12:52
9/6/2011

USA: rakietą w “hackerów”

Pentagon przymierza się do wdrożenia prawa, dzięki któremu ataki komputerowe będą mogły być przez USA traktowane jako akty wypowiedzenia wojny.

Bomba za emacsa przez sendmaila

Wiele zamieszania wywołała następująca wypowiedź Davida Lapana z Pentagonu:

A response to cyber-incident or attack on the U.S. will not necessarily be a cyber-response. All appropriate options would be on the table. We reserve the right to use all necessary means — diplomatic, informational, military, and economic

W skrócie; na niektóre z ataków internetowych możemy odpowiedzieć rakietą. I szczerze mówiąc, idea wydaje się być słuszna — w końcu niektóre z ataków informatycznych mogą być w skutkach równie dotkliwe, co zdetonowanie bomby na Time Square. Ale

Bomba

Bomba

…ale na myśl od razu nasuwają się następujące pytania-problemy:

Miejmy nadzieję, że Pentagon rozwieje powyższe wątpliwości w finalnej wersji raportu, który ma zostać opublikowany już za kilka tygodni. Do tego czasu, polecam zastanowić się, jak można zbombardować LulzSec lub Anonimowych ;-)

Przeczytaj także:

50 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Cholera, czyli dojechalismy w dziejach historii do czasow w ktorych internet zaczyna byc obwarowany prawnie, zaczelismy od hadopi skonczymy na rakietkach za exploity. koniec z wolnoscia. amerykanie i samoloty juz sa trzymane za mordy, trzeba rozszerzyc “security” na inne obszary. telewizja jest kontrolowana, radio tez. najwyzsza pora na internet!

  2. Interpretacja słów angielskich bardzo ciekawa, wręcz na poziomie gazety o tytule Fakt.

    • Zinterpretuj inaczej, tu dalsza część wypowiedzi: We reserve the right to use all necessary means — diplomatic, informational, military, and economic

    • @pecet: chyba twoja znajomosc ang. jest na poziomie faktu :> no bo ja nie wiem jak inaczej mozna przetlumaczyc “military means”? że marines wpadna do piwnicy pryszczersa i poklepujac go po ramieniu wyszepcza mu do ucha “hej stary odpusc se tą SCADE, dobra? kthxbye!” jaaaaaasne ;] bedzie jak z osamą, double headshot!

  3. A z drugiej strony może to trochę wyglądać jak następny sposób na poszukanie jakiejś nowej wojny, w razie czego jakby żaden kraj ze złożami ropy nie zdecydował się porywać im samolotów albo robić sobie rewolucję.

  4. Tak w ogóle to żaden małolat (z naciskiem na “mało”) nie zrobi większych szkód. Problemem może być psychopatyczny cracker który zrobi np. atak na RSA + LM. Ale to raczej musiałby być ktoś powiązany wcześniej z “firmami” o trudnych-do-rozwinięcia skrótach, jakiś ex-analityk itp. Tzn. zwykły hacker ma niewielkie szanse poznać tajniki sieci militarnych istotnych na mapie politycznej państw. Tajniki, a nie dziurawego apacza serwera ze stroną rekrutacyjną wojska. Np. mówię o wydobyciu/zmodyfikowania softu czołgów/samolotów itp.

  5. Przesadzacie chłopaki:) W byle kogo rakietami walić nie będą tak samo jak nie rozpoczyna się natychmiast wojen. Przygotowania do wojny trwają tak i takie posłanie rakiety potrwa. Dopiero gdy będą mieli dowody że to faktycznie dany kraj a nie jakiś pryszczaty dzieciak, wyślą tam kilka Tomahawków. I nie przeciwko krajowi ale np. na pałac prezydencki/obiekty militarne jak lotniska/bazy morskie/koszary…;)

    Co do “I wreszcie — co jeśli atakującym będzie Amerykanin?” to myślę że w tej doktrynie chodzi o zagrożenia zewnętrzne a nie wewnętrzne. Tymi zajmują się już odpowiednie służby;>

    • dawid, spokojnie, nigdzie nie piszemy, że każdy kto odpali nessusa/msf dostanie od razu z tomahawka ;) Zwracamy jedynie uwagę, na nową *możliwość*, którą głośno wyraziło USA — co chyba dość jasno zostało zaakcentowane w tekście.

      Warto to odnotować z 2 powodów. (1 powod) USA jako pierwsze (?) państwo na świecie wprowadza prawo które (2 powod) może dać dobry pretekst do ataku — pretekst, bo cieżko będzie zweryfikować autentyczność ewentualnych dowodów informatycznych, które Amerykanie przedstawią światu w przypadku chęci ataku na jakieś bezbronne, pełne ropy^H^H^H^Hhackerów państwo ;)

      Poza tym, Chiny strasznie skrytykowały w/w plany USA. Nic dziwnego, skoro ostatnio to na nich zrzuca się winę za każdy incydent, abstrahując nawet od tego czy słusznie czy nie ;) Oraz, czy gdyby Iran miał takie prawo wdrożone, to USA zostałoby zbombardowane za Stuxneta?

    • Chiny może i skrytykowały, ale przecież to właśnie oni kupują obligacje USA, które pozwalają łatać różne dziury budżetowe, i to Chiny zapewniają tanią siłę roboczą, więc za atak mogliby odpowiedzieć zakręceniem kurka. Z tego powodu uważam, że Stany Zjednoczone nie porwą się na Chiny militarnie z powodu włamania. (A przecież Chiny też mają wojsko).

      To ma być raczej straszak na mniejszych graczy. Sądzę, że w tej chwili to raczej taka furtka, którą będzie sobie rząd USA mógł coraz bardziej uchylać, niż konkretne plany.

    • @Zebulon Bladder
      ale pamiętaj też że USA są w Chinach bardzo zadłużone:) A co najlepiej zeruje długi jak nie wojna?;>

    • Ostatnio kraje-“strażnicy demokracji” potrzebują coraz błahszych powodów do ataku na kraj, który wyjątkowo ich uwiera, lub gdy można mieć jakieś korzyści z posadzenia na tronie swoich marionetek. Teraz wystarczy podszyć się pod służby niewygodnego kraju, zaatakować coś u siebie, najlepiej jak będzie to dość głośne i już możemy wysyłać swoich kawalerzystów do walki o “wolność” uciśnionego narodu, w którym panują “terroryści’.

      btw. o Chińczyków bym się nie obawiał, bo Ci akurat mogą dotkliwie odpowiedzieć, a Stany wolą kopać leżącego.

    • Ostatnio kraje-”strażnicy demokracji” potrzebują coraz błahszych powodów do ataku na kraj Doprawdy? Proponuje lekcje historii: https://secure.wikimedia.org/wikipedia/pl/wiki/Prowokacja_gliwicka

    • Fakt, już nie trzeba będzie wysadzać swoich wież w realu, żeby mieć powód do ataku na ‘terrorystów’. Teraz wystarczy eksplozja wirtualna…

      Hehe, jak pisałem to myślałem o Giwicach, a jak przeczytałem co napisałem, to pomyślałem o Nowym Jorku hehe

  6. Hoho, to sobie furtkę otwarli, nie ma co.
    Jakiś obywatel nam przeszkadza? Sprawdzamy mu OS pod kątem edytora tekstu (wiadomo – notatnik pozwala na pisanie szkodliwych batchy, więc haker pełną gębą) i do paki za cyber-terroryzm.
    Jakiś kraj przycina NASZE witryny na firewallach/proxy? Nie możemy tolerować ingerencji w ruch sieciowy, B-52 już startuje.
    Wiem, wiem, naoglądałem się filmów, a oni to robią dla naszego dobra ;)

  7. Moim skromnym zdaniem jest to odpowiedź na publiczne przyznanie się Chin do oddziału hakerów. Oficjalnie USA nie używają terrorystycznych metod (nieoficjalnie prawie na pewno kluczowe elementy posiadają sprzętowy backdoor znany NSA).

  8. Rozumiem, że jak Pentagon stwierdzi włamanie z adresu 172.16.0.64 to zbombarduje organizację IANA, bo to ona figuruje jako “posiadacz” puli adresów! :)

    • Najpierw zbombardują twój dom, bo głupoty piszesz.

    • Nie, bo ja nie nazywam się IANA-BBLK-RESERVED1. Właśnie głupota tamtego komentarza miała nawiązywać do poziomu głupoty władz USA i ich kretyńskich pomysłów!

    • Właściwie, prawie wszystkie adresy IP są oficjalnie własnością ICANN, która jedynie udziela je innym podmiotom.

  9. 1. To całkiem wyraźne ostrzeżenie, że cyber-atak może stać się podstawą do interwencji militarnej (a nie kontr-uderzenia ‘przez emacsa’ :P).
    2. USA zostawia sobie szeroko otwartą furtkę, bo (jak zauważył P.Konieczny) dowody na atak można dość łatwo spreparować. A oskarżany kraj na 101% zaprzeczy, że był atakującym.
    I mamy słowo przeciw słowu… Tyle tylko, że USA jakoś tak chyba najwięcej ma do powiedzenia ;)

  10. Taaa, a potem ruscy wyślą oświadczenie do USA:

    R: “Oświadczamy, że nie mamy nic wspólnego z atakiem hackerów na siedzibę pentagonu”
    A: “Ale my nie mieliśmy ostatnio żadnego ataku… Ej czekaj… WTF?”

    • R: kur… znowu poje… strefy czasowe.

  11. jeśli cyberatak potrafi sparaliżować gospodarkę państwa (vide Korea Płd.) to nie widzę przeszkód w uznaniu tego za akt fizycznej agresji. Długotrwałe i uporczywe blokowanie infrastruktury informatycznej państwa powinno spotkać się z militarną odpowiedzią – tzn. chirurgicznym atakiem na wybrane cele na terenie agresora (jednostki specjalne lub agenci uszkadzają światłowody, centrale, serwerownie). Poza tym pamiętajmy, że tego rodzaju doktryny to część arsenału odstraszania wroga.

  12. Polska też ma oddział cyberarmii. Liczy chyba kilkanaście osób.

    • [quotation needed]? Poza tym, że się pod natowską Estonię podpięliśmy.

    • Jasne ich przywódca to Papa Smerf, a reszta to Muminki, przy czym najlepszy jest Włóczykij, bo od zawsze umiał zachować spokój i nie bał się Buki…

    • Coś więcej na ten temat?

    • Nie sadze ze Polacy maja taki oddzial, polska armia jest uboga.

    • Za dużo matrixa chłopcze, a teraz idź odpal swój Low Orbit Cannon i walcz.

  13. Chłopaki spokojnie. To jest tylko zapowiedź legalnego działania. Ktoś przecież kładł serwery wikileaks jak publikowali te tajne dane.
    Chiny powiedziały, że mają grupę – to teraz USA mówi, że też ma grupę, a jak to u amerykanów patriotyzm zobowiązuje i to infor, milit, econom oznacza zaangażowanie wszystkiego.
    Po prostu chłopaki chcą działać legalnie. Jakby przyszło co do czego i by coś się uszkodziło narażając interesy USA to tak czy siak waliliby rakietami i czym popadnie.
    To na pewno jest furtka do innych działań przy okazji.

    Ktoś coś o dowodach wspominał – po co komu dowody? :D Nie pamiętacie już Saddama i jego rzekomej broni? Tu ściemka, tam ściemka, tu rakietka, tam rakietka i dowody stają się mniej istotne :D

  14. IMO wysyłają popisowy komunikat w stylu “You Pwn us, we’ll pwn you harder. You’ve been warned!” ;)

    Co do furtek – myślę, że do tej pory też nie mieli problemów z ich znajdowaniem. Teraz pracownicy agencji będą mieli lżejszą pracę, bo z domu ;)

  15. Jak dla mnie nie ma się co podniecać – naturalną konsekwencją cyber-wojny jest legislacyjne powiązanie jej z innymi działaniami militarnymi. Pytanie o to, czy jakiś małolat nie sprowokuje wojny jest rodem z Faktu (sorry! nie próbujcie “dziennikarzyć”, w Polsce jest już dość takich “budzących emocje pytań”, choćby ostatni przypał RMF-FM).
    Już bardziej obawiałbym się naszego rządu, który nasyła służby na internautów “niepoprawnych”. Swoją drogą, gdyby nie militrarno-nuklearne zapędy jankesów, kto wie, czy nie musielibyśmy się teraz męczyć z francuskim-potworkiem-protoplastą internetu :P

  16. Żaden powód nie jest wystarczający by rzucać rakietami.

  17. akurat tutaj niebezpiecznik ma racje w interpretacji (nawet jeśli nie, trzeba tak założyć) – bo w końcu “rakieta” (cokolwiek zbrojnego) w losowe miejsce (życzę powodzenia w określeniu adresu fizycznego danego IP w innym państwie) to nie żart.

    Osobiście wyobrażam sobie typowego, zatwardziałego kolesia z wojska który najchętniej wszystko by rozwiązywał atomówką,a to że jednak teraz walka sie przenosi w inne miejsca mu nie do końca odpowiada bo nie trzeba być potęgą militarną by napsocić komuś.

  18. “Brońmy pokoju do ostatniego naboju”
    BTW,zauważyliście jak nabiera na sile szkodliwość fakerów z dnia na dzień i jakie restrykcje usiłują nnakładać na ten interes ludzie władzy?
    Kto zagwarantuje że za kilka lat jakiś błyskotliwy aczkolwiek szlony (jak większość geniuszy) maniak nie odpali zasobów nuklearnych USA niszcząc naszą cywilizację?
    Ta gra robi sie coraz bardziej niebezpieczna.

    • Dlatego trzeba tepic takich jak np Sony do czasu, az rownie blyskotliwi ludzie zaczna byc zatrudniani do dzialow security w waznych firmach/instytucjach.

    • O odpalaniu atomówek przez włamanie z domu był film nakręcony koło 30 lat temu. Jak na razie nikomu się nie udało.

    • A co tu Sony ma do rzeczy? Oni strzelają rakietami, czy udają ataki innych krajów?

    • I tu się panowie rozumiemy,szkoda że na całym świecie jak polsce praca jest przez koneksje a nie przez umiejętności a ci naprawde utalentowani muszą podążać najczęściej nielegalną ścieżką aby zabłysnąć.
      Albo kończy jak pan Jacek Karpiński.
      Tak było zawsze i zapewne jeszcze długo się nie pozbędziemy tego zjawiska.

  19. Jak mawiał Einstein
    “Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.”

  20. W Polsce działa od niedawna takie coś jak Centrum Bezpieczeństwa Cybernetycznego. A to link do źródła: http://wyborcza.pl/1,76842,8801790,Polska_wchodzi_do_cyberochrony.html
    Choć oczywiście nie przeceniałbym jego możliwości oraz powierzonych zadań, przynajmniej przez jakiś czas będzie wypracowywało model działania i zdobywało doświadczenie…;)

  21. Co do małolata to sieci wojskowych owszem raczej nie “zhakuje”, ale co innego np elektrownię albo miejski system zarządzania ruchem (te już są dużo gorzej zabezpieczone). W zasadzie ataki na tego typu instytucje też podobne w skutkach do fizycznych, więc pod “niektóre ataki internetowe” z cytatu dały by się podciągnąć.

    ps a co jak botnet DDOS-a puści?

  22. To może ja postaram się od razu odpowiedzieć :D

    Czy zawsze jesteśmy w stanie dokładnie poznać prawdziwe źródło ataku?
    – Oczywiście nigdy nie ma takiej pewności.

    Jak łatwo będzie kogoś wrobić? np. łącząc się przez Irańskie proxy.
    – Bardzo łatwo.

    Co jeśli atak jest przejawem głupoty jakiegoś małolata, a rząd państwa w którym mieszka nie ma o nim pojęcia?
    – Sprawa zostanie zatuszowana

    Kto będzie decydował, czy odpowiedzieć ogniem?
    – usa powoła specjalną komisję, nad którą będzie mieć kontrolę…

    I wreszcie — co jeśli atakującym będzie Amerykanin?
    – niech zgadnę…

  23. Stany zawsze lubia miec mozliwosc zaatakowania kogos bez pytania onz i jakis scenek z bronia chemiczną/biologiczna. I teraz, nawet jak oni nie beda chcieli hackowac to stany same sie do siebie wlamia przez proxy ;) no i dzieki temu mpzna tez nakladac embarga itp. Wg swojego widzi-misie

    • Czyli zrobią cybernetycznego O.Bina Ladena?
      Uwaga mamy gaz,do nas też już mają po co przyjść.

  24. Hmmm… no to jak teraz gram w Battlefield 2, i ze snajperki położę jakiegoś Amerykanina, którego ojciec pracuje w Pentagonie, to chyba to pod cyber-atak podpada ;-) Co tam snajperka – w sumie to nawet przejęcie flagi może być ryzykowne od strony dyplomatyczno-ekonomicznej. Pozostaje jedynie Pasjans :-D

  25. Jeszcze im mało wojen? Ja rozumiem, że wojna to biznes, ropa i w ogóle, że USA stało się potęgą dzięki WW2, ale bez jaj… Świat serio się na “te wspaniałe, pragnące pokoju Stany” ciągle jeszcze nabiera? Przecież oni wszystko co mają i czym są zawdzięczają wojnom, od początku swojej historii…

  26. O wydarzeniach które się dzisiaj dzieją powstanie kilka dobrych (i mniej dobrych) książek o hakerach :)

  27. I pomyśleć że nawet tereny które dziś nazywają swoimi zdobyli zaborem odsyłąjąc do krainy wiecznych łowów miłujących pokój rdzennych mieszkańców ameryki.
    Plan na przejęcie kontroli nad całym światem nabiera kształtu i niebawem słowa “we are living in america” będą tylko szarą codziennością.
    Będzie jeden naród i pierdyliard stanów a słowo “globalizacja” ….
    …cóż z nim zrobimy?
    Pewien wąsaty pan kiedyś bardziej ekspansywnie usiłował osiągnąć ten cel,amerykanie robią to bardziej skrycie i podstępnie.
    Czy ich plan także spełznie na niczym?
    Czy jak zwykle zabił ogrodnik?
    Tego i innych ciekawostek dowiemy się niebawem.

  28. […] Przed atakami na CIA LulzSec włamało się na webserwer amerykańskiego Senatu oraz opublikowało jego pliki konfiguracyjne. Dodatkowo, atakujący zapytali w swoim oświadczeniu, czy atak ten zostanie potraktowany jako wypowiedzenie wojny, co było ewidentnym nawiązaniem do nowego prawa w USA — por. Rakietą w hackera. […]

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: