22:24
5/2/2017

Zdarza ci się przekroczyć dopuszczalną w mieście 50-tkę? Ostro zahamować? Skrócić sobie drogę jadąc parę metrów pod prąd? Obecnie możesz za to zarobić mandat, tylko jeśli twoje wykroczenie zauważy policjant. Ale już niebawem, za taką niebezpieczną jazdę twój ubezpieczyciel być może podniesie ci składkę za OC/AC. W aplikscji Yanosik właśnie uruchomiono funkcję zachęcającą do wyrażenia zgody na szpiegowmonitorowanie jazdy. Póki co, przyjęto model marchewki, a nie kija. System nagradza za przepisową jazdę i nie karze za wykroczenia.

Ubezpieczyciele chcą wiedzieć, jakim naprawdę jesteś kierowcą

Niedawno pisaliśmy o Cartappingu, czyli o namierzaniu i inwigilacji kierowców przez producentów samochodów za pomocą technologii fabrycznie wbudowywanych we współczesne auta. Teraz okazuje się, że na śledzenie stylu jazdy apetyt mają nie tylko producenci samochodów, ale i firmy ubezpieczeniowe.

Już w ubiegłym roku na konferencji Connected Insurance poruszano temat przekazywania towarzystwu ubezpieczeniowemu informacji o stylu jazdy. Przedstawiono wyniki sondażu, z którego wynikało, że za darmowe ubezpieczenie assistance (42,3% ankietowanych) oraz nagrody rzeczowe/finansowe (38,4%), ankietowani byliby skłonni przekazać dane o ich sposobie jazdy ubezpieczycielowi.

YU! Yanosik sprawdzi jak jeździsz!

Od niedawna ubezpieczenia wspomagane śledzeniem są w Polsce faktem. Ergo Hestia oraz operator aplikacji Yanosik udostępnili ofertę YU! opisaną na stronie Payhowyudrive.pl. Z opublikowanych na tej stronie informacji n wynika, że…

  • oferta przeznaczona jest dla klientów indywidualnych, ale kierowca może budować swoją “historię drogową” jeżdżąc jakimkolwiek samochodem (na przykład służbowym).
  • Kryteria brane pod uwagę przy ocenie stylu jazdy to: jazda w nocy lub w dzień, jazda w obszarze zabudowanym lub niezabudowanym, jazda ekologiczna.
  • Klienci dostają w prezencie urządzenie (tag) do śledzenia konkretnego auta. Może być ono przyklejone w niewidocznym miejscu również po to, by łatwiej znaleźć samochód w razie kradzieży.

Co z prywatnością?

Podczas gdy jednych będą interesować oszczędności wynikające z przystąpienia do monitoringu jazdy i “bezpieczeństwo” wynikające z oznakowania tagiem pozycji swojego samochodu, nas zainteresowały kwestie związane z prywatnością. Zwróciliśmy się z pytaniami do “Yu!” i otrzymaliśmy następujące odpowiedzi podpisane przez “zespół YU!”:

Marcin Maj, Niebezpiecznik.pl: Jak długo przechowywane są dane na temat kierowcy?

Zespół YU!: Dane o stylu jazdy przechowywane są w aplikacji do 30 dni. Dane pozwalające ocenić ryzyko ubezpieczeniowe przechowujemy w formie zagregowanej zgodnie z okresem ubezpieczeniowym tj. do roku czasu.

Czy z danych zebranych w ramach YU! można wywnioskować w jakich miejscach przebywa dany kierowca?

Tak, z danych które posiadamy w ramach całej aplikacji Yanosik można wywnioskować gdzie znajduje się kierowca, bowiem na lokalizacji opiera się fundamentalna funkcjonalność Yanosika (nawigacja, informowanie o zagrożeniach). W ramach YU dokładne miejsca w których bywa użytkownik nie mają w naszej ocenie wpływu na ocenę ryzyka — istotne jest w jaki sposób użytkownik zachowuje się na drodze.

Czy stosowane rozwiązania przewidują jakieś zabezpieczenia dla prywatności np. anonimizowanie danych po pewnym czasie lub przetwarzanie danych do jakichś ogólnych informacji i następnie kasowanie danych źródłowych?

Prywatność naszych użytkowników odgrywa dla nas kluczową rolę. Jedna rzecz to bezpieczna i w pełni profesjonalna infrastruktura serwerowa spełniające najwyższe standardy bezpieczeństwa centrów danych wg certyfikacji ANSI/TIA-942 zarówno pod względem dostępności zasobów i ich chłodzenia (Tier III i Rating 4), jak również bezpieczeństwa przeciwpożarowego oraz fizycznego. Równie istotną kwestią jest dla nas przetwarzanie danych, stosujemy się do wszelkich regulacji prawnych m.in. wytycznych GIODO. Dane które nie są wymagane do prawidłowego działania aplikacji Yanosik są anonimizowane.

Czy dane zbierane w ramach usługi mogą być udostępniane innym podmiotom do celów marketingowych? Kto może mieć do nich wgląd?
Dane użytkownika nie są przekazywane w celach marketingowych do podmiotów zewnętrznych, to Yanosik, będzie prezentował ofertę w aplikacji. Zgoda dla innych podmiotów zewnętrznych wynika z konieczności przygotowania taryfikacji. Dodatkowo dane taryfikacyjne wykorzystywane są dla klientów wybranych przez Yanosika jako bezpiecznych, pozostałe nie są nigdzie przekazywane.

Czy warto?

Wiemy, że większość Czytelników najchętniej zadałaby nam to pytanie. Czy warto coś takiego stosować? Czy to się opłaci?

Dylemat związany z Yu! to dylemat podobny do kwestii zgody na personalizacje reklam albo wykorzystywania bezpłatnych aplikacji. Masz prawo uznać, że warto sprzedać część swojej prywatności za niższe ceny produktów. Pamiętaj jedynie, że to zawsze jest transakcja, w której czegoś się wyzbywasz. Jeśli bardzo cenisz swoją prywatność albo musisz zachować pewne zawodowe (lub małżeńskie) tajemnice, to poddawanie się ciągłemu śledzeniu nie jest najbardziej rozsądne. Nie jest wykluczone, że po dane, które na Twój temat zbiera Yanosik sięgną, przy innej okazji, także służby (np. jeśli zajdzie potrzeba ustalenia, gdzie byłeś danego dnia o danej godzinie). Dotyczy to zresztą różnych aplikacji mobilnych — nie tylko Yanosika.

Oprócz pytania “czy warto?” należy też zadać inne pytanie. Do jakich zmian na rynku to doprowadzi? Dostawcy YU! zapewniają, iż będą doceniać kierowców, a nie karać ich za zachowania negatywne. Czy tak samo będzie to wyglądać za kilka lat? Niestety możemy dożyć czasów, gdy niemal każdy ubezpieczyciel będzie oferował taki model rozliczeń, a ubezpieczenie “bez śledzenia” będzie miało cenę celowo zawyżoną. Scenariusz pesymistyczny, ale prawdopodobny. Z drugiej strony, im mniej szaleńców na drodze, tym lepiej dla wszystkich.

A co Wy o tym sądzicie?

Czy uważasz, że ubezpieczyciele powinni śledzić styl jazdy kierowców?

Zobacz wyniki ankiety

PS. Yu! zdaje się podnosić ryzyko (i cenę ubezpieczeń) kierowcom, którzy jeżdżą nocą. Dusigrosze powinni więc podczas nocnych eskapad korzystać z innej nawigacji, a wręczanego przez Yu! trackera obklejać po zmroku folią aluminiową ;)

Aktualizacja 6.02.2017, 22:51

W artykule w 2 miejscach doprecyzowano, że urządzeniem które zbiera dane na temat stylu i/lub jazdy kierowcy jest smartphone z  aplikacją Yanosik oraz opcjonalnie tag/beacon (zwany Yu trackerem).

Przeczytaj także:

75 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Powstaje też inne pytanie. Czy ubezpieczyciel, wiedząc o niebezpiecznym stylu jazdy, o przekroczeniu prędkości np o te 50km/h, o jeździe pod prąd itp. ma obowiązek poinformować o tym Policję?
    Czy wiedząc o niebezpiecznym stylu jazdy i niepoinformowaniu Policji, będzie mógł być pociągnięty do odpowiedzialności, w przypadku gdy dojdzie do wypadku śmiertelnego?

    • Ostrzeganie przed kontrolą drogową też jest wykroczeniem. A do czego służy Yanosik? :)

    • Kiedyś coś obiło mi się o uszy, że tomtom wyjawiał dane dotyczące prędkości policji

    • Bazując na http://www.infor.pl/prawo/prawo-karne/swiadek/270483,Czy-niezawiadomienie-o-przestepstwie-jest-karalne.html można by stwierdzić, że szaleńcza jazda może podpadać pod sprowadzenie zdarzenia zagrażającemu zdrowiu wielu ludzi. Więc teoretycznie posiadacz takich informacji może odpowiadać karnie za nie poinformowanie policji.

      A co do “Ostrzeganie przed kontrolą drogową też jest wykroczeniem” to odnosisz się bodaj do ostrzegania światłami? Bo jeśli tak to ta interpretacja jest bardzo wątpliwa prawnie bo jedyne czego nie można to nadużywać świateł długich. Nikt nie broni ostrzegać przed np. niebezpiecznym odcinkiem drogi ;)

    • Tylko czekać kiedy państwo wprowadzi niższe stawki podatków dla osób oddających szpik , czy dla tych co zgodzą się zaczipować jak zwierzęta , albo podzielą się DNA.
      Nie będziesz współpracował to damy ci 40% podatek.
      W taki łatwy sposób można sterować masą :), a Polacy jak to Polacy zawsze biedni to na pieniądze polecą …
      Trochę śmieszne jak to możliwe że w Polsce 38 milionów obywateli daje się szmacić przez 460 posłów no dobra nie policzyłem jeszcze policji , wojska, urzędników i prezydentów miasta :)
      Według mnie wszystko do ogarnięcia.

    • Szpik możesz odliczyć sobie od podatku, czip nosisz w kieszeni i rząd może sobie zaglądać w razie konieczności. Testy DNA muszą jeszcze stanieć (już są tańsze niż przechowywanie próbki) żeby masowe testy były tego warte. W sumie niewiele można z tego wyciągnąć dla typowej osoby. Dane demograficzne? Bo kryminał, ojcostwo i podatność na choroby są raczej dla specyficznych osób.

    • 1. Sprawdź, czym zagrożone jest niewykonanie obowiązku polegającego na zawiadomieniu o wykroczeniu/przestępstwie,
      2. Powiadamiając policję należy być świadkiem – w szczególności, wskazać, kto kierował. Operator systemu wie tylko tyle, że jego urządzenie jechało samochodem, którego kierowca (kto?) prawdopodobnie (kontratypy) złamał przepisy ruchu drogowego. Operator takiego systemu nie jest fotoradarem, dla którego stworzono przepisy (wskazywanie kierowcy – przynajmniej było zdjęcie).

      Zatem w obecnym stanie prawnym NIE MOŻNA dostać mandatu na podstawie zapisów tego typu. Zresztą wystarczy sobie przypomnieć, jakie były problemy z ukaraniem pewnego kretyna ścigającego się po Warszawie, mimo że sam publikował filmy z wydłużania swojej fujarki.

    • B
      Mówimy o dużych zniżkach powiedzmy 50%. Sam szpik za granicą kosztuje kilkaset tysięcy zł, płacą za krew nawet 1000 zł ( oczywiście w PL oddajesz wszystko za darmo)

      Ja to widzę tak najpierw państwo podnosi opłaty na “X” usługę następnie proponuje alternatywę i jak się nie dostosujesz to płacisz wyższe opłaty.
      To samo teraz się dzieje z OC – podnieśli opłaty by później zaproponować łaskawie niższe w zamian za śledzenie .

      DNA – wady genetyczne + elektroniczna kartoteka chorych – raj dla ubezpieczyli .
      Można wykorzystać bazę DNA do wyizolowania najlepszych osobników do stworzenia idealnej rasy ludzkiej.

      Ten czip o którym piszesz można z kieszeni wyjąc ( ten pod skórą już raczej nie).
      Niestety w Polsce i nie tylko w Polsce rządzą korporacje , a obywatel jest tylko zwykłym pachołkiem , który właściwie nie wiadomo dlaczego daje sobą pomiatać .
      To urzędnicy, powinni się bać obywateli ,a nie na odwrót

    • @eltona:
      >Nie będziesz współpracował to damy ci 40% podatek.

      o kurde, taki niski podatek to marzenie!

      aktualnie praca jest wyzej opodatkowana (biore pod uwage DG, nie znam sie na umowie o prace)

      potem jeszcze wchodzi placanie podatkow przy kupowaniu (zazwyczaj 23% vat)

    • dzek
      Mylisz pojęcia:
      Pensja brutto składa się z :
      składkę na ZUS, czyli ubezpieczenia emerytalne, rentowe, chorobowe,
      składkę na NFZ, czyli ubezpieczenie zdrowotne,
      zaliczkę na podatek dochodowy (podatek od uzyskanych dochodów płaci każdy bez wyjątku, także osoby zatrudnione na umowę zlecenie czy umowę o dzieło).
      Faktycznie po zliczeniu tego będzie sporo , ale to nie jest tylko podatek .

      Gdyby nie było tego obowiązku to nie miałbyś emerytury , renty itd. i byłby za 40 lat płacz , domaganie się od państwa socjalu.

    • @Piotr Konieczny
      Panie Piotrze ostrzeganie przed kontrolą drogową nie jest wykroczeniem. Wykroczenie stanowi używanie urządzeń informujących o działaniu sprzętu kontrolno pomiarowego policji, a tego Yanosik nie robi.

    • Nie mają obowiązku tego podać, ponieważ dane zbierane w ten sposób nie stanowią dowodu. Nagranie wyraźnego wykroczenia, typu przejazd na czerwonym świetle czy wymuszenie pierwszeństwa jest proste do udowodnienia. Jednak z prędkością tak łatwo nie będzie. Urządzenia do pomiaru prędkości, na podstawie których można wystawiać mandaty, muszą być zatwierdzone przez odpowiedni urząd i uzyskać homologację. Można więc przypuszczać, że tego typu dane mogą być dla policji przydatne jedynie w tym zakresie, by ocenić gdzie postawić patrol z radarem.

  2. Moim zdaniem nie warto. Pojeździłem trochę z tym śledzeniem i wynik miałem bardzo ECO. Wysokość składki nie różniła się od tej wyliczonej na stronie. Na tę chwilę dajemy więcej niż otrzymujemy w zamian.

  3. A co gdy kierowca popełni wykroczenie a ja jestem pasażerem?

    • Współudział ;)

  4. Podasz podstawę prawną tego, że ostrzeganie przed kontrolą jest wykroczeniem?

  5. A mnie zaś ciekawi, czy trackera będzie można tak oszukać, żeby przekazywał tylko te dobre dane (tzn. prędkość odpowiednią, jazda tylko w dzień itp…)

    • No raczej nie inaczej :D Ale trza być technicznie ogarniętym ;)

  6. Na pytanie o ochronę prywatności: PR-owa papka o chłodeniu serwerów. Jest lepszy wyznacznik tego, że od firmy należy trzymać się z daleka?

    Tu są dwie wzajemnie prostopadłe zagadnienia dotyczące prywatności i jedno z nich budzi istotnie większe obawy niż drugie. Śledzenie stylu jazdy i zbieranie informacji o konkretnych działaniach. „Styl jazdy” to zagregowane dane statystyczne. Sprowadzają się do usadzenia kierującego na jakiejś skali. Nic nowego. Wszystkie firmy ubezpieczeniowe już teraz to robią, bez żadnych urządzeń w samochód: w oparciu o informacje na temat kolizji. Jeśli ktoś uważa, że jego prywatność nie jest naruszana przez wiedzę o tym, że kogoś stuknął, to nie powinien mieć też większych obaw przed *prawidłowo* skonstruowanym systemem zbierającym dane o stylu jazdy. Do „prawidłowo” zaraz wrócę.

    Druga kwestia to śledzenie rzeczy takich, jak pozycja samochodu. Rodzi się pytanie: po co firmie ubezpieczeniowej wiedza, gdzie dokładnie znajdował się samochód w danym momencie? Ustalenie, czy jest na takiej lub innej klasie drogi? Przy możliwościach obecnej technologii to można rozwiązać bez wysyłania czegokolwiek z urządzenia w samochodzie. Jako dowód w sprawie sądowej pomiędzy klientem a firmą? Można trzymać w urządzeniu lub, jeśli ubezpieczyciel chce zaoszczędzić na kosztach sprzętu, szyfrować kluczem samego użytkownika i dopiero w tej formie zbierać. Tutaj mamy już do czynienia z rażącym naruszeniem prywatności. Oczywiście nie większym niż w przypadku używania telefonów komórkowych, ale tutaj nie ma to uzasadnienia.

    Wracając do „prawidłowo skonstruowany”: tak patrzę na listę branych pod uwagę parametrów i mnie skręca. Od kiedy eco-driving ma związek z bezpieczeństwem? Kto ustala, jakie cechy stylu jazdy są „eco”? Zużycie paliwa? No to super… wygrają ci, którzy jadą 100km/h 1m za ciężarówką. Szybkość? To co? Zrobimy 30km/h na autostradzie? Jazda w nocy? Znaczy się jeśli Kowalski jest świetnym kierowcą, ale musi jeździć w nocy, to oberwie za to, a sąsiad wciskający się na gazetę między samochody za dnia będzie promowany? Hamowania? Znaczy się przejeżdżamy pieszym po nogach na przejściach, żeby nie zaliczyć ujemnych punktów? Nie mam nic przeciwko ocenie stylu jazdy i dawaniu za to zniżek (szczególnie w Polsce, gdzie większość kierowców nie radzi sobie z kierowaniem samochodem), ale należy najpierw opracować model zoptymalizowany nie tylko pod obniżenie kosztów ubezpieczyciela, ale także zapewniający dużą zgodność z rzeczywistością.

    • “po co firmie ubezpieczeniowej wiedza, gdzie dokładnie znajdował się samochód w danym momencie”

      – żeby wiedzieć, jakie tam obowiązuje ograniczenie prędkości?

      “Jako dowód w sprawie sądowej pomiędzy klientem a firmą?”

      – tak, sprawie sądowej między reptylianami a szarakami. O jakim sporze w ogóle mówisz?

      “Tutaj mamy już do czynienia z rażącym naruszeniem prywatności. Oczywiście nie większym niż w przypadku używania telefonów komórkowych, ale tutaj nie ma to uzasadnienia.”

      – ma zdecydowanie większe uzasadnienie – to ubezpieczyciel szuka korelacji pomiędzy ryzykiem a wszelkimi innymi sprawami. Wszelkimi – może uznać, że będzie inaczej traktował samochody w innym kolorze, a może także uznać, że będzie inaczej traktował kierowcę parkującego samochód w miejscu, gdzie jest podwyższony odsetek kradzieży/dewastacji (dzisiaj np. deklarujesz, czy samochód jest garażowany). Może również uznać, że kierowca jeżdżący 50 km/h po autostradzie nie umie jeździć i również należy mu podnieść stawkę.

      I pamiętaj – nie masz obowiązku korzystania ani z tego, ani z komórki.

      “Od kiedy eco-driving ma związek z bezpieczeństwem?”

      – dokładnie od momentu, w którym taka korelacja wyjdzie po przebadaniu odpowiednio dużej próbki statystycznej.

      “Kto ustala, jakie cechy stylu jazdy są „eco”?”

      – statystyka. To się liczy, nie zgaduje. Ale żeby policzyć, najpierw muszą takie dane zebrać. Ale równie dobrze może sobie ustalić to prezes ubezpieczalni – bo mu wolno.

      “należy najpierw opracować model zoptymalizowany nie tylko pod obniżenie kosztów ubezpieczyciela, ale także zapewniający dużą zgodność z rzeczywistością”

      – zapewne w jakichś totalitarnych utopiach ktoś by tworzył “poprawny model”, ale tak długo, jak mamy wolny rynek, to może byś pozwolił, aby prywatne firmy same sobie ustalały algorytmy oceny ryzyka? Czy może w bankach też chciałbyś zainstalować Jedyny Poprawny System Oceny Ryzyka Kredytobiorcy? Nie podoba się oferta, jaką dostaniesz na podstawie swojej oceny, idź do konkurencji. A jeżeli wszyscy na rynku uznają, że jesteś wariatem na drodze, to może czas zaopatrzyć się w siodło?

      Problem jest zupełnie gdzieś indziej – w system zaopatrzą się jedynie ci, którzy nie jeżdżą ryzykownie, więc próbka nie będzie reprezentatywna. Skrzywienie będzie w stronę “bezpieczniejsi”, więc po prostu cała reszta dostanie po kieszeni. Czyli z jednej strony niby nie musisz (tak jak posiadać komórki – co pisałem wyżej), z drugiej bez tego będziesz dopłacał. Ale to jest problem natury akademickiej – korelacje nie będą idealne, natomiast skutki społeczne będą jak najbardziej pozytywne – podniesienie bezpieczeństwa fizycznego na drogach.

    • @mpan Pytałeś Lokalizacje samochodu można wykorzystać w prosty sposób, na przykład gdy dojdzie do zdarzenia nawet nie z twojej winy, ubezpieczyciel na podstawie zebranych danych może na przykład stwierdzić że chwilę przed zdarzeniem jechałeś zbyt szybko tym samym przyczyniając się do powstania szkody i odmówić wypłaty odszkodowania , a potem będzie cię czekać długa batalia w sądzie o należne ci odszkodowanie. Także zanim zdecydujecie się na takie oferty warto i na to zwrócić uwagę.

    • @Misiakowy: ale to samo można zrobić bez przesyłania danych do ubezpieczyciela. Nawet lepiej, bo zamiast „wygładzania” lokalizacji z GPS i mierzenia szybkości z dłuższego odcinka ma się precyzyjne odczyty bezpośrednio z systemu pojazdu. Zatem nadal nie widzę żadnego uzasadnienia dla takiego rozwiązania.

  7. Yanosik strasznie zjada baterie.

    • I ma tragiczny UI

    • UI moim zdaniem jest ok, mapa jest bardzo slaba ale juz zrobili nowa niestety tylko dla androida 6
      Baterii moim zdaniem zjada malo, na pewno duzo mniej niz google maps. 2h podrozy bez ladowania i zeszlo mi z 80% do jakis 45%. Dla odmiany przy przegladaniu fb z aplikacji juz by mi sie dawno wylaczyl.

    • Nowa mapa działa również w starszych Androidach. Wystarczy przełaczyć w opcjach. Owszem, pokaże się ostrzeżenie, ale można je zignorować. Nie jest wymagany reboot ani zainstalowanie nowego Yanosika.

  8. Ten “tracker” wygląda jak zwykły beacon BLE. Zgaduję, że jego głównym zadaniem jest pomóc aplikacji zainstalowanej na komórce stwierdzić, kiedy tak naprawdę jedziemy samochodem. Przy okazji to świetny prezent dla zarządów dróg, które mierzą ruch pojazdów słuchając WiFi i BT.

    A na odnalezienie zgubionego auta będzie można liczyć dopiero, gdy znaczna część populacji będzie miała zainstalowaną ich aplikacji i włączoną obsługę beaconów. Czyli… nigdy?

  9. Panie Piotrze, Yanosik NIE OSTRZEGA przed kontrolami tylko podaje hipotetyczne miejsca kontroli i lokalizację fotoradarów (a nie czy jest czynny czy nie)! A to ogromna różnica.

    • Zgodnie z prawem nie ma żadnej różnicy – jedno i drugie jest legalne :P Nie ma żadnych przepisów mówiących, że ostrzeganie przed kontrolą drogową jest wykroczeniem, często w niektórych miejscach po to wręcz są robione “kotrole”, żeby kierowcy o nich wiedzieli i zwalniali w określonym miejscu.

      Jedyne co jest niedozwolone, to nadużywanie świateł (art. 29.1.2 Kodeksu Drogowego) i właśnie za złamanie tego przepisu odpowiadają kierowcy którzy mrugają drogowymi żeby ostrzec przed kontrolą.

  10. “Zgoda dla innych podmiotów zewnętrznych wynika z konieczności przygotowania taryfikacji.” Jeżeli musisz zgodzić się na marketing od innych podmiotów to cała oferta odpada natychmiast.

  11. Podobną funkcjonalność oferuje Naviexpert do spółki z Link4. Tylko, że oni oficjalnie nie przyznają się do wpływu stylu jazdy na wysokość ubezpieczenia. Ale zamiary takie były.

  12. Tylko kwestią czasu jest to by obecność “czarnej skrzynki” w samochodzie była ustwawową koniecznością do rejestracji samochodu. Takie czarne skrzynki są już instalowane w dużej części nowych samochodów. Później prawnie, udostępnienie czarnej skrzynki będzie prawnie wymagane przy wypadku / kolizji.
    No i na koniec bez tego nie będzie możliwości zawarcia ubezpieczenia samochodu…

    Po mału, systematycznie, ale tak będzie…

    • Czarna skrzynka w samochodzie, to zupełnie co innego niż on-line śledzenie poczynań kierowcy. Oczywiście o ile ona nie będzie zapisywać danych “od początku świata”, a co najwyżej od początku podróży, oraz nie będzie tych danych udostępniać zdalnie.
      Powiedziałbym nawet, że w takiej formie miało by to całkiem spory sens i nawet obrońcy prywatności mogli by coś takiego przełknąć.

  13. “Ostrzeganie przed kontrolą drogową też jest wykroczeniem”

    Hę? Chyba nie chodzi o samo ostrzeganie tylko o używanie świateł bez uzasadnionego celu. Ostrzeganie metodami typu aplikacja jest legalne i nie jest wygroczeniem.

  14. Inwigiloparanoicy – pomyśleliście może o możliwości:
    1. wyłączenia telefonu,
    2. zostawienia telefonu w domu,
    3. pozostawieniu waszego trackera w autobusie komunikacji miejskiej?

    Działanie systemu jest bardziej psychologiczno-statystyczne, niż techniczne: jadę spokojnie, bo w przeciwnym wypadku MOŻE to mieć konsekwencje finansowe. Istotne w tym jest wysokie prawdopodobieństwo kary – ludzie na codzień potrafią ryzykować życiem w samochodzie, bo z racji małego prawdopodobieństwa wypadku (“tyle już jeżdżę i nic mi się nie stało”) wiedzą, że “to się przytrafia tylko innym”. Efekt znany od lat i przebadany na wszystkie strony – za każdym razem, gdy komuś się “upiecze”, będzie bardziej skłonny zaryzykować kolejny raz.

    Tak na prawdę, gdyby zamiast 24 punktów karnych od policjanta, samochody same potrafiły naliczać mikropunkty, na drogach byłoby dużo bezpieczniej. I wcale nie musiałoby się to wiązać z karą finansową, samochód mógłby ograniczać maksymalną prędkość kierowcy, który zbiera punkty – zebrałeś 12, nie pojedziesz szybciej niż 80 km/h, przy 24 masz 50 km/h i samochód odmawia wjazdu na drogi ekspresowe i szybsze. Taki sam mechanizm mógłby działać dobrze z alkomatem – masz 0,15 promila, 80 km/h i koniec, przy 0,25 promila 50 km/h, przy 0,5 promila prędkość spacerowa (15 km/h) z ograniczeniem zasięgu do 10 km w kierunku domu;)

    Ale wiemy doskonale, że mandatami łata się budżet, więc tak nie będzie nigdy.

    • Taki system ograniaczania prędkości jest moim zdaniem całkowicie niedopuszczalny. Stwarza niebezpieczeństwo na drodze. Weźmy np. trase z miejscowości A do B – 50km. Ruchliwa droga z ograniczeniem 90km/h. Jeden samochód jedzie 80km/h. Zaczynają najeżdżać na niego inneg auta, robi się sznur samochodów, które nie mogą sprawnie wyprzedzić tego jednego ograniczonego punktami. Pojawiają się kierowcy śpieszący się, zdenerwowani itp. zaczynaja wyprzedzać “na trzeceigo”. Czy tak jest bezpieczniej?

    • Najbezpieczniej będzie wtedy gdy wszędzie damy ograniczenie do 30, każde światło będzie czerwone, a twoje auto nie odpali w ch…wą pogodę.
      Tylko czy o to chodzi?

    • “samochody same potrafiły naliczać mikropunkty”.
      “samochód odmawia wjazdu na drogi ekspresowe”…

      Taki samochód byłby bardzo skomplikowany.
      Ale można zastosować prostsze i tanie urządzenie, dzięki któremu kierowcy jeździliby bardzo, bardzo ostrożnie:
      kilkunastocentymetrowy, stalowy szpikulec na środku kierownicy.

      Kierowca porządnie by przeanalizował, czy opłaca mu się przyspieszać, czy nie zacząć szybciej zwalniania, wyłączyłby komórkę, nie bawiłby się radyjkiem jak głupi itp.

      Proste urządzenia bywają bardzo skuteczne. :)

    • @ gotar
      Tak. A jak masz 0,7 promila to lodówka głosem Borewicza mówi, żebyś wypie…lał z domu pijaku jeden. A jak będziesz pijany w 3,4 litery to nawet super trzeźwy prokurator twoim samochodem cię do domu nie odwiezie, bo samochód powie, że wie lepiej.
      Ale tak w ogóle to z której dystopii jesteś?

  15. Mnie ciekawi w jaki sposób aplikacja ma ocenić, że np. nagłe hamowanie wynikało z tego, że drogę zajechał mi inny kierowca, kot przebiegł przed maską, albo omijałem dziurę w jezdzni.

  16. Chyba jesteście wszyscy na maksa przewrażliwieni z tym sledzeniem ;p nasze dane i bez tego wszędzie fruwają: google, facebook, android, aplikacja do płatności mobilnych ;p yanosik chociaż daje coś w zamian

    • To dlaczego Jakub nie podpisujesz się nazwiskiem w komentarzach?

    • Mogę się podpisać jako Jakub Nowak i co to zmienia? Na fejsie mogę być jako Jakub Malinowski. Mogę się też nazywać Allah Rahim, ale nie wiem co to zmienia ;p Jesli gdzieś podaję swoje dane, to dlatego, że mam powód. tutaj najwyraźniej go nie ma. Yanosikowi dałem dane, bo chcę zobaczyć ofertę i mnie to nie boli. Jak ma oc w PZU, to pewnie moje dane zostały już sprzedane w 30 innych miejsc, więc co to za rożnica yu, pzu, link4 itp…

  17. To czekamy na klienta offline aplikacji YU! który podróżuje bez wychodzenia z domu (✌ ゚ ∀ ゚)☞
    Swoją drogą, co za bzdura. Czy lata bezszkodowej jazdy nie są wystarczającą przesłanką mówiącą o ryzyku ubezpieczeniowym?

  18. W UK tzw. “smart box” jest bardzo popularny wśród firm ubezpieczeniowych. Znajomy z racji “oszczędności” zdecydowal sie na ten tracker gdy kupował ubezpieczenie. Po kilku dniach zjawił się monter i zainstalował to urzadzenie w samochodzie. Od tego czasu znajomy jeździ na smyczy – bardziej niż przepisowo. Zysk ? Od 5 do 10% extra zniżki na ubezpieczenie na kolejny rok. Nie jest to dużo a pilnować musi się bardzo. Jeśli chodzi o prywatność to akurat w UK gdzie niemal wszędzie jest CCTV i skanery rchu drogowego jest to kolejna cegiełka w piramidziee inwigilacji.

    • Jak ubezpieczałem w UK auto trafiłem na dwa rodzaje blackboxów: jeden mierzy milaż (przy ubezpieczeniu deklarujemy ile zrobimy mil rocznie, przy przekroczeniu tego są kary np 2 pensy za mile), a drugi faktyczny styl jazdy. Przy tym drugim rodzaju w umowie jest opcja, że np przy 3krotnym przekroczeniu prędkości o 10m/h anulują ubezpieczenie, albo ograniczenia co do objęcia ubezpieczeniem (np problemy przy wypadku w drodze do pracy jeśli dojazd do pracy nie został zadeklarowany w umowie ubezpieczenia). Blackbox realnie pozwala zaoszczędzić 10 do 15%, ale jest to gratka właściwie tylko dla młodych kierowców (tutaj: prawko mniej niż 2 lata i/lub wiek <25 lat), doświadczonym się nie opłaca.

      Jedynym problemem widzę tutaj, na bazie obserwacji z UK, wykluczenie części kierowców przez danie im niebotycznej ceny na ubezpieczenie. I tak, jeśli masz pecha i brałeś udział w wypadku, niech np jakiś koleś rąbnie w Ciebie wyjeżdżając z podporządkowanej ze znakiem 'stop' a jego ubezpieczalnie będzie spowalniać proces, to masz "nieustalony udział w wypadku" (claim – in progress, tam ubezpieczalnie ustalają kto był winny) i dopóki się nie wyjaśni bulisz gruuubo za ubezpieczenie… Wiem co mówię.

  19. W stanach model śledzenia i uzależnienia wys. ubezpieczenia od danego kierowcy funkcjonuje od dawna. Im więcej np. mandatów tym droższe ubezpieczenie, a nowe samochy mąją zamontowany gps to zbierania danych o prędkości.

  20. Tak jest w UK. Ubezpieczenia z “Black Box`em” są tańsze.

  21. Gdyby algorytm był publiczny, to może bym się zdecydował. A tymczasem nie wiem jak jeździć, żeby dostać zniżkę… może dostanę zwyżke, bo jeżdżę w nocy (bo dzieci wtedy śpią i nie dekoncentrują kierowcy) albo w gęstym ruchu miejskim (bo akurat tu mieszkam i nie mam wyjścia).

    System przydzielania zniżek za ‘bezszkodowość’ jest niestety ułomny – nie odzwierciedla rzeczywistego ryzyka i promuje cwaniactwo. Czym innym jest poważna kolizja na skrzyżowaniu, czym innym obcierka na parkingu, ale liczone są tak samo. Na przykład obtarłem komuś zderzak podczas parkowania (jak się okazało – sąsiadce) i przyznałem się, dostała odszkodowanie, ale niestety jestem stratny na składce w taki sam sposób, jakbym szarżował i rozwalił komuś auto kompletnie. Gdybym się nie przyznał, nie byłbym stratny – to promuje nieuczciwość. Gdyby zniżka była zależna od kwoty wypłaconych odszkodowań, a nie od liczby zgłoszonych zdarzeń, może byłoby sensowniej.

    • @Malgond:
      O tym właśnie pisałem w swoim komentarzu. Ale mylisz się, co do nieprawidłowości działania algorytmu. On zapewne działa nadzwyczaj dobrze, tylko że z celem innym niż twój: maksymalizacji zysku ubezpieczyciela. Przycierki na parkingu są dla niego równie wielkim problemem, co skasowanie samochodu. Dlatego też mija się z celem uzależnianie zniżki od wypłaconej kwoty — nagradzani byliby ci, którzy powodują największe koszty.

      Dlaczego nazywasz nieuczciwością unikanie utraty zniżek? Co w tym nieuczciwego, że zamiast używać ubezpieczenia, dogadałbyś się z sąsiadką i zapłacił jej za naprawę bezpośrednio?

  22. Używam Yanosika, co robić?
    Z tego co widzę, w aplikacji trzeba dodać pojazd skanując kod z dowodu. Pomimo, że tego nie zrobiłem to wyświetlane są wszystkie statystyki z moich ostatnich podróży, więc informacje i tak są gromadzone, oraz przypisywane do mojego konta w Yanosiku. Konto jest fake’owe, ale czy to problem aby połączyć je z zarejestrowaną kartą sim, kontem na fb czy gmail’em?
    Czy nie dodanie pojazdu jest równoznaczne z nie korzystaniem z YU! ?

  23. Głównym problemem jest opiekuńcze podejście i wynikające z niego narzucenie obowiązku ubezpieczenia się. Nikt nie pomyśli, że chcę odpowiadać swoim majątkiem. Jak tak dalej pójdzie to będziemy się ubezpieczać od bycia potencjalnym przestępcom i pasuje do tego ta sama argumentacja co do obowiązku posiadania OC. Celowe zawyżanie stawek zwykłego OC jest możliwe jeśli są/będą spore utrudnienia w zakładaniu firm ubezpieczeniowych lub wręcz istnieje ich kartel (powstał ze względu na regulacje).

    • @M.
      Jeśli posiadasz majątek wystarczająco duży, by pokryć szkody, to po prostu załóż firmę ubezpieczeniową i sam się w niej ubezpiecz. Z czym masz problem?

      To nie tobą ktokolwiek się opiekuje, tylko twoimi potencjalnymi ofiarami. Obowiązkowość ubezpieczenia OC dla kierowców jest nie dlatego, żeby chronić twoje pieniądze, tylko żeby zagwarantować poszkodowanemu ich wypłatę.

  24. Hahahahahahahaha. Napisalbym jeszcze z milion ” ha” ale mi sie nie chce. “jak sie nie przekaze informacji o szalenczej jezdzie zagrazajacej zyciu lub zdrowiu innych ludzi to mozna odpowiadać za to karnie” że co? A moze za wspoludzial od razu? Jak wariat rozbije samochod i kogos przy okazji potraci to przeciez policja jezdzi iszuka kto przechodzil wtedy w ten dzien i zamyka w więzieniu. taaa jasne. A przeciez yanosik to instytucja wielkosci CIA. Ma tysiace pracownikow i kazdy z nich bada kazdego uzytkownika o kazdej porze i kazdego analizuje z osobna. A potem pasazerowie autobusu bija wszystki brawo. Odstawcie tabsy ktore bierzecie albo bierzcie polowe.

  25. Czy są jakieś przeszkody, żeby tworzyć ocenę lokalnie, na telefonie a do ubezpieczyciela wysyłać tylko ją? Przecież nie trzeba tutaj agregować informacji o tym jak jeżdżą różni kierowcy na danym odcinku a jedynie jak jeździ ubezpieczany. Na takie coś chyba zgodziłoby się więcej osób.

  26. Już dziś w kablówce czy za telefon płaci się dodatkową opłatę za brak zgód marketingowych. Prywatność staje się powoli luksusem i przywilejem, a nie standardem.

  27. Moim zdaniem pomysł jest ok, najważniejsze, żeby był wybór. Ale niestety chyba kwestia czasu, aż go nie będzie. Bo po 1sze cała branża zapewne jest globalnie w rękach kilku ludzi. A po 2gie większość ludzi, którzy nie będą chcieli skorzystać ze śledzenia zapewne nie jeździ tak przepisowo. Więc z automatu ich ceny będą musiały być duuuuużo wyższe, bo i ryzyko wypadku wyższe. Ale z drugiej strony kwestią czasu są też autonomiczne auta.. A chciałem krótki komentarz napisać :/

    • Oczywiście znów argumentacja : nie chcesz być śledzony więc pewnie coś ukrywasz. Ja prdole co za niewolnicy

  28. abonament telefoniczny – proszą o dane osobowe, konto w banku to samo. Yanosik prosi o to samo itd. Te dane nigdzie dalej nie idą. Chcesz mieć prywatność nie miej telefonu internetu. W czasach tak rozwiniętej technologii nie dziwią takie praktyki.
    Korzytam z yanosika

  29. model “marchewki” polega na tym, że ubezpieczenie jest tańsze. później też będzie można sobie “wybrać” ubezpieczenie śledzone=”tańsze” (czytaj normalna cena) oraz nie śledzone=”zwykłe” (czytaj normalna cena + 1000 pln w celu odebrania ochoty na fanaberie)

  30. Ciekawe kto więcej na tym zyskuje: kierowcy dostający szansę na tańsze ubezpieczenie, czy firma, dla której kierowcy rezygnują z prywatności? Moim zdaniem te informacje są zbyt dużo warte, żeby je tak po prostu udostępniać. W dodatku fakt, że jakaś firma/firmy/służby wiedzą przez cały czas gdzie w danej chwili przebywam jest jak dla mnie trochę straszny.

  31. Bardzo dziękuję niebezpiecznikowi.pl za obszerną odpowiedź na moje pytania (https://niebezpiecznik.pl/post/cartapping-sledzenie-i-podsluchiwanie-samochodow-na-ktore-kierowcy-sami-sie-zgadzaja/#comment-622504) pod artykułem o Cartappingu.
    Warto pytać:)

  32. Niewola ekonomicza prowadzi do poddania się szpiegowaniu!
    B. wysoka cena produktu (ubezpieczenie) -> klienci muszą używać podstawowego produktu (samochód) -> poddadzą się szpiegowaniu aby obniżyć koszty użycia (pewnie jeszcze część powie ze świetny pomysł bo przecież jest taniej).
    Co za poebany teoretyczny kraj niewolników!

  33. @Jarek
    A co z kierunkowskazami?

  34. Na cenę ubezpieczenia ma wpływ przede wszystkim kod pocztowy właściciela. Brane są tez pod uwagę miejsca parkowania nocą, przebieg itp. Pytanie co zrobi ubezpieczyciel jeżeli miejsca nie będa się zgadzać.

  35. “W stanach model śledzenia i uzależnienia wys. ubezpieczenia od danego kierowcy funkcjonuje od dawna. Im więcej np. mandatów tym droższe ubezpieczenie, a nowe samochy mąją zamontowany gps to zbierania danych o prędkości.” -> miedzy innymi federalny zakaz czegoś takiego ma w programie Donald Trump ;) Więc raczej się nie spodobało i długo nie będzie już praktykowane – przeprowadzono bojkot firm korzystających z takich danych. Również w wielu Stanach problemy przez takie urządzenia ma Tesla – jeśli klient sobie zażyczy, muszą mu wymontować skrzynkę. A w przypadku Tesli bez niej wariuje autopilot, tempomat i wiele innych.
    Poza tym – w większości st
    Co do samego pomysłu:
    Jaką mam gwarancję, że dane odnośnie tego gdzie się przemieszczam nie zostaną wykradzione ? Bo na to, że będą udostępnione firmom 3cim muszę się zgodzić podpisując umowę ? I tutaj problem – prowadzę własną działalność, wszystko jedno jaką. Kupuję towar od Pana X. Zaczyna podnosić ceny – jadę porozmawiać z Panem Y, czy nie da się kupić taniej. Nie chcę, żeby Pan X się o tym dowiedział – zatrzyma np. dostawę, zasłaniając się jakimiś problemami, zapłaci mi odszkodowanie, ale i tak zanotuje duże straty wynikające z braku towaru. Wiem, że to bardzo wydumany przykład, ale chyba obrazuję to o co mi chodzi.
    Kolejna sprawa – kumpel dostał mandat – jechał na Mazury. Zatrzymanie – oprócz policji w radiowozie 2ch karków, którzy “donieśli”, że przeprowadził wcześniej bardzo niebezpieczny manewr wyprzedzania. Kumpel dostał mandat, w między czasie nagrał telefony od jednego z Policjantów, w których tamten proponował nieoficjalną “ugodę”. Sprawę zgłosił do wydziału wewnętrznego Policji. Ciągnie się już kilka lat – głównie o to, czy nagranie w jego telefonie (jakaś apka na androida) może być użyte w sprawie, czy nie. Jeśli tak – tamten gliniarz jest skończony. Kumpel od początku procesu miał same problemy – praktycznie non stop kontrole drogowe. Ustało na jakiś czas, kiedy zgłosił “kradzież” tablic rejestracyjnych. Po jakimś czasie, problemy wróciły.
    Teraz pomyślcie, co miałby koleś, gdyby istniał dostęp do danych o pozycji jego auta 24/7 ? No litości – nasza władza i służby wielokrotnie wykazały, że nie należy obdarzać ich zbytnim zaufaniem :) Chcecie dobrowolnie rozszerzyć ich przywileje ?

  36. A jak by ten transmiter do śledzenia zostawiac w domu?… ;)

  37. Generalnie jest to na razie wielki bullshit.
    Ja można “budować historię drogową” kierowcy skoro w Polsce ubezpiecza się auto a nie kierowcę? A jak będę jeździł do pracy autobusem jako pasażer z telefonem w kieszenie to zbuduje sobie historię?
    Sądzę, że podstawowym zyskiem właścicieli Y jest odsprzedaż danych o prędkości poruszania się terminali zdalnych do firm, które wykorzystują to do analizy ruchu i powiadamiania o korkach. Czysty zysk bo klient sam zapewnia urządzenie i koszt transmisji danych do naszego serwera. A my bierzemy kilkanaście groszy miesięcznie za aktywny obiekt.

    • Ubezpiecza się samochód? To samochód może ponosić odpowiedzialność? Może nawet karną? Gdzieś ostatnio widziałeś więzienie dla samochodów? Nie, ubezpieczonona jest zawsze osoba (fizyczna lub prawna), natomiast ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej wynikającej z prowadzenia pojazdu jest *przypisane* do samochodu z przyczyn praktycznych.

      Jeżdżąc komunikacją miejską swojej historii nie zbudujesz, bo zbyt łatwo to wykryć. Zresztą na tym tylko byś stracił, szczególnie jeżdżąc nocnymi ;). Jeśli jednak uważasz, że jest to możliwe — spróbuj. Ubezpieczyciel zapewne bierze pod uwagę ryzyko takiego oszustwa i wlicza je w koszty.

  38. brb spoofuję GPS

  39. Mieszkam za granica i sprawdzalem takei formy ubezpieczenia (dodatkowo pytano czy mam kamerke) nie ma praktycznie zadnych oszczednosci. To sa grosze. Na tym beda zarabiac ubezpieczyciele a nie kierowcy. Dane sie sprzeda lub dowali kare za to ze gdzies tam kiedys pojechalo sie 53km/h w strefie do 50km. Nie wierze by wielkie firmy zrobily cos dobrego ot tak z dobrej woli. Ktos musi placic wiecej by inni dostali mniej. Kasa musi sie zgadzac…

  40. No i się zaczęło… Teraz obawiam się, czy dalej nie pójdzie już lawinowo

    http://moto.wp.pl/tansze-oc-dzieki-telemetrii-juz-od-konca-marca-6093190731871361a

  41. spokojnie, urządzenia by musiały dostać atest – Głównego Urzędu Miar i Wag,
    żeby ktokolwiek cokolwiek mógł z nich użyć (przeciw nam)

  42. Tak samo jest w Link4, który sprzedaje ubezpieczenie z darmową roczną subskrypcją Naviexpert. Dane o naszej jeździe są przesyłane do Link4 i na tej podstawie wyliczana jest składka na następny rok.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: