10:28
14/3/2011

Profesor Ian Ayres z Yale w swojej książce napisał, że firmy obsługujące płatności kartami kredytowymi są w stanie z 90% skutecznością przewidzieć to, że czeka Cię rozwód. Na jego wypowiedź powołała się Marissa Mayer, wiceprezes Google.

Karty Kredytowe

Karty Kredytowe

Profesor w wywiadzie dla TDB dodał, że oczywiście Visy nie interesuje konkretnie to, że twoje małżeństwo legnie w gruzach, ale to, czy będziesz w stanie spłacić kredyt sam. Visa z kolei zaprzeczyła, że śledzi stan cywilny swoich klientów czy też próbuje przewidywać jego zmiany. Coś jednak w temacie profilowania klientów jest na rzeczy, bowiem American Express proponowała ostatnio posiadaczom swoich kart (których wcześniej “system” ocenił jako niewiarygodnych) 300 USD za rozwiązanie umowy.

Kto i co może o nas wiedzieć?

Niezależnie od tego, czy stwierdzenie profesora jest prawdziwe, warto się zastanowić, jakie wzorce zachowań (przekładające się w tym przypadku na wydawanie bądź niewydawanie określonej gotówki w określonych miejscach) można wyczytać z historii płatności kartą kredytową?

Możemy m.in. stwierdzić, że ktoś jest w podróży (urlop z rodziną, czy spotkanie biznesowe?) lub przeprowadził się w inne miejsce na stałe (z biedniejszej do zamożniejszej dzielnicy?). Może zmienił się jego stan zdrowia (apteki, regularne zakupy w firmach zaopatrujących inwalidów w konkretnego typu urządzenia) albo zainteresował się ryzykownym sportem (opłaty za loty paralotnią). Wreszcie rozwód — standardowe codzienne zakupy w drodze do domu wykonywane później niż zwykle, wydatki na biżuterię/kwiaty i opłaty za godziny w pokojach hotelowych w okolicach lunchu… ;)

Data mining

Data mining to coraz prężniej rozwijająca się działka. Świetną wizualizacją tego, jak sensownie można odczytać ogrom danych są takie projekty jak blog OkCupid, czy Gapminder (nie wpominając o Facebooku). Nie ma zresztą chyba firmy, która nie zastanawiałaby się, jak może wykorzystać informacje o zachowaniu swoich klientów.

W data miningu należy jednak zachować zdrowy rozsądek, bo czasem “wyliczone” korelacje mogą być dość zabawne: “ludzie którzy lubią tańczyć są bardziej skłonni do zakupu komputerów Mac“. Jak to mówią, jest małe kłamstwo, duże kłamstwo …i statystyka!

Ktoś ma pomysł, czego jeszcze mogą się o nas dowiedzieć osoby analizujące rachunki z kart kredytowych?

Przeczytaj także:

45 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Hehehehe.. popłakałem się do łez. :) Chciałbym się dowiedzieć, co ów profesor powiedziałby w wyniku analizy historii płatności z jednej z moich kart. :D

    • W statystyce i data mining prognozowanie oraz wnioskowanie dla każdego obiektu ze skutecznością 100% nie było, nie jest i nigdy nie bedzie celem z powodów, że tak powiem, obiektywnie matematycznych. W pierwszym zdaniu jest nawet wprost wspomniana skuteczność 90%, a zatem dla 10% mamy pudło. Nie rozumiem więc skad ten twój rechot. Z siebie się lepiej posmiej.

  2. Dlatego ja kart płatniczych używam wyłącznie do wypłacania gotówki w bankomatach (zazwyczaj w tym samym). Nie dam się tak łatwo śledzić.

    • Popieram. Ja już dawno temu stwierdziłem, że za pomocą kart banki inwigilują klientów. Bank zna jest każdy jego krok – wie w którym sklepie kupował, w jakiej restauracji się stołował, na jakiej stacji tankował, itp. Dlatego nie ma to jak gotóweczka z rączki do rączki…

    • No cóż, w wypadku takich zwykłych kart bankomatowych – spoko. Ale już z kredytowymi gorzej, wypłacanie z bankomatu zwyczajnie się nie opłaca.

    • No i w ten sprytny, tajemniczy sposób nie dostajesz kredytów.

    • @Bartosz – w ogole korzystanie z kart kredytowych sie nie oplaca. To prosty sposob na utrate kontroli nad wydatkami przy malych kwotach, a jednoczesnie na pozbawienie sie mozliwosci negocjowania rabatow w przypadku duzych kwot

    • Wilk: opłaca się w przypadku fraudu. Banki stosują inne podejście do reklamacji jeśli chodzi o karty debetowe/płatnicze i kredytowe. Korzystniejsze dla klienta jest w tym przypadku korzystanie z kredytówki.

    • A do tego płacąc kartą kredytową pozostawiasz na swoim RoR gotówkę, którą możesz wypłacić z bankomatu w momencie, gdy bardzo jej potrzebujesz. W przypadku wypłaty z bankomatu przy użyciu karty kredytowej musisz się liczyć z naliczaniem odsetek od dnia zadłużenia.

      Tak czy owak nie widzę powodu, by rezygnować z płacenia kartą. Trzeba być tylko świadomym konsekwencji.

    • Już widzę te hordy bankowych urzędników, które godzinami śledzą historię Twoich wydatków na mleko i prezerwatywy, żeby napisać tajny raport o Twoim prywatnym życiu, który trafi do rąk samego prezesa. Proponuję też nie korzystać ze spersonalizowanych kart miejskich (bo przecież wiedzą gdzie się poruszasz!), zacząć pracę na czarno, jeździć na kradzionych blachach, a najlepiej zacząć chodzić z torbą na głowie, albo kominiarce, wtedy będziesz w 100% anonimowy ;)

    • @OkropNick – nie masz zbyt barwnego życia co? Praca-dom lub szkoła-dom. Nie zazdroszczę. Gdybyś latał po świecie, jeździł po kraju i nie przejmował się takimi pierdołami, z pewnością używałbyś kredytówki gdzie popadnie, mając z rzeczy zakupionych przy jej pomocy mnóstwo funu ;-)

    • I właśnie dlatego istnieją plany delegalizacji gotówki, jak w Szwecji. Inwigilacja.

    • @garbaty lamer

      W USA po Patriot Act mogą się tobą zainteresować gdy kupisz albo wypożyczysz nie tą książkę co trzeba. Rozumiem, że takie problemy są poza twoim mentalnym zasięgiem, ale przecież jak wynika z artykułu, nawet ludzie twojego pokroju (żyjący dla, jak to napisałeś funu), mogą być zainteresowani istnieniem takiej technologii. np. gdy ubezpieczają się, biorą kredyt itp.

  3. hmmm – a propos data miningu i statystyki: jak idę na spacer z psem, to statystycznie mamy po 3 nogi ;)

  4. Coś w tym jest i nie ma co się dziwić – to normalne, że każdy dba o swoje interesy i jest tak wszędzie z każdą firmą, tylko w różnej formie. Zapewne u was na NieBezpieczniku macie przy komentach guziczek w postaci: “sprawdź po IP/e-mail/usr/cookie napisane komentarze tego użytkownika”. Pozdrawiam :)

  5. @OkropNick załóżmy, że zmienisz miejsce zamieszkania. Co wtedy? Dalej będziesz jeździł do tego jednego bankomatu? :)

    imho właśnie lepiej byłoby pseudo losowo wybierać bankomaty z których się korzysta, tak, żeby ktoś sprawdzający to wszystko znał mniej więcej okolicę w której się poruszam, a nie dokładnie miejsce do którego często chodzę :P

  6. Dodam jeszcze, że zapisy regulaminowe pozwalają bankom zrywać umowę o kartę kredytową, gdy w ich ocenie spadnie wiarygodność płatnicza klienta. Banki nie określają jednak na jakiej konkretnie podstawie uznają klienta za niewypłacalnego. Jest to ich wyłącznie “widzi mi się”. Dlatego opisany monitoring i analiza transakcji jest jak najbardziej prawdopodobna.

  7. Szkoda mi życia na zastanawianie się jaki to bank jest zły gdy zamiast codziennie biegać do tego samego bankomatu zapłacę po prostu kartą w sklepie oszczędzając czas na codziennym wypłacaniu pieniędzy – zwłaszcza gdy akurat się okaże iż “nagle” tych pieniędzy braknie ponieważ wypłaciłeś za mało. Po za tym – przy karcie płatniczej (to nie to samo co kredytowa) nie rozwiążą tak łatwo umowy a po drugie – chcą rozwiązać? Proszę bardzo, przy rozbudowanym rynku bankowości nie problem wybrać alternatywę gdzie będę bardziej zadowolony i będę odradzał poprzedniego usługodawcę względem aktualnego.

  8. dokładnie, nie popadajmy w paranoje, wolę wygodę,
    jakbym miał konstruować bombę, to istotnie na zakupy pójdę z gotówką, w kapturze i okularach :)
    Raczej zwykłe zakupy szaraczka nie interesują organizacji płatniczych, co innego jakbyś regularnie co miesiąc kupował drogą biżuterię, czy raz w roku samochód, bank mógłby próbować Ci wcisnąć jakoś swój powiązany produkt, a tak co najwyżej Twoje miejsca zakupów mogą karmić zwykłą ciekawość Bankowca, jak np. jesteś księdzem i regularnie kupujesz w sexshopach, czy też pracujesz w Microsoft, a z pasją kupujesz gadgety Appla :) That’s all

  9. Idealnym kompromisem dla osób, które chcą korzystać z transakcji bezgotówkowych, ale równolegle zachować do pewnego stopnia anonimowość, są karty płatnicze type PrePaid ( z tego co się orientuję nie trzeba podawać danych osobowych żeby taką kartę aktywować)

  10. “Dwaj mężczyźni rozmawiają ze sobą. Pierwszy mówi do drugiego: Ja swoją żonę bije codziennie. Na to ten drugi: A ja swojej nie bije wogóle. Na to ten pierwszy: W takim razie obaj bijemy swoje żony co drugi dzień.” – to tyle jeśli chodzi o moje trzy grosze co do średniej i umiejętności wyciągania informacji z danych statystycznych.

  11. Nie dajmy się zwariować. Google nas szpieguje, banki nasz szpiegują, pracodawcy nasz szpiegują, a co potrafi Urząd Skarbowy to wolę nie myśleć. Na upartego nawet zegarmistrz (przy odrobinie hardcoreu) może sporo informacji wyciągnąć. Jak wymieniam baterię w zegarku raz na dwa lata, a potem przychodzę z nowym zegarkiem i 2x częściej zegarmistrza odwiedzam, to od razu widać, że stać mnie na więcej, że jestem związany z jedną firmą, że mam dobry gust, że lubię elegancję itp. Nic, tylko zamknąć się w pokoju i nawet od prądu się odciąć, żeby smutni panowie z elektrowni nie zabrali się za analizę zużycia kabli.

    • Sama kiedyś coś takiego stwierdziłam. Google mnie szpieguje – nie obchodzi mnie to. Nie mam nic do ukrycia. Póki nie zajmuję się czymś, co musi pozostać w miarę tajne, to mnie Google i inni nie obchodzą.
      I do schematu zamknięcia się w pokoju dodajmy jeszcze klatkę Faradaya. ;)

      Ciekawe co powiem za kilka lat… Na razie nie pracuję, tylko się uczę (za rok planuję się wybrać do najlepszego liceum w kraju na profil mat-inf), tak naprawdę niezbyt mnie obchodzi to, co sobie zbiera jakiśtam Google, czy inna firma jak Facebook (nie posiadam tam konta, choć mnie już znajomi przekonują do założenia), czy banki. A za te parę lat już wszystko będzie bardziej rozwinięte, więcej danych będą zbierać i lepszymi sposobami. No i wtedy to bardziej będzie mnie już dotyczyć…

      “Ktoś ma pomysł, czego jeszcze mogą się o nas dowiedzieć osoby analizujące rachunki z kart kredytowych?”
      Od kupowanych przedmiotów, przez odwiedzane miejsca… Teoretycznie odpowiednio analizując można stworzyć profil psychologiczny danej osoby. Trochę byłoby możliwości, człowiek ma skomplikowane mechanizmy, jednak jakby się komuś chciało – powinno dać efekty.

    • @Ev: “Google mnie szpieguje – nie obchodzi mnie to. Nie mam nic do ukrycia. Póki nie zajmuję się czymś, co musi pozostać w miarę tajne, to mnie Google i inni nie obchodzą”
      Ja też niczym bardzo tajnym się nie zajmuję, ale zwyczajnie nie mam ochoty aby jakieś firmy/instytucje wiedziały o mnie więcej, niż wiedzieć powinny. Kradzieże osobowości, handel personaliami czy reklamy indywidualne to nie są już kategorie s-f, to teraźniejszość. Jeszcze chwila, a policjant zatrzymujący nas na granicy będzie miał wgląd do naszych danych statystycznych, raportów podatkowych, preferencji seksualnych, historii serwisu auta. I hasło “panie kierowco, za 1000km zmiana oleju, do wtorku rata za hipotekę i… hmmm…. tak między nami, żona Pana zdradza a córka jest w ciąży”.

    • @zmechu2: No cóż, na razie naprawdę niezbyt mnie obchodzi. Mam 15 lat, na razie chodzę do gimnazjum. Póki nie jestem pełnoletnia, nie ma to jakoś znacząco wpływu na moje życie. ;)
      A potem… jakoś przeżyję. Wiem, że niektórzy ludzie mają mnie w głębokim poważaniu – nie przejmuję się zbytnio tym. Tak samo pewnie oleję sprawę danych, o ile nie wyjdzie to za granice przyzwoitości podglądania danych.

      Btw. jedna osoba z mojej rodziny się kiedyś wkurzyła na to, że Google wszędzie wpycha nos. Praktycznie prawie każda strona i przeglądarka coś do niego przesyłały. Blokada pewnych adresów Google’a trochę pomogła, to, co mimo blokady próbowało się przedostać miał krewny zgłaszane na maila. Jednak co dziwnego – dostał takiego maila w czasie, kiedy logował się do banku. Tuż po wciśnięciu przycisku logowania, strona próbowała przesłać jakieś dane Google’owi.
      (Sytuacja prawdziwa, niezmyślona.)
      Jak mi się przypomniała ta sytuacja, to jednak nie wiem, czy będę mogła jakoś olewać sprawę tych danych…

  12. A propos dedukcji przypomniał mi się kawał:
    Dwóch milicjantów [dawno go słyszałem] rozmawia nt. wyciągania wniosków i dedukcji:
    -Jeśli np. ktoś ma rybki, to znaczy, że pewnie jest towarzyski, lubi ludzi. Pewnie chętnie by poszedł z jakąś dziewczynę.
    Drugi potem przekazuję tę wiedzę dalej:
    -Masz rybki?
    -Nie.
    -No to jesteś pedałem.

  13. Ja gdzieś czytałem historię o odmowie udzielenia kredytu hipotecznego małżeństwu, które we wniosku kredytowym podało, że w gospodarstwie domowym są dwie osoby, a bank wykrył że płacili kartą za rzeczy dla noworodka. Niestety nie pamiętam szczegółów.

    • Mam rocznego chrześniaka. Rozwinąć? ;) Analityk nie popisał się.

  14. Skoro zna się mechanizm to teraz trzeba pomyśleć jakie zakupy robić żeby “zdolność kredytowa” rosła(chociaż nie wiem po co).
    Można by wtedy wziąć jakiś duży kredyt i uciec do innego kraju(istnieje pewnie też jakiś normalny sposób wykorzystania tego).

    W filmie “Hard Eight”(polski tytuł:Sidney) jeden człowiek uczy drugiego jak grać w kasynie żeby właścicielom wydawało się, że wydajesz u nich dużo i oferowali ci nocleg i jedzenie żebyś został i grał dalej.

  15. Ostatnio odkryłem w serwisie mojego banku statystykę płatności robionych kredytówką. Wszystko było ładnie pokategoryzowane. Oprócz zakupów z Allegro.

    • Citi??

  16. Odnośnie kontroli przepływu i używania kart płatniczych i przelewów to nasz kochany ustawodawca już pracuje na tym żebyśmy częściej używali karty.
    http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,8933783,Polska_tylko_z_wirtualnymi_pieniedzmi_.html

    • Handel wymienny→pieniądze→karty płatnicze/czeki itp./wirtualne pieniądze→handel wymienny→brak żadnej z tych rzeczy (?)

  17. Wszystko fajnie: DZISIAJ “mnie to niedotyczy”.
    Jak to ladnie brzmi, prawda?
    Ale tak do konca nie jest!
    Jak zauwazymy negatywne skutki kiedy nas takie profilowanie bedzie dotyczyc, to bedzie juz za pozno.
    Rozwazmy prosty przyklad:
    Jako mily i uczynny sasiad wykupuje starszemu malzenstwu lekarstwa w aptece i place karta.
    System wyciaga prosty i logiczny wniosek – ze wzgledu na ciagle zakupy w aptece powaznie choruje.
    Inny przyklad:
    Spotykam sie z kumplami na piwie. W knajpie kelnerka “zapomina” rozbic rachunek na kazdego z nas, wiec najlepiej aby ktos zaplacil za calosc. Place karte za kilka/kilkanascie osob, a oni mi oddaja od razu kase.
    Prosta sprawa? System wyciaga wniosek na podstawie moich tranzakcji z knajpy, ze jestem osoba malo odpowiedzialna bo wydaje w knajpie czesto duze pieniadze.
    Taki przykladow mozna mnozyc.
    Np. Ostatnio w schronisku w gorach poznalem fajnych ludzi, tak swietnie opowiadali o lazeniu po gorach. Dodalem sie do ich facebookow. Nie wiem, ze oni takze sympatuzuja z ……. (dodac cos co nie jest teraz lub nie bedzie kiedys mile widziane przez kogos).

    Jak bedzie rozmawiac i tlumaczyc ze system sie pomylil?
    System, nie czlowiek z ktorym mozna porozmawiac.
    Pamietacie przygode Piotrka Koniecznego jak probowal powiadomic osobe ktora mylnie podawala jego maila jako znajomego zainteresowanego jakims towarem.
    Zostal olany – firmie/systemowi nie oplaca sie przejmowac pojedynczymy przypadkami.
    Tym wszystkim co uwazaja ze ich ten problem nie dotyczy zycze aby nie stali przypadkiem ta niewielka czescia co zostala niekorzystnie zle zakwalifikowana przez system.
    Chociaz moze powinienem zyczy na odwrot ;-), aby zaczely byc stosowane lepsze mechanizmy chroniace nas przed blizej nie spracyzowanym systemem/korporacjami.
    Jak widze jak ciezko jest wyjasnic i rozwiazac problem via infolinia/elektronicznie to wole nie myslec jak ma wygladac przekonanie osoby decyzyjnej ze system sie myli.
    System stosujacy bardzo skomplikowany aparat statystyczny.

  18. Anonymousie;
    zgadzam się z tobą w 100%.
    Nie zdajemy sobie sprawy jak dzisiejsze działania mogą być zinterpretowane za 20 lat.
    Gimnazjalistka Ev myśli, że jej to nie dotyczy na razie. Ale bardzo się myli.
    Żeby nie gorszyć czytających ten portal gimnazjalistów opowiem oględnie o historyjce, którą słyszałem, jak pewna “firma detektywistyczna” namierzała jednego faceta poprzez obserwację “pornbrowsingu”. Wywnioskowali, że lubi wysokie blondynki, chodzące w dżinsach i na bosaka. Niby przypadkiem podesłali mu panienkę o odpowiedniej aparycji i po dwóch tygodniach gościu im tańczył, jak mu zagrali.

    • Jeśli można, proszę mnie nie wrzucać do worka ‘gimnazjaliści’, gdyż zwykle ludziom kojarzy się to z ‘plastikami’, osobami czasem nie do końca rozgarniętymi itp. lub jeszcze inaczej.
      A co do mojej opinii o tym, że mnie teraz to nie dotyczy: jestem zwykłą, szarą myszką. Nie szukam żadnych dziwów w internecie, by ktoś jakoś pilniej mnie szpiegował. Nawet jeśli, to mam to w poważaniu, przynajmniej na razie. Co do olewania późniejszego: proszę zerknąć na moją kolejną odpowiedź na komentarz usera zmechu2, gdyż nie chcę powielać swojej wiadomości, a trochę zmieniłam do tego stosunek, gdy mi się przypomniała wymieniona tam sytuacja.

  19. Nie lekceważyłbym banków, skoro na podstawie anonimowych emaili można zidentyfikować z dużym prawdopodobieństwem ich autora:

    http://www.physorg.com/news/2011-03-anonymous-email-authors.html

    Datamainig to coraz potężniejsza/powszechniejsza broń przy ciągle rosnącej liczbie zbieranych danych.

  20. Co komuś z informacji ile wydaję w jakim sklepie? To że na przestrzenie 3 dni robiłem zakupy w dwóch krańcach Polski może świadczyć o tym, że stać mnie na wycieczki lub pojechałem tam służbowo albo “na stopa” bo nie miałem kasy. A pisanie o tym, że ktoś określi mój profil na podstawie moich zakupów jest bezsensowny. Przecież przy płatności kartą, treść paragonu nie jest wysyłana do operatora – leci tylko info z kwotą i miejscem. Dane te mogą być interpretowane na “miljon” sposobów. Takie dane bardziej przydadzą się rodzicom, których pociecha ma plastikowe pieniądze.

    • sama informacja o zakupach w sklepie spożywczym niewiele daje, ale już w powiązaniu z “miljonem” innych faktów zapisanych na bankowych (i różnych innych, do których bank ma dostęp) dyskach w ciągu kilku-kilkunastu lat – już może wpłynąć na decyzję, czy dać ci kredyt na nową furę, czy nie bardzo…

    • … ale prawdę mówiąc kij dwa końce ma, więc odpowiednio manewrując transakcjami możesz “zasugerować” bankowi, że kredyt Ci się należy ;)

  21. jasne, tylko że:

    1. nie bardzo wiadomo w jaki sposób bank “ocenia” daną informację i w jakim kontekście, więc ciężko stwierdzić, czy mam wydawać 100 zł w hipermarkecie w Warszawie o 17:30, starając się o kredyt na dom pod warszawą, czy lepiej nie…

    2. algorytmy mogą odsiewać dane odbiegające od schematu zachowań danej osoby w dłuższym czasie lub większej grupy ludzi, do której ta osoba należy, dlatego trzeba by “manewrować” transakcjami dłuższy czas, a i tak nie ma pewności, że te manewry na coś się zdadzą, bo np. dla banku większą wartość będzie miała informacja, że “należę do osób o które nie mają stałych dochodów”, a nie to, ze byłem w hipermarkecie o 17:30.

  22. i dlatego za alkohol po połnocy w Tesco trzeba płacic gotówka, gotówką wyjętą z bankomatu (albo łapówki) min. miesiąc wcześniej bo numery można sprawdzic, zostawiając w domu telefon by statystyki nie objęly logowania BTS. Aha .. na piechote oczywiście.

    Chyba trzeba zmienić prace na jakąś bankową :)

  23. Składając wniosek kredytowy (mieszkanie) bank prosi o historię konta z 3 ostatnich miesięcy – polecam lekturę własnej historii… daje do myślenia – ja nie miałem pojęcia o regularność niektórych operacji i sporo dało mi to do myślenia..

  24. No to co teraz, wszyscy przestraszeni zrezygnują z telefonów?
    http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,9332397,Co_moze_o_Tobie_powiedziec_Twoja_komorka_.html

  25. […] Ale jak udowodnimy, że to właśnie z systemów Sofortu, a nie np. na skutek trojana, nasz login i hasło wyciekły do banku? I czy możemy ufać, że kiedyś nie nastąpi “błąd programistyczny” w oprogramowaniu Sofortu, które to pobierze więcej niż deklaruje, że pobiera, z naszego konta? I nie chodzi tylko o gotówkę, ale również o zapis historycznych transakcji… W końcu tzw. Big Data, czyli handel m.in. tego typu danymi jest teraz w modzie (por. Ile informacji ujawnia o tobie twoja karta kredytowa i historia zakupów?). […]

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.