9:46
2/4/2019

Za naruszenie zasad bezpieczeństwa możesz być zwolniony dyscyplinarnie nawet jeśli nic się nie stanie, a naruszenie wydaje się błahe. Dojdzie bowiem do naruszenia “dyscypliny pracy”, a sąd nie przyjmie tłumaczenia, że “nie było zagrożenia”, albo że “to kolega zrobił”. Wyraźnie mówią o tym wyroki wydane przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim.

Wyroki jakie mamy na myśli zostały wydane 31 stycznia 2019 roku. Jeden wyrok ma sygnaturę V Pa 79/18 a drugi V Pa 81/18. Orzeczenia dotyczą dwóch osób, które pracowały w jednej firmie z branży energetycznej i straciły pracę w tym samym czasie, z podobnego powodu. Nawiasem mówiąc chodzi o firmę “o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa polskiej energetyki”. Może nawet się domyślicie o jaką.

Dyscyplinarka za porno

We wspomnianej firmie jeszcze w roku 2016 pewien dyrektor zlecił sprawdzenie komputerów służbowych pod kątem plików, które znajdują się na dyskach. W sierpniu 2016 roku pobrano pliki z komputerów i rozpoczęto ich analizę. Stwierdzono naruszenie procedur bezpieczeństwa bo na komputerach była pornografia. Wyciągnięto z tego surowe konsekwencje.

31 marca 2017 pracowników wezwano na rozmowę i oświadczono, że firma chce zwolnić ich dyscyplinarnie, czyli mówiąc po prawniczemu zamierza rozwiązać umowę o pracę w trybie art. 52 Kodeksu pracy. Pracownikom zaproponowano rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, żeby nie mieli brzydkiej kartoteki. Jeden z pracowników (nazwijmy go DK) zgodził się, ale potem poszedł do sądu podnosząc, iż został zastraszony, wprowadzony w błąd i przymuszony do podpisania umowy. Inny pracownik (nazwijmy go SF) po prostu odmówił rozwiązania umowy za porozumieniem i wkrótce został dyscyplinarnie zwolniony.

Ta grafika ma charakter ilustracyjny i nie ma związku z opisywaną sprawą, fot. archiwum prywatne

Obaj Panowie poszli do Sądu Rejonowego w Bełchatowie. Przed nim podnosili, że ich komputery były wcześniej użytkowane przez innych pracowników i to oni mogli pobierać pornografię (pracodawca zaprzeczał temu twierdząc, że pracownicy dostawali komputery po sformatowaniu). Pan SF twierdził nawet, że takie pliki “pojawiały się na komputerze”, potem były przez niego usuwane i następnie znów się pojawiały(!).

Pan DK twierdził natomiast, że podobny folder zawierający porno  został ujawniony na co najmniej dwóch innych komputerach służbowych w tym samym dziale firmy. To zdaniem DK sugerowało, że pliki mógł pobrać jeden użytkownik a następnie zostały one przeniesione na inne maszyny “w ramach wymiany komputerów”. Nawet w Karcie Incydentu napisano, że niepożądane pliki zostały zainstalowane przez użytkownika o innym numerze identyfikacyjnym niż pan DK. To tłumaczenie mimo wszystko nie przekonało sądu i za chwilę wyjaśnimy dlaczego.

Powinni zawiadomić pracodawcę

12 czerwca 2018 r. Sąd Rejonowy w Bełchatowie wydał wyroki niekorzystne dla pracowników, ale złożyli oni apelację do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Niestety Sąd Okręgowy również uznał, że pracodawca miał prawo zwolnić obu panów dyscyplinarnie, gdyż doszło do naruszenia procedur bezpieczeństwa i to takich, o których pracownicy wcześniej byli wielokrotnie informowani.

Zdaniem sądu nie miało znaczenia to, że nie doszło do żadnej infekcji czy ataku. Naruszeniem ze strony pracowników było już samo stworzenie zagrożenia tym bardziej, że komputery służbowe miały stałą łączność z siecią firmy. Jeśli zaś pliki pojawiały się na komputerze w sposób niezrozumiały a pracownik o tym wiedział, sprawa powinna być zgłoszona pracodawcy.

Świadomość powoda posiadania na swoim komputerze plików pornograficznych i nie zawiadomienie o tym fakcie pracodawcy wypełnia pojęcie ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych jakim jest dbanie o dobro i interesy pracodawcy, ochrona jego mienia, przestrzeganie regulaminu pracy oraz ustalonego w zakładzie pracy porządku pracy (…) Drugorzędne znaczenie ma przy tym ilość plików pornograficznych. Ważny jest fakt, że w ogóle takie pliki znajdowały się na komputerze powoda. – napisał SO w Piotrkowie Trybunalskim w uzasadnieniu wyroku o sygnaturze akt. V Pa 81/18.

Obaj panowie przegrali w sądzie II instancji choć każdy w inny sposób.

DK uznał, że został groźbą zmuszony do rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Sąd uznał, że żadnej groźby nie było, umowa została rozwiązana i teraz nie ma podstaw by rozważać, czy w tym przypadku zwolnienie dyscyplinarne było zasadne. W przypadku SF sąd uznał, że zwolnienie dyscyplinarne było uzasadnione.  Gdyby zaś Pan SF chciał udowodnić, że pliki nie stanowiły żadnego zagrożenia, musiałby powołać własnego biegłego (jego były pracodawca twierdził, że porno na komputerze zawsze sprowadza zagrożenie i jest to rzeczą “powszechnie znaną, niewymagającą opinii biegłego”).

Safe for work porn

Wypada jeszcze dodać, że zwolnieni pracownicy byli inżynierami, którzy pracowali w firmie od bardzo dawna (DK od roku 1988, SF od 1996). Rozwijali się zawodowo w ramach tej firmy i zapewne była ważną częścią ich życia. Takie osoby po zwolnieniu nie mają łatwo. Nie chcemy oceniać czy decyzja pracodawcy o zwolnieniu była właściwa czy nie, natomiast ten tekst ma wam uświadamiać, że w takich przypadkach prawo i sądy będą raczej po stronie pracodawcy. Nie ważne, czy zagrożenie było faktycznie duże, albo czy w wyniku incydentu coś się stało.

Co robić? Jak żyć?

Pamiętajcie, że trzeba bezwzględnie zgłaszać pracodawcy wszelkie naruszenia procedur bezpieczeństwa, a także dziwne zachowania sprzętu lub dziwne zachowania kolegów (szczególnie, jeśli z kolegami nie rozmawiamy osobiście, ale np. dostaliśmy od nich dziwną prośbę e-mailem). Jeśli nie zrobicie tego dla bezpieczeństwa firmy to róbcie to choćby z uwagi na Kodeks pracy. Opisane przypadki miałyby całkiem inny przebieg, gdyby pracownicy wcześniej zgłosili pracodawcy tajemnicze pojawianie się pornografii na komputerach.

Pamiętajcie też, że naruszenia procedur bezpieczeństwa mogą skutkować zwolnieniem dyscyplinarnym nawet jeśli zagrożenie jest tylko teoretyczne. Przed sądem najprawdopodobniej nie pomoże tłumaczenie, że “tak naprawdę nic by by się nie stało”. Dla sądu pracy bardziej istotne będzie to, czy naruszyliśmy tzw. dyscyplinę pracy.

Przeczytaj także:

50 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. czyli również jeżeli pobrałem e-booka na komputer służbowy (zakładając że go wcześniej kupiłem i czytam go legalnie) to przysługuję mi zwolnienie dyscyplinarne, bo narażam dobro firmy? dodam również że w regulaminie firmy jest wspomniane że nie wolno pobierać żadnego oprogramowania.

    • Tu nie chodzi o to czy ktoś pobrał czy nie, ci goście twierdzili, że nie pobrali i się samo pojawiło ale nikomu o tym nie mówili i za to zostali zwolnieni. Za fakt zatajenia nagłego pojawienia się pornografii na komputerze. Przyjęli linię obrony „to nie moja ręka” i za to, że o tej ręce nikomu nie powiedzili polecieli, nie wiadomo jak by to wyglądało gdyby się przyznali do pobierania i tego się pewnie nie dowiemy.

      Z drugiej strony, jeśli ktoś traci czas i łącze pracodawcy na pobieranie fikołków to dyscyplinarka mu się należy jak psu buda.

    • ebook to nie oprogramowanie, ale jako że nie ma to związku z Twoją pracą, to na pewno jest do czego się przyczepić… i legalne pochodzenie pewnie niewiele tu zmienia. Co innego soft do czytania ebooków… to jest oprogramowanie i to na pewno narusza regulamin.

      Tak czy inaczej proponuję na wszelki wypadek mailem zapytać przełożonego czy wolno Ci w takich przypadkach wolno Ci to zrobić. Jeśli firma wysyła Cię w delegację i nie chcesz wieźć dwóch kompów, to pewnie zgodzą się na to żebyś sobie miał tam prywatne ebooki i np. oglądał Netflixa.

      Tu dodam, że kiedyś słyszałem, że chcąc restrukturyzować jakąś starą fabrykę zastanawiano się jak zrobić zwolnienia grupowe, ogarnąć to ze związkami itd… i ktoś wpadł na pomysł żeby puścić wszystkich przez alkomat. Koniec kropka, ludzie sami się podłożyli i nie było żadnych oficjalnych zwolnień grupowych. Tak więc nigdy nie wiadomo kiedy ktoś postanowi skorzystać z takiego “haka” którego sami na siebie zrobimy.

    • Jeżeli jest to legalnie pobrany e-book, to biegłemu nie będzie ciężko udowodnić, że nie stanowi on zagrożenia. Jak to wygląda w przypadku porno napisano w artykule:
      Gdyby zaś Pan SF chciał udowodnić, że pliki nie stanowiły żadnego zagrożenia, musiałby powołać własnego biegłego (jego były pracodawca twierdził, że porno na komputerze zawsze sprowadza zagrożenie i jest to rzeczą “powszechnie znaną, niewymagającą opinii biegłego”).

      W Twoim przypadku zwolnienie dyscyplinarne pewnie (gdybam) może przysługiwać za złamanie regulaminu firmy (skoro pobrałeś jakieś oprogramowanie do czytania e-booków) i za lekceważące podejście do obowiązków służbowych – raczej nie należy do nich czytanie e-booków. I to nawet jeśli nie czytasz/nikt nie złapie cię na tym, że czytasz w pracy. Instalacja takiego oprogramowania może świadczyć o tym, że przynajmniej planowałeś tam czytać.

    • Ebook sam w sobie nie jest oprogramowaniem poza tym w Polsce istnieje multiformat w każdej szanującej się księgarni (czyli PDF, ePUB, MOBI). Jeśli zaś ściągnąłeś ebooka z torrentów, chomika itp itd to kwalifikujesz się do dyscyplinarki. Pomijając fakt wstrzyknięcia złośliwego kodu do epub lub MOBI, wykorzystujesz komputer do procedury kradzieży, gdzie pracodawca jest paserem udostępniając sprzęt do wcześniej wymienionego procederu. Musisz, też wiedzieć, że w przypadku kradzieży pracodawca ma prawo do dwóch lat wstecz od rozwiązania stosunku pracy dochodzić od Ciebie odszkodowania.

    • A dodatkowo w każdym regulaminie pracodawcy istnieje lub powinien istnieć zapis : “Użytkownik komputera zobowiązany jest do używania sprzętu jedynie do celów służbowych. Zabronione jest wykorzystywanie służbowego komputera do celów prywatnych oraz udostępniania go osobom nieuprawnionym.”
      Póki nie udowodnisz, że ten ebook nie był związany z pracą, to łamiesz regulamin = łamiesz procedury bezpieczeństwa.

    • “ebook to nie oprogramowanie”
      Ciekawe, jak traktować PDF-a zawierającego makro.

    • “Jeżeli jest to legalnie pobrany e-book, to biegłemu nie będzie ciężko udowodnić, że nie stanowi on zagrożenia.”
      Z artykułu nie wynika, że porno było pobrane nielegalnie (w tym sensie, że naruszało czyjeś prawa autorskie i pokrewne, dobra osobiste itp. – tak samo jak e-book pozyskany “z legalnego źródła”). Natomiast jeśli pracodawca zakazał wykorzystywania służbowego komputera do pobierania materiału niezwiązanego z pracą – to, z punktu widzenia pracodawcy, zarówno porno jak i ebook byłyby tak samo nielegalne.
      Oprócz tego, “legalność” i “niestanowienie zagrożenia” nie muszą być tożsame.

  2. W pracy się pracuje a nie ogląda filmy lub czyta książki

    • Chyba ty.

    • nie kazda praca oznacza wykonywanie okreslonej czynnosci przez X czasu, czasem przez X czasu trzeba np. czekac i bzc do dypozycji – mozna duzo przeczytac i obejrzec :P

    • urzednicy maja inne zdanie xD

  3. krzychu a czy masz prawo wykorzystywać rzeczy służbowe do celów prywatnych?
    Jeśli e-book dotyczy twojej pracy, czemu nie kupił go pracodawca?

    • Jeśli e-book dotyczy twojej pracy, czemu nie kupił go pracodawca?

      Come on,nie każdy ma takie luksusowe warunki w pracy jak asy IT.

  4. > A dodatkowo w każdym regulaminie pracodawcy istnieje lub powinien istnieć zapis: “Użytkownik komputera zobowiązany jest do używania sprzętu jedynie do celów służbowych. Zabronione jest wykorzystywanie służbowego komputera do celów prywatnych oraz udostępniania go osobom nieuprawnionym.”

    Nie w każdym istnieje i nie zgadzam się, że powinien.

    > łamiesz regulamin = łamiesz procedury bezpieczeństwa

    Nie każde złamanie regulaminu jest złamaniem procedur bezpieczeństwa.

  5. Plus łamiesz prawdopodobnie prawo, ponieważ Twój pracodawca nie powinien posiadać na swoim sprzęcie rzeczy, na które firma nie posiada licencji (to że Ty posiadasz licencję raczej nie pomoże).

    • A to już zależy od licencji. Jeśli masz licencję imienną i tylko Ty z niej korzystasz to jak najbardziej możesz z niej korzystać pracując u kogoś innego. Niemniej wciąż pracodawca musi wiedzieć, że korzystasz z oprogramowania na podstawie własnej licencji.

  6. Czy treść materiałów ma tu jakiekolwiek znaczenie? Jeśli tak, to jaki jest dowód na to że akurat taka treść jest zagrożeniem? Jeśli nie, to być może trzeba zwolnić więcej osób za inne pliki nie związane z pracą?

  7. Droga redakcjo!

    a gdzie w artykule jest powiekszona miniaturka ze strony glownej!?

  8. Możecie sobie coś przelać z mojego konta za miniaturkę :D

    • Podaj prosze numer, ktory dostales SMSem, bo myslalem ze pojdzie na aplikacje Banku i nie przechwytywalem Twoich SMSow :(
      To moje konto w odbiorcach, kwota mysle, ze nie jest wygorowana no i w komentarzu dales zgode.

  9. Takie czasy jak chcesz kogos udupic wystarczy sexafera!
    Smierdzi mi to bardzo, ktos chcial sie ich pozbyc, jak mozna tak po prostu zwolnic pracownikow z takim stare! no wlasnie porno, to od razu smierdzi i nawet sad nie chce sie z tym dlugo zajmowac pomimo ze w domu sam oglada. Przeciez takie pliki mozna by wgrac zdalnie uzywajac konta admina domentowego a logi wykasowac. Zajebisty sposob zeby kogos uje*ac w firmie! Ciekawe czy panowie maja jakies backdory, moze jakas czesc plikow juz jest do kupienia w darknecie?
    Spieprzyli i troche mi to nie pasuje, ze to chyba ogladali i nie zglosili… moze to byc dobry stuf?

    • Tak to działa we wszelkich reżimach opartych na hipokryzji i jedynym rozwiązaniem jest tu niestety mieć haki na tych, co chcieliby zwolnić. Witamy w społeczeństwie wolnorynkowym z mentalnością Januszów – każdy musi trzymać każdego na muszce.

  10. Główny wniosek, że trzeba znać swój regulamin pracy, bo te bywają różne. Zwykle im porządniejszy pracodawca, tym ściślejszy regulamin. W firmie “o strategicznym znaczeniu dla polskiej energetyki” zapewne jest bardzo ścisły.

    W dużo mniejszych firmach spotkałem się z sytuacjami, gdzie rzeczywiście źródłem plików był inny użytkownik, niż ten, na kompie którego pliki się znajdowały. Niektórzy ludzie są mało asertywni / mało świadomi i jak kolega im mówi “wgram ci film” to nie umieją się obronić i pozwalają mu usiąść do użytkowanego komputera bez przelogowywania się (ogólnie przechodzi ludzkie pojęcie, co niektórzy pozwalają innym userom robić na swoim zalogowaniu).

    A kolejna możliwość, którą niestety trzeba brać pod uwagę, to jeśli dany pracownik podpadnie pracodawcy, a admin nie ma “mocnego kręgosłupa”, wgranie dowolnych materiałów dowolnemu użytkownikowi nie jest problemem.

    Dlatego, jeśli rzeczywiście na służbowym komputerze “nie wiadomo skąd pojawiły się podejrzane pliki”, zgłoszenie do pracodawcy warto składać na piśmie, “na dziennik”, z pokwitowaniem lub lepiej z kopią dla siebie.

    No i rada ogólna: nigdy nie traktuj służbowego komputera jak swój, nad którym masz kontrolę. Nie masz, zawsze zakładaj, że pracodawca lub ktoś przez niego upoważniony może sprawdzać, co się dzieje na powierzonym ci sprzęcie. I w większości przypadków prawo będzie po jego stronie.

  11. Panowie wylecieli za złamanie wewnętrznych procedur i ok, ale stanowisko pracodawcy, że że porno na komputerze zawsze sprowadza zagrożenie i jest to rzeczą “powszechnie znaną, niewymagającą opinii biegłego” jest absurdalne. Żaden plik multimedialny sam w sobie nie stanowi zagrożenia tylko ze względu na swoją zawartość. Nie ma żadnego znaczenia, czy zawiera pornola, Gwiezdne Wojny, czy komplet odcinków Reksia… Zagrożeniem może być np. sposob pozyskania pliku albo oprogramowanie używane do jego odtwarzania, ale nie jego zawartość sama w sobie. Reksio pojawiający się „znikąd” byłby tak samo niebezpieczny jak Głębokie Gardło.

  12. Z jakiego filmu jest miniaturka do artykułu?

  13. “pracodawca twierdził, że porno na komputerze zawsze sprowadza zagrożenie i jest to rzeczą “powszechnie znaną, niewymagającą opinii biegłego” – mam na kompie 432GB porno i jakoś nic złego się z komputerem nie stało od lat.

    • Podobno palenie powoduje raka, a ja od 50 lat palę 2 paczki papierosów dziennie i jakoś raka nie dostałem.

  14. Po tej akcji, w spółce zaczęła się aktualizacja procedur i intensywne przypominanie o kwestiach bezpieczeństwa informatycznego i przechowywania prywatnych plików na służbowych komputerach. Wszystkie komputery zostały też zdalnie “przejrzane”, pod kątem takiej zawartości (automatycznie wyszukiwano .exe z poza listy dopuszczonego oprogramowania, a także filmy i muzykę). Każdy pracownik dostał mailowo informację o tym, co niepożądanego u niego znaleziono z nakazem usunięcia. U mnie dotyczyło to tylko i wyłącznie plików poprzednich użytkowników komputera – to tyle w kontekście formatowania dysków przed przekazaniem sprzętu ;).

  15. Prawo było po stronie pracodawcy gdyż to był pracodawca rządowy a jak wiadomo to wiadomo kto ma w szachu aktualnie sądy :D Teraz mogą dużo… I niewygodnego wieloletniego pracownika który zarabia dużo łatwo wywalić i wsadzić w to miejsce pociotka. Idę o zakład że TO WŁAŚNIE TAK WYGLĄDAŁO.

  16. Niestety, ostatnio sądownictwo to zamknięty system operaty na prawie, który nie ma nic wspólnego z życiem. Zwalniać za porno? wybaczcie, ale ja sam wyłączyłem wszystkie filtry porno w pracy i jakimś cudem żyję, nigdy bym za to nie zwolnił ludzi, brzydzę się takim pracodawcą. Dodatkowo kiedy “szef” zacznie knuć przeciw innym użytkownikom, będzie podrzucał świnie – nigdy się na to nie zgodzę..

  17. Pytanie co nazywasz legalnie pobranym ebookiem, bo prywatny ebook na służbowym komputerze może być nie legalny, bo nie jest własnością firmy (ta nie ma żadnego dokumentu, ze kupiła go legalnie), miałem taką piłkę w pracy jak gość wykorzystywał służbowy komputer też w domu i na dysku była zainstalowana gra – w domu może i legalna, ale jak by wpadła jakaś kontrola do firmy?

  18. 1) Powinien powołać biegłego, żeby utrącić ten absurd o niebezpieczeństwie pornografii.
    2) “Vampire Porn” :)))

  19. foto arch prywatne ……. folder horses mnie rozwalił :P

  20. Ja bym ich na badania psychologiczne wysłał bo ta ich obrona jest tak głupia że aż podejrzana.
    Jeżeli faktycznie wierzą w innego użytkownika i magicznie powracające porno, to może faktycznie ktoś im koło zadka zrobił.
    Zwłaszcza że porno to pikuś w modzie wszelkich kamerek i masturbacji w pracy.
    Nie wspomnianio w artykule jakoby tych delikwentów sprawdzano kamerą czy oglądaja te filmiki czy usuwaja nerwowo z komputera ani innymi logami które by wykazywały takie rzeczy np, czy dany film był otwarty w czasie pracy podejrzanego użytkownika itp
    A tutaj pracodawca przyleciał odrazu z polubownym wywaleniem ich z pracy.
    Ktoś tu kogoś nie lubił pewnie albo nie miał podstaw do wywalenia danej osoby w sposób normalny.

    • Tylko masturbacji? W niektórych firmach wyskakuje się na Jednominutówki z korpodajkami podczas przerwy na papierosa.
      Z drugiej strony to groźniejsza niż problemy w pracy jest małżonka, gdy musi świecić oczami przed sąsiadkami które dowiedziały się, że mąż bęcwał musi masturbować się w pracy…

  21. Nie można kogoś zwolnić na podstawie artykułu 52 (czyli dyscyplinarne?) za sam fakt oglądania bądź też posiadania pornografii. W przypadku takiego sprawdzenia komputera służbowego można się było bronić paroma argumentami które pogrążałyby pracodawcę.

    W tej sytuacji jednak:
    1) na świadectwie pracy jest tylko informacja że zwolniono na podstawie artykułu 52 a dokładniej ciężkiego naruszenia obowiązków pracowniczych
    2) idąc do sądu pracy to pracodawca ma obowiązek udowodnić że zwolnienie było zasadne
    3) Pan DK wyręczył jednak pracodawcę bo sam swoimi zeznaniami udowodnił że naruszył obowiązki poprzez naruszenie procedur bezpieczeństwa (brak poinformowania o sytuacji potencjalnego naruszenia bezpieczeństwa)
    4) Pan DK także pogrążył Pana SF – Pan SF wnosił że był zastraszony i musiał podpisać, jednakże Pan DK nie podpisał i żyje, nie został pobity, a dodatkowo przegrał przed Sądem Pracy.

    Za samo oglądanie pornografii, a nawet za rozebranie się i zabawianie podczas oglądania tych filmów i bycie uwiecznionym na monitoringu, nie byłoby możliwe zwolnienie z art. 52, konieczne byłoby dochowanie pełnej ścieżki. Oczywiście w takiej sytuacji mogłoby dojść do zdarzeń za które art. 52 mógłby być czyli czyn karalny taki jak inna czynność seksualna itp. bądź też naruszenie bezpieczeństwa w postaci tego że nie nacisnął grzybka jak zapaliła się żarówka.

    Podsumowując – Panowie DK i SF nie zostali zwolnieni za pornografię ale za własną głupotę. Do tego doszły także inne aspekty które zostały pominięte w tym artykule (jeśli dobrze kojarzę sprawę i nie było dwóch podobnych). Przy czym artykuł nie jest błędny bo akcentuje właśnie że zwolnienie było zasadne z powodu naruszenia procedur bezpieczeństwa (i przyznania się jednego Pana pod przysięgą do tego czynu).

  22. To nie może być cała historia, tzn. musiało być więcej dowodów przeciwko nim w postaci logów dokumentujących rzeczywiste pobranie/oglądanie. Przecież podrzucenie plików to pikuś przy tym jakie możliwości ma admin AD.

    • Sąd na ogół nie jest specjalnie zainteresowany docieknięciem prawdy, zwłaszcza jeśli wymaga to jakiegokolwiek wysiłku, sąd jest zainteresowany przeprowadzeniem procesu zgodnie z przepisami lub czyimś interesem.

      W ogóle nie traktowałbym tego jako wyroczni, u nas nie ma systemu prawa precedensowego i wyroki mogą być sprzeczne, zależnie od tego kto wyrokuje, jaki ma dzień lub interes. Nie wiem jakie zagrożenie stanowi plik z filmem porno na workstacji, co tu o makrach excela teraz powiedzieć? To może być, i pewnie jest, złamanie regulaminu ale powód do dyscyplinarki?

  23. Jestem Administratorem z kilkuletnim doświadczeniem w zawodzie i nie widzę zagrożenia w samym istnieniu na dysku pliku (wolnym od wirusów, trojanów, itd.) audiowizualnym, którego tematyka i zawartość nie ma dla bezpieczeństwa najmniejszego znaczenia. Owszem, zagrożeniem był sam proces ściągania tego filmu, bo wymagał wejścia na podejrzane strony, być może z kombinowaniem, jak ominąć firmowe filtry (o ile takie w ogóle były, bo jeśli nie, to obwiniałbym IT, a nie pracownika).
    Nie twierdzę, że pracodawca nie miał podstaw do zwolnienia, bo można było wytknąć łamanie regulaminu (w moim zakładzie są zapisy, że komputer służbowy służy tylko do wykonywania obowiązków służbowych i nie mają prawa znaleźć się na nim dane prywatne), być może obrazę moralności bo pokazywał filmik innym, może zaniedbywanie obowiązków bo zamiast pracował oglądał… Jednak argumentu sądu obu instancji uważam za absurdalne. Na miejscu pracowników, powołałbym biegłego, który udowodniłby brak zagrożenia, zamiast brnąć w kłamstwa, że “samo się pojawiło”.

    “Sąd uznał, że żadnej groźby nie było, umowa została rozwiązana i teraz nie ma podstaw by rozważać, czy w tym przypadku zwolnienie dyscyplinarne było zasadne.”
    Serio? Czyli “stało się i nie ma co tego roztrząsać”? Taka decyzja zapadłaby także w przypadku morderstwa lub kradzieży?

  24. Wyrok absurdalny. Co ma erotyka twarda wspólnego z zagrożeniem? Zagrożenie stworzyli ci, którzy te pliki podrzucali. Goście byli praktycznie w sytuacji bez wyjścia: źle, że nie zgłosili ale gdyby zgłosili to też byłoby źle bo mieli. Prawdopodobnie było na nich zlecenie, może wynikające z ich wieku? Niezawisły sąd winien zbadać czy nie padli ofiarą dyskryminacji.

    • Do zależy w jakim celu dostali te laptopy.
      Pracodawca jesli dal te laptopy do konkretnej pracy, nie powinien uzywac do innych rzeczy.
      Poniewaz kazda inna rzecz moze narazac w sposob posredni na straty, np. wyciek danych, zniszczenie danych i w konsekwencji straty.
      Ostrzegam takze przed bledem samoobslugi.
      Pracownik jak cos dostaje jakas rzecz jest zobowiazany zazwyczaj do odpowiedniego uzytkowania i dbania o dane rzeczy w konkretny sposob.
      Np. dostajemy mlotek i jak sie ubrudzi musimy go umyc.
      Ale telefony, komputery, samochody wymagaja okresowych przegladow.
      Wielu pracodawcow napewno oto nie dba.

  25. ” Pamiętajcie, że trzeba bezwzględnie zgłaszać pracodawcy wszelkie naruszenia procedur bezpieczeństwa ”
    Macie jakis pomysl jak zglosic Mikrosoftowi ze
    – jego pomysl uzywania proxy utrudnia porownanie czy polaczenia naleza do mikrosoftu
    – ze upychanie aplikacji do systemu typu samba i innych domyslnie zmusza uzytkownika do zamkniecia otwartych portow lub usuniecia tych niebezpiecznych narzedzi, bo naraza na ataki ?

  26. 1. Porno zagrożeniem? jakim – jakiego rodzaju – niech pracodawca wyjaśni o jakie zagrożenie mu chodzi – bo pozwany nie potrafi się odnieść do ogólnika.

    2. Użytkownik mógł być nieświadomy tego, że jakieś pliki w ogóle u niego na komputerze leżą. Zwłaszcza że np ktoś mógł wrzucić w miejsce totalnie z dupy np c:\Windows\System32\catrot2 do jakiegoś ukrytego folderu systemowego

    3. Osoby trzecie w tym podejrzewany pracodawca mógł celowo podłożyć te pliki np w celu zrobienia kontroli i dyscyplinarki. Jak zrobi to we właściwy sposób może nawet sfabrykować lub zanonimozować SID’a użytkownika wstawiającego.

  27. Jak często przeglądacie komputer przeglądając każdy możliwy katalog w poszukiwaniu czy nie pojawiły się w nim podejrzane pliki?
    Przecież gdy ktoś nam wrzuci pliki, to możemy być tego nieświadomi przez lata.

  28. Przeczytałem oba wyroki z uzasadnieniami. Istotne wydają mi się poniższe stwierdzenia:

    … zabrania wykorzystywania zasobów (…) w celach niezwiązanych z wykonywanymi obowiązkami służbowymi w godzinach pracy lub na zasadach niezgodnych z aktualnymi przepisami prawa (pkt 6.1.9.d Procedury …

    Zachowanie powoda było obiektywnie bezprawne (powód naruszył podstawowe obowiązki pracownicze wynikające z obowiązującego u pozwanego regulaminu pracy i kodeksu Grupy (…) m.in. w pkt 6.1.8 zgodnie z którym przechowywanie plików, danych i wszelkich innych elektronicznych postaci informacji nie związanych z wykonywaniem obowiązków służbowych przez użytkowników komputerowych urządzeń biurowych jest zabronione), subiektywnie zawinione (rażące niedbalstwo) i zagrażało interesom pracodawcy, co oznacza, że miało charakter ciężki.

    Dyrektor (…) pod koniec sierpnia 2016 roku zlecił weryfikację zawartości komputerów

    [Powód] Ostatni [komputer] otrzymał około pół roku przed rozwiązaniem stosunku pracy [względem 31 marca 2017, wychodziłby wrzesień 2016, ale można domyślać się, że wymiana komputera nastąpiła przed weryfikacją zawartości], komputer ten użytkowała wcześniej inna osoba. Został on sformatowany przez służby informatyczne, a następnie na prośbę powoda wgrane zostały do niego pliki z poprzedniego komputera. Komputer zabezpieczony był hasłem, nie korzystały z niego inne osoby. O znajdujących się na komputerze plikach o charakterze pornograficznym powód wiedział od 2008 roku. Nie zgłaszał problemów z wykasowaniem plików ani przełożonemu, ani służbom informatycznym.

    wiadomości e-mail z dnia 24 listopada 2014 roku oraz 22 czerwca 2016 roku wysłanych przez (…) S.A., w których informowano o konieczności bezwzględnego przestrzegania wytycznych dotyczących zasad korzystania z komputerów

    spowodowania istotnego ryzyka dla bezpieczeństwa infrastruktury (…) pracodawcy spółki (…) S.A. Pliki o treści pornograficznej stanowią najczęstszy nośnik złośliwego oprogramowania (wirusów, trojanów, itp.) Z uwagi na stałe połączenie stacji roboczej powoda z siecią Grupy (…) działanie pracownika, którego pracodawca jest jednym z Oddziałów (…) S.A. o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa polskiej energetyki, ocenić należy jako rażąco nieodpowiedzialne.

    Dalej mój komentarz:

    Można by się przyczepić do klauzuli “w godzinach pracy” – niejednej osobie zdarza się zabierać laptopa do domu i robić na nim prywatne sprawy – i bywa, że jest to zgodne z polityką pracodawcy (sam kiedyś tak miałem). Z uzasadnienia wyroku nie wynika jednoznacznie czy komputer powoda był przenośny, jednak sformułowanie “stałe połączenie stacji roboczej powoda z siecią Grupy” pozwala przypuszczać, że był to komputer stacjonarny, zatem jego zabieranie do domu można raczej wykluczyć. Do rozważenia pozostaje, czy można by coś robić na komputerze stacjonarnym “po godzinach”, ale – tu już wyłącznie dywaguję – sprawę mógłby załatwić zapis w regulaminie mówiący, że na stanowisku można przebywac wyłącznie w celu świadczenia pracy na rzecz pracodawcy.

    Przechowywanie i wykorzystywanie plików niezwiązanych z wykonywaniem obowiązków – to jest bezsporne i wydaje mi się twardą podstawą do zwolnienia. W 2014 i 2016 były rozsyłane maile z wytycznymi, do których powód się nie zastosował.

    Natomiast kwestionowałbym:

    1. “wiedzę potoczną” że porno jest nośnikiem złośliwego oprogramowania – może i jest, ale nie wiemy, czy te konkretne pliki były zainfekowane. Stosując ten tok myślenia, dowolnego zdrowego mężczyznę możnaby skazać za usiłowanie gwałtu.

    2. Pominięcie kwestii staranności nadzoru służb IT. Skoro kwestionowane pliki były przechowywane w systemie informatycznym pozwanego od 8 lat, to powód mógłby sądzić, że IT nie znalazło w nich zagrożenia. Co więcej, te pliki zostały wgrane na nowy komputer, przez informatyków (“na prośbę powoda”).

    Szkoda, że powód poszedł w zaprzeczanie faktom, zamiast stwierdzić, że wiedział, że te pliki są niegroźne bo je przeskanował antywirusem, że na nowym komputerze te pliki znalazły się przy współpracy IT, że mając na względzie wieloletnie przechowywanie i korzystanie z tych plików bez żadnej reakcji ze strony pracodawcy miał prawo być przekonanym, że nie stanowi to ani zagrożenia ani istotnego naruszenia obowiązków pracowniczych.

    • > Co więcej, te pliki zostały wgrane na nowy komputer, przez informatyków (“na prośbę powoda”).

      Ale to nie znaczy że informatycy się z zawartością tych plików zapoznali. Nazwy plików mogły nie budzić podejrzeń co do zawartości tych plików.

  29. Oj, obawiam się że tym artykułem wprowadziliście niezłe zamieszanie w wielu firmach. Te przerażenie w oczach niektórych pracowników ;)

  30. Kolega pyta, cóż to za dziewczyna z tego zdjęcia z kotem.

  31. W jakim celu dołożyliście frazę “wirus komputerowy” do URLi z orzeczeniami?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: