22:37
4/11/2012

Ładowarka na ogień

Szanowni państwo, czapki z głów, mamy zwycięzcę lifehacka roku! Oto ładowarka …na ogień!

Ładowarka na ogień

ladowarka na ogien

Ładowarka na ogień

Zdjęcie pochodzi z Nowego Jorku, gdzie kilka dni temu huragan Sandy pozbawił prądu kilka dzielnic. Nie dość, że ta kuchenka naładuje telefon, to jeszcze podgrzeje herbatę! 2 w jednym! :)

Zdecydowanie warto dodać taką ładowarkę do swojego plecaka “na wypadek końca świata”. Waży niecały kilogram i gotuje litr wody w 4,5 min. (w tym samym czasie, jak twierdzi producent, “kuchenka” naładuje iPhone’a na 13 min. rozmowy). Gdyby się ktoś zastanawiał “jak to działa”, to rzućcie okiem na tę infografikę:

ladowarka na ogień

Kuchenko-Ładowarka

Przeczytaj także:

40 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Pierwsze zabawki tego typu powstawały już ze dwa lata temu :) Ale fakt – pomysł genialny – szczególnie w czasie dłuższego biwakowania :)

    • Bezpieczniejsze są ładowarki na dynamo. Przynajmniej nie spalisz namiotu. Można naładować w takcie podróży pkp, pks.

    • @reeeemm: a jeśli jesteś z rowerem to są do kupienia [albo można sobie samemu złożyć] wersje pod dynamo rowerowe :) też fajna sprawa

  2. Ten “lifehack” znany jest od ponad roku ;)
    Niestety, raczej na kieszeń amerykanina, a nie przeciętnego polskiego studenta…

  3. W dużym skrócie – ogniwo Peltiera ? ;)
    A ładowarka od dawna jest na rynku, ale do tej pory nie mieli siły przebicia. Może teraz im się uda…

    • Heh, nic nowego ale akurat idealna dla osób poszkodowanych przez huragan.

  4. Tam robią lifehacki w takiej sytuacji, a u nas by narzekali, że rząd im za darmo ubezpieczeń nie daje ;)

  5. Znalazłem – filmik z 2010 roku: http://www.youtube.com/watch?v=JmHCIBvI6vE :)

  6. ok. 60 lat temu Rosjanie mieli taki myk do zasilania radiostacji na Syberii. litr nafty na godzine, ok. kilku wat mocy.. Budowa koncentryczna, w środku palnik, potem dookoła żebra miedziane, do nich zgrzewane złącza gorące bimetaliczne (jakiś kanthal i żelazonikiel czy inne szmelce), circa 10cm poszczególnych drutów promieniście, potem zimne złącza razem z żebrami. Przy twew=200*C i tzew=-50*C to bez półprzewodników nawet działało…

  7. Ale to stare jak świat. Pozatym ładowarki “na słońce” są mnie skomplikowane a też wydajne :)

  8. Tak jak pisze Q. Stare: http://www.douglas-self.com/MUSEUM/POWER/thermoelectric/thermoelectric.htm#rl Było w 1959 już dostępne, więc to raczej bliżej stempunku niż lifehacku. ;)

  9. Przeczytałem: “biwak”(!) I przestałem się uśmiechać (Uśmiechać, nie śmiać!). Po chwili pomyślałem: “Ale potrzebne jest paliwo! To może lepsza jest ładowarka na korbkę?” Z drugiej strony, jak się paliwo już ma, to można ogrzać ręce od kubka herbaty, zamiast marnować energię na kręcenie.

  10. I kosztuje tylko $129
    http://www.biolitestove.com/campstove/camp-overview/features/

  11. Co do “myków”: To jest stara amerykańska tradycja, wielu amiszów/menonitów używa tego-rodzaju-urządzeń do obchodzenia zakazów starszych co do używania elektryki. Pamiętam prywatne importy radzieckich kopii japońskich katalitycznych (płomień służył tylko do rozgrzania knota/katalizatora) ogrzewaczy pod sweter.

  12. Sorki, cd. “myków”. Pamiętam też (pocz. lat 70) prywatny import radzieckich latarek na nazwijmy-to-korbkę. Te zapamiętałem jako inżynierską paranoję – nie miały akumulatorka.

  13. Nie żebym się czepiał, ale jeszcze wkrótce ktoś “odkryje”, że energię mechaniczną też można zamienić na elektryczną i “wynajdzie” ładowarkę na korbę.

  14. Aż dziwne, że nikt tego nie wkleił: http://www.stirling.fc.pl/index.php?id=62

  15. Z tego co pamiętam, podstawową funkcją tego urządzenia jest efektywne gotowanie na biwaku, a generowany prąd wykorzystywany jest do zasilania wentylatora poprawiającego parametry spalania. Możliwość podpięcia czegoś do USB to jedynie dodatkowy “ficzer”.
    Swoją droga pogratulować producentom wyczucia sytuacji. Lepszej kampanii wirusowej nie mogli sobie wymarzyć.

  16. Steampunk, lol. podoba mnię się, Szczerze mówiąc, jak ktoś ma skończone ze zrozumieniem 8 klas podstawówki z przełomu 80/90, to pomysłów na uzyskanie energii elektrycznej znajdzie mnóstwo. Ale dla przeciętnego Muricanina, przeciętny Polak, w miarę ogarnięty to McGyver, bo nagle z ocynkowanego parapetu, kawałka miedzianego dachu, wanny i kwaśnego deszczu też ładowarkę zrobi

  17. Rzuluf, 1959 rok to bardziej diesel-punk. Steampunk to koniec XIX wieku.

  18. Btw, powinni dodawać turecką (żeby nie od tych złych chińczyków, i w dodatku modnie, jak w Bondzie) podróbkę Ray-Banów. Szybciej by się sprzedało. Specjalna, biała wersja dla jabłczarzy z iPrądem wskazana

  19. No nareszcie na Święto Zmarłych każdy na cmentarzu będzie on-line – znicze z ładowaniem telefonów ;-)

  20. idealne uzupełnienie do pieca CO, muszę coś takiego sobie zainstalować, ma ktoś schemat? :D

  21. Jeszcze niedawno ludzie się z tej ładowarki śmiali, teraz widać co znaczy nasza cywilizacja bez prądu.

  22. A ja się tak zastanawiam czy oby na pewno jest sens brać taką ładowarkę do plecaka “na koniec świata” – przecież prawdopodobieństwo, że będzie działać sieć GSM jest bliskie 0? Moim zdaniem w takiej sytuacji bardziej praktyczny jest np. zapas wody i przenośny schron atomowy – telefon można śmiało sobie darować:)

    • Możesz ładować nie tylko telefon…

  23. AVE…

    Większy sens miałaby ładowarka słoneczna, bo nie sądzę by słońca zabrakło. Chyba że będzie zima atomowa, ale wtedy są inne rozwiązania. Można rozszabrować samochód i zrobić sobie prosty wiatrak ładujący akumulator. Wtedy starczy tylko mała przetwornica typu buck…

  24. Patent ciekawy ze względu na to ogniwo, ale raczej mało praktyczny. Wiatraczek/panel słoneczny/dynamo jednak lepsze. Chyba że tak czy inaczej musimy mieć herbatę po końcu świata ;)

  25. Na ściskanie, tak? Dopóki dźwignia się poruszała to żaróweczka świeciła, a ciężkie jakby wykute z osmu w Czelabińsku. Kapitalna zabawka, a jak dłonie ćwiczyła :D

  26. Łukasz, a wiesz może, gdzie można taką stosunkowo tanio kupić? (Albo mógłbyś taką złożyć/poradzić jak złożyć?) :D

  27. Ładowarka jest faktycznie sprytna i dobrze przemyślana. Wiem bo mam tak działające “ogniwo” :) Rzecz jasna jest to do pewnego stopnia szpanerski gadżet (najlepszy komentarz jaki słyszałem przy odpalaniu kuchenko-ładowarki: “ty, Bond, co masz jeszcze w plecaku?”) ale wbrew pozorom dla osób które lubią spędzać więcej czasu poza cywilizacją bez zastanawiania się co zrobić jak nagle prądu braknie, to jedno z rozsądnych wyjść. Spokojnie da się awaryjnie naładować różne rzeczy na USB, chociaż nie próbowałem na przykład iPada (ma dużą baterię, potrzeba więcej prądu). Wszelkie “drobiazgi” na USB jak urządzenia komunikacyjne, odbiorniki GPS, akumulatorki paluszki ładują się do stanu “da się poużywać.”

    Jeden z komentujących wspomniał o słonecznej alternatywie. Jako że mam również taką ładowarkę, to dwa zdania doświadczenia dla osób które chciałyby pójść “w stronę Słońca”. Moim zdaniem dalece bardziej wygodna opcja to “batterypacki” ładowane Słońcem. Dlaczego? Wygoda w porównaniu do typowej ładowarki przesyłającej prąd bezpośrednio do odbiornika. Pakiet baterii można naładować w dowolnym momencie gdy jest szansa na dużą ilość Słońca i wykorzystać zgromadzone zasoby w chwili potrzeby. Ładowarka bez wbudowanego akumulatora pozbawia nas tej swobody – jak ktoś ma pecha to telefon padnie akurat w pochmurny dzień. Co więcej, większość batterypacków można naładować jeszcze w domu i zabrać je ze sobą. Nie chcę robić kryptoreklamy, napiszę tylko, że mam niekoniecznie firmową baterię 2000mAh. Jej naładowanie zabiera około 8-9h przy pełnym Słońcu w Bieszczadach, czyli leży gdzieś na Słońcu od rana do wieczora. Przerabiałem noszenie na plecaku ale gdy chodzi się w lesie to nie czarujmy się – Słońce nie dochodzi tam w wystarczającej ilości aby naładować taką baterię do pełna.

    Cena powyżej 100$ za ładowanie ogniem nie jest niska ale ładowarka jest porządnie wykonana, jakość budzi zaufanie, sądzę, że przetrwać może sporo czasu i posłużyć na wielu wyjazdach. Mogłaby jednak szybciej gotować ;) Jetboil Flash jest w tym zakresie niedoścignionym wzorem ;)

  28. Że nikt nie wspomniał o termoparze :-) w większości kuchenek gazowych zabezpieczenie działa na tej samej zasadzie co ta ładowarka. Termopara wytwarza napięcia przez ciepło płomienia i to podtrzymuje zawór w pozycji otwartej.

  29. AVE…

    Termopara? A widziałeś, jaką to ma sprawność prądową? Trza takich elementów setki łączyć równolegle w jeden pakiet, a potem jeszcze te pakiety szeregowo, by to miało jakąś sensowną sprawność. Generatory termoelektryczne to zwykle właśnie takie duże pakiety termopar…

    Inną opcją jest silnik parowy. Wbrew pozorom idzie łatwo taki zrobić…

  30. Nie lepiej już zastosować silnik cieplny? Kiedyś go w Młodym Techniku opisywali… ;)

  31. Panowie, widze ze na komputerach się znacie, ale z fizyka w plecy…
    Wydajniejsza wersja: http://www.youtube.com/watch?v=0GEILaMliwU&feature=share&list=PLGXJvuu_TLD2OV6f2-Hv7LHr8DuqlGCT4

    strona dla dociekliwych: http://www.stirling.fc.pl

    dodam tylko, że silniki stirlina są bardzo wysoko wydajne.
    Polecam temat bo ciekawy.

    Pozdrawiam
    ar

  32. Zainteresował mnie ten gadget, ale opnie w necie są różne.

    Ładowanie iphone do 50% baterii ponoć 4 godziny, troche dlugo.

    Nie mogłem znaleźć dokładnych danych, ale przecztrałem gdzieś, że daje to ponoć 5V dla 4W (czyli 1.25A)
    Zasada działania: ogniwo peltiera chłodzone przez wentylator napędzany silnikiem stirlinga.

    Ponoć dość niepraktyczne na wyprawy, cięzkie i trudne w obsłudze.
    Ciekawy artykuł:
    A skeptic’s review of the BioLite CampStove: it’s neat but mostly impractical
    http://andrewskurka.com/2012/biolite-campstove-review/

    Polecana alternatywa:
    http://andrewskurka.com/how-to/how-to-make-a-fancy-feast-alcohol-stove/

    • @sirkubax: 1,15 A to dość dużo jak na ładowarkę, przy stabilnym 5 V powinno naładować w tym czasie (3-4 h) baterię iPhone’a do pełna bez problemu. Oryginalne ładowarki do iPhone’a od wersji 4 mają właśnie 1A, wcześniejsze mniej. Tylko ładowarka dołączana do iPada jest mocniejsza.

    • Również w podlinkowanym przez Ciebie tekście piszą:

      two hours of burning wood to bring an empty Android smartphone to 50% power

      Co z grubsza odpowiada wynikom normalnych, amperowych ładowarek.

  33. Tak, jak wspomniałem, to niepotwierdzona informacja, może być inaczej.

    Na tym timelapse, gość (w trybie “normalnym”) pobierał 400mA i napięcie spadało do 4,75V czyli może być tak, że nie da się uzyskać 1.25A, i faktyczny punkt pracy ma niższy prąd.
    Cały czas zastanawiam sie, jakie były by parametry w trybie “Hi” czyli z większym ogniem.
    Przydał by się jakiś rzetelny pomiar.
    http://www.youtube.com/watch?v=BUoTZd1TfXw

    W mojej ocenie, fajna zabawka na dłuższy wjazd w dzicz, chociaż komora spalania skrajnie niepraktyczna, trzeba się narobić żeby przygotowac paliwo, i często dokładać

    Z podobnych spraw mam ładowarke słoneczną, i użyłem jej raz – wolno działa, ale jak pisze Xel, jest bezobsługowa :-)

    Nie zmienia to faktu, ze przyjął bym taką zabawkę.

  34. Dla fanów latarek na korbkę: http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/30190857/ Wersja nowoczesna – LED, kondensator, plastik.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: