19:28
11/2/2018

Smartfon się zepsuł i chcesz go oddać do serwisu? Serwisant często poprosi o hasło dostępu “w celu sprawdzenia czy po naprawie wszystko działa poprawnie”. Lepiej takiego hasła nie podawać. Niektórzy z naszych czytelników podali i potem bardzo tego żałowali…

Zepsuty telefon

Zepsuty telefon

Nie ufaj telefonowi zastępczemu

Co jakiś Czytelnicy (a właściwie głównie Czytelniczki) opisują nam ciekawe przypadki związane z oddaniem smartfonów do serwisu. Ci którzy nas czytają najczęściej wiedzą, że smartfony są skarbnicą wiedzy o ich właścicielach. Niestety sprzedawcy czy serwisanci nie zawsze się tym przejmują…

Oto, co napisała do nas Justyna:

Wczoraj mój ukochany telefon stwierdził że się zbrikuje [Justyna! — dop. red.] i wskoczył w bootloop [Justyna!!! — dop. red.]. No cóż zdarza się, taki urok technologii, że się psuje. Ale na szczeście jest instytucja gwarancji. Zebrałam wszystkie potrzebne rzeczy do punktu sprzedaży mojego operatora (…). Opisuję dokładnie problem, dostaję kwity do reklamacji, wszystko podpisane – czas oczekiwania, średnio 2 tygodnie. Z czystej ciekawości zapytałam o jakiś telefon zastępczy (…).
Uprzejmy Pan w salonie pobiegł szybko na zaplecze i przekazał mi telefon zastępczy. W drodze do domu zaczęłam sprawdzać co to za telefon i patrzę, że jest na nim pełno różnych aplikacji poinstalowanych. Pierwsza moja myśl brzmiała “ciekawe czy tam coś znajdę po poprzednim użytkowniku”. Wróciłam do domu, podpięłam się do sieci, zaczęłam przeglądać FB, Gmail, Docs, Drive i ani trochę się nie zdziwiłam kiedy zobaczyłam czyjeś prywatne konto zalogowane do tych aplikacji. Co więcej wśród zainstalowanych aplikacji było jeszcze IKO, ale tego nie odpalałam z powodu tzw. “resztek przyzwoitości”.

Justyna słusznie zauważyła, że po stronie operatora powinna być procedura czyszczenia takich zastępczych telefonów.

Spytaliśmy o sprawę Marcina Gruszkę, rzecznika sieci Play, bo tam na naprawę gwarancyjną telefon oddała Justyna. Dowiedzieliśmy się, że…

…chyba zawinił tym razem człowiek. Smartfon powinien być zresetowany Sprzedawca ma obowiązek (procedura serwisowania telefonów) wykonania resetu telefonu po odebraniu go od klienta.

Marcin Gruszka dodał, że telefony zastępcze to stare urządzenia wycofywane z zapasów albo (najczęściej) urządzenia zwrócone w ciągu 14 dni po zakupie w kanale online. Te urządzenia powinny być czyszczone “certyfikowanym programem do kasowania danych”. Czyli procedura była, ale nie zawsze zadziała jak należy. Dlatego pamiętajcie – zwracając urządzenie po nieudanym zakupie (macie na to 14 dni) obowiązkowo zadbajcie o skasowanie swoich danych!

Serwisant żąda hasła

Druga z historii serwisowo-gwarancyjnych bardziej mrozi krew w żyłach. Napisała do nas Monika, która kupiła iPhone’a w Media Markt i przy okazji wykupiła ubezpieczenie na urządzenie. Ubezpieczenie się przydało, bo w smartfonie wkrótce stłukł się wyświetlacz. Urządzenie trafiło więc do serwisu.

Co było dalej? Najlepiej oddajmy głos Monice:

Któregoś dnia zadzwonił do mnie człowieczek przedstawiając się jako osoba z serwisu, która naprawia mój iPhone. Zaznaczam, że uszkodzony był tylko wyświetlacz, dotyk działał. Teoretycznie wystarczy wymiana uszkodzonej części. Serwisant jednak zadzwonił z prośbą… i tutaj się trzymajcie mocno… ABYM PODAŁA MU HASŁO DO MOJEGO TELEFONU!!! W pierwszej chwili miałam wrażenie, że on chyba żartuje. Do telefonu podpięte są moje portale społecznościowe, iCloud z kartą kredytową, mam tam prywatne dane. Telefon zabezpieczony jest kodem blokady ekranu/hasłem do iCloud/odciskiem palca. W momencie, w którym Pan Serwisant ponowił prośbę byłam wręcz oburzona. Tłumaczę mu, że mają zgodę na flash telefonu, że podpisałam papiery, że dane mogą zniknąć, bo mam backup, ale żadnego hasła mu nie podam.
Ścierałam się z nim kilkadziesiąt minut. Próbował mnie przekonać, że przecież jeżeli moje dane by wypłynęły od niego, to bym miliarderką została i takie tam. Doszło nawet do tego, że zaczął mnie straszyć, że jak tego hasła nie podam, to oni nie będą w stanie sprawdzić, czy wyświetlacz działa (wtf???) i oddadzą mi telefon, który może nie działać poprawnie
(…)
Najbardziej przerażające było jednak to, że Serwisant stwierdził, że jak on pracuje ileś czasu, to jestem pierwszą osobą, która mu tego hasła nie chce podać. Zakończyłam rozmowę, bo nie było sensu ciągnąć jej dalej i zadzwoniłam z informacją na infolinię Apple. Tam w Dziale Technicznym poinformowano mnie, że oczywiście nikt nie miał prawa mnie o to hasło prosić (…) Po 2 tyg. telefon wrócił, bez utraty danych, z działającą matrycą!!! Można???

W tej historii czai się jedna przestroga. Jeśli jesteś serwisantem nie zakładaj z góry, że każdy klient, a zwłaszcza kobieta, nie wie jak chronić swoje dane i poda hasło blokady ekranu nieznajomej osobie. Kobiety też czytają Niebezpiecznika :)

SPB Polska wyjaśnia

Z pytaniami o tę sprawę zwróciliśmy się Wioletty Batóg, rzeczniczki Media Markt. Było to na początku maja 2017, a odpowiedzi na pytania dostaliśmy 8 czerwca. Odpowiedzi udzieliła nam ostatecznie przedstawicielka SPB Polska. Jest to partner Media Markt obsługujący program ubezpieczeniowy. Stanowisko firmy dotarło do nas w postaci skanu dokumentu papierowego (hmm…), zatem ograniczymy się do przepisania najważniejszych fragmentów (pisownia oryginalna).

Przedstawiony przez Pana proceder został opisany w sposób ogólny (…) nie możemy odnieść się precyzyjnie do wskazanej sytuacji (…) Niniejszym postaramy się w sposób dokładnych wyjaśnić proces obsługi i naprawy telefonów marki Apple. Jeśli klient nie zdejmie sam blokady, naprawa telefonu jest możliwa, jedynie w przypadku dostarczenia oryginalnego dowodu zakupu sprzętu. Taki dokument wraz z odpowiednim formularzem przekazywany jest do Apple i zostaje (lub nie) odblokowana możliwość wymiany bądź naprawy urządzenia. Podkreślić należy, iż sama blokada nie zostaje jednak w tym czasie zdjęcia, jest jedynie odblokowywana możliwość stworzenia naprawy dla urządzenia. Jeśli sprzęt zostanie wymieniony, wtedy urządzenie przysłane z magazynu centralnego ma już przeniesioną blokadę i bez danych do logowania nie można go aktywować. Z kolei, gdy blokada jest włączona, ale telefon nie jest zablokowany kodem lub taki kod zostaje udostępniony przez Klienta w celu wykonania testów, to sama blokada nie uniemożliwia ich wykonania. Jeśli klient ma kod dostępu i nie zgadza się na jego podanie lub telefon wcześniej został poddany usunięciu danych, to bez zdjęcia blokady przez klienta nie mamy możliwości przeprowadzenia testów. Wyjątkiem są przypadki, w których aktywacja nie jest konieczna np. “niedziałający dotyk”.Jeśli klient nie zastrzegł, iż dane znajdujące się na urządzeniu są dla niego ważne i przed naprawą/diagnozą należy je bezwzględnie zabezpieczyć, czasami można usterkę zdiagnozować przez samo odtworzenie oprogramowania (bez dalszej konieczności aktywacji telefonu, która jest niemożliwa ze względu na aktywną blokadę).

Powyższa odpowiedź nie zadowala nas w 100% i chwilami wydaje się mętna. Wynika z niej, że czasami klienci przekazują serwisantom (lub komuś, kto się za nich podaje) swoje hasła do celu wykonania testów. Domyślamy się, że brak takich testów zwiększa ryzyko, iż telefon po naprawie znów będzie musiał wrócić do serwisu. Z perspektywy naprawiającego jest to OK – sprawa naprawy zostaje zamknięta – ale z perspektywy użytkownika jest to raczej nie w porządku. Wykonanie testu wymaga wyzbycia się własnej prywatności. To wysoka cena za test sprawności urządzenia.

Trudno nie odnieść wrażenia, że taka praktyka jest tolerowana ponieważ niewielu klientów się jej sprzeciwia. Z relacji Moniki wynika, że dla serwisanta nie było to nic dziwnego. Przeszukaliśmy pod tym kątem fora internetowe i przekonaliśmy się, że takie sytuacje nie są rzadkie. Co więcej, niektórzy dyskutujący na forach naprawdę doradzają wydanie hasła i przekonują, że jest to absolutnie normalne.

Naszym zdaniem absolutnie nie powinno dochodzić do sytuacji, gdy osoba trzecia uzyskuje dostęp do czyichś haseł i w konsekwencji prywatnych danych, np. takich jak zdjęcia. Nie jest tak jak mówił serwisant, że “gdyby dane wypłynęły od niego” to ktoś stałby się miliarderem. Po pierwsze nie stałby się, a po drugie nie chodzi tylko o wyciek. Nikt nie musi się zgadzać na to, aby nieznana mu osoba przeglądała jego najbardziej prywatne dokumenty. Kropka.

SPB przekonuje, że serwisy naprawcze są odpowiednio przystosowane do ochrony danych osobowych. W porządku, ale to nadal nie jest usprawiedliwienie dla przeglądania czyichś danych przez serwisanta.

Uważaj na policjantów w trakcie przeszukań

Nie tylko serwisanci lubią zerkać na zawartość telefonów, które wpadną w ich ręce. Znany jest przypadek namierzenia policjanta, który w trakcie przeszukania buszował po fotografiach na telefonie zatrzymanej kobiety. Policjant wpadł, bo przesłał część zdjęć na swój telefon i choć skasował wychodzące wiadomości iMessage z telefonu zatrzymanej kobiety, to po całej akcji pozostał ślad — telefon korzystał z tego samego konta iCloud co iPad kobiety i ta zobaczyła na nim wychodzące wiadomości.

Ilustracja korespondencji pomiędzy policjantem i jego kolegą

Ilustracja korespondencji pomiędzy policjantem i jego kolegą

Policjanci często przekonują do odblokowania telefonu mówiąc, że to konieczne aby wstukać kod pokazujący IMEI urządzenia i sprawdzić to czy telefon nie jest kradziony. Ale IMEI można również sprawdzić poprzez odczytanie numeru na obudowie większości telefonów. Nie dajcie się więc nabrać na ten numer. Zgodnie z prawem nie musicie w Polsce nikomu podawać żadnych swoich haseł i kodów blokady.

PS. Jeśli mieliście podobne doświadczenia z serwisami czy policjantami, to dajcie nam znać w komentarzach pod artykułem albo bardziej prywatnie. Z chęcią wysłuchamy Waszych historii.


Aktualizacja 12.02.2018, 11:38
Jeden z naszych Czytelników przesłał nam e-mail, jaki otrzymał od swojego ubezpieczyciela. A tam, takie wskazówki:

W przypadku, gdy uszkodzonym urządzeniem jest smartfon lub tablet prosimy o wyłączenie blokady, tj. hasła lub wzoru przed wysyłką sprzętu do punktu naprawczego. Bez wyłączenia blokady punkt naprawczy nie ma możliwości przystąpienia do realizacji czynności diagnostycznych oraz naprawczych. Jeśli wyłączenie blokady nie jest możliwe prosimy o dołączenie hasła lub wzoru do przesyłki.

Jeśli urządzenie wysyłane do punktu naprawczego zawiera jakiekolwiek dane (np. dokumenty, zdjęcia, filmy itp.) prosimy o ich zabezpieczenie przed przekazaniem sprzętu kurierowi. Ubezpieczyciel oraz punkt naprawczy nie ponoszą odpowiedzialności za ewentualną utratę danych zapisanych na dyskach i kartach SD komputerów, tabletów oraz smartfonów spowodowaną czynnościami diagnostycznymi lub naprawczymi realizowanymi przez serwis.


Aktualizacja 13.02.2018, 10:54
W jednym z serwisów jest nawet taka urocza instrukcja na formularzu oddania sprzętu:

Przeczytaj także:

93 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Wydaje mi się, że serwis Media Marktu powinien wymagać zdjęcia blokady iCloud (ale już nie blokady ekranu) przed przyjęciem urządzenia do serwisu. Bez tego raczej nie da się przeprowadzić testów diagnostycznych po wyczyszczeniu urządzenia, bo nie da się aktywować telefonu bez podania hasła do konta iCloud.

    • Wymieniasz wyświetlacz – jakie dodatkowe testy, poza uruchomieniem urządzenia są potrzebne aby stwierdzić, że wyświetlacz działa albo nie? To nie są podzespoły klepane na warsztacie jakiegoś mechanika tylko gotowce z autoryzowanej fabryki przygotowane do błyskawicznej wymiany przez przeszkoloną osobę.
      Jeżeli jednak serwis faktycznie musi przeprowadzić jakiś test proponuję umówić się z klientem i owy test wykonać w jego obecności.

    • Jeśli serwisant musi sprawdzić wyświetlacz to niech wciśnie cyfry od 0 do 9 na blokadzie PIN i zobaczyć czy się wcisną. Proste?

    • @HUBERT
      Nic nie musi naciskać, przecież wystarczy tylko spojrzeć czy obraz się poprawnie wyświetla.

    • @rumcajs i tu właśnie się mylisz. Podczas wymiany wyświetlacza rozbiera się przeważnie cały telefon, czyli mikrofony, głośniki, czujniki zbliżeniowe, aparaty, anteny gsm, wifi i całą resztę. Jeżeli telefon ma blokadę to jesteś w stanie sprawdzić tylko ekran (ale też nie do końca – o tym za chwilę), częściowo dotyk i ewentualnie głośnik ogólny. Niby wymieniasz tylko wyświetlacz a może się okazać, że klient ci wróci bo np. podczas rozmowy ekran nie gaśnie i przez to wciskają się przyciski na ekranie (czyli źle podpięty lub uszkodzony został moduł zbliżeniowy). Ekranu też do końca nie sprawdzisz. Niedawno miałem klientkę, której wymieniałem komplet czyli lcd+dotyk i okazało się że ekran był fabrycznie wadliwy – miał pionową jasnozielona kreskę, ale widoczną tylko na jaskrawym kolorze (niebieski, żółty), na białym i czarnym niewidoczna. Tak więc klientka musiała znów oddać telefon do poprawki. Gdyby telefon nie miał blokady to by to wyszło przy standardowych testach. Mając już pewne doświadczenie z serwisami – gdybym oddawał telefon do naprawy, to po prostu bym wszystko wyczyścił, i dał możliwość porządnego sprawdzenia telefonu po naprawie.

    • Jeżeli przyczyną awarii był np. upadek telefonu, to podejrzewam że, rozbity ekran często nie jest jedynym uszkodzonym podzespołem. Serwis ma naprawić telefon czy wymienić ekran? Inna sprawa że bardzo pomocny byłby jakiś tryb serwisowy, uruchamiany np karty SD, przez USB, za pomocą kombinacji klawiszy, coś podobnego do android’owego recovery, ale bez dostępu do danych, tylko testy hardware’owe.

      PS. Mi osobiście zdarzyło się wymienić kilka rozbitych ekranów, ale tylko dla znajomych i miałem raz sytuację gdy dostałem telefon w którym ekran poszedł w drobny mak, a po wymianie na tapecie (nie było żadnej blokady) przywitał mnie karny k***s. Nieco krępująca sytuacja gdy taki telefon trzeba oddać (na szczęście dalszy znajomy, właściwie już nie mamy kontaktu). Przestroga dla wszystkich serwisantów, nie szukajcie, bo znajdziecie i nie da się tego potem odzobaczyć.

    • W takim razie, jak znaleźli się w sytuacji, jak powyżej, mogli zadzwonić i poprosić o zalogowanie się na iCloud i odłączenie urządzenia, a wtedy 10 razy wpisują nieprawidłowy kod i czyszczenie odbywa się samo. A nie o kod do urządzenia.

  2. “Ale IMEI można również sprawdzić poprzez odczytanie numeru na obudowie większości telefonów.”
    W moim przypadku (Xiaomi z Lineage 14.1 / Android 7.1) nie ma IMEI na obudowie (telefon jest “nierozbieralny”) i kod “*#06#” nie działa z menu dzwonienia alarmowego (jest komunikat “*#06# nie jest numerem alarmowym”, czy jakiś podobny, choć na odblokowanym ten kod daje IMEI).

    • Sprawdź “wyjmowalne” elementy w telefonie.
      U mnie np. w HTC One m7 jest on na tacce na kartę sim ;)

    • Xiaomi Redmi Note 4 (64GB/4GB).
      Ekran główny -> Ustawienia -> Informacje o telefonie -> Informacje o telefonie (na samym dole) -> Informacje IMEI.

    • Waher: Do tego musisz odblokować ekran…

    • @waher.
      To w twoim telefonie można wejść do ustawień bez jego odblokowania?

    • @Damian
      Niezła sugestia, ale nie. Jest jakaś data, ale nie IMEI.

      @waher
      Mowa o możliwości sprawdzenia IMEI bez odblokowywania telefonu.
      Na odblokowanym oczywiście da się na kilka sposobów, sam jeden podałem (“*#06#” w aplikacji telefonu).

    • @pm ktore siajomi i czy byly jakies problemy z wgraniem i uzywaniem L14.1?

  3. Jak już tak opisujecie sprawę wrażliwych danych i możliwości dostępu do nich przez osoby niepowołane to może przyjrzycie się kwestii niereklamowalnych kart SD będących obecnie w sprzedaży?
    Jak dla mnie obecne kontrolery pamięci w kartach SD to idealny przepis na to, aby klient takiej karty reklamować nie mógł mimo, że podobno gwarancja na SD jest wieczna. W czym problem?
    Ano w tym, że owe kontrolery potrafią w pewnym momencie zadecydować, że karta ma jakieś uszkodzenie (nawet jeżeli ja jako klient nie obserwuję żadnych nieprawidłowości i skan odczytu przechodzi bezbłędnie) i całkowicie blokują możliwość zapisu czy czyszczenia danych – jest to procedura nieodwracalna. Dane dalej są dostępne i można je bez przeszkód zgrać na inny nośnik. Ale usunąć czy sformatować się ich nie da.
    Ciekawe ile osób zdecyduje się oddać taką kartę na reklamację. Mnie tak padły dwie karty 32 i 64GB f-my Adata. Dopóki karty działały, spisywały się znakomicie. Po półtora roku działać przestały pozostawiając do wglądy wszystkie moje prywatne dane – zdjęcia, dokumenty, muzykę.
    Nie twierdzę, że wszystkie obecne kontrolery pamięci mają taką właściwość, ale przeglądając fora wiem, że nie tylko Adata zaopatruje się w ten badziew.

    • Zwykle to się rozwiązuje tak, że szyfrujesz dane na karcie/dysku/pendrive. Można oddawać na reklamację i bez kasowania.

    • “Dane dalej są dostępne i można je bez przeszkód zgrać na inny nośnik. Ale usunąć czy sformatować się ich nie da.
      Ciekawe ile osób zdecyduje się oddać taką kartę na reklamację. Mnie tak padły dwie karty 32 i 64GB f-my Adata” microSD firmy Sandisk w taki sam sposób działa :( . W dniu awarii karta uwaliła się w idealnym momencie na zakończenie dniówki…mnóstwo zdjęć które nie miały prawa powstać w takiej formie a ja ich nie mogłem skasować bo microsd stała się pamięcią tylko do odczytu. Od tamtej pory nauczyłem się szyfrować każdy nośnik a koszt 450zł musiałem przyjąć na swoje barki mimo,że karta miała niecałe 5 miesięcy :( PS. Smartfony z własną pamięcią i z microsd od mojego incydentu zawsze szyfruje nawet służbowe. PS2. wszystkie dyski laptop,stacjonarka, usb które mam w domu sa zaszyfrowane.

    • No to kartę magnesem potraktować, czy czymś podobnym i po sprawie. Skoro i tak jest uwalona?

    • @Martina: Karty SD nie uszkodzisz magnesem. Najwyżej dyskietkę albo kasetę VHS…

    • @cosgdzies
      Polecam zainteresować się takim wynalazkiem techniki kulinarnej jak kuchenka radzieckiego uczonego Mikrofalowa. Daje sobie radę nawet z najbardziej krnąbrnymi danymi do usunięcia :>

    • @Martina.
      Pamięci Flash nie przeprogramujesz magnesem. Tutaj trzeba by wykorzystać działo elektronowe lub silne pole elektryczne. Może przyłożyć do transformatora? ;)

    • W kwestii szyfrowania danych:
      – poproszę o przepis jak włączyć na typowej karcie SD w typowym smartfonie szyfrowanie owej karty. Może dowiem się czegoś nowego.
      – w kwestii mikrofalówek – karta musi pójść do sklepu w nienagannym stanie tylko nieczytelna. Na jaki czas i jaką mocą można potraktować kartę w mikrofali aby karta wciąż wyglądała jak karta oraz aby mikrofalówki nie uszkodzić?

    • Miałem dokładnie tak samo z ADATA. Karta 32GB odmówiła zapisywania i nie dawała się skasować. Nie było tam nic ciekawego bo siedziała w rejestratorze samochodowym. Zrobiłem RMA i odesłałem ją do producenta.
      @Rumcajs a można gdzieś poczytać o tych kontrolerach (coś wiarygodnego), bo zaciekawiło mnie to.

    • No dlatego napisałam “czymś w tym stylu”.. mając na myśli cokolwiek co dane wystrzeli w kosmos, nie uszkadzając karty fizycznie. No bo młotek to raczej nie bardzo ;)

    • Martina – pomysł bardzo dobry, też już o tym myślałem, tylko nie chcę również usmażyć mikrofalówki. Niestety nie mam takiej przenośnej aby ją wystawić na dwór i tam testować.

    • Borygo: już czytałem, poświęciłem mnóstwo czasu aby jednak uzyskać jakąkolwiek możliwość skasowania danych bez użycia mikrofalówki ale bez powodzenia. Charakterystyczne dla tej blokady jest, że karta zachowuje się pod kompem jakby wszystko działało, można ją formatować, kasować pliki, wgrywać nowe – wszystko to przechowywane jest gdzieś w pamięci podręcznej. Jednak ponowne zamontowanie karty nie pozostawia złudzeń, że stan karty się kompletnie nie zmienił.
      Jedyne co znalazłem, to to, że te kontrolery tak mają, a owa blokada jest już nie do ruszenia. Ma to być niby zabezpieczenie, aby użytkownik nie utracił danych z karty. Cóż, dla mnie to idealny sposób aby zniechęcić do reklamowania produktu.

      A co do ochrony danych bo może ktoś pomyśli, że jestem przewrażliwiony – gdzieś czytałem, że kolo oddał kartę do wydrukowania zdjęć do jakiegoś fotolabu i w niedługim czasie znalazł swoje zdjęcia gdzieś w sieci i to nie tylko te, które poszedł wydrukować. Ja rozumiem, że 95% procent serwisantów/pracowników zachowa się jak tego oczekuje klient, jednak zawsze znajdzie się te 5% osób zupełnie nieprzewidywalnych.
      BTW. obie moje karty potraktowałem dziurkaczem do papieru i poszły do utylizacji także mikrofali nie sprawdzę.

    • @Rumcajs
      Mnie się w końcu udało kartę uszkodzić programowo, w taki sposób, że nie pokazywała nic. Cudowałem jak mogłem by kartę uruchomić (Windows, Linux i konsola PSP). Skończyło się tym, że katalog był pusty, ale karta oczywiście była zablokowana. Na stronie ADATA jest narzędzie które teoretycznie umożliwia naprawę tego błędu karty, ale trzeba mieć ich czytnik kart (określone modele). Ja miałem inne i one nie współpracowały z tym oprogramowaniem, więc ich nie mogłem sprawdzić. A to, że objaw był taki, że niby się karta formatowała a w rzeczywistości nic się nie działo faktycznie mogło być spowodowane celowym działaniem kontrolera. W końcu to on daje znać o pomyślnym zakończeniu operacji.

    • Rumcajs, co Ty za bzdury wypisujesz? Da się w komputerze zapisać na karcie dane nie kasując poprzednich? To gdzie niby się te dane zapisują? Wynaleźli patent na zwiekszanie pojemności kart pamieci?
      Jeżeli karta dała się sformatować i dała w pełni zapisać nowymi danymi, to nie ma cudów aby poprzednie dane nie znikneły. No chyba, że karta ma wieksza pojemnośc niz deklarowana. Innych mozliwosci fizycznie nie ma.

    • mmm: nie zapisywały się nigdzie i w tym sęk. Windows cache’uje sporo operacji wykonywanych na karcie pamięci. Przykładowo jak wgrasz jakiegoś zipa na kartę a następnie będziesz chciał tego zipa przetestować to myślisz, że Windows ponownie odczta go z karty? Skorzysta z tego co ma jeszcze w cache’u. Oczywiście po jakimś czasie cache zostanie zwolniony i wyjdzie szydło z worka, ale ja nie czekałem na ten moment.

    • Borygo: przybliżysz czego użyłeś aby uwalić ją programowo?
      Specjalny czytnik ADATA, który pozwala na naprawę błędu? Czyli co, odblokowanie pamięci czy jest wyczyszczenie celem procedury RMA?

    • @Rumcajs Kombinowałem jak mogłem by odblokować kartę. W końcu i tak była do wywalenia. Używałem Windowsa (7), Linuxa (Ubuntu) i konsoli PSP (ona pomaga jeśli na karcie pojawia się tryb RAW). Formatowałem wszędzie gdzie mogłem, ale nic to nie dawało. Po którymś razie zobaczyłem, że karta nie pokazuje zawartości. Nadal była nie do użytku, ale już nie pokazywała zawartości. Która operacja to spowodowała tego nie wiem. Co do czytnika ADATA to na ich stronie hxxp://www.adata.com/pl/ss/usbdiy/ jest online recovery, ale wymaga on odpowiedniego modelu czytnika. Nie miałem takiego czytnika, więc nie zrobiłem tego i nie wiem czy to by coś pomogło. Ja akurat nie musiałem czyścić karty przed wysłaniem RMA, bardziej chciałem ją przywrócić do działania.

    • Borygo: rozumiem, tylko, że mnie nie interesuje tryb recovery do odzyskania danych. Dane mam, chcę się ich pozbyć, a raczej chciałem bo obie karty zostały połamane i wyrzucone do śmieci. Rozumiem ideę trybu “emergency read only” ale powinien to być tryb, który użytkownik na własną odpowiedzialność wyłącza, np: w celu nadania karty na reklamację gwarancyjną. I tyle w temacie.

  4. pracuje w serwisie elektroniki, co prawda nie jestem na dziale ze smartfonami ( min. iPhony) ale z tego co wiem, one są na początku przywracane do ustawień fabrycznych. na pewno androidy, nie wiem jak z iphonami. i w sumie tutaj “zachowanie danych” nie jest brane pod uwage przy naprawie. ale co serwis to inne zwyczaje

    • Do wymiany wyświetlacza przywracacie ustawienia fabryczne?

    • @Rumcajs W Samsungu taka jest (była) procedura nawet jeśli reklamowałeś akcesoria.

  5. “Zgodnie z prawem nie musicie w Polsce nikomu podawać żadnych swoich haseł i kodów blokady.”
    Podobno jeśli np. policja zarekwiruje nam komputer i zażądają hasła do odblokowania dysku twardego, a my im nie podamy to mogą to uznać jako utrudnianie śledztwa, więc jak to z tym jest?

    • nagle zapomniałeś hasła, bardzo byś chciał je podać ale nic nie wskórasz przez swoją słabą pamięć

    • O ile wiem, nie wzięliśmy jeszcze przykładu z Anglii i nie mamy obowiązku podawać haseł. Podejrzany nie musi działać na własną szkodę czyli udostępniać informacji, które pozwolą policji zebrać przeciw niemu dowodów.

      To gadanie o utrudnianiu śledztwa to taki straszak, bo a nóż się podejrzany nie orientuje w swoich prawach i wystraszony poda hasło, oszczędzając im konieczności łamania hasła i potencjalnie szukania dowodów w inny sposób.

    • Jako podejrzany w ogóle nie masz obowiązku zeznawać. Przecież to nie ty masz dowieść swojej niewinności, ale tobie mają dowieść winy.

      Z kolei jako świadek możesz skorzystać z art. 183 KPK:
      § 1. Świadek może uchylić się od odpowiedzi na pytanie, jeżeli udzielenie odpowiedzi mogłoby narazić jego lub osobę dla niego najbliższą na odpowiedzialność za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe.

  6. Na miejscu tej kobiety powiedzialbym serwisantowi, ze sie zgodze na podanie hasla jezeli serwisant da mi jego telefon i tez poda haslo i tez bede mogl zobaczyc jego wszystkie dane na telefonie i aplikacjach. Ciekawe co wtedy by powiedzial serwisant. W takich sytuacjach najlepiej jak postawi sie druga strone w podobnej sytuacji to moze dopiero wtedy zrozumie problem.
    Podobna metode stosuje gdy na jakims forum jest dyskusja o inwigilacji przez sluzby. Adwersarz z anonimowym nickiem pisze, ze on nie ma nic do ukrycia. Wtedy prosze go zeby w takim razie podal nam na forum wszystkie swoje dane personalne. I nagle jest cisza…

    • Ty naprawde nie widzisz roznicy miedzy podaniem prywatnych danych calemu swiatu, a dostepem do prywatnych danych przez sluzby? Oczywiscie i jedno i drugie jest mocno slabe, ale bez jaj…

    • W teorii jak najbardziej istnieje różnica miedzy udostępnianiem prywatnych danych całemu światu, a dostępem dla służb. Jednak praktyka wygląda nieco inaczej. Wierzę, że większość policji i innych służb to ludzie uczciwi, którzy nie wykorzystają cudzych danych do własnych celów. Jednak w każdym zawodzie trafiają się czarne owce i nikt mi nie zagwarantuje, że w służbach do moich danych nie będzie miał dostępu akurat ten 1% niezgodny zaufania (albo uczciwa osoba, której przełożeni nakazali zachować się nieuczciwie). I właśnie z tego powodu w praktyce zakładać trzeba najgorszy scenariusz i uznać, że dzielenie się prywatnymi danymi in dostęp służb do danych są równie złe.

    • Policjanci często chcą sprawdzić numer IMEI przy okazji legitymowania, by sprawdzić, czy telefon nie kradziony.

      Takie działanie w ramach legitymowania jest moim zdaniem bezprawne, i niema znaczenia, że jak to mówi policja “taka jest praktyka” i “musimy dbać by kradziony sprzęt wracał do właścicieli”. Czynność legitymowania bowiem jest jasno określona w ustawie i obejmuje tylko ustalenie tożsamości osoby, a nie sprawdzanie co ma przy sobie.

      Sprawdzić zawartość kieszeni danej osoby wolno dopiero w ramach kontroli osobistej, która rządzi się innymi regułami, wolno ją przeprowadzić tylko przy uzasadnionym podejrzeniu, przeprowadza się ją w miejscu niedostępnym dla osób postronnych, dokonuje jej osoba tej samej płci, na żądanie kontrolowanego trzeba sporządzić protokół, itd.

      Praktyka jest oczywiście inna i ludzie najczęściej wydają policji wszystko czego zażąda, ale uważam że nie należy pozwalać na rutynowe grzebanie po kieszeniach, sprawdzanie IMEI, itd. bo to po pierwsze nadużycie, a po drugie – działanie opresyjne wobec obywateli. Inaczej nadal policja będzie mnóstwo rzeczy robić na tzw. krzywy ryj, czyli po prostu nielegalnie.

  7. Hmm mam wrażenie ze znaczna część małych serwisow istnieje tylko po taki dostep do danych klientów.

  8. Słuchajcie, każdy medal ma dwie strony. Zaniosłem kiedyś mojego iPhone do serwisu w Bydgoszczy na sprawdzenie j wymianę paru elementów. Oczywistym było wówczas podać kod blokady, gdyż telefon musiał być podpięty do jakiegoś tajnego urządzenia, które sprawdzało niby oryginalność zamontowanych części. Pan Serwisant poinformował mnie oczywiście o tym fakcie i sam zaproponował, abym zresetował telefon do ustawień fabrycznych i zdjął opcje znajdź moj iPhone. Po podpisaniu odpowiednich papierów, zabezpieczających jego przed ew. utratą moich danych oraz mnie, przed zniknięciem z telefonem uczyniłem to, co zalecał i rozstałem się z serwisem. Wszystko zależy od podejścia serwisu i poinformowania Klienta o konieczności. Oczywiście nie twierdzę, że przy wymianie wyświetlacza potrzebny jest kod blokady, ale uważam że Serwisant mógł chcieć podpiąć telefon do urządzenia diagnosyycznego jak w moim przypadku. To tak jak podpiąć telefon do nowego iTunes – bez odblokowania kodem iPhone nie zacznie gadać z iTunes.

    • To jest właśnie zupełnie inna sytuacja. Ciebie poprosili o wyczyszczenie danych z urządzenia i zdjęcie blokady iCloud. A tutaj zażądano dostępu do danych w urządzeniu, nie samego urządzenia. Duża różnica.

  9. ?A tak przy okazji. Da się zrobić backup telefonu z bez użycia konta google/apple? Najlepiej bez roota.
    Chodzi mi o taki normalny backup danych, ustawień i programów lub wręcz obraz dysku.

    • Hm… Tak łatwo myślę, że się nie da. Tylko ręcznie na jakiś Dropbox czy coś.

    • adb i masz, albo spod recovery (w przypadku androida) tzw. nandroida można zrobić.

  10. Mój staruszek 3 dni temu dostał “nowy” telefon z orange. “Nowy” z zdjęcami m.in. dowodu osobistego poprzedniego właściciela.

    • Moja koleżanka kupowała ajfona kilka miesięcy temu. Dostała model który był już używany, miał założoną blokadę kodem PIN i nikt tego pinu nie znał. Nie wiedziała o tym, wzięła go do domu, sama się męczyła, zaniosła do salonu. Tam jej powiedzieli, żeby przyszła za kilka dni. Przyszła, dalej nie umieli odblokować, bo jeden z pracowników którego wywalili bo się lubił telefonami bawić zablokował i ten telefon. Musieli sprowadzać nowy, bo tego nie mieli na stanie. Tak to dzisiaj wygląda, jeśli coś jest nowe i nieużywane, kupowane w salonie.

      Dlatego telefon, niezależnie od źródła dobrze jest zresetować do ustawień fabrycznych, odblokować bootloader, zrobić roota, zainstalować DroidWall (firewall na androida) Link2SD (można nim wywalić niechciane apki producenta) i zmienić uprawnienia aplikacji w ustawieniach androida.

      Jak oddajemy telefon do naprawy tak samo. Zgranie danych, kasowanie danych i reset do ustawień fabrycznych. Inaczej będą problemy. Z resztą nie wiem, czy te firmy nie mają zapisu w regulaminie, że przyjęcie telefonu nie oznacza, że mogą stracić wszystkie dane. Jeśli tak to co wtedy zrobią ?

    • 1. czy uważasz, że zwykły użytkownik spędzi cały dzień na wykonywaniu tych wszystkich czynności? On chce włączyć telefon i go używać od razu.
      2. Jeżeli telefon jest kupiony od operatora, to prawdopodobnie w warunkach gwarancji jest informacja o jej uchyleniu w przypadku, gdy oryginalny system zostanie zmodyfikowany/usunięty.

  11. Polecam uwadze formularz zgłoszenia usterki telefonu w firmie Cyfrowe Centrum Serwisowe S.A. (motto: “zaufaj profesjonalistom”):

    http://www.ccsonline.pl/test/druk.php

    :p

  12. Mój tata niedawno wział sobie nowy, większy pakiet na internet i tv osiedlowego IPS w Krakowie. Przyszedł do niego technik i powiedział, że montuje nowy router bo jest szybszy (poprzedni miał tylko 2.4GHz) i bardziej dostosowany pod odbiór telewizji.
    Po kilku dniach przyszedłem żeby poprawić ustawienia na routerze m. in. nazwę sieci, hasło i DNSy. Po kilku próbach i przewertowaniu wszystkich dostarczonych dokumentów okazuje się, że nie mogę zalogować się do routera żadnym z podanych haseł.
    Zadzwoniłem na obsługę techniczną i uzyskałem odpowiedź, że nowa polityka firmy zakłada, że użytkownicy nie mają dostępu do panelu administracyjnego routera ponieważ dostawca chce uniknąć „psucia konfiguracji” w routerach przez użytkowników i związanych z tym wezwaniach techników. A poza tym to tam są „konfiguracje VLANów i użytkownik może je popsuć”.

    Generalnie z technikiem na linii nie mogłem dojść do porozumienia, upornie tłumaczył mi, że mogę wysłać SMSa z tym co potrzebuję zmienić na routerze. Tłumaczyłem, że to jest precedens oraz, że o ile rozumiem dostęp do routera przez ISP – tak nie rozumiem takiej restrykcyjnej polityki i tego, że ISP musi znać m. in. hasło użytkownika do sieci WIFI…

    Co ciekawe w dostarczonej umowie nic takiego nie obowiązywało, żaden zapis nie omawiał tego typu działań ze strony ISP. W momencie gdy wspomniałem o tym technikowi, ten powiedział, że przekaże to odpowiednim osobom i dzięki mnie taka regulacja powstanie. Ponadto według niego byłem ponoć pierwszą osobą, która jest tym faktem oburzona (tzn. brakiem dostępu do routera).

    Czyli podsumowując, wciskają routery w dzierżawę, blokują użytkownikowi dostęp do routera, a w przypadku chęci zmiany hasła na domowej sieci – trzeba go SMS-em przesłać do technika… :-)

    PS. Dwa tygodnie później u mojego kumpla była podobna sytuacja. Kumpel pytał o dostęp do routera, po czym usłyszał, że nie dają takowego. Oraz, że „ostatnio był upierdliwy klient, który pracuje jako informatyk i był oburzony, że nie ma dostępu do konfiguracji routera”…

    • Kablówka z północy kraju od zawsze tak robiła – router jest dostępny tylko dla techników. Jeżeli chcesz robić coś po swojemu to trzeba kupić własny router i tam konfigurować

    • Odłącz kabel antenowy, zresetuj do fabrycznych, użyj domyślnych haseł, poustawiaj co chcesz, podłącz kabel, przynajmniej część ustawień się zachowa.

    • @Grzesiek Jesteś pewien, że to jest router, a nie modem? Routery mają zazwyczaj magiczny przycisk “reset” i ustawiasz wszystko od nowa, no chyba że ktoś fizycznie pozbawił urządzenie tego przycisku. A tak w ogóle najlepiej mieć na papierze firmowym zapis, który pozbawia użytkownika dostępu do ustawień i haseł, bo za jakiś czas możesz nie mieć drzwi w domu i będą Cie wyciągać w środku nocy z łóżka, bo ktoś będzie robił przekręty w internecie na Twoje dane z Twojego łącza… i się tłumacz, że to nie Ty.

    • @Droop
      Routery od dostawców najczęściej po resecie zaczytują ponownie konfigurację i wracają do poprzednich ustawień. Mają one zazwyczaj dwa tryby pracy, router i bridge. Możesz je zmienić w panelu użytkownika w eBOK. Również możesz tam zmienić hasło do wifi. Takie podejście ma pewien sens, bo dostawca może zdalnie aktualizować sprzęt i łatać dziury, czego zwykły user by nie miał pojęcia jak to zrobić.

    • @Borygo Masz racje i wiem o tym, ale czasami są wyjątki. W Poznaniu INEA też dawała swoje routery, gdzie panel zarządzania był zablokowany. Hasło do Wi Fi przeważnie jest zapisane na obudowie. Dwa razy się nie zastanawiałem i zresetowałem router. Z włożonym kablem do internetu reset nic nie dawał, więc zrobiłem reset bez kabla internetowego. Zmieniłem hasło admina, włożyłem kabel od internetu i wszystko działało. Możliwe, że to tylko przypadek, ale mi się udało zmienić hasło w ten sposób.

    • Jeśli urządzenie dostępowe jest własnością operatora to ten jak najbardziej ma prawo zabezpieczyć konfigurację hasłem i go nie ujawniać. Można jednak domagać się aby operator przestawił owe urządzenie w tryb bridge. Klient podłączy do niego swój router i będzie sobie w nim zakładał hasła i nastawiał co mu się podoba! :)

  13. Po wymianie ekranu fajnie sprawdzić oprócz tego czy wyświetla, inne rzeczy które trzeba odpiąć czasami w czsie wymiany, jak czujnik zmierzchowy/zbliżeniowy, zzy głośniki działają, przycisk początku. Czasami przypadkiem coś się odepnie

  14. Ja mam jeszcze inny przypadek, oddałem iphona do wymiany zbitej szybki w naprawtelefon.pl szybke wymienili ale przy okazji zepsuli touchid, zareklamowałem usługę i od tej pory cisza, a trwa to już 4 miesiąc. Na moje wezwania maile telefony są głusi, telefonu nie mam, firma głucha, posty na fb usuwają. Dlatego ostrzegam przed firmą naprawtelefon.pl. Może ktoś miał z nimi podobne doświadczenie ?

  15. Warto zauważyć, że serwisy Apple znajdujące się w Apple Store na całym świecie nigdy nie żądają podania takich danych, niezależnie od urządzenia. Z mojej obserwacji wynika, że wszystkie procedury serwisowe i testowe są wykonywane za pomocą oprogramowania serwisowego. Jeżeli już odblokowujesz urządzenie to siedząc przy serwisancie na sali głównej i nigdy telefon czy laptop nie opuszcza zasięgu Twojego wzroku a serwisant zawsze przed zabraniem urzadzenia na zaplecze wylacza go (albo sam to robisz) i wklada zazwyczaj do ochronnej zapieczetowanej folii. Mam wrażenie, że identycznie działają autoryzaowane serwisy Apple w Polsce.

  16. Dobry temat. Ja ostatnio się wściekłam, że coś na analogiczną sytuację. Nie szło o dane, ale o sprzęt. Kiedyś musiałam oddać mój fonik na gwarancyjną, bo mu się zdechło. Całość poszła przez operatora, bo sprzęt brałam u niego (niemieckie O2) do umowy, więc tak należało. I niby okay, wrócił naprawiony, wszystko cacy. Z dokumentów serwisowych wynikało, iż wymieniono mobo całkowicie na inny egzemplarz i do tego doszła wymiana obudowy, ponieważ akurat LG prowadziło tą sławetną akcję wymian wadliwych w G3. Także się ucieszyłam, bo dwie sprawy przy jednej okazji zostały załatwione. Po jakimś czasie, około roku mniej więcej, fonik zaczął fisiować sobie.. Jakieś dziwne rzeczy typu samoistne wybudzanie się, czy brak momentami wygaszenia ekranu po zadanym czasie i tym podobne.. Aż któregoś dnia padło całkiem. Wygasił się i już nie szło go wzbudzić. Po paru rebootach w końcu załapał, ale też na chwilę, by za moment przygasnąć. Ale przygasał w dość dziwny sposób, bo na ekranie robił się taki jakiś efekt jakby “starego papieru”.. Smużenia, jakieś artefakty itp. I w momencie wystąpienia, fonik już nie reagował na dotyk.
    Wyczytałam w sieci, że może być to problem z czipem. No okay.. oddałam ponownie na serwis, ale tym razem już inny ponieważ gwarancja w międzyczasie minęła. Po kilku dniach dostałam diagnozę. I co się okazało? Że winna jest ta poprzednia naprawa. Użyto do niej części pochodzącej z refurbowania, zamiast nowej. Po prostu płyta główna, którą mi zamontowano wtedy okazała się być płytą po naprawie, a dokładnie właśnie po reballu obu chipów. A G3 ma dość specyficznie mocowane kostki.. tzn. jeden jest nakładany na drugi. Kanapka taka. No i się wzięło i się rozkleiło. Dostałam również potwierdzenie pierwotnej naprawy tej mobo – wyciąg bezpośrednio od LG z ich rejestrów tego typu napraw. Czyli po prostu pierwszy serwis zrobił mnie w serwisując mi urządzenie częścią używaną, poserwisową, zamiast fabrycznie nową, jak to mnie wcześniej informowano. Bo pytałam i dostałam info iż używają wyłącznie elementów nowych. I tyle. I dziś mój ulubiony fonik sobie leży, nie da się go używać. A koszt naprawy jest równy kosztowi zakupu całego działającego urządzenia. Za samą mobo musiałabym zapłacić tyle samo, co za jakiś sprawny używany w ładnym stanie telefon.
    I guzik wielki.. pisałam do O2, oni już nie współpracują z tamtym serwisem, gdzie wcześniej słali telefony do napraw. Umyli rączki i powiedziano mi jedynie, że mam sobie dochodzić swego na drodze cywilnej bezpośrednio z ową firmą. Tylko, że jest maleńki haczyk.. Firemka się w międzyczasie zawinęła w pierniki i już nie istnieje. o!
    Czyli nie dość, że mnie wyciulali, to jeszcze zostałam na lodzie z niczym. A właściwie na minusie, bo muszę teraz wydać kasę na inny fonik.
    Urwał nać!

    • Dlatego kupuję tanie chińczyki. Mniej boli

    • Romanie.. A co za różnica? Dla mnie żadna. Tak czy siak jestem bez fonika. Tak czy siak kasę muszę wydać. Czy fon taki, czy inny wkrowiłabym się tak samo.

    • @Martina:
      O2 “zapomniało” dodać, że od nich można bezpośrednio dochodzić odszkodowania na drodze sądowej, skoro Ty z nimi podpisałaś umowę i im oddałaś telefon do naprawy.

      Wina podwykonawcy nie zwalnia od odpowiedzialności firmy zlecającej (chyba, że w umowie jest zastrzeżony brak odpowiedzialności za cokolwiek).

  17. Co do treści wiadomości dodanej w aktualizacji, to podejrzewam, że w większości serwisów gwarancyjnych większych producentów jest zapis umywania rąk od tego, co może stać się z danymi na komputerze. Pamiętam, że chciałem raz oddać na gw niewłączający się laptop Asusa, w którym nie było oddzielnej klapki na dysk – więc nie miałem możliwości oddać go bez dysku. Pytałem na infolinii czy jest możliwość, żebym wykręcił sobie dysk itd – oczywiście twierdzili że wtedy utrata gwarancji. Natomiast w ich regulaminie było coś takiego, że nie ponoszą odpowiedzialności za utratę (no ok) danych, jak również za wykorzystanie danych przez osoby trzecie (!) – coś w ten deseń. Skończyło się na tym, że naprawiłem komputer samemu i olałem gwarancję.

    • To najbardziej mnie wkurza w serwisie ASUSa. Nie rozumiem po co życzą sobie hasło jeżeli wysyłam komputer z problemem EWIDENTNIE sprzętowym. Wiem że większość użytkowników się na tym nie zna i pewnie często źle rozpoznaje problem ale ja chciałbym mieć opcję zastrzeżenia sobie żeby pod żadnym pozorem nie ruszali danych i nie formatowali systemu. Nie wiem czy jeżeli nie podam hasła a będą koniecznie go potrzebować to czy zadzwonią zanim wszystko sfromatują. Wysyłam sprzęt na GWARANCJI ale oni nie biorą ŻADNEJ odpowiedzialności za dane na dysku. Taka polityka jest po prostu nieprofesjonalna. Jak już muszą coś sprawdzać to przecież są systemy live.
      Nigdy mi żadnych danych nie naruszyli ale zawsze im zakładam oddzielne konto administratora. Pewnie jakby chcieli to i tak podejrzą co tam mam. Naprawdę wrażliwe dane mam zaszyfrowane ale nie chcę by jakiś serwisant sobie przeglądał co mam na dysku.

    • Parę lat temu laptop z serwisu Della wrócił mi z paroma apkami debugerskimi poinstalowanymi na pulpicie – oczywiście żadnych haseł nikomu nie podawałem. Okazało się, że serwisant po prostu zmienił po jtagu (bo na BIOS też hasło było) kolejność bootowania urządzeń i wystartował z lana jakiegoś hypervisora będącego w stanie zalogować się na dowolne konto bez hasła. Da się – da się.

  18. Może chodziło o ściągnięcie blokady iCloud? W Apple często wymienia się telefon na inny “refurbished” jeśli naprawa mogłaby potrwać za długo. Jak pracowałem w UK w Carphone Warehouse na mój sklep była nakładana kara jeśli wysłaliśmy do naprawy iPhone’a bez zdjętej blokady, w najlepszym wypadku nasz serwis wysłał nam telefon nie naprawiony i musieliśmy się mierzyć z wkurzonym klientem bo telefon trzeba było odblokować i wysłać ponownie do serwisu.

    • Z tego co kojarzę Apple ma API radzące sobie z nieodblokowanymi telefonami (czytaj: resetujące status blokady iCloud) – tylko że jego użycie przez serwisy jest właśnie płatne.

  19. Jeśli dobrze pamiętam, to w T-Mobile wraz z telefonem zastępczym dostajemy regulamin, w którym napisane jest, że wyczyszczenie telefonu to tylko “dobra wola” operatora i to w gestii klienta leży, aby usunął swoją aktywność.
    A w galerii telefonu były nagie zdjęcia. I co ciekawe, kilku (!) osób. Nikt nie pomyślał, żeby je usunąć przed zwrotem telefonu.

  20. Wypowiem się tutaj od strony serwisowej gdyż sam osobiście 6 lat się tym zajmowalem. W naszym przypadku również występowało podanie kodu dostępu do celów diagnostycznych. W przypadku iPhone o czym czytelniczka nie rozumie po co ma podać już tlumaczę. Przy wymianie stluczonego wyświetlacza należy ustawić odpowiednio czujnik zbliżeniowy. Dodatkowo w iPhone aby ten czujnik działał po odpieciu baterii należy go podłączyć do internetu. Rowniez przed przystąpieniem do naprawy należy sprawdzić czy żaden element nie został uszkodzony po upadku. Na jakiej podstawie później serwis ma dac gwarancje? Podanie kodu dostępowego jest wyłącznie przez klienta dobrowolna. Jeżeli nie chce można przywrócić, czasami i wgrać od nowa oprogramowanie co jest dodatkowym kosztem, A nie kiedy problemem dla klienta posiadającego ważne dane. U nas jeśli nie wchodziła w gre żadna z opcji uswiadamialismy klienta, że gwarancję dostanie tylko na sprawność montowanej części, A nie za usługę wymiany i ew. Problemy po naprawie. Nigdy nie było problemów, Bo nie ma rozwiązania bez wyjscia. Pamiętajmy, że to klient wymaga, A my możemy jedynie coś oferowac. W serwisach gwarancyjnych jest z góry założenie czyszczenia danych, a w przypadku blokad iCloud i Google. Klient jest zobligowany do usunięcia że swojej listy. Żadnego loginu ani hasła nie musi nikomu podawac

  21. W przypadku wymiany wyświetlacza w telefonach iphone z touch id konieczne jest odłaczenie tasiemki od przycisku touch. Po restarcie urządzenia nie da się sprawdzić działania touch id bez znajomości kodu odblokowującego.

    • Da się. Prosisz klienta o odłączenia urządzenia od konta iCloud w kompie. Po tej czynności 10 razy wpisujesz zły kod. Urządzenie czyści się samo. Ustawiasz je od nowa po swojemu. Ustawiasz swój przycisk palca i testujesz. Tadamm!

  22. Oddałem parę miesięcy temu telefon do serwisu. Po jakimś czasie zadzwonił do mnie pan z tego serwisu i powiedział, że muszę mu podać hasło nie do telefonu ale do mojego konta Google, bo wipe jaki zrobiłem nie pozwala na połączenie telefonu z innym kontem. Nie no spoko miałem oddać wszystkie swoje dane, maile, pliki jakiejś obcej osobie.

    A telefon Pani Justyny zapewne miał wadliwe BGA… ach ta cyna bez ołowiu.

    • Tam chyba jest jeszcze opcja “recovery code” z tego co pamiętam :)

  23. Cóż, zdjęty iCloud jest wymagany przed wysłaniem urządzenia do serwisu. Niestety urządzenie przed wydaniem klientowi MUSI być przetestowane kompleksowo bo przeważnie trzeba rozebrać pół bebechów aby się dobrać do flexów LCD i digitizera.

    Dodatkowo podpowiem że nieprzetestowane urządzenie to tzw. engineer error – czyli kara, za którą tną pensję serwisantowi. Hasło trzeba podać i już.

    Powiem tylko że serwisanci nie mają czasu na grzebanie w cudzych danych – nie dosć że naprawiają po ponad dziesięć urządzeń dziennie na 8 godzinnej zmianie to jeszcze z reguły w dużych serwisach są bramki więc ryzyko wyniesienia czegokolwiek, czy to części czy to danych na pendrive są zerowe.

    • A ryzyko zapamiętania przez serwisanta loginu i hasła do icloud klienta to pikuś?

  24. Czy nie byłoby najprościej oddać do serwisu telefon zresetowany do ustawień fabrycznych? Tak robiłem ostatnio.

    @elyah Nie mógł założyć testowego konta? :D

  25. Kiedyś oddałam laptopa do serwisu. Chodziło o czyszczenie, wymianę chłodzenia i takie tam. Nie robiłam nigdy tego sama więc wolałam oddać to komuś kto się na tym zna. W dniu kiedy laptop miał być gotowy do odbioru, zadzwonił serwisant i poprosił o podanie hasła, aby sprawdzić czy wszystko działa. Nie znam się, i nie wiem czy faktycznie jest to konieczne. Poniewaz serwis był blisko mojego miejsca zamieszkania, odpowiedziałam że podejdę do serwisu i wpiszę hasło osobiście- myślałam że to coś pomoże i będę mieć kontrolę nad tym co się dzieje z moim sprzętem. Jednak po odblokowaniu laptopa serwisant zniknął z nim w osobnym pomieszczeniu gdzie “sprawdzał czy wszystko jest ok” co dokładnie robił i po co- do tej pory nie mam pojecia.

  26. Zapraszam kiedyś do Poznania tj do mnie, gdzie będzie możliwość zobaczenia serwisu na poziomie Level 3 :) Najczęściej na urządzeniach “martwych” które nie uruchamiają się, kiedy klienci chcą odzyskać swoje utracone dane itd. Czasami zabawne kwiatki się pojawiają np udostepnianie hasel do icloud bo klient nie potrafi wylogować urządzenia itp.
    Profesjonalizm zmusza jednak do zachowania zimnej krwi i nie robienie złych rzeczy swoim zleceniodawcom.

  27. Może producenci by się wreszcie ogarnęli i dodali narzędzia diagnostyczne do menu recovery. Jedną dodatkowa opcja “run test” i temat prywatności przy serwisie rozwiązany.

  28. Czemu winny sprzedawca, że nie wyczyścił telefonu po poprzednim użytkowniku. To użytkownik jest winny.

  29. Kikla razy oddawałem telefon do serwisu i zawsze robię kopię i sam resetuję do ustawień fabrycznych.
    Jak czytam ten artykuł to aż mnie krew zalewa, jak w ogóle można wymagać podania hasła do czegokolwiek…

  30. Drugi zrzut formularza zgłoszeniowego jest mi bardzo dobrze znany. Jako powód podają, że to jedyny sposób na upgrade firmware w telefonie. W pierwszej chwili chciałem zrezygnować z ich usług, ale z taką praktyką spotkałem się też w innych serwisach. Telefon po wymazaniu danych poszedł na wymianę wyświetlacza. Cała procedura odbyła się bez żadnych problemów.

  31. “historie serwisowe naszych klientów”… tytuł mówi sam za siebie, klient jak zwykle oburzony, wymaga stosowania prawa, a regulaminu nie przeczyta. Trzeba było Pani Monice odesłać telefon, jak nie będzie działać to znowu odeślę na kolejne 2 tygodnie, ale tym razem może po prostu przygotuje lepiej telefon do naprawy. Jak nie wie, jak to zrobić to niech odda telefon specjalistom, albo zapłaci za dodatkowe czynności po stronie serwisu. Chcecie absurdów to dalej się napędzajcie w ochronie Waszej prywatności… każda normalna firma serwisowa szanuje Waszą prywatność i serwisant nawet jeśli zobaczy coś niestosownego to ma o tym zapomnieć. Ponadto jak już ktoś wcześniej wspomniał serwisant ma tyle pracy, że tylko marzy, żeby przeglądać Wasze konta społecznościowe i galerie :) Ludzie wyluzujcie, bo to jest naprawdę żenujące, uwłacza serwisantom.

    • @Szymon Powiedz w jakim serwisie pracujesz a będę go omijał szerokim łukiem. Nie wiem czy Tobą kieruje naiwność czy troling?

    • Uwierz, że też omijamy serwisowanie sprzętu ludzi z ulicy, więc mamy to szczęście, że nawet gdybyś przypadkowo trafił to byś odszedł z kwitkiem :)

  32. Jak kiedyś oddawałem iPhone 6 do wymiany ekranu to przy przekazaniu obsługa serwisu kilka razy pytała, czy potwierdzam że wyłączyłem funkcję “Find My iPhone”. Tak jakby miała im przeszkodzić w pracach nad wymianą ekranu.
    System w telefonie był zresetowany na etapie instalacji więc w sumie nic w nim nie działało, ale upewniali się kilka razy. Ktoś wie dlaczego? Może wysyłali go do Chin albo do jakiejś dziupli?

  33. Odnośnie braku możliwości przetestowania smartfona.

    Pracując jako serwisant jeszcze przed wejściem w życie RODO, zawsze w takich przypadkach była notka o wymianie części i braku możliwości sprawdzenia naprawionego sprzętu z powodu użytkownika.
    Dodatkowo była informacja że z tego powodu przy następnej naprawie w ciągu 3 miesięcy od otrzymania sprzętu użytkownik ponosi koszty wysyłki sprzętu w obydwie strony.

  34. No ta Justyna wiedziała co jak się nazywa i jak czego użyć, prawdziwa Justine a nie Justyna :). IKO, mam znać niuanse wszystkich banków?

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.