18:14
28/1/2010

Nie ma żadnych technicznych przeszkód, żeby samoloty już dziś były o wiele bezpieczniejsze. Problem w tym, że liniom lotniczym się to nie opłaca. Pozwalają sobie na nonszalancję, bo samoloty obecnie i tak są najbezpieczniejszym środkiem transportu. Niestety, są też jedynym, w którym pomimo znajomości statystyk wypadków, ciągle czuje się najmniej pewnie. Wiem, że jeśli coś się wydarzy na wysokości 11km, to mam raczej nikłe szanse na przeżycie. Z tonącego statku lub wypadku samochodowego mimo wszystko zawsze jest bliżej do Ziemi…

Katastrofy lotnicze się zdarzają. Rzadko.

Na bardzo interesujący artykuł dotyczący kosztów z jakimi wiąże się większe bezpieczeństwo samolotów trafiłem w Focusie:

Zostało udowodnione przez naukowców z Uniwersytetu w Greenwich, że największe szanse na przeżycie mają pasażerowie siedzący w pobliżu wyjść [ewakuacyjnych]. Czy więc nie dałoby się instalować ich więcej w samolotach? Technicznych przeszkód nie ma. Problem jest taki, że dodatkowe drzwi to mniej foteli na pokładzie, czyli mniej pasażerów, czyli mniejszy zysk linii lotniczej. Poza tym przy większej liczbie wyjść na pokładzie musiałoby się znaleźć miejsce dla dodatkowych zjeżdżalni ratunkowych i butli ze sprężonym gazem do ich napełniania, a całe to wyposażenie przyczyniłoby się do zwiększenia wagi samolotu, co jeszcze podwyższyłoby koszt lotu.

a

Najbezpieczniejsze miejsca, to te przy wyjściach ewakuacyjnych. (Przy okazji jest tam więcej miejsca na nogi, ale nie można trzymać bagażu pod fotelem…)

Bezpieczne latanie, jak wszystko na świecie, sprowadza się do pieniędzy. A czy linie lotnicze widzą sens w inwestowaniu w dodatkowe zabezpieczenia? Obecne środki bezpieczeństwa są przecież wstarczające, statystyki nie kłamią — samoloty to najbezpieczeniejszy sposób na podróżowanie — na milion startów tylko jeden wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Wspaniały wynik. Jego polepszenie, chociaż technicznie możliwe, jest bardzo drogie.

Jak czytamy w książce „Sztywniacy”, w USA jedno życie ludzkie wyceniane jest na 2,7 miliona dolarów (koszt śmierci jednej osoby wyliczony przez amerykański Urban Institute). Jeżeli pomnożymy to np. przez 15 ocalonych istnień ludzkich w ciągu najbliższych 20 lat, to i tak nie zrównoważy to kosztu wymiany wszystkich pasów w samolotach USA, który przekroczyłby 600 milionów dolarów. O wszystkim decyduje arytmetyka.

Wszystko kosztuje. Pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne, wytrzymalsze zborniki paliwa (nota bene, to właśnie one powodują największe problemy; w trakcie wypadku zapalają się, a od nich tapicerka, która tląc się zadymia wnętrze samolotu, dezorientuje i dusi ludzi utrudniając ewakuację).

Wypadki lotnicze i strach przed lataniem

Nie zapominajmy, że linie lotnicze wydają spore sumy na bezpieczeństwo, a raczej tzw. teatr bezpieczeństwa, czyli całą szopkę związaną ze szczegółowymi kontrolami (proszę się wrócić i zdjąć buty zanim przejdzie Pan przez bramkę!) i chociażby nowe, cholernie drogie i równie nieskuteczne skanery całego ciała oraz bzdurny nakaz wyłączenia telefonu komórkowego na pokładzie samolotu.

O absurdalności takiego postępowania często pisze Bruce Schneier. Mnie zaś dziwi, że linie lotnicze wydają pieniądze na “szopkę bezpieczeństwa”, a nie inwestują w to bezpieczeństwo, które realnie zwiększa nasze szansę na przeżycie w przypadku katastrofy lotniczej (czyli chociażby poduszki powietrzne dla samolotów, o których już kiedyś pisałem).

No ale poduszki powietrzne, czy też zwiększona liczba wyjść ewakuacyjnych w samolocie nie są w stanie odczytać mojego RFID-a w paszporcie i nie przekażą managerowi zmiany, czy Piotr Konieczny jest poszukiwany i czy zalega z podatkami… To dlatego “środki ochrony” naruszające prywatność obywatela mają wyższy priorytet.

Skoro ONI nie chcą dbać o nasze bezpieczeństwo, musimy radzić sobie sami:

Jakie miejsce w samolocie wybrać?

…żeby było najbezpieczniejsze?

Oprócz miejsc przy wyjściach ewakuacyjnych, najbezpieczniejsze są te z tyłu samolotu. Samolot z reguły spada dziobem w dół...

Nie warto też latać w we wrześniu i maju. W te miesiące zdarza się najwięcej wypadków.

Wystrzegaj się też lotów do USA. Statystycznie to one są najgroźniejsze.

Która z linii lotniczych miała najwięcej wypadków?

Najniebezpieczniejsze samoloty świata. Tych unikaj.

Podsumowując, nigdy nie lataj tymi samolotami, tymi liniami, w tych miesiącach do tych miejsc. I powinieneś żyć długo i szczęśliwie ;)

A prawdopodobieństwo katastrofy lotniczej jest właśnie takie. Prędzej piorun Cię trafi, niż samolot spadnie ;)

Przeczytaj także:

37 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Zapomnieliście o wnoszeniu swojej bomby ;).

  2. No, takiego “poradnika” to na niebezpieczniku się nie spodziewałem

  3. jak napisal pewien madry gosc: “istnieja 3 rodzaje klamstw. klamstwo, cholerne klamstwo i statystyka”.

  4. Oh, na prawdę nie ma się czego bać. Statystycznie:P

  5. A ja się zastanawiam kto robił te statystyki… Bo jakoś mi się nie chce wierzyć, że w porównaniu z koleją samoloty są bezpieczniejsze.

  6. Na mój rozum dlatego statystycznie samoloty są bezpieczniejsze, gdyż porównać ilość latających maszyn do ilości czterośladów to tych drugich jest nieporównywalnie więcej, dlatego też zdarza się więcej wypadków.

  7. W przypadku samolotów każda awaria, nawet zepsuty zegarek pilota, jest nagłaśniana i jest newsem w wiadomościach. W przypadku kolei newsem są tylko wypadki w pobliżu, lub wyjątkowo spektakularne. W przypadku samochodów, to musi już być naprawdę coś ekstra, żeby było w TV. Stąd się bierze wrażenie, że „jest tyle” wypadków lotniczych.
    Aczkolwiek sknerstwo linii, wzrost liczby lotów oraz kryzys bez wątpienia pogarszają statystyki.

  8. Koziołek, są są! Kolej to najbezpieczniejszy *lądowy* środek transportu :) Z tego co pamiętam z zajęć promy też są bezpieczniejsze niż kolei.

    A ja mam pytanie odnośnie tych danych, że w Ameryce najwięcej wypadków. Czy to jest bezwzględnie liczone czy w przeliczeniu na liczbę lotów lub przewożonych pasażerów?

  9. Coś mi się wydaje, że te wyniki to są ilościowe a nie procentowe, ale mogę się mylić.

    Co do tego, że najczęściej przeżywają Ci przy wyjściach ewakuacyjnych to wynika to z wielu rzeczy a nie samego faktu, że są obok nich drzwi, którymi szybko mogą zwiać… np. z procedur gaśniczych – straż ma jasno określone miejsca które ma schładzać (jakby wszędzie walnęli drzwi to już by nie było takich procedur).
    Poduszki powietrzne dla samolotu hmm chyba jeszcze trochę trzeba poczekać aż zostanie to dopracowane (chociażby dla śmigłowców).

    A no i te kontrole na lotniskach to wprowadzają przepisy zarządzający portem, ew. jakieś inne organy ale nie linie lotnicze.

    Hołk!

  10. Dopracowane ? Dodatkowy ciężar = większe zużycie paliwa = mniejszy zysk.
    Skaner na lotnisku kupią raz a tankowac trzeba codziennie ;]

  11. Znaczy najlepiej lecieć Tupolewem z Iran Air w lutym do Pakistanu ;)

  12. Kiedy weźmiesz pod uwagę, że ludzie spędzają w samochodach dużo więcej czasu niż w samochodach okaże się, że samoloty nie są dużo bardziej bezpieczne niż samochody (na każdą godzinę spędzoną w samolocie/samochodzie masz bardzo podobną szansę uczestniczenia w wypadku). Dokładniej to jest opisane we “Freakonomics” Levitta i Dubnera.

  13. Tak ale wypadek typu ktoś stuknął cię w tył jest dużo mniej groźny niż jakikolwiek wypadek lotniczy. Oprócz tego na taki sam czas spędzony tu i tu w samolocie przemieszczasz się o wiele szybciej.

  14. Jurgi, ale tak jest z wieloma rzeczami. Przykład: elektrownie jądrowe. Zegar na ścianie się zepsuje i afera w każdej stacji tv, gazetach i radiu. W zwykłej elektrowni choćby truła i latami wyziewami a co miesiąc był wypadek śmiertelny wśród pracowników, to nikt (z dziennikarzy) nie zwróci na to uwagi. Mimo, że elektrownie jądrowe są bezpieczniejsze to sama nazwa budzi strach i przerażenie sztucznie zaogniane przez media.

  15. http://www.youtube.com/watch?v=1XBwjQsOEeg&feature=player_embedded

    Polecam ten link. Zobaczcie ile tego lata każdego dnia i pomyślcie jak często słyszycie o śmiertelnych wypadkach (chyba każdy jest nagłaśniany).

  16. @Jurgi – uwierz mi, gdyby tak było, to praktycznie codziennie miałbyś newsy o poważnych awariach lub wypadkach w lotnictwie. O takich rzeczach się nie mówi głośno, jeśli jest możliwość ukrycia takich faktów. To tak jak z bankami – słyszałeś, żeby któryś bank sam z siebie się przyznał, że został okradziony przez crackerów, carderów itp.? Często nie zgłaszają tego nawet na policję. Robią to tylko wtedy, gdy ktoś już naprawdę przegnie, albo nie da się tego ukryć (w końcu bankowość elektroniczna jest taaaka bezpieczna :) )

    Co do samych samolotów… tu zgodzę się z Mirasem, statystki to jeden wielki bullshit. Przecież statystyki można budować na wiele sposobów, w zależności co chce się udowodnić. Jak dla mnie największym nieporozumieniem jest branie pod uwagę liczby przewiezionych pasażerów. W takim porównaniu oczywiste jest, że samolot wypadnie lepiej, w końcu jak by nie patrzeć przewozi naraz i po 200 – 300 osób…

    Kolejna sprawa, to to, że wsiadając do samochodu, to ja mam kluczowy wpływ na bezpieczeństwo i jest ono dla każdego człowieka inne. Jak ktoś jeździ 100km/h po mieście to chyba wiadomo, że większe jest prawdopodobieństwo, że zrobi sobie lub komuś krzywdę… Wsiadając do samolotu, nie masz żadnej kontroli nad niczym.

    Trzecia sprawa, to po prostu czysta fizyka:
    – pojazd latający zawsze będzie narażony na znacznie większą ilość możliwych awarii. W samochodzie groźne może być co najwyżej awaria układu hamulcowego lub nagłe złapanie kapcia.
    – pojazd poruszający się szybciej zawsze będzie bardziej niebezpieczny od poruszającego się wolniej (znacznie gorsze skutki ewentualnego zderzenia)
    – pojazd o większej masie jest bardziej niebezpieczny od pojazdu o niewielkiej masie (trudniej zatrzymać, trudniej manewrować, znacznie gorsze skutki zderzenia)

  17. Nie uwzgledniasz tego że odsetek imbecyli wsród kierowców samochodów jest znacznie większy niż wśród pilotów ;]. Jakby ludzie po kursie prawa jazdy rzeczywiście umieli jeździć (bo to czego tam uczą to żart, ale to już wina debilnych egzaminów) i jakby nie jeździli po pijaku to odsetek śmiertelnych wypadków byłby dużo mnieszy niż w przypadku samolotów ;]

  18. No właśnie. Poza tym w samolocie się zwykle ginie a wśród wypadków samochodowych często popularne są trwałe kalectwa i to spowodowane przez kogoś innego. Nie wiem co lepsze. No i trzeba dodać o kontrolach technicznych jakby nie patrzeć TROSZKĘ jest ich więcej w przypadku samolotu niż samochodu, no i ciężej jest załatwić u Pana Władzia kontrole techniczną za flaszkę :>

  19. Aha i proszę mi nie przeliczać tych badań technicznych na ilość zrobionych kilometrów ;P

  20. Na komputerach się znacie, ale ten artykuł to już bajki.

    Bezpieczeństwo nie opłaca się liniom? Jasne, wystarczy pomyśleć. Liczba wyjść ewakuacyjnych to nie jest tylko złośliwość linii lotniczych, wręcz przeciwnie. Zwiększenie tej liczby to nie takie hop-siup jak się wydaje. Cały samolot trzeba zaprojektować od początku, a później wyprodukować i sprzedać, i nie ma to wielkiego związku z liczbą miejsc w środku, ale bardziej z konstrukcją. A co z portami lotniczymi? Dodatkowe rękawy i infrastruktura na lotnisku też nie pojawia się tylko dlatego, żeby pasażerowie nie byli bezpieczni?

    Piszecie, że to się nie opłaca liniom lotniczym. Ja odpiszę, że to się nie opłaca pasażerom. Samoloty SĄ bezpieczne, a nikt się nie rzuci na kupno biletu na nowy lepszy samolot, skoro będzie to kosztowało 2x więcej. I to tylko, żeby mieć większe szanse w przypadku, kiedy cały samolot nie rozleci się przy gwałtownym przyziemieniu (marna szansa).

    Analogicznie możnaby zbudować samochód, który jest 4x większy od standardowego sedana, waży 8x więcej i ma poduszki nawet od zewnątrz. Tylko ciekawi mnie, kto ten samochód kupi za niebotyczną kwotę, i kto będzie nim jeździł przy spalaniu 100l/100km.

    Poduszki powietrzne dla samolotów to jak na razie bajka, i to nie jest w gestii linii lotniczych, żeby w nie inwestować. Natomiast producenci samolotów inwestują w bezpieczeństwo. Przykład? Samoloty Piper, w których jest wprowadzany i rozwijany system spadochronów, który opuszcza delikatnie cały samolot w razie awarii.

    Jeśli chodzi o bramki i całą szopkę ‘antyterrorystyczną’, to tu się zgadzam z autorem. Jednocześnie uważam, że bezpieczeństwo pasażerów jest proporcjonalne do jednostek legalnej broni na pokładzie, a zabranianie wnoszenia broni ma skutek taki, jak w USA na uniwersytetach – napastnik wie, że nikt nie będzie uzbrojony. Ale to już odrębny temat.

  21. Wiele ludzi nie zdaje sobie w pełni sprawy z ważnej rzeczy – tylko kilka procent (mniej niż 5 bodajże) ludzi biorących udział w katastrofach lotniczych…ginie. Kilka procent. Zostawmy więc mit “jak coś się stanie w samolocie, nie ma nadziei”. Tak, samochody/etc. dają poczucie większego bezpieczeństwa przez wrażenie kontroli – ale to tylko tyle, wrażenie. Statystyki wypadków mówią co innego.

    Choć to też nie jest proste “samoloty są najbezpieczniejsze”. Tak, są o rząd wielkości bezpieczniejsze od następnych w kolejności kolei i…autobusów; ale TYLKO w kategorii “na ilość przemierzonych kilometrów” (tylko tą kategorią chwalą się linie lotnicze…co np. na większości tras europejskich jest nieporozumieniem). Już w “zgony na taki sam czas podrózy” kolej jest równie bezpieczna jak samolot, a najbezpieczniejsze (3 razy bezpieczniejsze od samolotów) są…autobusy.

    Natomiast w “zgony na ilośc podróży” samoloty wypadają blado (transport wodny jest trochę od nich lepszy; kolej czy, szczególnie, autobus są szalenie lepsze (jak również na piechotę i samochód, ale one nie są bezpośrednio porównywalne przez dużo mniejszą ilość pasażerów i częstość spacerów choćby ;p ))

    W praktyce oznacza to że samoloty są rozsądnym wyborem gdy, przez dużą odległość, nie ma innego praktycznego (bo przy krótkich i _częstych_ podróżach, w stylu między miastami europejskimi, samolot ma trasę bardzo daleką od point-to-point, więc stats z ilością kilometrów się wyrównują, czas podróży podobny, a stats na ilość podrózy działają na niekorzyść samolotu).

    Swoją drogą @pilotów…tak, są oczywiście dużo lepiej wyszkoleni od typowych kierowców; ale jednak statystyki pokazują że winny jest zwykle czynnik ludzki i że im samolot ma większą automatykę tym jest bezpieczniejszy. Oczywiście może się wciąż zdarzyć że autopilot zrobi coś gorzej niż rewelacyjny pilot i spowoduje poważną katastrofę. Ale JUŻ TERAZ jest troszkę bardziej prawdopodobna odwrotna sytuacja – gdy autopilot uratuje samolot z poważnego błędu pilota. Dodatkowo, piloci nie zrobią się szczególnie lepsi w przyszłości; maszyny – jak najbardziej (Airbusy wg stats są troszkę bardziej bezpieczne; prawdopodobnie jedyną istotną różnica z Boeingami jest to iż Airbusy pozwalają pilotowi zrobić dużo mniej głupich rzeczy; co też jednak nie przeszkodziło np. w wodowaniu A320 bez silników na rzecze Hudson w dłoniach świetnego pilota)

    A generalnie, prawda jest taka że pasażerowie często WYBIERAJĄ mniejsze bezpieczeństwo; np. po co bawić się z poduszkami powietrznymi jeśli mamy prosty zabieg SIEDZEŃ SKIEROWANYCH TYŁEM DO KIERUNKU PODRÓŻY; ważący tyle samo i bardzo efektywny (o ile będzie się pamiętać o dobrej konstrukcji schowków nad głowami), będący standardem w sporej części transportowców wojskowych.

    Ale…siedzenia skierowane do tyłu to coś czego płacący pasażerowie cywilni “nie lubią”. Wystarczy spojrzeć na rozkład zajętych miejsc w wagonach pociągów gdy pasażerów jest mniej niż połowa miejsc siedzących (choć pociągi mają akurat często fatalnie zrobione “schowki” na bagaż nad głowami, przez co wybór bezpieczniejszego generalnie siedzenia tyłem wiąże się z ryzykiem obrażeń od latającego bagażu…)

    @Adam – uhm, naprawdę chcesz pełno broni palnej w delikatnym cylindrze utrzymującym kilka razy większe ciśnienie niż otoczenia? OK…
    (zresztą, popatrz na stats – ile katasrof w ciągu ostatnich 8 lat broń palna by powstrzymała? Zero? Więc bezpieczeństwo na lotniskach działa… (a ile powszechna broń palna na pokładzie, u każdego rednecka, by katastrof spowodowała?))

  22. […] każdy zna odpowiedź: Koszty… Już kiedyś pisaliśmy, że w przypadku bezpieczeństwa latania, koszty to jedna z największych […]

  23. […] lotniczej, to np. Włosi i tak nie mieli pojęcia jak wygląda oryginał. A ponoć linie lotnicze tak dbają o nasze bezpieczeństwo… Witamy na pokładzie. Nazywam się Thomas Salme i dziś będę […]

  24. a ja uwarzam ze to prawda dziennie odbywa sie lotw 45 tys na calym swiecie a samochodow dziennie jezdzi moze z 2 milony po samej polsce nie mowiac o swiecie setki milionow wiec latanie jest zajebiscie niebezpieczne gdyby bylo tyle samochodow co samolotow to nigdy by nie bylo zadnego wypadku a gdyby bylo tyle samolotw co samochodow to raz na tydzie albo raz dziennie byla by katastrofa

  25. @enzos ty pisać nastempnym razem po polskiemu.

  26. po polskiemu to bedzie tak samolotyyyyyyyyyyyyyyyyy soooooooooooooo niebezpieczne teraaaaaaaaaaaa kumaszzzzz cycu

  27. @enzos” *japie*dole*, *facepalm*.

  28. Jako młody, coś kombinowałem i latałem, w wojsku przez trzy lata,nauka i latanie, powrót do POLSKI szukanie roboty gdzie się da,i tak do emerytury,kiedy synowie dorośli i wyemigrowali do USA co roku latam ,by ich odwiedzić czasem żartując że jedziemy po wyboistej drodze,nigdy nie przyszło mi do głowy że mogę spaść .A katastrofę Smoleńską uważam za nieszczęśliwy przypadek i zbyt wygórowanych ambicji naszych przywódcuw.

  29. A uwierzcie samoloty są najbezpieczniejsze !
    Rzadko tu ludzi o tym pisze ale naprawdę są bezpieczne :_)
    Wiecie że napewno więcej jest wypadków samochodem niż samolotem !
    __________________________________________________________________

  30. Piotr bardzo dobrze napisał ja także przyjechałam do USA i bardzo fajnie mi się leciało !!
    nie patrze jaka to jest firma tylko siadam i lecę a teraz jestem pierwszy raz w ameryce i się bardzo z tego cieszę ! :)

  31. […] P.S. Warto zauważyć, że lokalizacja wraku była możliwa, bo ktoś wbrew zaleceniom nie wyłączył telefonu przed startem samolotu (tylko proszę bez komentarzy, że to była przyczyna katastrofy i że liniom lotniczym nie zależy na bezpieczeństwie). […]

  32. ten artykuł zlatuje odwrotna masowa publicystyka. (zamiast uspokajać- straszy)

    z jedna komórka to może się wydawać przesada ale wyobraźmy sobie co się stanie jak nagle 100-200-300 komórek straci zasięg w takim środowisku jak środek tego samolotu:

    http://englishrussia.com/2011/09/13/aircraft-for-a-comfortable-flight/

  33. Cudny artykuł. Zainteresowanym tematem polecam program “Air crash investigation: Katastrofa w przestworzach” na Discovery. Odradzają m.in. podróż nowym modelem/typem samolotu dla danej linii lotniczej zaraz po jego wprowadzeniu, rozpinanie pasa podczas lotu, lądowanie na nowych lotniskach w czasie deszczu itp itd. Najciekawsze są relacje ocalałych.

  34. […] PS. Kilka lat temu zastnawialiśmy się, czy samoloty, mimo że to najbezpieczniejsza forma transportu, mogą być jeszcze bezpieczniejsze — i radziliśmy, gdzie usiąść aby zwiększyć swoje szanse na przeżycie w trakcie katastrofy lotniczej. […]

  35. […] samolot, to nie tylko wygodniejszy fotel i miejsce w przedniej części samolotu (co akurat może nie być dobrym pomysłem, pod kątem bezpieczeństwa). To również inne przywileje. Jednym z nich są …darmowe posiłki w strefie odlotu, z […]

  36. “bzdurny nakaz wyłączenia telefonu komórkowego na pokładzie samolotu” – nie jest bzdurny. Polecam komentarze 20 i 22 z podlinkowanego artykułu.

Twój komentarz

Zamieszczając komentarz akceptujesz regulamin dodawania komentarzy. Przez moderację nie przejdą: wycieczki osobiste, komentarze nie na temat, wulgaryzmy.

RSS dla komentarzy: