22:37
30/12/2013

W tym odcinku cyklu “poniedziałek z prawnikiem” Jarek Góra odpowiada na wasze pytania zadane pod zeszłotygodniowym artykułem dotyczącym tego co i kiedy można ściągać z internetu oraz do jakiego stopnia tymi danymi można się dzielić z innymi.

Na pytania odpowiada Jarosław Góra – prawnik, szef departamentu Nowych Technologii i IP w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, autor ipbloga.

Andrew: co jeśli pobieramy muzykę a potem umieszczamy jej w swojej własnej chmurze? np w Google Music? pliki wtedy nie są już fizycznie tylko na moim dysku ale niejako udostępnione dalej z tym, że teoretycznie tylko ja mam do nich dostęp z różnych urządzeń.

Jarosław Góra: Jeśli inne osoby nie mają dostępu do tych treści, to o rozpowszechnianiu, publicznym udostępnianiu itp. nie może być mowy.

Kacper: Czyli jeśli ja posiadam grę legalnie zakupioną w pudełku a następnie stracę i nośnik gry i całą dokumentacje z nią związaną (np pożyczyłem koledze a on zgubił, nie oddał) a nie posiadam paragonu to gdy pobiorę tą samą grę i scrackuje to grozi mi odpowiedzialność karna?

Grozi. Czasem licencje uprawniają do zrobienia kopii zapasowej, właśnie na wypadek zniszczenia oryginalnego nośnika itp. Ściągnąć gry chronionej prawem autorskim i używać jej bez licencji (za pomocą cracka) nie można.

Wojcieszek: A co z tzw. ‘crackami’, czyli ominięcie potwierdzenia oryginalności jakiegoś oprogramowania?

Już samo posiadanie pliku „crack”, który służy do obejścia zabezpieczeń danego oprogramowania jest niezgodne z prawem.

Lukasz: A co jeśli korzystam z torrenta na autoryzowanym trackerze do którego dostęp ma określona grupa na podstawie zaproszeń. Utrzymujemy stosunki towarzyskie i jesteśmy siecią znajomych?

Teoretycznie wszystko może być w porządku i nie będziemy mieli do czynienia z przekroczeniem granic dozwolonego użytku. Jednak mam pewne wątpliwości, czy udałoby się przekonać sąd, co do spełnienia przesłanki „stosunku towarzyskiego” między takimi osobami.

Robert: Nie piracę, wszystko mam za free bo korzystam z otwartej kultury :D

Good for you! ☺

X: Co z serwisami typu Chomikuj.pl lub Dropbox? Teoretycznie chomikuj to internetowy dysk, jednak można też z niego pobierać pliki od innych użytkowników. Jak to wygląda od strony prawnej?

Jeśli w ten sposób udostępniamy treści chronione prawem autorskim innym osobom, łamiemy prawa autorskie podmiotów uprawnionych i grozi nam z tego tytułu odpowiedzialność.

Cito: A propos torrentów. Nie wolno udostępniać całego utworu – to wiadomo. Ale podczas pobierania automatycznie udostępnia się jego fragment – czy to też jest zabronione? Przecież taki fragment jest bezużyteczny.

Bezużyteczny? To, czy dany utwór, albo jego fragment, jest użyteczny, czy nie, nie ma znaczenia z punktu widzenia prawa autorskiego.
Ciekawszy problem, jaki pojawia się przy okazji tego pytania to, czy w przypadku rozpowszechniania fragmentów utworów, w szczególności tych nietwórczych, łamiemy prawa autorskie? Prawo autorskie chroni, co do zasady, twórcze fragmenty utworów, a skoro tak, to tylko rozpowszechnianie tylko właśnie takich fragmentów stanowiłoby naruszenie prawa autorskiego. Możemy zatem próbować bronić się w ten sposób, że co prawda do rozpowszechniania fragmentów utworu doszło, ale niech teraz ktoś udowodni, że doszło akurat do rozpowszechniania tych twórczych fragmentów.
Znając jednak realia wymiaru sprawiedliwości, taka linia obrony może okazać się nieskuteczna.

quelo: Czy fakt uiszczenia opłaty (np. wykupienie konta premium w serwisie) zmienia cokolwiek w kwestii legalności ściągania bez udostępniania?

Okoliczność wykupienia płatnego dostępu do serwisów udostępniających pliki nie wpływa na kwestie związane z prawem autorskim.

j_kubik: Co ze sporzadzaniem lub sciaganiem napisow do filmow? Czy udostepnienie polskiego tlumaczenia ktore sam sporzadzilem (bez samego filmu, tylko napisy) tez jest nielegalne? Czy sciaganie napisow tak jak w przypadku samych filmow tez jest legalne?

Dialogi filmu najczęściej będą chronione prawem autorskim, jako element utworu audiowizualnego lub jako odrębny utwór. Zatem dokonanie tłumaczenia tej warstwy filmu stanowić może stworzenie utworu zależnego. Samo sporządzanie takiego opracowania jest dopuszczalne, natomiast korzystanie z niego, np. w postaci jego rozpowszechniania w Internecie, wymaga już zgody podmiotu uprawnionego do utworu pierwotnego (oryginalnych dialogów np. w języku angielskim).

Robert: Jeśli zrobiłeś tłumaczenie ze słuchu to jest to legalne, a Ty jesteś autorem i możesz robić co chcesz z tym.

Nie do końca. Stworzyć takie tłumaczenie można, natomiast robić z nim nie wszystko można, jeśli nie uzyskamy zgody twórcy utworu pierwotnego (czy też podmiotu uprawnionego z tytułu praw autorskich). ☺
Robert: A co jeśli udostępnię publicznie link do strony (nie mojej) zawierającej treści nielegalnie udostępnione?

Ryzykujesz, bowiem pojawiły się już orzeczenia sądów, gdzie linkowanie uznano za rodzaj rozpowszechniania. Kwestia ta jednak pozostaje problematyczna.

troll: Panie prawniku, szkoda że nie odniósł się pan do art. 35 ustawy, który mówi, że dozwolony użytek nie może “godzić w słuszne interesy twórcy”, bo to dość szerokie sformułowanie (podobnie jak stosunek towarzyski). I żeby było pytanie: czy słyszał pan, aby komukolwiek, kto pobierał już rozpowszechnione utwory z sieci, zarzucono godzenie w słuszne interesy twórcy? Zaznaczam, że chodzi wyłącznie o pobieranie, bez rozpowszechniania, bez P2P.

Panie trollu, ma Pan racje. Art. 35 zawiera przesłanki, które również muszą zostać spełnione, aby uznać dane działanie za dozwolone w ramach dozwolonego użytku. Dozwolony użytek rzeczywiście nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.
Naruszenie normalnego korzystania polega na podjęciu działań, które powodują uniemożliwienie korzystania z utworu przez twórcę lub w znacznym stopniu pomniejszą tą możliwość (np. poprzez powstanie konkurencji dla twórcy). Jeśli natomiast chodzi o drugą przesłankę należy pamiętać, że każda forma dozwolonego użytku w jakimś stopniu godzi w interesy twórcy (uprawnionego), zatem chodzi o przypadku nieuzasadnionego doprowadzenia do powstania uszczerbku twórcy).

Krzaq: Dla upewnienia: taką legalnie ściągniętą muzyką, dzięki zasadzie dozwolonego użytku, mogę dzielić się ze znajomymi? Jeśli tak, to jak zdefiniowana, jeśli w ogóle, jest znajomość? Są np. osoby, które znam “przez internet” od ~10 lat, nie widziałem ich na oczy, a są mi bliższe niż koledzy z liceum.

W mojej ocenie możliwe jest wykazanie stosunku towarzyskiego z ludźmi, których znamy tylko „przez Internet”, jednak ze względu na specyfikę Internetu, przy braku kontaktu bezpośredniego, utrzymanie relacji towarzyskich jest utrudnione – przede wszystkim należy być pewnym z kim mamy daną relację (sam nick na formu może nie wystarczyć, bo nie mamy pewności kto się za nim kryje).

Morfik: Ja też za bardzo nie rozumiem pojęcia “przy jednoczesnym rozpowszechnianiu”. Przecie można na torrentach pobierać pliki i nie wysłać przy tym ani jednego bita. Co w takim przypadku?

Zawsze wydawało mi się, że cala technologia torrentów polega właśnie na konieczności równoczesnego rozpowszechniania treści, które już pobraliśmy i bez tego to po prostu nie zadziała. Jednak skoro piszesz, że to możliwe to będziemy mieli wtedy po prostu ściąganie i problemy z związane z rozpowszechnianiem nam odpadają.

Morfik: Druga sprawa, jeśli wyślę komuś szereg bitów, to czemu ktoś trzeci rości sobie prawa do nich? Bity w plikach są jak słowa w tekście — jest pewne, że im mniejsza część pliku tym występuje gdzieś w innych materiałach, przykładowo, załóżmy że mamy 2 bity danych i ktoś rości sobie prawa do… ułożenia tych dwóch bitów w jakiejś kolejności, bo ma dzieło o długości dwóch bitów, do którego zastrzegł sobie prawa autorskie. Teraz ja przesyłam komuś większy plik, nawet mojego autorstwa i przecie on może, i jestem zdania że zawiera, ciągi 01, 10, 00, 11. Czy jeśli prześlę komuś plik zawierający, dajmy na to, ułożenie 00, do którego kolo sobie rości prawo, to zostanę oskarżony o nielegalne kopiowanie czyjegoś dzieła?

Nie należy mylić kodu 010101 z treścią, którą ten kod tworzy. Ochronie nie będzie podlegał sam fragment kodu 01011101100, tylko treść jaką ze sobą niesie.

Morfik: Co w przypadku usunięcia nagłówków danego pliku, co czyni dane nieczytelnymi — zwykły zlepek zer i jedynek, podobny do tego z /dev/urandom ? Czy w przypadku udostępniania takiej zawartości podlega to czemuś?

Nazwy pliku również nie należy mylić z treścią. Ciekawe jednak, że nazwę pliku można uznać za oznaczenie samego utworu i jego autorstwa, zatem jego zmiana może stanowić naruszenie autorskich praw osobistych.
Na jakiej zasadzie się określa czy ktoś rozpowszechnia utwór chroniony prawem autorskim? Po sumach kontrolnych plików? Po zawartości dysku? Po nazwie pliku? Po sekwencji bitów przesłanych przez sieć? Po podłączeniu się do trackera na torrencie? Po pokazaniu listy plików, które mamy na dysku i jesteśmy w stanie przesłać, niekoniecznie to robiąc?

Należy stwierdzić, ze doszło do rozpowszechniania utworu, zatem należy zapoznać się z treścią pliku (danych), które zostały rozpowszechnione. Te wszystkie pozostałe elementy mogą stanowić podstawę zainteresowania się daną aktywnością w sieci.

Marek: W artykule czytamy: “Samo ściąganie muzyki i filmów mieści się w dozwolonym użytku prywatnym, natomiast pobieranie oprogramowania już nie. Już bowiem samo uzyskanie programu komputerowego bez zgody osoby uprawnionej (bez odpowiedniej licencji) stanowi przestępstwo z art. 278 § 2 kodeksu karnego.” A tymczasem wspomniany §2 brzmi: „Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.” Więc może szanowny pan prawnik najpierw przeczyta akt prawny na który się powołuje, zamiast siać zamęt.

Szanowny Panie Marku obiecuję, że następnym razem przeczytam akt prawny, zanim zacznę „siać zamęt”. Wydawało mi się, że komentując przepisu kodeksu karnego nie muszę znać jego treści.
Uzyskanie programu komputerowego oznacza jakikolwiek sposób wejścia w jego posiadanie. Owszem, można się bronić, że posiada się program, który „sam z siebie” pojawił się na komputerze, ale nie wróżę powodzenia tej linii obrony. Jednak bardziej prawdopodobne będzie to, że ktoś uzyskał ten program.

Grześ: Kupując grę lub sam klucz przez internet muszę mięć dowód zakupu, co jesli nie mam rachunku?

Gdzieś jakiś ślad się znajdzie, jeśli nie u kupującego, to u sprzedawcy.

Ema: Uprzedzam że nie czytałem artykułu (z braku czasu, ochoty, problem ze wzrokiem etc) Mam jedno pytanie Skąd mam wiedzieć co ściągam ? Czy w przypadku gdy ściągnę sobie archiwum zip opisane jako “zdjęcia cioci jadzi” a okaże się że w środku są Filmy mistrza Wajdy to to już będzie podlegać pod złamanie “praw autorskich” czy inne tego rodzaju bzdury.

Ryzykujemy. Jeśli natomiast okaże się, że pod „niewinną” nazwą pliku znajdą się niepożądane treści, powinniśmy je usunąć. W mojej ocenie nie będzie można nam w takim przypadku przypisać odpowiedzialności.

Michał: A ja mam następujące pytania:
1. Czy sprawa dozwolonego użytku prywatnego dotyczy również ebooków? O ile wiem, w Polsce ebook jest usługą, nie towarem. Czy to nie zmienia możliwości jego udostępniania, np. siostrze/bratu?

Dostęp do ebooku traktowany jest jako usługa (w dużym skrócie – wynika to ze specyfiki umowy sprzedaży, która dotyczy rzeczy materialnych, zatem nie może dotyczyć plików), natomiast sam ebook będzie utworem. Jeśli natomiast chodzi o dozwolony użytek przyjmuje się, że obejmuje on wymianę plików zawierających utwory, zatem udostępnienie pliku z ebookiem bratu będzie podlegało pod dozwolony użytek. Inną sprawą jest zobowiązane wobec „sprzedawcy” ebooku, gdzie mogliśmy się zobowiązać, że nie udostępnimy takiego pliku komukolwiek – wtedy co prawda jesteśmy w granicach dozwolonego użytku, ale łamiemy swoje zobowiązania umowne.

Michał, pyt. 2. Czy jeżeli mam prawo do nagrania mp3, w ramach dozwolonego użytku udostępniam go np. bratu, a on umieszcza go np. na Chomiku to sankcje karne grożą tylko jemu czy również i mnie? Bo w końcu to mój plik “wyciekł”.

Odpowiedzialność grozi osobie, która faktycznie dokonała naruszenia prawa autorskiego, a więc w tym przypadku bratu.

Michał pyt. 3. Czy jeżeli do ściągania z torrentów używam klienta p2p, który ma możliwość ustawienia limitu prędkości wysyłania na 0 b/sek to udostępniam ściągane treści czy nie? Niby udostępniam, bo teoretyczna możliwość jest, ale z drugiej strony nikt nie pobierze ode mnie ani bajta…
Jeśli nikt nie pobierze, znaczy, że do rozpowszechniania nie doszło, przynajmniej taka jest moja ocena.
Mistrz: Jak działa motyw gdy jadę samochodem i słucham muzyki, która leci w radiu, następnie materiał WIDEO udostępniam w serwisach typu YouTube? Czy “czepianie” się o prawa autorskie w tym momencie są słuszne? Pozdrawiam.

Teoretycznie dokonuje się wtedy rozpowszechniania utworu, który brzmi w tle. „Czepianie” się o prawa autorskie w takiej sytuacji nie byłoby pozbawione sensu. Pozdrawiam.

Melle: Strasznie podoba mi się Wasz pomysł na serię artykułów “Poniedziałki z prawnikiem”. Myślę, że są przydatne, bo wiele osób nie ma pojęcia o wielu rzeczach co można, a czego nie.

Cieszymy się bardzo ☺

Ja również mam wątpliwości i zaraz przedstawię swoje pytanie, na które mam nadzieję pojawi się odpowiedź, gdyż dotyczy to wielu osób. Otóż, głównie chodzi o konta fikcyjnych postaci na portalach społecznościowych, co jest obecnie w modzie. Ludzie tworząc takie konta podają się za postaci fikcyjne, umieszczają zdjęcia aktorów wcielających się w role danej postaci. Tak więc, czy wykorzystywanie udostępnionych zdjęć z planów filmowych przez inne osoby (powiedzmy na stronach fanowskich) bądź pobrane z oficjalnych stron produkcji jest legalne? Czy kara może zostać nałożona bez względu na to co się z tymi zdjęciami robi czy dopiero wówczas kiedy dojdzie do poważnego nadużycia, na przykład poprzez działanie takiego użytkownika wizerunek aktora zostanie naruszony?

To ciekawy problem, z którym obiecujemy zmierzyć się w jednej z następnych części cyklu.

Jarosław Góra

Jarosław Góra

Jarosław Góra, absolwent UJ, fascynat kwestii związanych z twórczością i nowymi technologiami. W pracy zawodowej rozwija specjalizację IP oraz zajmuje się prawem funkcjonującym w otaczającej nas cyberprzestrzeni i kwestiami związanymi z dowodami elektronicznymi i informatyką śledczą. Stara się burzyć utarty do przesady poważny i nudny obraz adwokata.


Przeczytaj także:

97 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Załóżmy,ze pobrałem sobie jakiś plik mp3 , dajmy na to piosenke. Dajmy na to ,ze zmieniam w niej podkład, ogółem dokonuje remixa. Czy nie podchodzi to pod prawa autorskie ? Gdzieś słyszałem,ze jeżeli zeedytujemy czyjąć treść w 95% to możemy to uznawać za swoje. Czy to prawda?

    • remixowanie disco-polo się nie liczy.

    • Kiedyś słyszałem że jeśli “zapożyczone” treści stanowią
      mniej niż 5% utworu to jest to dozwolone na prawach cytatu (tak
      wykorzystywane są np. sample w muzyce hip-hop).

    • Jakieś źródło do tej informacji? Bo mało wiarygodna się
      wydaje. Można zacytować (prawo cytatu), ale podaje się źródło. Może
      się część powtarzać, bo ilość kombinacji słów, dźwięków, pikseli
      jest skończona. Z mojej wiedzy (nieprofesjonalnej, ale chyba
      powyżej przeciętnej) wynika, że albo: – fragment powtarza się
      przypadkiem. Może być nawet bardzo podobne, ale musi powstać
      niezależnie od utworu pierwotnego. Raczej odpada, skoro to ma być
      remix. – korzystamy z prawa cytatu, (Art 29 ust 1) Pr.Aut.) którego
      dopuszczalna długość jest dyskusyjna i nigdzie w prawie nie jest
      określona ilościowo (nuty, sekundy, słowa) ani ułamkiem (część
      utworu). – inspirujemy się utworem, ale wtedy jest cienka i
      niedookreślona granica z kolejnym punktem – tworzymy utwór zależny
      Ostatnia opcja jest “najbezpieczniejsza”, ale chyba wymaga zgody (i
      może oznaczać np opłatę). Prawdopodobnie niestety z nią będziesz
      miał do czynienia. Swego czasu popularny był pogląd, że do 24h od
      ściągnięcia jest legalnie, a potem nie. Też wszyscy to powtarzali
      (jak 5%) a podstaw ku temu nie było.

  2. Wracając do cracków i oprogramowania. Czy usunięcie z rejestru danych do triala jakiegoś oprogramowania i jego ‘reset’ jest jakimś naruszeniem? Były jeszcze głupie programy dla których sama zmiana daty wstecz pozwalała na ponowne użycie triala, czy to też coś narusza?

    • Mi się wydaje że to jest obchodzenie zabezpieczeń oprogramowania i było poruszane w którymś z poprzednich odcinków tej serii.

  3. “Ryzykujesz, bowiem pojawiły się już orzeczenia sądów, gdzie linkowanie uznano za rodzaj rozpowszechniania. Kwestia ta jednak pozostaje problematyczna.”

    Dlaczego więc te same sądy nie wytoczą działa przeciw google który linkuje do warezów, torrentów, chomikuj itp. ??? Oczywiście łatwiej jest ścigać zwykłego Kowalskiego niż Google.

    • Bo sądy nie wytaczają dział. sądy tylko rozpatrują sprawy, jakie zostały do nich wniesione.

    • Google usuwa jakieś wyniki wyszukiwania, jeśli jest jakieś naruszenie i ktoś ich ruszy:
      Szukałam raz fanowskiego tłumaczenia mangi (‘na własny użytek’ oczywiście*), przy szukaniu w google było na dole o usunięciu jakichś wyników wyszukiwania i dało link do zażalenia, które wysunęła firma posiadająca prawa do anime z tej serii – http://www.chillingeffects.org/notice.cgi?sID=817418
      Więc nawet większe firmy nie sądzą Google’a, tylko żądają wywalenia wyników. Bo chyba nawet tak jest ogólnie – najpierw pismo, potem najwyżej większe działa. A same strony wciąż trzymają video lub po usunięciu i odczekaniu chwili znowu je umieszczają, bo wybierając losowo z tego pisma trafiłam na działające video.

      *A propos tematu ‘piractwa’, skanlacje to też ciekawa kwestia, ale w Polsce firmy nie ścigają (przynajmniej nic nie słyszałam), pewnie dlatego, że grupy/strony zdejmują skany jak manga zostanie zlicencjonowana (czyli właściciel praw do polskiej wersji już nie ma o co oskarżać). A skany anglojęzyczne to już kwestia innego prawa, więc nie ma sensu tu pytań zadawać.

  4. Nie znalazłem odpowiedzi na swoje pytanie (bo i pytań była cała masa).
    Chodziło o wejście w posiadanie filmu (nie ważne jak), który miał już premierę (czyli nie jest to jakiś nielegalny RIP z produkcji) ale premiera nie była w Polsce.

    Chodzi o ten fragment: “Problematyczne mogłoby być jednak np. pobieranie filmów, które nie są jeszcze dostępne (np. jeszcze przed premiera na DVD, czy on-line) – wtedy bez żadnego sprawdzania powinniśmy wiedzieć, że treści zamieszczono nielegalnie.”

    Premiera na DVD/BD była w USA, ja mam film następnego dnia. Co wtedy ?

    • Ustawa jest zunifikowana dla obszaru UE. Jeżeli gdzieś było
      rozpowszechnione na tym terenie, to nie łamiemy prawa. Jeżeli poza
      nim – to już tak. A umożliwienie oglądnięcia jako VOD np Anglikom
      już się łapie do tej definicji. Przynajmniej wg mnie.

  5. Kiedy wreszcie wszyscy producenci przyznają otwarcie, że piractwo rozpowszechnia ich markę??? Kilku już się ostatnio przyznało. Między innymi sam szef studia Rovio (producent Angry Birds) przyznał, że jego firma wiele się nauczyła od lokalnych chińskich producentów, którzy kopiują wiele produktów związanych z jego marką. I jaki jest efekt? Pierwsze firmowe sklepy z Angry Birds powstaną nie gdzie indziej tylko w Chinach, bo nielegalni producenci wybadali rynek i Rovio na tym skorzystało.

  6. Mam pytanie, co prawda nie związane z oprogramowaniem, ale kierowane do prawnika biegłego w sprawach komputerowych/internetowych.
    Chciałbym dowiedzieć się jak wygląda sprawa z atakami typu DoS, jeżeli takowy jest ukierunkowany na konkretną usługę i uniemożliwia jej prawidłowe działanie (lub też samej firmie hostingowej jej prawidłowe świadczenie dla klienta), jest się w posiadaniu dowodów z jego przeprowadzenia (np. logi ruchu sieciowego). Czy istnieje jakaś podstawa prawna (jeżeli tak to jaka) do zgłoszenia takiego incydentu?

    • Było o tym chyba w pierwszym artykule.

    • Tak: art. 268, 268a i 269a

  7. Ja również o crackach ale z troszkę innej beczki. Otóż strasznie dużo oprogramowania (głównie gier) wymaga obecności płyt w napędzie aby działać (jak nie ma nośnika w napędzie to woła o włożenie płyty do napędu). Mój laptop ma niesprawny napęd dvd. Na zainstalowanie oprogramowania jest metoda – skopiuję instalkę na innym komputerze na pendrive’a po czym z pendrive’a zainstaluję na laptopie. (ważna uwaga – posiadam nośnik oryginalny). Ale programu już nie uruchomię ponieważ płyty laptop nie odczyta. Czy skorzystanie z “no cd/dvd crack” w takiej sytuacji jest legalne (z tego co się orientuję posiadamy/posiadaliśmy w prawie polskim fajny paragraf na temat kompatybilności z systemami pod który ta sytuacja _mogła_ by się złapać)?

    • Na użycie no_cd cracka zezwala nam art 74 ust 4 pkt 2 pr.
      aut. (wykonanie zmian w programie), pytać o zgodę nie musimy bo art
      75 ust 1 (“nie wymagają zgody uprawnionego, jeżeli są niezbędne do
      korzystania z programu komputerowego zgodnie z jego
      przeznaczeniem”) Pod art 118 ust 1 i 2 (~kto posiada/ używa cracki
      podlega karze … ) nie podpadamy ze względu na prawne zezwolenie
      na takie działanie. (jeszcze raz art 74) Należy mieć na uwadze, że
      prawo to ma charakter wyjątkowy.

    • Wydaje mi się, że wkraczamy już w lekkie teoretyzowanie :) interpretując ten paragraf inaczej może on już nas nie obejmować – większość gier ma na odwrocie notkę, że wymaga napędu cd/dvd, więc działanie bez niego może wpłynąć na jego “działanie zgodne z przeznaczeniem”. Imho, tworzenie iso i wykorzystywanie go jako wirtualnego dysku podchodzi pod tworzenie kopii zapasowej i jest nieco bezpieczniejsze, choć i tak pewnie w oby wypadkach czyn ten zostałby umorzony lub oddalony jako niska szkodliwość społeczna :)

    • To ja się zapytam, co z crackiem jeśli kupiliśmy grę która jest zabezpieczona securomem/GamesforWindows itp. kiedy to serwer odpowiedzialny został wyłączony?
      Wtedy pomimo posiadania gry nie mamy już legalnej możliwości uruchomienia jej, więc to jakby twórca nam uniemożliwia korzystanie z oprogramowania.

    • @vnd – na tej samej notce napisane jest np: wymaga windows XP SP1, co nie przeszkadza mi grać w tą grę na Linuksie. To raczej kwestia braku wsparcia technicznego a nie “działania zgodnego z przeznaczeniem.

      @bart – najpierw sprawdź zapisy licencji, czy nie jest ograniczona czasowo (mało prawdopodobne ale się zdarza). Potem sprawdź czy jest łatka od producenta, wyślij zapytanie o takową jeśli nie ma a dopiero na końcu crack.

  8. “Nie należy mylić kodu 010101 z treścią, którą ten kod tworzy. Ochronie nie będzie podlegał sam fragment kodu 01011101100, tylko treść jaką ze sobą niesie.”

    Co to znaczy “treść”? Podany kod ja mogę interpretować jako “abecadło”, a kto inny jako “fasada”.

    • Ciąg 0 i 1 w pliku “foo fighters -come alive.mp3” będzie
      zinterpretowany przez sąd jako treść muzyczna, a nie inna np.
      “zdjęcia cioci jadzi.jpg”, to chyba dość oczywiste. Za parę zer i
      jedynek nikt Cię nie skaże na grzywnę, bez przesady. Czepiliście
      się granicy, którą sąd ustala indywidualnie. Chcecie się dowiedzieć
      jak będzie w Waszym przypadku to odpalcie torrenta i próbujcie.
      Szanse wzrastają po telefonie pod 112.

    • Czyli “INTERPRETACJA” prawa jest praktycznie dowolna , w zależności od potrzeb można na tej zasadzie posadzić w więzieniu lub obciążyć grzywną praktycznie każdego w myśl zasady: Dajcie mi człowieka a znajdę na niego paragraf.
      Prawodawstwo w polsce jest chorym i korupcjogennym systemem ze względu właśnie na to ,że można je w dowolny sposób interpretować.

    • Nie możesz objąć liczby prawem autorskim. Ale jeżeli ta
      liczba (przy pomocy znanych algorytmów) może kodować utwór. Jeżeli
      rozpowszechniasz taki zbitek bitów, to nie koniecznie musisz łamać
      prawo. Analogicznie – jeżeli dokonasz powtórnego zakodowania (inny
      format na przykład), to ciąg bitów zmienisz, a utwór pozostawisz.
      Tyle się mówi, że świat cyfrowy oddziela dzieło od nośnika… I tak
      bardzo to nie prawda – nośnikiem (nie chronionym) jest liczba. To
      utwór jest chroniony, ale “utwór” w rozumianie prawa to nie to samo
      ci “informacja” w rozumieniu informatyki.

  9. “Michał pyt. 3. Czy jeżeli do ściągania z torrentów używam klienta p2p, który ma możliwość ustawienia limitu prędkości wysyłania na 0 b/sek to udostępniam ściągane treści czy nie? Niby udostępniam, bo teoretyczna możliwość jest, ale z drugiej strony nikt nie pobierze ode mnie ani bajta…”
    Z tego co wiem istniały może 2 klienty torrentowe, które umożliwiały blokadę wysyłania. Zostały one jednak już dawno zablokowane na większości trackerów (prywatnych i publicznych). W każdym pozostałym ustawienia limitu wysyłania na 0 oznacza włączenie tego ograniczenia. Czyli wysyła się “ile fabryka dała”.
    Zablokować wysyłania firewallem czy czymś podobnym też się nie da, ponieważ program musi komunikować się z innymi peerami i trackerami chociażby po to, aby potwierdzić, że ściągnął już jakiś fragment lub poprosić o kolejny.

    • “W każdym pozostałym ustawienia limitu wysyłania na 0 oznacza włączenie tego ograniczenia. ”
      Miało być “oznacza wyłączenie tego ograniczenia”

    • z tego co wiem transmission wciąż istnieje

    • Transmission pod Linuksem umożliwia takie działanie.
      http://imgur.com/UK4BhvL

  10. Trochę spóźnione pytanie, ale może ktoś mi odpowie. Dla jasności: coraz więcej osób ma w opisie na chomikuj tekst:

    “Z pewnych kontrowersyjnych powodów, jeżeli jesteś związany w jakikolwiek sposób z jakimikolwiek organizacjami rządowymi lub pozarządowymi do walki z piractwem komputerowym lub jakąkolwiek inną grupą spełniającą takie funkcje, a także jeśli po prostu jesteś pracownikiem tych grup – NIE MOŻESZ przeglądać jak i ściągać żadnych plików umieszczonych w folderach!!!! Jeśli będziesz przeglądał lub ściągał zamieszczone tam pliki a nie spełniał wszystkich powyższych warunków – złamiesz międzynarodowe prawo do prywatności (Internet Privacy Act podpisany w 1995), co będzie znaczyło, że NIE MOŻESZ rościć prawa do ukarania żadnych osób lub firm które przetrzymują tu swoje pliki, nie możesz także sądownie ścigać żadnej z tych osób, włączając w to jej rodzinę, przyjaciół oraz wszystkich innych, którzy korzystali z zamieszczonych materiałów ”

    Tak więc, czy jest to prawda? Jeżeli tak (w co wątpie) to w jaki sposób te organy mają sprawdzać pliki, które są rozpowszechniane nielegalnie?

    • Nie ma czegoś takiego jak “Internet Privacy Act”. Cały ten tekst, który na chomikach widnieje można porównać do zostawienia w miejscu kradzieży kartki z napisem “nie zgadzam się, by mnie ścigano, bo to naruszy moją prywatność” (porównanie do kradzieży przypadkowe ;)).

  11. No ja tez mam pytanie duzo prostrze a wlasciwie odpowiedz pobieranie filmow z serverow hostingowych jest nie legalne / nie ludzcie sie wystarczy przeczytac regulamin servera ktory nie odpowiada za pliki umieszczane na serverze itp , czy film jest platny czy darmowy nie pojecia skad dowiaduj sie .. inaczej jest ze stronami ktore oferuja sciaganie filmow w tedy automatycznie otrzymujemy licencje danej strony ktora nam udostepnie i to ona odosni pelna odpowiedzialnosc .. zegnam bande de,, nie pisze poprawnie bo jestem nauczony myslec logicznie a nie po polsk..

    • Oj, mało książek się przeczytało, a ma to zbawienny wpływ zarówno na logiczne myślenie, jak i na pisanie poprawną polszczyzną.
      Ludzie, którzy na prawdę logicznie myślą oraz poprawnie się komunikują z innymi, już dawno zarobili na własny byt i w związku z tym stać ich na zapłacenie autorowi utworu, zamiast się kitrać z torrentami i tracić czas na dywagacje z tym zwiazane…

  12. To ja zadam też pytanie panu Prawnikowi.

    Panie Prawniku. Czy prywatnie, choć może to być problematyczne bo wymaga odwagi cywilnej – nie uważa Pan, iż burżuazja z ZAIKS i podobnych towarzystw wzajemnej adoracji w gruncie rzeczy nienawidzi jakiejkolwiek działalności powodującej to, iż ktoś może utwór przesłuchać lub przeczytać przed decyzją o kupnie?
    Internet, serwisy typu chomikuj, torrenty, to w gruncie rzeczy otwarte biblioteki. Jakże często spotykamy się w tak zwanym realnym świecie z bibliotekami dysponującymi zbiorami audio, video, wieloma czasopismami i książkami. Co prawda wydawnictwa coraz rzadziej wywiązują się z obowiązku udostępniania publikowanych materiałów bibliotekom, natomiast przechodzę do pytania.
    Czy nie uważa Pan prywatnie, iż Internet w gruncie rzeczy pozostaje otwartą biblioteką, która po prostu ułatwia w pewien sposób zapoznanie się z treściami? Przecież i tak ktoś, kto uzna treść za bardzo wartościową zakupi ją, by nagrodzić ulubionego artystę. Odczuwa się powszechnie solidarność z twórcą dzieła, które wprawia w zachwyt. Czy w takim razie nie uważa Pan, że sieć jest tylko miejscem, które umożliwia zapoznanie się z treścią i podjęcie decyzji o zakupie danego dzieła? Czy w związku z tym nie uważa Pan, iż osoby, które wydają słabe treści o mizernej wartości boją się by nikt nie mógł zapoznać się np. z całością płyty i nie chcą, by materiał był dostępny publicznie czy to w bibliotekach czy to w postaci plików w Internecie?
    Jako student, doktorant, wielokrotnie korzystałem z bogatych zasobów Internetu jak z wielkiej biblioteki. Nie zastanawiałem się, czy dane pliki są zamieszczane legalnie – wiedziałem jedynie, iż zapoznanie się z treścią takiego pliku równoważne jest z zapoznaniem się z nim w bibliotece, tyle, że do zapoznania się z niektórymi np. książkami musiałbym przebywać tysiące kilometrów. Utwory muzyczne – to samo. Wielu po prostu nie da się kupić w polskich sklepach.

    Czy nie uważa Pan, że należy uchwalić prawo konsumenckie, które nakazuje twórcom, ZAIKSOm i innym anachronicznym towarzystwom wzajemnej onanizacji obowiązkowe pzekazywanie funduszy na stworzenie biblioteki internetowej, oraz na przekazywanie wszystkich utworów do tejże biblioteki?

    Serdecznie pozdrawiam, gdyż Pana opinie są bardzo merytorycznie uzasadnione i interesujące. Jak cały Niebezpiecznik ;))

    • Chodzisz sobie po sklepach spożywczych i degustujesz różne
      produkty – a to zjesz cukierka, a to ugryziesz jabłko, a to
      posmakujesz jogurtu, itd. Ale większości z tych produktów nie
      kupisz, bo Ci nie pasują. Niby w porządku – ale jakby tak jak Ty,
      robiło np. 50% społeczeństwa, to sklepy by zbankrutowały. Albo inny
      przykład – jesteś malarzem, budowlańcem, hydraulikiem – ktoś prosi
      Cię o pomoc (wykonanie jakiejś czynności), ale po jej wykonaniu
      stwierdza, że to mu się nie podoba i on nie widzi podstaw do
      zapłacenia Ci za tę robotę. Rozumiesz już w czym jest problem?
      :P

    • Popieram pytanie. :D Jak ktoś ma problem z tym, że jego treści sa udostępniane w Internecie, to niech tworzy do szafy. ;) Jak komuś się spodoba, to pójdzie i kupi sobie egzemplarz albo jakąś donację złoży – w ten sposób aprobując produkt i mówiąc, że chce takich więcej.

      Problem piractwa dotyczy reklamy. W większości te prawa chronią nie twórców utworów, a ich wydawców i dystrybutorów. Szczerze wątpię, żeby jakiś twórca miał problem z tym, że ktoś zapoznaje się z jego utworami. Po to się tworzy utwory, aby ktoś się z nimi zapoznał.

      Rozumiem, że te prawa mają niby chronić dobre imię twórcy i jego produktu, ale w dobie Internetu raczej szybko wjdzie na jaw, co jest oryginałem, a co nie i komu należą się profity. Największym problemem jest dzisiaj raczej nieobeznanie twórców z metodami rozpowszechniania ich treści poprzez internet. Dzisiaj jest to robione nieudolnie, a wielkie koncerny trzymają się starych zasad, które powoli tracą rację bytu. Tracą klientów, bo czasy się zmieniają i ich produkt nie jest już w cenie. Ich model funkcjonowania odchodzi do lamusa. Te wszystkie wydawnictwa i firmy zajmujące się dystrybucją w dzisiejszym świecie powinny się przekształcić w agencje reklamowe, pomagające twórcom wypromować swój produkt. Dystrybucja i powielanie jest za darmo dzisiaj. Potrzeba tylko jakoś dotrzeć z produktem do odbiorcy.

      To taka moja utopia, bo realnie to większości się nie chce na kulturę złamanego grosza wydawać; wolą wydać na piwo i czipsy. Kultura jest niematerialna, niestety. ;)

    • @Pablo_Wawa:
      Coś ci się pomyliło, analogia tu nie występuje, od odsłuchania utworu muzycznego nie jest jego mniej ani o ułamek sekundy.

    • @Pablo_Wawa oczywiście, to gadka jakże częsta wśród dojących nastolatki. Bo jak degustujesz ciastko, to zbankrutuje piekarnia….

      Błagam. Dlaczego w dyskusji wrogowie otwartego internetu, bibliotekofoby, rozwojofoby zawsze stosują ekstremalne porównania, żeby tylko sofistycznie udowodnić swoją rację.
      Wiadomo, że dobry kupiec pozwoli wielu ludziom skosztować swojego towaru, bo jak ktoś zakocha się w smaku jego bułek, to kupi ich z 30, jak ktoś na targu kosztuje pyszne jabłko, to kupi 5 kilo.
      Natomiast co do przeczytania pisma czy odsłuchania utworu – wiadomo, że od tego twórcy nie ubywa. Sam czytając książkę w bibliotece czy w Internecie wielokrotnie potem ją kupiłem, bo była fascynująca. Bo chciałem wesprzeć twórcę czy wydawnictwo.

      Problem jest taki, że wydaje się chałę, chałturę, wiadomo – że najczęściej płyty “idoli” kupują dzieci w wieku 8-14 lat a zarazem ta grupa najlepiej korzysta z otwartości Internetu i dostępu do plików więc organizacje dojące celebrytów boją się otwartego dostępu do treści, bo wtedy taki nastolatek nie posiadający jeszcze własnych funduszy nie kupi płytki, tylko ją ściągnie.

      Idąc takim tropem rozumowania trzebaby karać za chodzenie do bibliotek, bo tam też za darmo można posłuchać płyty czy przeczytać sobie książkę.

      A co, jeśli ktoś nie mieszka w Krakowie i nie może wypożyczyć interesującej go książki, która jest w Jagiellonce i ściąga ją z chomikuj, przeczyta i kupi oryginał, bo mu się bardzo spodobał? A co, jeśli przeczyta kawałek i skasuje, bo mu się nie spodoba? Twórca na tym nic nie traci, a zyskujemy wszyscy – powiększa się kultura, czytelnictwo, wyrabianie gustu.

      Osobiście uważam, że państwo powinno dotować serwisy typu chomikuj, torrenty, jako dobra kultury. A aby z nich korzystać też powinno się wnosić drobną opłatę – jak do zwykłej biblioteki. Tu występuje analogia – dostęp do plików jest taki sam jak w bibliotece ;)

      Oczywiście, plik można zapisać, a książki albo płyty nigdy nie kupić. W bibliotece książkę trzeba oddać i można ją ponownie wypożyczyć. Tak, ale to kwestia ułatwień jakie daje nam Internet i tego, że nowe technologie pomagają w dostępie do kultury.

      Chyba założę partię “Kultura głupcze!” – główne hasło wyborcze – wolna kultura, wolny Internet ;)) Co Wy na to? :))

  13. to o czym pisalem mozna porownac do paserstwa a jesli strona oferuje pobieranie to jest tak bys bys kupil w monopolu czeska wodke
    z zrodla xxx

  14. “Ryzykujemy. Jeśli natomiast okaże się, że pod „niewinną”
    nazwą pliku znajdą się niepożądane treści, powinniśmy je usunąć. W
    mojej ocenie nie będzie można nam w takim przypadku przypisać
    odpowiedzialności. ” ale komputer zabrać będzie można ? :)

  15. Mam pytanie: zacznę drukować i sprzedawać plakaty, na
    których wydrukowane będą zdjęcia znalezione w internecie, np. dajmy
    na to obrazki związane z zespołem Iron Maiden. Czy jest to karalne
    i co mi za to grozi? Ktoś udostępniając plik nie podaje licencji,
    na jakiej on jest.

    • Potrzebna ci zgoda właściciela praw autorskich inaczej podpadasz pod Art. 118. , do 5 lat :)

  16. “…że cala technologia torrentów polega właśnie na konieczności równoczesnego rozpowszechniania treści,” — na konieczności? Nie. W statystykach torrentów są bajty wysłane i pobrane, oraz ratio (stosunek pob/wys) i bardzo często zdarza się, że plik ma ratio 0, czyli pobrał się, załóżmy, cały ale ani 1 bit nie został nigdy wysłany. Czyli jeśli dobrze zrozumiałem, do momentu wysłania 1 bita nikt nie może nas oskarżyć o udostępnianie i łamanie praw autorskich, nawet jeśli jesteśmy w stanie wysłać dany plik?

    Co do samych nagłówków plików — to nie jest nazwa pliku. Każdy plik w systemie by móc zostać odpowiednio odczytany ma nagłówek i często tez stopkę wewnątrz których znajduje się faktyczna zawartość pliku, np. film. Jeśli teraz obetniemy nagłówki, system nie będzie potrafił przeczytać takiego pliku, będą to tylko zera i jedynki podobne do tych z /dev/urandom . Jeśli teraz rozważyć, że nie można sobie rościć prawa do zapisu 010101 (tylko do treści), nie można też rościć sobie prawa do takiego pliku bez nagłówków, bo bez nagłówków tak naprawdę on nie ma treści, przynajmniej takiej, którą my ludzie jesteśmy w stanie zrozumieć (film), bo chyba to pan ma na myśli pod sformułowaniem “treść”, prawda? Dla człowieka kod binarny nic nie znaczy, przynajmniej do chwili jego zinterpretowania. Gdybyśmy puścili taki plik w odtwarzaczu a/v, zostanie wyrzucony błąd o niemożliwości jego odczytu. Czy taki zlepki zer i jedynek można swobodnie rozpowszechniać?

    Prosiłbym również o odniesienie się do poruszonej przeze mnie kwestii w komentarzach pod poprzednim wpisem, tj.

    Jak moja przeglądarka zasysa obrazki ze stron (czy jakąkolwiek inna treść) i te obrazki są ocopyrightowane, to można mnie pozwać za naruszanie czyichś praw autorskich? Czy mogę te obrazki dalej wykorzystywać? Np. utworzę sobie serwer proxy i podepnę pod niego jakieś maszyny, jak nie patrzeć ktoś łączy do mojego pc i pobiera te obrazki z mojego dysku — czyli rozpowszechniam treść chronioną prawem autorskim bez zgody twórców.

    oraz

    Czy googlowski cache piraci utwory?

  17. Co w przypadku gdy ktoś mnie oskarża o udostępnianie utworu chronionego prawem autorskim ale nie jest w stanie wykazać czy ja faktycznie dany utwór posiadam. No bo skoro ktoś mnie oskarża o udostępnianie, znaczy to, że ja według niego jestem w posiadaniu takiego utworu. Rozumiem, że w takim przypadku został by mi zabrany komp, a w szczególności dysk twardy (którego bym już potem nie odzyskał) w celu szukania dowodów, że takowy plik tam się znajduje. A co jeśli ślady po takim pliku nie zostałby znalezione?

  18. Witam, Nie jestem pewien czy moje pytanie mieści się w
    granicach piractwa ale zapytam. Chodzi o to że mam forum które jest
    związana z tematyka erotyczna ogłoszenia towarzyskie i z tego co
    się orientuje w Polsce pobieranie zapłaty za seks jest nie legalne
    w Niemczech chyba jest to legalne jeśli się prowadzi legalną
    działalność gospodarczą. Moje pytanie jeśli serwer jest w Niemczech
    gdzie jest to legalny zawód a forum jest przeznaczona dla Polaków a
    ja na forum umieszczam reklamy (od firm które legalnie działają w
    Państwach w których prostytucja jest legalna) i otrzymuje od nich
    pieniądze mieszkam i zarządzam stroną na terenie Polski czy łamię
    prawo?? Czy w takim wypadku czerpie zysk z nierządu?? bo w naszym
    kraju prostytucja jest nielegalna a jak to się ma do zarabiania w
    Polsce na takich reklamach i ogłoszeniach jeśli fizycznie serwer
    jest w innym Państwie a właściciel zarządza serwisem w Polsce i
    zarabia na nim ?? Pozdrawiam

  19. 1.”Jarosław Góra: Jeśli inne osoby nie mają dostępu do tych
    treści, to o rozpowszechnianiu, publicznym udostępnianiu itp. nie
    może być mowy” – To Ja się pytam: kiedy nie mają dostępu ? Na
    każdej stronie gdzie ktoś coś sobie wgrał jest możliwość pobrania
    danych z poziomu przeglądarki :-) 2.”Czasem licencje uprawniają do
    zrobienia kopii zapasowej” Jak to czasem ? Jak coś kupiłem i mam
    paragon to gwarancja to obejmie, jeżeli się zniszczy; czy jakiś
    przepis prawny nie narzuca tego samego w przypadku oprogramowania ?
    3.” Już samo posiadanie pliku „crack”, który służy do obejścia
    zabezpieczeń danego oprogramowania jest niezgodne z prawem.” Czy
    posiadanie noża w kuchni jest mniej niebezpieczne niż posiadanie
    cracka  ? Ach zapomniałbym, że jeżeli pracodawca wywala cię z
    pracy to sobie możesz latać na skargę a i tak nic nie zdziałasz a
    gdy ktoś ściągnie film dostępny ogólnie [nie zablokowany skargą
    przez właściciela] to firma ponosi „wirtualne straty” a że Mnie
    szef wywala to Ja co jestem ? Pikselem na monitorze ? Nawet ten
    piksel może mieć patent i będą go bronić a ludzi nie (kasa kasa
    etc.) -.- 4.” Co z serwisami typu Chomikuj.pl lub Dropbox?” No
    właśnie – jak już kiedyś wspominałem  Możesz udostępniać Trojany w
    metasploit I NIC CI NIE GROZI ale GROZI TEMU CO JE WYKORZYSTA ^^
    Czy ktoś to rozumie ? Ale już np. sprzedawać trawki na ulicy nie
    możesz – nawet gdy jesteś twórcą  Czyli serwis który zarabia na
    userach i przechowuje nielegalne pliki – nie odpowiada za nie a Ty
    pobierając – TAK === tak jak z policją, nie zareagują chyba że im
    wskażesz kto ukradł + podał dane + zgłosił się jako świadek  5.”
    Okoliczność wykupienia płatnego dostępu do serwisów
    udostępniających pliki nie wpływa na kwestie związane z prawem
    autorskim.” Czy firmy nie powinny być karane za sprzedaż dostępu do
    nielegalnych treści ? Tak wiem – zaraz będą się bronić że to my
    udostępniamy/my ściągamy a oni tylko dają miejsce na towar.
    Chłopaki od dziś udostępniam 1000h na uprawę jakichkolwiek nasion –
    płacicie i kasę i nie obchodzi Mnie co tam siejecie bo Ja tylko
    udostępniam Wam miejsce na to ^^ Gruba kasa i jeszcze jak policja
    wejdzie to was zgarnie a nie Mnie  6.” Ryzykujesz, bowiem pojawiły
    się już orzeczenia sądów, gdzie linkowanie uznano za rodzaj
    rozpowszechniania.” Kolejna rzecz za którą odpowiadają firmy
    udostępniające usługi za kasę – gdzie „nie wiedzą co ludzie
    wrzucają”. Jakby link http://***kuj.pl/gra.o.tron.avi.html – był
    jakimś cudem niewidoczny i dopiero zajmą się nim gdy ktoś zgłosi ^^
    Reszty nie chciało mi się czytać  więc nie opisuję. Czekam tylko
    aż kiedyś ktoś z antypirackich firm/policji/urzędasów/etc –
    zostanie ukarany za wykryte nielegalne oprogramowanie/inne rzeczy –
    przypadków było mnóstwo a póki co to ścigają tylko biednych ludzi i
    firmy  ————————— Najlepiej gdy cię złapią to
    udawać jak te firmy – głupiego i głuchego i ślepego  „-Ukradł pan
    Mp3 z chomikuj” „-Gdzie tam panie, u nas szczurów nie ma w
    piwnicy”…

  20. Witam, mam pytanie odnośnie oprogramowania wersji Trial.
    Czy jeśli mam takie oprogramowanie i jego czas testowania dobiegnie
    końca to czy jeśli: a) wyczyszczę w rejestrze systemu informacje,
    że taki program był (zresetuje czas) b) lub znajdę w internecie
    nowy klucz trial i go wpiszę to łamię prawo czy nie (zakładając iż
    w licencji nie ma wzmianki o takiej sytuacji)?

    • a) podpadasz bo, przełamujesz zabezpieczenia w celu korzystania z programu z naruszeniem prawa.

    • A co jeśli w ramach dbania o stan systemu czyściłem rejestr (ręcznie bądź automatycznie) z niepotrzebnych wpisów (w tym informacji o tym, że był nagrany kiedyś program trial – info o tym, że był to niepotrzebny zaśmiecający wpis) lub przywróciłem rejestr z backupu sprzed instalacji owego oprogramowania trial (z np. powodu awarii)?

  21. A co z fragmentem “w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”? Było to już w pytaniu ale odpowiedź przeszła obok :(
    Czy z tego nie wynika, że aby doszło do naruszenia prawa, musi być jakaś korzyść? Samo posiadanie pliku nie jest korzyścią (a nawet jest stratą bo zajmuje miejsce na dysku).
    Tym bardziej, jaką korzyść osiągamy ściągając plik zdjęcia_cioci_Jadzi.zip w którym zamiast zdjęć jest jakiś bardzo drogi program? Same straty: zajęte miejsce na dysku, zużyty transfer, stracony czas.
    Moim zdaniem korzyść majątkowa jest tylko wtedy gdy za pomocą tego programu wykonujemy jakąś pracę zarobkową (korzyścią jest zysk z pracy) albo jeśli nie mając dostępu do pirackiej wersji kupilibyśmy program (korzyścią jest niewydanie pieniędzy na zakup; w tym przypadku trzeba udowodnić, że kupiliBYŚMY ten program). Jeśli używamy programu do innych celów to korzyść MAJĄTKOWA jest bardzo wątpliwa. A jeśli nie używamy a tylko “mamy” to jaką mamy z tego korzyść?

    • korzyścią majątkową jest już same posiadanie programu choćby z racji:
      a) zwiększenia naszych aktywów (zarówno w przypadku posiadania licencji jak i jej braku); program posiada wartość pieniężną (ściślej licencja na takowy);
      b) użycia go w celach zarobkowych;
      c) zmniejszenia pasywów (kosztów) w przypadku braku licencji;

    • Brednia i nadinterpretacja czegoś takiego jak “korzyść”.
      To znaczy że mając internet i to wszystko co w nim jest do zassania (bo to jakby na moim dysku tylko chwile po kliknięciu) jestem bogaty. To ciekawa interpretacja. Bardzo ciekawa.
      Równie dobrze mógłbyś napisać że Poczta Polska jest bardzo bogata, bo ma w magazynach paczek na 6mld PLN.

  22. Super, polecam jeszcze:

    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/ internet_to_nie_dziki_zachod_12185-1–1-d.html

  23. Ok, a co przy pobieraniu i udostępnianiu plików rar tudzież zip przez torrenty?
    Pobieram plik spakowany 100mb i w trakcie pobierania udało mi się udostępnić tylko 10mb. Bo tak mam ustawionego klienta.
    I moje udostępnione dane to poszatkowany plik oryginalny który dodatkowo jest spakowany.
    Pakiety danych które ode mnie wyszły nie są w stanie “tworzyć” czegokolwiek, nie dość, że to jakieś wycinki to jeszcze archiwum. Nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie cokolwiek z tego złożyć? A gdzieś na serwerze mogą się pojawić informacje, że udostępniałem. – myślę, że tu zasada zdrowego rozsądku jest najważniejsza.

    Drugie pytanie.
    Jest zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa itp…
    Przychodzi do mnie policja o 6rano. I chce się dobrać do komputera. Ja zanim im dam komputer to resetuje router(uzyskuje nowy dynamiczny IP) Co wtedy?
    Przecież oni mają informację o IP a ja mam inne IP czy mają prawo przeszukać taki komputer pod względem czegokolwiek? Skoro to nie ten numer IP z którego popełniono przestępstwo? No i pytanie jakimi danymi oni dysponują?
    Przychodzi mi na myśl, że ci co ścigają za naruszenie praw autorskich mają ograniczone pole do popisu jeśli chodzi o dane internetowe po za IP to nie wiem co mogą więcej uzyskać. Bo jeśli akcja jest prowadzona przez przeszkolonych ludzi to i tak dobiorą się do dupy.

    • Z torrentami to jest tak, że oni SOBIE stwierdzą że nie dosyć że wysłałeś 100% to jeszcze 500 razy. Bo czemu nie. Albo 3.13152… razy ;)
      Z adresem IP i neostradą (lub czymś z dynamicznym IP) to jak już przyjdą do ciebie, to doskonale będą wiedzieli że WTEDY kiedy wysyłałeś te swoje 100MB to TY miałeś adres x.x.x.x – i nie ważne co masz teraz.

    • grr… 3.14152… oczywiście. literówka

  24. “Panie trollu” – wiem że język formalny, ale w tym zestawieniu mnie to rozbroiło :)

    • A mnie się to bardzo spodobało, gdyż była to adekwatna odpowiedź na moje “panie prawniku”.

  25. “Czasem licencje uprawniają do zrobienia kopii zapasowej, właśnie na wypadek zniszczenia oryginalnego nośnika”

    Nie do końca prawda. Ustawa zezwala na zrobienie kopii zapasowej programu “jeżeli jest to niezbędne do korzystania z programu” (art. 75 ust. 2 pkt 1). Jeśli program mam na jednym nośniku, wykonanie kopii uważam za niezbędne. Licencja, jako akt prawny niższego rzędu, nie może nikomu tego zabronić. Zapisy licencji zabraniające wykonania kopii zapasowej są z mocy prawa nieważne. Mówi też o tym art. 76 ustawy.

    • W dodatku jest coś takiego jak “Kupiłem i moje! I będe se robił z tym co chce. Naprawie, popsuje, zrobie kopie albo obiad. Albo oddam koledze jak mi się znudzi.” – bo to jest prawo własności. I prawidłowo.

  26. Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr. O prawach autorskich nie powinno się ludzi uświadamiać, prawa autorskie powinny zostać ZNOWELIZOWANE i dopasowane do XXIw.!
    Widzę, że i Niebezpiecznik dołączył do manipulantów. Szkoda.

  27. Witam,

    czy posiadanie narzędzi do wykonywania testów penetracyjnych/hackingu/reverse engineeringu jest karalne, czy dopiero ich używanie w złej wierze?

    • Było już o tym – teoretycznie jest i karalne i dozwolone. Taki paradoks wynikający z nieprecyzyjych zapisów lub mogących być interpretowanymi dowolnie. Też już o tym pisałem, że teoretycznie mając linuxa jesteśmy przestępcami (trzeba nas linuksiarzy tylko wyłapać, przypierd… tfu, spisać zeznania i osądzić – a potem czapa i spokój).

  28. Obawiam się, że niedługo Pan się nie wyrobi z odpowiadaniem – rubryka staje się coraz popularniejsza, komentarzy coraz więcej, a i temat-rzeka. :)

    Póki jeszcze tak się nie stało, mam pytanie: załóżmy, że na swoim wirtualnym dysku na Chomiku udostępniam zaszyfrowany utwór objęty prawem autorskim. To samo w sobie nie jest naruszeniem prawa, prawda? A co w sytuacji, gdy hasło jest bardzo proste do zgadnięcia – na przykład jest takie samo jak moja nazwa użytkownika?

  29. Chciałbym się dowiedzieć, dlaczego nakładane są kary np na restauratorów puszczających w swoich lokalach muzkę z radia? W końcu każdy może sobie sam włączyć radio i bezpłatnie posłuchać takiej stacji radiowej.

    • A możemy?
      No nie wiem czy w końcu możemy – ale pamiętam że ci kretyni (ZAiKS i reszta ZŁODZIEJI) chcieli karać za chodzenie i słuchanie poprzez komórki, mp3ki itd. (bez słuchawek)…

  30. @Marek: W artykule czytamy: “Samo ściąganie muzyki i filmów mieści się w dozwolonym użytku prywatnym, natomiast pobieranie oprogramowania już nie. Już bowiem samo uzyskanie programu komputerowego bez zgody osoby uprawnionej (bez odpowiedniej licencji) stanowi przestępstwo z art. 278 § 2 kodeksu karnego.” A tymczasem wspomniany §2 brzmi: „Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.” Więc może szanowny pan prawnik najpierw przeczyta akt prawny na który się powołuje, zamiast siać zamęt.

    @Jarek Góra:
    Szanowny Panie Marku obiecuję, że następnym razem przeczytam akt prawny, zanim zacznę „siać zamęt”. Wydawało mi się, że komentując przepisu kodeksu karnego nie muszę znać jego treści.
    Uzyskanie programu komputerowego oznacza jakikolwiek sposób wejścia w jego posiadanie. Owszem, można się bronić, że posiada się program, który „sam z siebie” pojawił się na komputerze, ale nie wróżę powodzenia tej linii obrony. Jednak bardziej prawdopodobne będzie to, że ktoś uzyskał ten program.
    ********

    Szanowny Panie Jarosławie, dziękuję za odpowiedź. Nie chodziło mi jednak o źródło uzyskania programu (nieważne, czy ściągnę go z internetu, czy podrzucą mi krasnoludki).
    Kluczowe w tym § jest “w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. Jak więc ma się to do pobierania programów przez użytkowników domowych, którzy, co oczywiste, żadnej korzyści majątkowej w ten sposób nie uzyskują?

    Na marginesie, warto zastanowić się co ustawodawca rozumie przez “uzyskanie programu komputerowego”. Pewnie inspiracją dla tego przepisu był handel płytami CD na stadionach i bazarach. Ale ten proceder, z tego co wiem, nie jest praktykowany od co najmniej 10 lat.
    Obecnie źródłem uzyskania programów komputerowych jest internet, gdzie pobieramy tzw. instalatory programów. W ten sposób dystrybuowane są prawie wszystkie programy komercyjne. I dopiero instalując program akceptujemy warunki licencji. Trudno więc w ogóle znaleźć obecnie zastosowanie dla art.278 §2 kk.

    • Samo uzyskanie programu komputerowego jest korzyścią majątkową, bo masz coś za co nie zapłaciłeś, a musiałbyś zapłacić. To tak po chłopsku.

      I tak, jest to ugruntowane stanowisko wynikające wprost z przepisów.

  31. Mam pytanie dotyczące zamieszczania pewnego “rodzaju” filmów na portalach typu YouTube.
    Interesuję się dalekodystansowym odbiorem stacji radiowych i telewizyjnych.
    Osoby o takim hobby (w tym ja) zamieszczają filmy przedstawiające odbiór w celu potwierdzenia i/lub pochwalenia się “złapaniem” dalekiej czy nadającej z małą mocą stacji.
    Jak wygląda sprawa legalności wrzucania nagrań z fragmentami utworów chronionych prawami autorskimi (zazwyczaj zaszumionymi, zniekształconymi)?
    Jako przykład podam link do filmu (nie mojego autorstwa), na którym można wyraźnie usłyszeć jakiego typu zakłócenia mogą występować. Załóżmy, że tureckojęzyczny utwór zaczynający się od około 10 sekundy nagrania jest przykładem utworu chronionego prawami autorskimi.
    Link: http://www.youtube.com/watch?v=4eStZ0sLlvM
    Nagrania często są bardziej zakłócone i zniekształcone niż na powyższym filmie.

  32. Załóżmy, że mam swojego streama na którym np. sobie w coś gram. Jednak czegoś mi na tym streamie brakuje… Muzyka! Oczywiście. Często na stream’ach można spotkać muzykę puszczaną np. z Youtuba, Soundcloud itd. Ostatnio spotkałem się także z Spotify. Jednak jak wygląda kwestia legalności takiej muzyki w tle ? Jak w przypadku Spotify za którego płacimy a jak z innych źródeł ? Pozdrawiam. :)

  33. Własność intelektualna co do filmów i programów jest niewątpliwa. Mnie nurtuje inne pytanie.
    Jak sprawa ma się z serialami których nie da się obejrzeć w Polsce. Osobiście pobieram i oglądam, ale nie wiem czy jest to legalne. Seriale są emitowane w telewizji, a w niektórych przypadkach umieszczane także na stronie do obejrzenia. Jak prawo odnosi się do dalszego rozpowszechniania w takim przypadku? Czy w przypadku filmów coś zmienia, że został wyemitowany w telewizji? Czy to że serial nie jest emitowany w Polsce ma jakiś wpływ na pobieranie, od strony prawa o ochronie praw autorskich?

  34. Co jeśli gra pozwala uruchomić się bez cracka, ponieważ nie posiada żadnych zabezpieczeń? Czy mogę używać jej w sytuacji opisanej przez Kacpra(2 pytanie)?

  35. Przegapiłem :(
    A moje pytanie jest hipotetyczne (nic takiego nie miało miejsca).
    Załóżmy, że mamy 2 pliki o identycznych rozmiarach (np. “A” i “B”). Pliki zawierają ciąg bitów, ale nie można stwierdzić z każdym z osobna, żeby zawierały jakiekolwiek treści. Natomiast pewna operacja na obu plikach (np. xor na każdej parze bitów z plików) powoduje powstanie pliku “C” z filmem (chronionym prawem autorskim). Pliki “A” i “B” były rozpowszechnione przez inne osoby, osoby te się nie znały i nigdy się nie widziały, nie utrzymywały żadnych stosunków nawet przez internet. Jedyne, co łączy te osoby, to że użyły tego samego programu do generowania tego typu plików (taki program na razie nie istnieje – sytuacja hipotetyczna).
    W sytuacji jak opisałem, wydaje mi się, że nie można żadnej osobie przypisać rozpowszechnienia utworu ani jego fragmentu (wygenerowane pliki są pojedynczo bezużyteczne). A jak to wygląda z punktu widzenia prawa?

    • Nijak. Prawo jest nieprzygotowane na takie sytuacje.
      Podobna sytuacja jest z pakowaniem (np. rarowanie w wolumeny). Przecież plików jest 50-100 i żaden z nich to film. ;p
      Ale spokojnie – prawniki i tak cie udupią. Nawet jak sami będą musieli pisać logi w wordzie…

  36. “Robert: Jeśli zrobiłeś tłumaczenie ze słuchu to jest to legalne, a Ty jesteś autorem i możesz robić co chcesz z tym.

    Nie do końca. Stworzyć takie tłumaczenie można, natomiast robić z nim nie wszystko można, jeśli nie uzyskamy zgody twórcy utworu pierwotnego (czy też podmiotu uprawnionego z tytułu praw autorskich). ☺”

    Moje stwierdzenie oparłem na przypadku serwisu napisy.org gdzie sąd prokuratura umorzyła śledztwo ponieważ stwierdzili oni, że nie można mówić o naruszeniu praw autorskich w przypadku tłumaczenia ze słuchu

    http://conasuwiera.pl/tlumaczenie-ze-sluchu-nie-narusza-praw-autorskiechnapisy-org-czyste/

  37. Witam, a jak wygląda sprawa z książkami i czasopismami? też
    je można pobrać i się o nic nie bać czy one też są chronione jak
    oprogramowanie?

    • Tylko oprogramowanie ma inne zasady.

  38. ludzie, nagonka firm fonograficznych [ “ktorzy bronia autorow” ] jest sztuczna i kazdy o tym wie [ nieoficjalnie ]
    w kazdych statystykach tylko mowia ile stracili ale nie pisza ile zyskali, od poczatku ery digitalizacji rynku ich zyski wzrosly o 500%, przy stracie na sprzedazy fizycznych nosnikow ktore ciagle wskazuja jako strate niesprzedanego produktu, ktory jest glownym powodem calego zamieszania

  39. A co w przypadku udostępniania coverów? Nie wiem na ile
    jest to prawdziwe, ale spotkałem się z opinią, że one też naruszają
    prawa autorskie. Czy mogę być pociągnięty do odpowiedzialności
    przez autora oryginału za udostępnianie/publiczne odtwarzanie
    coveru?

    • Jest prawo autorskie (do utworu) wraz z utworami zależnymi
      (tekst, tłumaczenia, linia melodyczna) I prawa pokrewne: -prawo
      wykonawcy (tego, kto to wykona) -prawo twórcy fono/wideogramu
      (tego, kto to nagra) Udostępniając plik narusza się wszystkie trzy.
      Robiąc cover tylko pierwsze

  40. Ja mam zgoła inne pytanie – jako grafik komputerowy czasami kupuję stockowe grafiki, czasami tworzę ich “odpowiedniki”, kiedy uznam że cena jest zbyt wygórowana na coś, co mogę samemu zrobić w 2 godziny w Illustratorze/Photoshopie.

    Jak jest z legalnością takiego postępowania, kiedy robię to na użytek niekomercyjny (choć nie własny)? Dodam, że nigdy nie kalkuje na sztywno, a stockowa grafika służy tylko za materiał referencyjny i praktycznie nigdy nie wygląda jak oryginał, choć podobieństwo jest zauważalne, a sama oryginalna grafika tonie w gąszczu podobnych do niej na tym samym serwisie.

    Nie wiem również, czy nie jest to ta sama sytuacja, co nagrywanie tzw. coverów piosenek, choć mogę się mylić.

  41. Czy tvp ma prawo do ściągania materiałów z yt? Trochę to ciekawe bo niby ta tv jest publiczna i ma na celu niepobieranie opłat od ludzi i docieranie do jak najszerszej grupy odbiorców — mało to się słyszało, jak to tvp musi zostać publiczna by ją mógł oglądać każdy za free? Jest opłacana z podatków ale jak ktoś umieści jakiś materiał z logiem tvp na yt, to ci zaraz wysyłają żądanie jego usunięcia i często/zawsze taki materiał jest ściągany, a powód podany, że tvp sobie rości prawa autorskie.

    • Aż mnie zaciekawiło :) 7.2 Użytkownik zachowuje wszystkie
      prawa własności do własnych Treści, jednak powinien przyznać
      ograniczone prawa licencyjne YouTube i innym użytkownikom Usług.
      Zostały one opisane w artykule 8 niniejszych Warunków (Prawa, na
      które użytkownik udziela licencji). Przesyłając do YouTube lub
      zamieszczając w jego witrynach Treści, użytkownik udziela: 8.2.
      każdemu użytkownikowi Usług – nieograniczonej terytorialnie,
      niewyłącznej, bezpłatnej licencji na dostęp do jego Treści za
      pośrednictwem Usług oraz na korzystanie z takich Treści, ich
      powielanie i rozpowszechnianie, opracowywanie na ich podstawie
      utworów zależnych, oraz ich wystawianie bądź wykonywanie w ramach
      zespołu funkcji oferowanych przez Usługi oraz w granicach
      dozwolonych na podstawie niniejszych Warunków.
      http://www.youtube.com/static?gl=PL&template=terms Mam
      nadzieję, że chociaż z tego jakoś wynika, że TVP oprócz “źródło
      YouTube” powinno jeszcze podać chociaż nazwę użytkownika
      wysyłającego film :)

  42. Mam pytanie odnośnie praw autorskich trochę z innej beczki. Zajmuje się grafiką a jak wiadomo nawet obrazki w internecie mają jakieś graniczenia choćby cc-by . Ktoś stworzył grafikę i daje dodatkowo plik pracy (udostępnia przy tym swoją prace jako Creative common = cc) w photoshop w których znajdują się wszelkie użyte obrazki elementy itd. Czy miałbym jakiekolwiek problemy prawne jeśli przyjdzie co do czego i się okaże że w plikach które używam dzięki niemu były treści chronione prawem autorskim? Zaznaczam że w 100% nie byłem tego świadomym – niby analogia do udostępnienia mp3, jednak tworzenie grafik rządzi się ciutek innymi prawami – możliwość użytkowania fragmentu zdjęcia itd. i chciałbym usłyszeć jakie jest stanowisko kogoś obytego w tych kwestiach. (jak by co to post można przerobić stylistycznie na potrzeby poprawnej składni )

  43. Odnośnie muzyki nagranej w tle filmu wrzuconego na YT – nie
    chroni nas przypdkiem Art29 ust 1) Pr.Aut.? Co jeżeli (np Dropbox)
    powołując się na DMCA (które nam w Polsce z racji koło myszki lata)
    nie pozwala mi przesłać znajomemu e-booka, którego mam? W pełni
    mogę to zrobić na mocy dozwolonego użytku. Mogę coś w tej sprawie
    zrobić? (Poza spakowaniem tego ZIPem z inną nazwą i hasłem w
    notatniku.) Przesłać się da, tylko czy muszę tak kombinować?
    Robiłem to poprzez zaproszenie określonej osoby do folderu, a nie
    dodanie linka którego każdy może użyć, jak do pozna. Pozwolę sobie
    się nie zgodzić z ograniczeniem prawa do pożyczenia e-booka. To tak
    samo jak próba zablokowania regulaminem odsprzedaży programu, co
    raczej nie przechodzi: http://prawo.vagla.pl/node/9813

  44. Jak wkopać niewinną osobę w pozwy:

    Jestem sobie RIAA, MPAA czy inną organizacją antypiracka. Piszemy wirusa, który na zainfekowanych komputerach zombie zaczyna przez torrenty ściągać i udostępniać materiały chronione (mp3, filmy, programy). Niczego nieświadomy użytkownik komputera staje się piratem. Następnie wysyłamy mu pozew, policja zabezpiecza komputer, oczywiście znajdzie nielegalne pliki bo wirus je ściągnął. No i płać, płacz i idź do kicia niewinny człowieku.

    Wirus prawny (lavirus od law+virus)? Czy taki scenariusz jest możliwy?

  45. “Owszem, można się bronić, że posiada się program, który „sam z siebie” pojawił się na komputerze, ale nie wróżę powodzenia tej linii obrony.” – To ja mam z miejsca taki pomysł: stwórzmy wirusa, który będzie się rozprzestrzeniał pomiędzy komputerami i bez wiedzy (ani zgody) użytkownika będzie instalował na jago maszynie np. ms office czy photoshop’a – pirackiego oczywiście. Jeśli wirus się rozpowszechni, taka linia obrony może się stać wiarygodna ;D

  46. @j_kubik Zanim sądy zaczną uznawać taką linię obrony masa
    niewinnych ludzi zostanie skazana za piractwo. Widzę tu raczej
    dodatkowe zagrożenie ze strony organizacji “broniących” praw
    autorskich. Jak zaczną im spadać dochody, będą sięgać po coraz
    bardziej kreatywne sposoby zarabiania. Taki wirus może też wgrywać
    pornografię dziecięcą, instalować pirackie programy jak
    wspomniałeś. Wszystko, co pozwoli zdyskredytować i posadzić
    właściciela. Trzeba uważać, kwestia czasu aż ktoś faktycznie
    zacznie tak robić.

  47. Można mieć jeszcze jedno pytanie do pana prawnika? Mam
    kamerkę w aucie i nagrywam co się dzieje na drodze, potem różne
    “ciekawe” sceny wrzucam na youtuba’a. Czy powinienem zamazywać
    tablice rejestracyjne aut?

  48. Mam pytania do p. Góry: kupuję w sklepie program –
    przyjmijmy, że Windowsa. Piractwa w świetle prawa karnego nie
    popełniam: zakup z legalnego źródła, mam fakturę itd. Następnie
    jednak łamię postanowienia licencji jednostanowiskowej i instaluję
    tego Windowsa na dwóch maszynach (pomińmy teraz kwestie czy się da,
    aktywacji w MS itd.). Czy w razie kontroli policji mogę mieć
    problemy? Jeżeli licencja jest umową cywilną, to zrozumiałym wydaje
    mi się, że Microsoft lub jakaś organizacja zbiorowego zarządzania
    PA (np. BSA) mogłaby wytoczyć proces cywilny. Ale czy jest to
    złamanie przepisu kodeksu karnego? Czy to jest sprawa dla policji?
    Z nieco innej beczki: na Allegro widzę często aukcje Windowsa
    oznaczone jako “dla komputerów Dell” – pewnie takie są warunki
    licencji. Te kopie są z reguły tańsze niż wersje niededykowane, ale
    działają identycznie. Wydaje mi się instalacja tej wersji na innym,
    np. poskładanym przez siebie, komputerze jest sytuacją analogiczną
    do opisanej powyżej. Legalna kopia programu ale użytkowana
    niezgodnie z licencją. Czy mam rację? Czy jest to naruszenie tych
    samych przepisów i jakie mogą być konsekwencje prawne w tych
    przypadkach? Z góry dziękuję za odpowiedź.

  49. “Panie trollu” – beka

  50. Apropos “uzyskiwania programu”: Co jeśli już dany program mam (kupiłem, w sejfie mam fakturę) i nośnik mi się zepsuł – mogę sobie ściągnąć kopię z tych stron “co pan wiesz a ja rozumiem”? W końcu nie uzyskuję niczego więcej niż miałem.

  51. Jak wyśle komuś ofertę handlowa na losowego maila to to spam i mamy na to paragraf, a jak dzwonią do mnie z banku bo “wylosowali” mój numer i mają dla mnie specjalną ofertę (chociaż nie mają pojęcia kim jestem) to jest ok, czy istnieje na to paragraf ?

  52. mam pytanie
    czy można udostępniać pliki np: gry
    ale napisze kto kiedy ta grę zrobił itp…
    proszę szybką odpowiedź

  53. Witam. Ja mam taki problem. Ostatnio była u mnie policja i
    w związku z rzekomym udostępnianiem przez p2p utworów chronionych
    prawami autorskimi zajęła mi dysk twardy, tablet i 2 płyty dvd z
    teledyskami. Dysk twardy mam nowy, ponieważ stary już dawno się
    spalił, wszelkie oprogramowanie począwszy od Windowsa, aż po
    programy darmowe typu “open office”, “foxit reader” i inne darmowe
    programy dostępne w sieci czyli zamienniki płatnych programów mam
    legalne. Ponad to jest tam ok 15 utworów pobranych na zasadzie
    “zapisz plik jako” czyli nie ma możliwości rozpowszechnienia, a
    wręcz niby dozwolony użytek własny, bo w zasadzie utwory te sa
    wykorzystane do prezentacji zdjęć z moich wakacji , co też znajduje
    się na dysku, poza tym dysk jest pusty. Jeśli chodzi o tablet, to
    jest w sumie nowy i na nim nic nie ma, a co do płyt z teledyskami,
    to mimo że były POBRANE z chomikuj to przecież ich nie
    rozpowszechniłem. Skoro nawet nie mam zainstalowanego programu do
    torrentów , nie ma na dysku nawet tych utworów które rzekomo
    udostępniłem, to czy mogę zostać jakoś skazany? Chciałbym
    zaznaczyć, że korzystam od niedawna z rutera zabezpieczonego
    hasłem, ale wcześniej miałem inny ruter niezabezpieczony, gdzie
    ktoś przez wifi mógł się połączyć i pobierać na moje konto, ale
    przecież nie mam prawnego obowiązku go zabezpieczać. Czy coś mi za
    to może grozić?

  54. Witam, troche szukalem oprawach autorkich, i trafilem na ten artykuł.
    sam stalem sie ofiara kradziezy, jestem autorem oprogramowania dla platformy Opencart, i stworzylem rozszezenie o nazwie “theme editor”, rok pozniej znalazlem swoje oprogramowanie w komercyjnej (platnej) wtyczce do Opencart, mijoshop.
    tutaj fragment:
    For the last 2 months we’ve been working quietly behind on a new structure to customize/override the output and today we’re releasing our work under a new Theme Editor page. Theme Editor offers you the possibility to create/clone new themes, edit files, backup and restore files directly from the back-end of your site. All you need to know is HTML & CSS in order to customize/override the output, no special taging system or anything else. It does also use the CodeMirror editor to highlight the code…
    wiec nie tylk zostalem okradziony (16k kopi x 39$) ale rowniez ta praca zostala opisana jako ich :(
    https://www.facebook.com/mijosoft?fref=ts
    nie odpowiadaja na zadne maile, i banuja mi dostep do kazdej z ich stron.
    moze ktos ma podobne doswiadczenie?
    nalezy dodac, ze mijo to turecka firma, a tam praw autorskich jako tako nie ma. co z kazdym z ich klientow?
    dzieki za odpowiedzi/rady.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: