9:08
18/7/2017

Od kilku dni dostajemy od Was linki do infografiki, jaką po Open’erze na swoich stronach pochwaliła się firma Selectivv. Infografika ta przedstawia przekrój uczestników festiwalu, w rozbiciu na nie budzące kontrowersji kategorie, np. to z jakich operatorów telefonii komórkowej korzystają czy z jakich miast pochodzą. Ale firma ujawniła też, ilu uczestników Open’era stara się o dziecko, ilu aktywnie uprawia sport i ilu robi zakupy w Lidlu albo Biedronce. Skąd firma ma te dane? To wyjaśnia sama infografika — więc przytoczmy ten opis:

Dane pochodzą z silnika danych Selectivv DMP (Data Management Platform). Zbierane są za pośrednictwem bezpołatnych aplikacji zainstalowanych przez użytkownika na smarfonie. Profile są konstruowana na podstawie aktywności uzytkownika w aplikacjach oraz na mobilnych stronach WWW. Kobiety starające się o dziecko to profil zawierający użytkowniczki aplikacji takich jak PeriodTracker, WomanLog, GetBaby i ich polskich odpowiednikow. Profil mniejszości seksualne to zbiór użytkowników aplikacji randkowych dedykowanych społeczności LGBT. Osoby zainteresowane zakupem nieruchomości to osoby które odwiedziły fizycznie w ciągu ostatnich 6 miesięcy targi mieszkaniowe.

I zanim rozłożymy to wytłumaczenie na czynniki pierwsze, przytoczmy też samą infografikę.

Jak działa Selectivv (i podobne firmy profilujące użtkowników)?

Darmowe aplikacje mobilne to więcej niż reklamy, które ktoś może Ci wyświetlić. To także narzędzia do zbierania informacji o Twoich planach życiowych, nawykach, a nawet o pochodzeniu lub skłonnościach seksualnych. Z aplikacji korzystasz “za darmo”, ale tak naprawdę, to ty jesteś produktem. Wszystko za sprawą tego, że smartfony mają unikatowe identyfikatory reklamowe, które aplikacja może odczytać, a następnie przesłać z odpowiednim opisem na serwery firm profilujących/reklamowych. Np.:

Tu aplikacja randkowa, w której profil ma Kasia Nowak, 30lat, 90/60/60. Jej unikatowy identyfikator reklamowy związany z urządzeniem Samsung Galaxy S5, to XXX-YYY-ZZZ

Tu aplikacja pogodowa, nie wiem kim jest mój użytkownik, bo nie oferuje zakładania imiennych kont, ale wiem że pogodę sprawdza tylko dla miejscowości Zbuczyn, jego unikatowy identyfikator smarfona to: XXX-YYY-ZZZ

Odbiorca tego typu komunikatów, czyli platforma reklamowa z którą developer wszedł w “deala”, może łatwo korelować poszczególne dane dotyczące tego samego użytkownika z różnych aplikacji. I nie tylko aplikacji. Platformy mogą osadzać swoje reklamy na mobilnych stronach WWW. Więc nawet jeśli nie instalujecie żadnych aplikacji, ale po prostu korzystacie z mobilnej przeglądarki internetowej, to też, w oparciu o cookies i nie tylko (sztuczek jest wiele) można Was profilować i deanonimizować.

Chcesz “zresetować” swój profil reklamowy?
W przypadku iPhona — wejdź w ustawienia prywatności i wypisz się z reklam lub zresetuj identyfikator. Na tym samym ekranie możesz też zobaczyć informacje na swój temat zebrane przez aplikacje:W przypadku Androida — wejdź w Ustawienia/Google/Reklamy i tam wypisz się z profilowanych reklam lub dokonaj resetu identyfikatora.

Jest też jeszcze jeden ciekawy sposób, jak informuje nas czytelnik Kuba:

Zgodnie z Children’s Online Privacy Protection Act (COPPA) firmy nie mogą zbierać informacji na temat użytkowników poniżej 13go roku życia (aczkolwiek nadal mogą pokazywać reklamy). Zatem jednym ze sposób na zwiększenie naszej prywatności jest ustawienie w systemie/aplikacji odpowiednio niskiego wieku.

Ale uwaga, Google może wtedy zablokować konto lub poprosić o weryfikację poprzez skan dowodu.

Aby być fair, trzeba jednak powiedzieć, że nie każdej firmie reklamowej zależy na poznaniu Waszych nazwisk. Ich celem jest sprzedaż produktów, wiec zbierane dane (w naprawdę ogromnej ilości!) przetwarzają masowo i algorytmicznie. Chcą np. docierać do użytkowników z grup 30+, z samochodem i dziećmi. Nazwiska uczestników tych “grup” ich nie interesują, bo celem jest po prostu pokazanie im dopasowanej do cech grupy reklamy.

Wiemy gdzie chodzisz ze smartfonem w kieszeni

Tu warto podkreślić, że profilować można nie tylko w oparciu o ruch z poszczególnych aplikacji do adserverów platform reklamowych, które potem odsprzedają dane do firm typu Selectivv, czyli sytuację zobrazowaną powyżej. Można też zbierać dane na temat tego, gdzie fizycznie pojawiają się telefony (por. “Osoby zainteresowane zakupem nieruchomości to osoby które odwiedziły fizycznie w ciągu ostatnich 6 miesięcy targi mieszkaniowe“). Jak to możliwe?

Otóż smartfony identyfikuje się, poza sprytnymi wybiegami typu “aby wejść na teren naszego obiektu musisz zainstalować tę aplikację” przez analizowanie na danym obszarze adresów wbudowanych w smartfony kart Wi-Fi oraz Bluetooth. Wystarczy tylko rozstawić swoje anteny na danym terenie. Ale ta metoda identyfikacji jest coraz trudniejsza — od kilku lat np. Apple dba o prywatność swoich klientów poprzez regularną zmianę tego identyfikatora pomiędzy wybudzeniami telefonu, chroniąc w ten sposób użytkowników przed trackingiem.

CreepyDOL w akcji

CreepyDOL w akcji

Przypomnijmy tu, że projektów mających na celu śledzenie ludzi i ich deanonimizację poprzez ich smartfony jest wiele (por. ten kosz na śmieci cię śledzi, ta wtyczka w ścianie też.) Największą popularnością cieszą się te instalowane w sklepach, dzięki czemu marketerzy wiedzą, przed którymi półkami ludzie najchętniej przystają.

Dodajmy też, że niekiedy do trackingu wykorzystywane są femtocele, czyli mówiąc w uproszczeniu, małe repeatery sieci GSM, identyfikujące klienta nie po zmiennym Wi-Fi czy nie zawsze włączonym Bluetooth, a po numerach identyfikacyjnych wykorzystywanych w komunikacji z siecią telefonii komórkowej (np. T/IMSI).

No to skoro już wiecie jak na warstwie technicznej można Was profilować, to teraz posłuchajcie na ile skuteczne jest takie podejście.

Daliśmy się dla Was sprofilować!

W sierpniu 2016 roku na naszą redakcyjną skrzynkę trafiła informacja prasowa o nowej usłudze Mobile Audience by Selectivv. Była ona zachwalana jako największy zbiór danych o użytkownikach mobile, który umożliwia dotarcie z reklamami do konsumentów podzielonych na 46 grup m.in.:

  • osoby planujące dziecko,
  • bywalcy galerii handlowych,
  • mniejszości seksualne,
  • emigranci zarobkowi

W nadesłanych materiałach, Aleksander Luchowski, prezes zarządu Selectivv twierdził, że:

Aplikacje mobilne dają wiele informacji, bo pozostają zainstalowane na urządzeniu, nawet jeśli nie są zbyt często wykorzystywane. Sam fakt ich pobrania dużo mówi o intencjach i zainteresowaniach konsumenta. Instalacja aplikacji dla kobiet w ciąży daje nam jednoznaczną informację o planach danej osoby

To nas zainteresowało, oczywiście od strony wpływu na prywatność. Poprosiliśmy więc przedstawicieli Selectiv o wywiad. Rozmawialiśmy z wiceprezesem Dominikiem Karbowskim i spytaliśmy jak firma ustala wzorce zachowań oraz próbowaliśmy ustalić co może wiedzieć o jednym z naszych redaktorów. W tej rozmowie nie ujawniono wielkich szczegółów technicznych i nie wyszły na jaw bardzo pikantne szczegóły o naszym redaktorze (poza skłonnością do kart). Niemniej rozmowa była dość szczera i przybliża ona w jakiś sposób tematykę śledzenia użytkowników bezpłatnych aplikacji. Od uwiecznienia tej rozmowy minęło już trochę czasu i do tej pory leżała w naszej redakcyjnej szufladzie — nie do końca byliśmy przekonani, czy będzie ona interesująca dla naszych czytelników, ale teraz, tj. po publikacji infografiki z Open’era, która spowodowała lawinę e-maili do redakcji (i nie zawsze prawdziwych domysłów co do celów i sposobów działania firm tego typu), doszliśmy do wniosku, że jej publikacja razem z tekstem wyjaśniającym infografikę będzie dobrym pomysłem. Nie tylko przedstawimy “problem” od kuchni, ale zyskacie też szerszy wgląd w model biznesowy tego typu firm. I może się trochę uspokoicie. A może nie ;)

Wywiad z Dominikiem Karbowskim z Selectivv

Niebezpiecznik: Wasza firma przekonuje, że już samo pobranie aplikacji mówi coś o użytkowniku. OK. Jestem więc dziennikarzem i postanowiłem napisać artykuł o aplikacjach dla alkoholików pomagających w rzucaniu picia. Pobieram takie aplikacje i co? Czy zostanę zaliczony do grupy osób z problemem alkoholowym?

Dominik Karbowski, wiceprezes Selectivv: To bardzo ekstremalny przykład, ale… nie, nie zostaniesz zaliczony do tej grupy. Po pierwsze algorytm wybiera osoby, które kilkukrotnie użyły aplikacji z danej grupy. Po drugie, istnieje jeszcze parametr „świeżości danych”. W zależności od profilu wynosi on od 1 do 3 miesięcy – jeżeli ktoś nie użył aplikacji przez określony czas, to wypada z profilu. Przykładowo, jeżeli ktoś użył Endomondo tylko raz, to nie jest zaliczany do profilu osób aktywnie uprawiających sport. Analogicznie, jeżeli ostatnim razem używał aplikacji ponad 3 miesiące temu, to pewnie nie będzie zainteresowany zakupem napoju izotonicznego.

Załóżmy, że ustalacie moją płeć (to taki przykładowy parametr). Czy to się odbywa na podstawie jednej aplikacji (np. płci ustawionej w Endemodo) czy analizujecie w tym celu dane z różnych aplikacji i z tego wyciągacie wnioski? Albo pytając inaczej – jaki procent informacji (tak mniej więcej) musicie sobie wywnioskować lub potwierdzić, a jaki dostajecie na tacy od twórców aplikacji? A może istnieje jakaś mapa aplikacji z rozbiciem na to, jakich informacji dostarczają?

Dane tzw. twarde – wiek, płeć, model telefonu, operator itp. – dostajemy od aplikacji lub sieci reklamowej. Dane behawioralne określamy na podstawie używanych aplikacji i przeglądanych stron, jak również fizycznej lokalizacji użytkownika w określonym czasie. Przykładowo mamy informacje twarde, że użytkownikiem jest kobieta lat 28. Wiemy, że ostatnio używa bardzo często Endomondo oraz zainstalowała Licznik kalorii. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy więc przyjąć, że zaczęła dbać o swoją dietę i ciało. Korzysta również z aplikacji MyTalking Tom, używanej zwykle przez rodziców dzieci w wieku 2-3 lat. Ostatnio szukała lotów na SkyScannerze oraz hoteli na Kayaku. Wybiera się zatem gdzieś na wakacje, zapewne do ciepłych krajów, bo zaczęła dbać o figurę. Na podstawie tych wszystkich informacji zakładamy, że może być zainteresowana ubezpieczeniem dla rodziny, a gdy będzie w pobliżu sklepu sportowego wyświetlimy jej reklamę kremu do opalania i gadżetów do zabawy z dziećmi w wodzie.

Dominik Karbowski – wiceprezes Selectivv

Czy źródłem wiedzy są wyłącznie aplikacje czy dodatkowo np. skanowanie profili użytkowników w np. social media. Jeśli to drugie też, to jak po identyfikatorze reklamowym firma wiążę czyjś profil anonimowy-reklamowy z tym prawdziwym na FB?

Zbieramy dane wyłącznie z aplikacji oraz mobilnych stron WWW. Jak już mówiłem – nie interesuje nas identyfikowanie poszczególnych osób jako Jan Kowalski itd.

W notce dla prasy wyczytałem, że “każdy użytkownik w momencie instalacji aplikacji jest pytany o zgodę na zbieranie tych informacji”. OK, ale sama zgoda na zbieranie to nie wszystko! Czy możemy przyjąć, że użytkownicy są świadomi wykorzystania danych akurat w ramach Mobile Audience by Selectivv? Albo inaczej – czy dostawca usługi monitoruje praktyki związane z uzyskiwaniem zgód, czy po prostu ufa deweloperom aplikacji, że zrobią to oni jak należy?

Nad tym czuwa Google Play oraz Apple App Store. Jeżeli któraś aplikacja chce zbierać zbyt wiele danych niż to niezbędne, to nie przechodzi akceptacji niezbędnej do pojawienia się w sklepie z aplikacjami. Użytkownik wyraża zgodę na udostępnianie określonych informacji do celów precyzyjnego dobierania reklam – do tego właśnie wykorzystuje dane Mobile Audience.

Już podzieliliście konsumentów na 46 grup. Wiemy, że jedną z nich są pielgrzymi z ŚDM. Czy macie jakieś bardzo zaskakujące, niszowe grupy np. osoby grające w warcaby fryzyjskie, snycerze albo fani rekinów foremkowych?

Nie, nie mamy aż tak niszowych grup. Do tej pory nie mieliśmy okazji współpracować z reklamodawcami, którym zależałoby na dotarciu do nich [śmiech]

Homoseksualiści czy kobiety w ciąży to specyficzna bardzo ukierunkowana grupa. Niektórym pewnie nie zależy na tym, żeby fakt przynależności do jednej lub drugiej był znany.

I nie jest znany. O użytkowniku wiemy wiele, ale nie wiemy, że to Jan Kowalski lub Anna Nowak. Dla nas to profil, np. mężczyzna z dużego miasta, zainteresowany zdrowym trybem życie, odwiedzający galerie handlowe na Mokotowie, o określonych preferencjach seksualnych. Albo kobieta z małej miejscowości, która monitoruje przebieg ciąży. W jej miejscowości nie ma wielu sklepów z artykułami dla niemowlaków, więc może być bardziej zainteresowana zakupami przez internet niż kobiety o podobnym profilu z wielkich miast.

Warto pamiętać, że nasze zbiory to tzw. big data. Przetwarzamy całe grupy, a więc dziesiątki lub setki tysięcy osób. Nie analizujemy każdego profilu oddzielnie.

Napisałem apkę i chcę, by pomagała ona w śledzeniu nawyków. Czy jako deweloper muszę jakoś dogadać się z Selectivv? Jak dokładnie wygląda współpraca?

Obecnie nie współpracujemy bezpośrednio z developerami aplikacji. Integrujemy całe sieci reklamowe – w tym momencie kilkanaście. To globalne sieci, jak Smaato, MoPub, Rubicon, OpenX itp. Daje nam to dostęp do ponad 200 tys. aplikacji oraz kilku milionów mobilnych stron WWW. 1 września zaczęliśmy współpracę z Google Doubleclick, co pozwoli nam podwoić zasięg.

Jeżeli developer chce wyświetlać reklamy od nas, to musi nawiązać współpracę z jedną z tych sieci reklamowych. To za ich pośrednictwem wyświetlamy reklamy i to z danych udostępnionych przez sieci korzystamy. To również od sieci developer otrzymuje wynagrodzenie za emisję reklam.

Co muszę zrobić, by mieć pewność niebycia uwzględnionym w bazach wykorzystywanych przez Selectivv? Czy musze koniecznie zrezygnować z ulubionych aplikacji?

Nie, wystarczy zresetować indywidualny numer reklamowy. W urządzeniach z Androidem wystarczy wejść w Ustawienia > Google > Reklamy, a następnie zresetować identyfikator reklamowy (nazwy mogą się różnić w zależności od wersji). W telefonach wyposażonych w system OsX, numer reklamowy oznaczony jest jako IDFA. Po resecie jest Pan dla nas zupełnie nową osobą bez historii.


Czy śledzeni użytkownicy mają jakiś wgląd w swoje dane, jak np. w Google (widać kategorie, wiek, zainteresowania jakie przypisuje nam Google) i czy mogą to zmieniać?

Proszę pamiętać, że my bezpośrednio nikogo nie śledzimy tylko budujemy profile z danych pozyskanych z sieci reklamowych. Nie ma obecnie jednej procedury sprawdzania udostępnionych danych. Zainteresowana osoba powinna zgłosić się do nas osobiście ze swoim numerem reklamowym i udowodnić, że jest właścicielem danego telefonu. Dopiero wtedy możemy dać jej wgląd w dane.

OK, mam dla was wyzwanie. Mój numer telefonu to 730-XXX-XXX (zadzwońcie do mnie to się przekonacie). Mój identyfikator reklamowy to (tu podałem dokładny numer). No i co możecie mi o mnie powiedzieć?

Numery telefonów są dla nas niedostępne. Co do identyfikatora reklamowego, to na co dzień przetwarzamy je automatycznie i hurtowo, bez schodzenia na poziom pojedynczego użytkownika. Nie ujawniamy też danych o ich zachowaniach – mógłby to być identyfikator osoby, do której telefonu masz dostęp (np. dziewczyna, brat, rodzic). Użytkownik o tym identyfikatorze jest co prawda w naszym systemie, ale pozostawił mało danych. Chcemy go uspokoić – granie w karty online to nie grzech.

Wyznanie redaktora – Podany przy wyzwaniu identyfikator reklamowy został pobrany z telefonu, który faktycznie był używany mało intensywnie. Głównie do grania w niehazardowe gry karciane i planszowe oraz bardzo rzadko do przeglądania internetu. Firma Selectivv nie chciała mi nic o nim powiedzieć dopóki nie potwierdziłem, że telefon jest faktycznie w moim posiadaniu. Musze przyznać, że to było dziwne uczucie. Całkowicie nieznana mi firma wiedziała o jednym moim hobby. Wiem, że dla nich jest to tylko pozycja w bazie danych, ale to jest bardzo dziwne uczucie. Gdy ktoś Ci mówi, że coś o Tobie wie tylko dlatego, że używasz określonego telefonu).

Dobrze wiecie o dylemacie prywatność vs targetowana reklama. Załóżmy że jestem aktywistą broniącym prywatności. Obawiam się, że rozwój takich usług w przyszłości może stanowić zagrożenie jeśli jednocześnie nie będą wypracowane praktyki zapewniające, że użytkownicy dokonali świadomego wyboru. Mogę też sądzić, że to co dziś jest w miarę rozsądną usługą jutro może przeobrazić się w narzędzie dyskryminacji lub inwigilacji. Co mi poradzicie?

Radzę korzystać z płatnych aplikacji. Nie mają reklam i nie pobieramy z nich żadnych informacji. Dziś wiele usług dostajemy za darmo – system operacyjny, setki tysięcy aplikacji, darmowe treści na stronach www. Musimy mieć świadomość, że jeśli coś jest za darmo, to my jesteśmy produktem.

Aktualizacja

Jeszcze przed publikacją tego tekstu pytaliśmy Selectivv, czy firma korzystała na Open’erze z tej samej technologii co na ŚDM. Odpowiedzi dostaliśmy przed chwilą. Dominik Karbowski stwierdził, że na obu wydarzeniach wykorzystana została dokładnie ta sama technologia, ale na ŚDM nie sprawdzano przynależności uczestników do profili behawioralnych z bazy Selectivv.

Spytaliśmy tek jak odróżniono uczestników od mieszkańców/przechodniów.

Ograniczyliśmy zbieranie dane tylko do lokalizacji eventu, a więc lotniska, na którym odbywał się festiwal. Mieszkańcy Trójmiasta również przyszli na to wydarzenie. Jeśli ktoś znalazł się przypadkiem na festiwalu w trakcie jego trwania, to również go uwzględniliśmy. Warto jednak pamiętać, że festiwal odbywa się poza miastem i raczej nie trafiają tam przypadkowe osoby – wyjaśnił Dominik Karbowski.

Przeczytaj także:

73 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Od kiedy to używanie kalendarzyka świadczy o staraniu się o dziecko? Prędzej oznacza to, że osoba jest katolikiem lub ma “uczulenie” na środki antykoncepcyjne.

    • No też uważam, że to bez sensu. Większość kobiet używa WomanLoga itp., żeby wiedzieć, albo żeby apka przypomniała o zbliżającym się okresie… Co ciekawe, mężczyźni używają tego typu apek, żeby wiedzieć kiedy zbliża się apokalipsa i nie wchodzić kobiecie w drogę ;) Znaczy się, że system zidentyfikuje ich jako mężczyzn w ciąży? o.O

    • Albo o tym, że jest się agnostyczką, lesbijką, która ma sklerozę i nie pamięta, kiedy dokładnie ostatni raz miała menstruację ;)

    • korzysta z kalendarzyka więc pewnie lubi seks a jak lubi seks to może była by zainteresowana reklamą erotycznej bielizny :)

    • Raczej jest tak jak mówisz, ale z drugiej strony nie zdziwiłbym się, gdyby był trend w którym spora grupa osób zaczyna się interesować jak ich natura stworzyła dopiero, gdy chcą ją wykorzystać, a nie ograniczyć ;)

    • Od zawsze. Jak ktoś nie chce mieć dzieci to stosuje prawdziwą antykoncepcje, a jak bardzo chce mieć to zaczyna monitorować cykl, żeby wykorzystać potencjalnie najlepsze momenty.

    • Niestety jesteś w błędzie. Aplikacje “kalendarzykopodobne” mają dwie funkcje. Pierwsza, to ta konserwatywna, dla osób starających się o potomstwo lub stosujących metody naturalnego planowania rodziny wg modelu Creightona. Druga, to rozplanowanie dawkowania tabletek anty. Zatem w jednym worku masz osoby stosujące NPR i antykoncepcję hormonalną. Trzeba pamiętać, że bardziej świadome kobiety używają Fertility Trackerów do oceny stanu zdrowia zarówno przez siebie, jak i na polecenie lekarzy. Posłużę się analogią. Nie można ekstrapolować, że cardio trackerów używają osoby z chorobami serca, czy ludzie otyli. Stosują je również sportowcy. Fertility tracking jest teraz standardem wśród nowego pokolenia kobiet. IMHO bardzo dobrze, powinni tego uczyć w szkole. To jak biohacking, śledzenie swoich parametrów morfologii krwi, tyle, że dzień po dniu.

    • @chlebak Owszem wśród użytkowników tej aplikacji są też ci którzy starają się o dziecko, ale będzie to pewnie około 1% lub mniej. W większości przypadków wystarczy przestać stosować kalendarzyk i inne środki antykoncepcyjne, aby mieć dziecko.

    • @Luke nie ma znaczenia odsetek ludzi stosujący kalendarzyk w innym celu niż antykoncepcyjnym, bo są to pojedyncze procenty. Pomijam FAKT, że sam sobie zaprzeczasz w swoim poście.

    • @Filon bredzisz, że aż głowa boli. A co jeśli facet nie lubi prezerwatyw, a kobieta nie może stosować tabletek? Do tego dochodzi religia katolicka zabraniająca wiernym wszelkich środków antykoncepcyjnych.

    • @langiterus no tak. Jak lubi seks, to można jej wysłać reklamę wibratorów i linki do portali szybko randkowych.

    • “Jak ktoś nie chce mieć dzieci to stosuje prawdziwą antykoncepcje” czyli szklankę wody przed? :D

    • @John Sharkrat
      Aplikacja do śledzenia okresu to nie jest “kalendarzyk”!
      To nie jest metoda antykoncepcji i dobre aplikacje (np. Clue) o tym przypominają. Szczególnie, że owulację się liczy wstecz, a nie wprzód (to okres jest po owulacji, a nie owulacja po okresie, ale cykl się liczy od pierwszego dnia okresu).

      >A co jeśli facet nie lubi prezerwatyw, a kobieta nie może stosować tabletek?
      A wiesz, że jest dużo rodzajów antykoncepcji innych niż prezerwatywy i tabletki hormonalne?

      Śledzenie w aplikacji oznacza brak ręcznego liczenia kiedy nastąpi okres i jeśli jest on regularny unika się budzenia się na fladze Japonii. ;)
      Oprócz tego aplikacje mogą mieć inne kategorie śledzenia, więc można sobie zobaczyć z dużą historią np. powiązania nastroju z dniem cyklu.

      Czy wypowiadają się tutaj tylko faceci?

    • W teoretyzowaniu o tym, kto czego używa, zapomnieliście o najprostszej sprawie: praktyka pokazuje prawdę. Skoro oferta trafia do właściwych osób, to oznacza, że interpretacja podana w artykule jest prawidłowa. Koniec, kropka. Może interpretacja firmy profilującej co do źródeł tego zjawiska jest niewłaściwa — możliwe. Może czegoś nie zauważyli, może coś źle zrozumieli, może da się szukać innego modelu, może pobiegli za niewłaściwym tropem — możliwe. Ale skoro działa, to dyskusja na pół strony, że działać nie powinno, jest chyba bez sensu — prawda? Oczywiście wszystko może być zwykłym przypadkiem (podejrzewam, że grupy i badania ich użyteczności są oparte głównie o testy statystyczne), ale dopóki działa… działa i trudno się sprzeczać z rzeczywistością.

    • @John doskonale wiem o czym mówię, bo takie appki projektowałem. Podstawową funkcją jest obserwacja, do czego jej użyjesz, to inna sprawa. Kobieta widząc, że ma cykle regularne może przewidzieć kiedy będzie miała owulację, może to zrobić również algorytm Machine Learning z niezwykłą dokładnością, kiedy obserwacja zawiera wiele wektorów informacji, patrz model Creightona. Appka poda kiedy współżyć żeby zwiększyć prawdopodobieństwo ciąży, lub powie kiedy odłożyć współżycie/stosować antykoncepcję mechaniczną żeby odłożyć poczęcie. Na zachodzie takie aplikacje używane są głównie do przypominajki “zażyj tabletkę anty”. Dodam tylko, że wśród wegan i ludzi fit jest trend niezażywania takbletek hormonalnych, bo są skutki uboczne, tycie, czy pogorszenie wyników sportowych. Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem temat. Pozdrawiam

    • Przecież napisali w tekście ze korzystają z różnych źródeł. Aplikacja + strony dla młodych mam = stara się o dziecko, aplikacja + strony o zabezpieczeniach = nie stara się się dziecko

    • Heh, przypomina mi to widzianą niegdyś sytuację, jak trzej kolesie dyskutowali między sobą, jaki środek przeciwbólowy najlepiej działa przeciw bólowi miesiączkowemu… Kobieta jednego z nich tymczasem zwijała się z bólu i ze śmiechu naraz…

  2. “Instalacja aplikacji dla kobiet w ciąży daje nam jednoznaczną informację o planach danej osoby” – o jakich planach on mówi? Akurat posiadanie takiej aplikacji nic nie mówi, poza tym że kobieta będzie miała dziecko i tylko TYLE. Nie wiemy ani czy będzie to chłopczyk czy dziewczynka i czy będzie zdrowe lub chore. Nie mówi nic nawet o tym gdzie będzie kobieta mieszkać po porodzie, bo nie wiemy z aplikacji czy dziecko jest ślubne czy nie ślubne, czy na czas ciąży wyląduje kobieta w szpitalu, bo ciąża zagrożona czy przeniesie się do rodziców z jakichś powodów. NIC NIE MÓWI NAM TA APLIKACJI. Możliwe, że ktoś ja zainstalował tylko żeby ją sprawdzić lub wydawało się kobiecie, że jest w ciąży, a nie odinstalowała, bo może się przydać. Możliwe, że apka jest w smartfonie 60 letniej kobiety. Ot tak, bo synowa lub córka, jest w ciąży.
    Gość po prostu jest zwykłym naciągaczem, sprzedaje bajki dla ubogich. Inna sprawa, że sporo firm się na to nabiera, ale to ich problem.

    Ps.
    Żeby reklam działała, musi ją ktoś przeczytać. Nikt tego nie czyta, tak samo jak nikt nie ogląda reklam w TV.
    Ja zawsze zgłaszam wyświetlane reklamy, a powód wybieram losowo.
    Dlatego używam różnych blockerów i np. apki KoniecReklamTV.

    • To, że Ty nie czytasz nie znaczy że *nikt* nie czyta. Gdyby reklamy były nieskuteczne to by ich nie było. My – miłośnicy nowych technologii żyjemy w bańce informacyjnej i nie zdajemy sobie sprawy, że ludzie oglądają telewizję i reklamy, przeglądają internet bez adblocka, słuchają radia i nie streamują muzyki. Pogadaj z kimś spoza Twojego regularnego otoczenia i się okaże że ma ulubioną reklamę i ogląda programy, w których co 30 sekund jest lokowany jakiś produkt. Tak naprawdę to my – świadomi użytkownicy, którzy obawiają się o swoją prywatność jesteśmy w mniejszości.

    • Kryptoreklama w komentarzu o nieskuteczności reklam :D

    • @Filon AUAHHAHHAHAHAHH, AIAUAUHAHAHAHAH. To, że się wyświetla reklama w przeglądarce nic nie znaczy. Ludzie już dawno ich nie zauważają. Dodatkowo nie ma żadnego znaczenia jaki jest mój krąg znajomych. Jak zaczynają się reklamy to je wyciszam i wychodzę do kuchni. Czy z faktu, że się wyświetliły coś wynika? Nie.
      Mam smartfona z Androidem i GWARANTUJE ci, że Google nic nie wi o apkach w moim smartfonie. Żeby było zabawniej ich twórcy też w większości nic nie wiedzą.
      Wiem jestem wyjątkiem, co nie zmienia fakty, że ludzie szybko uczą się ignorować niechcianą informację.
      Reklamy nigdy niczym nie różnią się od spamu.

    • @Arath kryptoreklama zadziałała? Jeśli tak, to niechcący jestem skuteczniejszy od agencji reklamowych.

    • @Filon jeśli chcesz sobie sprawdzić skuteczność reklam na sobie, to proponuje ci abyś nagrał sobie to co ogląda filmu w telewizorze na kanale, gdzie przerywają filmy reklamami. Oczywiście nie przełączaj kanałów jak to masz w zwyczaju, ale dopuszczam wychodzenie do kuchni czy kibla. Rano następnego dnia po śniadaniu albo w trakcie dnia spróbuj napisać jakie reklamy widziałeś i nie mam na myśli kolejności, bo nie będziesz w stanie. Po powrocie porównaj z tym co jest nagrana.
      To jest świetny przykład, jak ludzki mózg wywala śmieci na dzień dobry.

      Ps.
      Mogę obstawić, że zapamiętasz reklamę jakiegoś samochodu i nic poza tym. No może zapamiętasz, że była długonoga blondynka, która COŚ reklamowała.

    • @Filon 2017.07.18 11:10

      “Gdyby reklamy były nieskuteczne to by ich nie było.”

      A teraz wstawiamy w miejsce słowa reklamy – wróżki, horoskopy, pierścienie Atlantów, …itd. Właśnie “udowodniliśmy” ich skuteczność.

    • @John Sharkrat
      Niestety ale piszesz straszne farmazony.

      Patrzysz na świat przez pryzmat własnej osoby. Myślisz że nikt nie ogląda reklam bo Ty ich nie oglądasz. Wszyscy w trakcie reklam przełączają, a pewnie nie mają reklam w ogóle bo mają Netfliksa, wszyscy streamują muzykę, w Androidzie mają roota i Xposed i inne cuda itp. NIE JEST TAK. Nie jesteś pępkiem świata i nikogo w tej czy innej branży nie interesuje Twoja osoba (jakbyś te wszystkie reklamy oglądał też by nie interesowała). Jesteś jak niegdysiejsi fani Linuksa – byli naj i wiedzieli najlepiej. Spędzali całe dnie na kompilacji systemu gdy inni na Windowsie po prostu konsumowali treści – ale to te treści były nie w porządku a nie oni.

      OK ludzie nie zapamiętują reklam…ale są tam sygnały podprogowe! Podświadomie idąc przez sklep skojarzy Ci się produkt z reklamą. Albo słysząc Lisowską (akurat leci w radiu) wiesz co włącza itp. Produkcje w TV są naszpikowane lokowaniem produktów, markety są ustawione zgodnie z preferencjami zakupowymi ustalonymi na podstawie analiz zachowań konsumentów. Ty możesz tego nie dostrzegać, możesz tego nie akceptować lub nawet możesz nie brać w tym udziału…OK, to Twój i tylko Twój problem.

    • @John Sharkat

      Masz sporo racji. Ludzie wyłamują się ze statystyk i nie pasują do profili. Na całe szczęście :)

      A takie firmy sprzedają swoim klientom (agencjom reklamowym) jak gdyby obietnicę poprawnego sprofilowania konsumentów. Trudno sprawdzalną obietnicę. Ale agencje przyjmują ją jako założenie, i sprzedają swoim klientom w postaci reklam targetowanych. Czy to działa – sprawdzić trudno, bo trzeba byłoby naraz puszczać kampanię nietargetowaną i targetowaną (znaczy dwa razy więcej wydać), porównując zwrot z inwestycji, a i tak nie mając do końca informacji, jakie rzeczywiście czynniki zadecydowały o wyborze przez konsumenta reklamowanego produktu. Można to mierzyć, ale i te pomiary są obarczone błędem, jak profilowanie i inne podobne wróżby. W tym wszystkim jest sporo kolorowania rzeczywistości, jak w całym chciwym rynku reklamy ;/

      Zgadzam się z tym, że oddziaływanie reklam na wybory konsumenckie jest mniejsze niż się im powszechnie przypisuje. Po prostu opłaca się reklamować reklamy, bo branża reklamowa ma z tego więcej (coraz więcej i więcej) kasy. Natomiast nie do końca się zgodzę z kwestią niezapamiętywania reklam. One bazują nie na rozumie, ale na budowaniu podświadomych skojarzeń. Czyli zapamiętanie treści reklamy nie jest konieczne do zbudowania w umyśle rozpoznawalności danego produktu. Oczywiście – jak wychodzimy, wyciszamy tv podczas reklam, używamy blokerów, to reklamy są nieskuteczne i git. Ale jak sobie grają w tle, to niby nie zapamiętujemy, ale potem w sklepie niektóre produkty wydają się nam bardziej znajome od innych. I to czasem niestety wystarcza.

      Pozdrawiam.

  3. Zrezygnowałem z personalizacji reklam, ale co robić dalej, jak żyć?

  4. Jaką gwarancję może nam dać firma Selectivv że nie sprzeda danych do politycznego marketingu dla parti rządzącej? Były opisywane dość przerażające przykłady z marketingiem dla Trumpa czy Brexitem i teraz w rękach takiej firmy jest/będzie informacja czy jestem za czy przeciw ministrowi sprawiedliwości. Permanentna inwigilacja.

    • Miałeś polityczny marketing na rzecz Trumpa i Brexitu i było to przerażające? No to masz coś fajniejszego od tych uczciwszych inaczej czyli komunistycznego CNN https://www.youtube.com/watch?v=jdP8TiKY8dE
      Obie strony kłamią, kłamały i będą kłamać. Odpowiedz sobie jeszcze na pytanie dlaczego od kilku lat Hillary Clinton ma ksywkę Kłamczucha w USA. Dla przypomnienia to uczciwy inaczej jej mąż skłamał pod przysięgą.

    • @Jarek: zgadza się. Przerażające, nieprawdaż? Zaserwuję ci jednak o wiele lepszy horror: większość ludzi ma to głęboko między pośladkami.

  5. Wiele aplikacji wymaga dostępu do smsów czy mikrofonu/aparatu chociaż nie jest to zupełnie związane z typem aplikacji. Jakoś google play ich nie banuje, więc bzdury gada gość. Taki wywiad żeby uspokoić odbiorcę, bo nie ma interesu w mówieniu prawdy.
    Są też komunikatory jak wattsup czy viber oparte o numer telefonu, więc wątpię żeby ta firma nie miała do niego dostępu.

  6. Zastanawiam się czy blokery jak AdAway to blokują.
    Wydaję mi się że tak jeżeli blokuje w pliku hosts połączenia do serwerów reklam.

    • Są też systemy odblokowujące coś jak wywiad i kontrwywiad

  7. Co robić, jak żyć… ?!?!?! W ciągłym niepokoju i strachu… niech mi ktoś babę sprofiluje czy mnie tu w bambuko nie robi i nie chce dziecka “przez przypadek” ;>

  8. Pół biedy jak profilują i wciskają idealnie dostosowane reklamy. Gorzej jak zaczną profilować i sprzedawać dane ubezpieczalniom, które podniosą nam składki bo za często żremy w maku.

    • Yanosik ma od niedawna moduł monitorowania stylu jazdy i jak jesteś grzeczny za kółkiem to dostaniesz zniżkę na OC. Tyle że świadomie się na to zgadzasz (lub nie). No i nie do końca wiadomo co jeśli się zgodzisz a grzeczny nie będziesz…

  9. Jestem ciekawa kiedy nastąpi taki etap, gdzie ludzie śledzeni poprzez poszczególne aplikacje, wejdą na drogę sądową, lub odwrotnie – ludzie wkopią się w coś grubszego przez przypadek.

    Idealny przykład zrolowania użytkowników elektroniki, miał miejsce w przypadku firmy udostępniającej wifi, po akceptacji regulaminu (link: http://www.antyradio.pl/Technologia/Duperele/Zaakceptowali-regulamin-darmowego-Wi-Fi-zgodzili-sie-na-1000-godzin-czyszczenia-toalet-16225). Jestem ciekawa czy coś podobnego (w sensie schematu) pójdzie w ruch jeśli mowa o smartfonach i korzystaniu z naszych danych. Tak jakoś wzięło mnie na tego typu przemyślenie, co można śmiało obalić lub jakoś rozwinąć :)

  10. Nie do końca chce mi się wierzyć, że płatne aplikacje nie inwigilują użytkowników. Jeśli klienci darmowych programów nieświadomie dają się śledzić, a producent czerpie z tego zyski, to dlaczego miałby z nich rezygnować, zarabiając tylko na dochodach ze sprzedaży? Poza tym zarówno system reklam (nie tylko mobilnych), jak i sklep z aplikacjami, należą do tej samej firmy – Google. Mam na smartfonie sporo aplikacji bez żadnych reklam, w dodatku open-source, a mimo to Google Play wie, kiedy ostatnio ich używałem. Na szczęście Android, w przeciwieństwie do IOS, umożliwia pobieranie aplikacji z innych źródeł – można z niego korzystać w ogóle bez logowania do konta Google. “Apple dba o prywatność swoich klientów” – czyli że nie pozwala na ich inwigilację innym firmom, robiąc to samemu?

    • @Seba
      Niepotrzebnie myślisz w binarnych kategoriach 0%/100%. Mówimy o prawdopodobieństwie. Jeżeli ktoś pobiera opłatę za aplikację, to ma z tego zysk, więc jest znacznie *mniej prawdopodobne*, że będzie chciał dodatkowo ponosić koszty związane z wdrożeniem śledzenia użytkowników. Natomiast jeśli ktoś nie pobiera opłaty pieniężnej za aplikację, to ma bardzo ograniczone opcje zarobku, więc jest duże *prawdopodobieństwo*, że będzie np. śledził użytkowników.

      Powyższe nie oznacza, że to są dwie spolaryzowane grupy. Mówimy o prawdopodobieństwie; o drastycznej jego różnicy pomiędzy obydwiema grupami. Nie o pewności. Ukazując to obrazowo: mamy miliardera i menela. I opcję zdobywania pożywienia przez ciągłą kradzież bułek ze sklepu. Oczywiście — możesz trafić na miliardera, który będzie miał takie hobby, tak samo, jak na menela, który za punkt honoru postawi sobie, że nie kradnie i tylko żebrze. Ale czujesz chyba intuicyjnie, że prawdopodobieństwo jest różne w ich przypadku, prawda?

      Mam też wrażenie zrobiłeś pewne założenie: że wdrożenie śledzenia użytkowników jest darmowe. Nie jest i firmie oferującej płatne aplikacje może się po prostu nie opłacać robić czegoś takiego.

  11. Poprosilem o sprawdzenie telefonu Appla na Filipinach. Na adds info wyswietla sie komunikat ” Apple apps do not support advertising in your country.”

    Rownie dobrze rzad mobly zabronic firma uzyskiwania tego typu informacji o uzytkowniku.

    • #Krissu, tak oczywiście. Rząd może zabronić uzyskiwania tego typu informacji o użytkowniku. Pozostaje pytanie skąd rząd wtedy będzie je brał/kupował ;p

    • @Krissu: Czy omawiane aplikacje zbierają informacje bez wiedzy użytkownika? Nie, użytkownik wyraża na to zgodę. Rolę państwa można ograniczyć co najwyżej do edukacji użytkowników. Nie widzę w tym jednak celu z innego powodu: czy jest to w jakikolwiek sposób szkodliwe, zakładając ową zgodę? Nie. Jest wręcz odwrotnie: dopóki dotyczy to tylko osób chętnych i nikt nie jest zmuszany w jakikolwiek sposób, choćby przez presję społeczeństwa (vide Facebook), to wszyscy na tym zyskują. Sprzedawcy, bo marnują mniej kasy na nieskuteczną reklamę. Kupujący, bo dostają ofertę dostosowaną do nich, a nie kompletnie bezsensowny spam, jak również reklama może być dużo mniej natarczywa, bo jest skuteczniejsza. Pozostali, bo można zmniejszyć zaśmiecanie przestrzeni publicznej ulotkami i plakatami — głównym ich zadaniem staje się bowiem utrzymanie świadomości marki, a nie zaoferowanie produktu.

  12. No i teraz pytanie kiedy ktoś się do bazy wedrze i będzie mógł śledzić konkretną osobę….
    Kiedy smutni panowie zapukają do bram firmy i ładnie poproszą o profil….

    • Smutni panowie nie muszą pukać, wystarczy nowelizacja ustawy i Selectivv sam im podciągnie rurkę do swojej bazy, tak jak to niedawno było z providerami.

      Ja panu Karbowskiemu naprawdę wierzę, że jego nie interesuje pojedynczy figurant. Problem w tym, że może interesować innych, jak nie teraz to w przyszłości – a zebrane na dziś dane nigdy nie znikną. Po prostu pewnych sposobów ataku firma nie przeskoczy, choćby stanęli na rzęsach.

  13. Cennym źródłem danych o użytkownikach są również wszelkie sondy, quizy, psychotesty czy psychozabawy, od jakich roi się w internecie. Przy czym wyciąganie danych nie zawsze jest tak widoczne, jak w przypadku sond pytających o upodobania polityczne czy na inny temat. Następnym razem dokładnie zwróćcie uwagę na pytania w niewinnie wyglądających psychozabawach typu “Jakim jesteś kolorem?”, “Jaki zawód pasuje do Ciebie?” czy “Jakim zwierzęciem jesteś w sypialni?”. Ludzie na tacy podają najbardziej prywatne dane o sobie, o swoim życiu, pracy, rodzinie, wyposażeniu, zwyczajach, marzeniach, potrzebach. Należy pamiętać, że te wszystkie dane wcale nie znikają w momencie pokazania wyniku użytkownikowi (który często chętnie szeruje go np. na Facebooka i tym samym przyciąga innych), a trafiają skrupulatnie do bigdata i są pod ręką do wykorzystania lub odsprzedania.

  14. Czy ustawienie wieku na poniżej 13 lat nie oznacza, że konto google zostaje wyłączone ze względu na niespełnienie jednego z punktów regulaminu? Tak mi się wydaje, co więcej włączenie/przywrócenie innego wieku na danym koncie wymaga kłopotliwego uwierzytelnienia (przelew uwierzytelniający lub wysłanie skanu jakiegoś id).

    • Nie da się założyć konta. Kiedyś zrobiłem sobie psikus i chciałem założyć konto Gmail na dane serwera (jako MTA) podając wiek poniżej 13 lat – nie dość, że mnie przyblokowali to zapamiętali IP i monitu o potwierdzenie przez opiekuna nie dało się obejść. Potem zmienił mi się IP i problem sam zniknął.

  15. Czy istnieje jakaś lista aplikacji zbierających dane dla takich firm? Ewentualnie czy można je w jakiś sposób zidentyfikować?

    • > Czy istnieje jakaś lista aplikacji zbierających dane dla takich firm?
      Jest wyłożona do wglądu w Urzędzie Miasta, zaraz obok listy lokalnych złodziei ;).

      > Ewentualnie czy można je w jakiś sposób zidentyfikować?
      Tak, istnieje bardzo prosta metoda, która działa w 99.99% przypadków! 1) Czytać umowy, które się zawiera. 2) Gdyby ktoś nieuczciwie nie pisał jasno w umowie, że zbiera dane, to pozostaje zabezpieczenie w postaci myślenia.

    • Polecam zacząć od tego:

      http://www.youronlinechoices.com

  16. Root + Xposed + XPrivacy. Dziękuję i pozdrawiam ;)

    • i aplikacje startują po 10 sekund niczym uwp na windowsach

    • To jest podejście jak najbardziej słuszne , jest tylko jeden problem
      Ile osób będzie umiało to zrobić?
      Xposed + Xpriv to jedna z najlepszych kombinacji, szkoda ze Rovo nie rozwija już Xposed i nie ma działającej wersji na anddroida 7.x.
      Czekam już na nową wersje jakieś pół roku.

      A działanie tego combo jest niesamowite, moduł Deface podaje za każdym restartem inne losowo ustawione dane appkom (Imei, AdsID, phoneNuber, operator, country code)
      Po zainstalowaniu appki do zamawiania taxi w Krakowie okazało sie że na Antypody nie jeżdżą :)

  17. Ciekawe jak firma sobie poradzi po 25/05/2018 – to będzie dl nich prawdziwe wyzwanie – korzystanie z tzw 3rd party data będzie znacznie utrudnione – z korzyścią dla nas zwykłych użytkowników

    • Stare zgody, pozyskane przed 25.05.2018 przechodzą. Od tej daty trzeba będzie pozyskiwać zgody dla nowo pozyskanych danych/osób. Pojawi się też obowiązek informowania z góry osoby fizycznej, iż jej dane będą podlegały profilowaniu i jakim firmom będą przekazywane. Indywidualny tracker telefonu, powiązany z fizycznym aparatem a ten powiązany z nr telefonu umożliwia pośrednią identyfikację osoby fizycznej.W związku z tym trzeba będzie je informować o tym rodzaju przetwarzania w sposób jasny i przejrzysty, np ikonami itp. Same zgody też muszą jednoznacznie wskazywać, iż konkretna rezygnacja z naszej prywatności dotyczy konkretnego rodzaju przetwarzania danych osobowych.

      Podsumowując, sporo pracy czeka firmę Selectivv.

  18. W przypadku Windows Phone – Ustawienia > Prywantość > Id. treści reklamowych > Wyłącz (+ zresetuj id. treści reklamowych).
    Z góry dziękujemy za pominięcie, dobranoc, pozdrowienia z niszy ;)

    • To akurat instrukcja dla Windows 10 (w tym też wersji Mobile) :) WP już nie jest produkowany.

  19. Haha, nie czytając komentarzy wpadłem na genialny pomysł zmiany wieku w ustawieniach google. Teraz zablokowali mi konto a żeby ponownie zmienić wiek i odblokować konto żądają ode mnie zdjęcia dowodu osobistego lub numeru karty kredytowej. Brawo google!

    • Norma. Zaakceptowałeś regulamin świadczenia usługi, który pod rygorem zablokowania konta nakazał podanie prawdziwych danych.

    • Jest tyle lepszych kont mailowych więc czemu trwać przy gmailu? Swoją drogą niezła opcja na sabotaż cudzego konta. Uzyskujesz dostęp mnieszasz z datą urodzenia i bum klient ma weryfikację. Mało kto jest chętny posyłać skan dokumentów gdzieś do Ameryki.

  20. Czy można starać się o dziecko bez apki na smartfonie?
    Podobno nasze babki tak robiły…

    • Można też uprawiać sport bez smartfona, chodzić do sklepu itp. Nikt nie napisał, że te dane są w 100% poprawne, tak samo jak statystyki lub mediana.

  21. Kasia Nowak, 30lat, 90/60/60
    Sądząc po wymiarach, Kasia jest transpłciowym kulturystą.

  22. A allegro jest jakieś 20 lat za nimi. Wiedzą o mnie wszystko, ale kiedy wyszukuję silniczek wycieraczek do Forestera to myślą, że zainteresują mnie również silniczki wycieraczek do Audi, Mercedesa i Skody…

    • Nie. Wprowadzili to całkiem niedawno, bo tak spadła różnorodność towarów i ofert, iż bez tego wiecznie widziałbyś komunikat, że niczego nie znaleziono :o)

  23. Teraz należy sklepy przystosować pod te dane, czyli przy każdym regale taka wyskakująca ręka z towarem i głos:
    ‘witam ciebie arkadiuszu wolański, zapewne chciałbyś kupić ten produkt. dzisiaj mamy dla ciebie 5% znizki.’

    I tak przy każdym regale dla każdego wybranego (według algorytmu) ;) jelenia.
    Czas na ukrócenie takich praktyk…

  24. Fakt, jaką burze dyskusji wywołało używanie “apki dla kobiet w ciąży” świadczy, jak dalekie są nasze wyobrażenia o ludzkich zachowaniach od prawdziwych zachowań. Wydaje nam się, że ludzie nie zachowują się w określony sposób, że przecież dane zachowania nie świadczą o tym czy tamtym… a statystycznie to właśnie firma reklamowa ma rację. I tak np. niby kobiety nie czują się głupsze od mężczyzn i są wyzwolone, ale w reklamach proszków to mężczyzna z proszkiem jest ich wybawieniem od plamy. A firmy reklamowo/profilujące się nie mylą – ich pomyłki liczy się w grubych $$$.

  25. Ostatni w chwili obecnej komentarz i chyba jedyny mądry pod tym artem. Gdyby nie działało, nie miałoby racji bytu, a to czy komuś się to podoba czy nie… Ludzie lubią się oszukiwać :)
    A prawda jest taka, że na podstawie aplikacji i odwiedzanych stron można dość dobrze sprofilować zainteresowania.

  26. Mnie martwi co innego. Korzystanie z bezpłatnych aplikacji i gromadzenie danych, które tam wprowadzam gdzieś tam rozumiem, ale namierzanie mojego numeru reklamowego z dokładnością do 2m to już przegięcie pały Nikt mi nie wmówi, że jakiś analityk nie próbuje śledzić swoich bliskich albo profilować ich na poziomie pojedynczych przypadków. Nikt mi też nie wmówi, że identyfikatora reklamowego nie da się połączyć na pewnym poziomie z resztą moich danych osobowych. Krótko mówiąc firma selecivv posiada dane o bardzo wielu osobach, bo np. nie trudno domyślić się jakie numery siedzą na sali sejmowej ?? Tutaj przecież nie ma jeszcze żadnych przepisów ????

  27. A co powiecie na coś takiego? Telefon z androidem v6. Nie ustawiałem w nim konta googlowskiego. Ba, nie korzystam nawet z gmaila. Przy konfiguracji pominąłem krok konfiguracji google/gmail. Telefon działa, internet działa. Sklep google play nie działa ale od czego jest apkPure :) W telefonie zainstalowany firewall blokuje wszystko czego nie potrzenuję np. pogodę, serwisy googla poza przeglądarką, komunikatorem viber i xabber. Nie instaluję jakiś badziewi od reklamoszpionów jak wyżej opisany. Dane komórkowe, wifi, BT działają tylko gdy potrzeba. Zapytam jak słynny dentysta w filmie Maratończyk: Czy jest bezpiecznie (przed profilowaniem)?

  28. Bzdury wystarczy podawać w apkach i nikt niczego się nie dowie. Trzeba być bezmózgim lemingiem żeby podawać w necie prawdziwe swoje dane

  29. Dlatego nie używam smartfona… co więcej ludzie nie mają świadomości, że mając ich profil, również psychologiczny, który można zbudować na podstawie aktywności w internecie można wpływać na ich zachowania. Pomijam uczestnictwo w życiu publicznym… pokaż mi swój profil, a ja będę wiedział jak wywierać na ciebie wpływ, albo jak cię zniszczyć jeśli nie reprezentujesz wskazanej przeze mnie linii hehehe… Teraz jak wywiad chce komuś podsunąć kochankę to analizuje oglądane przez ciebie pornusy, a nie bawi się w wielogodzinne analizy… hehehe.

  30. To chyba ta sama firma
    Ciekawe zastosowanie danych dla energetyki…podoba mi sie
    http://biznesalert.pl/selectivv-dane-o-internautach-informacje/

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: