23:35
20/5/2014

W ramach cyklu Poniedziałek z Prawnikiem, na przemian, co tydzień prezentujemy raz — rozmowę z Jarosławem Górą na temat aspektów prawnych dotyczących bezpieczeństwa IT, a raz odpowiedzi Jarosława Góry na wasze pytania. W tym tygodniu kontynuujemy odpowiedzi na wasze pytania dotyczące obowiązków i praw osób prowadzących serwisy internetowe i blogi.

Na pytania odpowiada Jarosław Góra – prawnik, szef departamentu Nowych Technologii i IP w kancelarii Ślązak, Zapiór i Wspólnicy, autor ipbloga.
IP BLOG logo + tekst

mattt: Witam, mam kilka pytań odnośnie wyżej poruszonych tematów:
1) Ma się rozumieć że jeśli strona jest już wpisana w KRD i ma wyznaczonego redaktora naczelnego to on odpowiada za wszystko, ale jest wiele nieścisłości. Z logicznego punkt widzenia jeśli redaktor naczelny ma pod sobą kilku redaktorów a artykułów dziennie jest duża ilość to w przypadku opublikowania nieścisłych informacji, omyłkowych, błędnych lub nawet zdjęć nie będących autorstwem autora tekstu. Odpowiada kto? Naczelny? Naczelny może jedynie zrobić szybki wywiad dopytać się redaktora czy faktycznie jest OK i jest np. autorem zdjęć, lub informacja jest prawdziwa. Jeśli natomiast jest napisana informacja nieprawdziwa redaktor naczelny nie jest wstanie wszystkich artykułów sprawdzać a odpowiedzialność spada na niego a nie na redaktora. To jest trochę mało logiczne.

Jarosław Góra: To prawda, że redaktor naczelny jest osobą, na której w dużej mierze ciąży odpowiedzialność w związku z działalnością prasową i obawiam się, że tłumaczenie, że trudno jest jednej osobie wszystko sprawdzać nie będzie skuteczna. Jednak odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą również autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału. Nie można również zapominać o odpowiedzialności wydawcy.
Nikt nie mówił, że pełnienie funkcji redaktora naczelnego to prosta praca ☺

mattt: 2) Jak wygląda sprawa ze sprostowaniami na portalu? Bywały sytuacje w na naszym portalu gdzie opublikowano artykuł opisujący daną sytuację gdzie osoby Y atakowały osobę X, mając mocne argumenty, ale gdy osoba X zapytana(aby było obiektywnie) o dane fakty wstrzymywała się od wypowiedzi (w artykule to zaznaczono). A po kilku tygodniach właśnie osoba X domaga się sprostowania – argumentując że artykuł był jednostronny bo nie znalazły się tam jego argumenty. Strasząc, że redaktor napisał nieprawdę gdzie w artykule nie było komentarza redaktora lecz wypowiedzi osób wraz z zaznaczeniem imienia i nazwiska. Na jakiej podstawie mamy publikować tego typu sprostowanie? Oraz kto jest odpowiedzialny na drodze sądowej za takie zamieszanie? Redaktor, naczelny czy raczej osoby, które udzieliły wywiadu?

Zasady związane ze sprostowaniami zostały uregulowane w przepisach art. 31a – 33 prawa prasowego. Nie mamy tutaj miejsca, żeby dokładnie omówić te przepisy. Generalnie osoby zainteresowane mają prawo do prawo domagać się opublikowania bezpłatnego rzeczowego i odnoszącego się do faktów sprostowania nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym. Ustawodawca przewidział jednak szereg wymogów, co do formy i treści sprostowania, oraz określił, w jakich sytuacjach redaktor naczelny nie jest zobowiązany do publikacji sprostowania. Jeśli redaktor naczelny bezpodstawnie odmówi publikacji sprostowania, to on poniesie ewentualną odpowiedzialność. Oczywiście wszystko to dotyczy portali internetowych, które mają charakter prasy.
W opisanym przypadku materiał wydaje się rzetelny. Jeśli natomiast chodzi o odpowiedzialność za treść wywiadu, to sprawa może różnie wyglądać. Odpowiedzialność za wypowiedzi niewątpliwie ciąży na osobach wypowiadających się i jedynie w wyjątkowych przypadkach możliwa będzie również odpowiedzialność redaktora.

mattt: 3) Jak sprawa ma się odnośnie Forum? Czy forum musimy rejestrować do KRD?

KRD to Krajowy Rejestr Długów ☺ Panu pewnie chodzi o Rejestr Dzienników i Czasopism. W mojej ocenie klasyczne forum nie spełnia przesłanek uznania go za prasę i nie wymaga rejestracji.

mattt: 4) Kto odpowiada za: Komentarze i wypowiedzi na forum, opinie o produktach lub usługach? Redaktor naczelny? Czy osoba publikująca? Zaznaczam że redakcja zawsze posiada dokładną godzinę i IP danego wpisu. Czy taki wpis ma być usunięty ze strony po interwencji osoby urażonej czy nie koniecznie? Przecież nie wiemy, która strona ma racje i kto mówi prawdę. Oczywiście nie mówimy tu o durnych komentarzach z przekleństwami i wyzwiskami!

Każda sprawa wymagałaby indywidualnej oceny. Jednak co do zasady za obraźliwe komentarze odpowiedzialność ponosi osoba, która taki komentarz zamieściła. W przypadku portali umożliwiającym zamieszczanie komentarzy mamy do czynienia ze świadczeniem usług drogą elektroniczną (host provider), a zgodnie z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.
Przepis wskazuje równocześnie, kiedy administrator portalu powinien wpisy łamiące prawa usuwać (urzędowe zawiadomienie, a co najmniej wiarygodne wiadomości).

vanitas: 1) A co z forami dyskusyjnymi i przykładowo dyskusjami pod artykułem? Jaka jest odpowiedzialność właściciela za to co użytkownicy (czasem anonimowo) tam piszą?

j/w – odpowiada ten, kto dostarcza treść, a nie ten, kto umożliwia narzędzie do dostarczania treści.

vanitas: 2) Czy “posiadacz praw autorskich” ma prawo zażądać usunięcia fragmentu artykułu który sam opublikował na swojej stronie/blogu/portalu itp – np zawierającego kompromitujące głupoty, kompromitujące zdjęcia itp?

Nie wiem dlaczego uprawniony miałby być pozbawiony samodzielnego decydowania o tym, co znajduje się na jego własnej stronie internetowej, a co sam tam zamieścił i do czego przysługują mu prawa autorskie.
Jeśli natomiast uprawniony chciałby domagać się usunięcia treści z innej niż swoja strony – to zależy. Różnych scenariuszy opisanego problemu, z prawnego punktu widzenia, można wyobrazić sobie setki. Znaczenie może mieć okoliczność, czy w zakresie tych fragmentów artykułu udzielono licencji, na jakich warunkach itp.

Kuba: Podpinam się, bo pytanie podobne. Czy musimy logować jaki numer IP i kiedy napisał komentarz na naszej stronie? Czy można umożliwić komentowanie zupełnie anonimowo (np. dodatkowo nie trzymając w ogóle logów serwera)?

Technicznie nie ma problemu, tzn. nie trzeba uwidaczniać IP, z którego przesłano komentarz. Jeśli chodzi o przechowywanie tych danych, to również nie ma takiego obowiązku administrator danej strony. Jednak takie informacje i tak będą do wydobycia od dostawcy usługi dostępu do sieci, na którym ciąży już obowiązek rejestracji i przechowywania ich na podstawie ustawy prawo telekomunikacyjne.

janek: 1. Jakie prawo musi przestrzegać serwis internetowy w polskim języku z polską domeną i hostowany za granicą?

Na to pytanie możliwych jest sto tysięcy odpowiedzi ☺
Na czym polega działalność danego serwisu? np. świadcząc usługi usługodawca może najczęściej określić w regulaminie prawo właściwe dla stosunków cywilnoprawnych zawieranych za pośrednictwem serwisu. Np. facebook świadczy usługi na grunice prawa Kalifornii, a domena jest polska ☺
Jeśli chodzi o ewentualną odpowiedzialność karną, to możliwe jest w takim przypadku ściganie na gruncie prawa polskiego, choćby z uwagi na osobę pokrzywdzonego, który może okazać się obywatelem Polski.

janek: 2. Częstą funkcjonalnością w serwisach internetowych jest możliwość komentowania artykułów. Jakie obowiązki spoczywają na administratorze seriwsu z taką funkcjonalnością?

Choćby te opisane powyżej związane z ewentualnymi komentarzami bezprawnymi.
W związku z taką funkcjonalnością często administrator serwisu będzie przetwarzał dane osobowe komentujących, więc w grę wchodzą również obowiązki związane z ochroną danych osobowych.

Pepek: Jeżeli na swoim blogu nie mam danych kontaktowych, a jedyną formą kontaktu ze mną są komentarze lub referencja do mojego profilu na portalu społecznościowym to jakie są możliwości dostarczenia mi wezwania do usunięcia/korekty posta?

Jeśli w związku z postem wszczęte zostanie postępowanie karne, to organy ścigania zwrócą się do Pańskiego hosta albo ISP i od nich dostaną Pańskie dane. Mogą też zwrócić się do administratora tego portalu społecznościowego, żeby uzyskać dane.

Pepek: Kiedy wezwanie uznaje się za skuteczne, jakimi środkami dysponuje osoba uważająca, że naruszyłem jej dobre imię?

Wezwanie jest skuteczne w momencie, w którym można się z nim zapoznać. Inną kwestią jest to, czy musi się Pan do wezwania dostosować. To zależy od tego, czy informacje zawarte w wezwaniu dotyczące bezprawności są wiarygodne. Jeśli nie, może Pan czekać na ewentualny wyrok potwierdzający bezprawność danych treści.
W przypadku naruszenia dobrego imienia w grę wchodzi powództwo o naruszenie praw osobistych.

Pepek: Czy operator ma obowiązek skontaktować roszczeniodawcę ze mną?

Nie. Operator nie udzieli też „roszczeniodawcy” Pańskich danych – zrobi to dopiero na wezwanie organów ścigania. Chyba, że chodzi o jakiegoś rodzaju portal, gdzie wszyscy użytkownicy zaakceptowali regulamin, który taką możliwość przewiduje (?)

Pepek: W jakimś (nie wiem, jakim) stopniu zażądać blokady domeny/serwera może organ uprawniony – sąd czy wspomniana izba celna. Jak można dochodzić swoich praw po zaistniałym fakcie, jeśli poniosłem straty w przypadku bezprawnego zablokowania witryny? Dochodzę swoich praw u dostawcy usługi czy np urzędu celnego?

Znów – nie da się precyzyjnie odpowiedzieć. Generalnie, jeśli ograny ścigania spowodują powstanie szkód przy okazji wykonywania swoich czynności, a wykażemy, że nie dopełnili obowiązków lub przekroczyli uprawnienia, można dochodzić odszkodowania od Skarbu Państwa.

eLJot: mam serio pytanie czy sformulowanie w notce prawnej: “niejsza strona nie stanowowi prasy(wpisz prawidlowa nazwe) w mysl ustawy(wpisz prawidlowo ustawe), jesli uwazasz przeciwnie jestes zobowiazany opuscic strone” ma sens? :-)

Z prawnego punktu widzenia nie ma ☺ może pełnic rolę jedynie informacyjną (prawidłowa lub błędną).

Jarosław Góra

Jarosław Góra

Jarosław Góra, absolwent UJ, fascynat kwestii związanych z twórczością i nowymi technologiami. W pracy zawodowej rozwija specjalizację IP oraz zajmuje się prawem funkcjonującym w otaczającej nas cyberprzestrzeni i kwestiami związanymi z dowodami elektronicznymi i informatyką śledczą. Stara się burzyć utarty do przesady poważny i nudny obraz adwokata.

Przeczytaj także:

4 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Pewnie dogrywki z pytaniami już nie będzie, ale chciałbym mimo wszystko o to zapytać.

    Myślę że nie chodzi tu nawet o internet czy komputery, ale ich obecność może sprawić że problem stanie się bardziej istony. Otóż, co jeżeli założę stronę/forum, którego przeznaczeniem będzie np. dyskusja jakości konkretnych towarów czy usług świadczonych przez konkretne osoby prawne (głównie firmy). Jeżeli zamieszczę na stronie/forum negatywne opinie o konkretnych produktach/usługach to czy firmy je produkujące mają prawo domagać się ode mnie usunięcia tych treści?

  2. Nie dajmy się zwariować, prawo do krytyki i wyrażania własnych opinii każdy z nas ma, więc tego rodzaju strona może funkcjonować (w praktyce przecież sporo takich stron istnieje).

    Dany przedsiębiorca/producent, niezadowolony z negatywnej opinii mógłby domagać się jej usunięcia tylko w przypadku, gdyby przekraczała ona granice dozwolonej krytyki i np. zawierała nieprawdziwe informacje albo w inny sposób naruszała prawo np. zawierała obelgi, pomówienia itp.

  3. @Jarek Góra

    Zadam Panu chyba najtrudniejsze pytanie dotyczącej tych kwestii prowadzenia portalu. Rejestruję spółkę offshore w Hong Kongu, serwis hostuje za granicą (załóżmy, że w Szwecji, aby było trudniej odpowiedzieć ;) ), mam polską domenę, prowadzę działalność na terenie polski. Nie stosuje się do żadnych ustaw telekomunikacyjnych, nie stosuje się do żadnego prawa, nie płacę podatków, nie ma ze mną żadnego kontaktu, nie zabezpieczam danych użytkowników w jakikolwiek sposób, nie rejestruje się w żadnych rejestrach, nie moderuje dyskusji (czyt. portal zawiera treści rasistowskie, obraźliwe, pełne agresji), nie zatrudniam w Polsce nawet sprzątaczki, nie mam biura, pieniądze wlewam na Netteler, a następnie expresem do Hong Kongu i Szwajcarii. Co mi grozi? Co grozi mi jako osobie prowadzącej portal, a samemu portalowi? Co może zrobić prokuratura? Czy w takim zorganizowanym przypadku jedyną możliwością państwa polskiego jest zamknięcie domeny i wniosek do Szwecji z prośbą o zablokowanie serwera? Czy podlegam w ogóle polskiemu prawu, czy prawu Hong Kongu/Szwecji? (pytanie główne “Co mi grozi?”, reszta to pytania pomocnicze, aby wiedział Pan konkretnie, o jakie rzeczy mi chodzi). Każdą umowę oczywiście podpisuję jako spółka offshore z Hong Kongu – według handlowego prawa międzynarodowego, spółka taka może zawierać prawne umowy niemalże na całym świecie.

  4. Mam pytanie dotyczące tematyki licencjonowania gier komputerowych. A mianowicie czy jeśli posiadam grę oryginalną, w pudełku, z dowodem zakupu lecz nośnik mam porysowany a nie stworzyłem dozwolonej w tym przypadku kopii zapasowej to czy mogę rzeczoną grę pobrać z internetu jako kopię zapasową? Czy nie jest to niezgodne z licencją?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: