8:42
25/3/2014

Wczoraj na konferencji prasowej z rodzinami pasażerów lotu MH370 podano informację, że samolot bez wątpienia został skierowany na środek oceanu indyjskiego i tam miał zakończyć swój lot, najprawdopodobniej rozbijając się, gdyż w pobliżu nie ma żadnych lotnisk. Na dowód tej tezy przytoczono wyniki analizy firmy Inmarsat, która w ostatnim tygodniu opracowała innowacyjną metodę określania pozycji samolotu w oparciu o dane satelitarne.

Jak Inmarsat ustalił pozycję Boeinga 777?

Przypomnijmy, że wcześniejsze doniesienia bazujące na odczycie pozycji samolotu na podstawie danych z satelity podawały 2 możliwości — Boeing 777 mógł podążyć tzw. korytarzem północnym lub południowym:

Dwa możliwe korytarze lotu MH370

Dwa możliwe korytarze lotu MH370 wytyczone na podstawie danych z satelity Inmarsat

Dane te uzyskano na podstawie godzinnych “pingów” jakie samolot wysyłał do satelity, a które — jak podaje Telegraph — miały na celu synchronizację czasu. Owe pingi są wysyłane nawet po wyłączeniu transpondera i systemu ACARS — i ich odczyty upewniły załogę Inmarsatu, że samolot znajdował się w powietrzu jeszcze przez 5 godzin od ostatniego kontaktu radiowego z kontrolerem lotu.

Ostatecznie badacze potwierdzili, że Boeing poleciał na południe:

“Od wczoraj jesteśmy w stanie poza wszelką wątpliwość potwierdzić, że samolot wybrał południową trasę” — Chris McLaughlin, wiceprezes Inmarsat

W ustaleniach pomógł m.in. efekt Dopplera, czyli zmiany częstotliwości spowodowane ruchem statku powietrznego względem satelity. Tu warto zaznaczyć, że zespół pracowników Inmarsatu miał w tydzień wykonać pracę badawczą i obliczenia, które w normalnych okolicznościach zajęłyby ok. roku. Pracownicy musieli prześledzić dane z innych samolotów i zbudować w oparciu o nie model statystyczny, który następnie zaaplikowali do sygnału odbieranego z malezyjskiego Boeinga 777 aby zweryfikować czy charakterystyka otrzymywanego sygnału odpowiada bardziej ruchowi na południe czy na północ.

Jak informuje nas Michał Rutkowski:

urzadzeniem ktore moglo pingowac mogl byc, poza wszelakimi urzadzeniami do komunikacji satelitarnej, ELT – Emergency Locator Transmiter czyli urzadzenie ktore powinno nadac pozycje statku powietrznego po katastrofie, przewaznie opiera sie to o system Cospas-Sarsat ale czesto spotyka sie to w postaci chociazby telefonow satelitarnych z przyciskiem SOS (w przypadku np. podroznikow), wiecej o tym: http://pl.wikipedia.org/wiki/EPIRB

Dalej jednak nie wiadomo, co skłoniło pilota do skierowania samolotu w tamtym kierunku. Jedną z hipotez jest pożar na pokładzie, który zmusił załogę do skierowania maszyny w kierunku najbliższego lotniska, przy czym zakłada się, że zarówno pasażerowie jak i załoga stracili przytomność i samolot leciał na tzw. “autopilocie” do momentu wyczerpania zapasów paliwa.

Aktualizacja
Zmieniliśmy brzmienie zdania wyjaśniającego efekt Dopplera oddziałujący na wymianę sygnałów pomiędzy satelitą a samolotem. Zdanie dotyczące ruchu satelity na orbicie w pierwszej wersji artykułu, niektórym z czytelników sugerowało błędne interpretacje tegoż ruchu — opisaliśmy więc to samo, zmieniając punkt odniesienia. A dla przypomnienia, przytaczamy materiał z programu nauczania gimnazjum ;) który dość precyzyjnie ukazuje, o co nam chodziło w zdaniu wspominającym o ruchu satelity geostacjonarnego po swojej orbicie wokół Ziemi:

Przeczytaj także:

79 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. “pasażerowie jak i załoga stracili przytomność” – przytomnosc takze stracily wszystkie mozliwe urzadzenia oraz kontrolerzy lotu kilku panstw. Zaciemniania sprawy ciag dalszy. Juz niedlugo utna wszelkie dyskusje stawiajac teze “to na 100% w tym miejscu i co z tego, ze nie ma szczatkow” i temat wygodnie zniknie z mediow.

    • Wcale nie musi być kit, identyczny przypadek zaistniał w Grecji z Boeingiem 737 chyba – wyłączony system podtrzymywania cisnienia w kabinie. Wszyscy zemdleli a samolot latal w kolko (tak byl ustawiony autopilot) az nie skonczylo sie paliwo.

      http://en.wikipedia.org/wiki/Helios_Airways_Flight_522

    • Mimo wszystko cała sprawa wygląda zbyt nieprawdopodobnie, systemy śledzenia wysiadły a autopilot, sterowanie i silniki działały? Coś mało wiarygodna ta wersja wydarzeń…

    • @BJ Przypadek 522 jest rownie podejrzany jak ten z artykulu. Tu nic sie nie klei.

  2. ” efekt Dopplera, czyli zmiany częstotliwości spowodowane ruchem satelity na jej orbicie,”

    To nie jest do końca właściwe, a już na pewno nie jest to pełne wyjaśnienie. Myślę, że niebezpiecznik mógłby się bardziej wysilić na objaśnienie zastosowania efektu Dopplera w nawigacji radiowej. No chyba, że zakładamy że czytelnicy niebezpiecznika wiedzą na czym on polega, to wtedy nie piszcie takich jednozdaniowych pseudo wyjaśnień tylko po prostu dajcie info, że wykorzystano efekt Dopplera i koniec.

    • @medevacs,
      jesteś specjalistą, wyjaśnij nam czytelnikom. Narobiłeś smaka na rozszerzenie wiedzy i uciekłeś :) Niebezpieczniki nie muszą być orłami w tej dziedzinie.

    • Nie pierwszy raz redakcja Niebezpiecznika popełnia tak karygodne błędy…
      Tyczy się to również “dziedziny” IT/technologii.

    • @GreenShirt a jaki tu w artykule jest karygodny błąd? Bo ja jako fizyk z wykształcenia nie widzę tu żadnych nieścisłości ani tym bardziej błędów. Czytelnicy w przeciwieństwie do redakcji niebezpiecznika zapomnieli chyba, że satelita na orbicie geostacjonarnej też się porusza, co prawda nie względem Ziemi, ale się porusza, a wiec jak najbardziej efekt Dopplera zachodzi podaczas wymiany sygnałów radiowych pomiędzy satelitą a samolotem.

    • Obiekt oddalający się od odbiornika wydaje się nadawać na częstotliwości niższej niż jest w rzeczywistości natomiast obiekt zbliżający się zdaje się nadawać na częstotliwości wyższej niż rzeczywista. Efekt powstaje w wyniku “zagęszczania” fal przy obiekcie zbliżającym się do odbiornika (lub “rozrzedzania” przy oddalaniu) ponieważ fala biegnie z określoną prędkością (światła) 300tyś km/s a co za tym idzie można wychwycić odchyłkę zwłaszcza na wysokich częstotliwościach. Zazwyczaj urządzenia nie rejestrują odchyłki częstotliwości (chyba że są to radary policyjne które w ten sposób określają prędkość pojazdu) ponieważ nie ma takiej potrzeby, ale być może przy prędkościach samolotu odchyłka jest na tyle znaczna że odbiornik musi się mocno dostroić i zapewne ta właśnie odchyłka musiała być rejestrowana. Ruch satelity a w zasadzie bezruch względem punktu na ziemi nie ma tu nic do rzeczy. Efekt Dopplera jedynie określa czy samolot oddalał się czy przybliżał do satelity.

    • Wystarczyłoby, gdyby Redakcja napisała, że wykorzystano zasadę działania radaru i już byłoby wiadomo.

      Nie przepisujcie teorii tylko podajcie praktyczne jej użycie, to ludzie zrozumieją.

    • Podobnie jest z tą utratą przytomności….ja jestem z zawodu anestezjologiem. Zanim ludzie stracą przytomność np z powodu niskiego stężenia tlenu, następuje pobudzenie organizmu przez wydzielającą się adrenalinę. Ludzie by czuli, że cos jest nie tak i raczej jest mało prawdopodobne, żeby ktoś nie odpalił komórki i nie próbował się kontaktować z rodziną.

  3. Obrazek się u mnie nie ładuje – dostaję 301 Moved Permanently i przekierowuje na localhost

    • Sprawdź user agent’a

  4. Fakty niestety są takie że transponder wyłączono CELOWO. Gdyby był pożar/awaria to powiadomiono by obsługę naziemną. Pasażerowie NIE skorzystali z telefonów komórkowych. Nikt nawet nie zdążył wysłać SMS’a. Samolot przeleciał jeszcze wiele godzin w przeciwnym kierunku by (prawdopodobnie) spaść do wody w obszarze gdzie bardzo trudno cokolwiek znaleźć ze względu na panujące tam FATALNE warunki meteo (tak zwane “ryczące 40-tki” i “wyjące 50-tki”) – tak jakby ktoś chciał zatrzeć ślady !

    • Myślę, że telefony komórkowe kilka kilometrów nad Oceanem Indyjskim mogłyby mieć niejakie kłopoty z zasięgiem.

  5. Z tym dopplerem i Inmarsat to troszkę nie do końca tak. Satelity systemu Inmarsat (służące zapewnieniu komunikacji dla statków, wykorzystywane także jako system powiadamiania o wypadkach na morzu) są satelitami geostacjonarnymi. Wprawdzie nie znam sie na podbojach przestrzeni międzygwiezdnej, ale rozumiem, że geostacjonarny oznacza stałą (mniej więcej) pozycję nad globem ziemskim. Zatem efekt dopplera dotyczyłby nie ruchu satelity a ruchu samolotu względem stałego satelity.

    • no nie do konca bo jak punktem odniesienia jest nie satelita a cokolwiek innego to satelita na geostacjonarce tez przeciez krąży wokół osi ziemi, tylko z jej predkoscia obrotowa ;] fajna grafika obrazujaca jest tu http://pl.wikipedia.org/wiki/Orbita_geostacjonarna

    • Tylko to jest ruch zauważalny z poza ziemi. Stojąc na ziemi ten satelita pozostaje w spoczynku. Czyli tworzy układ inercjalny. Efekt Dopplera jest wywołany ruch samolotu względem satelity. a dokładnie szybkość wektorowa między satelitą, a samolotem. Według fizyki klasycznej.

      I tak to jest duże uroszczenie. Bo szybkość orbitalna satelity i jej odległość od ziemi wywołuje już efekty relatywistyczne. I tu odgrywa już rolę relatywistyczny efekt Dopplera. Który uwzględnia wszystkie zmienne.

  6. W niejasnych sprawach posiłkuję się kartami tarota.
    W tym przypadku karty mówią wyraźnie, że Boeing MH370 został zatopiony we wcześniej przygotowanym miejscu na wodach terytorialnych Australii (sojusznik NATO). Systemy pokładowe zostały zdalnie dezaktywowane przez USA, które montują backdoora w każdym komputerze pokładowym w samolocie Boeinga, Lockheda i w samochodach Forda.
    Celem było zaangażowanie Chin w poszukiwanie szczątków, po czym wywołanie rozruchów przez krewnych ofiar (12 osób poddanych kontroli umysłu podczas studiów w USA) i finalnie odwleczenie przez Chiny planu kontrolowanego upadku dolara. Chiny mają się bać amerykańskiej technologii. Na pokładzie Boeinga nie było żadnego złota (poza co najwyżej złotym zębem pilota).
    Powyższa wersja została potwierdzona również przez runy i horoskop natalny.

    • W końcu rzetelne informacje! Od zawsze wiedziałem, że polscy badacze są najbardziej wiarygodni.
      Spróbuję to info potwierdzić w fusach, ale jestem przekonany, że wyniki będą identyczne.

    • W końcu jeden, który nie podąża za tymi kłamstwami, a mówi wersję, która jest tak logiczna, że zaraz wiadomo, że to jedyna prawda i nie może być inaczej, bo prawda jest jedna /czasem też jest prawda2, ale to rzadziej/, a to prawda i jest prawdziwa. Lpiej zdeklaruj się, że nie chcesz sobie odebrać życia, bo reptilianie już mają na Ciebie chrapkę.

    • Zapomniałeś wspomnieć o Bitcoinie.

  7. @Żoliborz No i wreszcie jakas rzetelna analiza, a nie pseudonaukowe brednie, ktore jak napisano powyzej maja tylko zaciemnic cala sytuacje.

  8. Lot na autopilocie z wyznaczonymi waypointami z martwą załogą i pasażerami na pokładzie ?Brak dowodów na atak terrorystów

    • Nieprzytomni to nie to samo co martwi. Taka sytuacja faktycznie nie wskazuje na terrorystów. Oni zabijają, żeby zwrócić uwagę na swoje sprawy, a co to za zwracanie uwagi, kiedy nikt nie wie kto i jak. To nie znaczy, że ich tam nie mogło być, ale że nie ma przesłanki ku temu. Fakt, mogli tam być i ich plan się nie udał, stąd to rozbicie się, ale to wciąż tylko hipoteza.

    • Cała elektronika przestała działać lub uległa uszkodzeniu.Ten sam czynnik który zniszczył elektronikę mógł zabić załogę i pasażerów .Myślę ze piloci co do kierunku lotu zorientowali by się bez urządzeń nawigacyjnych (gwiazdy,księżyc który wygląda inaczej
      na północnej i południowej półkuli oczywiście za wyjątkiem pełni,położenie słońca) stąd przypuszczenie ze byli martwi.
      druga hipoteza :mieliśmy w historii przynajmniej dwa znane przypadki zestrzelenia samolotów pasażerskich przez wojsko raz “popisali” się Rosjanie nad Ochockim drugi raz Amerykanie nad Czerwonym.

  9. 2 sprawy na logikę, proszę mnie poprawić jeśli błądzę
    1. satelita otrzymywał pingi co ma potwierdzać ze boeing znajdował sie w powietrzu – wydaje mi się ze to potwierdza jedynie ze system synchronizacji byl sprawny w tym czasie, a samolot rownie dobrze mógł znajdować sie na ziemi, wodzie
    2. z inforafiki: ostatnie pingi o 8:11, czy to nie za długo, tj. czy wystarczyłoby mu paliwa na ok. 6 godzin lotu od ostatniego kontaktu? Jeżeli nie, to można postawić tezę, że wodował i jeszcze jakiś czas (np. do zatonięcia) unosił sie na powierzchni.

    • ad. 1 – jak najbardziej słuszne rozumowanie – samolot ze sprawnym układem komunikacji z satelitami Inmarsat znajdował się w polu widzenia satelity.
      ad. 2 – patrząc na obrazek odnoszę wrażenie, że szacunkowa odległość do Pekinu, dokąd zdaje się leciał ten samolot i do miejsca wskazywanego jako ostatnie miejsce gdzie go widział satelita jest porównywalna (czyli na pewno był w stanie dolecieć tam z zapasem paliwa na podróż do Pekinu). Czy czasowo się to broni – trudno powiedzieć, ale 777 ma zbiorniki wystarczające na kilka-kilkanaście godzin lotu (zasięg – zależny od wersji – do kilkunastu tysięcy km)

    • ad. 1 – satelita jest geostacjonarny, więc jeśli byłby na ziemi albo w powietrzu, to nawet gdyby się poruszał, to bardzo wolno, stąd pingi miały by bardzo podobne wartości. Jak leci, to już nie.

    • 1. “Pingi” były cogodzinne, łacznie bodaj sześć i za każdym razem pochodziły z różnej odległości od satelity – logiczny więc wniosek, że samolot musiał się w międzyczasie przemieszczać.
      2. Właśnie ok. tej 8:11 powinno mu się skończyć paliwo i najpewniej właśnie z tego powodu ten “ping” był ostatni – krótko po nim samolot spadł do wody. Jest w zasadzie niemożliwe wodowanie B777 na oceanie tak, by samolot się przy tym nie roztrzaskał. Nawet gdyby się udało, to poszedłby na dno w kilka minut – patrz wodowanie na rzecze Hudson.
      Dochodzi też kwestia zasilania systemu łączności – w zasadzie jedynym źródłem prądu są silniki. Więc jeśli nie ma paliwa, nie ma też prądu.

    • “w zasadzie jedynym źródłem prądu są silniki. Więc jeśli nie ma paliwa, nie ma też prądu.”

      Sa jeszcze UPSy zasilajace najwazniejsze systemy. Pytanie czy w tym samolocie akurat ten system jest podpiety pod UPS (choc, biorac pod uwage jego “waznosc” i, ze potrzebuje stosunkowo malo pradu sadze ze jest).
      Mam zreszta w rodzinie pilota, ktory lata na tego typu maszynach. Jutro zapytam go o zdanie na temat calej tej sprawy i mysle, ze rozjasni to sporo watpliwosci (przynajmniej tych stricte technicznych) ;).

    • “w zasadzie jedynym źródłem prądu są silniki. Więc jeśli nie ma paliwa, nie ma też prądu.”

      Oprócz UPSów są jeszcze generatory wiatrowe wypuszczane z podwozia mogące zasilić podstawowe urządzenia samolotu.
      Oczywiście działają o ile samolot jest w locie (szybowym).

    • Dlatego właśnie napisałem “w zasadzie” :)
      Wiadomo, że alternatywne źródła prądu muszą być – to duży samolot, wożący mnóstwo ludzi, więc “backup’y” są niezbędne, także odnośnie zasilania.
      Tyle tylko, że “UPS”, czy RAT, to rozwiązania krótkotrwałe, wyłącznie na krytyczne systemy w sytuacjach skrajnych.

  10. Myślę, że redakcja nie powinna zajmować się tekstami o materii o której nie ma pojęcia. “efekt Dopplera, czyli zmiany częstotliwości spowodowane ruchem satelity na jej orbicie” (satelity te są geostacjonarne i nie poruszają się względem powierzchni ziemi); “Dwa możliwe korytarze lotu MH370 wytyczone na podstawie danych z satelity Inmarsat” (to przybliżona lokalizacja samolotu podczas ostatniego odebranego pinga; wystarczyło uważnie przeczytać informacje na grafice); “dował się w powietrzu jeszcze przez 5 godzin od ostatniego kontaktu radiowego z kontrolerem lotu” (przynajmniej było to 7 godzin); nie wspominając o teoriach pożaru i aktywacji autopilota, które są pozbawione większej logiki…

    • To, że satelita znajduje się na orbicie geostacjonarnej i nie porusza się względem ziemi nie ma znaczenia w przypadku rozpatrywania komunikacji z poruszającym się samolotem. Te obiekty (samolot i satelita) poruszają się względem siebie.

  11. pytanie do znawców tematu: czy jest możliwe wyskoczyć ze spadochronem z tego typu maszyny? Teoria spiskowa: piloci wyłączają nadajniki; obniżają samolot i zmniejszają prędkość na umożliwiającą skok; wypychają złoto (zakładam że było na pokładzie) i sami skaczą; samolot na autopilocie leci w stronę oceanu i rozbija się po wyczerpaniu paliwa; piloci wliczeni w ofiary śmiertelne katastrofy – nikt ich nie szuka ;)

    • z 4k spokojnie można skakać – otwarcie drzwi “wyżej” to problemy w kabinie z a) ciśnieniem/tlenem b) temperatura

    • @Niebezpiecznik – problemem może być też prędkość (uniemożliwiająca skok), oraz konstrukcja samolotu – skok z przednich drzwi to spore szanse na przemielenie przez silnik, z tylnych – łatwo zaliczyć statecznik.

    • Skakałem z “tylnych” i “bocznych” do wysokości 4k metrów. Jest to jak najbardziej wykonalne. Z pasażerskich nie skakałem jednak nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Ale nie to jest istotne. Ty zakładasz, że pilot wyskoczył na spadochronie, tak? A ja się pytam dlaczego tak zakładasz? Istotne było złoto, a to jak przekonać pilota pozostawiał bym w rękach odpowiednich służb, odpowiednio zainteresowanego kraju.

  12. Pan Michał się myli, ELT to nie jest telefon satelitarny. To co noszą przy tyłku podróżnicy można nazwać na 10 sposobów, ale w lotnictwie ELT to konkretna, certyfikowana rzecz.
    ELT również nie transmituje pozycji, tylko nadaje łatwo namierzalny sygnał radiowy (niestety nie spod wody).
    Pingujący “telefon” na pokładzie, który sobie pingał, służy do łączności z “centralą” linii lotniczej itp.

    • Mówiąc krótko – omawiane “pingi” nie mają kompletnie nic wspólnego z ELT.

  13. Czy wiadomo (nie chce mi się sprawdzać – może ktoś ma linka gotowego) w jakim kierunku leciał samolot zaraz przed zanikiem sygnału z transpondera? Bo jak nie w którymś z tych możliwych z inmarsatu, to koncepcja wypadku ma bardzo poważną dziurę.

  14. Może Hugo Teso, o którym już pisaliście ( https://niebezpiecznik.pl/post/mozna-porwacrozbic-samolot-telefonem-z-androidem/ ) się chciał popisać? ;) Albo inny zespół z tamtego regionu – pamiętam, że też chyba u Was była podlinkowana kiedyś prezentacja jakichś australijskich badaczy o zabawie SDR i podsłuchiwaniu samolotów (i nie tylko).

  15. On się nie rozbił a to wyjaśnienie ->

    https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/t1.0-9/1979887_737457906274272_1014131557_n.jpg

  16. A teraz czas udobruchać motłoch aby jak najmniej płacić odszkodowania.

  17. Ja bym się zastanowił kto zbiera i przetrzymuje dane tak szczegółowe, że pozwalają na uchwycenie zmian częstotliwości wynikających z efektu Dopplera.
    Po pierwsze, po co trzymać takie ogromne ilości danych (bo przecież nie są zbierane tylko dla konkretnego samolotu, który ma się rozbić). Skoro nie robili wcześniej takich “ćwiczeń” to po co rejestrowali zmiany częstotliwości.
    Po drugie, tutaj pytanie do bardziej obeznanych w fizyce, ale jak czułe i kosztowne musi być urządzenie by zarejestrować zmiany częstotliwości pojawiające się przy standardowych prędkościach samolotu i satelity? No i czy jest sens takie dane gromadzić?
    No i na koniec, algorytm, który wymagałby roku na przygotowanie stworzony w tydzień? Albo jednak dałoby się go w tydzień przygotować, albo już był gotowy.
    Daleki jestem od jakichkolwiek teorii spiskowych, ale parę pytań samo się narzuca.

    • To nie są wcale wielce szczegółowe dane, tylko zwykłe logi. Częstotliwość wysłana, częstotliwość odebrana, odebrana moc sygnału na każdej “części” anteny, dokładny czas trwania impulsu, czas bieżący, może jeszcze najwyżej kilka parametrów. Niemal same suche liczby – max. kilkadziesiąt KB na sygnał, czy to dużo?
      Rejestruje się to bo to zapewne ważne paramtery techniczne z punktu widzenia obsługi technicznej całego systemu. Jak się prowadzi jakąś usługę to trzeba wiedzieć jak dokładnie przebiega jej praca. Myślę, że można to spokojnie porównać do administrowania sieciami – też się gromadzi mnóstwo szczegółowych danych o jej pracy.

      Natomiast to o czasie przygotowania algorytmu to najprawdopodobniej czysty PR ze strony Inmarsata, takie barwne podkreślenie jaką to super pracę wykonali. To stwierdzenie padło z ust wiceprezesa w wywiadzie dla mediów.

    • Nie znam się na systemach satelitarnych, ale na komórkowych; jednak zasady działania mogą być podobne. System komórkowy (a konkretnie układ demodolatora/dekodera, dla celów poprawnego odbioru sygnału) mierzy stale, oraz rejestruje (nie w sposób ciągły, ale w charakterystycznych punktach, np. początek i koniec połączenia) różne parametry techniczne. Na przykład opóźnienie sygnału (a więc pośrednio odległość do urządzenia) w sieci CDMA jest mierzone z rozdzielczością 1/16 chipa czyli około 51 nanosekund! 51 nanosekund świetlnych to ok. 15 metrów… Ta wartość (tzw. PN offset) jest zapisywana w rekordach zaliczeniowych (tzw. CDL, call detail record) dla chwili nawiązania połączenia (dostępu do sieci), przy zakończeniu połączenia i przy każdym przejściu między stacjami bazowymi. To tylko jeden mały przykład. W CDLu jest kilkadziesiąt parametrów.

      Jak napisałem, nie znam się na satelitarnych systemach, ale można przypuszczać, że przy występujących prędkościach orbitalnych efekt Dopplera jest istotny – satelita geostacjonarny tylko pozornie “stoi w miejscu” względem powierzchni Ziemii, w praktyce orbita nie jest idealna (bardzo niska, ale niezerowa inklinacja), więc satelita nieco “ósemkuje”. Efekt ten jest nieistotny dla orientacji np. anteny telewizji satelitarnej (charakterystyka kierunkowa jest dość szeroka, aby objąć całą “ósemkę”), ale zmiany częstotliwości fal radiowych mogą być już zauważalne. Być może potrzebna jest jakaś kompensacja w stacji naziemnej. O ile na odcinku stacja naziemna-satelita efekt może być znany dokłądnie zawczasu (wyliczony z faktycznych parametrów orbity), o tyle na odcinku satelita-urządzenie abonenckie, przesunięcie Dopplerowskie wynikające z prędkości urządzenia końcowego jest nieprzewidywalne.

      Przy “gęstej” modulacji typu amplitudowo-fazowego, odbiornik musi zdemodulować dość krótkie odcinki czasowe, aby określić fazę (i apmplitudę) symbolu modulacji. Być może – teraz zgaduję – odbiornik musi wpierw określić dokładnie częstotliwość nośnej zmodyfikowanej Dopplerem, aby dobrać współczynniki dla dyskretnej transformaty Fouriera, by obliczyć (względną) fazę sygnału. Być może też musi modyfikować okres i fazę zbierania próbek do DFT w stosunku do zegara podstawowego systemu, aby “wstrzelić się” w środek symboli modulacji (które wskutek “ściśnięcia” lub “rozwleczenia” Dopplerowskiego przesuwają się względem zegara podstawowefo), a nie “załapać” kawałków dwóch sąsiednich symboli. Niektóre z tych technicznych parametrów prawie na pewno są rejestrowane.

      Dowcip może polegać też na tym, że przesunięcie Dopplerowskie nie jest bezpośrednio mierzone i rejestrowane, ale dało się je określić jakimś sprytnym obliczeniem z innych rejestrowanych parametrów – a nikt do tej pory tego nie robił, stąd opóźnienie w analizie danych.

  18. De hug? Nic kompletnie nic go nie namierzyło? Może pójdzmy dalej i zróbmy analizę ulotu elektromagnetycznego na Ziemi. Odwrócimy bieg wszystkich fali i się ładnie wyjaśni gdzie, kto, zkim, czemu.
    Pozder Takumi
    PS porażka dla całej ludzkiej technologi, jestę rozczarowany -.- nie namierzyć samolotu… jprdle

  19. Jest gdzieś dostępna pełna lista pasażerów?

  20. Ja bym się skłaniał ku teorii testowania jakiejś nowej broni. W jednym momencie ucichli ludzie i elektronika samolotu. Co więcej wojsko i odpowiednie służby dysponują sprzętem jaki ludziom się nie śnił i jakoś też cisza. Teraz tylko patrzyć który kraj udzieli pożyczki albo anuluje zadłużenie malezji.

  21. Ponieważ w w/w tekście wciąż jest trochę technicznych nieścisłości i uogólnień, to podaję link do oficjalnego objaśnienia ze strony Brytyjczyków, wraz z poglądowymi infografikami.
    http://mh370.dca.gov.my/information-provided-to-mh370-by-aaib/

  22. Oglądał ktoś “Operacja piorun”? Może celowo zatopiono samolot, aby coś z niego potajemnie wyjąć.

  23. 10 ton złota – oto całe wytłumaczenie

    • Powiem bez kozery – pińćset ton złota.

  24. A może to była najzwyklejsza “pancerna brzoza” , tym razem latająca … :D ,która przypadkiem trafiła w ten samolot (albo na odwrót) :)
    W ogóle w przestrzeni powietrznej znajduje się jeszcze tyle niezbadanych rzeczy że na odkrywanie ich mamy przed sobą całe dziesięciolecia … :D

    • a grawitacja im nie przeszkadza?

    • Paradoksalnie badania nad grafenem udowodniły że może coś być jednocześnie ekstremalnie “pancerne” jak i lekkie. Grafen to tylko odpowiednio połączone cząsteczki węgla. A przecież życie na ziemi jest oparte na węglu. Już wiesz do czego zmierzam ? Są na ziemi różne “oszołomy” (Tak ich teraz się nazywa, ale kto wie czy nie mają racji) głoszący teorię, że skoro oceny są zamieszkane przez organizmy wodne, ziemie przez lądowe i te dwa ekosystemy wzajemnie się przenikają, mało tego, zwierzęta i całkiem niedawno ludzie potrafią również przemierzać 3 ekosystem – atmosferę to wg. nich istnieje możliwość że atmosferę zamieszkują dość pokaźne organizmy, ekstremalnie lekkie bytujące w różnych warstwach atmosfery – i to właśnie te hipotetyczne organizmy obwiniają za obserwacje UFO. Jeżeli te hipotetyczne organizmy są zbudowane albo pokryte węglową strukturą krystaliczną podobną do grafenu (niekoniecznie jedną warstwą) zderzenie z takim czymś na pewno nigdy nie skończy się dobrze dla samolotu.

  25. powiem tak: skoro moj rig/platforma/statek korzysta z dgps(differential) majac poprawki z xp, spot beam, g2 etc i dokladnoac pozycji 1-10cm to jakim sposobem nowoczesny samolot nie ma position pooling albo LRIT z podobna dokladnoscia? niech sie wypowie jakis prawdziwy ekspert lotnictwa.

    • Gwarantuje Ci, ze ZADEN PRAWDZIWY ekspert nie zostanie medialnie dopuszczony do glosu w tej sprawie – wytknalby zbyt wiele niewygodnych faktow.

    • 1. Metoda pomiarów DGPS to dokładność rzędu 1,5m-kilku metrów) a nie 1-10cm.
      2. Dokładność DGPS uzyskujemy jeżeli w pobliżu znajduje się stacja referencyjna GNSS (ang. Global Navigation Satellite Systems)
      3. Można wyznaczać pozycję z wykorzystaniem np. komercyjnego systemu OmniStar pod warunkiem że ma się odbiornik który w ruchu wyznacza nieoznaczoność pomiarów fazowych, dzięki temu technicznie możliwe jest wyznaczenie pozycji w dowolnym miejscu na Ziemi z dokładnością rzędu kilkunastu-kilkudziesięciu centymetrów.

      powiem tak: skoro moj rig/platforma/statek korzysta z dgps(differential) majac poprawki z xp, spot beam, g2 etc i dokladnoac pozycji 1-10cm to jakim sposobem nowoczesny samolot nie ma position pooling albo LRIT z podobna dokladnoscia? niech sie wypowie jakis prawdziwy ekspert lotnictwa.

  26. Dziwna jest ta cala sytuacja. Przy obecnej technologii gdzie niby wywiad może patrzeć z satelity co czytasz na telefonie to aż zaskakujące, że zgubił się tak duży samolot.
    Wątpię, że poznamy prawdę. Będzie przygotowana papka dla mediów i rozejdzie się po kościach.
    No chyba, że tego tłuka Macierewicza zatrudnią. To wtedy na bank coś się znajdzie.

  27. Przecież jeżeli chodzi o satelitę geostacjonarnego, nie występuje efekt Dopplera, (względem ziemi). Najlepszym na to dowodem, są stałe częstotliwości transponderów wpisywane w tunery satelitarne. Powód prozaiczny. Satelita geostacjonarny (np. HotBird, Astra, satelity systemu SBAS) znajdują się na stałej względem ziemi pozycji (stąd nazwa geostacjonarna). Inaczej jest w przypadku np. Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, satelit systemu IRIDIUM, GPS, czy satelit szpiegowskich, które są w ruchu na orbicie, dlatego do komunikacji z nimi, używane są specjalne sterowniki (np. WispDDE, SpidAlfa) na bieżąco przeliczające odchyłkę częstotliwości spowodowaną efektem dopplera. Na podstawie aktualnego kąta azymutu i elewacji dla danego satelity (dane np. z oprogramowania orbitron) i danego miejsca na ziemi (dane np. z GPS), każdy może amatorsko zestawić link np. z ISS (stąd program ARISS – Amateur Radio on the International Space Station). Wracając do feralnego lotu. Ponieważ Inmarsat jest satelitą geostacjonarnym, a samolot się poruszał , więc występował efekt dopplera. Należy jednak pamiętać, że samolot poruszał się w innej płaszczyźnie, dlatego efekt dopllera był moim zdaniem pomijalny (łatwo to policzyć). Wydaje mi się, że ktoś próbuje zbić kapitał na tej tragedii. Teraz gdy wiadomo, że samolot leciał w kierunku południowym łatwo jest mówić, “że w miesiąć dokonaliśmy obliczeń zajmujących rok i jesteśmy pewni , że leciał na południe”. Pozdrawiam

  28. To tylko FUCKT! Lecz przyznacie że brzmi spójnie i sensownie
    http://www.fakt.pl/przyczyna-katastrofy-boeinga-777,artykuly,452090,1.html

    • 1. Boeing 777 z paliwem i 239 osobami, nie mógł wejść na 14km (fizyka)
      2. Rzekoma dekompresja na 14km to bajka, chyba że pilot celowo wykonał procedurę dekompresji.
      3. Samoloty pasażerskie latają normalnie na wys 10-12 km . Niektóre (np biznesowe) latają na 14km i nic się nie dzieje
      4. Fuckt! to Fuckt!

  29. Nie w temacie ale mi to wisi bo jestem narąbany. Mógłby ten wasz prawnik określić jaki jest prawny status węzłów wyjściowych w sieci TOR w Polsce. Mnie już dwa razy odwiedzał dzielnicowy w celu spisania zeznań. Dalej mam exit-node-a ale chciałbym wiedzieć “na czym stoję”

  30. Myślę, ze Chiny nie odpuszcza – nie da się ich zbyć łatwo bo dlaczego mieli by być soft!

  31. Problem w tym że w tamtych rejonach jak najbardziej JEST lotnisko .. Diego Garcia, mała wysepka z Amerykańską bazą wojskową :) Resztę można sobie samemu dokleić, biorąc pod uwagę co ponoć znajdowało się na pokładzie samolotu :)

  32. Mam uwagę dot. “korytarzy lotu” zaznaczonych na czerwono. Z tego co zrozumiałem z wyjaśnień, nie są to domniemane “korytarze” po których poruszał się samolot. Lecz tylko jego możliwa ostatnia pozycja zarejestrowana z dokładnością do tych obszarów. Wystarczy spojrzeć zresztą jak są te linie ułożone – z satelitą idealnie w centrum.

  33. Nikt nie wspomniał póki co, że kilku pasażerów tego samolotu posiadało 20% udziałów w pewnym patencie/patentach firmy Freescale Semiconductor Ltd. Cicho też było jeśli chodzi o samą firmę. Wartość przejęcia w 2006 roku była rekordową na świecie do 2013r – blisko 18 miliardów dolarów :-)

    http://intellihub.com/rothschild-owned-blackstone-group-benefits-missing-flight-370-becoming-primary-patent-holder-new-technology/

    • Jest coś na rzeczy bo Australijski Rząd popędza Angoli by ich specjalne …The British ship HMS Echo, which is also using a pinger locator, began making its way to the area where China’s Haixun 01 patrol ship made its discovery on Sunday…

  34. w samolocie wybucha pozar na co pilot wylacza transponder wykonuje zwrot i zawraca nie wysylajac zadnej wiadomosci , nastepnie wszyscy traca przytpmnosc a nieprzytomny pilot manewruje samolotem w taki sposob zeby uniknac wykrycia przez radary na koncu paliwo mu sie konczy wiec spada do oceanu jest w tym jakis sens?

  35. no to co z tym samolocikiem Panowie ?

  36. […] nie rozwiązały jednoznacznie zagadki zniknięcia z radarów innego malezyjskiego Boeinga 777, o czym pisaliśmy tutaj — do tej pory nie odnaleziono jego […]

  37. Cała sprawa jest o tyle tajemnicza, że będąc jeszcze nad Malezją, samolot sobie swobodnie latał z wyłączonym transponderem, bez kontaktu z kontrolą lotów, przez nikogo nie niepokojony. W Europie zaraz na spotkanie wyleciałaby mu para dyżurna myśliwców, bo nie można sobie, od tak, latać gdzie się chce… zwłaszcza tak dużym samolotem…
    Co do pilota MH370 – swego czasu media podały, że służby odzyskały z jego komputera trasę, którą ćwiczył na swoim symulatorze w domu, a która była podobna do tej, pokazanej przez satelity – czy coś wiadomo jak ten wątek się rozwinął?
    Jeśli rzeczywiście ten samolot skończył w oceanie, to równie dobrze można szukać igły w stogu siana…

  38. Rothschild owned Blackstone Group benefits from missing flight 370, becoming primary patent holder of new technology, reports say by INTELLIHUB

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.