19:03
12/4/2015

Jak informuje nas czytelnik Jacek, latarnie w Los Angeles będą połączone za pomocą sieci GSM. Miasto będzie mogło włączyć/wyłączyć dowolną latarnię niezależnie …i zdalnie. Na projekt ma być wydane 14 milionów dolarów, ale dzięki przejściu na LED-y, Los Angeles oszczędza 8 milionów dolarów rocznie.

150409122023-la-streetlight-bridge-780x439

Już teraz miast kontroluje w ten sposób 1/3 z 160 000 latarni. Latarnie mają tez być wyposażone w GPS i w razie np. wypadku, mrugać, aby ostrzegać okolicznych mieszkańców. System ma być wyposażony w “bankowej klasy szyfrowanie” ;-) Cóż więc mogłoby pójść nie tak?

PS. Gdyby ktoś z Was chciał poczytać, jak hackuje się obecnie używane latarnie, to pisaliśmy o tym jakiś czas temu w tekście pt. Zhackował uliczne latarnie.

Aktualizacja
Wedle jednego z naszych czytelników, podobne latarnie pojawią się także w Krakowie.

Podobne rozwiązanie ma też być wdrażane w Szczecinie (wykonawcą, podobnie jak w Los Angeles będzie Philips)

Przeczytaj także:

Ten wpis pochodzi z naszego linkbloga *ptr, dlatego nie widać go na głównej.
*ptr możesz czytać przez RSS albo przez sidebar po prawej stronie serwisu.

31 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Skoro, każda latarnia, ma posiadać moduł transceiver’a to nie wyszłoby taniej, zrobić system, mostu bezprzewodowego, przekazując dane z jednej latarni do drugiej, ponad to system GPS w latarni, która nie zmienia swojej lokalizacji, wystarczyłoby ją raz wprowadzić na stałe.

    • Tylko trzeba uwzględnić “awarię”. Ścięcie latarni przez samochód nie jest rzadkością.

    • A co to za problem, żeby transceiver wewnątrz latarni miał odpowiedni zapas zasięgu i w razie braku kontaktu z najbliższym obiektem pytał o następny. Robienie tego na infrastrukturze GSM wydaje mi się nieco dziwne, zwłaszcza z takim modelu. gdzie każda latarnia otrzymuje swój własny moduł z kartą SIM.

    • Nie napisałem, że to problem. Napisałem, że należy o tym pamiętać. Jeśli o czegoś nie zrobisz, bo o tym zapomniałeś to dopiero może być problem ;)

    • Twój pomysł nie jest “ekonomiczny”, przecież urzędnicy mają za zadanie wydać jak najwięcej pieniędzy z budżetu, a w szczególności wydać w zaznajomionej firmie.. A Ty chcesz wprowadzić swoje rewolucyjne pomysły, które by ich pozbawiło niezarejestrowanych dochodów …

    • az sie prosi o zigbee

  2. Latarnie mają tez być wyposażone w GPS … hmm GPS chyba by Polacy na złom nie sprzedali :)

    • System antykradzieżowy, wykrywanie poważnych wypadków, badania tektoniczne (to Los Angeles, kto wie), przekazywanie współrzędnych samochodom w pobliżu?…

  3. Brakuje ‘o’ w drugim akapicie ;)

  4. Te nowe latarnie świecą tylko w dół, dzięki czemu mniej rozświetlają niebo, nie świecą w okna, a nawet zwiększają bezpieczeństwo na drogach (nie oślepiają kierowców). Ale niezbyt rozumiem, po co w latarni GPS? Latarnie, wbrew swojej nazwie, na razie nie latają, tylko stoją w miejscu :P Chyba, że znajdzie się jakiś złomiarz :)

  5. Kraków będzie miał tez lampy LED sterowane przez GSM , pierwsze są już zamontowane.okolice ronda Wandy.

  6. GPS w latarni chyba po to żeby nikt nie ukradł.

    • A jaki to problem wydłubać ze środka wszelką elektronikę? I tak na złomie korpus (metal) najwięcej wart.

  7. Czyżby w niedługim czasie Watch Dogs w realu? ;)

  8. Podobny system funkcjonuje w Szczecinie. Latarnie LED zarządzane w centralnym punkcie, komunikacja z latarniami przez GSM. Do tego wszystkie bajery jak zarządzanie pojedynczymi punktami informacje o awariach itp. System nazywa sie CityTouch

    • karteczek z haslami do logowania nigdzie nie widac :(

  9. Nie pamiętam newsa ale kilka lat temu w jakimś kraju (saudi arabia?) ludzie się zorientowali i zaczęli wyciągać te karty by mieć darmowy net :D

  10. Dali GPS, bo mogli. Po prostu na rynku jest wysyp modułów ze zintegrowanym GSM i GPS, a bywają i tańsze od takich bez GPS’a…

    • tak, nie tylko IBM ma budżet na łapówki

  11. A mnie zawsze przy tematach ledów zastanawia ta wielka energooszczędność… Przecież soda niskoprężna wyciąga nawet ponad 200lm/W. A ile mają takie uliczne ledy? 120? 150? Nie sądzę żeby więcej.

    • Soda niskoprężna ma za to tragiczną jakość światła i o wiele krótszą żywotność. Jeżeli latarnie oświetlają również chodniki, to po prostu odpada.

    • Mówimy o jakości światła czy oszczędnościach? Jeżeli o jakości, to śmiem wątpić, czy światło lepszej jakości na drodze w nocy to jest zaleta, czy wada – wjeżdżając w jakikolwiek cień kierowca traci widoczność w całym zakresie widma, bo tak działają ludzkie oczy. Lepiej jechać w świetle sodówki (nawet nie metalohalogenu), no chyba że zakładamy iż każda latarnia jest sprawna, doświetla wszystko co potrzebne na drodze, a wszystkie samochody wyposażone są w lampy ksenonowe reagujące na skręt i ogólnie wokół dróg jest porządek.

      Drugie kłamstwo to żywotność – LED w warunkach zewnętrznych nigdy nie osiągnie deklarowanej (skoro nawet w mieszkaniach w miarę stałych warunkach są rzędu niższe), chyba że założysz jej wysokiej klasy zasilacz (taki z prawdziwym transformatorem, a nie przetwornicą – przecież do lampy nikt nie będzie ciągnął 12 V z prawdziwej siłowni, bo kable by same zaczęły świecić) i klimatyzację. Ale wtedy zapomnij o oszczędności prądu, która jest wątpliwa nawet i bez tego – przecież nie założą do latarni najwyższej klasy LED-ów, tylko coś z normalnego procesu technologicznego, co ma sprawność …zbliżoną lub gorszą od sodówki. Jedyną przewagą tego źródła jest znacznie lepsza barwa światła (i to fakt, że mówimy o najgorszej vs dobrej), ale to jak wspomniałem na wstępie nie wiem czy jest zaletą, czy wadą – równie dobrze zamiast tej sodówki można dać metalohalogen, który tylko nieznacznie odbiega sprawnością od sodówki, a światło ma lepsze, niż większość LED-ów na rynku, cenę również (pamiętać o zasilaniu i warunkach pracy).

      Mówiąc krótko: ktoś kogoś znowu zrobił w wała, a pomogli przy tej operacji z pewnością ‘zieloni’ analfabeci. Dodatki typu GPS mają na celu jedynie uzasadnienie kosztów tej operacji – znacznie lepiej byłoby na każdej latarni założyć AP i zrobić swoje WiFi, w końcu odległości są rzędu kilkudziesięciu metrów i to zwykle w wolnej przestrzeni, a przy okazji modernizacji podchodzić pod wybrane lampy światłowodem (koszty znikome w porównaniu do samej inwestycji drogowej). Nawet w sieciach smart grid moduły GSM przewiduje się jako rozwiązanie uzupełniające, a podstawowe ma opierać się o własną sieć. No ale skoro wydajemy pieniądze publiczne, to kto bogatemu zabroni…

    • Z ciekawości wyszukałem pierwszą z brzegu lampę Philipsa (High Efficiency LED Street Light).
      Uwaga, uwaga – sprawność >80 lm/W, CRI – 75 :)

      To ma być ta super wypasiona i energooszczędna lampa uliczna? Przecież to będzie żarło 2 razy tyle prądu, co przeciętna sodówka uliczna. Z tą trwałością, to też bym nie przesadzał. Jedyny plus – białe światło i łatwiejsze w utrzymaniu, bo można zaplanować z góry wymiany ‘żarówek’. Zgadzam się z Gotarem – kolejny wałek za publiczne pieniądze…

  12. W tym przypadku GPS służy do analizy ruchów tektonicznych.

    • Poważnie, tanim odbiornikiem GPS da się mierzyć oscylacje o amplitudzie i częstotliwości ruchów tektonicznych? I trzeba to robić co 30 metrów? To może jeszcze do każdej detektor promieniowania jonizującego i lab-on-chip do analizy powietrza, czy aby jakiś Mohamed nie buduje czegoś niedobrego w garażu?
      W celu wykrywania takich zdarzeń, jak wypadki, znacznie lepszy byłby akcelerometr – zareaguje nawet na stuknięcie i powrót latarni do pionu (tzn. bez skoszenia), w przeciwieństwie do GPS, gdzie w celu eliminacji false-positives niezbędny margines błędu oznaczałby jedynie detekcję lampy przewróconej całkowicie (tzn. zmiana położenia o 10 metrów). Ponadto akcelerometr poda wartość przyspieszenia, dzięki czemu można odróżnić zmiany położenia będące skutkiem dzialania wiartu (tak, taki słup się już ugina) od tych będących zdarzeniem nagłym. Lepiej jeszcze, taki akcelerometr należałoby zainstalować na wysokości 1-2 metrów i mieć faktycznie odczyt z potencjalnego miejsca kolizji, niż na końcu kilkumetrowej dźwigni – z kolei instalacja GPS-u na niskiej wysokości to potencjalne ryzyko utraty dokładności pomiaru, gdy część nieba zasłonią budynki.

      Ponownie zatem: to wytłumaczenie nie trzyma się kupy. Jedyne rozsądne, jakie widzę, to uproszczona inwentaryzacja – Zenek bierze sprzęt z magazynu i ten sprzęt sam się ‘rozlicza’ w terenie. Tylko bez kontroli, gdzie dane urządzenie MIAŁO zostać zamontowane, to taki sprzęt może się ‘rozliczyć’ u Zenka na podwórku.

  13. W Krakowie oświetlenie LEDowe jest sterowane poprzez sieć WIFI opartą na sieci kratowej – MESH. Wg założeń będzie to około 4500 latarni na głównych ulicach.

  14. GPS w latarni to takie oczywiste :-) Przynajmniej przy tej ilosci latarni nikt nie bedzie programowal modulow tylko montowal je jak popadnie, a potem same sie zglosza. Genialne! W Polsce dzieki temu beda mogli wreszcie zinwentaryzowac infrastrukture.

  15. karta SIM do komunikacji M2M (tzn. której wystrczy parę kilobajtówraz na jakiś czas) to w tej chwili kosz rzędu 2 PLN rocznie, przy takim hurcie pewnie bliżej 1PLN, a nawet mniej. Przy budżecie takiego projektu nawet pomnożone przez 160 000 latarni to raczej mała składowa, więc nie przesadzałbym z kosztownością rozwiązania

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.