierpi… I w dodatku pisze z błędami bo nie ma słowa “możnaby”…

    • Nie nazywałbym tego pustogłowiem. Po prostu przegapił jeden fakt. W Polsce (i nie tylko) państwo ogranicza obywatelom dostęp do broni, jednocześnie utrzymując uzbrojone służby.

  3. O ile mi wiadomo działania partyzanckie skierowane są przeciwko okupantowi, więc porównanie trochę nie na miejscu. Mnie osobiście nie tyle dziwi, co przeraża fakt, że jakiekolwiek państwo, zwłaszcza tak znaczące jak Chiny, czy Rosja, daje swoim obywatelom ciche przyzwolenie atakować, w taki czy inny sposób, inny kraj. Nie widzę w tym, żadnej mądrości, sprytu, czy strategii tylko zwykłe bandyctwo.

  4. Mnie już nudzi gospodarcza okupacja Europy przez USA. Mogliby przyjść Chińczycy. Oni maja godność przynajmniej.

    • Godność i rozum człowieka. Poza tym szanują papieża-polaka.

  5. Nie jestem żadnym tzw. “Grammar-Nazi”, a zajęcia z jęz.
    polskiego w czasach szkolnych obrzydziła mi polonistka (“bo to zła
    kobieta była”), ale takie podstawowe rzeczy jak np. unikanie
    powtórzeń no to jednak pamiętam ;-) Nie piszę tego z żadnej
    złośliwości, ale może Autor jednak przypadkiem przeczyta ten
    komentarz i w przyszłości uniknie takich trywialnych błędów,
    osobiście polecam przed opublikowaniem czegokolwiek zwyczajnie
    przeczytać cały tekst na głos – prosty sposób żeby łatwiej wyłapać
    takie wpadki…

  6. “W kalendarzu chińskim najpierw podaje się miesiąc, potem
    dzień i rok.” Na pewno? Ja znam zapis yyyy年m月d日, uniwersalny dla
    krajów, w których wykorzystuje się znaki chińskie (te, jak można
    się zresztą domyślić, oznaczają kolejno “rok”, “miesiąc” i
    “dzień”). Co do dat w formacie mm/dd/yy, to używa się ich głównie w
    Ameryce Północnej.
    https://en.wikipedia.org/wiki/Date_format_by_country#Listing

  7. ale jaja… jesli te komentarze nie sa pisane słuzbowo, ty
    jasno wynika, ze młodzi wykształceni uważają rozje i chiny za
    wieksze dobro niz USA. stalin i mao usmiechają się od ucha do
    ucha…

    • Nikt nie uważa ich za większe dobro. Raczek ich politykę za mniejsze zło? Nawet nie! Raczej za mniej dwulicową? Bardziej przejrzystą mimo że na pierwszy rzut oka wygląda na schizofreniczną. Mam wrażenie że władze w stanach specjalnie planują swoją destabilizację poprzez chorą “poprawność polityczną” i socjal. W międzyczasie skanując wszystko i wszystkich w niby Państwie demokratycznym, jednak z praktyką bardzo niedemokratyczną.

  8. Nono, analiza, że hoho.

  9. Zawsze uważałam niebezpiecznik za portal, który pisze o sprawach bardziej technicznych i fajnie by było jakby tak zostało. Od studentów na studiach wymaga się głębszej analizy w pracach semestralnych, niż ta zaprezentowane wyżej. Zwykłe blabla , które nic nie wniosło albo coś merytorycznego albo nie wrzucajcie nic, niech jakaś jakość zostanie zachowana.

    • Bardzo się cieszę, że zainteresował Panią temat. Odsyłam do moich artykułów które pisałem na zamówienie np. dla Polski Zbrojnej. Tam piszę więcej, bo w końcu z tego żyję.

      Proszę przesłać linki do materiałów co najmniej na poziomie pracy semestralnej z tego/innych portali specjalistycznych, chętnie się nauczę czegoś dzięki Pani fachowym instrukcjom:) Proszę także o odrobinę luzu bo portal to nie uczelnia. Proszę choćby spojrzeć na ilość znaków w różnych bardzo ciekawych artykułach. Internet to jednak coś innego…

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.