10:18
16/11/2011

System sterowania ratownictwem medycznym, pod kontrolą którego pracuje dyspozytornia karetek pogotowia w Nowej Zelandii został zainfekowany złośliwym oprogramowaniem. Zarządzanie karetkami musiało odbywać się ręcznie.

Wirus atakuje pogotowie

Nie wiadomo, czy infekcja wpłynęła negatywnie na możliwość przyjmowania zgłoszeń od pacjentów (czyli czy ktoś z potrzebujących pomocy nie został obsłużony na czas). Wiadomo natomiast, że na zainfekowanych komputerach pracował system antywirusowy, ale nie wiadomo jakiej firmy. Antywirus nie podołał jednak atakowi…

Karetka wirus

Karetka pogotowia ratunkowego

Historię nowozelandzkiego pogotowia wcale nie należy rozpatrywać tylko i wyłącznie w kategorii porażki — należy zwrócić uwagę, że awaria informatycznych systemów wspomagających pracę dyspozytorów z reguły jest brana pod uwagę na etapie projektowania. Problemy z oprogramowaniem powinny powodować automatyczne przełączenie na zapasowe zasoby i środki komunikacji (np. radiostacje). Jeśli wierzyć oficjalnym komunikatom, tak też stało się w Nowej Zelandii, a samo przełączenie jak i praca na zapasowych systemach odbywała się bez przeszkód (chociaż na pewno była bardziej uciążliwa).

Przypomnijmy, że na skutek problemów z oprogramowaniem antywirusowym firmy McAfee, kilka lat temu jeden z londyńskich szpitali trzeba było ewakuować

P.S. Warto wspomnieć, że w Małopolsce uruchamiany jest analogiczny, zintegrowany system zarządzania ratownictwem medycznym… ;)

Przeczytaj także:



8 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. o ile mnie pamięć nie myli, to właśnie o tym mówił wczoraj Piotrek Konieczny @conf w Krakowie

    • Czytelnicy Niebezpiecznika są wszędzie… ;) Mam nadzieje, że prezentacja się podobała.

    • o ile mnie pamięć nie myli, to właśnie o tym mówił wczoraj Piotrek Konieczny autor tego tekstu: Piotr Konieczny https://niebezpiecznik.pl/post/author/pk/ Ekhem… (-;

  2. O! Znany obrazek :) Panowie pchają karetkę po ul. Świdnickiej we Wro.

  3. Podpisem pod obrazkiem uratowaliście mi dzień i daliście mi uśmiech do jego końca. Dzięki za przypomnienie jak wygląda karetka! (-;

  4. Jak sparaliżować pogotowie w mieście, w którym miałem okazję w tym pogotowiu pracować? Ano, choćby tak. Mając wejście na ich częstotliwość radiową, wystarczy nagrać kilka komunikatów statusów (przekazywanych sobie przez terminale drogą radiową) i następnie puszczać do usrania. W ten sposób paraliżujemy pracę centrali.

    W szpitalu, w którym pracuję – też nie ma problemu. Alt+F2, uruchamiamy terminal, ulimit – none. Nie, nie testowałem czy można odpalić forkbombę i zatrzymać pracę wszystkich X-terminali w całym szpitalu. Podejrzewam, że można.

    Odpalenie xterm na rezonansie magnetycznym? Fajnie pozaklejane wszystko… ale zaraz, zaraz, w przeglądarce WWW można ustawić jakie aplikacje obsługują jakie protokoły… wybieramy “xterm” jako program obsługujący protokół telnet… oo, jest xterm…

    I tak dalej, i tak dalej.

  5. A) dlaczego zdjęcie z Wrocławia jest przy tym artykule? – chyba, tak by było śmieszniej … bo nie ma to zupełnie związku z treścią B) Michał podał przepis … ale po co, by każdy, kto nie ma wystarczająco inwencji twórczej, przeczytał sobie i zaczął torpedować prace centrali pogotowia. Można na tej częstotliwości postawić nośną – efekt będzie taki sam. A zabawy z terminalem … jak będę miał fizyczny dostęp do maszyny to ją wyłączę i efekt może być taki sam. Takie przepisy … ech … Podsumowując

  6. […] elektrowni atomowej. Software wływa na hardware. Także destrukcujnie. Pomyślmy teraz o inkubatorach w szpitalach, o przepompowniach wody, o rozrusznikach serca… — wszystkim tym do pewnego stopnia da […]

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: