21:53
29/3/2019

Po naszych ostatnich artykułach o podglądaniu gości hotelowych oraz ukrytej kamerze w apartamencie w Polsce trafiło do nas dużo pytań o to, jak można wykryć to, że w pomieszczeniu w którym się znajdujemy ktoś zainstalował takie ukryte kamery. Czy wystarczy do tego celu smartfon ze “specjalistyczną” aplikacją, jakich kilka można znaleźć w appstorach? A może potrzebny jest specjalistyczny sprzęt? Tylko czy wystarczy taki za 200 PLN czy może lepiej zainwestować w ten za 6000 PLN? Postanowiliśmy przyjrzeć się tematowi i podpytać o zdanie praktyka — byłego funkcjonariusza Agencji Wywiadu i obecnego detektywa, który ma praktyczne doświadczenie w temacie technik obserwacji, z obu stron kamery.

Kubek? Długopis? Co może Cię nagrywać?

Zacznijmy od krótkiego omówienia ukrytych kamer dostępnych na rynku. Mogą być to kamery rejestrujące naprawdę przyzwoity obraz i tak małe, że da się je ukryć niemal wszędzie. Jeśli zechce was inwigilować amator korzystający z rynkowych gotowców, to na miejsce ukrycia kamery wybierze zazwyczaj:

  • Urządzenia noszone – zegarki, okulary, długopisy.
  • Urządzenia elektroniczne – ładowarki, myszki, dyski USB, power banki, piloty do urządzeń, głośniki.
  • Urządzenia techniczne w pomieszczeniach – czujki ruchu, czujki dymu, odświeżacze powietrza, wizjery w drzwiach.
  • Kubki na kawę, uchwyty do telefonów, butelki z wodą mineralną.

Skupiliśmy się na kamerkach, ale równie dobrze w otoczeniu mogą być ukryte urządzenia rejestrujące dźwięk, a do waszych rzeczy ruchomych ktoś może też podrzucić tracker GPS, aby wiedzieć, gdzie jesteście.

Warto również zdać sobie sprawę, że powyższy katalog urządzeń, w których można zamontować ukrytą kamerę nie jest w żaden sposób zamknięty. Można bowiem także kupić kamerę IP do samodzielnego montażu w dowolnym urządzeniu. Taki sprzęt nie musi być drogi i osoba średnio rozgarnięta technicznie może sobie poradzić z montażem i ukryciem obiektywu. Oto przykład: kamera PIR HD-08. Koszt 700-800 zł w Polsce (ale do znalezienia na Alibabie za 30 USD).

To cacko ma czujnik podczerwieni do wykrywania ruchu. Bateria 500 mAh wystarcza na 90 minut ciągłego nagrywania. Mikrofon zewnętrzny może uchwycić dźwięk z dystansu 8 metrów. Jakość HD (1280×720) wydaje się całkiem niezła, ale to dotyczy trybu wideo. Robiąc zdjęcia możemy liczyć na rozdzielczość 1600×1200.

Można dużo taniej…

Rozumiemy jednak, że nie każdy ma dryg do majsterkowania i nie każdy chce wydawać 700 zł zestaw początkującego podglądacza (to przecież dużo). Jakie są najtańsze gotowe opcje? Breloczki lub długopisy “szpiegowskie” można kupić już za 20-30 zł. Trzeba będzie jeszcze zapłacić za kartę pamięci i pewnie za przesyłkę, ale tak czy owak można się zmieścić w zaledwie kilkudziesięciu złotych. Najtańsza działająca kamera, jaką udało się nam kupić robiąc research i testy do tego artykułu, kosztuje 24 złote. Ma formę długopisu:

Sprzęt za jedyne 24 złote (bez karty pamięci). Nagrywa wideo w rozdzielczości 1280×960

To co opisaliśmy powyżej to sprzęt ogólnodostepny i tani, bardzo amatorski. Jak zapewne się domyślacie, górnego pułapu ceny właściwie nie ma. Prosta kamera w ładowarce podobna do tej znalezionej przez naszego Czytelnika to koszt 500 zł. Można jednak kupić urządzenie cztery razy droższe, zyskując dzięki temu szerszy kąt widzenia, mniejsze zapotrzebowanie na światło albo więcej trybów nagrywania i zdalną kontrolę. Domyślamy się, że ci “zawodowi” podglądacze, którzy wiedzą, że będą podglądać ważne osoby, są skorzy zainwestować w lepszy sprzęt, bo zapewne otrzymane za “wykup” nagrania pieniądze pokryją go z nawiązką.

“Nie należy szukać oka i ucha”

Jest jednak dobra wiadomość. Większość z kamer i tych tanich i tych drogich można wykryć. Zanim jednak opiszemy techniki wykrywania obiektywów, przytoczmy istotny komentarz, które autorem jest Michał Rybak, prywatny detektyw, założyciel Kancelarii Bezpieczeństwa Rybak i były funkcjonariusz Agencji Wywiadu.

Nie należy szukać oka i ucha. To jedna z zasad, które już na początku drogi zawodowej przekazuje się przyszłym oficerom Agencji Wywiadu, na szkoleniu w Kiejkutach. Okiem w szpiegowskim żargonie nazywamy ukrytą kamerę, ucho to inaczej rejestrator dźwięku. Oczywiście od każdej zasady istnieją wyjątki. Nie należy tego robić, ponieważ istnieje ryzyko, że kamera lub mikrofon rejestrują nasze działania a my ich nie znajdziemy. Informujemy w ten sposób przeciwnika o zakresie swojej wiedzy a sami możemy zbudować sobie lub klientowi fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Jak więc brzmi wyjątek od reguły? Należy szukać oka lub ucha… ale skutecznie.

Pamiętam takie zdarzenie, mające miejsce jakiś czas temu w jednej z agencji towarzyskich znajdujących się w południowej części Warszawy. Klient przed odbyciem „usługi”, wyjął srebrne urządzenie z wysuwaną anteną, a następnie próbował przy jego pomocy sprawdzić czy gdzieś w pokoju nie ma podsłuchów lub kamer.

Urządzenie było przeznaczone do wykrywania głównie urządzeń telekomunikacyjnych i podsłuchów i zwyczajnie nie miało technicznych szans, aby wykryć kamerę zamontowaną w pokoju dla bezpieczeństwa pracującej „konsultantki”. W normalnych warunkach (tej agencji, bo w innych bywa różnie) nagranie zostałoby nadpisane i z czasem trwale zniknęło, jednak w czasie spotkania klient rozgadał się. Zaczął między innymi opowiadać o możliwościach wynikających z pracy prowadzącego program telewizyjny, czym przyciągnął uwagę „opiekunów”, którzy zadbali, żeby nagranie nie zaginęło. To co zdarzyło się później z nagraniem pominę milczeniem.

Poszukiwanie ukrytych rejestratorów obrazu i dźwięku należy wykonywać skutecznie albo wcale. Robienie tego bez wiedzy i nieodpowiednim sprzętem jest nie tylko nieopłacalne, ale zwyczajnie niebezpieczne. Istnieje rzesza osób, które inwestują w ochronę informacji kupując sprzęt za duże pieniądze, takie za które można kupić nowe auto lub dwa, a ze względu na brak wiedzy nie potrafią go poprawnie obsługiwać ani interpretować wyników.

A więc jak robić to skutecznie? O tym za chwilę powie nam Michał, ale najpierw przedstawimy Wam możliwości jakie macie. Ciekawe czy w trakcie lektury ich opisów sami wytypujecie te najskuteczniejsze i czy Wasz typ pokryje się z opinią naszego eksperta.

Aplikacja + smartfon

Zgodnie z maksymą, że na wszystko dziś jest apka, do wykrywania kamer też takie stworzono. Przykładem jest choćby Hidden Spy Camera Detector (dla Androida lub iOS), Spy Hidden Camera Detector (dla Androida) albo Spy hidden camera Detector (dla iOS).

Istotne jest to, aby zrozumieć co te aplikacje naprawdę robią. Zaznaczamy też wyraźnie, że nie polecamy żadnej z tych aplikacji, a jedynie podajemy je za przykłady. 

Aplikacje te mogą korzystać z (wbudowanego w telefon) magnetometru by wykrywać promieniowanie charakterystyczne dla kamer. W praktyce wygląda to tak, że po uruchomieniu aplikacji trzeba zbliżać smartfona do różnych podejrzanych przedmiotów i jeśli zmiana promieniowania zostanie wykryta, usłyszymy ostrzegawczy dźwięk oznaczający “tu jest ukryta kamera”.

Czy aplikacja będzie skuteczna? Z pewnością nie zadziała z jeśli Twój telefon nie ma magnetometru. Jeśli masz magnetometr w telefonie to istnieje pewne (raczej bardzo niskie) prawdopodobieństwo wykrycia niektórych rodzajów kamer i to pod warunkiem, że odpowiednio się do nich zbliżycie. I duże ryzyko false positives.

Wszystkie aplikacje oblały nasz test

Przeprowadziliśmy bardzo prosty test na wspomnianej już najtańszej kamerze ukrytej w długopisie. Aplikacje z magnetometrem ich nie wykryły. Przykro nam. Po prostu nie wykryły i tyle.

Dodatkowo część aplikacji pozwala na wykrywanie tych kamer, które emitują podczerwień. W tym trybie aplikacja uruchamia wizjer, przez który powinniśmy obejrzeć sobie pomieszczenie. Jeśli zobaczymy gdzieś białe światło, którego jednocześnie nie widzimy gołym okiem, oznacza to iż znaleźliśmy źródło podczerwieni. Ta technika może się jednak okazać zgubną. Część smartfonów ma filtry podczerwieni w obiektywach — aby sprawdzić czy Wasz smartfon widzi “podczerwień”, skierujcie kamerę na pilota do TV i naciśnijcie na nim jakiś przycisk. Jeśli nie zobaczycie poświaty, o wyszukiwaniu kamer przez podczerwień możecie zapomnieć.

Człowiek z diodą na czole. Widok z boku i na wprost.

Wypada jeszcze dodać, że istnieją aplikacje bazujące na wykrywaniu odbić światła z lampy błyskowej (np. Glint Finder).  Teoretycznie można w ten sposób znaleźć nie tylko ukryte kamery, ale również zgubione błyszczące przedmioty. Ta metoda ma jedną poważną wadę – wiele zależy od tego jak użytkownik zinterpretuje obraz podawany przez aplikacje. Najłatwiej jest znaleźć taką kamerę, o której wiemy, że gdzieś jest.

TL;DR: Nie możemy wam polecić żadnej aplikacji do wykrywania kamer. U nas nie zadziałały, przynajmniej te oparte na analizie magnetycznej. Te z podczerwienią jakby działają, ale trzeba być obserwowanym przez odpowiedni typ kamery, mieć odpowiedni obiektyw w telefonie i …wiedzieć gdzie szukać. Niestety twórcy aplikacji z reguły nie ostrzegają o ich niedoskonałościach.

Specjalistyczne wykrywacze kamer za stówę (lub kilka)

Na rynku poza aplikacjami jest także sporo “sprzętowych” wykrywaczy kamer i podsłuchów. Najtańsze, takie jak prezentowany poniżej CC308+ kupimy już za ok. 100 zł.

Wykrywacz podsłuchów i kamer CC308+

To konkretne urządzenie wykrywa fale radiowe (w częstotliwości 1MHz-6.5GHz), więc teoretycznie może wykryć urządzenia korzystające z takiej łączności bezprzewodowej (także nadajniki GPS). CC308+ ma też możliwość wykrywania emisji podczerwieni. Jeśli wierzyć temu testowi z YouTube (albo temu), urządzenie jest znacznie skuteczniejsze od aplikacji na smartfony.

Trzeba mieć jednak świadomość, że te urządzenia nie wykrywają kamer ukrytych, ale nadawany przez nie sygnał. A kamera wcale nie musi nadawać sygnału bezprzewodowo. W dodatku, na zaprezentowanych powyżej testach, kamery są absolutnie jawne a nie ukryte. Łatwo jest wypatrzeć w soczewce IR odbicie soczewki kamery, jeśli wiemy gdzie tej soczewki szukać. Robiąc “skan” w nieznanym otoczeniu możemy przegapić drobne odbicia, albo błędnie zinterpretować pewne naturalne refleksy.

Skanowanie radiowe także może zwrócić dużo false positives. W naszym otoczeniu jest przecież wiele urządzeń, które mogą wzbudzić fałszywy alarm. Możemy to ograniczyć manipulując czułością urządzenia, ale to rzecz jasna wpłynie na jakość wykrywania.

Opinia eksperta

Oddajmy głos naszemu detektywowi, Michałowi Rybakowi z Kancelarii Bezpieczeństwa Rybak. Czy jego zdaniem warto kupować wykrywacz za 100-200 zł?

Najczęściej w tych przedziałach cenowych spotkamy urządzenia wykrywające sygnały w zakresie pasma od 10Mhz do 5,4GHz. Trochę droższe urządzenia rozszerzają zwłaszcza ten dolny zakres. Traktuje je jako sprzęt służący amatorom w formie zbliżonej zabawie do wykrywania urządzeń podsłuchowych. Jednak w praktyce bardzo dużo zmienia świadomość możliwości sprzętu. Osoba posiadająca wiedzę i doświadczenie, do pewnych wąskich zastosowań, może za taką cenę kupić dobry sprzęt.

Zresztą nie bez powodu mówię o wąskich zastosowaniach, ponieważ urządzenia rejestrujące (obraz czy dźwięk) nie zawsze są oparte o komunikację radiową. Podstawowymi problemami dla prowadzenia inwigilacji jest zamaskowanie sprzętu, zasilanie sprzętu, przechowywanie lub odbiór nagrań oraz obsługa fizyczna lub późniejszy demontaż. Zbiór tych zmiennych warunkuje rozwiązanie. Urządzenia z elementem komunikacji radiowej nie zawsze będą najlepszym wyborem.

Wykrywanie ukrytych kamer jeśli już na czymś może się opierać, to na analizie widma elektromagnetycznego i inspekcji fizycznej jako podstawach, połączonych z detekcją złącz nieliniowych, czyli mówiąc w dużym uproszczeniu włączonych i wyłączonych urządzeń elektronicznych.

Ceny klasycznych wykrywaczy kamer zaczynają się od wyższych kwot niż 200 zł. Najczęściej jako najtańsze spotkamy wykrywacze optyczne, ujawniające obiektywy kamer.

Wykrywacz za kilka tysięcy

Istnieją też urządzenia nieco droższe, takie jak choćby popularny detektor  Raksa-120, który pozwala na skanowanie i analizę analogowych i cyfrowych sygnałów radiowych w zakresie od 40 MHz do 3,8 GHz. Urządzenie analizuje rodzaj wykrytej transmisji i na tej podstawie powinno definiować rodzaj sygnału z jakim mamy do czynienia — telefon, podsłuch radiowy, DECT, nadajnik GPS itp.

Co ciekawe, to urządzenie przystosowano do pracy w trybie dyskretnym. Można umieścić je w kieszeni i przestawić na powiadomienia wibracyjne.

Co na to detektyw Michał Rybak?

Przywołany wykrywacz RAKSA 120 jest wygodny ze względu na wymiary oraz (co ważniejsze) ponieważ w jednym urządzeniu łączy funkcję wykrywczą na szerokim spektrum częstotliwości. Należy jednak pamiętać, że nie jest to urządzenie zapewniające kompleksowe bezpieczeństwo, a wręcz nie zapewniającego go wcale w przypadku wielu popularnych podsłuchów i ukrytych kamer. Dla mnie to całkiem porządny podstawowy sprzęt dla „zwykłych użytkowników”, jednak o wąskim zastosowaniu.

Wykrywacz w cenie 15 letniego Passata

Istnieją oczywiście bardzo drogie wykrywacze, takie jak PRO-W10GX (urządzenie za ponad 15 tys. zł).

W tym urządzeniu zakres wykrywanych częstotliwości to od 0 do 10 GHz. Urządzenie ma dwie anteny — dookólną i kierunkową. Urządzenie może służyć do wykrywania źródeł analogowych i cyfrowych. Może przechowywać wpisy do ich późniejszej analizy, co ułatwia również tworzona lista zdarzeń. Mówiąc krótko, jest to profesjonalne narzędzie dla ludzi o profesjonalnych potrzebach. Cena też jest odpowiednio profesjonalna i co najważniejsze — aby tego urządzenia dobrze użyć, trzeba mieć sporo wiedzy. Takie przynajmniej odnieśliśmy wrażenie, a Michał potwierdził nasze domysły. W przypadku tego wykrywacza jak i jego jeszcze droższych kolegów (np. Caymana ST402 za 45 000 PLN, który potrafi wykrywać złącza nieliniowe) samo przeczytanie instrukcji to za mało.

Najdroższe wykrywacze to sprzęt za kilkadziesiąt tysięcy złotych, a całe zestawy, czyli pozwalające na wykrywanie pełnego spektrum zagrożeń, to koszt kilkuset tysięcy złotych. Nie są to jednak sprzęty, które wykonują za użytkownika całą robotę. Podejmowanie się realizacji (tj. czynności mających na celu ujawnienie “oka” i “ucha” — dop. red.) wyłącznie w oparciu o wiedzę teoretyczną i znajomość instrukcji obsługi to zdecydowanie za mało. Doświadczenie w mojej ocenie jest kluczowe. Wykrywanie nielegalnej inwigilacji często wykracza poza obsługę sprzętu i późniejszą interpretację wyników.

Bez posiadania wiedzy merytorycznej łatwo doprowadzić do występowania błędów pierwszego rodzaju (ang. false positive), czyli niewykrywania urządzeń pomimo ich obecności oraz błędów drugiego rodzaju (ang. false negative), wykrywania sygnału, lecz kwalifikowania go na przykład jako pochodzący z pobliskiej stacji BTS lub okolicznego sprzętu elektronicznego.

W czasie jednej z realizacji na terenie Katowic chociaż nie ustalono obecności sprzętu służącego do inwigilacji, to w czasie inspekcji fizycznej znaleziono w jednym z kanałów akustycznych (pozostałość kanału wentylacyjnego za podwieszanym sufitem) ślady wskazujące, że taki sprzęt mógł się tam znajdować, co zostało zweryfikowane pozytywnie w innym elemencie usługi.

W czasie badania w siedzibie jednej z firm na warszawskim “Mordorze” ustalono, że w dniu badania ekipa sprzątająca pojawiła się w lokalu w innych godzinach niż zwykle, kończąc właściwie pracę tuż przed przyjazdem ekipy badającej bezpieczeństwo pomieszczeń. Sprawdzane pomieszczenia okazały się „czyste”, jednak uzasadnione podążenie w ramach wewnętrznego postępowania wyjaśniającego śladem ekipy sprzątającej pozwoliło ustalić, że okresowo w siedzibie firmy była instalowana kamera wraz z podsłuchem.

Najważniejszy dla powodzenia realizacji jest wywiad przez badaniem i właściwe zaprojektowanie przebiegu badania. Jeśli chodzi o taktykę przeprowadzania badań to nie chcę jej jakoś specjalnie rozwijać. Jednak nie jest prawdą, że zawsze do sprawdzanych obiektów wchodzi się nocą, udając serwisantów czy ekipę remontową.

Co robić? Jak żyć?

Jeśli nie jesteś specjalistą od wykrywania podsłuchów to prawdopodobnie nie masz ani sprzętu ani wiedzy aby wykryć każdy podsłuch w otoczeniu. Co nie znaczy, że nie uda Ci się go wykryć. Ale także nie oznacza, że wszystkie ukryte kamery przegapisz.

Oczywiście nie chcemy nikomu psuć zabawy i jeśli masz ochotę pobawić się wykrywaczem podsłuchów za 200 zł to po prostu się pobaw choć tańszy (niekoniecznie poręczniejszy) może być po prostu moduł SDR podpięty do laptopa. Ba! Na pewno warto takim tanim wykrywaczem objechać prezenty wręczone na zjazdach miłośników szybkiej jazdy? A nuż coś się wykryje i będzie zabawnie?

Jak wspomniał Michał, nie tylko sprzęt jest ważny. Potwierdza to zresztą opisana przez nas historia z kamerą ukrytą w wynajętym pokoju — została zidentyfikowana “na oko”, przez ciekawskiego człowieka niebędącego specjalistą. Czyli warto patrzeć i myśleć.

Wciąż też utrzymujemy w mocy i ponownie zalecamy wam najprostsze środki zapobiegawcze wpadce związanej z inwigilacją, o których pisaliśmy w artykule o 1600 podglądanych gościach hotelowych:

  • co możesz i co niepotrzebne w pokoju hotelowym do działania — odłącz. Wyłącz z “gniazdka” zbędną elektronikę (tv, radio, budzik, lampy). Ukryte kamery często czerpią z nich zasilanie i po prostu przestaną działać. Kamerę z powerbankiem trudniej ukryć i dodatkowo taki setup wymaga częstego dostępu do pokoju przez “podglądacza”, co nie zawsze jest możliwe, nie mówiąc już o tym, że nie leży w interesie podglądacza.
  • Zajrzyj w kratki wentylacyjne i gniazdka oraz inne “szpary” jakie wypatrzysz. Poświeć sobie latarką, a te których wylot skierowany jest na istotne punkty hotelowego pokoju (łóżko, prysznic, biurko) możesz nawet zakleić. Pamiętaj tylko, że o ile zaklejenie obiektywu hipotetycznej kamery sprawi, że nie będzie ona nic widzieć, to mikrofon w nią wbudowany dalej będzie wszystko słyszeć
  • i najważniejsze — choć czasem najtrudniejsze — poza bezpiecznym terenem, zachowuj się z godnością ;). Nagranie człowieka śpiącego lub czytającego książkę średnio nadaje się do szantażu. Słuchanie płyt Comy lub obcowanie z nieletnią dziewczyną jest zdecydowanie lepszym materiałem jeśli ktoś chciałby przetrącić Ci karierę lub zażądać okupu, więc unikaj takich sytuacji.

Podsumowując, jeśli jesteście VIP-ami i poważnie obawiacie się podsłuchu/obserwacji, to nie ufajcie aplikacjom i ogólnodostępnym gadżetom. One wykryją tylko część z urządzeń do prowadzenia inwigilacji. I jak w przypadku bólu zęba, w takiej sytuacji trzeba rozważyć skorzystanie z pomocy specjalistów, którzy na wykrywaniu podsłuchów zjedli, nomen omen, zęby. Nie trzeba być detektywem, żeby kontakt do takiego eksperta znaleźć :)

Przeczytaj także:

65 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. W tekście jesteś mowa o nadajnikach GPS. Te są chyba na satelitach? Zakładam że chodzi o odbiorniki lub moduły GPS+GSM przekazujące pozycję? Poza tym po co przekazywać pozycję w posłuchu stacjonarnym?

    • Chodzi oczywiście o trackery GPS, które spora część osób zna pod (niezbyt precyzyjnym) pojęciem nadajnika. A ich odrzucanie dotyczy ruchomych rzeczy (jak stoi w artykule). Celem jest namierzenie np. adresu zamieszkania albo innej “ważnej dla figuranta lokalizacji” :)

    • O tym samym pomyślałem, ale po chwili wytłumaczyłem sobie, że chodzi może o spoofing GPS.

  2. Wykrywacze złącz nieliniowych (np p-n, jakie występują w diodach, tranzystorach, każdej elektronice) są o tyle fajne, że są w stanie wykryć urządzenia wyłączone, z rozładowanym zasilaniem lub w danej chwili nie zasilane.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Nonlinear_junction_detector

    • Tylko że wykrywacze złącz nieliniowych nie wykryją kamery ani podsłuchu w czujce dymu, zegarze. TV, sterowniku wentylatora w łazience itp. Przydawały się lata temu. Rewelacyjnie też wykrywalo się kamery po paśmie częstotliwości, kiedy był jeden standard rozdzielczości TV. A teraz sprawa jest więcej niż trudna.

  3. Oba przytoczone błędy przez eksperta są błędami drugiego rodzaju. Żaden z nich nie jest false positive.

    • Też mi się to rzuciło. False positive byłby wtedy, gdybyśmy znaleźli coś i byli święcie przekonani, że to jest wykryty “podsłuch”, a to byłaby np. zwykła dziecięcia zabawka.

    • >Bez posiadania wiedzy merytorycznej łatwo doprowadzić do występowania błędów pierwszego rodzaju (ang. false positive), czyli niewykrywania urządzeń pomimo ich obecności oraz błędów drugiego rodzaju (ang. false negative), wykrywania sygnału, lecz kwalifikowania go na przykład jako pochodzący z pobliskiej stacji BTS lub okolicznego sprzętu elektronicznego.

      On pomylił false positive z false negative, powinno być odwrotnie.

  4. Nie wiem jak w innych komórkach, ale w tej, którą mam pod ręką, filtr IR w przedniej kamerze jest dużo słabszy (jeśli w ogóle jest) niż w tylnej — pilot TV w tylnej jest ledwo widoczny, a przednią “oślepia”. Tak FYI.

  5. “Słuchanie płyt Comy lub obcowanie z nieletnią dziewczyną jest zdecydowanie lepszym materiałem jeśli ktoś chciałby przetrącić Ci karierę lub zażądać okupu, więc unikaj takich sytuacji.”
    Widzę, że kierujecie swoje porady do odpowiedniego ‘targetu’. Z całej tej paranoi z szukaniem podsłuchów wynika jedna refleksja – jeśli nie masz nic na sumieniu, to co za różnica czy ktoś Cię podgląda/podsłuchuje, czy nie? Okej, nikt nie chce być nagrywany, jak siedzi na sedesie, ale nie popadajmy w przesadę, a jeśli to jest portal dedykowany ludziom, którzy bezkarnie chcą realizować swoje grzeszki, to może zmieńcie nazwę.

    • Są też sytuacjie jak koreańska “My life is not your porn”, gdzie kobiety nagrywano w toalecie, a obraz streamowano dla fetyszystów. Nikt rozsądny nie nazwie korzystania z toalety skazą na sumieniu…

    • O czym właśnie w tym artykule (i poprzednich tu podlinkowanych) również wspominamy.

    • > Z całej tej paranoi z szukaniem podsłuchów

      To nie paranoja, a rzeczywiste i stałe zagrożenie. Nadzieję mam że przeszukiwanie pomieszczeń pod kątem kamer i podsłuchów stanie się działaniem rutynowym, a nie “specjalnym”

      > wynika jedna refleksja – jeśli nie masz nic na sumieniu, to co za różnica czy ktoś Cię podgląda/podsłuchuje, czy nie?

      Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Różnica jest potężna. Prywatność jest dobrem które warto i trzeba chronić.

      > Okej, nikt nie chce być nagrywany, jak siedzi na sedesie, ale nie popadajmy w przesadę

      Nie przesada, a zwykłe ludzkie – uwaga, zapomniane słowo! – cnoty: skromność i wstydliwość. Warto do nich wrócić, inaczej świat zwariuje już kompletnie.

    • A. Nie wiem czy wiesz, ale cytujesz Goebbelsa.

    • > jeśli nie masz nic na sumieniu, to co za różnica
      > czy ktoś Cię podgląda/podsłuchuje, czy nie

      Ty naprawdę nie rozumiesz że krzywda się dzieje już w momencie podglądania kogoś NIEZALEŻNIE od tego czy sytuacja była dlań kompromitująca czy nie??

      Jak czytam że komuś nie przeszkadza podglądanie w sytuacjach prywatnych to mam wrażenie że taka osoba cofnęła się do zwierzęcości.

    • Raczej nie chodzi o to, ze mu nie przeszkadza, a o to, ze nie wszyscy faktem strzelenia im zdjęcia pod prysznicem będą przerażeni tak bardzo żeby poddać się szantażowi. Z punktu widzenia szantażysty lepiej kogoś złapać w bardziej kompromitującej sytuacji (i dlatego tych przede wszystkim radzimy unikać). Poziom “kompromitacji” kazdy musi określić sobie sam.

    • @A.
      Powiedz co masz na sumieniu, że nie podpisujesz się tutaj swoim imieniem i nazwiskiem? Co masz do ukrycia? Powiedz nam.

      Naprawdę machnąłbyś ręką na to, że możesz być latami nagrywany np. w wynajętym mieszkaniu? Bo jesteś uczciwy? Dokładnie segregujesz śmieci, nie jesz mięsa, dzwonisz tylko do mamy, więc wszystko jest w porządku? To nie jest zbyt zdrowe. To jest ekshibicjonizm lub niskie poczucie własnej wartości.

      Nikt kto nie wątpi w swoją wartość nie da jej sobie podbierać pasożytom. Tak jak dba się o ogród grodząc przed szkodnikami, doglądając i usuwając chwasty. Chcemy czy nie, ale nastały czasy konieczności dbania o higienę elektroniczną.

      Tak jak higiena osobista ratuje ciało przed chorobami, tak higiena elektroniczna będzie ratować przed szkodami psychikę. Prywatność lub informacje, traci się tylko raz. Potem żyją swoim życiem zawsze szkodząc osobom, których dotyczą. Dla wielu poszkodowanych i ich bliskich taka strata kończy się depresją lub terminalnie.

  6. Słucham Comy. Jak mam teraz żyć?

    • Recytuj psalmy.
      – Przed czy po?
      – Zamiast.

  7. Fakt ze Coma nie jest najwyższych lotów, jednak szydzenie z niej nie jest specjalnie miłe. Może nawet czyta to ktoś kto tego słucha….. :-)

    • To chyba jeden z tych “faktów” z d…ziupli wziętych.

    • “Fakt ze Coma nie jest najwyższych lotów, jednak szydzenie z niej nie jest specjalnie miłe. Może nawet czyta to ktoś kto tego słucha….. :-)”

      Oj tam, oj tam. Jak ktoś bierze do siebie taki żart to powinien się odłączyć od internetu, a najlepiej to niech nie wychodzi z piwnicy :p

    • Od czerwca “typową Comę”, która pojawia się w naszych artykułach, kiedy piszemy o czymś wstydliwym, zastąpi termin “reggae”. You have been warned.

  8. > poza bezpiecznym terenem, zachowuj się z godnością ;).

    A na bezpiecznym terenie to już niekoniecznie? Charakter człowieka poznaje się po tym jak się zachowuje gdy nikt go nie widzi.

    > Nagranie człowieka śpiącego lub czytającego książkę średnio nadaje się do szantażu.

    Ale takie nagrywanie jest również moralnie niedopuszczalne.

    > obcowanie z nieletnią dziewczyną jest zdecydowanie lepszym materiałem jeśli ktoś chciałby przetrącić Ci karierę lub zażądać okupu, więc unikaj takich sytuacji.

    Ludzie! Czy w dyskusji o podglądactwie muszą padać takie argumenty: “nie popełniaj przestępstw bo ktoś może Cię nagrać”?!

    Wykonujemy na codzień wiele czynności które nie są ani niemoralne, ani nielegalne (swoją drogą to ważne rozróżnienie) a jednak ich podglądanie czy nagranie, nie mówiąc o udostępnieniu komuś innemu, jest rzeczą okropną i upokarzającą dla podglądanego/nagrywanego. A również dobrze może służyć do szantażu. Przykłady: współżycie z własną żoną, branie prysznica, przebieranie się, korzystanie z toalety.

    Oczekiwałbym więcej *konkretnych* porad jak *skutecznie* zapobiegać takiej inwigilacji zamiast śmiesznych wręcz podsumowań typu “zachowuj się godnie”.

    • Przecież masz konkretną poradę: jeśli chcesz mieć pewność przez duże P, że nie jesteś rejestrowany w żaden sposób, to wynajmujesz specjalistów. W każdym innym przypadku – jeśli sam nie jesteś specem w temacie – możesz z góry przyjąć, że ani kamery ani mikrofonu nie znajdziesz. Nawet jeśli będziesz mógł np. wypożyczyć skądś wykrywacze z wysokiej półki.

    • > Przecież masz konkretną poradę: jeśli chcesz mieć pewność
      > przez duże P, że nie jesteś rejestrowany w żaden sposób, to
      > wynajmujesz specjalistów.

      A specjaliści podzielą się wiedzą albo chociaż wskażą źródła które warto przestudiować, czy będą strec swoich sekretów jak jakiś czarnoksiężnik?

    • > Charakter człowieka poznaje się po tym jak się zachowuje gdy nikt go nie widzi.

      Ale jak, skoro nikt go nie widzi? :D

    • @dgs
      Nie podzielą się. Mógłbyś im wtedy robić konkurencję.

  9. Wydaję mi się, że statystyka nie jest mocną stroną pana agenta. Przyjrzyjcie się jeszcze raz wytłumaczeniom terminów false positive oraz negative bo zwyczajnie są błędne.

  10. Pytanie czy taki HackRF czy limeSDR w trybie analizatora spectrum i/lub NLJD nie wystarczy do zastosowań prosumenckich?

    • HackRF, LimeSDR, RSP Play (czy w najprostszym przypadku zwykły RTL-SDR) pozwolą na wykrycie tylko pewnej klasy urządzeń i tylko pod warunkiem, że osoba posługująca się tymi urządzeniami zna się na rzeczy. Nie każde urządzenie do inwigilacji korzysta z komunikacji bezprzewodowej czy kablowej, a nawet urządzenia bezprzewodowe nie zawsze są “on-line” w sposób ciągły (na przykład część rejestruje dane w wewnętrznej pamięci i wysyła je na przykład raz dziennie o 4:00 rano – jeśli akurat nie trafisz na moment transmisji, to prostym wykrywaczem nadajników radiowych ich nie wykryjesz).

    • Nie wystarczy dla urządzeń działających po WiFi, po kablu, po internecie w instalacji 230V itp.. Aby skutecznie wykrywać inne należałoby mieć jeszcze do tunerka dobrze kierunkową antenkę – większą niż setka tunerków.

  11. Jak ktoś lubi majsterkować z elektroniką, to tu jest strona jak zrobić wykrywacz złącz nieliniowych. Jak ktoś zna prostsze konstrukcje to niech podrzuci.
    http://67.225.133.110/~gbpprorg/mil/non/index.html

  12. kamerki w lapku nikt nawet lepcem nie zakleja ,to po co kupować skanery po 10k i szukać podsłuchów ?

  13. A co na przykład z zagłuszaczami sygnałów, czy to by załatwiło sprawę?

    • Estradowy generator dymu na pewno :) tylko ciężko się zasypia przy zraszaczach :)

  14. Panowie, błąd o którym piszemy, polega dla mnie na odrzuceniu hipotezy zerowej, która w rzeczywistości nie jest fałszywa.

    Nie tyle istotne jest „niewykrywanie urządzeń pomimo ich obecności”, co samo określenie czego właściwie nie ma według hipotezy zerowej. Będąc szczerym Piotr sygnalizował mi wczoraj, że będzie to komentowane… a ja nie doceniłem, że patrzymy na ta sama sytuacje z aż tak różnych perspektyw.

    BTW Schodząc ze statystyki i bardziej do praktyki nawiazując, błąd chyba najczęściej wynika z błędnej kalibracji/ustawień, a czasem wręcz nieumiejętnosci interpretacji wyników.

    • Znaczy, jeśli przyjąć, że negative jest wtedy gdy pomieszczenie jest obserwowane, a positive – gdy pomieszczenie jest czyste, to się tak jakby zgadza… I może nawet z perspektywy klienta jest zgodniejsze z jego odczuciami wobec sytuacji. Ale to dość oryginalne podejście, częściej stosuje się określenie positive przy wykryciu, np. poszukiwanego patogenu w surowicy krwi, albo wirusa w systemie ;) więc przyzwyczailiśmy się do takiego znaczenia.

    • @Hola

      Jeszcze raz ja, sorry za komentarz pod komentarzem, ale mam pytanie, a właściwie około dwóch.

      1) Skoro błędy najczęściej pojawiają się w wyniku złej kalibracji, ewentualnie złej interpretacji wyników, czyli są tylko częściowo zależne od urządzenia, to ciekawi mnie jak oceniasz wpływ na wiarygodność wyniku testu indywidualnych predyspozycji osoby, przeprowadzającej go.

      *Przez indywidualne predyspozycje rozumiem głównie ściśle fizyczne aspekty większej/mniejszej spostrzegawczości wzrokowej (niektórzy nie widzą słonia podetkniętego pod nos, a innym nie umknie nawet ziarenko piasku), większego/mniejszego wyczulenia na promieniowanie elekromagnetyczne (niby śmieszne i kojarzone z urojeniami, ale nawet w tym są fizjologiczne różnice między organizmami), lepszej/gorszej spostrzegawczości słuchowej (wraz z rozpoznawaniem tonów). Bo niby interpretacji można się nauczyć, ale niektórym osobom może być znacznie łatwiej, innym znacznie trudniej.
      **Doświadczenie może część nadrobić, ale z wiekiem się przekonuję, że bynajmniej nie wszystko – przykładowo ja lepiej rozróżniam i interpretuję dźwięki niż 20 lat temu, ale nadal w porównaniu z większością osób czuję się upośledzony. Przypuszczam że są osoby, które mają podobnie w temacie analizy danych wzrokowych.

      2) Czy łatwo o pracowników dobrze interpretujących wyniki?

      Pzdr

  15. Zastanawiam się, czy silny laser z soczewką dającą wiązkę powiedzmy 1 mm x 1 m (aby można było w miarę szybko omieść pomieszczenie) byłby w stanie zneutralizować sensor kamery?

  16. A co z szumidłami?

    • To, że nie wolno ci nadawać sygnału bez pozwolenia radiowego lub upoważnienia od kogoś, kto takie pozwolenie ma (np. sieci GSM dla swoich SIMek), z wyjątkami zdefiniowanymi w prawie telekomunikacyjnym lub KTPC (np. pasmo ISM albo WIFI).

    • @Lukasz032

      Legalność to jeden z aspektów, ale ciekawsze są tu kwestie techniczne, ponieważ
      1) czasem szumią owszem ci, co mają pozwolenia,
      2) jeszcze się nie zdarzyło, by przepis powstrzymał wszystkich (w tym organizacje przestępcze) przed stosowaniem czegoś co jest skuteczne

      A technicznie stopień skuteczności szumideł musi się znacznie różnić, zależnie od użytych rozwiązań

  17. Są jeszcze wykrywacze odbić światła w obiektywie ukrytej kamery. Działa to tak:
    „Urządzenie wysyła wiązkę laserową, która po odbiciu się od obiektywu kamery
    ulega polaryzacji i jest widoczna w postaci pulsującego punktu w obiektywie,
    oznacza to, że znaleziono ukryta kamerę – urządzenie bez problemu radzi sobie
    z kamerkami ukrytymi w różnych urządzeniach: zegarze, zapalniczce, breloku i
    wielu innych.” [z opisu producenta]

    Cena takiego sprzętu, który dodatkowo przeskanuje pasma częstotliwości radiowych to poniżej 700 zł.
    https://24a-z.pl/laserowy-wykrywacz-podsluchow-kamer-gsm-lokalizatorow-gps-p-4914.html

  18. A ja ma takie pytanie. Czy można wiedzieć jaki jest koszt jednostkowy zaprojektowania i wyprodukowania urządzenia takiego jak te w cenie używanego passata (PRO-W10GX)? Chodzi mi o to ile kosztuje wyprodukowanie samego urządzenia a na ile jest wyceniana wiedza potrzebna do obsługi tego rodzaju sprzętu.

  19. Estradowy generator dymu na pewno :) tylko ciężko się zasypia przy zraszaczach :)

    Następnym razem pogadaj ze specem o tego typu tematów. Zraszacze i czujki na ten dym nie zareagują bo nie zawiera on cząstek stalych.

  20. Takie urządzenia, szczególnie z niższej półki cenowej, bardzo skutecznie wykrywa kamera termowizyjna. Wszystko to “grzeje” się w porównaniu do temperatury tła :D

    • Faktycznie rewelacyjny sposób. Ale i cena jak za Passata.

  21. Szkoda, ze nie ma mowy o FLIR

  22. Szumidła szumiom.

  23. Wszyscy doskonale wiedzą, że „nadajnik gps” to skrót myślowy, ale zawsze musi się pojawić jakiś troll, który będzie się o to czepiał.

    • “Nadajnik” ma 8 liter, “lokalizator” aż 11 – czy aby na pewno te 3 litery są warte stosowania tak durnego skrótu?

  24. Jest mnóstwo sytuacji, które są ok, ale które mogą być przedmiotem szantażu. Przykłady:

    Moja kumpela po nowotworze jest kompletnie łysa (nie tylko na głowie, btw). Nosi perukę. O tym, że jest łysa dowiedziałem się po 20+ latach znajomości. Byłaby smutna, gdyby ludzie o tym wiedzieli. Ma do tego prawo

    Jeden z celebrytów, którego na pewno wszyscy znacie, a który jest pacjentem mojej rodziny, ma sztuczny odbyt, też po nowotworze. Ma ze sobą elegancką (i drogą) maszynkę do lewatywy. Myślę, że niektóre „wydawnictwa” byłyby zachwycone mogąc dać filmik z taką czynnością w hotelu.

  25. Najtaniej jest założyć że jest się cały czas i wszędzie nagrywanym :)

  26. Ale ludzie przyzwyczajcie się, że jesteście od dawna nagrywani i podglądani wszędzie. Owady to zminiaturyzowane robociki z organicznej materii stworzone przez ludzi z przyszłości. Taki pająk w rogu pokoju non stop Cię nagrywa i nawet o tym nie wiesz.

  27. CPM-700 Promo Video <3 https://www.youtube.com/watch?v=EQSDLrtjTLQ

  28. Doprawdy tylko winni maja sie czuc zagrozeni?
    Opowiedzmy sytuacje autentyczne:
    – delegacja w zaprzyjaznionym kraju. Rozmowy handlowe – w tle technika i pieniadze. Trzeba po skonczonej turze podsumowac rozmowy i wyslac do kraju do centrali no i odebrac dane wyjsciowe do negocjacji. Gdzie to zrobic? W hotelu. Stosuje sie firmowy VPN, szyfrowanie itd. Ale biurko jest w takim miejscu ze lapek daje sie postawic w jednym miejscu (zauwazyliscie ze wiekszosc pokoi hotelowych jest tak zaprojektowanych?). Wystarczy kamerka (typowa lokalizacja – czujnik przeciwpozarowy albo klimatyzacji albo kratka od wylotu klimy) i nie ma tajemnic. Mozecie odpuscic wglebianie sie w tresc. Jutro dowiecie sie podczas rozmow. Z autopsji….
    – delegacja w mniej (lub wiecej) zaprzyjaznionym kraju. Zachowujesz sie w hotelu jak mnich w poscie, zero przewiny. Jestes kims nie zupelnie waznym. No ale ktos chcialby miec info ktore masz ty albo ktos kogo ty znasz. Mozna Ciebie zastraszyc odpowiednim filmikiem – no ale jestes mnichem i nie robisz zlych rzeczy. Od czego technika? Jesli chodzi o dostatecznie duza kase da sie zrobic film z symulacja zdarzen. Problem w tym ze do zrobienia wiarygodnego ‘filmiku’ potrzebne sa wzorce ruchu osoby oraz zdjecia ‘golizny’ . Jesli juz sie je ma to zero problemow z fabrykacja nawet stosunkow miedzyplanetarnych z piekna ksiezniczka z Marsa. :) W efekcie jestes ugotowany, ty i Ci ktorych nie chcialbys zdradzic. Dlatego pomimo zera wygod warto czasami nocowac w ambasadzie. Fakt.
    – Inne zdarzenie – z opowiesci – krajowa wyprawa ‘sponsorowana’. W hotelu w Twoim pokoju jest aparatura oraz pojawia sie chetna panienka a wszyscu sa przeciez dorosli, wino w dostatku itd. Pozniej sponsor wyprawy wypuszcza filmiki z pokoi swoich konkurentow. Prawie bezinwestycyjnie pozbywa sie polowy albo wiecej. Swoj filmik tez wypuszcza (bo lubi) a wine za nagrania zrzuca na jednego z (kilku) cnotliwych.

    Prosilbym wiec nie mowic ze ‘niewinni nie maja sie czego bac’.
    Niewinni powinni sie bac BARDZIEJ. Winnym zwykle nie zalezy….

  29. Słyszałem taką poradę apropos firm wykrywających podsłuchy i podglądy: należy samemu ukryć w pomieszczeniu 1-2 sztuki sprzętu tego typu i jeśli ich nie znajdą, to nie płacić i psami poszczuć ;-)

  30. Wykrywacze połączeń nieliniowych mają tą wadę, iż nie wykryją urządzenia, które jest odpowiednio ekranowane (i nie chodzi tu o ściankę z ołowiu, tylko chociażby cienką folię aluminiową od wewnętrznej strony obudowy, *byle poprawnie uziemiona*.

    Mam nadzieję, że w agencji o tym wiedzieli ;)

  31. > Dlatego pomimo zera wygod warto czasami nocowac w ambasadzie

    Pod warunkiem że ambasada jest dobrze zabezpieczona. Obawiam sie że nie zawsze tak jest

  32. Hitem byłyby dopiero urządzonka, które wykrywają tego, kto takie kamerki podłożył. :)

  33. […] Materiał na stronie Niebezpiecznik.pl […]

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: