19:50
16/3/2014

Wszyscy obecnie zastanawiamy się, co się stało z malezyjskim Boeingiem. Przez kogo został porwany? Czy byli to sami piloci? Gdzie wylądował? Co stało się z ponad 200 pasażerami? I czy na pokładzie rzeczywiście było złoto?
Obecnie brakuje odpowiedzi na wiele pytań — skupmy się jednak na faktach i technice: samolot “znika” z radarów. Co to właściwie znaczy? I jakie techniczne możliwości ukrycia takiej maszyny ma pilot? O tym przeczytacie w poniższym tekście autorstwa Michała Rutkowskiego.

List od czytelnika

Jestem studentem III roku nawigacji lotniczej studiów cywilnych inżynierskich na Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie (specjalizacja: Eksploatacja Infrastruktury Nawigacyjnej Portów Lotniczych) i chciałbym przedstawić możliwy scenariusz tego, jak porwano malezyjskiego Boeinga 777 w taki sposób, że wszyscy myślą iż maszyna “wyparowała”.

Gdy samolot znikł, leciał w obszarze kiepskiego pokrycia kontroli radarów pierwotnych (wykorzystujących falę odbitą — “jak coś jest na niebie to na pewno to widać”), a służby kontroli ruchu polegały na danych z radarów wtórnych (transponder samolotu wysyła informacje, zależnie od technologii, o swoim położeniu, wysokości barometrycznej, kierunku lotu. Na tym samolocie prawdopodobnie używano transpondera modu S, czyli z podaną pozycją z systemu GPS, wyśokoscią oraz z unikatowym kodem identyfikacyjnym, coś jak adres MAC karty sieciowej).

Procedura bezpieczeństwa wymaga aby pilot w chwili porwania statku powietrznego zmienił SQUAWK (numer identyfikacyjny transpondera) na 7500 dzięki czemu służby zostaną powiadomione o porwaniu — brak skutecznego wykonania tej procedury sugeruje, że piloci mogli brać udział w incydencie (lub zostali obezwładnieni).

Możliwy scenariusz jaki mógł mieć miejsce to wyłączenie wszystkich systemów samolotu, które się komunikują z kimkolwiek oraz zastosowanie (przy wlocie do kolejnej strefy kontrolowanej) drugiego transpondera lub przeprogramowanie istniejącego tak, aby podszywał się pod inny samolot, np. samolot szejka którego nikt nie będzie chciał zatrzymywać lub zadawać mu pytań. Tego typu scenariusz był już testowany w praktyce.

Dane odbierane z transponderów nie są w żaden sposób weryfikowane np. z “podpisem radarowym” z radarów pierwotnych, ani z informacjami z innych systemów. Dodatkowo, w oparciu o dane z transponderów działa wiele dodatkowych systemów, np. system antykolizyjny TCAS.

Skąd wziąć dane identyfikacyjne, aby się podszyć pod inną maszynę? Są one publicznie dostępne w internecie (por. http://rtl1090.web99.de/); wraz ze zdjęciami samolotów. Używają ich ludzie którzy amatorsko “ściągają” informacje z transponderów lotniczych, aby wizualizować sobie co się dzieje w powietrzu (np. spotterzy). Serwis flightradar24.com używa danych z systemu ADS-B do przedstawiania swoich informacji i bierze je niejednokrotnie od amatorów, którzy udostępnia im swoje dane.

Myślę, że taki rodzaj podszycia się pod inną maszynę można nazwać jako spoofing poprzez ADS-B injection.

Internauci jak zwykle bezlitośni...

Internauci jak zwykle bezlitośni…

Jak jeszcze “powszechna informatyzacja” może pomóc rozwiązać zniknięcie Boeinga?

W prasie pojawiły się informację, jakoby trasę i położenie Boeinga 777 można było odtworzyć na podstawie diagnostycznych informacji, jakie wysyłają silniki Rolls Royce’a — ale zarówno Boeing jak i RR zdementowały te informacje.

Wszystko wskazuje więc na to, że ostatnią nadzieją jest to, że pasażerowie zapewne posiadali telefony komórkowe i inny sprzęt korzystający z sieci GSM. Jeśli samolot zboczył z kursu i zszedł na wysokość na której urządzenia te były w stanie zalogować się do mijanych BTS-ów, to jest szansa, że trasę samolotu będzie można zlokalizować za pomocą monitoringu tego, gdzie (do którego BTS-a) logowały się urządzenia należące do pasażerów.

Przyjmując nawet, że porywacze “przeszukali” kabinę i zniszczyli wszystkie urządzenia typu telefony/tablety (albo odpalili jammera GSM), jest szansa, że któryś z pasażerów zacheckingował włączonego iPada… Już raz iPhone i usługa Apple o nazwie “FindMyiPhone” pozwoliła na zlokalizowanie wraku

PS. Marcin Marciniak porusza ciekawe zagadnienie — jak porywacze Boeinga 777 mogli kontaktować się z przestworzy ze swoimi “mocodawcami” w niepozostawiający “cyfrowych” śladów sposób?


Przeczytaj także:

93 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. “O tym przeczytacie w poniższym tekście autorstwa Michała Rutkowskiego.” – nazwisko zobowiązuje ;-)

  2. Boeing 777 nie jest bezpieczny. Należy używać 644, albo chociaż 755.

    • coś w tym jest :-)

    • Na to wygląda :/ to wszystko wina tus… chmoda ;

    • Dzięki za wywołanie uśmiechu na mej ponurej paszczy.

  3. Boing wyladowal w pakistanie ,lub gdzies w himalajach .
    Juz napewno zostal wysadzony lub pociety dla zatarcia sladow.
    Jesli bylo zloto,to alkaida badz jakas inna organizacja sie wzbogacila.
    Jesli lecial nad azja to bardzo ciezko bedzie go odnalezdz,

    • Na Czomol↓gmie. Yhym.

  4. Telefony GSM skutecznie są w stanie komunikować się z BTS do prędkości jakiejś 160km/h (oficjalnie). Nawet jeśli podwoić tą prędkość to jesteśmy na granicy prędkości samolotu (nie wiem ile musi lecieć Being ale 300km/h to pewnie mało). Dlatego logowanie się komórek do BTS można wsadzić między bajki.

    • Skutecznie zazwyczaj oznacza swobodne prowadzenie rozmowy. Zalogować (lub poprostu zauważalnie “pingnąć” BTS-a) można się przy większych prędkościach. Najbliżej i najłatwiej możesz to sprawdzić na dowolnej niemieckiej autostradzie.

    • Predkosc przelotowa samolotow pasazerskich wacha sie przewaznie od 700 do 900 km/h i to na wysokosci okolo 9-13km, znam paru pilotow “malego lotnictwa” ktorzy jak jeszcze nie wiedzieli jak skutecznie nawigowac to uzywali google maps w telefonie, i szlo sie do nich dodzwonic :P, ale tutaj mowimy o zupelnie innych predkosciach i wysokosciach ;)

    • Po 19 min. od startu w Gdańsku w kierunku na Kraków. Bombardier (euro)LOT-u AFAIR.
      https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10151762996469183&set=a.374532609182.154018.551874182&type=3&theater
      …raczej nie lecieliśmy < niż 160kmph ;)

    • W takim razie niemieckie BTSy są jakieś inne… Komórki komunikują się z nimi przy prędkościach powyżej 200km/h.

    • @Bogdan
      Ściślej – kiedy składowa wektora prędkości w kierunku na BTS przekroczy wartość 160km/h. Czyli w sytuacji, kiedy samolot “leci na” BTSa, albo się znad niego oddala. W innych przypadkach w grę wchodzi cosinus kąta między wektorem prędkości a kierunkiem na BTS. BTS mijany na trawersie ma składową prędkości w efekcie dopplera = ZERO. W przypadku 2 wymiarowym – kiedy BTSy i samolot są w jednej płaszczyźnie (w praktyce – gdyby samolot leciał na wysokościach wierzchołków masztów BTS). Normalnie samolot lata wyżej – by o te maszty czymś nie zahaczyć. Tu pojawia się kolejny kąt – tym razem pionowy (samolot przelatujący NAD BTS ma składową prędkości w efekcie dopplera = ZERO)

    • Bajki to opowiadasz ty. Polataj z wlaczonym telefonem to zobaczysz jak to wyglada. Ja podczas lotu WAW-LHR tdostalem smsa z niemieckiej sieci ze “witamy w niemczech”. A podejrzewam ze nad niemcami to juz dawno mielismy przedkosc i wysokosc przelotowa.

    • Skąd takie bzdury?
      Moduł wtyczki nie zdąży z gniazdka do gniazdka przekładać?

    • Coś nie bardzo prawda: lecąc z Wa-wy na jedną z wysepek nad Morzem Śródziemnym, telefon omyłkowo nie wyłączony, został w schowku nad głową. Po lądowaniu w telefonie miałem kilkadziesiąt wiadomości o możliwości roamingu z różnych sieci, w różnym języku i z krajów nad którymi przelatywaliśmy. Czyli smsy docierają na wysokości 10km oraz przy prędkości 800km/h co mnie również zaskoczyło. A więc jakiś ślad mojego lotu btsy odebrały z tym, że 90% trasy było nad lądem.

    • @misiek90 google maps ma funkcję zgrania map i pracy offline. GPS nie używa do działania połaczenia z internetem ani siecią komórkową.

  5. Aż ciśnie się na usta, Boeing 777 – it’s your lucky day!

  6. Jest to analiza studenta III roku. Studentów nie uczą o zderzeniu samolotu z asteroidą lub z nagle zmaterializowanym UFO (nie można tego wykluczyć na 100%).
    Nie uczą ich także o notorycznych awariach Boeingów.
    Amerykanie nie pozwolą na ujawnienie prawdy, taka ich mentalność. Moim zdaniem aktualnie trwa fabrykowanie “dowodów” i tworzenie bajeczki dla mas, które wyjaśnią, że to było strącenie samolotu przez rosyjskie rakiety Igła, aby przy okazji wzbudzić obawę przed zapędami Rosji i zwiększyć poparcie dla nic-nie-robienia przez świat zachodni w sprawie Ukrainy w trosce o bezpieczeństwo swoich społeczeństw przed odwetem.

    • Boszzzzz….
      Analiza jest człowieka który zna systemy nawigacyjne z samolotu. Z powodu ciągłych zderzeń z asteroidami i zmaterializowania UFO mój ubezpieczyciel przestał mi wypłacać odszkodowania. Na marginesie: jest w stanie szanowny Żoliborz oszacować ryzyko zderzenia z “asteroidą” + szansę, że takowa weszła by nie wykryta w atmosferę? Wystarczy pole przekroju (rzutu) asteroidy porównać z polem przekroju (rzutu) możliwego położenia (czyli powierzchni ziemi) – by prawdopodobieństwo było rzędu 1/milion – asteroida musiała by mieć promień 10km. W tym przypadku zniknięcie jednego samolotu było by najmniejszym problemem dla mieszkańców Ziemi…

      P.S. Igła-I ma pułap maksymalny celu 3500m – jakieś 3 razy za mało by trafić pasażera poza strefą lotniska…

    • Po co USA miało by fabrykować dowody?
      Dużo razy latałem boeingiem (737) i ani razu nie popsuł się.
      Wierze bardziej studentowi, niż teoriom tworzonych przez internetowych “ekspertów”.

      Kiedyś na niebezpieczniku było, jak przejąć za pomocą smartfona kontrolę nad samolotem. Ciekawe czy aplikacja została wzbogacona o funkcje wyłączania poszczególnych modułów samolotu

    • Jestem w stanie oszacować prawdopodobieństwo mataczenia i ukrywania faktów przed masami. Wynosi 100% bo tak działa obecny system społeczny czyli neofeudalizm.
      Bardziej niż mediom wierzę swoim kartom tarota. Mówią one, że samolot leży w dżungli po zderzeniu z asteroidą. To co teraz dzieje się wokół wraku to zwykła szopka. Z tym, że zwykła dla reżyserów, a dla mas zagadkowa.

    • Jestem zainteresowany aplikacją pozwalającą na sterowanie stewardesami…
      Czy może jestem skazany na sterowanie ręczne?

      :]

  7. Boeing 777 to jeden z najbezpieczniejszych samolotów na świecie, opowieści o notorycznych awariach wziąłeś sobie z sufitu.

    • Mają problemy z akumulatorami…

    • i kiepsko współpracują z instalacją gazową…

    • Ale są wystarczające zwrotne, żeby ominąć brzozę.

      Killed.

    • Problemy z akumulatorami maja 787 a.k.a Dreamliner – 777 nie.

  8. ADS-B injection – podoba mi sie pomysl :-) ale nadal nie widze jak to wykorzystac w praktyce do ukrycia samolotu.
    Tak samo wiarygodne jak ADS-B injection bedzie wiec to ze transponder wylaczono, samolot znizyl pulap… i zostal zestrzelony przez ktorys z okolicznych krajow (Wietnam, Kambodza, Korea, Chiny lub ktokolwiek inny?) z powodu braku identyfikacji oraz tego ze byc moze wygladal na radarze jak bombowiec?

    Teorie fajnie sie snuje, a tomnod.com czeka aby przegladac zdjecia satelitarne w poszukiwaniu sladow samolotu…

    • Tyle, że bombowców używają jeszcze 3 państwa: USA, Rosja, Chiny. Raczej mało było by chętnych do zestrzelenia ich bombowców, bo to oznacza poważne kłopoty…

  9. Wszystko fajnie, tylko to służby ruchu lotniczego przydzielają kod transpondera, więc podszycie się niewiele da, bo można toz weryfikowac.

  10. Jest tu pewien błąd i to dość poważnie wpływający na sedno całego tekstu.

    Kod transpondera (tzw. squawk) jest zawsze przydzielany przez kontrolę lotów. W przypadku linii lotniczych ma to miejsce na lotnisku, przed startem, NA PODSTAWIE ZGŁOSZONEGO PLANU LOTU i pozostaje niezmienny na całej trasie. Nie ma planu lotu = nie ma przydzielonego squawk’a. Oznacza to, że podszyć się owszem można, ale tylko pod inny samolot który ma właśnie lecieć w tym rejonie. Takie oszustwo wyjdzie więc na jaw bardzo szybko – jak tylko wlaściwy samolot pojawi się w danym obszarze i kontroler stwierdzi “zaraz, przecież przed chwilą prowadziłem już ten kod”.
    Każdy kontroler dysponuje listą maszyn, które na jego dyżurze powinny się przewinąć przez kontrolowany rejon, więc niemożliwym jest też pokonanie obszaru na jakimś zmyślonym kodzie, którego nie ma na liście.

    • Autor raczej chciał pokazać iż zmiana SQUAWK jest możliwa w trakcie lotu zaś jego weryfikacja nie odbywa się automatycznie tylko weryfikują to kontrolerzy. Teraz wyobraź sobie kontrolera o 3 nad ranem po 6 godzinach pracy, ruch lotniczy jest minimalny, facet jest jedną nogą w łóżku – mógł po prostu nie skojarzyć iż nagle mu się pojawiło coś czego nie było wcześniej na ekranie, albo akurat była zmiana. Autor też słusznie zauważył iż nowy znak rozpoznawczy jaki się pojawił mógł należeć do jakiegoś wyszczekanego sułtana (mniej prawdopodobne) lub samolotu rządowego ze znakiem który nakazuje kontrolerom – NIE PYTAĆ, nie zgłaszać w raportach. Owszem są procedury, ale nikt nie wie ile razy te procedury są łamane a ich łamanie nie jest zgłaszane w obawie o utratę pracy. Przykład – przekazywanie sobie kontroli lotów na karteczkach. Nikt nie wie ile razy te karteczki po prostu zginęły a kontrolerzy przekazywali sobie samoloty “na gębę”. Tak więc wystarczy bystry pilot który wie iż kontrola jakiegoś obszaru jest po prostu niekompetentna (co oznaczało iż mógł ćwiczyć ten scenariusz) oraz wie jakim sprzętem dysponują, aby poruszać się w danym obszarze kontroli lotów dosyć swobodnie. Ciężko będzie przyznać iż pewne procedury lotnicze nijak mają się do 21 wieku i działają tylko w oparciu o wzajemne zaufanie a zaufanie to również żelazna dyscyplina. Brak dyscypliny stwarza już pole manewru. Polski Tuplew i Casa też to pokazały – przyczyną nie był sprzęt czy błędne procedury, tylko totalne OLEWANIE procedur.

    • Bardzo sluszna uwaga, juz wyjasniam:
      Mylisz SQUAWK z numerem identyfikacyjnym, kazdy samolot wyposazony w transponder modu S czyli napewno nasz 777 posiada unikatowy numer identyfikacyjny (mod S posiada 2^24 mozliwosci). Ten list opiera sie na podmianie numeru identyfikacyjnego modu S, a sytuacja wyglada tak ze zaczynamy podszywac sie pod inny samolot i wlatujemy np. z nad Zatoki Bengalskiej do Indyjskiej strefy kontroli, im sie wyswietlamy jako np. 777 szejka (zaleznie od tego pod kogo sie podszywamy), przedstawiamy sie jako samolot szejka, skladamy plan lotu przez radio ze chcemy leciec do Pakistanu i juz nami kieruja. SQUAWK jest jak adres IP a to o czym ja mowie to odpowiednik MAC adresu ;)

    • nooo i jesli chodzi o SQUAWK to jak sie przedstawi i zlozy plan lotu przez radio w Indyjskiej przestrzeni powietrznej to mu przydziela jesli nie ma zadnego

  11. Co do artykułu – o ile cywilne ATC to w 99% dane z transponderów, to już wojskowe radary wykorzystują dane radiolokacyjne. Czyli lot na wysokości przelotowej (9-13km) jest do odtworzenia, bo radary mają dla tej klasy celów zasięg 200-400km.

    O tym, że w przypadku porwania zmienia sie SQUAWK wiem nawet ja, więc pewnie każdy terrorysta na świecie też – w epoce googla (i flight simulatorów) każdy wie, gdzie na panelu jest transponder i nie pozwoli pilotowi przy nim gmerać. Czyli nie nadanie wezwania pomocy o niczym nie świadczy.

  12. Ciekawa argumentacja dlaczego MH370 nie powinien tak po prostu zniknąć, i dlaczego, zdaniem autora, Malezja coś ukrywa:

    http://rebellutionary.wordpress.com/2014/03/16/flight-mh-370-an-aviators-perspective/

  13. odnosnie komorek pasazerow, to za New York Times:

    “In addition, military radar data provided by a person familiar with the investigation suggest someone may have piloted the aircraft to as high as 45,000 feet, above the 43,100-foot ceiling for the Boeing 777.

    A current Boeing 777-200 pilot for an Asian-based airline said the move could have been intended to depressurize the cabin and render the passengers and crew unconscious, preventing them from alerting people on the ground with their cellphones.

    “Incapacitate them so as to carry on your plan uninterrupted,” the pilot said.

    • Nie prościej (i bezpieczniej dla terrorysty/whatever na pokładzie) wyłączyć hermetyzację i odciąć tlen do masek?

    • Informacja o 45k stóp pochodzi wyłącznie z tzw. radaru pierwotnego, który określa kierunek i odległośc, ale słabo radzi sobie z wysokością. To dlatego do epoki radarów trójwspółrzędnnych często stosowano dwie uzupełniające się anteny – jedną dedykowaną do pomiaru wysokości.
      http://www.radary.az.pl/galeria_radary_pl.php (por. Nysa-B i Nysa-C)

      Piloci B777 są zgodni – przy tej masie (to było ok. godziny po starcie, więc dużo paliwa) samolot miałby poważne problemy osiągnąć 43k stóp, a 45k jest fizycznie niemożliwe.

  14. Moja opinia jest taka, że próbowano porwać ten samolot ponieważ miał na pokładzie ładunek złota, jak podały serwisy informacyjne. Niestety podczas lotu na niewielkiej wysokości w celu uniknięcia wykrycia przez radary, coś poszło nie tak i samolot wylądował na wodzie po czym zatonął wraz z pasażerami. Stąd brak wraku.

    Inny scenariusz jest taki, że samolot został przez pomyłkę zestrzelony i teraz całą sprawę trzyma się w tajemnicy przed opinią publiczną.

    Jeszcze inny scenariusz może być taki, że w centrum kontroli lotów wykryto, że samolot został porwany przez terrorystów. Nie znając ich zamiarów postanowiono zdalnie albo przejąć nad nim kontrolę albo, co bardziej prawdopodobne, doprowadzić do jego katastrofy np. zdalnie wyłączając silniki – bo skoro komunikują się one z centrum RR, co jest powszechnie znane, to można przypuszczać, że firma “ze względów bezpieczeństwa” których nigdy nie ujawni, ma możliwość wyłączenia silników po nauczce z 11 września.

    To, że nikt nie wie gdzie jest ten samolot jest nieprawdopodobne ponieważ jest zbyt wiele możliwości jego namierzenia, min. dzięki GSM.

    • Jeden z czlonkow rodzin podal ze dzwonil po paru dniach na komorke jednego z pasazerow i sygnal byl, wiec kto wie co tam sie stalo. Na razie pozostaje nam jedynie spekulowac.

      Bolesnie prawdziwy jest wiec tweet w ktorym ktos zapytal “jak to mozliwe ze w czasach gdy mozemy stream’owac pornola na pokladzie samolotu, ten sam samolo nie moze na zywo nadawac telemetrii” no i oczywiscie nie mowimy tu o ADS-B tylko o pelnym stream’ie tego co idzie do czarnych skrzynek na przyklad.

      BTW, odbior ADS-B to pestka, koszt sprzetu to ok 40-50zl i doslownie zadnej konfiguracji.

    • moge ci podac numer w t-mobile (stacjonarnym/era domowa) ktory jest wylaczony (koniec umowy), a jak na niego dzwonisz to jest normalny sygnal wolania.

    • Bo numer przeszedł na kogoś innego. Też mogę zadzwonić na numer, który stracił ważność 10lat temu i ktoś odbierze, bo został przydzielony innej karcie SIM, którą kupił ktoś inny.

  15. Na pokładzie samolotu było złoto z amber gold przyniesione z celi trynkiewicza :)

  16. Ja tylko czekam na oficjalne stanowisko USA, bo przecież po rewelacjach Snowdena wiadomo że ziemia jest “skanowana” z satelitów praktycznie non-stop. Nie wierzę że USA nie wiedzą gdzie jest ten Boeing.

  17. Boeing, RR i Malaysia Airline mogą z czystym sumieniem dementować bo właściciel nie przedłużył subskrypcji ACARS dla oszczędności, system sobie nadawał ( musiałby ponieść koszty żeby to wyłączyć) RR nie otrzymywał raportów. Nie wspominacie o tym że Inmarsat odbierał te sygnały i tylko zarchiwizował z braku subskrypcji i adresata. Czytałem spekulacje że Inmarsat podejmie próbę ustalenia przybliżonego obszaru skąd docierały te sygnały (chyba wątpliwe).
    Dużo bardziej intrygujące jest że radary wojskowe dla których RCS piłki nożnej jest standardem nie zauważyły latającej stodoły którą jest 777.

  18. Taki sposób zniknięć samolotów stosują służby specjalne USA, żeby zniknąć pasażera/pasażerów zagrażających ich interesom. Złoto ściema, porwanie ściema, pewnie niedługo o kosmitach będą mówić.

  19. …tutaj macie wyjasnienie – posrednie!…

    http://www.youtube.com/watch?v=wsV6EwI5EnY

  20. Tylko kto za to zapłaci. Za bycie online na pokładzie samolotu płaci pasażer. Za bycie online samolotu płaci firma, której się to nie opłaca gdyż oznaczałoby to podniesienie ceny biletu, na który już mało kogo stać. Kiedyś natrafiłem na bardzo ciekawy artykuł który udowadniał iż system katapult dla pasażerów samolotów pasażerskich jest jak najbardziej wykonalny i możliwy w realizacji tylko… nieopłacalny gdyż cena biletu musiałaby wzrosnąć kilkunastokrotnie. Wchodząc na pokład samolotu musisz mieć świadomość iż Twoje życie zostało już skalkulowane i wycenione. Taki sam problem mają organizacje Fair Trade. Czy kupiłbyś kubek kawy za 10zł wiedząc iż rolnik dostanie z tego kubka 2 PLN czy może kubek kawy za 2 PLN wiedząc iż rolnik dostanie z tego 0.0001 PLN? Wiem iż ekonomia nie wszędzie jest zdrowa… ale co zrobić :(

    • W przypadku Fair Trade rolnik dostaje mniej. Bo to z jego działki pokrywa się reklamowanie akcji FT…

  21. Jak dzwoniłem ostatnio przez voip na wyłączoną komórkę to też pierwsze dwa sygnały było słychać.

  22. Kilka uzupełnień.

    1. Poszła plotka (bo wszystkie informację medialne są nie do zweryfikowania), że czas otrzymania ostatniej odpowiedzi od transpondera i czas odebrania ostatniego komunikatu ADS-B różnią się o ładnych parę minut. Świadczy to nie o jakiejś awarii, ale o świadomym, kolejnym wyłączaniu systemów.

    2. Kolejna plotka: system łączności satelitarnej (SATCOM) wysyłał “pingi” jeszcze przez jakieś pięć godzin. Niestety, nie wysyłał żadnych danych użytecznych (typu diagnostyka), bo linia lotnicza nie wykupiła usługi. To, że nie został wyłączony może świadczyć o niepełnej wiedzy domniemanych porywaczy – w szczególności, że ten system istnieje i działa, albo też, który bezpiecznik wyłączyć.

    3. Brak jakiejkolwiek komunikacji o porwaniu (radio, transponder na 7500) świadczy albo o totalnym zaskoczeniu (czyli super-skuteczności porywaczy – wątpliwe) – albo o udziale samych pilotów…

    4. Piloci w dokumentacji załadunku (load sheet) mają informację o rodzaju ładunku i masie. Np. “precious metals, 100 kg”. Jeśli tam rzeczywiście było złoto… potencjalnie mogliby się skusić. Tylko gdzie by mogli wylądować 777, żeby nikt o tym nie wiedział? Musieliby mieć zawczasu jakieś wsparcie na ziemi np. ze strony wojskowych z któregoś z krajów w okolicy. Ewentualnue planowali gdzieś wylądować na zasadzie “jakoś to będzie, wykupimy się złotem”, ale coś poszło nie tak i się rozbili.

    5. Wojskowi plączą się w zeznaniach. Raz coś mówią, innym razem dementują. Takie ich zbójeckie zwyczaje. Mogli ich widzieć na swoich radarach, mogli też olewać do czasu, aż było za późno i potem już nie umieli się połapać, albo zrobili coś głupiego i teraz kręcą. Nie bardzo wiadomo, jaki jest stan techniki i dyscypliny w jednostkach radiotechnicznych takiej Malezji czy Wietnamu. Mam informacje od byłych polskich operatorów z czasów nieco minionych – generalnie olewało się “trasiaki”, czyli samoloty lecące po drogach lotniczych, czasem nawet jeśli któryś zboczył z trasy (za wiedzą cywilnych kontrolerów) czy zawrócił na lotnisko, to orientowali się grubo po fakcie. Koordynacja wojsko-cywile była szczątkowa (głównie w formie wyłącznej rezerwacji przestrzeni). Nie było wtedy żadnych urządzeń rejestrujących (nawet prostych kamer “patrzących” na ekran nie mieli), więc nie dało się odtworzyć sytuacji “po fakcie”. Teraz pewnie jest lepsza technika – ale kto wie, jak jest w Malezji…

    6. Jeśli mieli pecha (albo taki zamiar?) i rozbili się w “złym” miejscu – mogą ich nie znaleźć za sto lat albo i nigdy. Pod wodą jeszcze jest jakaś szansa (sporo wraków statków udało się znaleźć po wielu latach czy stuleciach), ale jeśli wpadli w dżunglę, to po ptokach. W okolicy są takie miejsca, że szanse są nikłe. Strome góry porośnięte dżunglą, wegetacja działa jak szalona, bambus rosnie 30 cm w dzień! klimat monsunowy, wciąż chmury, chmury i mgły. Z powietrza nie wypatrzysz, dołem nie dojdziesz, a jak dojdziesz, to przejdziesz kilka metrów obok i nie zauważysz. Przykłady: nie dalej jak rok temu w Kambodży odkryto całe starożytne miasto świątyń. W 2012 kiedy Rosjanie przyszarżowali w locie pokazowym w Malezji i rozbili Suchoja o zbocze wulkanu porośniętego dżunglą, to Malezyjczycy choć wiedzieli, gdzie się rozbił, jednej z czarnych skrzynek szukali trzy tygodnie w tym gąszczu. W tymże samym roku, w czerwcu, rosyjski pilot po pijaku woził łebków na lewo i rozbił An-2 w tajdze – a to dużo mniej “gęsty” las niż dżungla podzwrotnikowa. Mimo szeroko zakrojonej akcji, nic nie znaleziono. Wrak znaleźli przypadkiem myśliwi – po roku od wypadku.

  23. A mnie interesuje kwestia tych telefonów. Może ktoś, kto sie zna na telefonii GSM bardziej niż ja, by mi to wytłumaczył: moim zdaniem, kiedy w słuchawce telefonu pojawia się sygnał, że telefon dzwoni po drugiej stronie, to nie jest to dawane “na wyrost”, tylko faktycznie terminal musiał zostać znaleziony i odpowiedział na próbę dodzwonienia się. Tak sobie to wyobrażam, ale jak może być w praktyce?

    • Po pierwsze, to niekoniecznie coś znaczy. “Sygnał” jest generowany lokalnie, przez aparat wywołujący, po otrzymaniu stosownego komunikatu z sieci. Normalnie taki komunikat sieć wysyła po otrzymaniu potwierdzenia wywołania, czyli kiedy aparat wywoływany “odpowie”. W przypadku połączenia w ramach tej samej sieci jest to prawie 100% pewna wskazówka, że wywoływany aparat jest (z grubsza) sprawny i zalogowany do sieci. Natomiast na stykach międzyoperatorskich (roaming, przejście do sieci naziemnej, VoIP itp. itd.) sprawa już wygląda różnie i czasami pojawiają się różne dziwne rzeczy, w tym fałszywe indykacje.

      Po drugie, jest dużo bardziej prawdopodobne, że to plotka, albo że konkretna osoba zapomniała wziąć telefonu na pokład, zgubiła go itp.

    • No to pewnie taki sygnał nie trwałby w nieskończoność, tylko by się jednak skończył w którymś momencie i… co dalej? Poczta głosowa?

    • Gdyby to była prawda z tą “odpowiadającą” komórką, to już dawno by ją znaleziono (np. pozostawioną w hotelu, w kieszeni u złodzieja itp.) albo przynajmniej użyto namiaru z BTSa do określenia pozycji samolotu – i ogłoszono ten fakt. Tymczasem nic na ten temat. Chyba, że przyjmujemy, iż władze Malezji wiedzą, ale nie powiedzą – wtedy w ogóle dyskusja nie ma sensu.

    • A jakby dało radę włączyć zdalnie na tej komórce GPS i kamerkę jeszcze do tego i mikrofon? Psioczycie na brak poszanowania prywatności, a tu by było jak znalazł. :D

    • dama: Do tego musi być dostępna pakietówka, której rzadko ktokolwiek używa w roamingu bo jest strasznie droga (może poza wyższymi stanowiskami biznesowymi itp. bo oni za to nie płacą bezpośrednio).

  24. Inmarsat odebrał sygnały ACARS. Potwierdził to premier Malezji:
    “Prime Minister Datuk Seri Najib Razak said the flight data showed that the plane’s last communication with the satellite, reported as Inmarsat, was in one of two possible corridors: a northern corridor, stretching approximately from the border of Kazakhstan and Turkmenistan to northern Thailand; or a southern corridor, stretching roughly from Indonesia to the southern Indian Ocean”

    Dalej w artykule możliwe wyjaśnienie zniknięcia z radarów wojskowych.

    sorry, nie mam wprawy w linkach
    link: http://www.nst.com.my/nation/general/plane-flew-low-to-avoid-radar-1.516965?cache=03%2F7.203498%2F7.285643%2F7.306627%2F7.321287%2F7.255450%3Fkey%3DKuala+Lumpur%2F7.480850%2F7.480850%2F7.480850%2F7.480850%2F7.502513%2F7.502513%2F7.502513%2F7.502513%2F7.502513%2F7.502513%2F7.502513&ModPagespeed=noscript

  25. Jest wiele rzeczy, o ktorych nam sie nie snilo nawet. Modlmy sie za pasazerow. Geny.pl

    • Tutaj raczej portal dla myślących, z modlitwami idź do kościoła ;)

    • Osoba myśląca zdaje sobie sprawę z ograniczeń własnego intelektu. Więc może modlitwa nie zaszkodzi?

  26. http://jimstonefreelance.com/awacs.html
    tutaj po angielsku szerzej w tym temacie. “UPDATE: Exact logic sequence for proving the U.S. air force hijacked the Malaysian airlines flight.”
    Polecam.

  27. Teoria, która nie wyjaśnia motywów, ale trzyma sie kupy odnośnie sposobu “zniknięcia” samolotu:
    http://keithledgerwood.tumblr.com/post/79838944823/did-malaysian-airlines-370-disappear-using-sia68
    MH370 “wszedł” w cień radarowy innego Boeinga 777 linii Singapore (SIA68), który też leciał nad Andamanami i w ten sposób “przeniknął” nad Azję.
    Teoria trzyma się kupy, bo MH370 w chwili zniknięcia z malezyjskich radarów wojskowych był na wysokości 29.500 stóp, a SIA68 na 30.000 stóp zaledwie milę/dwie przed nim.
    Jeśli MH370 zbliżył się na tyle, by Boeingi dawały wspólne echo radarowe to wyświetlały sie tylko informacje z transpondera samolotu SIA.
    Nie jestem specem od radarów, więc nie wiem na ile jest to technicznie możłiwe…

    • @Michał – radary ATC pracują odbierając informacje z transponderów, niemal zupełnie ignorując echa radarowe. Stąd – zbliżenie się nic nie zmieni – traspondery “omiecione” radarem – odpowiedzą oba -jak 2 karty RFID niemal… ;) . Jedyne – po wyłączeniu transpondera mógł tak schować się przed wojskowymi radarami…

      BTW – 2 mile i 500 stóp- to grubo poniżej minimalnej separacji (wysokość 2000stóp, pozycja 5 albo 10NM) – byłby to już incydent lotniczy…

    • Jesli te dane o tak malej separacji sa prawdziwe – to wyjasnia jak zniknal z radarow pierwotnych, radary pierwotne posiadaja ceche ktora sie nazywa rozroznialnosc, czyli jak blisko 2 obiekty moga byc zeby zostaly wykryte osobno, a nie jako jedno echo radiolokacyjne, zalezne jest to od dlugosci impulsu sondujacego oraz szerokosci wiazki radarowej, na tak malej separacji (a moze i nawet mniejszej) 2 duze samoloty mogly byc widziane na radarze pierwotnym nalezacym np. do sil powietrznych, jako jeden obiekt, dodatkowo jesli operator radaru pracowal na starym wskazniku (czyli np. bez obrobki cyfrowej w nagrzanej przyczepie ciezarowki), mial duzo samolotow i byl kiepsko zmotywowany do pracy, nie dziwie sie ze mogl nawet nie zauwazyc znikniecia jednej kropki, jesli wogole sie nia przejmowal ;).

      Dodatkowym bledem wynikajacym ze zbyt malej separacji moglo byc powstanie grablingu, czyli – jeden samolot zagluszal transponder drugiego, jako ze nadaja na dokladnie tej samej czestotliwosci (1090MHz) i dostali zapytanie z interrogatora (1030MHz) radaru wtornego SSR (Secondary Surveilance Radar czyli tego od transponderow ;) ) w podobnym czasie – nadawali w podobnym czasie i biorac pod uwage pozycje radaru wtornego i inne, mogly sygnaly sie nalozyc i zagluszyc przez co podejrzenia nie wzbudzilo nawet znikniecie jednego transpondera ;)

      A co do ignorowania echa radarowego przez radary ATC – zalezy od calego sprzetu, spotkalem sie z systemami ktore wizualizowaly rownoczesnie radar PSR (Primary Surveilance Radar – radar pierwotny na fale odbite) oraz informacje z transponderow (SSR), ale moga wystepowac takze systemy ktore nie wykorzystuja radarow PSR lub w danej chwili nie mialy dostepu do radaru PSR

    • @vanitas
      Wiem.
      Z radarów cywilnych zniknął długo wcześniej – gdy wyłączył transponder.
      Moja wątpliwość dotyczy tylko i wyłącznie radarów wojskowych w Tajlandii, Indiach, Pakistanie, itd. – czy na nich tak mała, kolizyjna separacja mogła dawać efekt echa jednego samolotu – który, dzięki włączonemu transponderowi singapurskiego B777 byłby jednoznacznie identyfikowany przez wojsko jako SIA68/SQ68.
      Dobry pilot mógł utrzymać MH370 blisko SQ68, nawet bez używania TCAS, bo działo się to już po świcie przy dobrej pogodzie.
      Kwestia tylko jak blisko musiałby lecieć by dawać wspólne echo?

    • Czy moglyby dawac wspolne echo – naprawde zalezy od sprzetu, mozna to matematycznie aproksymowac ale trzeba miec dane o szerokosci wiazki i dlugosci trwania impulsu sondujacego oraz odleglosci samolotow od radaru i inne… Jak napisalem w liscie – w Indiach i Pakistanie mogl juz leciec jako samolot szejka bo watpie zeby trzymal sie przez pol swiata za jakims samolotem ;)

  28. Jak lecialem z Polski do Włoch zapomnialem wyłączyć telefonu. Po wylądowaniu miałem smsy wszystkich operatorów przez ktore kraje lecialem witających mnie w ich sieci.

  29. Jako rezerwista WLiOP młodszy specjalista PRMG-5(ściezka zniżania) mogę tylko z perspektywy fana lotnictwa ocenić to zdarzenie jako humbug dziennikarski a prawdziwych przyczyn nigdy nie poznamy :(

    • To dużo wnosi. :/

  30. Student III roku nie za bardzo się wykazał. Powtórzył dokładnie to samo, co sprzedaje nam Onet czy Wyborcza, dodając do wszystkiego techniczne nazwy zamiast np. “radar wojskowy” jak to miało miejsce w artykułach powyższych gazet.

    • wykaż się i go popraw uzupelniajac korygujac tekst a nie piszesz ze sie nie wykazal a sam niczego nie wnosisz do tematu . ja na wyborczej i onecienie widzialem informacji o tym ze mozna spoofowac samolot i na pewno zadna z tych stro nie linkowala tak jak ten student do papieru naukowego na ten temat. na pewno masz wiedze zeby oceniac cokolwiek w tym temacie?

    • @Tymek: przeczytaj jeszcze raz i włącz myślenie. Pozdro.

  31. Sprawa cuchnie niesamowicie. Zobaczcie, jak wiele silnych panstw sa nia zainteresowalo – taki przypadek. Generalnie nie kupuje tej szopki. W mediach belkot totalny, jeden “ekspert” zaprzecza drugiemu: ewidentna, celowa dezinformacja. Zaloze sie, ze chca te sprawe jak najszybciej zamiesc pod dywan – obstawiam, ze nagle i jednoczesnie temat ten zniknie ze wszlekich mediow, tak jaby go nigdy nie bylo (kwestia kilku/nastu dni).

  32. Myślę sobie tak że cała operacja była wcześniej zaplanowana z wielka precyzją pod warunkiem ze był tam ładunek 10 ton złota dlaczego tak myślę .
    – jeśli mieli byśmy katastrofę do tej pory jakieś szczotki by były odnalezione niema możliwości żeby coś nie wypłynęło . Porwania nie było bo nikt się nie pochwalił ze porwał czy wysadził samolot .
    – w przejęciu brali udział piloci i któreś z okolicznych państw niema takiej możliwości żeby żaden radar nie widział samolotu czy to naziemny cywilny czy wojskowy do tego są jednostki nawodne wojskowe lub cywilne jeśli by leciał na wysokości 100 do 300 metrów ktoś by go zobaczył .
    – Stawiam na normalny lot na normalnej wysokości tylko z podmienionym transponderem a to jest wykonalne i da się to zrobić w czasie lotu . Hipotetycznie wysyłamy za naszym samolotem samolot Y oznaczony pl3456 samoloty się spotykają wtedy wyłączamy transpondery i robimy zamianę samolot X staje się samolotem Y a samolot Y odlatuje jako widmo do najbliższego lotniska lub dalej zgłaszając awarie urządzenia zanim ktoś się połapie lądujemy spokojnie i mamy nasze kochane 10 ton złota . Ale to nie robota dla dwóch pilotów . Może Alkaida może CIA może któreś państwo azjatyckie a może KGB . Jak było złoto to je ktoś buchnął .
    Co do telefonów GSM fakt posiadania zasięgu nie świadczy o zalogowaniu do nadajnika telefon może łapać sygnał i pokazywać zasięg ale nie musi się meldować w BTS może na przykład nie być w stanie przesłać informacji chociażby ze względu na szybką zmianę swojego położenia. Druga sprawa że słychać sygnał wywołania bo słychać i będzie słychać nawet jeśli telefon jest wyłączony dlaczego
    po pierwsze jeśli telefon pracuje w romingu telefon u nowego operatora dostaje swój numer o czym my nie wiemy ale wie o tym system . Nowy operator zazwyczaj raz na dobę uaktualnia dane o abonentach z poza sieci i wysyła ich status do macierzystej sieci . I dlatego jeśli ktoś z Polski jest w Hongkongu wykręcimy jego numer 666222444 i czekamy aż system go odnajdzie w ostatniej sieci gdzie był zalogowany i to może trwać nawet minutę. A jak wydłuża się czas jeśli ktoś dzwoni na Polski numer z Hongkongu a telefon jest dwie ulice dalej dzwoni do polski i z powrotem . Dlatego mamy sygnał żebyśmy czekali na połączenie jak by było głucho każdy by się rozłączył . Tyle o telefonach.

    • Jakby znaleźli szczotki, to pewnie byłoby już pozamiatane.

      Podpowiem: jeśli chcesz być brany choć trochę na poważnie, nie rób błędów (jak te szczotki, ale też interpunkcja) i pisz sensownie, bo wygląda na to, że jesteś fanem dość nieprawdopodobnych teorii spiskowych.
      Idąc po kolei:
      – szczątki innych wraków były znajdowane po nawet kilku(nastu) latach, w dość dużej odległości od teoretycznego miejsca katastrofy
      – artykuł się czyta, a nie tylko przewija na dół strony żeby napisać komentarz…
      – as above + jak się nie znasz, nie wysnuwaj dziwnych teorii, bo działasz w tym momencie jak większość mediów

  33. Podsumowując, to co napisał Pan Michał:
    1. Słabe pokrycie radarowe okolicy
    2. Wykorzystanie sygnałów z transpondera do lokalizacji samolotu przez kontrolę lotów
    3. Wykorzystanie w transponderze lokalizacji pobranej z GPS

    Teoria spiskowa:
    1. Samolot startuje zgodnie z planem i procedurami
    2. W samolocie znajduje się drugi transponder, który zasilany spreparowanymi informacjami wysyła ID i pozycję innego samolotu, np. jakiegoś wojskowego/VIP (będącego poza kontrolą cywilną)
    3. Wlatuje w strefę niskiego pokrycia radarami
    4. Na pokładzie transponder 777 zaczyna wysyłać info o lokalizacji zgodnej z zaplanowaną trasą przelotu dostając spreparowane dane
    5. 777 zmienia kurs i pokrywa się z kursem udawanego samolotu z punktu 2.
    6. Niepotrzebny transponder zostaje wyłączony, kontrola lotów widzi to jako “zniknięcie z radarów”, tymczasem samolot oficjalnie ląduje na prywatnym lotnisku.

    Ile osób mogło być w to zaangażowanych, czy piloci wiedzieli, czy zostali odsunięci od sterów, czy pasażerowie siedzą w jakiejś norze i czekają na dalszy los… Tego nie wiemy…

  34. ludzie dajcie sobie spokój…
    uznajcie że samolot porwali kosmici :D i skończmy ten temat
    kolejna historia bez końca ala “matka Madzi”
    nikt nie zauważył że zginęło kilka set ludzi ale Złoto na pokładzie nie uszło niczyjej uwadze
    uszanujcie cześć załogi i pasażerów

    • Po prostu nie czytaj tego i już. Są ludzie, którzy do dziś dnia zastanawiają się, kto zabił JFK’a. A jak wyginęły dinozaury, będziemy się jeszcze pewnie zastanawiać następne 10000 lat.

    • Nareszcie ktoś to napisał

  35. Kwestia jest prosta.

    Powazna usterka, ktora przerodziła się w awaria, ktora została zatuszowana.

    To milionowy biznes tam nie ma półśrodków.

    • Nie prawda! Sprawa jet jeszcze prostsza! Drugi pilot porosił stewardessę o kawę, ale bez mleka, a ona mu przyniosła kakao, ale ten, że gientelman, to nic nie powiedział, tylko dawaj! popija i zezuje na tajską flight attendant, ale nagle patrzy, że ona ma coś ekstra między nogami i nie wytrzymał i jak nie parsknął prosto w transponder, na co kapitan upuścił swoje kulki chińskie, które mu zalecił lekarz, a że były zrobione z metalu na zewnątrz, i że potoczyły się do luku bagażowego, to zrobiły zwarcie w systemie zasilania AWACVVSQRRXXPPPP, który to sytem odpowiadał za podtrzymanie nadającej się do oddychania atmosfery transportowanej właśnie wiewiórce samego sułtana Brunei, to ta wykitowała (sic!) co spowodowało zachwianie samolotem […], […], […], […], […], […] ukryty głęboko terrorysta Al-Kaidy potknął się usiłując porwać spadający samolot, żeby chociaż wleciał w jakieś Petronas Towers… […], […], […], kontrola lotu miała właśnie imieniny Mohammeda i popijała kumys, przec co ich ogląd sytuacji na radarach był cokolwiek zamglony […], […], […], a że operatorzy malezyjskiego radaru wojskowego właśnie się modlili na dywaniku do Allaha […], […] . A 12:37 Boeing 777 glebnął w ocean z prędkością 650 kmph. Amen.

  36. Najwięcej odpowiedzi jest w Kuala Lumpur. Rząd Malezji traci wiarygodność z dnia na dzień.
    Ostatnio po zajęciu symulatora lotów wszystko zostało utajnione z wyjątkiem dwóch drobiazgów:
    – w symulatorze lotów kapitana znaleziono załadowanych pięć pobliskich lotnisk w obszarze Oceanu Indyjskiego (http://www.malaysia-today.net/cops-find-five-indian-ocean-practice-runways-in-mh370-pilots-simulator-bh-reports/)
    – kapitan samolotu był bliskim znajomym i dodatkowo skoligaconym przez małżeństwo z uwięzionym liderem opozycji Anwarem, co potwierdził sam Anwar

    Trudno się oprzeć wrażeniu że malezyjskie władze nie uznają szybkiego wyjaśnienia za priorytet. Odmówili współpracy z FBI. Nie uzyskali od państw ościennych danych z radarów i dopiero po 9 dniach Tajlandia przekazała ważne info.
    A początkiem była wpadka ze skradzionymi paszportami dwóch pasażerów.

    Sprawa paszportów ubawiła mnie osobiście bo w lutym przesiadałem się w Kuala Lumpur i przeszedłem trzy drobiazgowe kontrole paszportu łącznie z gościem z lupą który studiował każdy dokument “w poczuciu misji”.
    A nie wykonali tak prostej operacji jak skanowanie w przypadku tamtych dwóch.

  37. dobre wyjasnienie http://www.wired.com/autopia/2014/03/mh370-electrical-fire/
    … oraz dlaczego jest niewlasciwe http://www.bbc.co.uk/news/blogs-echochambers-26640114

  38. […] W ustaleniach pomógł efekt Dopplera, czyli zmiany częstotliwości spowodowane ruchem statku powietrznego wzgledem satelity”. Jak informuje nas Michał Rutkowski: […]

  39. Każdy dywaguje na forum, ale dla mnie jedno jest pewne – w 21 wieku jest to porażka i żenada zgubić 200 tonowe cudo techniki nafaszerowane elektroniką z 200 osobami na pokładzie.

  40. hej, naukowcy, to co z tym samolocikiem ? wszyscy tacy mądrzy, a może gość od tarota ma racje ?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: