18:31
16/12/2011

Przedwczoraj informowaliśmy o tym, że Irańczycy przechwycili amerykańskiego drone’a nie uszkadzając go. Jeden z irańskich inżynierów zdradził, jak do tego doszło.

GPS Spoofing

Irańczycy nie wpadli na atak z dnia na dzień. Okazuje się, że skrupulatnie analizowali szczątki poprzednio przejętych/strąconych drone’ów. Na ich podstawie ustalili odpowiednie częstotliwości wykorzystywane do komunikacji drone-baza i nauczyli się je zagłuszać.

Zauważyli też, że kiedy komunikacja drone-baza jest zagłuszana, drone przełącza się w tryb autopilota i próbuje powrócić do bazy, którą stara się zlokalizować na podstawie odczytów z GPS-a. I teraz punkt kluczowy: GPS-a można zespoofować — o technikach zagłuszania GPS pisaliśmy już w zeszłym roku pokazując w jaki sposób złodzeje okradają TIR-y z cennymi towarami.

Amerykański drone RQ-170 Sentinel przejęty przez Iran

Amerykański drone RQ-170 Sentinel przejęty przez Iran

Irańczycy po zagłuszeniu kanału komunikacji, zespoofowali sygnał z satelit GPS i wysłali tym samym drone’owi informację, iż znajduje się on w Afganistanie (okolice oryginalnej bazy). Drone, odebrawszy fałszywe koordynaty, zdezorientowany wylądował nie tam, gdzie powinien.

Warto jest zauważyć, że korzystając ze spoofowania GPS, Irańczycy w cale nie musieli przełamywać szyfrowania kanału komunikacyjnego. Jak podaje CSMonitor, opierając sie na doniesieniach anonimowego irańskiego inżyniera, kryptoanaliza nie była potrzebna, ale atak nie był też trywialny — oprócz samego spoofingu koordynatów GPS należało również wybrać miejsce do lądowania na takiej samej wysokości jak oryginalna baza drone’a.

GPS spoofing to nie nowość…

Co ciekawe, w październiku na jednej z konferencji poświęconych bezpieczeństwu pojawił się wykład jak za pomocą zagłuszania i spoofingu GPS przejmować kontrolę nad drone’ami… W sieci można też znaleźć publikacje, pokazujące, że Amerykani wiedzą jak walczyć z GPS spoofingiem od 2003r…

P.S. Natomiast najśmieszniejesze w całym tym wydarzeniu jest to, że Barack Obama w swoim oświadczeniu domaga się zwrotu drone’a…


Przeczytaj także:

96 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Hehehehehe… lotniskowiec już się zbliża, już puka do ich drzwi… pobiegną go przywitać… z radości serce drży…
    Albo namierzą drona i spadnie Irańczykom świąteczna bombka na głowę… ot tak zupełnie przypadkiem :)

    • Może cię to zdziwi, ale naruszanie przestrzeni powietrznej obcego państwa nie jest zdarzeniem zaliczanym do kategorii “hehehe”. O zrzucaniu “bombek” nie wspominając.

    • Co do zrzucania bombek to się zgodzę, tyle że akurat USA nie uznaje sądów międzynarodowych (coby nie dało się ich żołnierzy o zbrodnie wojenne oskarżać), oraz jako jedyne państwo produkuje zabronione prawem międzynarodowym miny przeciwpiechotne, więc raczej się nielegalnym bombardowaniem nie przejmą. Do tego dochodzi jeszcze sławny wojskowy miniwahadłowiec czyli statek kosmiczny wielokrotnego użytku który może przelatywać nad dowolnym terenem i robić tam cokolwiek bez najmniejszych podstaw do pretensji (bo jest za wysoko żeby naruszyć przestrzeń powietrzną, są zresztą plany transportowca latającego na granicy kosmosu coby dało się przerzucać US ARMY bez pytania państw nad którymi będzie przelatywał o zdanie). Swoją drogą skoro latają w kosmos to pewnie da się dopomuc jakiemuś satelicie żeby czystym przypadkiem spadł na pomieszczenie w którym tenże dron jest. ps jak będą chcieli wojenki to zaatakują niezależnie od drona, patrz podbój Iraku, gdzie od początku było wiadomo że argument wzięty z sufitu. Tyle że USA bankrutuje i wkrótce będzie Chińską kolonią (o ile już nie jest)

    • Nie tylko USA produkują miny przeciwpiechotne. Na pewno robią to też Rosjanie, Chińczycy, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością również Polacy. Poza tym Belgowie, i pewnie kilka innych nacji.

    • @sig: Tyle że USA bankrutuje i wkrótce będzie Chińską kolonią (o ile już nie jest) 1. W tej chwili bankrutuje chiński rynek nieruchomości. 2. Jeżeli Chiny dostarczają procesorów a Stany uniwersytetów, to nadal Chiny są kolonią a Stany metropolią. 3. Nie da się użyć chińskich dolarów do trzymania Stanów za mordę. Są skupowane aby obniżyć wartość juana i chińskiej pracy na rynku międzynarodowym – jedyną drogą, jaką mogą opuścić chińskie skarbce, jest komin.

  2. Nie no.. skoro sam Obama prosi o zwrot samolotu, to Irańczycy na pewno go oddadzą ;)

    • jesli nie oddadzą amerykanie mają pretekst do ataku na kolejny kraj…

    • kazda wladza jest glupia po wyborach, u nas PO by swierdzilo ze nic sie nie stalo, mamy wiecej i niepotrzebnie bo plany im darmo mozemy wyslac, PiS zazadala by komisji sledczej o zabezpieczeniach i zmianie rzadu, SLD zazadal by komisji czemu nie zadzialal uklad autodestrukcji. I jak widac wszyscy maja racje ale to taka wiedza rozproszona i bezuzyteczna przez to :D

    • Ładny mi pretekst: “bo bezczelni Irańczycy nie chcą nam oddać samolotu, który bez pozwolenia latał nad ich krajem i robił zdjęcia strategicznym obiektom – to już nawet sobie poszpiegować nie wolno?!”.

  3. “P.S. Natomiast najśmieszniejesze w całym tym wydarzeniu jest to, że Barack Obama w swoim oświadczeniu domaga się zwrotu drone’a…”

    Dron w końcu jest obywatelem USA. A tak na poważnie, no to co w sumie ma innego zrobić? W gruncie rzeczy i tak technologia bsl pokazała swoją wyższość nad samolotami załogowymi. Warto sobie przypomnieć nerwówkę przy okazji U-2 czy całej załogi EP-3.

  4. A dron sobie stoi, niech tylko zabraknie na chwilę prądu to Obama się z nim połączy i ucieknie :)

  5. Iran stąpa po cienkim lodzie – Amerykanie tylko czekają na pretekst żeby władować im się na podwórko pod pretekstem “rozprzestrzeniania demokracji”. A to powód dobry jak każdy inny :)

    • “Pretekst pod pretekstem”… Koniec tygodnia ciężki jest… ;D

    • Tylko tak jakby to USA naruszyło przestrzeń powietrzną Iranu, a nie na odwrót…

    • A od kiedy Amerykanom takie detale przeszkadzają? :)

    • Już nie przesadzajmy. Wiesz, potrzebują jednak odrobinę lepszego powodu – muszą zyskać poparcie swojego narodu i kilku innych narodów (a jak nie znajdą to sfabrykują coś).

    • Powód powodem, decydującą kwestią jest imo to, że usa nie pcha się tam gdzie może w cymbał zarobić, a iran to jednak nie irak czy afganistan.

    • Jest jeszcze kwestia kosztów wojny. Jak wiadomo koszt wojny w Iraku okazał się porażająco wysoki w porównaniu z pierwotnymi planami. Nie chodzi tylko o kasę (specjaliści mówią, że w wariancie optymistycznym wojna kosztowała 2 bln $, a w pesymistycznym aż 4 bln $ i brał bym pod uwagę ten drugi pesymistyczny wariant, chodzi o wszystkie koszty łącznie z odszkodowaniami i leczeniem rannych), ale także utratę prestiżu USA, bo okazało się że Saddam Husajn, choć dla swoich przeciwników był okrutny, to jednak nie miał związku z Al-Kaidą i nie miał broni chemicznej (choć użyto ją przeciwko Kurdom pod koniec lat 80, więc w pewnym okresie w Iraku trochę jej było). Prawdziwy rozkwit terroryzmu nastąpił – o ironio – po inwazji USA, bo Irak był zdezorganizowany bez rządu. Taniej będzie odżałować tego drona (podobno wart do 2 mln $) i skonstruować nowe bardziej odporne na ataki np. wykorzystujące jeszcze inny sposób ustalania pozycji niż GPS, bo sam GPS nie wystarczy. Dron może mieć w pamięci ROM niemożliwej do modyfikacji zapisane obrazy satelitarne pewnych charakterystycznych rejonów dla np. Afganistanu i na tej podstawie podejrzewać, że teren nie odpowiada koordynatom GPS. W razie takiej niezgodności próbowałby kontaktować się z bazą a w razie niemożności kontaktu ulegałby autodestrukcji. Amerykanie mogą też lokalnie zmienić częstotliwości GPS lub za karę zupełnie wyłączyć cywilny GPS na obszarze Iranu (to wciąż system wojskowy pod kontrolą USA, zawsze może być wyłączony na danym obszarze pod pretekstem zagrożenia atakami na terenie niektórych państw). Generalnie jednak kryzys zredukuje wojenne zapędy USA, bo to są koszty, także prestiżowe. Oczywiście przechwycenie drona nie wyklucza możliwości zaimplementowania autodestrukcji danych np. w wyniku braku kontaktu z bazą przez określony czas (zapewne taka furtka na wypadek przechwycenia została zaimplementowana). Zawsze może być w nim jakiś ukryty akumulator, który uruchomi autodestrukcję chipów, tak by została roślina. Jednak utrata prestiżu USA jest bezdyskusyjna, a poza tym okazało się, że transmisja danych z dronów nie jest zbyt silnie kodowana, skoro możliwe okazało się przechwycenie obrazu za pomocą rosyjskiego oprogramowania do nielegalnego dekodowania cywilnych kanałów satelitarnych (było o tym w Niebezpieczniku).

      Na pewno najtańsze dla USA jest doprowadzenie do pokoju w tamtym rejonie. Kolejny atak całkiem wydrenuje finanse.

    • Błąd w myśleniu – obecna ekonomia opiera się na długu i pieniądzu fiducjarnym, Ameryka żeby pokryć swój deficyt musi wykreować 10x więcej środka płatniczego niż wynosi jej PKB, jeżeli zrobią to w warunkach pokoju – skończy się hiperinflacją, krachem gorszym od tego w latach 30-tych i resetem systemu monetarnego. Ale jeżeli napędzą tą makulaturą machinę wojenną to może się udać. I paradoksalnie – im więcej wydadzą tym lepiej :)

    • Blad w mysleniu polega na tym, ze zapominacie, ze wojna to najlepszy interes… oczywiscie nie dla kazdego. Rzad obcina wydatki na oswiate, socjal i co tam jeszcze i przesuwa te pieniadze z podatkow obywateli do kieszeni prywatnych firm. W stanach jest potezny przemysl zbrojeniowy, ktory jak wiadomo ma racje bytu tylko wtedy gdy jest gdzie sprzedawac bron i/lub gdzie wysylac zolnierzy. Inna rzecz, ze pewnie ma niebagatelny wplyw na kondycje calej gospodarki. Niewazne czy pocisk za $100K spada na pustynie, bunkier czy wioske. Wazne, ze w wyrzutni jest puste miejsce i gdzies tam w pentagonie ktos wypelnia kolejne zamowienie.

  6. Skoro spoofowali GPS, to nie mogli podać mu również fałszywej wysokości? Dzięki temu można by (jak sądzę) posadzić maszynę na innej wysokości.

    • Ah, no tak. Przecież istnieją jeszcze wysokościomierze.
      PS. Szkoda, że nie można się u Was zarejestrować, w celu ewentualnej edycji albo nawet kasowania komentarzy ;)

    • Umożliwienie Wam rejestracji, to zwiększenie ryzyka na ataki ;)

    • Wysokość drone odczytuje ze swojego wysokościomierza raczej ;)

    • Pozwolenie na pisanie tutaj już było poniesieniem pewnego ryzyka :P Po za tym w końcu macie szkolenia z web aplikacji więc zabezpieczenie wszystkiego związanego z rejestracją i obsługą użytkowników powinno być dla was tylko dodatkową akcją promocyjną :)

    • wlasnie mialem pisac w poprzednim news przed ujawnieniem, ze pewnie gps zaklocili ale czasu mi braklo. Tylko co oni z ta wysokoscia do ladowania, jesli to mialo byc zabezpieczenie, to najwyrazniej zle wybrane :) ps. i off.. PK faktycznie przydalby sie choc edit ostatniego postu, choc przec pare minut. Czasem wychodza literowki :)

  7. Zawsze myślałem, że takie zabawki domyślnie robią “puff” kiedy znajdą się w niepowołanych rękach i zostaje po nich tylko dziura w ziemi…

    • Ale oni do niego mówią po amerykańsku, on nie wie, ze jest u wroga.
      Dlatego taki usmiechniety na fotce. Myśli, że jest wsród przyjaciół.

    • Być może przekonali go że tak w zasadzie to trafił do serwisu i ma siedzieć cicho. Swoją drogą o ile wzrosła by cena drona gdyby tak zamontować mu pamięć na koordynaty GPS oraz bezwładnościowego systemu nawigacji do powrotu? Jeśli nagle dron wszedł w warp to coś tu jest mocno nie tak i trzeba wracać trasą którą się tu doleciało dopóki współrzędne GPS nie zaczną przypominać tych z historii położenia podczas aktualnej misji

    • A może on ucielkł jak Ci piloci Migów swojego czasu? Źle go traktowali, albo np. zawód miłosny i nieszczęscie gotowe.

  8. Mogli zrobić dwustopniowe zabezpieczenie – najpierw powrót do bazy (osobny pas lub lądowisko dla dronów), a później gdy już będzie wg GPS-a na lotnisku – 10s na bezprzewodową dezaktywację odpowiednim kodem. Wtedy podczas prób rozszyfrowania tego mechanizmu każdy miał by kuku ;) oczywiście ładunek wybuchowy musiał by być tak zamontowany, że próba jego odmontowania bez podania odpowiedniego kodu również robiła by *bum* :)

    • Idea całkiem fajna ale widzę ją nieco inaczej, przed lądowaniem (lub tuż po wylądowaniu) jakiś moduł powinien próbować skomunikować się z (nawet automatyczną, byleby szyfrowaną) centralą która autoryzuje lądowanie. Jeśli centrala nie odpowie system zakłada, że GPS został zespoofowany i następuje samozniszczenie.

    • tylko trzeba jeszcze brać pod uwagę awarie samego drana – jego systemu komunikacji. Nie miło by było gdyby taki wylądował na amerykańskim lotniskowcu i zrobił BUM :)

    • durne jest to, ze ta maszynka sie nie zorientowala ze w pare sekund przeleciala jakas znaczna odleglosc… miala komunikacje z baza i byla nad iranem, nagle nie ma zasiegu a za chwile jest nad afganistanem, to co jest? przeleciała powiedzmy 200 kilosow przez ostatnie 2 sekundy?

  9. Oczywiście. Rozbiorą na części pierwsze, przeprowadzą inżynierię odwrotną, potem złożą do kupy i oddadzą samolocik w idealnym stanie! :)

    • Żeby czasem nie oddali z własną bombą ;)

    • E tam zaraz bombą, ciepłą zimę mamy, może w ramach lotu powrotnego jakąś ptasią grypę czy innego wąglika złapać, dużo większa efektywność. W końcu zarazków wszelakich nie miało co wybić co nie? Aczkolwiek biorąc pod uwagę że już jakiś czas temu zaprezentowali bezzałogowy bombowiec (a przynajmniej obiło mi się coś takiego o oczy) prawdopodobnie wcześniej sklonują go, w końcu skoro grzecznie wylądował to na pewno jest tam masa ciekawej elektroniki. Większość części pewnie i tak made in china więc z dostawcą nie będzie problemu.

  10. Durne amerykańskie wynalazki. Wystarczyłoby porównanie poziomu paliwa zużytego do celu i tego potrzebnego do powrotu. Właśnie dlatego amerykanie zawsze będą o kilka kroków za nami, albo będą korzystać z pomocy naszych zaradnych fachowców ;) Ich populacja ma kłopoty z racjonalnym myśleniem…

    • Kilka kroków za nami? Polski dron tym bardziej nie zwracałby uwagi na poziom paliwa, bo standardem byłoby spuszczanie paliwa z baku nawet w locie.
      A jakby zanotował zbyt wysoki poziom, to by poleciał opylić nadwyżkę na czarnym rynku.

    • Na spalanie zapewne mają wpływ warunki atmosferyczne … wiec raczej to nie jest zbyt miarodajne

  11. Zdaje się, ze coś z tym wysokościomierzem było nie tak – patrz osłonięty dół dronea – twarde lądowanie ?? ;P

  12. Ciekawe czy dałoby radę podpisywać cyfrowo sygnał gps. Oczywiście bez wystrzeliwania nowych satelitów tylko im oprogramowanie zmienić. Wtedy taki atak byłby niemożliwy.

  13. Zastanawia mnie kilka rzeczy. Czy ten Dron nie ma żadnych zabezpieczeń do wykrywania, czy GPS nie został zagłuszony? Przecież oprogramowanie powinno od razu uznać to za dziwne, że nagle z Iraku w ciągu chwili przeniósł się nad Afganistan. Po drugie, przecież wojskowy GPS jest podobno szyfrowany, więc jak to się stało, że udało im się go zespoofować a nie tylko zagłuszyć? Dlaczego Dron nie zapisuje ścieżki swojego lotu (zapisując jak długo leciał, jakim kursem, kiedy wykonał zakręt itp) aby w przypadku zagłuszenia GPS mógł mniej-więcej dolecieć do bazy z której wystartował, wystarczyło by tylko wgrać do niego prognozę pogody aby mógł nanosić poprawki na wiatr. Banalne zabezpieczenia które mają czasem nawet amatorskie modele samolotów, a najnowszy Dron amerykański ich nie ma. WTF?!

    • Z Iranu nad Afganistan*
      Do tego po lądowaniu w każdej bazie powinna znajdować się centrala autoryzująca lądowanie, jeśli takiej nie ma – samozniszczenie. Odpowiednio odporna, aby nawet w razie katastrofy móc wykonać autoryzacje.
      Serio, w głowie mi się nie mieści, że super najnowszy Amerykański Dron nie ma tak trywialnych zabezpieczeń.

    • Hint: INS. Po co jakieś kombinowanie z wiatrem i pogodą? Żadna autoryzacja nie jest w takim przypadku potrzebna ;)

    • O własnie o ten system mi chodziło. Nie pamiętałem nazwy o jego działanie opisałem z pamięci i się trochę pomyliłem ;). Ale pewny jesteś, że nie wymaga on informacji o wietrze? Dla samolotu układem odniesienia jest powietrze, a nie ziemia.

    • a mi się wydaje ze oni go zestrzelili jedna sprawa zakłócić gps a druga go zespoofowac dodatkowo wydaje się mało prawdopodobne żeby projektanci systemu nie zdawali sobie sprawy z takiego zagrożenia i nie próbowali go jakoś rozwiązać na zdjęciach brak podwozia więc dowodu na lądowanie nie ma. W każdym razie widać jak na dłoni że bsl takie jak raptor a nawet sentinel mogą swobodnie operować jedynie na trenach w których usa posiada przewagę nie tylko powietrzną ale również technologiczną potwierdza to tezę że gps jest systemem słabo zabezpieczonym na wypadek wojny elektronicznej co ciekawe broń bardziej prymitywna technologicznie może w tym przypadku być bardziej efektywna

    • powrót do bazy po zapisanej ścieżce wydaje mi się złym pomysłem jeśli zakładać że rejestrowane miałyby być długość lotu, stopień skrętu itd przy dużych odległościach nawet drobne odchylenie od dokładnego kąta skrętu finalnie może doprowadzić do zupełnie innego miejsca

    • @Michał:
      A GPS zapewnia informacje o wietrze? ;) Nie wymaga. Nawigujesz względem ziemi, a nie masy powietrza przesuwającej się razem z wiatrem. Oczywiście prędkość względem powietrza jest mierzona prędkościomierzem – czujnikiem ciśnienia z rurką Pitota.

      Kierunek i prędkość wiatru można policzyć mając prędkość względem ziemi (z INS), prędkość względem powietrza i kurs (z kompasu i/lub INS). Prognoza pogody to nieporozumienie, mając relatywnie prosty sposób ;) A informacja o wietrze najpewniej się nie przyda, skoro można elegancko wyświetlić na monitorze wektor prędkości (autopilot zawsze lata używając wyłącznie w/w wektora).

      @angus:
      Otóż to. Samoloty sterowane zdalnie zawsze będą bardziej zawodne niż tradycyjne, właśnie z uwagi na podatność kanału komunikacji na zakłócenia.

    • Mylisz pojęcia, porównujesz system używający danych określanych względem ziemni (satelity z dokładnie znaną pozycją) do systemu mającego do dyspozycji tylko dane odczytywane względem powietrza. A że interesuje nas pozycja względem ziemni do używając INS musimy wiedzieć jak masa powietrza względem ziemni się przemieszcza (tak jak musimy wiedzieć jak satelity GPS przemieszczają się względem ziemni bo nic nam po informacji, że znajdujemy się 23 km od satelity 13 i 20 km od satelity 10 skoro nie wiemy gdzie te satelity są).

      “Kierunek i prędkość wiatru można policzyć mając prędkość względem ziemi (z INS)”
      Skąd INS bierze tą wartość? Bo nie słyszałem (może taki istnieje, nie zaprzeczam) o czujniku pozwalającym określić prędkość względem ziemi nie używającym sygnału z innych urządzeń, jak GPS.
      Wybacz, ale jeśli taki czujnik nie istnieje (a niestety jestem prawie pewien, że nie) to nie da się bez znajomości prędkości wiatru nawigować używając tego mechanizmu. INS do działania używa przyspieszeniomierzy więc nie da się za ich pomocą określić prędkości wiatru stałego.
      Przykładowa sytuacja, każesz lecieć dronowi 400 km na północ. Dron startuje, przyspieszeniomierze rejestrują, że dron rozpędził się do 100 km/h i po 4 gdzinach system oznajmia, jesteś u celu. INS używając kompasu ustawia dziub samolotu na kurs 180 +- drobna poprawka wynikająca z promienia zwrotu (której wielkość została obliczona przez komputer z pomocą kompasu i akcelerometrów). I po kolejnych 4 godzinach maszyna wraca 160 km na zachód od bazy. Co się stało, ano nikt INS-owi nie powiedział, że cały czas przemieszczała sie 20km/h na zachód… bo taki wiał wiatr. Skąd komputer miał to wiedzieć bez prognozy pogody?

    • Dokładnej prędkości wiatru żadna prognoza nie poda, chyba trzeba by nawigować względem ziemi za pomocą np lidaru. A jak wyleci nad morze i odczyty z GPS-a dalej nie będą pasować do terenu operacji zostanie już chyba tylko autodekstrukcja, albo lot na wprost aż do momentu napotkania czegoś co jest umieszczone na wgranej do komputera pokładowego mapie.

    • @Michał Jak się nie da obliczyć prędkości na podstawie samego GPS to ciekawi mnie skąd według Ciebie dowolna nawigacja samochodowa podaje prędkość? Dodatkowo jest ona dokładniejsza od wskazań licznika samochodu.

    • INS aktywujesz (zerujesz) na ziemii przed startem, w znanym położeniu. Dzięki temu INS będzie rejestrował przyspieszenia względem ziemi, a więc z uwzględnieniem wiatru. Nie będzie natomiast rejestrował przyspieszeń związanych z ruchem obrotowym czy orbitalnym Ziemi, bo są “wliczone” w startowy układ odniesienia.

      Poza tym przy wielogodzinnym locie INS powoli odjedzie sobie od rzeczywistości (nakładanie się niedokładności), więc normalnie powinien być wspomagany GPSem czy inną formą nawigacji. Oczywiście przy jakiekolwiek nagłej anomalii sygnałów INS powinien zostać uznany jako nadrzędny.

    • No nie wiem, ja jednak we wszystkich źródłach czytam, że INS potrzebuje danych z komputera pokładowego (Air Data) o wietrze do dokładniejszego działania.

      Owszem, jest możliwe wyliczenie prędkości wiatru opierając się jedynie na samych akcelerometrach ale wymaga to zaprogramowania w komputerze wyjątkowo dokładnego modelu lotu samolotu. W czasie startu komputer musi robić wszystko aby trzymać oś pasa a więc w przypadku bocznego wiatru akcelerometry nie wykryją ruchu w bok, jedynie komputer może wyliczyć, mając ten model, że skoro samolot wykonał poprawkę X przy warunkach Y to wiatr musiał wiać o właściwościach Z. Jak dla mnie dziwne rozwiązanie skoro można po prostu wgrać prognozę pogody.

    • @Michał:
      Podaj proszę te źródła. Z pewnością te “dane” to TAS i kurs.

      “w przypadku bocznego wiatru akcelerometry nie wykryją ruchu w bok”
      Nie wykryją ruchu tylko w przypadku jego braku! Jeżeli wiatr jest na tyle słaby, że nie jest w stanie przesunąć samolotu jadącego po pasie, to nie bierze się na niego poprawki w czasie rozpędzania.

      “wymaga to (…) wyjątkowo dokładnego modelu lotu samolotu”
      Bynajmniej. Wystarczy odjąć od wektora reprezentującego GS wektor TAS. http://goo.gl/Ec2ve

      “po prostu wgrać prognozę pogody.”
      LOL. To strzelanie z armaty do komara. W dodatku z niezbyt celnej.

      Z mojej strony EOT, opierasz się na czystych domysłach.

    • Piszesz EOT a mi każesz podać źródła :) Zorbie inaczej, źródło sam podałeś i zacytuje fragment tego dokumentu.

      The primary sources of information for the IRU are its own internal sensors three laser
      gyros, and three inertial accelerometers The only other inputs required are initial position, barometric altitude, and True Air Speed (TAS)

      Jak byś czytał uważniej zauważyłbyś, że już się pytałem, skąd samolot ma znać prędkość TAS?
      Do działania IRS potrzebuje danych z IRU który z kolei potrzebuje prędkości TAS (względem ziemi) która policzyć można na kilka sposobów, a jedynym sposobem nie wymagającym urządzeń zewnętrznych (jak GPS) jest odjęcie wektora wiatru… który można policzyć w czasie lotu za pomocą GPS (zazwyczaj wykonuje się kółka i sprawdza jak przesunęły się ich środki) ale to nie jest odporne na spoofing więc jedyną opcją jest prognoza pogody.

      No i EOT.

    • Jak już pisałem prognoza nie jest wystarczajaca prezycyjna, i w dodatku dotyczy większego obszaru a nie konkretnego punktu. Co do kółek to można robić zdjęcia i sprawdzać różnice między nimi, tyle że o ile wiatr nie będzie zmienny (swoją drogą jak dron ma go zinterpretować w prognozie? a porywy to już całkiem poza zasięgiem tego typu nawigacji) Wydaje mi się zresztą że już lepiej przelecieć kawałek, zawrócić, znowu zrobić zdjęcia a potem to samo w kierunku obróconym od 90 stopni. przesunięcie charakterystycznych punktów między zdjęciami (ew porównanie ich z mapą fotograficzną czy też innym Google earth) da chwilową siłę i kierunek wiatru

    • Zdziwiłbyś się jak precyzyjne są prognozy wykonywane przez lepsze instytuty niż telewizyjne pogodynki. Są nawet takie, które uwzględniają zawirowania powietrza od budynków.

  14. OK, wszystko co muszą zrobić Amerykanie żeby uniknąć problemów w przyszłości to poczytać Niebezpiecznika – rozwiązania podane na tacy ;)

  15. Coś mi tu nie gra. Militarna wersja GPS jest szyfrowana. Albo Iran złamał ten szyfr, albo zdobył klucz, albo pan inżynier się mija z prawdą. Nie widzę powodu, dla którego warto byłoby użyć cywilnego sygnału w tego typu sprzęcie. Poza tym dziwne, że ten samolot oprócz GPS nie używa nawigacji bezwładnościowej, która jest kompletnie odporna na spoofing, a przy okazji wystarczająco dokładna (błąd rzędu 0.5 mili/1 godzina pracy).

    • Tak sobie myślę, że może faktycznie to “dron trojański” podrzucony specjalnie. Interesują się nim Rosja i Chiny. Może zawierać on zupełnie inne podzespoły niż normalne drony, działać na innych częstotliwościach itd co da tym państwom błędne informacje o dronie.

    • Generalnie tu bardzo wiele elementów nie pasuje do siebie. Ale nie wnikając tutaj w szczegóły może to być skutek tego, że prawda wygląda inaczej. Np. jedna z wersji mówi, że dron rozbił się na terenie Afganistanu i został przejęty, a następnie przetransportowany do Iranu. Może z czasem jakoś to wszystko się poukłada, ale póki co chyba pozostaje nam ćwiczyć wyobraźnie. ;)

    • Warto dodać, że pocisk Tomahawk posiada nawigacje GPS, INS (bezwładnościowa) i TERCOM (na podstawie ukształtowania terenu). Więc technologią nawigacji odpornej na spoofing amerykanie dysponują.

    • Czy nie wystarczy złapać sygnałów szyfrowanych z satelit i później puścić ich ze zmienionymi opóźnieniami? Jedyną wadą jest to, że nie będzie można udostępnić sygnału w czasie rzeczywistym, a z kilkusekundowym opóźnieniem, co można wychwycić przez rozsynchronizowanie zegarów z satelity i drona, ale o tym amerykanie mogli nie pomyśleć.

    • Szczerze wątpię, aby wojskowe GPS używały do pomiaru metody fazowej (Dron musi być gotowy już, nikt nie będzie czekał aż odbiornik się zainicjalizuje). Dzisiaj dostatecznie dokładne zegary są na tyle małe, że prawdopodobnie używał do pomiarów metody kodowej odpornej na taki myk.

  16. … Barack Obama w swoim oświadczeniu domaga się zwrotu drone’a… Może poprosi też Rosjan o zwrot polskiego Tu-154?

  17. @zzz1986@o2.pl usa nie pcha się tam gdzie może […] zarobić FIXD

  18. P.S. Natomiast najśmieszniejesze w całym tym wydarzeniu jest to, że Barack Obama w swoim oświadczeniu domaga się zwrotu drone’a… Nie ma w tym nic śmiesznego, jest to typowe postępowanie przy przechwyceniu pojazdów wojskowych, także szpiegowskich. ZSRR zwrócił część U-2 zestrzelonego w 1960, Chiny zwróciły cały samolot EP-3, który lądował u nich awaryjnie w 2001, podobnie było z An-24, który lądował awaryjnie na Alasce w 1974 – takich przypadków jest wiele. Oczywiście nie zawsze dochodzi do zwrotu – Koreańczycy nigdy nie zwrócili USS Pueblo, aresztowanego w 1966. Ale twierdzenie, że takie żądania zwrotu są śmieszne, świadczy tylko o słabej znajomości historii.

  19. Słyszałem opcje, ze to Chiny wypróbowały w warunkach polowych jakość wykradzionych z usa informacji.

  20. Jak się okazuje inteligencja maszyny długo pozostanie w tyle za inteligencją człowieka. Może Amerykanie stworzą w dronach jakieś procedury autodestrukcji ? W przypadku braku łączności np. 15 min. Ale ogólnie to wtopa USA, państwa tak technowojenkowego.

  21. Ściema jak nic , gdyby ta sytuacja była taka jak jak przedstawiają to do tej pory nie wiedzielibyśmy nic o tym że przechwycili albo że stracili. Po co ujawniać to publicznie ?. Tyle smaczków ukrywają na co dzień ,a z takiego czegoś robią sprawę jawną. coś tu raczej nie teges. Nawet Gupia Policja w polsce nie ujawnia od tak danych operacyjnych

  22. Christian Science Monitor opublikował wywiad z irańskim inżynierem, który miał opisać rzekomy atak na RQ-170. (tvn24) Już w samej nazwie gazety jest istotna sprzeczność. Dlaczego informacja została ujawniona w zindoktrynowanym magazynie ?? Trochę to naciągane.

  23. Cholera, czy to kolejny odcinek “sztucznej mgły”? Przecież dziś nawet telefony mają wbudowane akcelerometry.

    Łatwo oszukać system nawigacyjny oparty wyłącznie o GPS, wiadomo o tym od bardzo dawna i naiwnością jest myślenie, że konstruktorzy drone’a o tym nie pomyśleli. Dlatego GPS sprzęga się z systemem inercjalnym, a próby zakłócenia sygnału GPS się wykrywa. Sprawdzenie, czy układ odniesienia nie przesunął się nagle w niezwykły sposób, nie jest przecież problemem. A wtedy BUM.

    Drone pewnie miał awarię, a Iran sobie medialnie kozakuje.

  24. Teraz już wiemy dlaczego wycofują wojska z Afganistanu ;]

  25. hm, zdawało się mi, że podrzucałem wam to info w komentarzach pod poprzednim postem, ale ich tam nie ma – filtr antyspamowy zjadł;)?

    • Niestety, nic poza 2 linkami w komentarzach jest domyślnie cięte w pień :( Ale odgrzebałem i przywróciłem! :)

  26. Nie wydaje mi się żeby coś takiego mogło mieć mechanizmy autodestrukcji – jeżeli coś takiego spadło by na terytorium szpiegowanym i wybuchło to prawdopodobnie mogło by zostać uznane za atak z użyciem broni (V2 też było dronem z bombą ;-)). Dodatkowo istniało by niebezpieczeństwo że ładunek eksploduje na własnym terenie np w razie awarii silników.

  27. Zastanawiam się co bym zrobił chcąc wprowadzić do trudno dostępnej irańskiej wojskowej sieci wojskowej (czysto teoretycznie zakładam że jest coś takiego) coś podobnego do stuxneta. Myślę że dron trojański jest dobrym pomysłem ;)

    • A Irańczycy na hurra od razu podłączą go do intranetu? (zakładając, że w ogóle go posiadają)
      Pewnie zrobią sobie z nim kilka fotek, spalą parę flag i na tym się skończy, bo nie mają śrubokrętów Phillipsa żeby go rozebrać :P

  28. “…to nam muszą oddać samolot, rozumiesz? To jest właśnie tradycja. Że nam muszą oddać!”

  29. A to nie było przypadkiem w jakimś Bondzie? Tam też oszukali okrętowy GPS okrętu brytyjskiego by go chińczyczy zatopili :D Panie Fleming jest pan jasnowiedzem

    • O ile dobrze pamiętam było to w odcinku o polskim tytule “Świat to za mało”, a ten nie był na podstawie powieści.

  30. Może jednak coś poszło nie tak z tym oszukaniem wysokości i troszkę się zarył w glebę dlatego nie pokazują podwozia?
    Dlaczego większość z komentujących tak się dziwi, że dron nie dokonał autodestrukcji – przecież on kosztuje pewnie został tak skonstruowany by jak najdłużej działał a nie co chwilę wybuchał…

  31. Polecam bardzo trzeźwy przegląd paru teorii:
    http://aviationintel.com/?p=4742

  32. Napiszę to, ponieważ widzę, że nikt inny do tej pory tego nie napisał: “A może oni tego drona Irakijczykom PODRZUCILI”?

    • No tak. To jedna z popularnych teorii (patrz link w moim poprzednim komentarzu). Zresztą w poprzednim wpisie na Niebezpieczniku była koncepcja Dronia Trojańskiego. Ale trochę mało prawdopodobna jak się wydaję. Cóż, mamy dobre ćwiczenie z rozwijania wyobraźni. Rzeczywistość pewnie jest zupełnie prozaiczna. Może i tak być, że dron rozbił się z powodu jakieś usterki – na co wskazują połamane skrzydła (zalepione ładnie taśmą) – a następnie został przejęty przez Irańczyków, którzy “odtrąbili” zestrzelenie.

  33. […] przez amerykanów, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby go oszukać i niejako za jego pomocą przechwycić amerykańskiego wojskowego drone’a, co ostatnio zaprezentowali […]

  34. A jednak amerykance twierdą, że jednak nie gps spoofing był powodem zdobycia dronea. Gdyż wiedzieli od dawna o łatwej manipulacji danymi gps, a UAV mają inercyjny system naprowadzania. Dodają,że na pdst zwiadu satelitarnego wiedzą, że odnalezienie dronea zajęlo irańczykom kilkanaście dni… Dodajmy jeszcze uszkodzenia poszycia dronea. Źr. wiki en. Coś tu jednak nie halo? Chyba poprostu mieli farta, i tyle.

  35. I jeszcze… jak to,że usa zorientowali się po paru dniach, że dron zaginął, i President of The United States PROSI oficjalnie o jego wydanie? 10 tajnych akcji by już zrobili… To chyba jest -jak tu wspomniano- dron trojanski, albo kawałek nic nie wartego plastiku-od ktorego mozna by zacząć jakiś frontalny konflikt? Nie łykne, że to tak wygląda jak pokazują. Pamiętacie afery U2 oraz wczesniej przejete bombowce B29, ktore chciało skopiować ZSRR?

  36. Hm.. przypomina mi się tekst z książki Pacyńskiego. “Można wydać
    miliardy na niewidzialny samolot, latający z prędkością pięciu machów na granicy
    kosmosu. Można wydać następne na system transmisji mikrofalowej, stabilny, kodowany i
    zabezpieczony przed przechwyceniem. I na koniec zaoszczędzić dziesięć doków,
    puściwszy kabel sieciowy razem z wiązką innych.” Lepszego komentarz myślę nie trzeba,chyba że to elemelek.

    • @Zafiksowany A jaki tytuł ma ta książka? :)

    • @Rzluf Wrzesień

  37. a zakłócanie były wykonane zapewne z użyciem bardzo interesujących białoruskich stacji zakłócających

  38. […] ogórkowego, w “mejnstrimowych” mediach znów odgrzewany jest stary kotlet, czyli przejmowanie kontroli nad dronem poprzez spoofing GPS. Pisaliśmy o tym pod koniec zeszłego […]

  39. […] zależności od zaprogramowania, drone może wtedy “na pamięć” wrócić do bazy) lub spoofowanie GPS, czego efektem będzie podmienienie koordynatów “zaufanej bazy” na nasz warsztat ;) […]

  40. NEW YORK (Reuters) – The U.S. war in Iraq has cost $1.7 trillion with an additional $490 billion in benefits owed to war veterans, expenses that could grow to more than $6 trillion over the next four decades counting interest, a study released on Thursday said.

    Gdyby nie byli bankrutami już by atakowali Irak, Syrię i Iran żeby bracia w potrzebie mogli spokojnie się modlić i czekać na nadejście ostatniego proroka!

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: